Idealny program kulinarny Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jaki by byl, waszym zdaniem?
    Bo wiekszosc polskich produkcji nie budzi zachwytow. Co wiec bysmy
    objerzeli z przyjemnoscia? Ja, przyznam narcystycznie, chetnie
    widzialabym transmisje z wlasnej kuchni, ale bylaby to z pewnoscia
    bardzo niszowa audycja (tzn tylko ja bym ją ogladala z
    przyjemnoscia ;))


    Jaka prowadząca/cy?
    Jaka kuchnia?
    Sposob realizacji, tematy etc?

    Moze watek natchnie ktoregos z realizatorow.



    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
    • Gość: e_tam IP: *.chello.pl 04.06.10, 14:14
      dla mnie idealne programy maja jamie oliver, bill granger, anna olson. polskie
      programy kulinarne tylko mnie irytuja, glownie sztucznoscia i nadetymi gadkami
      (no moze poza maklowiczem).
      • Gość: hh IP: *.home.aster.pl 05.06.10, 11:13
        no tak, tylko jakby taki polski odpowiednik powstał, to wszyscy - a w każdym razie wielbiciele oryginałów - kręciliby nosem, że to podróby i że do bani ;))
    • Mnie ostatnio podobaja sie 2 programy wloskie:
      1. "Io, me e Simone" / Simone Rugiati /
      2. "Il club delle cuoche"
      Nie tylko swietne przepisy, duzo informacji / rzuconych przy okazji /, ale
      przede wszyskim ogromna naturalnosc kucharzy.
    • angielskich chyba nie musze wymieniac , mamy cala galerie i powiem
      ze wszystkie sa dobre:-))Zastanawiajace ze kraj ktory ma pozornie
      kiepska kuchnie - potrafi zrobic fantastyczne programy o jedzeniu
      :-))
      --
      Fotoforum Wielka Brytania i Irlandia
      • Gość: ??? IP: *.chello.pl 04.06.10, 15:41
        ale anglicy wcale nie maja kiepskiej kuchni, dla mnie to mit. maja np. cala
        plejade genialnych deserow!
        • ja też uważam, że Anglicy mają sporo dobrych dań, a to, że większość ludzi ma
          pojęcie o angielskiej kuchni na podstawie kupowania tanich produktów w
          supermarketach i jedzenia fastfoodów to inna sprawa.

          To tak jakby ktoś chciał wydać opinię o polskiej kuchni po wizycie w tanimi
          barze mlecznym.
    • Jako że obecnie jestem zabujana w Gordonie R., widziałabym program w konwencji 1
      - 2 "uczniów" + jakiś Gordon-a-like, który w odpowiednich momentach łoiłby im
      skórę, przekazując w tych "zjebkach" faktycznie porady i wyjaśnienia. "You
      f^@#$k idiot, it is ROTTEN!", hehe.

      Konwencja pana/pani, który setny raz "odkrywa" przepisy babuni z łezką w oku
      (Brygida, Brodzik, Okrasa itd.) wywołuje u mnie mdłości, choć bardzo lubię stare
      polskie przepisy. To nudne.
    • Ja ostatnio zasmiewam sie przy Hairy Bikers, bo choc moze nie sa kucharzami
      idealnymi, to zawsze maja jakies opowiesci w zanadrzu i ten rodzaj humoru, ktory
      lubie.

      Zawsze i wszedzie moge ogladac Jamiego - potrawy nie sa przekombinowane, podane
      jak w domu, a nie restauracji i gosciu wydaje sie byc swojski i naturalny. Tego
      wlasnie brakuje polskim programom.
      --
      Zmysły w kuchni
    • Jamie byl przebojem w 1999 kiedy zaczynal jako Naked Chef.
      To byly najlepsze jego programy.
      --
      Fotoforum Wielka Brytania i Irlandia
      • Gość: ??? IP: *.chello.pl 04.06.10, 15:43
        a74-7 napisał:

        > Jamie byl przebojem w 1999 kiedy zaczynal jako Naked Chef.
        > To byly najlepsze jego programy.

        wg mnie caly czas trzyma poziom.
        • byl wtedy najmlodszym kucharzem (23 lata)w TV, a zmierzyc sie z
          Delia Smith czy Ken Home's,Floydem i innymi to bylo nie lada
          wyzwanie. Mial wspaniale tempo gotowania ,krojenia , i przekonywania
          do swoich kulinarnych pomyslow. Zapoznal nas( widzow) ze swoim
          towarzystwem , ze swoim zespolem muzycznym, zaprosil nas do pubu
          ojca , przedstawil rodzine , uwiecznil kolejne urodziny jubilatki
          babci, a teraz chetnie wlacza Julie i dziewczynki .I przychodzi mu
          to naturalnie
          Teraz to juz prawie " starszy pan " :P
          ;-D ;-D
          --
          Fotoforum Wielka Brytania i Irlandia
    • Co do potraw to najchętniej proste do zrobienia, od czasu do czasu coś
      skomplikowanego czy wyszukanego.

      Swobodny prowadzący. Ktoś w stylu Nigelli czy Jamiego (chociaż Jamiemu nie
      wybaczam tych gumowców, w których paraduje po działce i w kuchni:D).
      Wtrącane opowieści, historyjki czy żarty. Jakieś drobne rady czy ciekawostki.
      Podoba mi się Nigella czy prowadzący z Męskiego weekendu albo z Żołądek czy
      rozsądek z kuchnia.tv. Swoboda, ciekawe propozycje kulinarne, mnóstwo kolorów i
      świeżości. Z przyjemnością na nich patrzę.
      Gotują i w kuchni, i w plenerze. Realizacja na 5.;)
      --
      Czasem kończy mi się cierpliwość do ludzkiej głupoty, a nie mam gdzie uzupełnić.
    • Gość: x IP: *.unitymediagroup.de 04.06.10, 16:30
      którego by nie było widać.
      Na każdym kanale leci coś o kuchni, turnieje, pokazy mistrzów i początkujących,
      przesyt!!!
      Kilkanaście lat temu oglądało się z przyjemnością nieliczne programy o
      gotowaniu, dzisiaj to powielanie, finansowane poprzez kryptoreklamy producentów
      sprzętu kuchennego.
    • O, i program idealny to program bez product placement.
      --
      Zmysły w kuchni
    • Z rzetelnie i faktycznie charyzmatycznym kucharzem prowadzącym, a nie aktorzyną
      / babką od PR / amatorem gotowania udającymi charyzmę.
      Z kimś, kto ma doświadczenie w dobrych kuchniach i wie, o czym mówi. Z pasją.
      I z misją żeby to było jakąś konkretną, polegającą na czymś uczciwszym niż
      product placement i czymś bardziej ożywczym niż odgrzewanie przepisów babuni.



      --
      osobliwy pamiętniczek
    • lubię program Ewy Wachowicz, nawet nie tyle ze względu na przepisy (dość proste)
      ale podoba mi się jej śliczna kuchnia i te wszystkie gadżety których używa,lubię
      też słuchać jak opowiada o jedzeniu. Parę lat temu oglądałam "Dwie puszyste
      damy" czy jakoś tak podróżujące motocyklem i gotujące w różnych dziwnych
      miejscach.Nigelli nie mogę oglądać z uwagi na ten oblizywany palec = głębokie
      gardło 2.

    • No tak.
      Raczej mi nie chodzilo o znalezienie polskiego odpowiednika Nigelli
      czy Ramsaya, ale cos takie zupelnie od nowa naszego.

      Prowadzacy - Jan Peszek. Albo Stanislawa Celinska. Albo zupelnie
      nieznani znikad osobnicy o ich cechach charakeru, czyli wybujalym
      ekscentryzmie i duzej odwadze.
      Potrawy - smiale, zamaszyste i jak sie cos nie udaje, to trudno.
      Miejsce akcji - kuchnia w bloku, zadnych cholernych trzydziestu
      metrów kwadratowych i wypasionych granitowych blatów oraz trzech
      tysiecy idiotycznych gazdzetow, ktore mozna nabyc na naszej
      stronie wuwuwu.


      --
      Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi,
      mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie
      oraz zdobywa żywność na polowaniu.
      • Idealny program kulinarny - a ja myślałam, że wreszcie się taki
        pojawił i go odkryłaś;)

        bene_gesserit napisała:


        > No tak.
        > Raczej mi nie chodzilo o znalezienie polskiego odpowiednika
        Nigelli
        > czy Ramsaya, ale cos takie zupelnie od nowa naszego.

        Lubię Nigellę, ale jewszcze jedna, albo 'polska nigela', to już
        przesyt i po co zresztą?

        Chciałoby się powiedzieć, że wystarczyłoby przeciwieństwo
        dotychczasowych brodzików i innych...

        > Prowadzacy - Jan Peszek. Albo Stanislawa Celinska. Albo zupelnie
        > nieznani znikad osobnicy o ich cechach charakeru, czyli wybujalym
        > ekscentryzmie i duzej odwadze.

        Nie, tylko nie Peszek albo Celińska! plizzz;) Lepiej ktoś nieznany,
        nieopatrzona twarz, bez maniery żadnej, świeżynka - nikt
        sztuczny, ani nawet 'naturalnie' sztuczny, czyli żadnego aktorstwa,
        nawet zawodowego. Dla mnie, oczywiście.

        Odwaga, ryzykowanie - tak. Ktoś wcześniej napisał, że proste rzeczy,
        przepisy - tak, ale z jakimś charakterem, za smaczkiem, coś
        prostego, ale zaskakującego w tej prostocie (mnie łatwo zaskoczyć,
        ale nie mam nic przeciwko temu, żeby obcykane w kuchni osoby też:)

        > Potrawy - smiale, zamaszyste i jak sie cos nie udaje, to trudno.
        > Miejsce akcji - kuchnia w bloku, zadnych cholernych trzydziestu
        > metrów kwadratowych i wypasionych granitowych blatów oraz trzech
        > tysiecy idiotycznych gazdzetow, ktore mozna nabyc na naszej
        > stronie wuwuwu.


        Jestem za. I bez udziwnień, typu a la martowe wykonywanie gadżetów
        świątecznych itp, bo Brodzik też to robi. Mogą być jakieś anegdotki,
        ciekawostki, ale niekoniecznie, nic na siłę, jako dodatek ew, a nie
        cały wątek równoległy, czy coś, no i po co ful informacji i danych
        jakichś o danym produkcie, przeładowanie? - mniej znaczy więcej.

        Charyzma - może? ale wolałabym kogoś spokojnego, wyluzowanego
        wdziękiem naturalnym, ale porządnego i starannego (np. zawsze
        odrzucał mnie Kuroń, tak nieporadnie, niechlujnie imo wszystko
        robił, brrr). Wolne tempo, ale żeby nie było nudno, raczej
        odprężająco...

        W programie Nigelli było coś takiego, że różne rzeczy były tylko
        pokazywane, bez gdania, bez komentarza do tego, co akurat na
        ekranie, przy gotowaniu, ale też np. jeśli szła na zakupy, albo
        karmiła dzieci - to było pokazane, nie trzeba widać było
        jeszcze tego objaśniać itd.

        Mogłyby być potrawy polskie, ale np. odnowione jakoś oryginalnie, z
        wykorzystaniem tego, co teraz mamy a czego kiedyś nie było w
        sklepach. Jakieś ciekawostki inspirowane innymi kuchniami
        regionalnymi, czy narodowymi.

        Np. po co setny raz robić i pokazywać jak się robi
        szarlotkę/jabłecznik/sernik, kiedy można ciasto z cytryn,
        czekoladowe z burakami a choćby marchewkowe, o którym też nie
        wszyscy jak się ostatnio przekonałam słyszeli?

        --
        Zielonej pragnę zieleni

        • Aha, niedawno obejrzałam w tv znów tę wege parę - Słomę i
          Trymbulaka, i o ile ona wydaje mi się dosyć sztywna i zbyt dostojna,
          to facet, 'małysz' jest naprawdę ok - naturalny, spokojny,
          zrównoważony, delikatny itp. Wiem, że dla niektórych nudziarz, ale
          ja słucham i oglądam go z przyjemnością i odpoczywam przy tym ich
          programie.
          Tylko potrawy są dosyć ...specyficzne, khm.
          Kiedyś mieli też cykl programów z gośćmi - zaprosili m.in. muzyka z
          Massive Attack oraz mistrzynię Pl i Europy chyba a teraz trenerkę
          fitnes, która b. ciekawie opowiadała o zdrowym stylu życia i
          jedzeniu, naprawdę fajne to było i takie inne.

          Właśnie, fajnie byłoby, gdyby ktoś propagował zdrowie, zdrowy styl
          życia w takim programie, choć zdaję sobie sprawę, że tacy ludzie jak
          oni uważani są pewnie za nieprzekonujące dziwadła:(

          --
          Zielonej pragnę zieleni
          • Tych nie widzialam, ale przegladalam ksiazke. Kompletnie mnie nie
            zainteresowala.
            --
            feminists aren’t humorless just because your jokes suck
            • bene_gesserit napisała:

              > Tych nie widzialam, ale przegladalam ksiazke. Kompletnie mnie nie
              > zainteresowala.

              No właśnie, tego bym się obawiała. Te ich potrawy, to często nawet
              nie wyglądają - jakieś breje nieapetyczne:/
              Wielu składników, których używają nie znam kompletnie i takie im
              czasem dziwności wychodzą, że mam wrażenie, jakbym oglądała dwie
              ważące coś w kotle czarownice przy pracy;) Ale lubię:) Zastanawiam
              się tylko zawsze, co z tych zaprezentowanych rzeczy mogłabym i
              chciała zrobić i ...coś tam było kiedyś, raz, zapisałam, ale cienko
              to widzę.

              --
              Zielonej pragnę zieleni
        • No wlasnie z targetem jest problem.

          Byloby chyba idealnie robic kulinarne niszowki albo taka ilosc
          programow, jak Brytyjczycy = wtedy kazdy by znalazl dla siebie cos
          milego. Ci, co w zyciu nie widzieli browniaka czy ciasta z
          marchewki albo pasternaku mieliby programy dla siebie, bardziej
          zaawansowani - swoje.

          Mnie w naszych wlasnych programach irytuje nonsens. Aktorstwo
          Brodzik. Idiotyczne gadzety chyba u wszystkich. Product placement
          tak nachalny, ze kompletnie mija sie z celem (nie znam sie na tym,
          ale imo lepiej dzialaby, gdyby bycl pakowany od niechcenia, a nie
          ze zblizeniami i znaczącym tonem). Historyjki rodem z Wiki.
          Zdrobnionka. I nade wszystko - pozowanie na bycie drugą albo
          drugim. Druga Nigella, drugi Jamie, drugi Gordon.

          Ja bym chciala taki program, zeby Angole zaczeli szukac u siebie
          drugiej Stanislawy, o. Zeby nam przeszly kompleksy i przesady, np
          molby zajmowac sie kuchnia nie tylko polska, uswiadamiajac ludowi
          jej bogactwo, ale i w ogole nieznanymi, a niesamowitymi tradycjami
          kulinarnymi krajow bylego obozu socjalistycznego. Pokazane
          normalnie, ale z pasja, dziko i tworczo.
          Ech.


          --
          Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
          • ale no ba! skad takiego wytrzasnac, moze rafala 363636?

            pysy: cieszy mnie ze Jamie dobrze stoi w rankingu, bo ten bynajmniej nie
            szlachcic po prostu powala mnie ( w brytonskich programach), z bierze
            stare pudelko po ciastkach ciotki, pare wiorow drewnianych z podsciolki do
            szczania dla krolikow i robi z nich wedzarnię.
            Ale niestety Jamie zjechal do Nowego Jorku i robie jakis popowy program za
            ciezka kase prawdopodobnie, o doprowadzaniu menu szkolnego do stanu, kiedy
            on bedzie odzywczy ,a nie tuczacy.Jamie przechodzi w tym programie samych
            ojcow-inwentorow przedsiewziecia z Hollywood, tak sie zadyma za kuliami,
            ze on teraz bedzie sledzil, co jakas tam kuchara ugotowala niezdrowego.
            czysta komercja z Jamiego strony, az oczy bolą patrzec.
            Moze tak jest, ze Ameryka wszystko skrzywia
          • bene_gesserit napisała:

            > No wlasnie z targetem jest problem.
            >
            > Byloby chyba idealnie robic kulinarne niszowki albo taka ilosc
            > programow, jak Brytyjczycy = wtedy kazdy by znalazl dla siebie cos
            > milego. Ci, co w zyciu nie widzieli browniaka czy ciasta z
            > marchewki albo pasternaku mieliby programy dla siebie, bardziej
            > zaawansowani - swoje.

            Hm, chyba tak, niszówki i dla każdego coś miłego. Sam kanał
            tematyczny już przecież jest:) Gdyby się to przyjęło, to Polakom by
            tylko na dobre wyszło - moda się znaczy na gotowanie i jedzenie,
            prawdziwe jedzenie, że tak powiem.

            Ale popatrz też, że polskich programów już by się trochę uzbierało,
            a wszystkie takie prawie na jedno kopyto, do się podobne. Źle się do
            tego zabrano, zła organizacja, brak porozumienia, brak pomysłów?

            Brak tradycji, doświadczenia - nie możemy się porównywać z innymi
            krajami (a porównujemy się, tak czy siak, nawet od niechcenia, nawet
            teraz, w tym wątku). Tam nie tylko jest tradycja innej kultury
            jedzenia (pomijam fastfoody), inna jest też kultura produkcji
            telewizyjnej pewnie;)
            Kto jak kto, ale u nas największą furorę zrobiła jak dotąd właśnie
            Nigella, trafiając w gust wielu osób. Jak to wygląda nie z naszej
            perspektywy, ale laickiej, to nie wiem.

            > Mnie w naszych wlasnych programach irytuje nonsens. Aktorstwo
            > Brodzik. Idiotyczne gadzety chyba u wszystkich. Product placement
            > tak nachalny, ze kompletnie mija sie z celem (nie znam sie na tym,
            > ale imo lepiej dzialaby, gdyby bycl pakowany od niechcenia, a nie
            > ze zblizeniami i znaczącym tonem). Historyjki rodem z Wiki.
            > Zdrobnionka. I nade wszystko - pozowanie na bycie drugą albo
            > drugim. Druga Nigella, drugi Jamie, drugi Gordon.

            Cóż, wypada mi się z tym tylko zgodzić.

            > Ja bym chciala taki program, zeby Angole zaczeli szukac u siebie
            > drugiej Stanislawy, o. Zeby nam przeszly kompleksy i przesady, np
            > molby zajmowac sie kuchnia nie tylko polska, uswiadamiajac ludowi
            > jej bogactwo, ale i w ogole nieznanymi, a niesamowitymi tradycjami
            > kulinarnymi krajow bylego obozu socjalistycznego. Pokazane
            > normalnie, ale z pasja, dziko i tworczo.
            > Ech.

            Przypomniało mi się, jak kiedyś w tym programie Moniki
            Richardson 'Europa da się lubić' był odcinek o kuchniach narodowych.
            I była tam wtedy taka sympatyczna Litwinka, pamiętam dobrze -
            świetnie opowiadała o kuchni tradycyjnie litewskiej, z naciskiem na
            Żmudź. Przedstawiała to tak ciekawie, z uczuciem, że różne
            frykasy egzotyczne bardziej by ślinianek nie podrażniły, niż to, co
            zachwalała:) I to była jakaś szefowa, i w ogóle - miła, ładna i - co
            mnie prostaczkę zawsze onieśmiela, ale i uwodzi - z dużą kulturą
            osobistą:) Takiego kogoś bym chętnie oglądała!

            Tymczasem również wczoraj, wpadłam na ten program 'Rewolucja na
            talerzu' i... szybko przełączyłam. Sorki, ale było tak niechlujnie,
            że brr, no nic nie poradzę:(

            --
            Zielonej pragnę zieleni
        • Gość: hh IP: *.home.aster.pl 05.06.10, 11:15
          easz napisała:

          > Lubię Nigellę, ale jewszcze jedna, albo 'polska nigela', to już
          > przesyt i po co zresztą?


          reklamowanie programu "i poprowadzi go polska Nigella" to dla mnie pierwszy i
          główny powód, żeby nie włączać telewizora. nigdy!

    • Programow jest duzo, sa czesto bardzo dlugie i brak jest cierpliwosci. Z tego
      chyba powodu od pewnego czasu we Wloszech bardzo lubiany jest "program" "Cotto e
      mangiato" /"Ugotowane i zjedzone" /. Wlasciwie nie jest to program, a krociutka
      czesc dziennika tv. Trwa niecale 2 minuty. Duzym powodzeniem cieszy sie tez
      ksiazka z przepisami, aczkolwiek mozna je znalezc w internecie i na blogach.
      Dla zainteresowanych video:
      www.video.mediaset.it/programma/studioaperto/studio-aperto.html
      Video sa nizej, uporzadkowane wg popularnosci.
    • Jedzenie ugotowane i podane jakimś realnym ludziom. A nie tylko
      estetyczne i porzucone ;)
      Filmowanie nie w idealnie sterylnym i doświetlonym studiu a jakoś
      tak normalnie - vide Jamie Oliver czy Nigella.
      Kucharz/rka umiejący posługiwać się poprawną polszczyzną, za to
      pozbawiony Perfekcyjnego makijażu i perfekcyjnego manicure'u oraz
      nie w ciuchach wprost z galerii handlowej.
      Generalnie - mniej nadęcia i perfekcjonizmu, więcej realności.
      --
      I'll try being nicer if you try being smarter.
      [img]http://lmtm.lilypie.com/ohYMp2.png[/img][img]http://lb5m.lilyp
      ie.com/OFISp2.png[/img]
      • Polski, hehe, Jamie Olivier, czyli ten pan od knurra na tvn, w
        pierwszej i chyba drugiej serii podawal jedzenie ludziom. Z tym, ze
        ci ludzie zawsze wygladali jak nie znajacy siebie nawzajem i
        gospodarza modele z agencji:))

        Potem mu chyba obcieli fundusz i modeli i szopka sie skonczyla.
        Mi to najbardziej zal realizatorow takich programow, ze oni slecza
        nad tym jedzeniem ze swiatlem, kamerami, mikrofonami, a jesli
        dostaja cos do zarcia, to raczej barowe danie z barbusu - o ile w
        ogole.


        --
        feminists aren’t humorless just because your jokes suck
    • Bardzo lubię włoski program pt. "Chef per un giorno" (szef kuchni przez jeden dzień) na kanale la7. Za każdym razem gotuje inna znana osoba. Przyrządza kilka dań (rzecz dzieje sie w pewnej restauracji), począwszy od antipasto na deserze kończąc. Następnie to, co przygotowała podawane jest ludziom w tejże restauracji, a są to zarówno zwykli ludzie z ulicy, jak i znani krytycy kulinarni. Podczas jedzenia komentują, krytykują, odgadują, z czego składa się danie, a kucharz widzi dzięki ukrytej kamerze wszystkie te komentarze.
      Cały program utrzymany w dość luźnej konwencji, momentami bardzo śmieszny. Przyjemnie się ogląda.

      tutaj fragment
      www.la7.it/intrattenimento/dettaglio.asp?prop=chef&video=1384
      --
      Italia od kuchni - mój blog kulinarny
    • > Ja, przyznam narcystycznie, chetnie
      > widzialabym transmisje z wlasnej kuchni, ale bylaby to z pewnoscia
      > bardzo niszowa audycja (tzn tylko ja bym ją ogladala z
      > przyjemnoscia ;))

      Wystarczy do kuchni wstawić lustro. Tylko !uwaga! - nie w ramie 16:9, bo ten
      format optycznie poszerza. ;o)

      --
      To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
    • właśnie oglądam "Ulubione potrawy Rachel" i muszę przyznać, że wolę ją niż
      Nigellę - choć pewnie się narażę jej wielbicielkom:) każdy program ktory
      widziałam (a nie oglądam regularnie z braku czasu) mnie wciągał.
      • A ja ogladam wlasnie Nigelle. Najpierw wyglosila lekcje, ze nie nalezy kupowac
        gotowcow, zapowiedziala gnocchi, po czym otworzyla paczke gotowych.
        Jedno pytanie, abstrahujac od jej srodziemnomorskich bioder, czy ta kobieta je
        tylko kolacje?
        • Najdżela? Cóż, nie chce mi się za bardzo komentować i rozkręcać na temat tej
          pani. Dość powiedzieć, że to jedna z największych tv kuchennych hipokryzji. Nie
          wierz w jej śródziemnomorskie biodra (chyba że w ten dworski sposób grzeczni
          Włosi określają "culo grandioso", nie wierz w jej kulinarne umiejętności (to
          żałosne otwieranie paczek z M&S i rozmywająca się ostrość kamer kiedy mają
          pokazać jak jej wypielęgnowane dłonie biorą się do pracy), a przede wszystkim w
          lansowany przez nią damulkowaty styl żywienia, czyli bezgrzeszne wpie...
          tłustych deserków w łóżeczku do lampeczki czegoś mocniejszego. Już wolę Inę
          Garten. Barefooot Contessa przynajmniej nie udaje, że jest szczupła, wiecznie
          młoda i seksowna przy proponowanych przez siebie maślano-śmietanowych
          słodkościach. No i ona umie gotować.

          --
          To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
          • Chcialam byc delikatna :))
            Niewiele z jej programow obejrzalam, ale zwrocilam uwage na to, ze wciaz
            podkresla jak to waznym posilkiem jest kolacja. Po calym dniu pracy, nareszcie
            mozna sie rozluznic i najesc oczywiscie. Najesc to sie trzeba rano, zjes cos na
            obiad, a wieczorem to lepiej sie powstrzymac. Program niezbyt edukacyjny.
            • Chyba nawet swego czasu brytyjscy dietetycy przyjrzeli się bliżej propozycjom
              kulinarnym rzucanym w tv programach i p. Lawson nie została wysoko oceniona.

              Zdaje mi się, że jej misja w telewizji nie tyle edukacyjna ma być, co
              rozgrzeszająca te rzesze kobiet zaniedbujących się żywieniowo: na śniadanie
              beleco, bo makijażu nie zdążę nałożyć i się do roboty spóźnię, za to odbiję
              sobie z nawiązką w Starbaksie na lanczu przy giga mafinie, a potem na kolacji z
              obowiązkowym deserkiem. Nawet w Pl, gdzie jeszcze jeszcze tradycja domowego
              jedzenia się jako tako trzyma (choć też wiele "nieprawidłowości" się szerzy) też
              się panie na Najdżelę nabierają: "Boże, jak ona się obżera takimi słodkościami,
              których wiem, że nie powinnam nawet oglądać, i taaaaaka zgrabna jest, w tyyym
              wieku. Ja to po drożdżóweczce w tramwaju ukradkiem raz na tydzień nadgryzionej
              przytyję sześć kilo i już mnie stary na siłownię wygania i przez miesiąc tylko
              lewatywa z witalinei i przesączona przez bibułę woda, a ta se brałnie topi w
              bitej śmietanie i się uśmiecha przy tym zmysłowo... Prawdziwa domowa bogini, tiu
              tiu tiu..."

              No to się rozpisałam, a nie miałam...

              --
              To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.

          • krysia2000 napisała:

            > Najdżela? Cóż, nie chce mi się za bardzo komentować i rozkręcać na
            temat tej pani. Dość powiedzieć, że to jedna z największych tv
            kuchennych hipokryzji.

            A tam hipokryzji. To jest superprodukcja tv - ma się sprzedać i
            sprzedać, i w tej kategorii robi to imo nienachalnie a perfekcyjnie.
            Zwłaszcza w porównaniu z paroma innymi, także polskimi produktami.
            Poza tym sprzedaje coś więcej niż noże i sita w fajnym kształcie -
            (pseudo)filozofię. Dla mnie to taka trochę Bridget Jones;)

            I też pierwsza część była najlepsza i szczera. A potem, cóż.

            --
            Zielonej pragnę zieleni
            • Pierwsza czesc roznila sie od innych nie tylko tym, ze byla
              pierwsza, ale ze jej maz umieral. On sie tam przewija, juz po
              amputacji jezyka, siedzi przy pustym nakryciu przy stole w
              niektorych odcinkach. Stad jej stonowane zachowanie. Potem sie
              zmienila, a i filmowac zaczeto ja tak hiperestetyzująco, kazde
              ujecie oliwy na patelni i 'tej cudownej czerwonosci pomidorow' jak
              ze szwajcarskiego kalendarza, bleh.


              --
              'calkiem klutliwa i zlosliwa, ze nie powiem wredna, dosc
              konserwatywna i wscibska kobiecinka, o wybujalych cechach
              przywodczych, potrafiaca wziac pod obcas swoich oponentow'
              yskejp o mnie
      • Tez wole Rachelę - ma mniej ofensywną seksualnosc, mnie Nigella z
        tym nachalnym eksponowaniem jej niewatpliwych wdziekow i
        strzelaniem oczami w strone kamery co i raz mocno zniecęca.

        Chociaz Rachela jest za to lekko mdława. Ogladam, ale czasem mam
        ochote krzyknac 'troche wiecej pasji, kobieto!'. Nie ufam wiecznie
        usmiechnietym ludziom, no ;)



        --
        cute but psycho. things even out
        • Krotko: bardzo lubilam program Remigiusza Raczki na TV Silesia, niestety, TV
          Slesia "padla" a ja tesknie.
          A co niedziela z umilowaniem wielkim ogladam na rodzimej (u mnie France5 "Carte
          postale gourmande" prezentowany przez nieslychanego znawce, smakosza i w ogole
          epikurejczyka J-L Petitrenaud - program zblizony do dawnych wedrowek
          gastronomicznych R Maklowicza.
          • Nie znalam tego pana, wiec wrzucilam go w przegladarkę:
            www.tvs.pl/tv/archiwum,kuchnia_po_slasku,57.html

            Programy sa datowane jakby byly produkowane na biezaco? Jesli nie
            ma ich w tv, to w kazdym razie sa w necie. Pan jest fajny, ma taki
            wdziek troche jak z filmow Barei, w kazdym razie nikogo nie udaje i
            nie kryguje sie do kamery :) Sprzet skromy, dokladnie taki, jaki ma
            wiekszosc Polakow w domu, no-nonsens - super. Slabo tylko, ze
            mowi 'oliwa z oliwek' i ta muzyka, ktora leci zapętlona przez caly
            program jest doprawdy strrrraszna, tak samo jak ryczący 'to kuchnia
            ślaaaaaaska!' przerywnik. Za pierwszym razem to sie przestraszylam
            az :)
            --
            dont hejt de pleja, hejt de gejm
            • Jestem Ci bardzo wdzieczna za ten link, dziekuje, obejrzalam sobie 2 programy.
              Rzeczywiscie, ten sztafaz dzwiekowy jest ciezkostrawny, taka natarczywa maniera TVS.
              W ramach podziekowania przyjmij pierwszy z brzegu link do emisji J-L
              Petitrenaud, jesli zas wrzucisz do googlarki haslo "carte postale gourmande" to
              ci wykipi na 4 pozycji zbiorem linkow do innych jego programow. Polecam,
              wszystkie bardzo smakowite.
              • ...a tu link do tego "pierwszego z brzegu":
                www.youtube.com/watch?v=Tc30RojYKNM
                • Och, dzieki!
                  Rozumiem co prawda raczej co dziesiąte, niz co piąte, ale te
                  filmiki sa urocze - takie niewymuszone i naturalne, a przy tym
                  bardzo francuskie. Wlasnie za czyms takim krajowym tęsknię - zeby
                  bylo nasze - polskie, na pierwszy rzut oka, i do tego pelne
                  bezpretensjonalnego wdzieku, bez sztywniactwa i bez wdzięczenia się
                  do kamery, widzów i bez gwiazdorzenia.
                  --
                  feminists aren’t humorless just because your jokes suck
                  • Oj, to trudno bedzie znalezc kandydata do prezentowania tego typu programu w
                    Polsce, bo kto sie nie mizdrzy do kamery? Nawet Remi ociupine Maklowicz miernie
                    a Jejmosc Gesslerowa? Toz to piramida hucpy, pretensjonalnosci i mizdrzenia i
                    rzadzy gwiazdorzenia, za czym nijak nie ida uiadomosci i umiejetnosci kulinarne
                    • Tez jestem fanka Petitrenaud i jego eskapad kulinarnych.
                      Na BBC leciał kiedyś fajny program z szefem Valentinem Warnerem What
                      to eat now. Konwencja trochę podobna do Maklowicza z tym, ze Warner
                      podobnie jak Petitrenaud odwiedzał i pokazywał wielu ludzi w tym
                      programie.
                      Dla mnie najciekawsze programy kulinarne to te robione/prowadzone
                      przez szefow kuchni. Problem w tym, ze w naszych polskich warunkach,
                      takie odnoszę wrażenie, ze jak juz ktoś raz stanie przed kamera, to
                      robi się potem wielka gwiazdę i juz nie jest tym kim był kiedyś.


                      --
                      Belgia od kuchni
            • Gość: g.g. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.10, 10:36
              Witam
              Oglądałam "Kuchnię po śląsku" pierwszy raz w ostatnią niedzielę,
              wygląda na to, że stale go nadają na tvs, zamierzam oglądać co
              tydzien. Uwielbiam gwarę śląską, więc przyjemność oglądania tego
              programu jest ogromna :)
        • > Chociaz Rachela jest za to lekko mdława.

          Rachel nie jest za lekko mdława. Jest typową, wręcz stereotypową irlandzką mamą
          z klasy średniej wyższej. Takich Rachel na mojej wsi jest na pęczki. Co ciekawe,
          najczęściej zajmują się jakimiś artystycznymi przedsięwzięciami: prowadzeniem
          butiku, sklepu z żywnością organiczną, kwiaciarnią, kawiarenką, b&b...

          Po prostu lekkie i miłe zderzenie kulturowe, przez które każdy zmywak z Europy
          Wschodniej musi przejść i przetrawić, jeśli chce kiedykolwiek wyjść ze swojego
          psychicznego getta i przejść do porządku dziennego nad tym, że Irole są
          bezinteresownie mili, gadatliwi, niespieszni, niepunktualni, wyluzowani,
          prowincjonalni, skorzy do uciech, hałaśliwi, w mowie afektowani, zmiękczający
          głoskę "t" i skracający "u". I truskawkowo-blondwłosi. I szczerzy w tych swoich
          właściwościach, choć nasi rodacy uwielbiają przypisywać im (i wszystkim dookoła)
          ukryte motywy.

          --
          To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
        • Gość: emigrantka IP: *.w82-127.abo.wanadoo.fr 05.06.10, 17:51
          nie znam racheli - nie ma jej tutaj, a przynajmniej nie na moim
          kanalae tv.
          natomiast tez nie ufam wiecznie usmiechnietym ludziom. nadmiar
          "sympatycznosci" powoduje, ze od razu przelaczam kanal. albo wylaczam.
    • Gosia Polanczyk:)Nie wiem jak to w tej chwili wyglada w polskiej tv,ale te filmy
      sa zachecajace:)wrzucam link z Pogaduszek
      forum.gazeta.pl/forum/w,48129,110754891,110754891,Gosia_Polanczyk_Funkyfood_.html
      --
      no i jeszcze Pinezka
      Kuchenne Pogaduszki
      • fettinia napisała:

        > Gosia Polanczyk:)

        Taak:) Wspominałam kiedyś tutaj o niej, Na Kuchnia.tv był program, w
        którym podróżowała kulinarnie i dosłwonie po Turcji. Bardzo
        sympatyczna osoba i z przyjemnością mi się oglądało całość.

        A wczoraj załapałam się na fragment takiego programu -

        www.kuchnia.tv/program/?full/mammaryla_31229
        Akurat była to... pomidorowa 'na ziołach', ale pani naturalna i
        sympatyczna mi się wydała. Może tylko za mało oryginalna a to też by
        się przydało;)
        Na końcu odcinka był 'układ' na szybko i bez komentarza - dwóch
        chłopaków, nastolatków z irokezami, podejrzewam, że też syn - robiło
        pomidory faszerowane boczkiem i mozzarellą - to ewidentnie na plus:)

        --
        Zielonej pragnę zieleni
    • ja lubię swoja kuchnię hihih ;-)
      a tak poważnie, to chyba Oliver :)
      --
      kotlet.tv -
      przepisy kulinarne krok po kroku z filmikami
    • Mnie osobiście brakuje programu kulinarnego prowadzonego przez prawdziwego
      fachowca, gdzie każdy program zbierałby wiedze na temat przyrzadzania
      konkretnego produktu. Np. wolowina i tu: jak zrobić idealny stek, jak dobrze
      pieczen, jak burgera, jak duszone. Jak, z czego, z czym. Tak samo ryby: jaki
      gatunek do czego, jak smazyc, jak piec, jak dusic.
      Blisko idealu byl program Julia i Jaques gotuja w domu, ale czesto skladniki
      byly niedostosowane do polskich realiow (np. cszeroki wybor mielonej wolowiny o
      roznym stopniu tlustosci, gatunki ryb itd). Gdyby w Polsce ktos cos takiego
      zrobil, to bym byla w siodmym niebie.
      Niestety kroluja albo tzw. osobowosci, ktore prezentuja swoje "wariacje na
      temat" (czesto niepotrzebnie udziwnione, a nawet niejadalne jak w przypadku
      atelier smaku) podlane sztucznie radosna oprawa, albo programy dla
      "poczatkujacych pan domu", gdzie nawet w najprostszych przepisach zdarzaja sie
      rażace błedy (patrz: Brygida)

      Btw wiedzieliscie, ze panstwo z atelier smaku zrobili ze swojego psa
      wegetarianina? To dopiero poszanowanie natury... Po zapoznaniu sie z tym faktem
      trudno mi ich dazyc nawet nutka sympatii, przeciez to jakies oszołomy.
      --
      zobacz, z czego robi się parówki :)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.