Jak prawidłowo zagęszczać sos?

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Bardzo lubię gęste zupy, a przede wszystkim sosy.
    Najlepszy sos dla mnie to taki, którzy trzyma się na makaronie, a nie z niego
    spływa.
    Stąd moje pytanie o to jak prawidłowo powinno się zagęszczać sos?
    Zawsze gotuję duży garnek gulaszu tak 3-4 litry i starcza mi na kilka dni.
    W skrócie ja robię tak, że:
    gotuję bulion, smażę mięso, potem dodaję mięso do bulionu i jeszcze gotuję, aż
    będzie miękkie. No i pytanie: co dalej? Wiadomo, że mąka + śmietana.
    Jednak żeby zagęścić 4 litry bulionu tej mąki trzeba sporo.
    Czasami dodając mąkę (ziemniaczaną lub tortową) czuję wyłącznie smak mąki, a
    nie sosu i przypraw.
    Zawsze mam z tym problem.
    Poproszę o dobre rady.
    Dziękuję :)
    • 13.06.10, 21:03 Odpowiedz
      1. odparowywac wodę, az sos zagęsci sam siebie
      2. cebulą (podsmazyc, dodac do sosu i gotowac tak dlugo, az sie
      porozpada na zagęszczająca sos paćkę, ew zmiksowac)
      3. czerstwym chlebem
      4. zasmazką, mąką - ale to raczej sosy do ziemniakow/ryzu niz
      makaronu (ktory tez jest z mąki, bez przesady)
      5. specjalnym zageszczaczem niemieckim (ktory sie sklada chyba ze
      spreparowanej mąki)

      --
      a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
      bo odrodzisz sie czlowiekiem'
      • 14.06.10, 11:33 Odpowiedz
        Wlasnie-punkt 2:)
        Do gulaszu czy innych sosow daje na poczatku gotowania duzo cebuli pokrojonej w
        piorka.Powoli sos odparowuje a cebula zageszcza.Nie trzeba nawet miksowac:)
        Maki nie daje wcale.
        --
        no i jeszcze Pinezka
        Kuchenne Pogaduszki
      • 14.06.10, 11:56 Odpowiedz
        > 4. zasmazką, mąką - ale to raczej sosy do ziemniakow/ryzu niz
        > makaronu (ktory tez jest z mąki, bez przesady)

        Hm? To bardzo ciekawa teoria. Włosi będą musieli się dobrze zastanowić nad tym
        chudym beszamelem na lazaniach.

        Jeszcze 20 lat temu w tym zakresie obowiązywały standardy klasycznej haute
        cuisine, grubo polanej zawiesistymi sosami, które prócz zasmażkowej bazy
        zaklepywane bywały żółtkami, śmietaną, i jeszcze wygładzane masłem. Dziś
        najlepsi sosierzy dążą do maksymalnego odchudzenia sosów, więc najzwyklejsza
        redukcja staje się metodą de rigueur.

        --
        To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
    • 13.06.10, 21:10 Odpowiedz
      make dodaje w pierwszej fazie obrobki,
      pokrojone mieso obtaczam w mace z przyprawami, potem rumienie i do gara, potem
      podduszam jarzyny na tej samej patelnii, dodaje plyny, przyprawy i dusze pod
      pokrywka,

      w czasie obrobki maka i tkanka laczna w miesie sie rozklejaja nadajac
      odpowiednia konsystencje
      --
      Inny Swiat - Zespół Aspergera
      • IP: *.fbx.proxad.net

        Gość: miu 19.01.11, 23:29 Odpowiedz
        Metoda opisana przez Roseanne to wielki klasyk kuchni. Powszechna w kuchni francuskiej i chinskiej, czyli w dwoch wielkich kuchniach swiata.
    • 13.06.10, 21:10 Odpowiedz
      4 litry sosu w gulaszu to zdecydowanie zupa a nie drugie danie :) no
      chyba, ze kompanie wojska stolujesz.
      moze po prostu zageszczaj brazowa zasmazka zrobiona samodzielnie z masla i maki?
      jesli nie boisz sie chemii, slyszalam, ze zagestniki gotowe w granulkach knurra
      i innych sa nawet ok, bo bezsmakowe, czyli i pewnie bez polepszaczy smaku i
      innych syfow. ale to wiadomosc niesprawdzona, wiec lepiej poczytaj na pudelku co
      jest w srodku.
      osobiscie zawsze wystarczalo mi oproszenie kawalkow miesa przed smazeniem maka
      aby sos gulaszowy mial odpowiednia konsystencje.
      poza tym cebula, ktorej w tradycyjnym gulaszu jest b. duzo rowniez rozgotowujac
      sie pelni role zagestnika.
      --
      Six afraid of seven, ‘cause seven eight nine/I’m afraid of losing the places I
      find/If I was made equal, is this what I get:/A bunch of stories to interpret?
      It’s so tricky tricky, this little one too,/Well, if it is a lunatic we’ll name
      it after you./Put it in your pocket and pick it up/We’re here to entertain, show
      them what you got.
      • 14.06.10, 11:34 Odpowiedz
        Aniu, Bella napisala, ze robi 4 litry gulaszu, a nie gulasz i 4
        litry sosu



        --
        Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że
        trzeba
        pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
        • 14.06.10, 14:14 Odpowiedz
          pierwszy post watku.
          w ktorym autorka pisze wyraznie, ze zageszcza 4 litry bulionu.
          wydaje mi sie, ze cztery litry czegos zageszczone pozostaja jednak czterema
          litrami sosu :)
          --
          Six afraid of seven, ‘cause seven eight nine/I’m afraid of losing the places I
          find/If I was made equal, is this what I get:/A bunch of stories to interpret?
          It’s so tricky tricky, this little one too,/Well, if it is a lunatic we’ll name
          it after you./Put it in your pocket and pick it up/We’re here to entertain, show
          them what you got.
          • 15.06.10, 13:27 Odpowiedz
            wszystko zależy od tego ILE tego mięsa

            4 litry bulionu to nie musi byc duzo, jesli mięsa jest odpowiednia
            proporcja


            --
            Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że
            trzeba
            pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
    • 13.06.10, 22:06 Odpowiedz
      ja do gulaszu dodaję garść włoszczyzny mrożonej w paskach
      do takiej ilości pewnie dodałabym pół torebki o ile nie więcej
      wogóle dla mnie gulasz to mięso + warzywa np cebula, por, pieczarki.
      Zagęszczanie to u mnie dodanie pod koniec ok 1/3 szklanki śmietanki wymieszanej
      z 1-2 łyżkami stołowymi mąki. Jeślibym miala w planach gotować gulasz na kilka
      obiadów to zamroziłabym go w mniejszych porcjach ale bez zagęszczania
    • 13.06.10, 22:46 Odpowiedz
      Może spróbuję raz jeszcze to sprecyzować :)
      Chodzi o to, że ja gotuję sobie bulion w garnku na włoszczyźnie z 3-4 litrów wody.
      W tym samym czasie na patelni smaży się mięso pokrojone w kostkę.
      Kiedy się ładnie przyrumieni, wrzucam je do tego bulionu.
      W wyniku tego otrzymuję: mięso pokrojone w kostkę pływające w 3 litrach bulionu.
      Pytanie brzmi: jak to zagęścić, do bardzo gęściutkiej konsystencji, bez
      ładowania tam pół kilograma mąki :)

      Moja mama poleciła mi zagęszczanie mąką ziemniaczaną, wtedy tak nie czuć smaku
      mąki, ale nigdy nie mogę sobie poradzić z grudkami, które wtedy powstają.
      Próbowałam też czerstwego chleba, który rozcierałam blenderem.
      Ogólnie ten sam problem mam też przy zagęszczaniu zup.
      Czasami gotuję naprawdę sowity gar białego barszczu. Rzekłabym nawet, że ma on 5
      litrów. No i sama śmietana nie wystarczy.
      • IP: *.aster.pl

        Gość: marbor1 13.06.10, 23:00 Odpowiedz
        Czyli jednak gotujesz mięso w bulionie warzywnym i wychodzi Ci zupa a nie
        gulasz. Poza tym potraw mięsnych nie zagęszcza się mąką ziemniaczaną. Przy
        takiej ilości płynu potrzeba będzie większej ilości mąki i wyjdzie zwykły
        kisiel, tyle że na ostro.
        • IP: *.ds3.agh.edu.pl

          Gość: sylwia 13.06.10, 23:05 Odpowiedz
          hm,to ja nie rozumiem.jeśli robisz sos gulaszowy to chyba najprościej po prostu
          ugotować mniej bulionu? czyli na taką samą ilość mięsa ugotuj nie 4 l a np 2 lub
          1,5.
        • IP: *.chello.pl

          Gość: en 13.06.10, 23:19 Odpowiedz
          Jezeli wrzucasz mieso do 3 litrow bulionu i gotujesz, to nie zrobi sie gulasz,
          tylko cienka zupa. Ugotuj bulion, podsmaz mieso z cebula i czym lubisz (np.
          czosnek, marchewka, kawalek selera), jak bedzie rumiane, dolej do niego troche
          bulionu, odskrobujac przyrumienione z dna. Bulionu tylko tyle, zeby przykryl
          mieso. Przykrec ogien, przykryj i dus mieso, nie gotuj. Zamieszaj od czasu do
          czasu. Jezeli sos wyparuje, a mieso nadal twarde, dolej troche (troche!!!)
          bulionu. Zageszczam - jesli trzeba, a zwykle nie trzeba - lyzeczka masla
          ugnieciona z lyzeczka maki zwyklej, nie ziemniaczanej. Jezeli chcesz cos
          zagescic ziemniaczana, rozpusc ja w zimnej wodzie, dodaj troche sosu, wymieszaj,
          wlej do garnka i zamieszaj.
      • IP: *.aster.pl

        Gość: marbor1 13.06.10, 23:32 Odpowiedz
        Zagęszczanie mąką ziemniaczaną ma tę wadę, że jak postoi dłużej to sos
        zrobi się wodnisty. Przy mące pszennej tego zjawiska nie ma.
      • 14.06.10, 13:57 Odpowiedz
        Ktoś to już napisał.. mięso przed usmażeniem obtocz w mące. Jak potem wrzucisz
        do bulionu to ta mąka się rozpłynie i zagęści sos.
        --
        ------------
        Podróże małe i duże.
      • 21.06.10, 23:22 Odpowiedz
        Ja bym to zrobiła w drugą stronę - podsmażyć mięso oprószone mąką, z cebulką, i
        dolać bulionu tyle, żeby całość nie była za rzadka. Wtedy żadne zagęszczanie nie
        będzie potrzebne, a i cały sos będzie bardziej esencjonalny.
        --
        Nawet dwoje ciekawych ludzi może się nudzić w swoim towarzystwie, jeżeli nie są
        oni ciekawi siebie.
        ich4pory.blogspot.com
    • 13.06.10, 23:56 Odpowiedz
      Jesli chodzi o makaron, to sosu nie powinno byc za duzo, a makaron zalecany to
      ten wyciskany z maszyn z miedzianymi czesciami / gotowany bez dodatku oliwy
      oczyiwscie /. Makaron wrzucamy do sosu i wtedy powinien go dokladnie oblepic.
      Szczegolnie jesli przepis przewiduje dodatek sera. Nie dodaje ani smietany, ani
      maki ziemniacznej tudziez innych "zagestnikow".
    • IP: *.unitymediagroup.de

      Gość: x 14.06.10, 09:41 Odpowiedz
      • 14.06.10, 11:59 Odpowiedz
        To jest ten sonder-zagęszczacz niemiecki?

        --
        To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
        • IP: *.unitymediagroup.de

          Gość: x 14.06.10, 14:45 Odpowiedz
          osobiście zagęszczam poprzez redukcję, czytaj: odparowanie ;)
          Chyba, że użyłem fix knorra lub maggi, wtedy nie trzeba zagęszczać, wszystkie
          składniki są super skomponowane, hehehehehehe
    • 14.06.10, 12:29 Odpowiedz
      czasem zagęszczam (zwłaszcza sosy do potraw chińskich) mąką kukurydzianą bez
      śmietany, ona jest o tyle fajna, że dobrze się rozpuszcza i nie robią sie grudki
      • IP: *.253-213-116.QLD.netspace.net.au

        Gość: senin 14.06.10, 15:03 Odpowiedz
        sosy chinskie to zupelnie inna bajka - podaje sie je natychmiast po
        ugotowaniu, a wlasciwie smazeniu. zwykle nie sa zbyt smaczne na
        drugi dzien lub po paru godzinach - za wyjatkiem curry i paru innych


        co do glownego tematu: Ja przychylam sie do zageszczania przez
        redukcje

        no i jeszcze sie przepisowo oburze, ze co to za zwyczaje by mieso po
        podsmazeniu wrzucac do bulionu! Oczywiscie ze bulion do miesa
        ("deglazing" itd) - to juz bardzo powazny blad w sztuce jesli sie
        cos takiego popelnia ;) - wtedy tylko sie 'toto' na zupe nadaje
        • 14.06.10, 15:24 Odpowiedz
          tak, tylko pewnie autorce watku ciezko znalesc patelnie o pojemnosci
          przynajmniej 6 litrow na te 4 litry rosolu + mieso :)
          --
          Six afraid of seven, ‘cause seven eight nine/I’m afraid of losing the places I
          find/If I was made equal, is this what I get:/A bunch of stories to interpret?
          It’s so tricky tricky, this little one too,/Well, if it is a lunatic we’ll name
          it after you./Put it in your pocket and pick it up/We’re here to entertain, show
          them what you got.
          • 14.06.10, 16:38 Odpowiedz
            uupe, potrawke...ale nie gulasz. Nie mozna zagescic zdrowo i smacznie 3-4 litrow bulionu raczej.

            Gulasz to mieso dusozne z podlaniem niewielkim, a nie mieso w litrach bulionu.Jak do miesa obsmazanego (moze byc z mąką) dodasz cebuli duzo na ten przyklad i PODLEJESZ bulionem, to bedziesz miala gulasz bez zageszczania czymkolwiek.

            Ania dobrze pisze, to nie ma nic wspolnego zgulaszem i zageszczaczami naturalnymi - przciez nie chodzi nam o zagotowanie mąki w zupie bulionowo-mięsnej.:-)

            Podlewaj zatem mięso - ile go masz - bulionem - do tego naczynia z miesem, a nie odwrotnie, zeby dusilo sie i tworzylo sos, a nie plywalo przykryte plynem.
            ale zagescic jeszcze mozesz wlasnie chlebem - polecam razowy pokruszony - osobna pyszna potrawa wychodzi,
            warzywami przetartymi, duza iloscia cebuli uduszonej,
            mąką ostatecznie i nie w takiej ilosci.

            Sosy pomidorowe odparowujemy, a jakze.
            Inne śmietaną i maslem mozna postawic:-)
      • IP: 95.152.193.*

        Gość: Iwona 16.06.10, 17:59 Odpowiedz
        Nie maka kukurydziana a skrobia, przetlumaczylas dokladnie z
        angielskiego, maka kukurydziana to cornmeal, nie cornflower.
        • IP: *.QLD.netspace.net.au

          Gość: senin 17.06.10, 12:57 Odpowiedz
          Gość portalu: Iwona napisał(a):

          > Nie maka kukurydziana a skrobia, przetlumaczylas dokladnie z
          > angielskiego, maka kukurydziana to cornmeal, nie cornflower.

          jesli juz poprawiasz:

          cornflour/corn flour powinno byc

          bo cornflower to chyba modraki a nie maka
    • 14.06.10, 18:51 Odpowiedz
      Ja po prostu nie mam zbytnio czasu, żeby codziennie stać w kuchni i gotować
      obiadki od podstaw.
      Dlatego lubię ugotować sobie coś na zapas i mieć na kilka dni.
      A gulasz bardzo lubię z makaronem lub ryżem. Więc dla mnie i moich domowników
      takie 3 litry sosu mięsnego starcza na maks 3 dni :)
      Stąd moje gotowanie w litrach :)
      Potwierdzam to co napisała ania_66 - nie posiadam takowej patelni, aby wlać do
      niej nawet 2 litry bulionu :) Dlatego muszę robić to odwrotnie.
      Ta metoda, że bulion dolewa się do mięsa jest dobra, jeśli robi się małą porcję,
      którą zjada się i nie ma :)
      • 14.06.10, 18:59 Odpowiedz
        to kwestai gotwania gulaszu a nie ZUPY gulaszowej, czyli gotowania nie w litrach a w kilogramach.
        Mam ogromny ga i tez gotuje gulasz w ogromnej objetosci, ale miesa jest ZAWSZE wiecej niz plynu.... ktorym sie podlewa.

        Ty gotujesz zupe i nikt nie poradzi Ci jak zagescic zupe miesna w takiej proporcji, ktora probujesz nazwac sosem:-)
        Póki nie zrobisz czegoś z proporcją właśnie płynu - u Ciebei bulionu z wkładem - czy to beda warzywa w iekszej ilosci, czy cebula sma, ktora rozpada sie i zageszcza, czy mąka -kluchowata.

        Zawsze mozewsz przez 6 godzin odparowac te 4 litry do 1 litra - wpsanialego gestego sosu:-)))
      • IP: *.chello.pl

        Gość: en 14.06.10, 19:00 Odpowiedz
        Zainwestuj w duzy, ciezki, szeroki rondel z grubym dnem i w nim podsmazaj mieso.
        Przyda sie, skoro gotujesz hurtowe ilosci. Taki rondel dobrze trzyma cieplo, do
        gulaszu najlepszy.
      • 21.06.10, 23:24 Odpowiedz
        bella_cwir napisała:
        > nie posiadam takowej patelni, aby wlać do
        > niej nawet 2 litry bulionu :) Dlatego muszę robić to odwrotnie.

        To smaż mięso w garnku albo kup większą patelnię :-) I po sprawie.
        --
        Owszem, o gustach się dyskutuje! To właśnie robią ludzie na forach dyskusyjnych.
    • IP: *.chello.pl

      Gość: j 14.06.10, 19:18 Odpowiedz
      Spróbuj może mąką ryżową. Ona wg mnie ma neutralny smak.
    • 14.06.10, 20:06 Odpowiedz
      Dobrze - dajmy teraz spokój temu sosowi :)
      Powiedzcie mi jeszcze jak zagęścić zupę, która tego wymaga?
      Na przykład wspomniany wcześniej barszcz biały, lub zupę jarzynową?
      Zupy również gotuję w dużym 4 litrowym garnku.
      Gotuję bulion warzywny na kościach.
      No i otrzymuję wywar warzywno-mięsny 4-litrowy, który potrzebuję zagęścić do
      gęstej postaci :)
      Zupy odparowywać nie będę przecież.
      A dodając mąkę, często robią mi się grudki :/
      • IP: *.unitymediagroup.de

        Gość: x 14.06.10, 20:27 Odpowiedz
      • IP: *.chello.pl

        Gość: en 14.06.10, 20:30 Odpowiedz
        Do barszczu bialego wlej te ukiszona make z dna, bedzie gesty.
        Bulion miesno-warzywny jest rzadki z natury, tak jak i rosol. Zupa jarzynowa
        gestosc swa ma od jarzyn - jak chcesz ja jeszcze zagescic, dodaj jasna zasmazke
        na masle. Albo zmiksuj czesc jarzyn. Ziemniaki tez zageszczaja zupe. Nie dodawaj
        samej maki, robi sie wtedy paskudna breja.
        Wydaje mi sie, ze po prostu dajesz za malo skladnikow (jarzyn), a za duzo wody.
        Wazne sa proporcje, a nie to, czy gotujesz litr, czy 4 litry.
      • IP: 212.160.172.*

        Gość: szadoka 17.06.10, 12:05 Odpowiedz
        Barszcz bialy jest z natury zupa dosc rzadka. Ja dodaje normalnie
        wloszczyzne , duzo kielbasy i jajek. I zageszczam odrobina maki. Ale
        nie jest i nie powinna to byc zupa w ktorej lyzka staje.
        Lubie tez opcje z ziemniakami ale wtedy to juz nie zurek a zupa
        zurkowa :)
      • IP: *.54.18.22.static.telsat.wroc.pl

        Gość: Magda 18.11.10, 00:35 Odpowiedz
        Żeby nie było grudek mąki w zupie, wsyp najpierw tę mąkę do szklanki, dolej troszkę bulionu, rozprowadź dobrze i dopiero wlej do zupy.
        Do jarzynowej świetnie się sprawdza dodatek serka topionego, najzwyklejszego. Zagęszcza, zabiela, dodaje dobrego (ale nie intensywnego) smaku.

        Pozdrawiam.
      • IP: *.dynamic.gprs.plus.pl

        Gość: słoiczek polecam 25.03.14, 16:21 Odpowiedz
        Najlepszy sposób na brak grudek w sosie czy w zupie: sypiemy mąkę do słoiczka, dolewamy wodę, zakręcamy słoiczek, trzęsiemy (tak, jak kiedyś masło z prawdziwej śmietany), odkręcamy słoik, wlewamy zawartość do środka i gotowe. Do zup lepsza jest zasmażka na maśle - tu trzeba dbać o proporcje, ale też zagęszcza bez grudek.
    • 14.06.10, 20:55 Odpowiedz
      Ale zupa jarzynowa - jak sama nazwa wskazuje, powinna być z jarzynami.
      A co to za zupa jarzynowa, w której te warzywa zostaną zmiksowane na papkę? :/
      Ja na przykład kupuję gotową, krojoną w paski i mrożoną włoszczyznę Hortex.
      Wrzucam jej pół kilo na 3 litrowy garnek wody. Do tego 2 porcje rosołowe i
      gotuję rosołek. Potem wyciągam kości i zostaje mi bulion z pływającymi
      warzywami. Potem dodaję ziemniaki, garść zacierki i zagęszczam śmietaną z
      mąką.Przy czym najpierw dodaję mąkę, a później śmietanę - wtedy nie czuć smaku
      mąki.
      --
      ...::: POZDRAWIAM :::...
    • 14.06.10, 20:59 Odpowiedz
      Ale zupa jarzynowa - jak sama nazwa wskazuje, powinna być z jarzynami.
      A co to za zupa jarzynowa, w której te warzywa zostaną zmiksowane na papkę? :/
      Ja na przykład kupuję gotową, krojoną w paski i mrożoną włoszczyznę Hortex.
      Wrzucam jej pół kilo na 3 litrowy garnek wody. Do tego 2 porcje rosołowe i
      gotuję rosołek. Potem wyciągam kości i zostaje mi bulion z pływającymi
      warzywami. Potem dodaję ziemniaki, garść zacierki i zagęszczam śmietaną z
      mąką.Przy czym najpierw dodaję mąkę, a później śmietanę - wtedy nie czuć smaku
      mąki.
      --
      ...::: POZDRAWIAM :::...
      • IP: *.aster.pl

        Gość: marbor1 14.06.10, 21:25 Odpowiedz
        Zupa jarzynowa wcale nie musi być zagęszczana mąką, a już tym bardziej zupa
        zacierkowa. Jeśli tak bardzo chcesz zrobić zupę gęstą [klajstrowatą] to
        wystarczy dodać 2 łyżki płatków ryżowych, które się pięknie w zupie rozkleją.
        Po co mąka? A tak w ogóle czy nie lepsze są zupy rosołowe, bez zagęszczaczy.
        A już jeśli koniecznie trzeba zagęścić, to lepiej jest zmiksować albo część
        warzyw lub ziemniaki.

    • 14.06.10, 22:53 Odpowiedz
      Zupy rosołowe są bardzo dobre, tylko sprawdzają się one jako pierwsze danie,
      przy obiedzie dwu-daniowym.
      U mnie rzadko jada się obiad z dwóch dań.
      Jeśli jest zupa, to traktowana jest po prostu jako cały obiad.
      Toteż wolę, aby były to zupę gęste z ziemniakami/ryżem/makaronem, aby można się
      było nimi najeść.
      Moja mama zawsze mówiła, że takie zupy rosołowe są dobre, ale: "szybko przelecą
      prze kiszki i człowiek zaraz głodny" :)
      Jest w tym trochę racji :)
      • 14.06.10, 23:22 Odpowiedz
        Jak wkroisz do takiego rosołku gotowaną marchewkę, wrzucisz kawał mięsa z
        gotowania wywaru, makaron i garść świeżej natki pietruszki, to talerz z dokładką
        spokojnie wystarcza na cały obiad.

        Jak masz zupę jarzynową, to po prostu wrzucasz więcej warzyw, no i mięso też
        można włożyć.

        To chyba jest jednak tak, jak ktoś napisał wyżej - wrzucasz cienko, a chcesz
        grubo, tak się nie da. Jak chcesz mieć solidną, pożywną, sycącą zupę, to trzeba
        do niej nawrzucać sporej ilości materiału. Cienka zupka na kościach i dwóch
        marchewkach pozostanie cienką zupką, i tyle.


        --
        Beer is living proof that God loves us and wants us to be happy.
        • IP: *.aster.pl

          Gość: marbor1 14.06.10, 23:59 Odpowiedz
          Tak też uważam, że zupa rosołowa z dobrą wkładką mięsna [nie na kościach],
          wystarczy za danie jednogarnkowe, do tego ew. jakiś deser. No, chyba że się ma w
          domu chłopa ciężko pracującego, to sama zupa może nie wystarczyć.
          • 15.06.10, 10:22 Odpowiedz
            Jeśli nie na kościach to na czym?
            Nie śmiejcie się z mojego pytania, ale nigdy nie gotowałam zupy na niczym innym
            niż na kościach.
            • 15.06.10, 11:06 Odpowiedz
              No na mięsie. Na takim, jakie będziesz miała ochotę w zupie zjeść.
              Kości też można dodać. Kości dla dosmaczenia wywaru, a mięso do zjedzenia. W takim przypadku kości wrzucam do zimnej wody, a mięso dorzucam dopiero kiedy zawrze.
            • 15.06.10, 11:09 Odpowiedz
              a ja nigdy zas nie gotowalam na kosciach....

              wegetarianka ;)



              da sie i tak i tak
            • IP: *.aster.pl

              Gość: marbor1 15.06.10, 11:21 Odpowiedz
              Nie śmieję się. Jeśli chcesz mieć treściwą zupę, jako danie jednogarnkowe, kup
              mięsa z kością, czy to wołowe, czy też mieszane. Trochę wołowego, kurzyny, czy
              podroby z indyka. Ugotuj na tym mięsie wywar mięsno-warzywny. Tylko niech to nie
              będzie o,5 kg. mięsa i mała porcja włoszczyzny na 4 litry wody, bo wtedy będzie
              to lura, a nie esencjonalny wywar. Na bazie takiego dobrego wywaru można gotować
              najróżniejsze sytne zupy.
              W kioskach, księgarniach jest cała masa przeróżnych dobrych książek, broszur
              kucharskich. Wybierz sobie coś, a na pewno będzie to dużą pomocą dla Ciebie.
              Mimo, że jestem już bardzo starą gospodynią i posiadam jako takie umiejętności
              kulinarne, ale jak zobaczę na rynku jakieś nowości wydawnicze z zakresu
              gastronomii to muszę je mieć. Zawsze się czegoś nowego dowiaduję. Moja
              biblioteczka kucharska to ok. 100 różnych książek.
              Ostatnio w kioskach było w sprzedaży wydawnictwo z serii Biblioteczka Poradnika
              Domowego p.t. "Zupy i sosy". Uważam, że jest to kopalnia wiedzy na temat zup i
              sosów dla młodych gospodyń. Jest tam 167 różnych ciekawych przepisów.
              Głowa do góry bella-cwir! Człowiek się uczy całe życie.
            • IP: *.chello.pl

              Gość: en 15.06.10, 16:50 Odpowiedz
              Nie musisz gotowac na kosciach, na miesie tez nie jest obowiazkowe. Zwlaszcza
              teraz, kiedy sa mlode jarzyny. Ugotuj jarzynowa - pokroj zgrabnie jarzyny, np.
              marchewke, pietruszke, seler, por, kalarepke, cebulke, czosnek, rozpusc w garnku
              lyzke masla, wrzuc jarzyny, mieszaj - niech troche zlapia kolor i smak (nie
              rumien za bardzo), dodaj wody niebyt wiele, za chwile dodaj pare ziemniakow w
              kostke, garsc fasolki szparagowej pokrojonej, mozna dorzucic pokrojony pomidor
              bez skorki, na koncu troche mrozonego groszku i mala cukinie pokrojona w zapalke
              (gotuja sie b. szybko). Posyp pietruszka albo koperkiem, dodaj na koncu jeszcze
              troche masla dla zapachu. Jarzyn musi byc duzo i nie moga byc rozpackane.
              Nie dodaje zadnych kostek ani kosci, jak lubisz z miesem, mozesz dac na poczatku
              kurza noge (bez skory) albo ze trzy skrzydelka.
            • 16.06.10, 11:20 Odpowiedz

              > Jeśli nie na kościach to na czym?
              > Nie śmiejcie się z mojego pytania, ale nigdy nie gotowałam zupy na niczym innym
              > niż na kościach.


              Wywar na kościach z włoszczyzną nie musi być zły, ale tylko jeśli jest bazą pod
              coś innego, i do zupy dodajesz później różne inne składniki, podsmaczasz ją na
              pomidorówkę, ogórkową czy jakieś inne klasyki. Ja co prawda z kolei nigdy nie
              gotowałam zup na kościach, ale z dzieciństwa pamiętam, że gotowała je moja mama
              (bo nic innego nie mogła dostać), i bardzo lubiłam jej zupy. Pamiętam, że często
              wrzucała do nich też podroby: serca i żołądki, których samych nie lubiłam, ale
              dawały zupom super smak.

              Ale dziś mama też jest rozpustna i wali do wszystkich zup sporo mięsa :-)

              Ja robię tak: duża porcja włoszczyzny, trzy całe uda kurze (tzn. udka i
              podudzia), kawałek wołowiny do duszenia, zalewam to wszystko wodą tak, żeby było
              zakryte (nie wiem, ile litrów ma mój garnek). Do tego liść laurowy, ziele
              angielskie, czasami parę goździków, a jak ma być czysty rosół, to jeszcze
              opaloną cebulę.

              Pyrkam toto na małym gazie przez 2-3 godziny (jak chcę zużyć potem marchewę, to
              wyjmuję ją wcześniej, jak tylko zmięknie, resztę włoszczyzny zazwyczaj i tak
              wyrzucam). Taki wywar sam w sobie jest bardzo pożywny, a jak dorzucisz do niego
              jeszcze mięso z zupy, to naprawdę starcza na sycący, jednodaniowy obiad.

              --
              Beer is living proof that God loves us and wants us to be happy.
    • 15.06.10, 12:00 Odpowiedz
      Po co gotujesz tyle bulionu? Bulion jako taki jest sens gotować tylko wtedy,
      kiedy masz do czynienia z poprzerastanym mięsem i wycinasz wszystko co
      "brzydkie" Ja tak robię, tylko ja wygotowuję to w małym rondelku. Jak chcesz, to
      dodaj do tego jakieś warzywa, ale niech tego będzie mało. Obsmaż mięso
      (najlepiej na smalcu), pod koniec smażenia oprósz lekko mąką i zalej niewielką
      ilością płynu. Jak się wygotuje to dolej, ale mało. Możesz ewentualnie
      zagęszczać cebulą, chlebem bądź żółtkiem.
      --
      Piątego dnia Bóg stworzył wódkę, wypił ją, i zobaczył, że wszystko, co stworzył,
      było dobre.
      • 15.06.10, 12:49 Odpowiedz
        roznica niedzy gulaszem a zupa typu'stew"ie jest oczywista


        nie martw sie

        tesciowa mojego brata zwykle podawala pomidorpwa na rodzimmych
        przyjeciach ----
        byla z ryzem (zwykle paskudnie posklejanym itd))


        pomidorowa byla bez soli i bez smaku

        mysle, ze to bardzo popularny trend w kuchni swiatowej obecnie:DDD
        bez soli znaczy zdrowo...



        zapewne polowa klikajacych sie z tym stwierdzeniem zgodzi... UFF,
        tylu bezmozgowcow

        • 15.06.10, 17:03 Odpowiedz
          > roznica niedzy gulaszem a zupa typu'stew"ie jest oczywista

          Bo gulasz to taki stew demi-glace, czy jak? Tego, komu uda się ustanowić
          jakąkolwiek różnicę między nimi, ogłoszę nowym Escoffierem.

          ---
          To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
          • IP: *.QLD.netspace.net.au

            Gość: senin 17.06.10, 12:48 Odpowiedz
            krysia2000 napisała:

            > > roznica niedzy gulaszem a zupa typu'stew"ie jest oczywista
            >
            > Bo gulasz to taki stew demi-glace, czy jak? Tego, komu uda się
            ustanowić
            > jakąkolwiek różnicę między nimi, ogłoszę nowym Escoffierem.

            a ja napisalam:

            >(z powyzszego) Wyglada na to, ze roznica niedzy gulaszem a zupa
            >typu'stew" (n)ie jest oczywista

            i krysia:
            > Bo gulasz to taki stew demi-glace, czy jak? Tego, komu uda się
            ustanowić
            > jakąkolwiek różnicę między nimi, ogłoszę nowym Escoffierem

            a z tym to do moich poprzednikow, ktorych obszerne dywagacje
            pozwolilam sobie jedynie skomentowac :P


            co do Escoffiera... po co go tutaj mieszac??!
            wyglada na to ze jedynie Ty krysiu wiesz, kto to byl i, jesli
            ktokolwiek wogole, to Ty jedynie nadalabys sie do tak trudnego
            zadania jak wytykanie roznic pomiedzy
        • 15.06.10, 18:55 Odpowiedz
          > mysle, ze to bardzo popularny trend w kuchni swiatowej obecnie:DDD
          > bez soli znaczy zdrowo...

          > zapewne polowa klikajacych sie z tym stwierdzeniem zgodzi... UFF,
          > tylu bezmozgowcow
          >

          Osobiście solę mało, bo tak lubię - i zastanawiam się, czy oznacza to bezmózgowie - ? ;-)
          • IP: *.QLD.netspace.net.au

            Gość: senin 17.06.10, 12:32 Odpowiedz
            >
            > Osobiście solę mało, bo tak lubię

            no i mozesz sobie na to pozwolic mieszkajac w PL

            i zastanawiam się, czy oznacza to bezmózgow
            > ie - ? ;-)

            bezmozgowie w zwyczajach zywieniowych, to trzymanie sie przekonacn o
            jedynie wlasciwych walorach deitetycznych potraw, ktore wynika z
            przesadnego uczepienia sie modnych acz popularnych trendow w
            odzywianiu niezaleznie od okolicznosci

            Np. wg mnie znaczy to, ze:(a propos niesolenia) w pewnych
            okolicznosciach solic nalezy ... i to DUUUZO ..niezaleznie od
            upodoban osobistych


            to taki przyklad jedynie byl odnoszacy sie do Twojej uwagi

            podobnie wkurzam sie na krucjaty anty-vegetowe i inna poprawnosc
            polityczno-kulinarna

            • 17.06.10, 13:08 Odpowiedz
              Taa, jasne - ale wszystko to mozna grzeczniej napisac, bez
              obelzywych slow, nieprawdaz?


              --
              Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
            • 17.06.10, 13:26 Odpowiedz
              Nie jestem pewna czy dobrze rozumiem, ale dotykasz chyba kwestii powiązania zalecanej ilości spożycia soli z klimatem (temperaturą) - ?

              Oczywiście, że tak jest. W chłodnej Polsce zalecane spożycie to ok. pół łyżeczki dziennie, czyli niewiele. Większość z nas przekracza tę normę, co nie jest trudne, zwłaszcza, gdy kupuje się gotowe, przetworzone produkty (wystarczy chleb z piekarni, trochę wędliny i żółtego sera na śniadanie - i norma wyczerpana).

              A Vegeta... O potencjalnej szkodliwości/nieszkodliwości MSG można długo dyskutować. Mnie wystarczy, że go nie lubię. Smaku nie lubię - nie ma to nic wspólnego z poprawnością polityczną.
        • IP: *.unitymediagroup.de

          Gość: x 15.06.10, 19:43 Odpowiedz
        • IP: 95.152.193.*

          Gość: Iwona 16.06.10, 18:07 Odpowiedz
          Zupa to zupa a stew to stew.
    • 16.06.10, 21:19 Odpowiedz
      jesli nie przestrasza cie tluszcz dobrze jest tez zagniesc kule z maki masla i
      wrzucic do potrawy
      --
      Inny Swiat - Zespół Aspergera
    • 09.09.10, 18:52 Odpowiedz
      bella_cwir napisała:

      > Bardzo lubię gęste zupy, a przede wszystkim sosy.
      > Najlepszy sos dla mnie to taki, którzy trzyma się na makaronie, a nie z niego
      > spływa.
      > Stąd moje pytanie o to jak prawidłowo powinno się zagęszczać sos?
      > Zawsze gotuję duży garnek gulaszu tak 3-4 litry i starcza mi na kilka dni.
      > W skrócie ja robię tak, że:
      > gotuję bulion, smażę mięso, potem dodaję mięso do bulionu i jeszcze gotuję, aż
      > będzie miękkie. No i pytanie: co dalej? Wiadomo, że mąka + śmietana.
      > Jednak żeby zagęścić 4 litry bulionu tej mąki trzeba sporo.
      > Czasami dodając mąkę (ziemniaczaną lub tortową) czuję wyłącznie smak mąki, a
      > nie sosu i przypraw.
      > Zawsze mam z tym problem.
      > Poproszę o dobre rady.
      > Dziękuję :)

      Dobrze jest zagescic sos skorkami chleba, najlepszy jes chleb ciemny
    • IP: *.unitymediagroup.de

      Gość: x 09.09.10, 20:34 Odpowiedz
      możesz wybrać jasny lub ciemny sos :D
    • 10.09.10, 10:50 Odpowiedz
      Zdecydowanie 3-4 bulionu to przesada. W ten sposób robisz zupę, a nie sos!!!
      Zagęszczanie zależy od tego, jaki smak ma mieć sos np. czy ma być pomidorowy, grzybowy , paprykowy itp.
      Generalnie bardzo ułatwia sprawę miksowanie dodatków do sosu. A jeżeli chcesz, aby poza mięsem i wodą nic innego w sosie nie było, to niestety ale wody musi być mniej. Dużo mniej. Ja też zagęszczam sosy mąką (nie wszystkie), ale max 2 łyżkami. Inaczej rzeczywiście sos będzie miał smak mąki.
      --
      smakowite.com/
      www.clasesdepolaco.pl/
    • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

      Gość: goścć 14.09.10, 20:05 Odpowiedz
      od czasu kiedy mam szybkowar , nie mam takiego problemu, po obsmażeniu miesa na tłusszczu, wyjmuje je i na tym samy tłuszczu lekko obsmażam cebule , pokrojona w półplasterki( przy okazji czysci sie rondel), nastepnie mieso wkładam do szybkowara , na to celue , ktora zalewam wczesniej bulionem . Nastawiam i gotuje , tyle ile trzeba ( zalezy od wagi, rozmaru i rodzaju miesa), a potem.....,wyjmuje mięsko a reszte traktuje blenderem , sos jest gęsty smakowy i bez posmaku maki , smacznego
      • IP: 109.79.126.*

        Gość: ath cliath 20.09.10, 06:55 Odpowiedz
        Sos z gulaszu najlepiej zageszczac chlebem razowym (jego srodkiem, nie skorupka)
        Zageszcza rewelacyjnie a do tego nadaje sosowi bardzo wyrazisty smak (ja mowie,ze jesli chodzi o smak to stawia kropke nad "i")
    • IP: *.dynamic.chello.pl

      Gość: agata 19.01.11, 17:31 Odpowiedz
      ja zagęszczam miksując część warzyw, lub dodajac rozbełtane w małej ilości ostudzonego sosu żółtka, staram się nie używać mąki, smak jest o niebo lepszy
    • 13.05.13, 14:12 Odpowiedz
      Moj przepis na gesty gulasz :)

      Mieso wolowe kroje na kostki smarze do zarumienienia dodaje posiekana na drobno cebule w duzej ilosci 3 lub 4 cebule i smaze az sie cebulka zarumieni. Przekladam do garnka dolewam wody tak na czujnosc zeby nie bylo zbyt duzo..dodaje pomidory z puszki ja dodaje pudliszki :) dodaje posiekana czerwona papryke mozna tez zolta dodaje koste wolową z knora troche ketchapu i mieszam przykrywam to na 2 godz zeby sie poddusilo do zageszczenia dodaje przyprawy do,, sposob na chlopski garnek'' z winiary:) super zagescilo... i dodalo smaku ...

      Sprubujcie sami Pozdrawiam :)
    • IP: *.range86-140.btcentralplus.com

      Gość: nolnet 20.02.14, 17:08 Odpowiedz
      Z mojego doswiadczenia
      1. wycisgnac mieso
      2. uzyc blendera zmiksowac wszystkie warzywa
      3. z powrotem wsadzic mieso
      zagescic smietana lub maka w zaleznosci od potrzeb
    • IP: *.unitymediagroup.de

      Gość: x 20.02.14, 17:28 Odpowiedz
      nie płukać makaronu po odcedzeniu. Do skrobii przyklei się każdy, nawet najrzadszy sos.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.