gotowa ciasto na tarte Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Wiem, ze pewnie zaraz dostane kilka uwag ze przeciez tak latwo zrobic samej ale ja nie zrobie i chce kupic gotowe ciasto tzn. spod tarty a farsz chce zrobic sama. Czy w cukierni mozna kupic lub zamowic sam spod i czy jak zrobie sama farsz i pozniej to razem wloze do piekarnika to bedzie ok?
    • Gość: en IP: *.chello.pl 24.09.10, 21:00
      Zapytaj po prostu w cukierni. Nie wiemy, z jakiego miasta piszesz, wiec trudno cos poradzic. Mozesz tez zrobic tarte na ciescie francuskim, jest w prawie kazdym sklepie.
      A, kruche ciasto nalezy wczesniej podpiec, wylozone folia/papierem i obciazone np. sucha fasolka. Potem nakladasz farsz i pieczesz dalej.
    • W dużych marketach (np real) bywa gotowe ciasto francuskie, z reguły na pólce obok serów. Ale i fakt- nic prostszego niż zrobić samemu:)
      • zrobić można, ale nie zawsze jest czas. Po prostu.
        Wpadają goście, lub rodzinka po szkole, chcesz tartę, a tu własnie mąka się skończyła, nim ją kupisz, dzieciaki już pizzę zamówią, a goście wypiją pół butelki... ;-)
        A tak, wyjmujesz z lodówki gotowe ciasto, nałożysz farsz i po 20-30 minutach danie gotowe.

        Osobiście polecam dostępne w auchanie ciasta kruche i francuskie. Do tarty ponoć lepsze kruche, ja robię na zmianę, to francuskie to kruche.
        W moim Auchanie dostępne są ciasta już wywałkowane na okrągło, pasujące do standartowej formy. Gdy nie robię sama, kupuję kilka, część zamrażam, część zużywam w ciągu 2-3 dni. I zawsze mam w sumie kilka takich ciast w lodówce. Znacząco upraszczają przygotowanie tarty, w której dla mnie i tak najwazniejszy jest farsz...
        • przy okazji, u mnie te ciasta nie leżą przy serach, a przy garmażerce, czyli gotowych pierogach, kkluskach itp.
          A kosztują niezbyt duzo, w zależności od firmy kruche d 3 zł, francuskie od 4-5 i drożdżowe od ok. 6 zł.
          To są ciasta świeże, nie mrożone. Te mrożone ciut droższe, w zamrażarach w marketach stoją, ale tu jż drożdżowych w rolkach nie widziałam...
        • > zrobić można, ale nie zawsze jest czas. Po prostu.
          > Wpadają goście, lub rodzinka po szkole...

          > A tak, wyjmujesz z lodówki gotowe ciasto, nałożysz farsz i po 20-30 minutach da
          > nie gotowe.

          A skąd farsz miałaś? Tak na wypadek najazdu gości? Za to mąka się skończyła? Cóż za pokrętna prowidencja.

          To chyba na taki zamachowski scenariusz już lepiej odpowiedzieć wyskokiem do cukierni po gotową tartę, uprzejmie nawet podgrzaną w mikroweli, jeśli ma być na ciepło.

          A tak zupełnie na boku: rzeczywiście jest tak, że nagminnie z zaskoku wpadają goście, tudzież rodzinka po szkole z dzikim okrzykiem: "Taaaaarty, albo śmierć! Natychmiast!!", czy to po prostu dyżurny lęk nowego typu gospodyń-bogiń, zaradnych na gotowcach?

          Generation Now...

          > Do tarty pono
          > ć lepsze kruche, ja robię na zmianę, to francuskie to kruche.

          Ponoć. Ciasta francuskiego nie pieczemy w formach, bo to jego urodzie uwłacza. O tym przekonać się można własnoręcznie biorąc się za wykonanie obu typów (kruche, listkowe) ciast.

          --
          To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
          • O matko, Krycha, no.
            Wlaczasz piekarnik, wyjmujesz mrozone z zamrazarki, myjesz, trzesz i obierasz to co ma byc w srodku, robisz zalewe, nadziewasz, wstawiasz do pieca.
            Sama tak pare razy robilam, bo nadwyzki kruchego zawsze mroze w nieduzych foremkach.

            --
            Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
            • Gość: gośc portalu IP: *.telpol.net.pl 25.09.10, 12:25
              dzieki za odpowiedzi, bede szukac w auchan. A zapytam tez w cukierni czy moga mi cos takiego zamowic, bo bede tez zamawiac tort. Oj nie wiem czy dobrze zrobilam, ze to napisalam bo przeciez tort tez moge sama zrobic.;)
              Krysiu nie kazdy ma czas i ochote robic ciasto. Nie sprawia mi to zadnej przyjemnosci i nie potrafie. Za to farsz jak najbardziej zrobie sama:)
              pozdrawiam
              • > Krysiu nie kazdy ma czas i ochote robic ciasto. Nie sprawia mi to zadnej przyj
                > emnosci i nie potrafie.

                Ja Cię nauczę. Robienia z przyjemnością. Poczekaj tylko trochę, aż się ogarnę, oki?

                --
                To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
            • O tatko, Bene, no.

              Argument o tym, że się mąka skończyła (za to farsz, lub wszystkie składniki na farsz stoją i czekają) plus wizja najazdu żarłocznych gości - przemawiające za tym, aby zaopatrzyć się zawczasu w gotowe mrożone kruche ciasto, no nie bardzo przemawiają do mnie. W sklepie powinno się kupować mąkę właśnie, jaja i masło, a nie gotowce, choćby dlatego, że mąka (jaja i masło też) wszechstronniejsze w zastosowaniu są. Sos gotowy też się kupi, bo właśnie mąka na zaklepkę wyszła, a na wycieraczce stoi i przebiera niecierpliwie nóżkami 12 głodnych biesiadników z gotowymi miskami na gulasz? Come on! Kupi się, bo się nie chce robić. Albo nie umie i da się sobie wmówić przez producentów, że się nigdy nie naumie.

              Mrożenie/chłodzenie nadwyżki własnego ciasta kruchego to już insza inszość i prawdziwa gospodarska zaradność. Wiesz dobrze, że tarciochy i inne takie lepię, wykładam, podpiekam, nadziewam i zjadam jak szalona, kiedy tylko mogę. Po prostu nie mogłabym sobie odebrać niekłamanej przyjemności wyrabiania i wałkowania ciasta kruchego. Co nie znaczy, że nie przygotowuję go zawczasu - zazwyczaj wieczór naprzód wykonuję kulę, zawijam i do lodówki, albo do zamrażarki, jeśli upragniony weekend z przybyszami jeszcze daleko. To jest 5 minut, o wiele mniej, niż zejdzie nam czasu na odszukanie tej półki w Auchan. Ścinków też nie wyrzucam do kosza, tylko surowe zagniatam w kulę na zaś, a upieczone rozkruszam do dekoracji, albo nie rozkruszam i są niekształtne przegryzki do kawy, zamiast kantuczich czy amaretich (jeśli mowa o pate sucree albo sablee).

              Jak się nie chce zagnieść, to ok. Tylko proszę zwykłego lenistwa (które nie jest grzechem, przynajmniej nie śmiertelnym) nie przyoblekać w szaty domestic goddess. Ja bym się tam wstydziła lekko, gdyby goście mnie komplementowali za to, że podałam im tartę z kupnego ciasta, jeszcze do tego psikniętą bitą śmietaną w spreju. Przecież nie ma za bardzo miejsca wtedy na dołożenie cząstki siebie i poczęstowanie nią tych, których uważamy za godnych (nie mylić z głodnych). Bo gdzie i jak? Krojąc i wykładając samodzielnie owoce?

              --
              To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
              • Gość: gośc portalu IP: *.telpol.net.pl 25.09.10, 12:57
                Krysiu ale ja sie wcale nie chce nauczyc:)
                a tarta bedzie z farszem warzywnym i nie bedzie bitej smietany;)
                Jak Ci powiem, ze nie mam walka do ciasta, formy czy jakos tak, to uwierzysz?:)
                I jak Ci powiem, ze raz w zyciu robilam sama ciasto w naczyniu zaroodpornym i nigdy wiecej a i jeszcze miksera nie mam.
                Dla mnie naprawde nie ma znaczenia czy powiem ze sama zrobilam czy kupilam. Dla mnie nie o to w zyciu chodzi zeby mnie chwalic za wlasny wypiek.
                Chcialam tylko sie dowiedziec czy moge kupic gotowy spod. A wiesz co jesli nie kupie gotowego ciasta to wymysle jakas inna potrawe ktora bede umiala zrobic lub kupic jej częśc:)

                • > Krysiu ale ja sie wcale nie chce nauczyc:)

                  Za to upiec chcesz? Hm... To może naprawdę szybciej będzie kupić gotową tartę?

                  > Jak Ci powiem, ze nie mam walka do ciasta, formy czy jakos tak, to uwierzysz?:)

                  Nie uwierzę. Od wielkiej biedy butelką po piwie można rozwałkować ciasto, choć wałki obecnie kosztują tyle samo, co jeden gotowy kruchy spód, może dwa.

                  Jeśli nie masz formy, to przepraszam, że spytam, ale jak zamierzasz tę tartę podać? Na zimno, na gotowy wypieczony spód ze sklepu wyłożysz usmażony farsz? Bez piekarnika whatsoever?

                  > a i jeszcze miksera nie mam.

                  Do wyrobienia kruchego ciasta więcej niż jeden nóż, kawałek stołu i cztery palce nie są potrzebne, naprawdę. Maszyny ułatwią, nie powiem, robotę, ale nie są niezbędne.

                  Spróbuj, tak bez ciśnienia, dla czystej rozrywki, któregoś pięknego dnia wysypać na stół ćwierć kilo mąki zwykłej pszennej, sypnąć łyżeczkę soli, w kopczyku z mąki zrobić dołek, do niego wrzucić 3/4 kostki lekko rozmiękłego masła, pokrojonego nożem na możliwie najdrobniejsze kawałki. Następnie 4 palcami lewej ręki, samymi koniuszkami wetrzyj masło w mąkę tak, aby powstało coś na kształt tartej bułki. Do tego wbij 1 jajo i domocz 1 łyżką wody, lub mleka. Teraz całą dłonią zagnieć jednolite ciasto, zbijając masę do kupy i rozcierając ją o stół ruchem dłoni od siebie. Jeśli dobrze rozdrobniłaś masło w mące, to więcej niż 6-10 ruchów zagniatających nie potrzeba. Formujesz kulę, zawijasz w folię i do lodówki, żeby odpoczęło. I voila, pate brisee gotowe. 5 minut. Z zegarkiem. W prawym ręku.

                  A po 20 minutach, w czasie których możesz sobie przygotowywać farsz, też tak bez ciśnienia, zupełnie dla jaj weź butelkę po dużym piwie, bez nalepki, podsyp mąką. Kawałek stołu też podsyp. Wyciągnij kulę ciasta z lodówki, odkrój tak 2/3 i rozwałkuj butelką, na 3-4 mm grubości. Jako, że nie wierzę, że w domu nie masz żadnej formy do ciast, nawet okrągłej ze zdejmowaną obręczą "do serników na zimno" (jeśli to prawda, to też można odżałować na jedno dwa kruche gotowce i kupić w zamian. Jak się nie sprawdzi to dziecko chociaż będzie miało czadowny bębenek), to wyciągnij ją i bez smarowania tłuszczem wyłóż formę rozwałkowanym plackiem. Dociśnij delikatnie do brzegów, naddatek odetnij nożem, ponakłuwaj widelcem, wyłóż papierem do pieczenia (cenowo kolejny spód w plecy), i obciąż, np. wysypanym ryżem. Jaśminowym, nie basmati!

                  Podpiecz przez 20 minut w 180 st., potem zdejmij obciążenie z papierem i dosusz w piekarniku jeszcze jakieś 10 minut. Teraz nałóż w spód farszu i jeszcze sobie upiecz, a zgłodniałym biesiadnikom (jeśli są i jeszcze sobie nie poszli) w międzyczasie zorganizuj zabawę w kalambury, np. z tytułami filmów, polskich i zagranicznych.

                  --
                  To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
                  • A ja sie domagam prawa do "niechcenia mi sie" robienia wlasnozrecznie i osobiscie czy to cista tartowego, czy jakiegos innego i zamiast tejze czynnosci oddania sie np "pieszczocie pian", by w czasie wizyty konsumezntow owej trty badz obojetne czego byc wypoczeta, odprezona i wypiekniona.
                    Po to sa gotowce, zeby sie nimi poslugiwac.
                    Ale jak mi chcica przyjdzie to na produkcje obojetne jakiego ciasta czy czegokolwiek tez sie pore i to wcale nie jak "z motyka na slonce".
                    • Ależ oczywiście, nie ma obowiązku umienia wykonania - własnoręcznie i osobiście - czegokolwiek, droga Kocico Caline. Więc domaganie się prawa do lenistwa, choć słuszne, jest trochę bezzasadne. Chodziło mi tylko o zwykłe przyznanie, że nie chce mi się, a nie wyrafinowane wymówki w stylu "mąka się skończyła, a goście u proga. Co robić? Lecieć do hipermarketu po gotowy spód." Nie całe ciacho, a spód na ciacho, żeby nie było tak do końca kupne, hm? Trochę jak w tej śpiewce o Marynie i pierogach.

                      Czyż nie po to między innymi się tu na FK spotykamy, żeby się czegoś, dotychczas niewyobrażalnie nieosiągalnego nauczyć? Czy może tylko chwalić zestawami przypraw, naśmiewać z programów kulinarnych, opowiadać o wycieczkach po egzotycznych restauracjach, wciskać kryptoreklamy i zanudzać pytaniami o hibernowanie wszystkiego co się da w ciekłym azocie, tak na wypadek globalnego konfliktu nuklearnego?

                      A za marnowanie ciasta francuskiego - gotowego czy własnoręcznego - na wykładanie spodów do tart będę karcić biciem po łapach i tak, i tak. Po łapach piszę tutaj z przyzwoitości. Gdzie indziej będę bić... gdzie indziej.

                      --
                      To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
                      • > A za marnowanie ciasta francuskiego - gotowego czy własnoręcznego - na wykładan
                        > ie spodów do tart będę karcić biciem po łapach i tak, i tak. Po łapach p
                        > iszę tutaj z przyzwoitości. Gdzie indziej będę bić... gdzie indziej.

                        Krysiu, tam gdzie indziej nie bij, tylko się pocałuj... ;-)

                        to co dla Ciebie jest marnowaniem ciasta, dla innych jest smakowitym jego przyrządzeniem...
                        Przy okazji, niektóre znane mi tarty to nie tylko wyłozenie dna i boków tymże ciastem, ale i przykrycie nim nadzienia (z minimalnym otworkiem). Francuskie ciasto pięknie listkuje na wierzchu, nad na przykład pomidorkami i gdzie tu marnotrawienie ciasta? A weżże się pocałuj...

                        przy okazji drugiej, ty nie lubisz półproduktów i chcesz od a do z robić ciasto. Twoja sprawa. Ja nie zawsze muszę. I mam do tego prawo...
                        • nchyb napisała:

                          > Krysiu, tam gdzie indziej nie bij, tylko się pocałuj... ;-)

                          No już w tym wieku takich giętkich pleców nie mam i nie sięgnę.

                          > to co dla Ciebie jest marnowaniem ciasta, dla innych jest smakowitym jego przyr
                          > ządzeniem...

                          Gdybyś tak pewnego pięknego wolnego dnia zakasała rękawy i wykonała od podstaw, czyli mąki, wody, soli, masła, wałka i stolnicy takie ciasto francuskie, turowane sześciokrotnie, z trzema 20-30 minutowymi przerwami w lodówce na odpoczynek, i potem wyłożyła nim spód tarty, zamiast ciasta kruchego, którego wykonanie zajęłoby 20 minut, to może wtedy spostrzegłabyś, jakiego autosabotażu jesteś autorką. To że nabędziesz w sklepie gotowego jusrolla istoty ciasta listkowego nie zmieni. Ktoś inny za Ciebie po prostu wykonał pracę, której sens niweczysz niewłaściwym zastosowaniem jej owoców.

                          > Przy okazji, niektóre znane mi tarty to nie tylko wyłozenie dna i boków tymże c
                          > iastem, ale i przykrycie nim nadzienia (z minimalnym otworkiem).

                          To są, jak już napisała Feline Caline, nie tarty, a tourte'y, albo z angielska "paje". Trochę coś innego i nawet w innych formach się piecze (takich głębszych, najlepiej z kryzą, żeby można było ścisnąć na niej brzegi z wierzchem) i jak sama widzisz, żmudne wałkowanie nie idzie na marne, bo nieobciążony niczym dekiel unosi się, aż miło. Szczytowym popisem takiego nadziewanego paja z francuskiego ciasta jest pithivier (tradycyjnie napchany tłustym frangipane, migdałowym lub laskowym i pieczony bez formy), który odpowiednio równo nacięty z wierzchu w promieniste krzywizny zakwita w przeuroczą kopułkę. Kruche by zaledwie westchnęło i się zrumieniło tylko, co nie oznacza wszakże, że z ciasta kruchego nie wykonuje się pajów, bo się wykonuje także.

                          Pozdrawiam znad stolnicy.

                          --
                          To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
                          • > Gdybyś tak pewnego pięknego wolnego dnia zakasała rękawy i wykonała od podstaw,
                            > czyli mąki, wody, soli, masła, wałka i stolnicy takie ciasto francuskie, turow
                            > ane sześciokrotnie, z trzema 20-30 minutowymi przerwami w lodówce na odpoczynek
                            > , i potem wyłożyła nim spód tarty, zamiast ciasta kruchego, którego wykonanie z
                            > ajęłoby 20 minut, to może wtedy spostrzegłabyś, jakiego autosabotażu jesteś aut
                            > orką.

                            ciasto fracuskie zdarzało mi się robić niejednokrotnie, nie ukrywam, że odetchnęłam z ulgą, że mogę kupić gotowe. Za to tarta, właśnie tarna a nie inny wypiek, tarta z pomidorami na cieście francuskim, jest moim przysmakiem, na którą to tartę, a nie inne danie, przywiozłam przepis od znajomych mi Francuzów, którzy piekli ją z dziada pradziada w identycznych formach co i klasyczne tarty...
                • Gość: en IP: *.chello.pl 25.09.10, 14:29
                  Jezeli z farszem warzywnym, to powiedz w cukierni, ze potrzebujesz ciasto kruche bez cukru. Ale forme miec musisz, jak Krysia mowi. Walek nie jest konieczny - mozna wylepic forme ciastem jak plastelina (mniej wiecej rowna wartswa) , potem wlozyc na pol godziny do lodowki, zeby stwardnialo i dopiero wtedy podpiec. Jezeli nie podpieczesz, nadzienie rozmoczy ciasto i nie bedzie to pyszne.
                  • Gość: gość portalu IP: *.telpol.net.pl 25.09.10, 16:31
                    Jestem pewna, ze jak ja to zrobie to nie bedzie pyszne. Dlatego chcialam kupic w cukierni gotowe ciasto bez cukru bo to ma byc tarta na ostro. Nie mrozone ale jesli nie zamowia mi w cukierni to jak bede robic zakupy na impreze to kupie to cholerne mrozone i forme. A moze uda mi sie kupic takie male tartaletki, gotowe oczywiscie. Czy do nich tez musze miec forme,czy moge zamowic w cukierni. Rozwala sie jak nie beda w foremkach? Myslalam, ze to bedzie gotowe upieczone ciasto w jednym kawalku a ja tylko cyk farsz do srodka i do piekarnika podgrzac.
                    Krysiu dziekuje Ci za tak obszerna instrukcje moze jeszcze do niej zajrze i sie skusze. Ale nie na ta impreze. Wiem, ze to co sie zrobi samemu smakuje o niebo lepiej i pewnie taniej tez wyjdzie. Gotuje sama i nie robie z tego problemu ale jesli chodzi o pieczenie to tak jak pisalam, mam jedno ciasto na swoim koncie.
                    I tak sobie jeszcze mysle, ze jak nie kupie tego ciasta w cukierni to wezme ciasto francuskie i zrobie cos takiego: olivia.pl/Community/Blog.aspx?BlogEntryId=30743
                    tylko farsz bedzie inny.
                    Myslicie, ze taka przekaska na cieplo tez bedzie ok.
                    • > tylko farsz bedzie inny.
                      > Myslicie, ze taka przekaska na cieplo tez bedzie ok.

                      Zlinkowalas recepturę na zimno - 'wystudzone kominki z ciasta francuskiego napełnij farszem'. Lepiej poszukaj vol-au-vents na cieplo - o ile wiem, robi sie je troche inaczej niz te z zimnym farszem.

                      Moze po prostu zrob rożki z ciasta francuskiego? Posmarowane jajkiem i posypane sezamem, czarnuszka albo makiem wygladaja bardzo elegancko, a roboty o wiele mniej, noi latwiejsze do zrobienia.

                      --
                      śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
                      • No rzeczywiście, wysokotłuszczowe ciasto na zimno i bolenie brzucha gwarantowane.

                        Vol-au-vents się na ciepełko montuje i wcina. Najklasyczniejsze i najłatwiejsze to farsz z kawałkami kurczaka (lub godiveau, czyli kulki z siekanego mięsa, pulpeciki znaczy się) w jasnym sosie grzybowym.

                        No, a tak nota Bene, to wolowąty ukazują najlepiej cały urok ciasta listkowego. Wykrawa się z rozwałkowanych płatów kształty i piecze bez formy i obciążenia, uzyskując w ten sposób spektakularny, nieomal wyłącznie pionowy unos. Troszkę nie to, do czego ma służyć spód tarty: możliwie cienki i płaski podkład pod farsz. Dlatego apeluję do kupowaczyń jusrollów i innych takich: nie marnujcie ciasta francuskiego na tartowe spody tak samo, jak nie używacie widelców do rozsmarowania nimi masła po kanapce. Niby się da, ale to takie trochę clumsy.

                        --
                        To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
                    • Gość: en IP: *.chello.pl 26.09.10, 10:38
                      A pytalas juz w tej cukierni? Tarta z kruchego ciasta do nadziania i pozniejszego zapiekania powina byc w formie, inaczej sie rozlezie (na francuskim sie nie znam, nie przepadam). Tartaletki sa w sklepach, nazywaja sie slone korpusy czy jakos tak. Nie wiem, czy nadaja sie do pozniejszego zapiekania, czy tylko do zimnego farszu.
                      Albo zamow gotowa tarte w restauracji i po problemie.
                      • Podziele sie z Wami kilkoma wiadomosciami (nielicznymi) znanymi mi z francuskiej "tartologii".
                        Klasyczna tarta robiona jestprzewaznie na spodzie z "pâte à tarte", ciasta bardziej piaskowego niz kruchego.
                        Jezeli uzywa sie ciasta francuskiego to raczej do wypiekow w stylu "bouchées à la reine", gdzie z ciasta uformowana jest kokilka , czasami z przykryweczka, ktora napelnia sie farczem (o zgrozo, istnieja tez farsze - gotowce o przenajrozniejszym skladzie).
                        Takowy farsz podgrzewa sie osobno, napelnia nim kokilki a nastepnie ostatecznie podgrzewa sie tylko wszystko zlozone cuzamen do kupy w piekarniku.
                        Tourte a nie tarte natomiast to takowa zapiekanka o jakiej pisze moja poprzedniczka w ukladzie "od najnowszego": spod z ciasta francuskiego, na to farsz jak na tarte i pokrywka z dziurka w ciescie, czasami dodatkowo zabezpieczona przed zamknieciem sie w trakcie pieczenia pergaminowym "kominkiem". I ten kominek wlasnie pozwalajac na parowanie zawartosci w pewnym stopniu zabezpiecza turte przed klajstrowatoscia.
                        I wyznaje: namietnie uzywam do wszystkich mozliwych ciast gotowych spodow, skoro ktos je produkuje i sa to doskonale wyroby to w imie czego mam sie umeczac - zameczac i tracic moj cenny czas, ktory moge poswiecic sobie.
                        Ale rownoczesnie lubie od czasu do czasu - jak mawiaja Francuzi "wlozyc rece do ciasta" i jakies ciacho, przewaznie drozdzowe lub kryche wyprodukowac wlasnozrecznie.
                        Np dzis bedzie to typowy "sliwkowiec" z prowincji, w ktorej zyje zwany "pâte aux prunes", bedacy wlasnie rodzajem turty.
                        Zmodyfikowalam go nieco w stoosunku do oryginalu, ktory jest wlasnie jak na moje polskie podniebienie zanadto klajstrowaty dodatkiem pod sliwki maczki migdalowej, ktora wchlania sok i zabezpiecza spod przed rozklejeniem.
                        Jak zdaze "zdjac" przed pozarciem to pod wieczor zamieszcze fotki.
                        Smakowitego dnia Wam zycze.
                        • Kryche przepraszam, ona jest tak oryginalna, jednorazowa i niepowtarzalna, ze ani ja ani nikt nie jest w stanie jej wyprodukowac, ja co najwyzej produkuje czasami kruche ciasto i czesto literowki :D.
                        • No i popelnilam te turte a wlasciwie wg lokalnego andegawenskiego nazewnictwa, ktorej to pieknej prowincji owo ciasto jest chluba "pâté aux prunes, czyli...pasztet sliwkowy :D.
                          nie bardzo lubie wersje oryginalna, bo jesli sliwki sa mocno dojrzale i soczyste to reazultat robi sie nazbyt glutowaty wewnatrz.
                          Totez na gotowe ciasto zwlaszcza jesli robie na francuskim sypie maczke migdalowa, ktora pochlania zbytek soku i przeszkadza spodowi zglutowaciec.
                          Reszta w historyjce obrazkowej w mojej galerii. Nie umialam TU zamiescic, niestety.
          • > A skąd farsz miałaś? Tak na wypadek najazdu gości? Za to mąka się skończyła? Có
            > ż za pokrętna prowidencja.


            ciasto wymaga zazwyczaj kilku konkretnych skadników. A farsz robisz dowolny, z tego co chcesz, lub co masz pod ręką...

            > Ponoć. Ciasta francuskiego nie pieczemy w formach, bo to jego urodzie uw
            > łacza.
            za to smakowi już nie...
            • Gość: gość portalu IP: *.telpol.net.pl 26.09.10, 11:53
              W jednej cukierni, skad zamawiam tort juz pytalam i nie zajmuja sie takimi ciastami. Ale oni maja jeszcze jednego cukiernika wiec bede pytac jutro. Jesli tez nie bedzie tarty i tartaletek to chyba na to francuskie sie zdecyduje.
              Ale dalej nie wiem czy tartaletki tez musza byc w foremkach?
            • nchyb napisała:

              > ciasto wymaga zazwyczaj kilku konkretnych skadników.

              Mąka. Woda. Masło. Jajo. Sól. Cukier. Podstawowe artykuły spożywcze. Osobiście nie znam spożywczaka, w którym by nie można tych rzeczy nabyć, za to półki uginałyby się od gotowych spodów z ciasta kruchego. Choć przyznaję, znam domowe lodówki i spiżarnie, w których tych rzeczy nie uświadczysz, choć puste nie są bynajmniej.

              > A farsz robisz dowolny, z
              > tego co chcesz, lub co masz pod ręką...

              Doprawdy?

              > za to smakowi już nie...

              No to może czemu by tak nie wrzucić do blendera i zmiksować ciasto z dowolnym podręcznym farszem na gładko, hm?

              --
              To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
              • Ja kupuję gotowe ciasto francuskie, na kisz, na tarty, na pizzę... Wszystko zawsze super wychodzi. :-) Mieszkam w Hiszpanii i tu takie gotowe ciasto można kupić praktycznie w każdym sklepie spożywczym. Jak dla mnie super sprawa. Mają też ciasto na smażone lub pieczone w piecu pierogi, rewelacja.
                --
                smakowite.com/
                www.clasesdepolaco.pl/
              • nie będę się z Tobą licytować, co łatwiej mieć w lodówce i co smaczniejsze. Po prostu w mojej kuchni sprawdza się okazjonalne użycie gotowego ciasta surowego, do którego można dobrać taki farsz, którego składniki dowolnie wybiorę z tego o akurat mam. Tak nam pasuje, a czas poświęcony na wyrabianie ciasta wolę zdecydowanie bardziej poświęcić na coś innego. I mam do tego prawo, a rodzinie to pasuje...
          • Gość: Marysia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.13, 09:53
            ale wredna ta Krysia i w ogóle bez polotu! Farsz wyczarować można na freestajlu z owoców i budyniu chociażby.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.