oszukane produkty spożywcze, stwórzmy ich listę

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jak kupujemy głupi telewizor, to patrzymy jakiej jest marki i jaką ma specyfikację. A jak kupujemy żarcie, to nic nas nie interesuje. I producenci to wykorzystują, sprzedając nam g... opakowane w złote opakowanie. Dlateog mam propozycję, stwórzmy tutaj listę produktów, które są po prostu oszukane. Co wy na to? Nie ma innego sposobu na zmuszenie producentów to zmiany nastawienia, niż pokazywanie tego, co robią i uświadamianie ludzi.
    Ja zacznę:
    1. Serek hochland, składający się głównie z wody. Szczegóły tutaj:
    www.mmtorun.pl/artykul/hochland-sprzedaje-wode-jako-ser-229465.html
    • 29.10.10, 15:08 Odpowiedz
      o przpraszam, mnie bardzo ineteresuje, jakie żarcie kupuję, dużo o tym dowiaduję się tu na forum, ale tez czytam etykiety, interesuję się technologią produkcji różnych rzeczy i... cóż, serek topiony sam w sobie jest produktem mocno przetworzonym... niezależnie od producenta... tak więc nie jest oszukany, po prostu taki jest "z natury" ;)

      --
      [img]http://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/bj/ic/fehi/sObqIpuZxG3bpJSKEX.jpg[/img]
      • 29.10.10, 15:35 Odpowiedz
        nie masz racji. Wysokie przetworzenie żywności to jest zupełnie inny temat. Serek topiony powinien się składać z sera i topników (np. kwasu cytrynowego). Niczwego więcej. Zostawmy już konserwanty, bo to jest walka z wiatrakami. Ale co w serze topionym robi woda? W sumie źle napisałem. Co w tej wodzie, bo jest jej tu najwięcej robi ser?
        • 29.10.10, 16:01 Odpowiedz
          O czym ty mowisz? Przeciez serek topiony to 'swinstwo'! Az mie sie czasy PRL przypomnialy.
          • 02.11.10, 15:17 Odpowiedz
            jakis czas temu (może rok) popularne soki Kubus zmienily sklad...
            Mniej juz w nich jest soku, a wiecej wody
            ceny w marketach bez zmian

            Ostatnio (jakies 2 miesiace temu) te same soki zmienily pojemnosc z 1l na 0,75l.
            ceny w marketach znowu bez zmian...

            no comments...
            Na szczescie dziecko szybko przerzucilo sie na inna marke,
            a Kubusiom juz podziekujemy, niech producent sie nie osmiesza...
            • IP: *.acn.waw.pl

              Gość: wfc 02.11.10, 15:47 Odpowiedz
              identyczny myk był z sokami Paola - swojego czasu jedne z najlepszych soków malinowych na rynku w Polsce. Po przejęciu przez Hoop'a skład zmienił się diametralnie - w miejsce soku - woda i cukier. Cena bez zmian (a nawet w górę). Po długich poszukiwaniach wraz ze znajomymi przerzuciłem się na Herbapol.
              • IP: *.rwd.prospect.pl

                Gość: MichalM 02.11.10, 19:16 Odpowiedz
                Nie chce coe martwic ale herbapol zawiera poniżej 1% soku
              • 07.11.10, 10:13 Odpowiedz
                Gość portalu: wfc napisał(a):

                > identyczny myk był z sokami Paola - swojego czasu jedne z najlepszych soków mal
                > inowych na rynku w Polsce. Po przejęciu przez Hoop'a skład zmienił się diametra
                > lnie - w miejsce soku - woda i cukier. Cena bez zmian (a nawet w górę). Po dług
                > ich poszukiwaniach wraz ze znajomymi przerzuciłem się na Herbapol.

                I Herbapol, i Paola są oszukane. Malinowy jest tylko aromat, a to wszystko są soki z aronii.
                Ostatnio Tenczynek kupiłam, wg etykiety jest zrobiony z malin.

                Kubusia nie kupuję ani Pysia. Wolę jednodniowe marchewkowe, są mniej słodkie i niebarwione.
                --
                VII. Starać się być szczęśliwym, bo tylko tacy ludzie mogą dać szczęście innym. [Z. Herbert]
              • IP: *.lukman.pl

                Gość: Marek 11.11.10, 09:23 Odpowiedz
                Chyba żartujesz dla nic się nie zmieniło po za tym że powinni dać inne korki
              • 05.12.13, 16:09 Odpowiedz
                Ja także kupowałem soki Paola. Teraz są nie do picia, smakują jakby były zaprawiane octem (mimo, że w nie są przeterminowane i prawidłowo zamknięte). Hoop produkuje "byle co" dla Biedronki, Netto i innych sklepów dyskontowych.
                • IP: *.dynamic.chello.pl

                  Gość: gosc 05.12.13, 16:31 Odpowiedz
                  paola to takie świństwo że niedobrze się robi na samo wspomnienie,ohydne!!!
            • A kto chodzi do marketów po zakupy? :(
              --
              Jedzą, piją, lulki palą,
              Tańce, hulanka, swawola;
              Ledwie karczmy nie rozwalą,
              Cha cha, chi chi, hejże, hola!
          • Takich produktów jakościowo jak za PRL to teraz tylko można pomarzyć.
            Za PRL nie było wody z serem tylko ser bez wody.
            a teraz patrz tytuł wątku.
            Ser nie jest serem, masło nie jest masłem, wędliny nie są wędlinami, pieczywo nie jest pieczywem i całe produkty spożywcze nie są sobą. Wszystko to substytuty i chemia.
            --
            Jedzą, piją, lulki palą,
            Tańce, hulanka, swawola;
            Ledwie karczmy nie rozwalą,
            Cha cha, chi chi, hejże, hola!
    • 29.10.10, 18:09 Odpowiedz
      Wydaje mi się, że prościej byłoby stworzyć listę produktów dobrych jakościowo. Jest ich niezbyt dużo. Natomiast oszukanych jest bardzo, bardzo dużo, zbyt duża. Lista takich produktów nie miałaby końca.
      --
      Jestem jak trzcina, zawsze wracam do pionu.
    • 29.10.10, 18:31 Odpowiedz
      nicopass napisał:
      "Jak kupujemy głupi telewizor, to patrzymy jakiej jest marki i jaką ma specyfika cję. A jak kupujemy żarcie, to nic nas nie interesuje."

      Może WAS nie interesuje.
      Mnie interesuje.
      Poza tym gdzie widzisz oszustwo? Wszak od tego są opakowania ,a na nim skład i tabela GDA ,by ją czytać ,czyż nie.
      Unikam czego się da, czasem nie uniknę nieuniknionego.Proste.
      --
      "..on silną dłonią złapał za mój kark i poprosił bym zaśpiewał jeszcze..."
    • 29.10.10, 18:43 Odpowiedz
      Ale ludzie są nieświadomi. No bo jak wytłumaczyć, że kupują jakieś gramy mąki ze śladowymi przyprawami za 2 zł (Pomysł na... itp).
    • 29.10.10, 18:57 Odpowiedz
      Vitax nabija klientów w butelkę już od dobrych kilku lat i zarabia na tym całkiem niezłą kasę, biorąc pod uwagę cenę ich produktów. Herbatka poziomkowa ma w składzie zaledwie 0,01% owoców poziomki, podobnie przedstawia się sprawa z herbatą Malina & Jeżyna, która zawiera zaledwie 0,01% wymienionych w nazwie owoców, reszta saszetki to wypełniacze typu kwiat hibiskusa i aromaty. I za ten chłam Vitax każe płacić ok 5-6 zł!!!
      --
      "there is enough treachery, hatred violence absurdity in the average human being to supply any given army on any given day
      and the best at murder are those who preach against it and the best at hate are those who preach love and the best at war finally are those who preach peace" — Charles Bukowski
      • 29.10.10, 19:19 Odpowiedz
        Wszelkie produkty masłopodobne, których nazwa jest podobna do słowa "masło" lub pakowane są w podobne do znanych marek masła opakowania:

        masełko
        maselnik
        extra mazurskie
        extra mix
        mazurskie
        łaciate
        mleczne
        itp.

        Teraz uważnie czytam, czy to, co chcę kupić nazywa się masło lub osełka, sprawdzam też zawartość tłuszczu (min. 83%).



        --
        Insanity is doing the same thing in the same way and expecting a different outcome
        • IP: *.limes.com.pl

          Gość: miki2o2 29.10.10, 20:19 Odpowiedz
          Syzyfowa praca. Ja akurat prawie niczego nie kupuję z tzw. gotowców albo rzeczy tanich a i tak gdzie spojrzeć to konserwanty albo stabilizatory. Można by kupować mleko prosto od krowy, ale pewnie żre modyfikowana paszę. A ekologiczne kartofle od chłopa z sadzonek GMO. I tyle z naszego zapału.
          • 29.10.10, 22:45 Odpowiedz
            Niektórzy piszą, że wszystko ma chemię, że mleko od rolnika, etc.. Nie o to chodzi panie i panowie. Chodzi o masową produkcję, dostępną w sklepach. Chodzi o to, by nie robiono z nas durniów i nie sprzedawano wody, jako sera.
            Takie produkty proszę podawajcie. To nie jest syzyfowa praca. Producenci żerują na niewiedzy konsumentów. Jak ta wiedza będzie większa, a sprzedaż spadnie, to pójdą po rozum do głowy.
            Wskazałem przykład tego serka - hochlandu. Są inne serki, na przykład mlekpol. W składzie mają ser, sól i dodatki typu pieczarki, albo szynka. Nie mają wody. I są tańsze niż reklmowany hochland. Rozumiesz teraz o co chodzi?
            • IP: *.fbx.proxad.net

              Gość: melmire 30.10.10, 12:35 Odpowiedz
              Jakby nie mialy wody w skladzie, to bylyby w proszku :)
              Po prostu inaczej rozpisany sklad.
              Tak samo jak wiele osob sie dziwi skad w skladzie puszek dla zwierzat popiol i czegu ci niedobrzy producenci go dodaja :p
              • 30.10.10, 19:52 Odpowiedz
                jaki inaczej rozpisany skład? Woda to woda i to jest jej najwięcej. Koniec kropka. I dobrze koleś, autor tego artykułu napisał: litr wody kosztuje złotówkę, litr serka z wody 20 zł.
                • IP: *.range86-141.btcentralplus.com

                  Gość: Cailin 02.11.10, 13:56 Odpowiedz
                  Dalej nie rozumiesz.
                  Gdyby te serki mialy drastycznie inna zawartosc wody, to bardzo roznilyby sie konsystencja, a tak nie jest. Nie jest tak ze jeden plywa w opakowaniu, a drugi jest zbity i suchy.

                  nicopass napisał:

                  > jaki inaczej rozpisany skład? Woda to woda i to jest jej najwięcej. Koniec krop
                  > ka. I dobrze koleś, autor tego artykułu napisał: litr wody kosztuje złotówkę, l
                  > itr serka z wody 20 zł.
                  • 03.11.10, 00:47 Odpowiedz
                    Hochland:

                    Cheese Spread with Herbs: Water, Butter, Cheese (20%), Skimmed Milk Powder, Emulsifying Salts (E450, E452, E339), Whey Powder,Herbs (Chives, Onion, Parsley, Garlic), Salt, Acidity Regulators (E331, E330) ,Plain Cheese Spread: Water, Butter, Cheese (21%), Skimmed Milk Powder, Emulsifying Salts (E450, E452, E339), Whey Powder, Salt ,Acidity Regulators (E331, E330) ,Cheese Spread with Paprika: Water, Butter, Cheese (20%), Skimmed Milk Powder, Cucumber, Paprika (3%) ,Emulsifying Salts (E450, E452, E339), Whey Powder, Salt, Acidity Regulator (E330)

                    Mlekovita:
                    Cheese (32.1%),Water ,Butter ,Soft Cheese (6%) ,Milk Powder ,Whey Powder ,Emulsifying Salts (Diphosphates, Polyphosphates, Carrageenan) ,Herbs ,Salt ,Acidity Regulator (Sodium Phosphates)

                    Zwykły tescowy:
                    Partially Reconstituted Dried Skimmed Milk, Cheese (25%) ,Whey Powder , Emulsifying Salts (Sodium Polyphosphate, Disodium Diphosphate, Potassium Triphosphate, Potassium Phosphate) ,Calcium Phosphate ,Milk Proteins. ,Partially Reconstituted Dried Skimmed Milk contains ,Water ,Dried Skimmed Milk.
                  • 03.11.10, 07:46 Odpowiedz
                    Jesli nie wody jest najwiecej procentowo, to po co w takiej kolejnosci wpisywac skladniki?
                    Wczraj skontrlowalam sporo serkow topionyh / w kostkach i plasterkach /: wszystkie oprocz jednego maja wode najwczesniej na 2-im miejscu. Tylko jeden w plasterkach, o wyjatkowow niskiej cenie, na pierwszym miejscu nie ma sera, a mleko / tez nie wode /.
                    Jasne, ze wszystko sklada sie z wody. Jednak skladniki produktu, to lista tego, co zostalo uzyte do produkcji. Jesli producent na pierwszym miejscu podaje wode, a nie ser, to albo tak jest, albo sie pomylil / w co nie wierze /.
                  • Wybacz nie masz racji. Jeden serek to typowa maźgaja, której nawet nożem nie ruszysz, bo się maże, a inny serek to można nawet nożem kroić.
                    inna sprawa, że przy dodatku odpowiedniej chemii można uzyskać ten sam efekt. Dlatego to właśnie trzeba piętnować.
                    Po co np. dodawać do ryb wielofosforany, czy tylko po to, żeby można wstrzyknąć więcej wody?
                    A ilość glazury na rybie mrożonej.
                    Czyli dodać wielofosforany plus woda i glazura yo wychodzi ok 50 % dodatku wody do ryby
                    --
                    Jedzą, piją, lulki palą,
                    Tańce, hulanka, swawola;
                    Ledwie karczmy nie rozwalą,
                    Cha cha, chi chi, hejże, hola!
                • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

                  Gość: MoD 02.11.10, 17:25 Odpowiedz
                  tam jest tez szynka, czy szynka Chyba 8%, tez jest z wody??? czy po rozpakowaniu opakowania wylala sie woda?? bo za 20zl litr wody to chyba sie wyalala? tak wynika z teg uproszczenia??

                  (nie produkuje serkow, nie jestem zajadlym konsumentem tez, ale jesli ktos przeczyta jeden skladnik i serek zamienia w wode, to troche za duze uproszczenie).

                  nikt nie broni wziac z kranu wody i smarowac chleb tym, tylk oczy smak bedzie ten??

              • 02.11.10, 15:52 Odpowiedz
                Znaczy to, ze wszystkie artykuly, ktore nie sa w proszku, powinny miec na pierwszym miejscu wode?
            • 30.10.10, 12:58 Odpowiedz
              Tego nie da się wymienić, bo to większość produktów powszechnie kupowanych.
              W okolicy mam mnóstwo sklepów i nie ma ani jednego sera "żółtego" na wagę tylko wyroby seropodobne. Podobnie większość jogurtów ma mylącą nazwę. I mieszanki przyprawowe, w których na pierwszym miejscu jest sól, a przypraw śladowo.
        • IP: *.merinet.pl

          Gość: gość 02.11.10, 13:55 Odpowiedz
          do ladyann77
          Trochę się mylisz z tymi masłopodobnymi.
          po pierwsze tłuszczu ma być min. 82%
          po drugie można cię oskarżyć o zniesławienie ponieważ co najmniej jedna z marek, które podałaś to masło (nie pytaj się skąd wiem, bo wiem i to jest prawda).
          Mixy z olejami, to już inna sprawa.
        • IP: 178.73.49.*

          Gość: le ming 02.11.10, 15:06 Odpowiedz
          > Teraz uważnie czytam, czy to, co chcę kupić nazywa się masło lub osełka, sprawd
          > zam też zawartość tłuszczu (min. 83%).

          Min 82%, nie 83%. Taki tluszcz juz zasluguje na nazwe "masło".
          "Osełki" też miewają mniej niz 82%; dlatego nie nazywają się "masło" - to proste jak konstrukcja cepa.
        • 02.11.10, 15:56 Odpowiedz
          ladyann77 napisała:

          > Teraz uważnie czytam, czy to, co chcę kupić nazywa się masło lub osełka,
          > sprawdzam też zawartość tłuszczu (min. 83%).

          Zdaje się, że problem nie tylko w zawartości tłuszczu ale też w tym, jaki to jest tłuszcz.

          Prawdziwe masło zawiera tylko tłuszcz zwierzęcy pochodzący z mleka. Tymczasem na opakowaniach masła też nie jest wyraźnie napisane że zawiera 80 czy ileś tam procent tłuszczu zwierzęcego / mlecznego ale po prostu 'tłuszczu'. A zatem może być tak, że jakieś masło albo raczej "masło" zawiera faktycznie 83% tłuszczu ale tylko część (oby większa) tych procentów to śmietanka mleczna a reszta to tłuszcz roślinny czyli oleje. Ale jeśli konsument np. zbada skład masła i się go czepi, to producent odpowie "No jak to, zgodnie z napisem jest 83% tłuszczu, a gdzie pan/i ma tam napisane, że to tylko tłuszcz z mleka"?

          --
          Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)
          • IP: *.merinet.pl

            Gość: gość 02.11.10, 18:13 Odpowiedz
            Masło nie może zawierać żadnych tłuszczów roślinnych lub innych zwierzęcych tylko sam tłuszcz mleczny. I musi go być minimum 82 %. Dlatego, po wejściu do UE, nasze dawne masło stołowe lub masło śmietankowe musiało zmienić nazwę na np. stołowy, śmietankowy. Teraz to jest Nabiałowy tłuszcz mleczny X % tłuszczu.
            Pozdrawiam.
        • 07.11.10, 10:15 Odpowiedz
          ladyann77 napisała:
          > Teraz uważnie czytam, czy to, co chcę kupić nazywa się masło lub osełka, sprawd
          > zam też zawartość tłuszczu (min. 83%).

          Ja od dawna sprawdzam, ale równie długo mnie nurtuje taka kwestia: CO to jest te pozostałe 17%? Woda?
          --
          VII. Starać się być szczęśliwym, bo tylko tacy ludzie mogą dać szczęście innym. [Z. Herbert]
          • IP: *.tvk.torun.pl

            Gość: gosia 07.11.10, 11:44 Odpowiedz
            misself napisała:

            > ladyann77 napisała:
            > > Teraz uważnie czytam, czy to, co chcę kupić nazywa się masło lub osełka,
            > sprawd
            > > zam też zawartość tłuszczu (min. 83%).
            >
            > Ja od dawna sprawdzam, ale równie długo mnie nurtuje taka kwestia: CO to jest t
            > e pozostałe 17%? Woda?

            Na maśle chodzi o inny rodzaj składu. Masło jest produktem jednoskładnikowym. Więc tutaj nie jest podana zawartość składników, ale zawartość tłuszczu. Śmietana z której powstaje masło nie składa się w 100 procentach z tłuszczu. Ma białka i węglowodany oraz wodę. To się potem przekłada na masło.
          • 12.11.10, 20:40 Odpowiedz
            misself napisała:

            > Ja od dawna sprawdzam, ale równie długo mnie nurtuje taka kwestia:
            > CO to jest te pozostałe 17%? Woda?
            Głównie woda. Możesz kupić śmietankę kremówkę i ubijać ją mikserem. Mnie nigdy nie wychodzi bita śmietana i powstaje masło + taka jakby serwatka.
            --
            Magdalaena
            • 03.12.10, 11:11 Odpowiedz
              magdalaena1977 napisała:

              > > Ja od dawna sprawdzam, ale równie długo mnie nurtuje taka kwestia:
              > > CO to jest te pozostałe 17%? Woda?
              > Głównie woda. Możesz kupić śmietankę kremówkę i ubijać ją mikserem. Mnie nigdy
              > nie wychodzi bita śmietana i powstaje masło + taka jakby serwatka.

              Szkoda, że nie ma gwarancji, że to masło ze sklepów jest produkowane w ten sam sposób.
              Umiem robić masło, ale dlatego je kupuję, żeby nie musieć robić :-)
              --
              Mój ekskribicjonizm kontrolowany.
              ich4pory.blogspot.com
    • IP: *.QLD.netspace.net.au

      Gość: senin 29.10.10, 22:44 Odpowiedz
      pikle firmy PATAK (dokladniej: lime pickle) - odkad sa w tzw. "nowej szacie graficznej"

      glupio mi o tym pisac, bo zawsze wychwalalam te firme pod niebiosa, i pikle kupowalam regularnie

      niestety wraz ze zmiana nalepki na sloiku zmienik sie smak i konsystencja - wyglada (i smakuje) jakby zastapiono paste przyprawowa jakims zageszczaczem i octem

      innych produktow nie sprawdzalam

      mam nadzieje, ze to tylko jedna nieudana partia... sprobuje ponownie za jakis czas

      aha - na etykietce sklad podany - zadnych swinstw w spisie
      • 30.10.10, 09:28 Odpowiedz
        sok malinowy z dodatkami. np z melisaHerbapolu. Owocowa spizarnia
        Sok z malin w skladzie wymieniony za (sic!) wyciagiem z melisy, ktoregho sklad wynosi 0,8 %

        Niech nazwa nie wprowadza w blad. Niech sie nazywa sok aroniowy z dodatkiem melisy i malin!

        Nie oburzam sie na autorke watku za sformułowanie, ze lkudzie nie czytaja opakowazn. Niestey - ma racje - wiekszosc ludzi nie czyta.
        Czytaja ci co bardziej swiadomi i zainteresowani ... a nie oszukkujmy sie - nalezymy do mniejszosci (ja czytam, i slowo daje,, nawet lupke zawsze mam ze soba!)


        wkurzaja mnie jeszcze inne praktyki - to sie chyba nazywa downsizing (???). Doskonalym przykladem jest jogurt Danone Fantazja. Np z czekolada - startowali od 175 gr. Teraz jest to bodajze 110 lub 105 g. Pudelko tez zmniejszone, by nie bylo widac, ze jogurtu plus wkladki mniej. I jeszcze to zachwalanie: NIE ZMIENILISMY CENY....
        ughhhh...
        (nie jadam tych jogurtow, ale je obserwuje:) )

        --
        Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
        • 06.11.10, 23:49 Odpowiedz
          Mnie Herbapol niesamowicie wkurzył. Inne marki niech sobie do soków malinowych leją, co chcą, ale syrop kupowałam na ślepo kierując się w sumie tym, że firma przyzwoita, z wieloletnią tradycją w produkcji wyrobów zielarskich i oscylujących wokół medycyny naturalnej, więc jak zobaczyłam na tym malinowym, że składa się z malin w niewielkim procencie, to mnie szlag trafił. Powinien być cukier i maliny, i koniec, a tam jest cała litania różnych składników, malin najmniej - a ja, głupia, chciałam tego leczniczo używać.


          16%VOL
          22%VAT
          • 12.11.10, 15:40 Odpowiedz
            Swego czasu "przeleciałam" wszystkie syropy dostępne w szerokiej sprzedaży i jedynym syropem malinowym zawierającym sok z malin był "syrop domowy" firmy Paola. Niestety, nie pamiętam już w ilu procentach
            --
            "Nawet jeśli pytanie jest poważne i nauka nie potrafi na nie odpowiedzieć, to wcale nie oznacza, że odpowiedź zna religia."
            R. Dawkins
            • 15.11.10, 18:41 Odpowiedz
              > Swego czasu "przeleciałam" wszystkie syropy dostępne w szerokiej sprzedaży i je
              > dynym syropem malinowym zawierającym sok z malin był "syrop domowy" firmy Paola

              A to musiało być dawno, albo przelatywałyśmy inny syrop, bo ja Paolę przelatywałam w zeszłym roku i już nie zawierała

              16%VOL
              22%VAT
              • 01.12.10, 12:48 Odpowiedz
                Tak, dość dawno, ale Paola miała dwa soki malinowe jednocześnie w sprzedaży, ten z prawdziwym sokiem nazywał się "domowy".
                Ale bardzo prawdopodobne, że w sprzedaży pozostał ten bardziej "ekonomiczny":(
                --
                "Nawet jeśli pytanie jest poważne i nauka nie potrafi na nie odpowiedzieć, to wcale nie oznacza, że odpowiedź zna religia."
                R. Dawkins
      • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

        Gość: miss_rochester 30.10.10, 18:30 Odpowiedz
        O tu się zgadzam , te "lime picle"Pataks smakują jak pikantna kostka toaletowa :((
    • 30.10.10, 09:49 Odpowiedz
      nauczyłam się czytać etykietki m.in. dzięki kostkom knorra, kostka paprykowa, kostka bazyliowa itp... wrzuciłam taką kostkę i zniszczyła mi sos... sprawdziłam na opakowaniu a zawartość przyprawy z nazwy na opakowaniu to ok. 10% i wtedy zrozumiałam dlaczego to się nie nazywa np koperek, tylko kostka koperkowa....

      w sumie nie wiem czy to oszukaństwo bo nie kupiłam koperku tylko kostkę koperkową, i może kostki tak mają? na pewno jest to wykorzystywanie naiwniaków....
    • 30.10.10, 10:38 Odpowiedz
      Ja kupuje rzadko takie serki: zreszta we Wloszech sa one bez dodatkow typu szynka, papryka itp.

      Dla porownania spisuje skladniki serkow Parmareggino:
      ser parmiggiano reggiano 25% / mleko, sol, podpuszczka /
      woda
      serwatka
      maslo
      proteiny mleczne

      ...dalej lepiej chyba nie czytac, ale bede konsekwentna...

      cytrynian sodu
      kwas cytrynowy
      karagenina





    • 30.10.10, 11:16 Odpowiedz
      Człowiek;)
      65% wody, 20% białek, 10% tłuszczów, 4 % soli mineralnych, 1 % cukrów
      --
      "Nawet jeśli pytanie jest poważne i nauka nie potrafi na nie odpowiedzieć, to wcale nie oznacza, że odpowiedź zna religia."
      R. Dawkins
    • 30.10.10, 11:37 Odpowiedz
      Te, ktorych sklad zaczyna sie od cukier, tluszcz roslinny - czyli np znakomita czesc wyrobow Milki i Wedla.

      --
      a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
      • 02.11.10, 14:28 Odpowiedz
        A mialam wlasnie o czekoladach napisac!

        Poszlismy kiedys z chlopem w ramach walentynek na kurs o czekoladzie. I sie okazalo, ze jesli jakis wyrob czekoladopodobny nie ma jako pierwszego w skladzie kakao lub masy kakaowej (a zaraz za nim masla/oleju kakaowego) i te dwa pierwsze razem nie stanowia zdaje sie ponad 50% tabliczki to taki wyrob nazywa sie CANDY BAR a nie CHOCOLATE BAR.
        I ze producenci czekolady (chocolatiers) bardzo sie tego nazewnictwa trzymaja.
        --
        A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu
        ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji. — Andrzej Sapkowski
        [url=http://www.enceinte.com/choix_frizooo.php][img]http://www.enceinte.com/F,mariage,2010-10-15,,,,,transparent,jours,ve,16,4,2011-03-19,000000.png[/img][/url]
      • 02.11.10, 15:19 Odpowiedz
        bene_gesserit napisała:

        > Te, ktorych sklad zaczyna sie od cukier, tluszcz roslinny -

        jeszcze gorsze są produkty z "utwardzonym tłuszczem roślinnym", czyli chemizowanym olejem.

        niektórzy z oleju i farbki produkują np ser żółty.

        piwo - większość lanego chłamu powstaje w tydzień-dwa, za pomocą specjalnych szczepów bakterii GMO.

        mięso, wędliny - rozsądni ludzie nie kupują w ogóle w sklepach. różowe i soczyste tylko dzięki chemii, utrzymującej wodę, czasem faszerowane soją GMO, pszenicą...
        ekstremum to wszelki parówki, ale i zwykłe wędliny da się ukręcić prawie że z gówna.

        wanilina - produkowana masowo z krowiego kału (bodajże ta metoda zdobyła parę lat temu nobla).

        wzmacniacze smaku, słodziki typu aspartam - potencjalnie rakotwórcze, zakłócające prace mózgu, wywołujące depresje. wszelkie produkty zawierające fenyloalaninę (której nie można spożywać zbyt wiele), czy też z adnotacjami o fenyloketonurii, nutrasweet i podobne.

        soja i skrobia GMO, produkty lansowane przez koncerny chemiczne od agent orange i "bezpiecznych" kiedyś pestycydów (nawet nie można wpisać nazw niektórych koncernów, bo gazeta ma włączone filtry cenzurujące NAZWĘ FIRMY)
        produkty GMO - badania ich bezpieczeństwa zostały zastrzeżone dla samych koncernów je produkujące. wszystkie niezależne badania, przeprowadzone dotychczas, wykazały szkodliwość produktów GMO dla organizmów roślinnych i zwierzęcych, m.in zaburzenia płodności i osłabienie systemu immunologicznego gryzoni, wymieranie rojów pszczół, zaburzenia wchłaniania składników odżywczych przez system korzeniowy innych roślin sadzonych z GMO...
        innymi słowy uprawy GMO zagrażają większości innych organizmów.
        soja GMO i skrobia z kukurydzy GMO to najpopularniejszy wypełniacz przemysłu spożywczego, można go znaleźć w mięsie, wędlinach, gotowych produktach w puszkach, niemal wszystkich słodyczach, przetworzonych produktach zbożowych - płatki, muesli, etc, praktycznie wszędzie producenci fałszują produkty dosładzając je kukurydzą i wypełniając soją (która sama w sobie zawiera składniki podobne w działaniu do estrogenów).
        każdy rozsądny człowiek jeszcze co najmniej przez 20 lat będzie wykluczał z jadłospisu produkty zawierające GMO. 20 lat, bo tyle mniej więcej trzeba było, aby ujawnić szkodliwość pestycydów, użycie agent orange, czy też inne nadużycia badań sponsorowanych, rzekomo naukowych.
        • 02.11.10, 16:10 Odpowiedz
          aarvedui napisał:

          > wanilina - produkowana masowo z krowiego kału (bodajże ta metoda zdobyła parę
          > lat temu nobla).

          To nie może być prawda, gdyby była, to przecież na pastwiskach pachniałoby a nie..... (tu dyskretne niedomówienie) :))

          --
          Człowiek wszystko w życiu zniesie, z wyjątkiem jajka ;)
          • IP: *.net.autocom.pl

            Gość: ojapierdziu 02.11.10, 17:21 Odpowiedz
            @wanilina - produkowana masowo z krowiego kału (bodajże ta metoda zdobyła parę lat temu nobla).

            Wanilinę-nie-z-waniili robi się masowo z różnych rzeczy od XIX wieku. Obecnie robi się gwajakolu. A Yamamoto za syntezowanie waniliny z krowiej kupy nie dostał Nobla, tylko Ig Nobla i to niedawno bo w 2007. Synteza jest może i tańsza, ale latanie za krowimi plackami chyba droższe (nie wspominajac o kosztach marketingowych).
        • 02.11.10, 16:21 Odpowiedz
          Nie wiem, czy sprawa jest powszechnie znana. W niektórych krajach lub regionach obowiązywał zakaz barwienia margaryny (czyli chemicznie utwardzonego oleju roślinnego). W kanadyjskiej prowincji Ontario zniesiono ten zakaz, pod wpływem lobby margarynowego, dopiero w 2008 r. Margaryna, która nie jest sztucznie zabarwiona na żółto, wygląda jak krem Nivea. Ciekawe, kto chciałby smarować czymś takim chleb, prawda? A tu cud, żółty barwnik, i niemal pod koniec lat 90. margaryny wyparły masło z polskiego rynku. Trend na szczęście się odwrócił. Wszystkim życzę smacznego masła. Ja kupuję masło Pilos w Lidlu. Jak dotąd wszystko OK, produkt składa się z masła.

          Produkcja sera z oleju i barwników jest powszechna w Niemczech. Taki "sztuczny ser" sprzedawany jest w sklepach w opakowaniach stary na wiórki i nigdy nie ma "sera" w nazwie: nazywa się "pizza mix", albo "spaghetti mix" itp. Trzeba bardzo dokładnie czytać skład na opakowaniach. Niestety w gastronomii spawa jest gorsza, w wielu miejscach jemy pizze ze sztucznym serem tzw, analogiem, nie z serem prawdziwym, który dojrzewał.

          Podaję też radę, zasłyszaną w programie "Galilleo". Jeśli kupujemy w dyskontach, a te nie podają nazwy producenta na opakowaniu, można do tego dotrzeć sprawdzając unijny numer producenta. To ten, który jest w elipsie na opakowaniu. Nr PL 16611601 WE to zakład firmy Zott w Opolu. Tu daję przykład, czego szukać.

          www.ekpols.pl/local/ekpols/images/numer_w_elipsie.gif

          Na produkcje w dyskoncie numer producenta będzie ten sam, nawet jeżeli nazwa nie będzie podana. Warto się wysilić, okazuje się, że wiele markowych firm produkuje dla dyskontów. Ale Uwaga zawartość tych produktów może być inna, trzeba się przekonać organoleptycznie.
        • IP: *.internetdsl.tpnet.pl

          Gość: ? 02.11.10, 17:25 Odpowiedz
          Np mon santo
        • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

          Gość: synek ze Śląska 02.11.10, 22:00 Odpowiedz
          Nobla za WANILINE - ale urwał, ale to było dobre
          chyba Ig Nobla he he
        • 03.12.10, 16:20 Odpowiedz
          Przeszkadzaja ci GMO ale nie przeszkadza ci lobby producentow pestycydow i tony tegoz swinstwa?
      • 02.11.10, 18:10 Odpowiedz
        wykupione przez angielskie firmy, gdzie jest to normalka ,z kolei dla anglikow czekolada w naszym znaczeniu jest " too rich"
    • 30.10.10, 13:47 Odpowiedz
      Warto też zwrócić uwagę na produkty, których opakowanie sugeruje większą ilość niż w rzeczywistości.
      Zauważalam to głównie przy muesli.
      Link do strony na temat akcji przeciwko takim praktykom.
      • 30.10.10, 14:11 Odpowiedz
        Warto zwrocic uwage na produkty, ktore sie nagle skurczyly - 100-gramowa tabliczka wczoraj, 80-gramowa dzis; najpierw 20 ciasteczek w opakowaniu, teraz - 16 itd itd.

        --
        feminists aren’t humorless just because your jokes suck
      • IP: *.189.216.232.skyware.pl

        Gość: porażka 02.11.10, 16:55 Odpowiedz
        niektóre produkty MUSZĄ mieć większe opakowania
        np. płatki śniadaniowe MUSZĄ mieć większe opakowania żeby było w nim powietrze
        wysil mózg dlaczego ...... TAK ..... żeby się płatki nie zmiażdżyły na pył
        a nie dlatego, żeby Ciebie oszukać WAGĘ MASZ NAPISANĄ na każdym KAŻDYM opakowaniu
        a czytać potrafisz .... więc jaki problem?
        • IP: *.acn.waw.pl

          Gość: mika 04.11.10, 15:49 Odpowiedz
          Na manipulowaniu zawartoscia. Opakowanie takie samo, a musli mniej.
        • 06.11.10, 22:55 Odpowiedz
          a po cholerę większe opakowanie? Żeby lasy wycinać na kartony do płatków? Płatki owsiane, jęczmienne, musli i inne takie pakuje się w takie opakowanie, ile jest objętość zawartości. Dmuchane gó... pełne cukru typu corn flakes i inne nesquiki musi mieć większe opakowania, bo jest dmuchane, więc podatne na kruszenie. Płatkom owsianym nikt powietrza do paczki nie wstrzykuje, bo nie ma po co.
    • 30.10.10, 16:58 Odpowiedz
      o wedlinach to ja juz nawet nie bede pisala....
      smietany - coraz rzadziej mozna kupic sama SMIETANE . Bez zagestnikow...
      Na Piatnice - juz dawno sie obrazilam, obecnie wiekszosc firm rowniez na indeksie....
      Wiem, ze w Lidlu jest smietana Pikok. Trzeba zwracac uwage na producenta. Np z Kosciana - nie ma zagestnikow, inni producenci - juz je dodaja..

      --
      Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
    • 02.11.10, 13:36 Odpowiedz
      Napompowane azotem w celu stworzenia wrazenia "puszystosci". Skutkiem tego po wymieszaniu i rozbiciu uwiezionych babelkow w pudelku nie zostaje wiecej niz polowa.
      • IP: 85.28.168.*

        Gość: mich 02.11.10, 14:11 Odpowiedz
        promocyjne opakowania (z sugerowana ceną detaliczną) jogurtów jogobella zawierają 100 czy 110 g wobec 150 w "niepromocyjnych"..... niby jest napisana waga netto, ale mało kto czyta.....
      • 02.11.10, 16:12 Odpowiedz
        .
        • 02.11.10, 16:15 Odpowiedz
          Otoz to.
          Jesli kto nie czyta etykiet, to sam sobie jest winny i zasluguje na rozczarowanie pt 'ale tego serka jest malo'.

          --
          dont hejt de pleja, hejt de gejm
          • 02.11.10, 17:09 Odpowiedz
            Owszem, ale jest to chwyt jednoznacznie obliczony na zrobienie nabywcy w jajo. Co prawda prawie wszyscy producenci stosuja takie czy inne sztuczki, ale robienie z sera/jogurtu/twarozku piany i sprzedawanie tego w pelnowymiarowych opakowaniach plasuje sie moim zdaniem w polu o nazwie "oszustwo".
            • 02.11.10, 18:17 Odpowiedz
              I tak, i nie. Sami go w koncu reklamuja, jako 'puszysty'. Tu imho skuchy nie ma.
              --
              feminists aren’t humorless just because your jokes suck
              • 07.11.10, 10:25 Odpowiedz
                bene_gesserit napisała:

                > I tak, i nie. Sami go w koncu reklamuja, jako 'puszysty'. Tu imho skuchy nie ma

                I nawet piszą na opakowaniu, że spulchniany azotem :-)
                Tak samo jak wszystkie muso-pudingo-pianki z półki z nabiałem.
                (Celowo nie piszę "mleczne".)
                Spulchnianie azotem nie jest niczym złym, pod warunkiem, że się o tym powiadamia.
                --
                To ja!
    • 02.11.10, 14:34 Odpowiedz
      Nadużyciem jest pisanie, że serek składa się głównie z wody. To Twoja mało rzeczowa interpretacja. A ja posunę się dalej i powiem, że pisanie tego to z Twojej strony manipulacja !!!
      --
      Czy panowie muszą tak napie...ć od bladego świtu...
      • IP: *.botany.gu.se

        Gość: titta 02.11.10, 15:18 Odpowiedz
        Skoro bialko to 7 g, weglowodany 4g a tluszcz 28g, to chyba nie oczekujesz, ze pozostale 60g to sol?
        Swoja droga warto porownac ilosc bialka pomiedzy serkami, bo bez wody, to rzeczywiscie jest jedynie liofilizowany proszek.
        • 02.11.10, 15:58 Odpowiedz
          Dokladnie: procentowo najwiecej jest wody. Jednak suma masla i sera byc moze przekracza % wody.
          Sprawdzilam wloski serek Mio dla dzieci: tez ser jest na pierwszym miejscu, woda dopiero na drugim. Mimo wszystko woda na pierwszsym miejscu nie zacheca do zakupu.
        • 02.11.10, 23:07 Odpowiedz
          bzdura, to jest właśnie pieprzenie PR-owców koncernów spożywczych. Chociażby serek topiony firmy mlekpol nie ma w skłądzie DODANEJ wody. Podkreślam dodanej, bo wiadomo, ze woda jest wszędzie
      • 02.11.10, 23:06 Odpowiedz
        a na czym polega nadużycie? Toć producent wołami wymienił kolejność składników malejąco, czyli produktu głównego najwięcej na pierwszym miejscu, trochę mniej na drugim, jeszcze mnie na trzecim, etc..
        Więc wyjaśnij na czym polega manipulacja, bo nie rozumiem
        • 03.11.10, 09:14 Odpowiedz
          To, ze na pierwszym miejscu jest woda, nie znaczy, ze przewaza ona w skladzie. Suma pozostalych skladnikow moze byc wyzsza. Skoro jest to jednak niejasne, maly przyklad natury ogolnej:
          30%, 25%, 15%, 8%, reszta skladnikow. Jesli 30% to woda, nie znaczy to, ze produkt sklada sie glownie z wody: reszty jest wiecej, 70%.
          Moim zdaniem powazny producent powinien podawac % przynajmniej 2-3 pierwszych skladnikow.
przejdź do: 1-100 101-189
(101-189)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.