Migdały - zdrowe czy trujące? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Pochwaliłam się babci, że kupiłam kilogram migdałów i 2-3 razy w tygodniu daję dzieciom do szkoły garść do przegryzania. I babcia nakrzyczała na mnie, że w migdałach jest kwas szczawiowy i absolutnie nie wolno jeść tyle migdałów na raz. Babcia jest bardzo mądra i wszystko wie, ale tym razem nie wiem, czy mam wierzyć... Garść migdałów na raz to za dużo?
    --
    "bynajmniej w Polsce ryba to ryba, a nie mieso,co widac w dniu wigilii. Do dan bezmiesnych ryba sie jak najbardziej zalicza. a ze sa psycho na swiecie,ktorzy nawet robaka do miesa zaliczaja to inna para kaloszy" Krapheika
    • szczawiowy? eee, chyba pruski :)
      • bo to amigdalina jest winowajcą, dowiesz się dlaczego migdały są niezdrowe i jaki mają związek z kwasem pruskim (inna nazwa cyjanowodoru). W małych ilościach pewnie nie zaszkodzą, ale dzieciom, po garści i to kilka razy w tygodniu bym nie dawała.
        Krótko mówiąc babcia miała rację, mimo że pomyliła kwasy.
        • Dziekuje! Wiedziałam, że babcia jest mądra kobieta :-) A jak się ma 90 lat to można pomylić kwasy :-)
          --
          "bynajmniej w Polsce ryba to ryba, a nie mieso,co widac w dniu wigilii. Do dan bezmiesnych ryba sie jak najbardziej zalicza. a ze sa psycho na swiecie,ktorzy nawet robaka do miesa zaliczaja to inna para kaloszy" Krapheika
        • Noale ile jest tej amigdaliny w normalnych migdalach? Bo z tego, co mi sie kolacze po glowie, to ona jest w migdalach w dosc duzej ilosci, ale w tych gorzkich - oprocz tego rowniez w pestkach moreli i wisni (dlatego nie wolno mi bylo ich jesc, kiedy bylam mala - bo byly trujace - dziwne wiec, ze mama pozwalala mi jesc tak samo pachnace pestki jablek).
          Podobno mozna ja zreszta znalezc w szeregu produktow, ktore uchodza za zdrowe (kaszach, jagodach, orzechach).

          --
          cute but psycho. things even out
          • Pestek z jabłek tez się nie powinno jeść, one mają chyba nawet wyższą zawartość amigdaliny niż pestki moreli.
            • O tym wlasnie pisalam.
              Tylko wciaz nie wiadomo, jaka ilosc tej amygaliny jest szkodliwa w przeliczeniu na rozne produkty, ktore ja zawieraja.

              --
              dont hejt de pleja, hejt de gejm
              • Gość: marciasek IP: *.ghnet.pl 18.11.10, 00:19
                Rzeczywiście, nie mam takich danych, ale mimo to (a może właśnie dlatego) wykazywałabym daleko posuniętą ostrożność w żywieniu dzieci produktami o których wiadomo, że zawierają ten związek.
                • No nie wiem - poczytalam o tym w necie, i na anglojezycznych stronach pisza, ze amygdaliny nie ma w slodkich migdalach albo sa jej naprawde sladowe ilosci (taki jest efekt usuwania gorzkiego smaku z kultywowanych przez tysiace lat szczepow). Pisza tez, ze wysoka temperatura rozklada toksyczny zwiazek (pewnie dlatego po zjedzeniu amaretti sie nie umiera).
                  --
                  Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
                  • Pewnie tak jest, jak mówisz, ja jednak uważam, że jeśli są jakiekolwiek wątpliwości, w żywieniu dzieci (zwłaszcza małych) bezpieczniej być przewrażliwionym i nazbyt ostrożnym. Z tego samego powodu nie dawałabym małym dzieciom grzybów leśnych.
                    A wracając do migdałów - wyższe stężenia amigdaliny zawierają pewnie kompoty wiśniowe z pestkami i te nieszczęsne pestki z jabłek i gruszek. Tyle, że akurat pestek z jabłek zazwyczaj zjada się znikome ilości.
                    • Odpowiadasz na:
                      marciasek napisała:

                      > A wracając do migdałów - wyższe stężenia amigdaliny zawierają pewnie kompoty wi
                      > śniowe z pestkami i te nieszczęsne pestki z jabłek i gruszek. Tyle, że akurat p
                      > estek z jabłek zazwyczaj zjada się znikome ilości.

                      He, he. Całe swoje życie jem jabłka i gruszki całe, z pestkami - od maleńkości. Pojecie "ogryzka" nie istnieje i nie istniało w moim słowniku kulinarnym. Niektórych to dziwi ale uwielbiam smak jabłkowych pestek i konsystencję całego "środka". Jabłka kocham i jem na kilogramy, codziennie po 4-5 sztuki minimum. Żaden kwas mnie nie zabił i chyba się nie zanosi. Nie znam też nawet ze słyszenia żadnego przypadku takiego zejścia (nawet z publikacji internetowych, "Faktu" i podobnych) czy choćby ciężkiego zachorowania.
                      Myślę, że jak zwykle w podobnych przypadkach, mamy do czynienia z lekkim przewrażliwieniem.
                      --
                      "Znajdź w życiu przystań do właściwych przystań
                      Zastanów się, czasem przegrać znaczy wygrać..."
                      • Gość: Macccc IP: *.centertel.pl 30.11.11, 11:00
                        Trick polega na tym, ze zjadajac np: szklanke pestek z jablek, zatrujemy sie (pewnie nawet umrzemy), a zjadajac cale jablka (chodzi o ilosc jablek odpowiednia dla ilosci pestek), czyli miazsz, skorke oraz pestki (oprocz ogonka:-]) nic nam sie nie stanie, bedziemy mieli przede wszystkim wiecej witamin. Powiem wiecej, w pestkach jablek zawarty jest cyjanowodor (skladnik amigdaliny/ laetrile - witamina B17), ktory w odpowiednich/ niewielkich ilosciach (zreszta tak jak ze wszystkim) leczy oraz zapobiega nowotworom.
                        Mowiac prosciej, dzieki temu ze zjadamy cale jablko (oczywiscie nie tylko dotyczy to jablek), nie zatruwamy sie, ale i pomagamy swojemu zdrowiu.
                        • Gość: Polak IP: *.mydot.pl 29.11.12, 13:01
                          Podobno im bardziej usuwamy amygdalinę z naszego jadłospisu tym bardziej narażeni jesteśmy na nowotwór. Od pół roku codziennie wcinam gorzkie pestki moreli (można kupić, ok 20zł za 500g, woreczek). Smak paskudny i bardzo często w opakowaniu nie trafi się akurat na gorzką. I żyję, nic mi nie jest i nie zanosi się na to, że coś mi będzie :) Czy to mnie uchroni przed rakiem? Zielonego pojęcia nie mam. Ale wiem na pewno, że Amygdalina nie szkodzi. Spokojnie można zjadać pestki które go zawierają. Pozdrawiam
            • codziennie i to prawie w hurtowych ilościach. #-4 dziennie. Żyję, mam się dobrze i bawić się w ogryzki nadal nie mam w planach. Żeby był jakiś negatywny skutek trzeba by było zjeść samych pestek kilka kilogramów. Migdałów również.
          • Gość: joko IP: *.chello.pl 17.11.10, 19:03
            to czemu z pestek moreli robi sie zamiennik marcepanu i jakos wszyscy zyja?:)
            • Percepan (jak i najpopularniejsze w Polsce marcepany) ma niewielka zawartosc (czasem nawet mniej niz 25%) pestek.


              --
              dont hejt de pleja, hejt de gejm
            • Czemu? Temu, ze sie go robi wlasnie z migdalow obranych z tej skorki o ktorej wspominalam w jednym z poprzednich postow.
              Wystarczy czytac uwaznie.
              • Gość: joko IP: *.chello.pl 17.11.10, 19:23
                felinecaline napisała:

                > Czemu? Temu, ze sie go robi wlasnie z migdalow obranych z tej skorki o ktorej w
                > spominalam w jednym z poprzednich postow.
                > Wystarczy czytac uwaznie.

                ale ja pytałam o morele, a nie o migdały.
                a podobno wystarczy czytac uwaznie...
                • A to juz wyobrazni nie starczylo, zeby wyciagnac wniosek na zasadzie analogii? We wszystkich pestkach ow "kwas pruski" zawarty jest wlasnie w tej skorce.
                  Jesli sie ja usunie to samo jadro jest absolutnie nieszkodliwe.
                  • Niezupełnie, w gorzkich migdałach i pestkach śliwek kwas pruski jest właśnie w środku. Po ściągnięciu skórki są równie gorzkie, jak ze skórką.

                    Zresztą nie trzeba próbować, żeby odróżnić słodkie od gorzkich. To, co ma dużo kwasu pruskiego, ma również ten charakterystyczny dość ostry "migdałowy" zapach.

                    W starych przepisach na wypieki z migdałami zalecano dodanie jednej sztuki gorzkiej (drobno zmielonej) właśnie dla aromatu.
                    • A zupelnie to jest tak, ze ow nieszczesny kwas zawarty w pestce uwalnia sie dopiero wskutek hydrolizy amygdaliny - rozklada sie ona na kwas cjanowodorowy (prusak przeklety, apage) i benzaldehyd.
                      Byl taki okres, ze za Panem Krebsem w latach 60 XX wieku uwazano owa amygdaline za...lek przeciwnowotworowy - wlasnie na zasadzie zdolnosci uwalniania "prusaka" w obecnosci komorek nowotworowych.
                      Teoria niczym nie potwierdzona i aktualnie zarzucona, ale byla a amygdalina tradycyjnie nosi nazwe "witaminy B17"
                      • Gość: m. IP: *.arreks.pl 10.01.14, 20:46
                        przy hydrolizie amigdaliny oprócz glukozy to możemy uzyskać co najwyżej kwas benzoesowy nie widzę inaczej żeby nirtyl, którym jest również amigdalina w żołądku (w środowisku słabokwaśnym) nie zhydrolizował nam właśnie do kwasu karboksylowego (pośrednio tworząc amid). więc jedzenie tu nic nie pomoże, a raczej nie zaszkodzi no chyba ze "sraka" z powodu dużej miazgi. Inaczej sprawa się ma gdy amigdalina wskoczy do krwiobiegu (np. za pomocą zastrzyku) i tu zaczyna się zagadka jak działa, czy faktycznie daje cyjanowodór, jak tak to nie przez zwykłą hydrolizę. Tu działają enzymy, też z wodą, ale co do tego ma hemoglobina to są zagadki które mnie zastanawiają?
                  • Gość: joko IP: *.chello.pl 17.11.10, 19:56
                    felinecaline napisała:

                    > A to już wyobraźni nie starczyło, zęby wyciągnąć wniosek na zasadzie analogii?
                    gdyby wszystkiego być pewnym na zasadzie analogii, to mozna by się przytruć wieloma rzeczami :]
                    P.S. mogłabyś popracować nad tonem wypowiedzi, bo jest iście chamski.
                    • Jezeli Ty popracujesz nad swoimi mozliwosciami zrozumienia i zredukujesz czepialstwo.
                      • Gość: yarosh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.11, 12:40
                        joko ma rację co do ciebie, zieje od ciebie jadem na kilometr. Sugeruję mniej nadęcia, a może coś będzie z ciebie lepszego.
                  • Widzę, że robiłem błąd obierając skórki z pestek brzoskwiń. Miałem też zamiar obierać ze skórki migdały. Dzięki za tę informację.
                    Nie lubię gorzkiego smaku, ale lubię za to dbać o zdrowie, więc będę teraz jadł zawsze ze skórką, a amigdalina (vit. b17) jest bardzo zdrowa, wystarczy o tym poczytać w necie. Tę plotkę że nie zdrowa rozpuściły koncerny farmaceutyczne, bo amigdalina nie tylko zapobiega, ale i leczy raka o ile organizm nie jest jeszcze zbyt wyniszczony chemioterapią. Zatem jakie byłyby straty finansowe jakby ludzie zaczęli się leczyć pestkami (i tak się część tak leczy z tego co czytam w sieci).
                    Są nawet do kupienia gotowe wydrążone środki pestek min. moreli.
                    Tylko, że to jest tak jak ze szpinakiem. Wiadomo, że zawiera mało żelaza, ale plotka, że ma go bardzo dużo utrwaliła się do dzisiejszego dnia w wielu głowach. Szczególnie starsze osoby nie będące zapewne na bieżąco z najnowszymi doniesieniami mają nadal takie przekonanie.
                    Tak samo jest z kwasem pruskim/amigdaliną/wit. b17.
                    Chyba, że te starsze osoby nie uległy tej plotce i trzymają się starych zasad, bo przecież kiedyś ludzie jedli owoce w całości.
                    • To jest faktycznie mocny argument: "wystarczy o tym poczytać w necie."
                      • Gość: k.pop IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.12, 11:18
                        A mocniejszy byłby, gdybym napisał : Wystarczy pójść do biblioteki?
                        W dzisiejszych czasach większość informacji zdobywa się przez net.
                        Kolejny mit jakoby forma papierowa była wiarygodniejsza :)
                    • Gość: Magda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.13, 13:06
                      Od kiedy ludzie jedli owoce w całości? Nawet jak jest mała pestka w wiśni to się ją wypluwa! A co dopiero z moreli. Swoją drogą to ciekawe - słyszeliście u plemiennej starszyzny jakiekolwiek doniesienia na temat zbierania pestek z wiśni, czereśni, śliwek, moreli czy brzoskwini, suszenia ich, łupania i zjadania? Dziadki do orzechów istnieją, ale do pestek - chyba nie?
                      A w temacie pestek z jabłek czy gruszek - są one na tyle małe i na tyle ich mało, że nie szkodzą. No i zależy też czy się je pogryzie czy nie. Niepogryzione przechodzą przez nasz układ pokarmowy nietknięte, tak samo jak niepogryzione ziarno kukurydzy.
                • Nie panikujcie. Słodkie migdały i pestki moreli nie są aż tak szkodliwe. Kwas pruski jest cholernie gorzki i więcej zawierają go gorzkie migdały, pestki śliwek i chyba wiśni (pestek z wiśni akurat nie próbowałam, ale nalewka "pestkówka" ma właśnie ten charakterystyczny gorzkawy posmaczek).

                  Tak więc to, co zawiera tak małe ilości kwasu pruskiego (czyli cyjanowodorowego), że nawet nie jest gorzkie, nie jest trujące.

                  Żeby zatruć się migdałami, trzeba zjeść naraz kilkadziesiąt gramów GORZKICH migdałów.
                  • Gość: yarosh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.11, 15:39
                    ja przez dwa tygodnie jadłem 400 g migdałów dziennie (prawie pół kilo). Były one bez skórki oraz poddane obróbce termicznej. To było po prostu 500 g ciastek czekoladowo-karmelowych z wtopionymi w nie migdałami, a więc migdałów było w tym ok. 400 g. Mieliłem te ciastka w blenderze na pastę, którą miksowałem potem z jogurtem. Nawet przez cały dzień nie zdążyłem strawić takiego posiłku, starczał na cały dzień. Teraz zszedłem do 350 g tych ciasteczek, żeby żołądek nie cierpiał i aby zdążyć strawić takie śniadanie pójściem do spania:) Po tych migdałach to po tygodniu zaczęły mnie swędzieć oczy i ciągle miałem takie uczucie jakby mi coś wpadło do oka i musiałem je ciągle mocno przecierać, aż gałki oczne mi się mocno przekrwiły. Liczę że po zamianie tych migdałowych na ciastka z orzechami laskowymi oczy powrócą do pierwotnego stanu. Te migdały chyba serio mają coś toksycznego.
                    • Gość: hehe IP: 194.246.16.* 28.01.14, 17:40
                      hehe, pół kilo migdałów dziennie? gratuluje, po laskowych będzie tak samo, po każdych innych też... po pół kilo sera żółtego albo kiełbasy również :D
          • Gość: gość IP: 194.246.16.* 28.01.14, 17:37
            pewnie że nie wolno, bo trzeba B17 kupować w kapsułkach w aptece jako... suplement antyrakowy!! eh, szkoda gadać ;/
        • Gość: fox IP: *.clienti.tiscali.it 27.06.13, 12:10
          Cyjanowodor znajduje sie rowniez,w wit.B12 bedacej w wolnej sprzedazy,w kazdej aptece.
    • Mozesz dawac i po 2 garsci, tylko najpierw sparz migdaly wrzatkiem i zdejmij brazowa skorke, bo to w niej wlasnie jest zawarta owa mordercza substancja z migdalow.
      I oczywiscie nie dawaj migdalow gorzkich!!!!!!!.
      Babcie pozdrow serdecznie.
      • A czy się różnią gorzkie od niegorzkich? Zwykłe migdały, takie właśnie w brązowej skórce. NIe mam pojęcia czy są gorzkie. W smaku normalne, jak to migdały :-)
        --
        "bynajmniej w Polsce ryba to ryba, a nie mieso,co widac w dniu wigilii. Do dan bezmiesnych ryba sie jak najbardziej zalicza. a ze sa psycho na swiecie,ktorzy nawet robaka do miesa zaliczaja to inna para kaloszy" Krapheika
        • Nie masz pojecia, czy sa gorzkie, bo po prostu nie ma ich w sprzedazy.
          Zdarza sie olejek z gorzkich migdalow, ktorym tez nikogo nie otrujesz, bo nalezy go uzywac w iscie minimalnych dawkach taki jest gooooorzki.
          • :-)
            Dziekuje za pozdrowienia dla babci.

            --
            "bynajmniej w Polsce ryba to ryba, a nie mieso,co widac w dniu wigilii. Do dan bezmiesnych ryba sie jak najbardziej zalicza. a ze sa psycho na swiecie,ktorzy nawet robaka do miesa zaliczaja to inna para kaloszy" Krapheika
            • ło matko! a ja myślałam,że migdały to dobra rzecz,
              ale i tak nie daję dziecku;)
              ja z kolei wydzieram się na mojego m, bo on wciąga dużo
              fistaszków (takich nieprażonych,bez soli i w ogóle0,
              ale znajomy lekarz opowiadał mi kiedyś, że w krajach
              gdzie dużo ich się jada ileśtam krotnie więcej jest uszkodzeń
              wątroby i nowotworów tejże
              • Dobrze myslalas i dziwne, ze po przeczytaniu watku myslisz inaczej.
              • Orzeszki ziemne, to zadne orzeszki - tylko fasolki.
                Nie powinno sie ich jadac...

                --
                Friends are like bras: close to your heart and there for support
                • Gość: majala IP: *.rzeszow.mm.pl 17.11.10, 19:31
                  A ja właśnie dużo czytałam o amigdalinie (witamina B17), jako o suplemencie diety. Otóż jest ona zalecana jako środek wspomagający w diecie antynowotworowej.
                  • Bo praktycznie każda trucizna roślinna może być lecznicza w odpowiednio małej dawce. Co do migdałów, to zetknęłam się z przypadkiem, że choremu kazano jeść je w dużej ilości (słodkie oczywiście). Było to dawno i nie pamiętam, o jaką chorobę chodziło - możliwe, że o jakąś chorobę trzustki.
                  • Gość: marciasek IP: *.ghnet.pl 18.11.10, 00:24
                    Wszystkie wiadomości o rzekomo zbawiennym działaniu tzw. B17 pochodzą ze źródeł paramedycznych i nie są wiarygodne. Nie ma żadnych badań potwierdzających skuteczność amigdaliny w alce z nowotworami.
                    • Gość: Bo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.11, 17:03
                      Do marciaska: z tego co wiem, to źródła medyczne nie chciałyby potwierdzić dobroczynnego działania amigdaliny, bo żródła jej pozyskiwania są ogólnie dostępne - drzewka owocowe i nie można amigdaliny opatentować. Trucizna ,o której tu mówimy cyjanek potasu znajduje się również w witaminie B12 dostępnej bez recepty. Prosze nie zapominać , że dla przemysłu farmaceutycznego zdrowy człowiek jest bezwartościowy, tani lek naturalny także, bo nie można na nim zarobić. Prosze poczytać o Hunzach, jedza pestki moreli " w pakiecie" zywieniowym i są najzdrowszą nacją świata ( w połowie słowiańską , choc to Himalaje).Nie wierzyłabym zbytnio źródłom medycznym choć Hipokratesowi tak, a on twierdził,że w naturze znajdują się leki na każdą chorobę. Pozdrawiam serdecznie
                      • Ludzie, chodźcie, chodźcie, a napatrzcie się! Jest rok 2011, a tu mamy kogoś, kto nadal wierzy, że Hunzowie zawdzięczają zdrowie wpieprzaniu pestek z moreli.
                        --
                        "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
                      • Gość: Mag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.13, 16:10
                        Do Bo - jest wiele innych substancji, których nie można opatentować, a jakoś przemysł farmaceutyczny je używa i na nich zarabia...
                        W czym tkwi różnica?
                        W bezpieczeństwie stosowania dla pacjenta.
                        Jak powiedział ktoś wyżej - NIKT nie udowodnił działania antynowotworowego amigdaliny. Ponadto nikt nie udowodnił bezpieczeństwa stosowania (no dobra - 3 gorzkie migdały są ok, ale 20 już może być śmiertelne). Za to jest wiele doniesień o zatruciach i przypadkach śmiertelnych.

                        Firma farmaceutyczna nigdy nie będzie produkowała "leku", który nie ma udowodnionego działania!! To byłaby dopiero wpadka finansowa! Nie mówiąc już o huku medialnym - jak to teraz firmy zajmują się truciem ludzi!

                        Co więcej - amigdalina wcale nie musi być produkowana przez firmę farmaceutyczną. Przecież to są pestki z moreli - czyli produkt spożywczy. Byle producent z Koziej Wólki może je paczkować i sprzedawać, nawet pod szyldem "suplement diety". Tutaj wcale nie trzeba udowadniać, że to ma jakiś wpływ na zdrowie (jak niemal wszystkie suplementy wcale nie są potrzebne). Ale MUSI być wzmianka, że substancja aktywna tego preparatu NIE MA DZIAŁANIA TOKSYCZNEGO! a amigdalina jest trucizną.

                        Natomiast pestki z morelek mogą być także sprzedawane normalnie jako produkt spożywczy - w paczuszcze, jak inne pestki czy migdały. Wtedy też nie muszą mieć żadnego atestu czy są zdrowe czy nie. I właśnie tak są one teraz sprzedawane! Przecież jak ktoś się uprze, to bez problemu może sobie tonami takie coś kupować, całkiem legalnie.

                        No i kto na tym zarabia...?
                        i tyle w temacie!
                • Gość: marietta IP: 80.50.231.* 09.06.11, 18:30
                  a to dlaczego, nie powinno się jeść orzeszków???
                  • Gość: yarosh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.11, 13:05
                    bo 'orzeszki' arachidowe (fistaszki) należą do roślin strączkowych, a nie do orzechów. Wszystkie inne orzeszki można jeść.
                    • Gość: almond IP: *.dynamic.chello.pl 21.02.12, 19:21
                      No ale to nadal nie jest odpowiedź na pytanie :dlaczego nie należy jeść orzeszków ziemnych.
                      To, że należą do roślin strączkowych to nie jest argument na niejedzenie, to informacja o grupie rośliny i tylko tyle :(. NApisz proszę co jest nie tak z orzeszkami ziemnymi, ze nie należy ich jeść (w nadmiarze?)
      • Gość: gosc IP: *.range86-150.btcentralplus.com 19.06.11, 18:20
        o Boze co ty wygadujesz?? skąd mozesz wiedziec? ja wczoraj zjadłem ok 15 gorzkich migdałów i zyje mam sie dobrze. najpierw sprawdz na sobie dopiero potem wygłaszaj takie dyrdy-mały
      • felinecaline napisała:
        > (...) tylko najpierw sparz migdaly wrzatkiem i zdejmij brazowa
        > skorke, bo to w niej wlasnie jest zawarta owa mordercza substancja (...)

        Felinecaline, czy slodkie suszone migdaly zawieraja tez w swojej skorce owa mordercza substancje?
        Czy rowniez nalezy je najpierw sparzyc wrzatkiem i zdjac skorke?
        Gdzies wyczytalem, ze: migdaly to "bomba witamin", czy to sie zgadza?
        Codziennie jem migdaly (razem z oliwkami), stad moje pytania.
        Pozdrawiam.
        • Czesciowa odpowiedz na moje pytania znalazlem w jednym z postow pinkink3.
        • Kocham to forum, bo zmusza mnie do ustawicznego douczania sie.
          I w ten sposob z pomoca CHUjkowych kolezanek - dietetyczek i kolegi toksykologa moge Wam dzis dopowiedziec jeszcze to:

          Migdaly slodkie:
          owoce migdalowca (prunus amygdalis dulcis)
          Wartosc energetyczna: 635kcal/100g ( czesc jadalna = bez lupiny i skorki)
          Sklad:
          Woda 5%
          Weglowodany 17%
          tluszcze 54%
          Bialka 20%
          Substancje mineralne i oligo - elementy: wapn, chlor, miedz, zelazo, magnez, fosfor, potas, sod, siarka, cynk
          Witaminy: A,B1,B2,B3(PP)B5,B6 - C (sladowo),E
          Inne: mieszanina enzymow tworzacych emulsyne.

          Najwazniejsze wlasnosci:

          Migdaly sa substancja pokarmowa o wlasnosciach alkalizujacych.
          Zawieraja niewiele weglowodanow
          Posiadaja wlasciwosci remineralizujace, antyseptyczne, faworyzuja gojenie sie ran, Stosowane miejscowo zewnetrznie poprawiaja stan skory.
          Faworyzuja rownowage ukladu nerwowego.

          Glowne wskazania:

          W diecie osobnika zdrowego w pewnych okolicznosciach dla zwiekszenia odpornosci, w okresie ciazy, karmienia piersia, w okresie intensywnego wzrostu i rozwoju fizycznego.
          W diecie sportowcow: mala objetosc dostarcza wiele energii; zwiekszaja wytrzymalosc na wysilek.

          U osob chorych - w przypadkach wycienczenia fizycznego i intelektualnego, w rekonwalescencji, w przypadkach demineralizacji organizmu.
          W przypadkach zaparc i gnicia tresci jelitowej
          W zapaleniach skory, przy swiadzie, powierzchownych oparzeniach, suchej, przesuszonej i pekajacej skorze, lamliwych paznokciach.

          Jako, ze nie zawiaraja glutenu moga byc substytutem maki zbozowej w diecie bezglutenowej (w celiaklii).

          Wreszcie to, co Was intryguje od poczatku i stalo sie przyczyna zalozenia watku:
          Nalezy rozroznic migdaly slodkie i migdaly gorzkie, ktorych uzycie wymaga szczegolnej ostroznosci, bowiem te ostatnie zawieraja amygdaline, substancje wyjsciowa do syntezy toksycznegokwasu cjanowodorowego (pruskiego).
          Spozycie okolo 20 gorzkich migdalow moze miec skutek smiertelny.
          Ot i tyle :D

          • Jak z ponizszego elaboratu wynika skorka migdalow slodkich owej amygdaliny nie zawiera, jesli wiec jestes przyzwyczajona jesc ze skorka to nie musisz ich parzyc i skorki zdejmowac, jednak dla niektorych osob moze byc za duzo wloknika i oleju zarazem , co moze powodowac wolne stolce.
            • Gość: almond IP: *.dynamic.chello.pl 21.02.12, 19:11
              "Jak z ponizszego elaboratu wynika skorka migdalow slodkich owej amygdaliny nie zawiera, jesli wiec jestes przyzwyczajona jesc ze skorka to nie musisz ich parzyc i skorki zdejmowac"
              Z powyższego elaboratu wynika raczej coś zupełnie przeciwnego skoro piszesz, Że "część JADALNA=BEZ łupiny i skórki"
          • felinecaline napisała:
            > Kocham to forum (...)

            Dziekuje i pozdrawiam rowniez CHUjkowe kolezanki i kolege toksykologa.
    • Gość: mela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.10, 21:15
      Ja jem sporo pestek ze śliwek,moreli własnie z powodu wit B17.Od małego lubiłam zjadać pestki z jabłek.Uważam,że to co jest w zdrowym i naturalnym owocu nie jest trujące,a raczej jadalne i lecznicze
    • Nie przesadzacie przypadkiem? Uwielbiam migdaly i zawsze jadlam ich sporo, nawet po 100-200 gr dziennie. Jakos zyje i nic mi nie jest.
      --

      Sprawdz, co slychac w Narnii
      • Gość: marciasek IP: *.ghnet.pl 18.11.10, 00:28
        Nie wiem, czy nie przesadzam, być może. Sama też migdały jem, ale dzieciom dawałabym ostrożnie. No wiesz, analogicznie jak z wodą: ciebie woda o temperaturze 40-50 stopni zaledwie ogrzeje, a małe dziecko dotkliwie poparzy. Naprawdę jest dużo innych orzechów zawierających zdrowe składniki, nie muszą być to migdały, a przynajmniej nie w dużych ilościach.
    • Gość: gościa IP: *.olsztyn.mm.pl 27.11.10, 12:55
      Słuchajcie, nie chcę nikogo urazić, ale robicie z igły widły - dawka śmiertelna amigdaliny dla dorosłego człowieka to ok. 50 szt. GORZKICH migdałów na raz - w słodkich migdałach amigdaliny są ilości śladowe. Trochę jej jest w pestkach wiśni, w pestkach moreli, jabłek, ale przecież : na pestkach moreli robi się amaretto, pestki wiśni wonnej to mahlab, z pestek jabłek robi się przepyszną, smakującą niemal jak amaretto właśnie pestkówkę - nikt nie mówi żeby jeść pestki wiadrami, ale trochę nikomu jeszcze nie zaszkodziło, dzieciom mniejsze ilości też nie zaszkodzą.. Chodzi o to żeby tylko nie przesadzać - w żadną stronę..

      Pozdrawiam serdecznie :)

      • No wlasnie - forum jest raczej po to, zeby odklamywac kuchenne przesady, niz je tworzyc. Migdaly, jak kazde orzechy sa zdrowe i pyszne - swietne jako przegryzka takze dla dzieci.
        Tylko warto by powiedziec, jaka konkretnie ilosc migdalow slodkich bylaby trujaca czy szkodliwa.
        --
        cute but psycho. things even out
        • Z pewnoscia bardziej szkodliwe w przypadku zjedzenia duzej ilosci migdalow byloby spozycie duzej ilosci ...oleju migdalowego, ktory moglby sprowokowac mega-sraczke lub tez napeczniale w jelitach masy wlokniste z miazszu migdalow moglyby spowodowac niedroznosc jelit.
          Amigdaliny nie dalibysmy rady spozyc wystarczajaco w odpowiedniej ilosci migdalow, by wywolala jakiekolwiek negatywne skutki.
          No, ale tak fajnie jest sie postraszyc...
    • Gość: Yon IP: *.Red-83-61-14.staticIP.rima-tde.net 27.11.10, 20:43
      Bardziej niz zdrowe. Gdyby tak nie bylo, 10 milionów dzieci hiszpanskich byloby w stanie wykonczenia. Jedza 100 czy wiecej gramów dziennie. Ciekawe, ze sredni wiek w Hiszpanii osiaga 89 lat. Nie jest rzadkoscia 95-99 lat. To wlasnie ci, ktorzy jedza duzo "frutos secos" tez "almendras".
    • Gość: gaspar IP: *.dagomed.pl 07.04.11, 12:34
      Nie wiem czy przypadkiem nie pochwalę się głupotą ale zjadłem niedawno 1/2kg migdałów na raz i nie czułem się potym ani trochę źle. Jeśli ktoś mi zasponsoruje taki eksperyment to śmiało zjem i 1kg za jednym posiedzeniem.
      Gorzkie migdały też jadłem (przypadkiem) zbierane spod drzew w Portugalii na zmianę z tymi nie gorzkimi (nie sposób ich odróżnić nie gryząc) i też się nie otrułem.
    • Lepiej dać dzieciom do szkoły garść migdałów, niż kawał kiełbachy :)
      • Gość: marietta IP: 80.50.231.* 09.06.11, 18:18
        dokładnie!!!tradycyjna kuchnia,szkoda słów,na tych tradycyjnych potrawach, to można ,jak świnia- krótko a dobrze.....(...)
        MIGDAŁY JEMY JUŻ NIE PAMIĘTAM OD KIEDY I O DZIWO ZYJEMY ,także orzeszki szczególnie ziemne.
        • Gość: klm IP: *.play-internet.pl 12.06.11, 20:35
          Człowiek jak sam sprobuje to się nie przekona. Dlatego sam z ciekawości zaczołem jeść pestki brzoskwiń i jabłek.. i nic złego mi się nie stało! A to, że korporacje stwierdziły,że pestki które jedzono od tysięcy lat, nagle są strasznie trujące, można sobie porónać do co roku nagłaśnianych wielkich pseudo epidemi.. Pozatym które zwierze zjada owoc, zostawiając pestki?? I jakoś żadne nie zdycha z tego powodu. Ludzie w naszych czasach widzą w mediach wszechwiedzącego proroka, zapominając o kulturowych prawdach przekazywanych od stuleci i własnym zdrowym rozsądku.
          • Kilka lat temu jezdzilismy znierac sliwki - renklody , a wiec gatunek o dosc duzej pestce do ogrodu przyjaciol.
            Przywyklismy dawac troche (+6 litrowa porcje) zwierzakowi na sasiedniej parceli, ktory zawsze nas bardzo sympatycznie wital.
            Zjadal ze smakiem, o dziwo wypluwajac kolejno wszystkie pestki.
            Zwierzeciem tym byl ...osiolek.
            Rzecz specjalnie nie warta moze opisywania, ale skoro pytasz :D...
          • Gość: Magda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.13, 15:59
            Gwoli ścisłości w temacie zjadania pestek. Jeśli zwierze umie i ma czas (hehe) to pestki wypluwa - pokaż mi człowieka, który zje czereśnie lub wiśnie w całości, razem z pestką. Wypluwanie pestek jest niemalże instynktowne. Nawet małpy wypluwają pestki.
            Większe zwierzęta zjadają je w całości, ALE - pestka nie jest trawiona!! Ideą owocu i pestki jest to, aby zwierzę zjadło to w całości, pożywiło się owocem, a pestka nietknięta przeszła przez układ pokarmowy i została wydalona z kałem kilka km dalej od tego owocowego drzewa. Taka pesteczka spokojnie wytrzyma w jelicie, nic jej nie ruszy, nic nie strawi, a w kupce jeszcze będzie miała nawóz dla lepszego rośnięcia :D

            Ludzie, nawet jeśli jemy pestki - w truskawkach, malinach, winogronach - to też zwykle je połykamy w całości. Ale z mandarynek już wypluwamy, nie?
      • Gość: marietta IP: 80.50.231.* 09.06.11, 18:27
        zejdę z danego tematu, bo o siemienie lniane,też jest szemranie,ja jem codziennie rano na czczo ,mieszam wodę z żurawiną,dodaję świeżo zmielonego siemeinia. Myślę,że te bzdury wymyślają ci,ktorzy pałaszują kielbachy, i chcą to ''coś'' wciskać innym, żeby sami nie mieli wyrzutów, iż i się trują(pomielone coś z saletrą i soli kilo.....)chcą czuć się nieodosobnieni w swym postępowaniu
        • Gość: marciasek IP: *.ghnet.pl 09.06.11, 18:54
          chyba ci jednak te migdały odrobinkę zaszkodziły :(
          • Czy pamiętacie niedawny przypadek dziecka, które zjadlo grzyby i miało przeszczep watroby.Jego rodzice po konsumopcji grzybow nie chorowali. Dzieci i starsi ludzie nie powinni jeść grzybów.Znajoma, 82 letnia kobieta zjadła na podwieczorek grzyby taneczniczki i była cięzko chora, leżała ze dwa tygodnie w szpitalu.
            Drobne ptaszki jedzą surowy owoc czarnego bzu i nie chorują. Gdy dziecko lub dorosły zje surowy owoc czarnego bzu, będzie miał wymioty.
            Nie można spożywać na surowo tych owoców, trzeba je pogotować i dopiero zrobić z nich sok. To co służy ptakom, czy zwierzętom, dla dziecka a nawet dorosłego może być dawką silnie trującą.
            Tak więc byłabym ostrożna w podawaniu dziecim garściami migdałów czy innych pestek.
    • witam,
      pamiętam z moich marynarskich czasów opowieść o marynarzu, który zachorował od zjedzenia dużej ilości tanio kupionych migdałów
    • Nie ma rzeczy zdrowych i niezdrowych: wszystko zalezy od tego ile i jak czesto. Nasza pani od zywienia / chedze na seminarium / uczy nas, ze zdrowo jest jesc 3 migdaly dziennie / albo 3 orzechy wloskie /.
      • linn_linn napisała:

        > Nie ma rzeczy zdrowych i niezdrowych: wszystko zalezy od tego ile i jak czesto.
        > Nasza pani od zywienia / chedze na seminarium / uczy nas, ze zdrowo jest jesc
        > 3 migdaly dziennie / albo 3 orzechy wloskie /.

    • Po przeczytaniu tych wszystkich rewelacji na temat szkodliwosci migdalow , przychodze do wniosku, ze Polacy sa jakims specjalnym gatunkiem, bo wiekszosci ludzi na swiecie migdaly sluza.
      I to bardzo.
      W USA migdaly naleza do scislej grupy zywnosci uznanej za najzdrowsza i najwartosciowsza. Powszechnie zaleca sie jedzenie migdalow jako sposobu na obnizenie cholesterolu, zmniejszenie ryzyka ataku serca, cukrzycy, otylosci a przede wszystkim jako naturalny sposob zapobiegania raka. Korzysci jest znacznie wiecej. Kto ciekawy niech wpisze haslo 'Almonds health benefits', 'healthiest food' itd.

      Sama zjadam codziennie dosc sporo, i to od dawna, - kupuje co 10 dni ok.funta, dwoch i zyje! Nie obieram z zadnej skorki. Kiedys jadalam solone, pieczone /roasted/, zawsze ze skorka, teraz jadam surowe.

      Z kolei zwolennikom pogladu, jakoby orzeszki arachidowe /peanuts/ byly takie szkodliwe chcialabym przypomniec, ze peanut butter jest w USA ciagle ogromnie popularny i jakos nie widac, zeby dziesiatkowal ludnosc.



    • Gość: kaja IP: *.aster.pl 27.11.11, 19:18
      ludzie uslyszycie costam od kogostam i od razu panika i bicie piany, zamiast SPRAWDZIC. sa podreczniki, encyklopedie, sa FACHOWE strony w internecie gdzie mozna sprawdzic wiele rzeczy m.in takze i to czy w slodkich migdalach jest kwas pruski (nie ma), czy w pestkach wisni jest kwas pruski (jest, ale w takiej ilosci ze niewadomo ile trzeba by tego zjesc zeby sie pochorowac).
      co to za problem dla doroslej osoby sprawdzic jakas informacje w wiarygodnym zrodle???
      • Przecież kwas pruski jest tak gorzki, że jeżeli coś da się zjeść, to musi być on najwyżej w ilości śladowej, nieszkodliwej. W ogóle nie rozumiem, po co taki wydumany problem - w tym przypadku rozstrzyga smak.
    • Gość: migdaly IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.11, 16:50
      Moje dziecko od 6 miesiąca życia było na diecie całkowicie bezmlecznej (miała alergie na modyfikowane a te pozostały hydrolizoane mieszanki z dodatkiem sztucznych skladników wydawały mi sie juz naprade straszną chemią, której sam zapach wywoływał u mnie mdłości). Posiliłam sie wówczas przepisami diety wegańskiej i wegetariańskiej i mała dostawała od 6-miesiąca mleko ryżowe i własnie migdałowe, które robiło się z migdałów namoczonych w letniej wodzie i obranaych ze skórki a następnie zmiksowanych bo to dla niemowlaka. Co dwa, trzy dni córka zjadała ok 10 takich migdałów zmiksowanych z morelami suszonymi (rewelacyjne źródło żelaza i innych potrzebnych składników) uzupełnionymi wodą, bananem i rozwijała się super. Teraz wyrosła juz ze skazy białkowej i je normalnie nabiał ale migdały są w naszej diecie od zawsze. Ja codziennie jestem w stanie zjeść 100g migdałów ze skórką i nic mi nigdy po nich nie było.
      Jedyny problem pojawił się w momencie kiedy żołądek odmówił mi posłuszeństwa - migdały są bowiem ciężkostrawne i trzeba uważać. Jeżeli jednak nie ma sie problemów z trawieniem to spokojnie można je jeść.
      Dzieciom można a nawet powinno się dawać ok 10 migdałów 2-3 razy w tygodniu a mozna nawet codziennie. Jest to zdrowa przekąska i na pewno nie zaszkodzi, a uzupełni brakujące w diecie miko i makroelementy. Mowie tu o dzieciach co sie juz migdalem nie zadlawia czyli takim w okolicy min.4 roku
      Wegetarianie wprowadzają migdały do diety dzieci nawet w 4 miesiącu życia i nie ma tam przypadków zatruć a wręcz często dzieci te świetnie się rozwijają.
      Moja córka mimo ze przez pierwsze 1,5 roku życia nie tknęła nabiału i wydawało sie ze beda niedobory wapnia itp dzięki tej diecie bogatej w inne źródła żelaza, wapnia i składników odżywczych nie miała nigdy niedoborów i rozwija sie super (obecnie nawet az za dobrze bo jest poza siatką centylową jezeli chodzi o wzrost a wage ma w granicach normy). Dzieciom trzeba dawać orzechy i nawet niemowlakom warto je włączyć do diety byle ostrożnie bo orzechy lubią uczulać.
      • Gość portalu: migdaly napisał(a):
        > (...) Ja codziennie jestem w stanie zjeść 100g migdałów ze skórka
        > i nic mi nigdy po nich nie było.
        > Jedyny problem pojawił się w momencie kiedy żołądek odmówił mi posłuszeństwa (...)

        Widocznie troche przesadzilas z ta iloscia i Twoj zoladek mial ich juz po prostu dosyc.
    • Pamiętaj przy tym, że nie każdy wyszedł z tej próby cało. Niektórym trzeba było te migdały usuwać OPERACYJNIE.

      --
      To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
      • Gość: J.sch IP: *.104-92.cust.bluewin.ch 30.12.11, 22:33
        Ludzie !!!!!
        Czy naprawdę nie macie oczu i uszu??
        poszukajcie na "Googlach" pod hasłem : Amigdalina ,latril ,letril.....
        Jest bardzo dużo stron wyjaśniających jak to działa i w ogóle o co chodzi.
        Pestki śliwek ,migdały ,pestki jabłek ...etc. , zawierają "letril -witaminę B17 " której niedobór analogicznie jak niedobór witaminy "C" który wywołuje Szkorbut ,wywołuje RAKA i to jest udowodnione wieloletnimi badaniami przy leczeniu raka!!!
        A największym wrogiem "Witaminy B17" są koncerny farmaceutyczne - ponieważ nie można (przynajmniej dzisiaj) opatentować a co za tym idzie czerpać zysków z substancji naturalnie występującej w popularnych i ogólnie dostępnych owocach!
        Propaganda lat 60-tych w USA i koncernów farmaceutycznych w połączeniu z poparciem środowiska lekarskiego spowodowała że ludzie przestali jeść tż witaminę i od tamtej pory notuje się coraz większą zapadalność na raka.
        Otwórzcie oczy wszystko jest dostępne za jednym kliknięciem myszką.
        Pozdrawiam oślepionych propagandą i głupotą.
        Pozdrawiam także ludzi z otwartym umysłem.
      • Gość: J.sch IP: *.104-92.cust.bluewin.ch 30.12.11, 22:36
        Ludzie !!!!!
        Czy naprawdę nie macie oczu i uszu??
        poszukajcie na "Googlach" pod hasłem : Amigdalina ,latril ,letril.....
        Jest bardzo dużo stron wyjaśniających jak to działa i w ogóle o co chodzi.
        Pestki śliwek ,migdały ,pestki jabłek ...etc. , zawierają "letril -witaminę B17 " której niedobór analogicznie jak niedobór witaminy "C" który wywołuje Szkorbut ,wywołuje RAKA i to jest udowodnione wieloletnimi badaniami przy leczeniu raka!!!
        A największym wrogiem "Witaminy B17" są koncerny farmaceutyczne - ponieważ nie można (przynajmniej dzisiaj) opatentować a co za tym idzie czerpać zysków z substancji naturalnie występującej w popularnych i ogólnie dostępnych owocach!
        Propaganda lat 60-tych w USA i koncernów farmaceutycznych w połączeniu z poparciem środowiska lekarskiego spowodowała że ludzie przestali jeść tż witaminę i od tamtej pory notuje się coraz większą zapadalność na raka.
        Otwórzcie oczy wszystko jest dostępne za jednym kliknięciem myszką.
        Pozdrawiam oślepionych propagandą i głupotą.
        Pozdrawiam także ludzi z otwartym umysłem.
przejdź do: 1-100 101-109
(101-109)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.