Dodaj do ulubionych

Menu na wczesny obiad rodzinny

13.07.11, 06:38
Możecie podpowiedzieć jakieś pomysły na wczesny obiad? Impreza będzie rodzinna, 7 dorosłych i 3 dzieciaków 1-3 lata.
Raczej tradycyjnie (choć niekoniecznie) a przynajmniej łatwo i jakby sie samo robiło po pokrojeniu, wymieszaniu i wstawieniu na palnik / do piekarnika to by było idealnie ;) I żeby składniki były dostępne i chętnie sezonowe.
Myślałam o tym, by na przystawkę podać chłodnik.
A na danie główne?
I na deser?

--
osobliwy pamiętniczek
Obserwuj wątek
    • kumite Re: Menu na wczesny obiad rodzinny 13.07.11, 11:10
      Chłodnik albo jakaś zupa krem - z cukinii, z pomidorów, z brokułów, z kalafiora? Z papryki to chyba dzieci odpadają... Z grzankami albo groszkiem ptysiowym.
      A na danie główne może jakaś ryba pieczona w folii (o ile dzieci jadają) albo piersi z kurczaka może z żółtym serem w środku? W piekarniku z grillem można też zrobić jakieś szaszłyki warzywno (cukinia, pieczarki, papryka, cebula) i kurczak. Wszystko podane z ryżem albo młodymi ziemniaczkami. Do tego jakieś 2 dodatki warzywne : sałata z winegretem, klasyczna surówka z marchewki, pomidorki? Tu jakoś nie mam pomysłów:)
      Deser - ciasto z owocami, biszkopt z bitą śmietaną i owocami, sałatka owocowa może z lodami?
      Ja bym korzystała z tego co można dostać sezonowo.
        • kumite Re: "O ile dzieci jadają"? 13.07.11, 11:40
          Mnie też nie ale ostatnio usłyszałam że w jednym przedszkolu wszyscy rodzice podpisali oświadczenie żeby ich dzieci nie zmuszać do jedzenia (jak dziecko powie nie to nie) i większość znajomych mi dzieci to marudy straszne a rodzice czasami rzucają nawet komentarz w stylu "no nie ma tu nic co lubisz". Dzieci mojej ciotki na przykład przy każdej wizycie u nas w domu serwowały nam awanturę, płacz i wymioty przy stole.
          Też nie jestem zwolennikiem robienia pod dzieci ale czasami lepiej zmienić menu dla świętego spokoju.
        • nchyb Re: "O ile dzieci jadają"? 13.07.11, 13:42
          > ej zjadł. Dzieci zjadają to samo co dorośli i tyle.

          a u nas dzieciom proponowało się te same dania, ale do nich nie zmuszało. Zawsze też było jakieś danie specjalnie dla dzieci. Ale tu mowa o kilkulatkach.
          Rocznemu dziecku nie podałabym tego samego co dorosłym. Jego żołądek mógłby nie być zadowolonym...
            • niebieskie.oko Re: I tysiąca innych rzeczy również ni podasz. 15.07.11, 14:42
              Zdrowy rozsądek ot co. Przegięcie w którąś ze stron niewskazane. A teraz autentyczna historia, która mi się przypomniała, czytając Waszą dyskusję. To jest historia o pewnym chłopcu, jedynaku i wpatrzonych w niego jak w obraz rodziców. Chłopiec podobno zawsze był niejadkiem i krzywił sie na wszystko co inni jedli ze smakiem przy stole (nawet dzieci innych znajomych a jego równieśników). Mamusia uruchamiala cale pokłady pomysłowości, zeby synek cos zjadł. Jak na sniadanie było mleko z muesli lub z chrupkami, to synek chcial jajecznice lub kanapke z poledwicą, jak na obiad była zupa kalafiorowa to synek własnie wtedy chciał mleko z muesli albo tatus biegiem zasuwał do sklepu zeby mu kupic chrupki lub czekoladke, której wtedy w domu nie było. A chlopiec akurat na to miał ochote.
              Obecnie chlopiec ma juz 17 lat i jest calkiem wyrośnietym młodzieńcem a jak marudzi przy stole tak marudzi. I oczywiscie je dokładnie cos innego niz wszyscy. Na ostatniej, zorganizowanej kolacji u nas, mąz podał faszerowane ziemniaki z sałatką warzywną. Ale synek skrzywił się wymownie na podane jedzenie na stole. Jego mamusia z błagającym wzrokiem w synka utkwionym zadała sakramentalne pytanie: Co bys zjadł kochanie? - Mleko z chrupkami. A poniewaz chrupek nie mielismy tatus synka uruchomił samochód celem zakupu chrupek do mleka. Wszyscy czekalismy na zrealizowanie potrzeb tego rozpieszczonego bachora, wskutek czego kolacja wszystkim pozostałym wystygła. Po tej calej żenującej kolacji, oświadczyłam wszystkim w domu, ze to BYŁ OSTATNI RAZ, kiedy ich zaprosiliśmy do nas na cokolwiek.
              Przepraszam, za off top, ale musiałam.
              • bene_gesserit Re: I tysiąca innych rzeczy również ni podasz. 15.07.11, 15:40
                To wzruszajaca historia, ale nie o to tu chodzi.
                Dorosnac trzeba tez kulinarnie. Kiedys byl dosc ciekawy watek o takich niedoroslych kulinarnie, co to dlubią po dziecinnemu 'zyly' z wędliny i robią sekcję kotleta mielonego, zeby wyłuskac cebulę, bo cebuli nie jadają.

                Oczywiscie, ze gdyby dzieci mialy jesc tylko to, co lubią, jadly by glownie slodycze, chipsy i parówki, z rzadka przegryzając pomidorem albo jagodami. Nie chodzi jednak o to, zeby wizytujące dzieci pasc tego typu przysmakami, ale zeby i one - w koncu goscie - cieszyly sie gosciną. Tak jak nie zrobie nielubiącemu sledzi zaproszonemu koledze salatki sledziowej na przystawkę tak nei zamierzam w imie Surowych Zasad wmuszac w zaproszonego dzieciaka kaszy gryczanej. Niby po co? Malym nakladem pracy mozna zrobic to, co dosc zdrowe i bedzie malemu gosciowi smakowalo. O to chodzi.
                A wychowanie kulinarne zostawmy rodzicom - jesli chca, jak ci twoi znajomi - miec w domu siedemnastoletnie niemowlę, to niech je sobie mają.
                --
                cute but psycho. things even out
                • annjen Re: I tysiąca innych rzeczy również ni podasz. 15.07.11, 20:42
                  u mnie ostatnio sprawdzają się z myślą o dzieciach gofry. podaję do nich różne dodatki - bitą śmietanę, pokrojone owoce, sosy owocowe, roztopioną czekoladę, konfitury (dla jednej dziewczynki zawsze musi być cukier puder)... a dzieciaki same kompletują sobie ulubione smaki. i rodzice i dzieci są zachwyceni. niedawno przyjaciółka powiedziała mi, że jej dzieciaki do tej pory wspominają moje przyjęcie sprzed pół roku, bo pierwszy raz ktoś przygotował coś specjalnie z myślą o nich. nie znaczy to, że nie jedzą poza tym tego, co dorośli, każde coś tam skubnie, ale i tak opychają się goframi:)
    • bene_gesserit Re: Menu na wczesny obiad rodzinny 13.07.11, 12:53
      Chłodnik - jak najbardziej.
      Na drugie: mlode warzywa z pieca w serze plesniowym (smaczna, ale mniej opatrzona niz oliwa+rozmaryn wersja) plus kurczak, np pod panierką ziołową, albo paski piersi/udka posmarowane musztardą (dla dzieci - ketchupem) i owinięte w szynkę parmeńską albo inna chudą wędlinę i upieczone. Plus miks salat z czymkolwiek swiezym.
      Alternatywnie: mniej tradycyjnie, ale naprawde pysznie - kurczak po jamaikansku z ryzem i salsą. Tez z pieca, malo roboty, zreszta glownie na dzien wczesniej. Dzieci, jesli niejadki, moglyby dostac domowe nuggetsy.

      Na deser koniecznie cos ze swiezymi owocami - niesmiertelna Pawłowa w którejs z miliarda wersji, owocowa wersja tiramisu, Eton mess, trifle - wszystkie same sie robią albo wymagaja malenkiego nakladu pracy. Tutaj moj balaganiarski, ale szybki sposob na trifle.

      --
      cute but psycho. things even out
      • gladys_g Re: Menu na wczesny obiad rodzinny 13.07.11, 19:51
        Bene!
        Dzięki :)
        Warzywa z pieca brzmią przecudnie. Podgotowane może nadzieję na patyki do szaszłyków i dalej jak w przepisie? Ale wtedy bez ziemniaków.
        Roczniaki pleśniowego nie powinny, więc albo pójdę w mascarpone (tylko to mdłe będzie. To może mascarpone i jakiś grana padano albo co. Albo jakiś ostry twardy ser po prostu? ) albo jednak oliwa + zioła i chilli.

        Do tego ryż.

        Tylko nie bardzo mi mięso logistycznie pasuje, bo mam piekarnik grzejący tylko od góry więc na dwóch poziomach się nie da. Chyba że opanieruję kawałki piersi w jakiejś mące kukurydzianej czy czymś i po prostu usmażę na chrupko. O, albo wiem - zgrilluję na patelni grillowej i poukładam na blasze na dole piekarnika - będzie sobie w niskiej temperaturze dochodziło i miękło, może z jaką mozarellą na wierzchu...

        Do tego sałatka z kilku rodzajów sałat, pomidorów, fajnej oliwy i balsamico i będzie bomba :)

        Dzieci niejadkami raczej nie są, co nie znaczy że będą w ogóle coś jadły. Przecież moze im nie smakować. Chociaż mój (roczniak) akurat na przykład lasagne na (bardzo) ostro czy krewety z czosnkiem wciąga bez zmrużenia powieki.

        No ale dwóch obiadów to robić nie będę, wolę jeden jadalny dla wszystkich :)
        --
        osobliwy pamiętniczek
        • bene_gesserit Re: Menu na wczesny obiad rodzinny 13.07.11, 23:56
          Dzieciarom istotnie w jakiejs folijce osobno - ja bym dala tylko sol i oliwe, takie swieze warzywa bronią sie same, w dodatku są słodkie i kolorowe, powinno im wejść.
          Tylko nie wiem, czy one w wersji dla doroslych nadziane na patyki unurzaja sie w serze tak dokladnie, jak powinny.

          Moze zrob tego kurczaka czy co tam z mozzarellą i pomidorem plus oregano? Tzn na patelni, a potem piecem z gory, zeby zapiec tak troche jak pizze? Bez panierki, moze w minimalnej ilosci sosu wlasnego z pomidorami i mlodym czosnkiem? Nigdy tak nie robilam, ale to moze byc smaczne, a dzieciarom na pewno bedzie smakowac.


          --
          cute but psycho. things even out
          • gladys_g Re: Menu na wczesny obiad rodzinny 15.07.11, 16:38
            Że ja nie wpadłam na to że dzieciakom można osobno zapakować - folijka i do kokilek czy jak tam one się nazywają.

            A w ramach wkładki mięsnej będą podsmazone i dopieczone z warzywami na patykach kulki z cielęciny z rozmarynem.
            Mam fajną głęboką szklaną blachę w której się bardzo fajnie powinny utopić w serze, choć na patykach ponadziewane.
            --
            osobliwy pamiętniczek
            • znana.jako.ggigus dzieciom zawin te folie w wielkie 15.07.11, 18:57
              kokardy. Widzialam to w knajpie z jedzeniem dla doroslych:)
              Wprawdzie folia to rzecz wyjatkowo malo eko, iec po upieczeniu folie zwin i do kontenera, ale raz na jakis czas... I dla efektu
              --
              ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                • lonely.stoner Re: dzieciom zawin te folie w wielkie 15.07.11, 20:41
                  dla kaprysnych dzieci mozna przygotowac tak na zapas w razie czego spaghetti ze zwyklym sosem pomidorowym z bazylia, z tego co widze to wszystkie dzieci to lubia, heh, moza poza tykimi co nie lubia pomidora ;P ale to takie proste uniwersalne jedzenie, ktore kazde dziecko zje.
                  --
                  I don't know who invented high heels, but all women owe him a lot.
                  Marilyn Monroe
                  • gladys_g Re: dzieciom zawin te folie w wielkie 15.07.11, 20:53
                    te nie są kapryśne, są małe; co najwyżej może im smakować jakieś warzywo a nie smakować inne. Będzie do tego mięso, ryż, sałatka z której też coś można wydłubać; wcześniej zupa z jajem a potem też owoce, lody, tort. Bez przesady - głodne, wydaje mi się, raczej nie wyjdą a nie mają też obowiązku wciągnąć dwudaniowego obiadu i jeszcze deseru :)

                    No a w ostateczności zawsze jeszcze można zjeść banana ;)

                    --
                    osobliwy pamiętniczek
    • nchyb Re: I tysiąca innych rzeczy również ni podasz. 15.07.11, 15:29
      nie chcę - nie jem, rzecz jasna.

      ale docenię, ze gospodarz przygotuje też coś dla mnie, jeżeli wie, że np. czegoś tam nie jadam. Podobnie chętniej przyjmę zaproszenie od tej osoby, która wie, ze dzieci nie wszystko jadają i przygotuje albo dania uniwersalne, zjadliwe dla wszystkich, albo przygotuje także dania dla dzieci. Preferuję osoby gościnne, dbające o gości, a nie jedynie te, które wychodzą z założenia - nie chcesz nie jedz. Pewnie, nie chcę nie jem i nawet iść nie muszę... Proste, prawda?
      • 83kimi Re: I tysiąca innych rzeczy również ni podasz. 15.07.11, 17:13
        nchyb napisała:

        > nie chcę - nie jem, rzecz jasna.
        >
        > ale docenię, ze gospodarz przygotuje też coś dla mnie, jeżeli wie, że np. czego
        > ś tam nie jadam. Podobnie chętniej przyjmę zaproszenie od tej osoby, która wie,
        > ze dzieci nie wszystko jadają i przygotuje albo dania uniwersalne, zjadliwe dl
        > a wszystkich, albo przygotuje także dania dla dzieci. Preferuję osoby gościnne,
        > dbające o gości, a nie jedynie te, które wychodzą z założenia - nie chcesz nie
        > jedz. Pewnie, nie chcę nie jem i nawet iść nie muszę... Proste, prawda?

        Popieram. Ja zawsze staram się dowiedzieć, czego moi goście nie jadają, bo nie lubią lub nie mogą, bo np. mają alergię. I zrobić taki posiłek, aby wszyscy byli zadowoleni, w końcu, gdy zapraszam gości, chcę, żeby dobrze się czuli. I zdarza mi się robić dwie wersje jednego dania. Ja sama też wielu rzeczy nie jem i nawet na co dzień gotuję czasami 2 różne wersje np. dla siebie robię zupę rybną, a dla mojego partnera zupę gulaszową - część składników jest taka sama, więc jest to wcale aż tak pracochłonne. Albo np. gdy zapraszam osoby, które lubią mięso i jednego wegetarianina, to zawsze przygotowuję coś bezmięsnego.
        A jak ktoś nie chce, to przecież nie musi zapraszać gości do siebie, zawsze można iść do knajpy, gdzie każdy wybierze to, co lubi.
        --
        smakowite.com/
        www.clasesdepolaco.pl/
        • annjen Re: I tysiąca innych rzeczy również ni podasz. 15.07.11, 20:46
          ja tak "kupiłam" już wielu nowych znajomych lub członków rodziny - staram się dowiedzieć, jaką kuchnię preferują, czy mają jakieś diety... to po prostu przejaw gościnności. oczywiście przy dużej liczbie gości trudno wszystkim dogodzić, ale zawsze zastanawiam się, komu co mogłoby smakować, czasem również podaję dwie zupy (na bazie tego samego bulionu), albo dwa rodzaje mięsa, lub też mięso i rybę. no i rozbudowana sekcja warzywna dla tych, którzy ani jednego, ani drugiego nie jadają.
          • gladys_g Re: I tysiąca innych rzeczy również ni podasz. 15.07.11, 21:00
            No ale to chyba oczywiste - jak wśród gości mam koleżankę z alergią na cebulę to przecież naprawdę nie muszę robić zupy cebulowej. Jak przychodzi jarosz to nie będę zachęcać do próbowania carbonarry bo to bekon nie mięso ;) tylko wymyślę coś wege.
            Ale nie ma takiej siły która zmusiłaby mnie do zrobienia dla 5 osób 5 dań alternatywnych. Dom to nie restauracja - chętnie dopasuję menu do znanych mi upodobań moich gości i alergii, ale nie będę podawać kilku różnych posiłków tylko będę szukać wspólnego frontu.

            Teraz na przykład - wszyscy dostaną mniej więcej to samo, ale dzieci wersję bez sera pleśniowego a jeszcze jeden gość który wskoczył mi dzisiaj, jako jarosz, dostanie danie bez mięsa.


            --
            osobliwy pamiętniczek
            • 83kimi Re: I tysiąca innych rzeczy również ni podasz. 15.07.11, 22:27
              Nie no pewnie, nie mówię o 5 posiłkach, tylko właśnie o tym, aby wcześniej pomyśleć, co kto jada i jakoś się wpasować w gust wszystkich. Po prostu uważam, że jeśli ktoś stosuje zasadę "nie smakuje, to niech nie je", to lepiej niech nie zaprasza gości. Natomiast nie ma też co przesadzać w drugą stronę ;-)
              --
              smakowite.com/
              www.clasesdepolaco.pl/
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka