Pan Warzywko - byłam i kupiłam, że hej!:) Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Po małych perturbacjach (najpierw zapomniałam na śmierć, wczoraj pomyliłam dni) trafiłam dziś do Pana Warzywko. A właściwie do Państwa Warzywko. Bo Pan, Pani i Młodzieniec Warzywka.
    Niczego nie oczekiwałam, bo tylko dwie wizje mogłabym mieć:
    1. Tzw. chłop. Z samochodu sprzedający ziemniaki, marchewkę i buraki. Albo:
    2. Eko-handlarz. Kilka pęczków zwiędniętej marchewki, parchate jabłka wielkości śliwki, oklapnięta sałata. Ceny od 10 zł/szt.
    A tu co? Niespodzianka! Rozłożony namiot, skrzynek multum, a jaka zawartość! Niektóre warzywa widziałam po raz pierwszy w życiu na żywo.
    Nie wymienię wszystkiego, od razu zaznaczam.
    Dużo ziół (choć mojej bazylii zapomnieli dziś;)); pyszne pomidory - koktailowe, arbuzowe, podłużne; ogórki - w ogóle nie gorzkie; cukinie - wielkości palca, małe, średnie, duże, kwiaty; malutkie bakłażaniki; brokuł; kalafiory - białe, pomarańczowe, fioletowe(!); fenkuł; wiele rodzajów sałat - główki, liście - np. rukola; cukrowy groszek - słodki i chrupiący; patisony chyba; rzodkiewka; marchewka; pietruszka; natka i inna zielenina; cebula - trzy rodzaje i pęczki ze szczypiorkiem; czosnek, kapusta.
    Bardzo ładne, duże, świeże. Ceny bardzo przystępne, raczej takie bazarkowe-niższe. Państwo bardzo mili, doradzają, odpowiadają z czym to się je. Klientów było dziś sporo.
    Nie wiem, jak ja teraz będę jadła. Nie mam pomidorów z Hiszpanii, kalafiora z Włoch, ziemniaków z Maroka, sałaty z Holandii, czosnku z Chin. Wszystko z Falenicy;)
    Smakoszom i nie tylko bardzo polecam. Dodam, że są też w Konstancinie, w Otwocku i w Falenicy (nie wiem jednak gdzie kiedy). W wakacje są, planują pod Fortecę przyjeżdżać do końca pażdziernika (zależy od pogody). Szkoda, że raz w tygodniu, ja bym tak ze dwa razy chciała.
    Dziś jedliśmy fioletowego kalafiora i groszek cukrowy, zupa brokułowa się robi, a jutro strartuję z pierwszym w tym roku leczo. Papryki jeszcze nie mieli, mam jakąś zagraniczną pewnie, ale pomidory podłużne za to tak piękne, jak jeszcze nigdy takich nie widziałam.
    Kupowałam jak dziecko z komuny na wycieczce w Berlinie Zachodnim;), a i tak nie wzięłam wszystkiego, na co miałam ochotę. Za tydzień szaleję dalej:)
    • > 2. Eko-handlarz. Kilka pęczków zwiędniętej marchewki, parchate jabłka wielkości
      > śliwki, oklapnięta sałata. Ceny od 10 zł/szt.

      Chyba nigdy nie kupowałaś eko-produktów, albo dawałaś się nieźle oszukiwać.

      16%VOL
      22%VAT
      • to objadam sie za wszystkie czasy:-)
        No i rukola... ech...
      • Wystarczy się na tych "eko" sparzyć i więcej człowiek nie pójdzie. Ja kilkakrotnie trafiłem w centrach handlowych do stoisk z takim napisem i nic ciekawego tam nie znalazłem. Zresztą przestałem już dawno chodzić do centrów handlowych, bo drogo i towar do d@#$y.
        --
        Jedzą, piją, lulki palą,
        Tańce, hulanka, swawola;
        Ledwie karczmy nie rozwalą,
        Cha cha, chi chi, hejże, hola!
        • tym razem poznalem omiany i mutacje pomidorow w Polsce w teorii:-)i podyskutowalismy o smakach bawolich serc.
          Zamowilem zielone pomidory na chutneye i dżem,
          zaopatrzylem sie w cudna rukole ze skrzynek luzem - wloska niech sie schowa:-)
          Dostalem melony polskie na sprobowanie.
          Rzodkiewki i karczochy - niesamowite, szalotka slodka, ziol pelno, ale tym razem namoil mnie na musztardowca - dziwna pikantna roslinka do salat roznych.
          Duzo tego - zaplacilem cale ... 30 zl....
          • Gość: Kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.11, 15:19
            Jarku, a kojarzysz może ceny ziół? Bo miałam kupić, a zapomniałam. Interesuje mnie głównie bazylia, bo moja nie obrodziła na parapecie, a może i obrodziła, ale wszyscy ją systematycznie podskubują. U Pana Ziółko nawet nie obejrzałam reszty towaru, bo siaty się urywać zaczęły, tyle dobra nabrałam :) Na spróbowanie dostałam i kukurydzę, i dynię makaronową. Napisz proszę później jak melon smakuje.

            A Pan Ziółko doskonale wie o tym forum, bo polecał mi wyszukiwanie przepisów tutaj ;) Pozdrawiam jeżeli czyta!
            • zeby zapamietac cene peczkow, lub na wage rukoli i roszponki... ale zapewne symbolicznie kosztuje przy tej jakosci ;-)

              • ja kretenskimi jestem rozpieszczony.
                Na pewno jest lepszy niz kazdy taki kamien zagraniczny z marketu,
                mimo licznych zatrzezen poczynionych przez Pana - co do pogody odpowiedniej dla nich obecnie w lipcu i sierpniu w Polsce...
              • Wszelkie pęczkowe np natka, kolendra, mięta (pęki naprawdę wielkie jak ze 4 z mojeog bazarku!) sa po 2 zł. To jest naprawdę śmieszna cena :)
                Te na wagę nie pamiętam, dziś kupowałam rukiew wodną i bazylię, ale po ile były, hmmm
                Z dzisiejszych cen zapamiętałam tylko dynię makaronową - 5 zł i zwykłą - 3 zł za kilo.
                Kwiaty cukinii i karczochy 20 zł za kilo.

                Swoją drogą, ciekawe jest to podliczanie wszystkiego na koniec, nikt nic nie zapisuje, ceny nie są nigdzie podane, każdy liczy w głowie i nagle na koniec wyskakuje jakaś cena jak królik z kapelusza :) Nie to żebym miała jakieś zastrzeżenia do swojego rachunku, ale kupiłam dziś w sumie kilkanaście rzeczy, nie trudno się pomylić kiedy kolejka za plecami i tempo pakowania goni.
          • jacek1f napisał:

            > tym razem poznalem omiany i mutacje pomidorow w Polsce w teorii:-)i podyskutowa
            > lismy o smakach bawolich serc.
            > Zamowilem zielone pomidory na chutneye i dżem,
            > zaopatrzylem sie w cudna rukole ze skrzynek luzem - wloska niech sie schowa:-)
            > Dostalem melony polskie na sprobowanie.
            > Rzodkiewki i karczochy - niesamowite, szalotka slodka, ziol pelno, ale tym raz
            > em namoil mnie na musztardowca - dziwna pikantna roslinka do salat roznych.
            > Duzo tego - zaplacilem cale ... 30 zl....


            Rukolę kupowałam poprzednio - boska !! Dziś wreszcie spróbuję na kolację rukwi wodnej.

            Te zielone pomidory to będą tylko dla Ciebie czy jakos ogólnie dostępne ? Widziałam dziś troszkę ale tylko koktajlowych (ale i tak kupiłam czerwone)

            Ja też wyszłam z siatami, ale zapłaciłam sporo więcej od Ciebie.. :)
            O której byłeś ?
            • pelno panow Warzywek - dlatego moglismy pogadac o karczochach i pomidorach i dyniach:-)

              I o chutneyach z zielonych pomidorow.

              Zamowilem 3-4 kg, dla Pana W to tylko kilka rucho przy zbieraniu normalnych "czerwonych", wiec i tak pewnie skrzynke uzbiera... Ale mowil, ze jak sie cos chce , to tylko mail krotki do nich i bedzie zalatwione, wiec na wszelki wypadek "domow" dla siebie na za tydzien:-)
              • Aha, ja byłam chwilę po 12:00.
                Wczoraj wysyłałam do nich maila na adres ze strony ale dwa razy mi go odbiło, ale syn obiecał sprawdzić w czym problem, więc mam nadzieję że da się domówić i zamówić małe kabaczki do faszerowania, których dziś nie było niestety.
                Ale wreszcie mam kwiaty cukinii, ha !!
    • Super, że ktoś wreszcie napisał coś więcej ! Ja sie o tym panu dowiedziałam dzięki Jackowi na forum ale wiadomości było że kot napłakał.
      Teraz jestem juz absolutnie pewna że w najbliższą środę zakupy się odbędą.
      Czy kwiaty cukinii jeszcze będą ? czy to już końcówka sezonu na nie ?


      PS ja czytałam gdzieś że to Pan Ziółko ;)
        • Jacku, nieprecyzyjnie się wyraziłam ;)
          Chodziło mi o to że o tym panu w necie ogólnie "co kot napłakał", raptem na jeden link trafiłam:
          www.niam.pl/wydarzenia_kulinarne/warszawa/412-warzywa_prosto_od_rolnika.html
          Od Ciebie oczywiście uzyskałam fachowe info, za co dziękuję :)
      • Ja mam podobnie na Placu Szembeka.
      • Tak, faktycznie, to raczej Pan Ziółko:-)
        • Zadziwia mnie, że naprawdę w to wierzycie. Rolnik, który prowadzi gospodarstwo ekologiczne nie ma czasu na siedzenie a to przy forum, a to przy blogu, ani wreszcie na własną stronę www. Nie mówiąc już o tym, że mało jest w domu z powodu handlu właśnie- zaraz wzniosą się okrzyki, że herezję głoszę istną, bo przecież tylu ludzi mu 'pomaga'. Przy tak niskich cenach sprzedaży niemożliwe jest utrzymanie tylu pracowników i własnej rodziny. Na 3,5 h niemożliwe jest utrzymanie tylu rodzajów warzyw w takich ilościach- to, że na handlu tego ma troszkę, tamtego ma troszkę.... Tak. Skończy jedną klatkę, wyciąga następną. Bez oprysków nie ma absolutnie szans na takie warzywa. Wiem co mówię, naprawdę. Bez żadnej złośliwości. Nawet głupiego koperku nie ma bez chemii- fakt, że są tacy co tylko na ilość uprawiają, ja znam gościa co podchodzi do tego z rozsądkiem. Przygotowuje glebę, od mszycy wypryska i na tym koniec. I jest pachnący owszem, naturalny, nie pryskany zapachami. Ale bez znajomej (czy rodziny, nie wiem..) nie ma takiej reklamy...
          ~~~Gdzie certyfikaty jeśli jest to tak duże gospodarstwo i tak duża skala??? no i trąbi się ludziom o ekologii upraw..... Znam rynek w Falenicy, o sąsiadach pana Ziółko z innych miejsc handlowych się nie wypowiem, bo nie wiem, nie znam, ale faleniccy sprzedawcy, to przynajmniej w soboty w znacznej części producenci. A i w tygodniu czasem przyjeżdżają z naprawdę porządnymi warzywami i owocami (niestety dokupują produkty na giełdzie, żeby przyciągnąć klienta, ale po tym własnie widać, że jest niemożliwe mieć wszystko swoje).
          Trochę zdrowego rozsądku w tych zachwytach, bo śmiech bierze jak się czyta te achy i ochy...
    • na czym polega wyjątkowość tego miejsca?

      coś podobnego jest na Kole 2 razy w tygodniu, jeśli pojechać rano, to jest przeogromny wybór wszelakich warzyw, ziół, owoców, a większość prosto od rolników :)
      i to przecież nie jedyne tego typu targowisko w Warszawie...
      • Wyjątkowość polega na tym, że są to uprawy nie z systemu przemysłowego, a w duchu slow food. No i mam blisko;-) O Kole wiem, ale w ramach spaceru nie przejdę się pieszo.
        Kupuję na straganie, ale nigdy nie mam tak naprawdę pewności skąd są warzywa i owoce. Nie raz i nie dwa nabrano mnie na ekologiczne jajka, własnoręcznie zbierane grzyby, oszukiwano na wadze.
        Owszem, to nie jest jedyne miejsce, ale jedyne takie miejsce;-)
        PS W które dni są rolnicy na Kole i w jakich godzinach?
        • U mnie takie dobra to głównie w drugiej połowie sierpnia, choć i teraz nie jest zle. Nie łudze się, że kupię w moim mieście kwiaty cukinii (i tak się cieszę,że są dostępne małe cukinie od kilku lat) czy rukolę z okolicy.
        • niż własnoręcznie? Po za tym grzyby ze straganów muszą mieć atest.
          • jedna z miejscowek Kreglickich. W Fosie przy niej lub na parkingu przed wejsciem co sroda od 12do 19.
            powodzenia!
            • Aaaa, no to już wiem, co i jak, dzięki:)


              --
              Gdybym ja był premierem, nie byłoby tej katastrofy

              Drobiu mówię stanowcze STOP!
              • Zanim doszłam do końca, wcześniej też odpowiedziałam;-)

                Grzyby można zbierać osobiście i za to ręczyć, albo kupić skrzynie nie wiadomo skąd.
                • Tak, ale jakoś nie załapałam,że to na Zakroczymskiej;)


                  --
                  Gdybym ja był premierem, nie byłoby tej katastrofy

                  Drobiu mówię stanowcze STOP!
                  • W końcu po tygodniach odkładania dotarłam na Zakroczymską i ja.
                    Też wyszłam "z siatami" (papierowymi), Zakupiłam (cen nie pamiętam wszystkich):
                    - kalafior fioletowy (kolor cudny)
                    - 4 karczochy (20 zł kilo)
                    - groszek cukrowy (chyba 10 zl kilo)
                    - pomidory - ze 2 kilo różnych do popróbowania
                    - 10 mini cukinii do faszerowania (5 zł kilo za mini, zwykłe cukinie po 2 zł kilo a odmian było z 10)
                    - 2 pęczki mięty (wypasione, po 2 zł)
                    Zapłaciłam za wszystko 40 zł
                    Jestem bardzo zadowolona, kolejki w ogóle nie było a my byłyśmy pierwszymi klientkami (kilka minut po 12:00).

                    Za tydzień obowiązowo tam jestem znów po inne rzeczy bo stwierdziłam że nie ma sensu kupować wszystkiego na raz bo sie zmarnuje.

                    Dopiero sobie w tym momencie przypomniałam, że zapomniałam o kwiatach cukinii ale chyba jednak w ogóle ich nie było, pewnie juz po sezonie :( A na nie napaliłam się najbardziej...
                    • Specjalnie dla Ciebie pytałam o kwiaty cukinii - sezon się nie skończył, będą do pierwszych przymrozków, dziś faktycznie nie mieli, bo lało i nie zerwali.
                      • Gość: ewka IP: *.home.aster.pl 20.07.11, 19:42
                        A może ktoś wie, w którym miejscu sprzedaje Pan W. w Konstancinie?
                        • Gość: jim IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.07.11, 20:32
                          W Konstancinie to nie wiem, ale byłam i ja dziś na Zakroczymskiej i spytałam się gdzie jest pan Warzywko w Falenicy. Powiedział, że jest tam w sobotę, od rana, na bazarze. Ma stoisko przy banku.
                        • O ile dobrze usłyszałam, w Konstancinie jest Pani Ziółko w środy, gdy Pan i Panicz pod Fortecą;-) Ale nie wiem gdzie. Myślę, że można spróbować zadzwonić i zapytać, w linku jest kom. W piątek zdaje się ktoś jest w Otwocku.
                        • Gość: Kasia IP: *.acn.waw.pl 27.07.11, 17:28
                          W Konstancinie są w środę na bazarze - jadąc od Warszawy, za 2 rondem.
                          Byłam dziś pierwszy raz pod Fortecą i ledwo doszłam do samochodu z siatami - głównie pełnymi cukinii -wielkości palca, 4-5 cm cukini kulistych i mini zóltych patisonków:) ziół też było bardzo dużo, karczochy, fioletowe kalafiory piękne. Mimo, że byłam juz przed 17sta to wybór calkiem niezły:)
                      • kropkaa napisała:

                        > Specjalnie dla Ciebie pytałam o kwiaty cukinii - sezon się nie skończył, będą d
                        > o pierwszych przymrozków, dziś faktycznie nie mieli, bo lało i nie zerwali.

                        Kropko, dziękuję CI serdecznie !! Za zapytanie i za świetną wiadomość ! :))
    • Kupował ktoś melony? Bo ja tak, choć nie dziś, bo miałam jeszcze z poprzedniego tygodnia, ale dziś akurat jedliśmy. Rewelacja! Słodziutkie, soczyste, miękkie, rozpływały się w ustach. Takie małe kulki były tydz. temu, dziś zdaje się większe. Bez porównania z tym, co jadłam dotychczas z marketów. Spróbujcie, warto!
    • Tak, tak, wiem, że wszyscy się zajadają rukolą, bazylią, zielonymi pomidorami, dynią piżmową, green boyem, bawolimi sercami i karczochami, ale wśród tych oczywistych znakomitości zauważyłam leżącą pospolitą kalarepę. Kupiłam, bo lubię. I co? Może ze dwa gryzy mi skapnęło - pyszna, chrupiąca, słodka, ani jednego łyka. Obok sałaty kolejne odkrycie, że coś tak prostego może być tak smaczne. Wyrwali mi z rąk.
      • Gość: Kas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.11, 11:07
        A ja może za bardzo narzekam, ale patisony dostałam niespecjalne. Własnie wyrzucam z nich spleśniałe przez noc patisonki. Mam ciche podejrzenie, że ktoś przemieszał wcześniej zebrane z późniejszymi, bo dziwne, żeby w torbie papierowej w suchym miejscu spleśniały mi patisony "punktowo".

        Za to wybór dyń powalający - jak zwykle się obkupiłam. I te pychne pomidorki - zajadam surowe i umyte od wczoraj.
    • Gość: Mariusz IP: *.home.aster.pl 23.09.11, 03:59
      Zapraszam na bloga Pana ziółko:

      panziolko.blogspot.com/
      • Gość portalu: Mariusz napisał(a):

        > Zapraszam na bloga Pana ziółko:
        >
        > panziolko.blogspot.com

        Fajnie że powstał blog, zapowiada się ciekawie ale szkoda, że zdjęcia czarnobiałe (chociaż bardzo dobre). Szczególnie jesienią kolory kilkunastu gatunków dyń chciażby, tworzą niesmowity wachlarz barw...
        • Przychylam się do opinii Corriny - w przypadku tych niesamowitych kolorów dyń, cebul, pomidorów, ,papryk, sałat, ziół - kolor jak najbardziej potrzebny!

          PS Do tej pory jestem pod wielkim wrażeniem ostatniej środy - oprócz wspaniałej papryki, o której Pani Ziółko mówiła, że jest słodka, a nikt nie wierzył;), spotkałam Martę Gessler:) Oczywiście nie omieszkałam wyznać swego zachwytu nad jej stałą, od lat, obecnością w mym życiu kulinarnym. Może i Agnieszka Kręglicka zjawi się kiedyś osobiście...?/
    • Taaaa, na pewno babcia w swym przydomowym ogródku, ze swą niemłodą ręką i odpowiednim dla babć wiekiem, ma siłę i pysze papryki i pomidory, i rukolę, i dynię, i ziemnianki, i karczochy i..., i... itd. I to po kilka odmian wszystkiego. Pozostaje tylko pozazdrościć takiej babci.
      A tak z ciekawości - ile tych warzyw kupiłaś, że absolutnie wszystko było bez smaku?
    • veggie2 napisała:

      > Też byłam, kupiłam, ale nic mi nie smakowało. Wszystkie warzywa bez smaku. Nie
      > polecam.
      > U mojej babci w ogródku wszystko słodziutkie, soczyste, więc mam porównanie.

      wtedy bedziesz miala dalej wspaniale i tanie warzywa ze smakiem?
    • Z Maroka czy z Chin?
      • Gość: Kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.11, 14:39
        Bez przesady :) Możliwe jest kupienie warzyw polskich, które są dobre i smaczne, u innych rolników niż pan Ziółko. Czasami faktycznie wystarczy pójść "za róg", na bazarek, do sprawdzonego sprzedawcy, a czasami trzeba się pofatygować i podjechać do gospodarstwa rolnego.

        • Odpowiadasz na:
          Gość portalu: Kasia napisał(a):

          > Bez przesady :) Możliwe jest kupienie warzyw polskich, które są dobre i smaczne
          > , u innych rolników niż pan Ziółko. Czasami faktycznie wystarczy pójść "za róg"
          > , na bazarek, do sprawdzonego sprzedawcy, a czasami trzeba się pofatygować i po
          > djechać do gospodarstwa rolnego.

          Zgadzam się. Ale chociaż naparwdę świetnie zaopatrzony niewielki bazarek mam 50 metrów od domu, nie dostanę tam karczochów, czy innych niż klasyczna odmian dyni. Nie dostanę tam zielonych pomidorów, fioletowych i żółtych kalafiorów. Pan Ziółko jest też jedyna jak dotąd instytucja, gdzie nabyłam wreszcie rukiew wodną.
          • Wiele siatek przyniosłam z Placu Mirowskiego, ale ani razu nie udało mi się kupić worka bazylii.
            Nie twierdzę, że jeden rolnik ma zbawić świat - ja bym chętnie widziała wiele takich "Ziółek";) - tak, aby każda dzielnica kilka razy w tygodniu miała taki stragan. Uważam jest na to miejsce, ale oczywiście pod warunkiem, że będą to swoje płody, a nie rano nabyte w Broniszach.
            Natomiast kompletnie nie wchodzę w jeżdżenie po okolicznych wsiach, by u przysłowiowego chłopa kupować warzywa, owoce, kurczaki czy jajka. Mija się z celem przejechanie kilkudziesięciu km i stanie w korkach, by zrobić zakupy.
          • Gość: Kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.11, 16:53
            Również się zgadzam - pan Ziółko ma naprawdę dobrze wyposażony kramik ;) Jednak kiedy ja potrzebuję czegoś nietypowego, czego nie można ot tak dostać na bazarku - proszę o specjalną dostawę. Tak robiłam z wielką ilością bazylii, zielonymi pomidorami i kwiatami cukinii. Często okazuje się, że możliwość zamówienia jest, a produktów nie ma w stałej sprzedaży, bo na bazarki biegają głównie emeryci, którzy niechętnie eksperymentują kulinarnie. Skrzyneczka zielonych pomidorków poszłaby najpewniej do wyrzucenia, bo niedojrzałe pomidory=złe pomidory. Oczywiście - nie wszystko można w taki sposób załatwić. Ja nie znałam wcześniej niektórych warzyw, które nabyłam u Pana Ziółko. Ciekawa jestem czy byłaby szansa na specjalne zamówienie ich na bazarek, który mam o wiele bliżej niż Fort w środę.
    • Życzę z całego serca polskim rolnikom, by stać ich było na płacenie za reklamę, naprawdę.
      Dostawać nic nie muszę, bo na szczęście stać mnie na zakup warzyw od rolnika raz w tygodniu. Choć owszem, zdarza się, że klienci (w tym i ja), dostają na spróbowanie kawałek dyni, kukurydzę czy bakłażana.
      Specjalnie i celowo piszę pod stałym nickiem, który mam od lat, właśnie po to, by nie było, że żyję z reklamowania jednego straganu z warzywami...
      O Panu Ziółko pod Fortecą dowiedziałam się z tego forum, a o tym, że istnieje wiedziałam z Wysokich Obcasów (był wspominany w wydaniu sobotnim jak i w WO Extra).
      Rozumiem, że komuś może nie odpowiadać - wcale nie ma przymusu chodzenia i kupowania tamże. Ale nie wierzę, że ktoś był, kupił i absolutnie wszystko było bez smaku. Nie jestem wytrawnym smakoszem, ale jako przeciętna osoba kupująca i w hipermarkecie i na targu, widzę różnicę i zalety środowych zakupów.
      A czy mam interes osobisty w tym, by się tacy ludzie znajdywali? Tak. Bo odpowiada mi "restauracyjne", polskie jedzenie, jajka z prawdziwie wolnego wybiegu i kurczaki bez zmian w przysadce mózgowej.
      Innych korzyści nie mam.
      Nie bywam ani w domu ani na polu państwa Rutkowskich, nie są to moi znajomi ani znajomi moich znajomych. Żoną jestem, ale nie tego męża.
      Smacznego!
      PS Jestem również wielką wielbicielką blogu Moje wypieki oraz pesto wg Linn_linn. Zródło poznawcze - również to forum.
    • Erfors1 oprócz powyższego posta ma na swym koncie jeszcze jeden, Veggie2 i Alhanah aż konta założyli, aby dokonać dziś swych pierwszych wpisów.
      Oczywiście nikt nie łączy ze sobą tych faktów i absolutnie nie są one ze sobą w jakikolwiek sposów powiązane.

    • pan {iotr dzis - chodz, sprawdzisz sam jakosc i ceny - nizsze niz bazarkowe zawsze:-)

      Spotkajmy sie za godzine. Ja bede po rukole, rukiew i roszponke i male dynie do nadziewania, papryke slodka przeokropnie i ziol troche w peczkach. I malenkie pomidory do pieczenia.

      cu
      • Jacku, jesli chcesz do faszerowania hokkaido, to było niewiele dziś, więc się spiesz :)
        Ja tym razem po raz 1 kupiłam dynię migdałową (zielona z zewnątrz, bardzo pomarańczowa w srodku).
        Pojawiło się już sporo późnojesiennych i zimowych warzyw, np rzepa i jarmuż. dziś będe smakować go po raz pierwszy :)
    • Jeszcze nie byłam dziś to i nie dostałam, ale mam nadzieję, że jakiś wór kartofli na mnie czeka...
      Zaś gdy już znajdziesz pana Kazia ze swoimi plonami, to pisz, pisz i informuj. Może np. ma swój czosnek?
      A co do tej przemysłowej skali to już dyskusja była powyżej. Zresztą - przyjdź i zobacz te stojące skrzynie z rzekomymi tonami warzyw - obyś tylko się nie rozczarował.
    • wiecie może, czy w październiku Państwo Ziółko będą jeszcze urzędowali przy Fortecy?

    • jeszcze do konca pazdziernika na bank, bo mu cos tam rosnie nadal - a dyńki i cukienie maja sie dobrze chyba:-)... ale potem szlus.
      do maja pewnie.
      • Gość: ddd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.11, 02:03
        a czy mozesz powiedziec gdzie mozna tego Pana znalezc... szukalam na tym watku ale dokladnie to w koncu nie wiem
        • To ja odpowiem jeszcze raz, choć zaraz 3 nicki sztuka-nówka mi zarzucą (nie)wiadomo co.
          W Parku Traugutta (kwadrat Zakroczymska, Wenedów, Wisłostrada, Sanguszki) jest Fort Legionów i w nim Kręgliccy prowadzą Ogród Letni Forteca. Przed wejściem, na placu, w środy między 12 a 18 przyjeżdża Pan Ziółko z tym, na co aktualnie jest sezon. Warzywa, zioła ze swojego gospodarstwa w okolicach Maciejowic. Do końca listopada zamierzają być (w zależności od pogody głównie).
    • Erfors, wyluzuj chłopie.
    • Po zakupach tam w zeszłym tygodniu mieliśmy poważne zatrucie w całej rodzinie.
przejdź do: 1-100 101-119
(101-119)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.