• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Pan Warzywko - byłam i kupiłam, że hej!:) Dodaj do ulubionych

  • 14.07.11, 00:06
    Po małych perturbacjach (najpierw zapomniałam na śmierć, wczoraj pomyliłam dni) trafiłam dziś do Pana Warzywko. A właściwie do Państwa Warzywko. Bo Pan, Pani i Młodzieniec Warzywka.
    Niczego nie oczekiwałam, bo tylko dwie wizje mogłabym mieć:
    1. Tzw. chłop. Z samochodu sprzedający ziemniaki, marchewkę i buraki. Albo:
    2. Eko-handlarz. Kilka pęczków zwiędniętej marchewki, parchate jabłka wielkości śliwki, oklapnięta sałata. Ceny od 10 zł/szt.
    A tu co? Niespodzianka! Rozłożony namiot, skrzynek multum, a jaka zawartość! Niektóre warzywa widziałam po raz pierwszy w życiu na żywo.
    Nie wymienię wszystkiego, od razu zaznaczam.
    Dużo ziół (choć mojej bazylii zapomnieli dziś;)); pyszne pomidory - koktailowe, arbuzowe, podłużne; ogórki - w ogóle nie gorzkie; cukinie - wielkości palca, małe, średnie, duże, kwiaty; malutkie bakłażaniki; brokuł; kalafiory - białe, pomarańczowe, fioletowe(!); fenkuł; wiele rodzajów sałat - główki, liście - np. rukola; cukrowy groszek - słodki i chrupiący; patisony chyba; rzodkiewka; marchewka; pietruszka; natka i inna zielenina; cebula - trzy rodzaje i pęczki ze szczypiorkiem; czosnek, kapusta.
    Bardzo ładne, duże, świeże. Ceny bardzo przystępne, raczej takie bazarkowe-niższe. Państwo bardzo mili, doradzają, odpowiadają z czym to się je. Klientów było dziś sporo.
    Nie wiem, jak ja teraz będę jadła. Nie mam pomidorów z Hiszpanii, kalafiora z Włoch, ziemniaków z Maroka, sałaty z Holandii, czosnku z Chin. Wszystko z Falenicy;)
    Smakoszom i nie tylko bardzo polecam. Dodam, że są też w Konstancinie, w Otwocku i w Falenicy (nie wiem jednak gdzie kiedy). W wakacje są, planują pod Fortecę przyjeżdżać do końca pażdziernika (zależy od pogody). Szkoda, że raz w tygodniu, ja bym tak ze dwa razy chciała.
    Dziś jedliśmy fioletowego kalafiora i groszek cukrowy, zupa brokułowa się robi, a jutro strartuję z pierwszym w tym roku leczo. Papryki jeszcze nie mieli, mam jakąś zagraniczną pewnie, ale pomidory podłużne za to tak piękne, jak jeszcze nigdy takich nie widziałam.
    Kupowałam jak dziecko z komuny na wycieczce w Berlinie Zachodnim;), a i tak nie wzięłam wszystkiego, na co miałam ochotę. Za tydzień szaleję dalej:)
    Edytor zaawansowany
    • 14.07.11, 01:34
      > 2. Eko-handlarz. Kilka pęczków zwiędniętej marchewki, parchate jabłka wielkości
      > śliwki, oklapnięta sałata. Ceny od 10 zł/szt.

      Chyba nigdy nie kupowałaś eko-produktów, albo dawałaś się nieźle oszukiwać.

      16%VOL
      22%VAT
      • 14.07.11, 08:25
        to objadam sie za wszystkie czasy:-)
        No i rukola... ech...
        • 23.07.11, 08:45
          jacek1f napisał:

          > to objadam sie za wszystkie czasy:-)
          > No i rukola... ech...

          Też lubię, ale do jednego się przyczepię. Rukola to KAPUSTA! Nie ma nic wspólnego z sałatą. Nic a nic.
          --
          Chwała Matce i Córce i Świętej Duszy
          • 23.07.11, 10:28
            ?

            Kapustowata rukola a astrowata salata:-) Wiadomo.
      • 05.08.11, 00:00
        Wystarczy się na tych "eko" sparzyć i więcej człowiek nie pójdzie. Ja kilkakrotnie trafiłem w centrach handlowych do stoisk z takim napisem i nic ciekawego tam nie znalazłem. Zresztą przestałem już dawno chodzić do centrów handlowych, bo drogo i towar do d@#$y.
        --
        Jedzą, piją, lulki palą,
        Tańce, hulanka, swawola;
        Ledwie karczmy nie rozwalą,
        Cha cha, chi chi, hejże, hola!
        • 10.08.11, 15:05
          tym razem poznalem omiany i mutacje pomidorow w Polsce w teorii:-)i podyskutowalismy o smakach bawolich serc.
          Zamowilem zielone pomidory na chutneye i dżem,
          zaopatrzylem sie w cudna rukole ze skrzynek luzem - wloska niech sie schowa:-)
          Dostalem melony polskie na sprobowanie.
          Rzodkiewki i karczochy - niesamowite, szalotka slodka, ziol pelno, ale tym razem namoil mnie na musztardowca - dziwna pikantna roslinka do salat roznych.
          Duzo tego - zaplacilem cale ... 30 zl....
          • Gość: Kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.11, 15:19
            Jarku, a kojarzysz może ceny ziół? Bo miałam kupić, a zapomniałam. Interesuje mnie głównie bazylia, bo moja nie obrodziła na parapecie, a może i obrodziła, ale wszyscy ją systematycznie podskubują. U Pana Ziółko nawet nie obejrzałam reszty towaru, bo siaty się urywać zaczęły, tyle dobra nabrałam :) Na spróbowanie dostałam i kukurydzę, i dynię makaronową. Napisz proszę później jak melon smakuje.

            A Pan Ziółko doskonale wie o tym forum, bo polecał mi wyszukiwanie przepisów tutaj ;) Pozdrawiam jeżeli czyta!
            • 10.08.11, 15:28
              zeby zapamietac cene peczkow, lub na wage rukoli i roszponki... ale zapewne symbolicznie kosztuje przy tej jakosci ;-)

              • 10.08.11, 15:30
                ja kretenskimi jestem rozpieszczony.
                Na pewno jest lepszy niz kazdy taki kamien zagraniczny z marketu,
                mimo licznych zatrzezen poczynionych przez Pana - co do pogody odpowiedniej dla nich obecnie w lipcu i sierpniu w Polsce...
              • 10.08.11, 16:36
                Wszelkie pęczkowe np natka, kolendra, mięta (pęki naprawdę wielkie jak ze 4 z mojeog bazarku!) sa po 2 zł. To jest naprawdę śmieszna cena :)
                Te na wagę nie pamiętam, dziś kupowałam rukiew wodną i bazylię, ale po ile były, hmmm
                Z dzisiejszych cen zapamiętałam tylko dynię makaronową - 5 zł i zwykłą - 3 zł za kilo.
                Kwiaty cukinii i karczochy 20 zł za kilo.

                Swoją drogą, ciekawe jest to podliczanie wszystkiego na koniec, nikt nic nie zapisuje, ceny nie są nigdzie podane, każdy liczy w głowie i nagle na koniec wyskakuje jakaś cena jak królik z kapelusza :) Nie to żebym miała jakieś zastrzeżenia do swojego rachunku, ale kupiłam dziś w sumie kilkanaście rzeczy, nie trudno się pomylić kiedy kolejka za plecami i tempo pakowania goni.
          • 10.08.11, 17:04
            jacek1f napisał:

            > tym razem poznalem omiany i mutacje pomidorow w Polsce w teorii:-)i podyskutowa
            > lismy o smakach bawolich serc.
            > Zamowilem zielone pomidory na chutneye i dżem,
            > zaopatrzylem sie w cudna rukole ze skrzynek luzem - wloska niech sie schowa:-)
            > Dostalem melony polskie na sprobowanie.
            > Rzodkiewki i karczochy - niesamowite, szalotka slodka, ziol pelno, ale tym raz
            > em namoil mnie na musztardowca - dziwna pikantna roslinka do salat roznych.
            > Duzo tego - zaplacilem cale ... 30 zl....


            Rukolę kupowałam poprzednio - boska !! Dziś wreszcie spróbuję na kolację rukwi wodnej.

            Te zielone pomidory to będą tylko dla Ciebie czy jakos ogólnie dostępne ? Widziałam dziś troszkę ale tylko koktajlowych (ale i tak kupiłam czerwone)

            Ja też wyszłam z siatami, ale zapłaciłam sporo więcej od Ciebie.. :)
            O której byłeś ?
            • 10.08.11, 17:15
              pelno panow Warzywek - dlatego moglismy pogadac o karczochach i pomidorach i dyniach:-)

              I o chutneyach z zielonych pomidorow.

              Zamowilem 3-4 kg, dla Pana W to tylko kilka rucho przy zbieraniu normalnych "czerwonych", wiec i tak pewnie skrzynke uzbiera... Ale mowil, ze jak sie cos chce , to tylko mail krotki do nich i bedzie zalatwione, wiec na wszelki wypadek "domow" dla siebie na za tydzien:-)
              • 10.08.11, 17:28
                Aha, ja byłam chwilę po 12:00.
                Wczoraj wysyłałam do nich maila na adres ze strony ale dwa razy mi go odbiło, ale syn obiecał sprawdzić w czym problem, więc mam nadzieję że da się domówić i zamówić małe kabaczki do faszerowania, których dziś nie było niestety.
                Ale wreszcie mam kwiaty cukinii, ha !!
                • Gość: Zocha IP: 178.73.49.* 10.08.11, 19:14
                  Mail działa, mój najpierw też odrzuciło a następnego dnia, o dziwo, otrzymałam odpowiedź.
                  Też dziś byłam, około 14:00:-) i obkupiłam się jak szalona :-)
    • 14.07.11, 10:52
      Super, że ktoś wreszcie napisał coś więcej ! Ja sie o tym panu dowiedziałam dzięki Jackowi na forum ale wiadomości było że kot napłakał.
      Teraz jestem juz absolutnie pewna że w najbliższą środę zakupy się odbędą.
      Czy kwiaty cukinii jeszcze będą ? czy to już końcówka sezonu na nie ?


      PS ja czytałam gdzieś że to Pan Ziółko ;)
      • 14.07.11, 11:21
        • 14.07.11, 13:15
          Jacku, nieprecyzyjnie się wyraziłam ;)
          Chodziło mi o to że o tym panu w necie ogólnie "co kot napłakał", raptem na jeden link trafiłam:
          www.niam.pl/wydarzenia_kulinarne/warszawa/412-warzywa_prosto_od_rolnika.html
          Od Ciebie oczywiście uzyskałam fachowe info, za co dziękuję :)
          • 14.07.11, 20:33
            A może dokładniej co i jak(w sensie miejscówki), bo na Zakroczymską mogłabym się machnąć, choć to też kawałek od mnie z Nowodworów, bo z linku wyłania się coś ciekawego chyba, ale faktycznie maławo.


            --
            Gdybym ja był premierem, nie byłoby tej katastrofy

            Drobiu mówię stanowcze STOP!
            • 16.07.11, 11:10
              No, to jak wyżej, kto zna bliższe szczegóły?


              --
              Gdybym ja był premierem, nie byłoby tej katastrofy

              Drobiu mówię stanowcze STOP!
              • 16.07.11, 19:38
                W sensie dojazdu? Miejsca? To jest na placyku przy wejściu głównym do Fortecy. Taki większy samochód dostawczy i biała góra od namiotu. Są jedyni, także z nikim innych ich nie pomylisz.
                Każda środa.
      • 14.07.11, 12:06
        Ja mam podobnie na Placu Szembeka.
      • 14.07.11, 15:53
        Tak, faktycznie, to raczej Pan Ziółko:-)
        • 08.07.12, 08:32
          Zadziwia mnie, że naprawdę w to wierzycie. Rolnik, który prowadzi gospodarstwo ekologiczne nie ma czasu na siedzenie a to przy forum, a to przy blogu, ani wreszcie na własną stronę www. Nie mówiąc już o tym, że mało jest w domu z powodu handlu właśnie- zaraz wzniosą się okrzyki, że herezję głoszę istną, bo przecież tylu ludzi mu 'pomaga'. Przy tak niskich cenach sprzedaży niemożliwe jest utrzymanie tylu pracowników i własnej rodziny. Na 3,5 h niemożliwe jest utrzymanie tylu rodzajów warzyw w takich ilościach- to, że na handlu tego ma troszkę, tamtego ma troszkę.... Tak. Skończy jedną klatkę, wyciąga następną. Bez oprysków nie ma absolutnie szans na takie warzywa. Wiem co mówię, naprawdę. Bez żadnej złośliwości. Nawet głupiego koperku nie ma bez chemii- fakt, że są tacy co tylko na ilość uprawiają, ja znam gościa co podchodzi do tego z rozsądkiem. Przygotowuje glebę, od mszycy wypryska i na tym koniec. I jest pachnący owszem, naturalny, nie pryskany zapachami. Ale bez znajomej (czy rodziny, nie wiem..) nie ma takiej reklamy...
          ~~~Gdzie certyfikaty jeśli jest to tak duże gospodarstwo i tak duża skala??? no i trąbi się ludziom o ekologii upraw..... Znam rynek w Falenicy, o sąsiadach pana Ziółko z innych miejsc handlowych się nie wypowiem, bo nie wiem, nie znam, ale faleniccy sprzedawcy, to przynajmniej w soboty w znacznej części producenci. A i w tygodniu czasem przyjeżdżają z naprawdę porządnymi warzywami i owocami (niestety dokupują produkty na giełdzie, żeby przyciągnąć klienta, ale po tym własnie widać, że jest niemożliwe mieć wszystko swoje).
          Trochę zdrowego rozsądku w tych zachwytach, bo śmiech bierze jak się czyta te achy i ochy...
    • 14.07.11, 15:11
      na czym polega wyjątkowość tego miejsca?

      coś podobnego jest na Kole 2 razy w tygodniu, jeśli pojechać rano, to jest przeogromny wybór wszelakich warzyw, ziół, owoców, a większość prosto od rolników :)
      i to przecież nie jedyne tego typu targowisko w Warszawie...
      • 14.07.11, 16:01
        Wyjątkowość polega na tym, że są to uprawy nie z systemu przemysłowego, a w duchu slow food. No i mam blisko;-) O Kole wiem, ale w ramach spaceru nie przejdę się pieszo.
        Kupuję na straganie, ale nigdy nie mam tak naprawdę pewności skąd są warzywa i owoce. Nie raz i nie dwa nabrano mnie na ekologiczne jajka, własnoręcznie zbierane grzyby, oszukiwano na wadze.
        Owszem, to nie jest jedyne miejsce, ale jedyne takie miejsce;-)
        PS W które dni są rolnicy na Kole i w jakich godzinach?
        • 14.07.11, 17:50
          U mnie takie dobra to głównie w drugiej połowie sierpnia, choć i teraz nie jest zle. Nie łudze się, że kupię w moim mieście kwiaty cukinii (i tak się cieszę,że są dostępne małe cukinie od kilku lat) czy rukolę z okolicy.
        • 16.07.11, 12:05
          niż własnoręcznie? Po za tym grzyby ze straganów muszą mieć atest.
          • 16.07.11, 12:16
            jedna z miejscowek Kreglickich. W Fosie przy niej lub na parkingu przed wejsciem co sroda od 12do 19.
            powodzenia!
            • 16.07.11, 14:06
              Aaaa, no to już wiem, co i jak, dzięki:)


              --
              Gdybym ja był premierem, nie byłoby tej katastrofy

              Drobiu mówię stanowcze STOP!
              • 16.07.11, 19:42
                Zanim doszłam do końca, wcześniej też odpowiedziałam;-)

                Grzyby można zbierać osobiście i za to ręczyć, albo kupić skrzynie nie wiadomo skąd.
                • 16.07.11, 19:50
                  Tak, ale jakoś nie załapałam,że to na Zakroczymskiej;)


                  --
                  Gdybym ja był premierem, nie byłoby tej katastrofy

                  Drobiu mówię stanowcze STOP!
                  • 20.07.11, 14:00
                    W końcu po tygodniach odkładania dotarłam na Zakroczymską i ja.
                    Też wyszłam "z siatami" (papierowymi), Zakupiłam (cen nie pamiętam wszystkich):
                    - kalafior fioletowy (kolor cudny)
                    - 4 karczochy (20 zł kilo)
                    - groszek cukrowy (chyba 10 zl kilo)
                    - pomidory - ze 2 kilo różnych do popróbowania
                    - 10 mini cukinii do faszerowania (5 zł kilo za mini, zwykłe cukinie po 2 zł kilo a odmian było z 10)
                    - 2 pęczki mięty (wypasione, po 2 zł)
                    Zapłaciłam za wszystko 40 zł
                    Jestem bardzo zadowolona, kolejki w ogóle nie było a my byłyśmy pierwszymi klientkami (kilka minut po 12:00).

                    Za tydzień obowiązowo tam jestem znów po inne rzeczy bo stwierdziłam że nie ma sensu kupować wszystkiego na raz bo sie zmarnuje.

                    Dopiero sobie w tym momencie przypomniałam, że zapomniałam o kwiatach cukinii ale chyba jednak w ogóle ich nie było, pewnie juz po sezonie :( A na nie napaliłam się najbardziej...
                    • 20.07.11, 19:31
                      Specjalnie dla Ciebie pytałam o kwiaty cukinii - sezon się nie skończył, będą do pierwszych przymrozków, dziś faktycznie nie mieli, bo lało i nie zerwali.
                      • Gość: ewka IP: *.home.aster.pl 20.07.11, 19:42
                        A może ktoś wie, w którym miejscu sprzedaje Pan W. w Konstancinie?
                        • Gość: jim IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.07.11, 20:32
                          W Konstancinie to nie wiem, ale byłam i ja dziś na Zakroczymskiej i spytałam się gdzie jest pan Warzywko w Falenicy. Powiedział, że jest tam w sobotę, od rana, na bazarze. Ma stoisko przy banku.
                        • 22.07.11, 23:14
                          O ile dobrze usłyszałam, w Konstancinie jest Pani Ziółko w środy, gdy Pan i Panicz pod Fortecą;-) Ale nie wiem gdzie. Myślę, że można spróbować zadzwonić i zapytać, w linku jest kom. W piątek zdaje się ktoś jest w Otwocku.
                        • Gość: Kasia IP: *.acn.waw.pl 27.07.11, 17:28
                          W Konstancinie są w środę na bazarze - jadąc od Warszawy, za 2 rondem.
                          Byłam dziś pierwszy raz pod Fortecą i ledwo doszłam do samochodu z siatami - głównie pełnymi cukinii -wielkości palca, 4-5 cm cukini kulistych i mini zóltych patisonków:) ziół też było bardzo dużo, karczochy, fioletowe kalafiory piękne. Mimo, że byłam juz przed 17sta to wybór calkiem niezły:)
                      • 20.07.11, 21:17
                        kropkaa napisała:

                        > Specjalnie dla Ciebie pytałam o kwiaty cukinii - sezon się nie skończył, będą d
                        > o pierwszych przymrozków, dziś faktycznie nie mieli, bo lało i nie zerwali.

                        Kropko, dziękuję CI serdecznie !! Za zapytanie i za świetną wiadomość ! :))
    • 18.08.11, 01:02
      Kupował ktoś melony? Bo ja tak, choć nie dziś, bo miałam jeszcze z poprzedniego tygodnia, ale dziś akurat jedliśmy. Rewelacja! Słodziutkie, soczyste, miękkie, rozpływały się w ustach. Takie małe kulki były tydz. temu, dziś zdaje się większe. Bez porównania z tym, co jadłam dotychczas z marketów. Spróbujcie, warto!
      • Gość: Kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.11, 02:07
        Ja dostałam dzisiaj (wczoraj w sumie, tj w środę) melony. I powiem tak: te żółte (nie znam nazw gatunkowych) były świetne - słodkie, soczyste i aromatyczne. Ale te okrągłe i bardziej zielonkawe były zwyczajnie niedojrzałe. Niestety, zerwane były tydzień-dwa za szybko. I w związku z tym były kwaskowe, cierpkie, mniej smaczne, ale trochę zjadłam i prawdę mówiąc bez szału. Wyżej chyba Jacek pisał o tych melonach - tydzień temu.
        • 18.08.11, 08:53
          sms slac i przypominac.
          Z melonow sam nie byl zadowolony,
          ale wczoraj/teraz orgia chili sie odbywala:-) - w roznych ksztaltach i mocach .
          No i rukola, ta rukola....
          • 18.08.11, 09:52
            Jacku, chyba za późno przyjechałeś, ja się załapałam na resztki zielonych pomidorów jak Santorini zabrało całą skrzynkę. Chyba będziemy robić kiszone.
            • 18.08.11, 10:34
              ja chutney mialem w weeknd produkowac...
              Ale nic to, imbir sie nie psuje, chili tez, octy tez, a i cebula wytrzyma i poczeka.
              • 18.08.11, 12:04
                jacek1f napisał:

                > ja chutney mialem w weeknd produkowac...
                > Ale nic to, imbir sie nie psuje, chili tez, octy tez, a i cebula wytrzyma i poc
                > zeka.


                Może chapnęłam zatem Twoje ? ;) Ale aż 5 kg nie brałam, może ze 2 :)
                • 18.08.11, 12:41
                  • Gość: Zocha IP: *.adsl.inetia.pl 18.08.11, 12:46
                    Ja kupiłam 3 kilo.....ale jak odjeżdżałam to jeszcze były :-)
        • 18.08.11, 10:35
          U mnie melony leżały dokładnie tydzień i były rewelacyjne. Gdy kupiłam pierwszy raz, pan mówił, by kilka dni odczekać. Żałuję, że wczoraj jakoś nie wpadły mi w oko te duże, żółte, ale cóż, następnym razem.
          • Gość: Kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.11, 14:45
            Mi nie powiedział, żeby zostawić i poczekać. I sama na to niestety nie wpadłam, bo gościa miałam, który lubi gotować, więc chciałam mu polskie melony dać do spróbowania. Zresztą - bałam się czekać, bo jeden z melonów był miękki, mimo że niedojrzały, co się dopiero po rozkrojeniu okazało ;)

            Ale te żółte - mhmmmm.... Na pewno jeszcze kupię, jestem zaskoczona że polskie melony mogą być aż tak pyszne.

            A restauracje - niech im szlag trafi te warzywa, które podebrali. Przez nich nie kupiłam tyle dobra, ile planowałam :)
            • 18.08.11, 14:59
              Niestety, restauracje przyjeżdżają na samym początku o 12:00.
              O tej porze trudno cokolwiek nabyć bo wszyscy sprzedający zajęci są właśnie nimi.
              Pan Piotr mówił żeby tak kolo 13:00 przyjeżdżać, jak oni sobie już pojadą. Ale wtedy już właśnie sporo przebrane i czasem np bazylii w ogóle nie ma.
              • 19.08.11, 12:42
                No, ostatnio bazylię wykupili wszystką. Trzeba będzie prosić, by zostawili trochę i kupować spod lady ;-) Świeże pesto jest tak pyszne, że jak tylko nabędę orzeszki piniowe, to znowu muszę zrobić. Ten kolor uzależnia :-)
            • 19.08.11, 12:43
              Ja byłam zaskoczona, że we Polsce melony rosną;))) Naprawdę!
      • 18.08.11, 09:51
        kropkaa napisała:

        > Kupował ktoś melony? Bo ja tak, choć nie dziś, bo miałam jeszcze z poprzedniego
        > tygodnia, ale dziś akurat jedliśmy. Rewelacja! Słodziutkie, soczyste, miękkie,
        > rozpływały się w ustach. Takie małe kulki były tydz. temu, dziś zdaje się więk
        > sze. Bez porównania z tym, co jadłam dotychczas z marketów. Spróbujcie, warto!


        Ja dostałam wczoraj 2 melony na spróbowanie. Pomimo że nie wyglądały jakoś specjalnie zachęcająco, oraz nie pachniały, to w smaku okazały się rewelacyjne. Tak słodkiego melona dawno nie jadłam.
    • 15.09.11, 00:39
      Tak, tak, wiem, że wszyscy się zajadają rukolą, bazylią, zielonymi pomidorami, dynią piżmową, green boyem, bawolimi sercami i karczochami, ale wśród tych oczywistych znakomitości zauważyłam leżącą pospolitą kalarepę. Kupiłam, bo lubię. I co? Może ze dwa gryzy mi skapnęło - pyszna, chrupiąca, słodka, ani jednego łyka. Obok sałaty kolejne odkrycie, że coś tak prostego może być tak smaczne. Wyrwali mi z rąk.
      • Gość: Kas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.11, 11:07
        A ja może za bardzo narzekam, ale patisony dostałam niespecjalne. Własnie wyrzucam z nich spleśniałe przez noc patisonki. Mam ciche podejrzenie, że ktoś przemieszał wcześniej zebrane z późniejszymi, bo dziwne, żeby w torbie papierowej w suchym miejscu spleśniały mi patisony "punktowo".

        Za to wybór dyń powalający - jak zwykle się obkupiłam. I te pychne pomidorki - zajadam surowe i umyte od wczoraj.
        • 15.09.11, 11:54
          Trzeba było sobie samej pakować :)
          Jak wczoraj przyjechałam po 12:00 to byłam w lekkim szoku. Raz że było naprawdę tłoczno, dwa że panował totalny chaos bo wszyscy zaczęli się obsługiwać sami, a Państwo Ziółko tylko ważyli i kasowali :)
          Więc jesli nowy zwyczaj samoobsługi jest już powszechny, to ja pozwoliłam sobie wczoraj wybierać własnoręcznie to co mi pasowało.
          Dynie istotnie świetne, skusiłam się na piżmową i kawałek zwykłej, będą pewnie muffiny i zupa na pierwszy ogień.
          Pomidory mogłabym jeść jak cukierki, więc dziś będzie moja ukochana panzanella
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,116776123,116776123.html
          • Gość: genny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.11, 15:29
            Gdzie to wszystko się dzieje? Powiedzcie, gdzie? Też tam chcę jechać
            • 15.09.11, 17:11
              Było wyżej - W Warszawie przy Forcie Legionów, vel Forteca na Zakroczymskiej.
              • Gość: genny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.11, 19:39
                Umknęło mi. Dziękuję.
                • 23.09.11, 11:08
                  genny napisała:

                  > Umknęło mi. Dziękuję.

                  Oj szkoda G, że nie spostrzegłem Twojego wpisu bo bym Ci odpowiedział... mysmy z forum PKS sie tam dawniej spotykali wewnątrz na dziedzińcu Fortecy a po wałach wokół nas chodziły sobie kozy i pasły się ... :-)
                  A.
          • 15.09.11, 19:51
            Mnie ta piżmowa bardzo intryguje, ale już nie było. Za tydzień mam nadzieję dostać.
            Ale że była bazylia, nie umiałam przejść obojętnie, a jak już kupiłam, to pesto zrobiłam. Nie ma co, jestem uzależniona. Pójdę z torbami...;) Uzaleznienie od alio olio było jednak tańsze;)
    • Gość: Mariusz IP: *.home.aster.pl 23.09.11, 03:59
      Zapraszam na bloga Pana ziółko:

      panziolko.blogspot.com/
      • 23.09.11, 09:39
        Gość portalu: Mariusz napisał(a):

        > Zapraszam na bloga Pana ziółko:
        >
        > panziolko.blogspot.com

        Fajnie że powstał blog, zapowiada się ciekawie ale szkoda, że zdjęcia czarnobiałe (chociaż bardzo dobre). Szczególnie jesienią kolory kilkunastu gatunków dyń chciażby, tworzą niesmowity wachlarz barw...
        • 24.09.11, 11:49
          Przychylam się do opinii Corriny - w przypadku tych niesamowitych kolorów dyń, cebul, pomidorów, ,papryk, sałat, ziół - kolor jak najbardziej potrzebny!

          PS Do tej pory jestem pod wielkim wrażeniem ostatniej środy - oprócz wspaniałej papryki, o której Pani Ziółko mówiła, że jest słodka, a nikt nie wierzył;), spotkałam Martę Gessler:) Oczywiście nie omieszkałam wyznać swego zachwytu nad jej stałą, od lat, obecnością w mym życiu kulinarnym. Może i Agnieszka Kręglicka zjawi się kiedyś osobiście...?/
    • 26.09.11, 11:33
      Taaaa, na pewno babcia w swym przydomowym ogródku, ze swą niemłodą ręką i odpowiednim dla babć wiekiem, ma siłę i pysze papryki i pomidory, i rukolę, i dynię, i ziemnianki, i karczochy i..., i... itd. I to po kilka odmian wszystkiego. Pozostaje tylko pozazdrościć takiej babci.
      A tak z ciekawości - ile tych warzyw kupiłaś, że absolutnie wszystko było bez smaku?
    • 26.09.11, 12:47
      veggie2 napisała:

      > Też byłam, kupiłam, ale nic mi nie smakowało. Wszystkie warzywa bez smaku. Nie
      > polecam.
      > U mojej babci w ogródku wszystko słodziutkie, soczyste, więc mam porównanie.

      wtedy bedziesz miala dalej wspaniale i tanie warzywa ze smakiem?
    • 26.09.11, 13:04
      Z Maroka czy z Chin?
      • Gość: Kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.11, 14:39
        Bez przesady :) Możliwe jest kupienie warzyw polskich, które są dobre i smaczne, u innych rolników niż pan Ziółko. Czasami faktycznie wystarczy pójść "za róg", na bazarek, do sprawdzonego sprzedawcy, a czasami trzeba się pofatygować i podjechać do gospodarstwa rolnego.
        • 26.09.11, 15:02

          Odpowiadasz na:
          Gość portalu: Kasia napisał(a):

          > Bez przesady :) Możliwe jest kupienie warzyw polskich, które są dobre i smaczne
          > , u innych rolników niż pan Ziółko. Czasami faktycznie wystarczy pójść "za róg"
          > , na bazarek, do sprawdzonego sprzedawcy, a czasami trzeba się pofatygować i po
          > djechać do gospodarstwa rolnego.

          Zgadzam się. Ale chociaż naparwdę świetnie zaopatrzony niewielki bazarek mam 50 metrów od domu, nie dostanę tam karczochów, czy innych niż klasyczna odmian dyni. Nie dostanę tam zielonych pomidorów, fioletowych i żółtych kalafiorów. Pan Ziółko jest też jedyna jak dotąd instytucja, gdzie nabyłam wreszcie rukiew wodną.
          • 26.09.11, 15:14
            Wiele siatek przyniosłam z Placu Mirowskiego, ale ani razu nie udało mi się kupić worka bazylii.
            Nie twierdzę, że jeden rolnik ma zbawić świat - ja bym chętnie widziała wiele takich "Ziółek";) - tak, aby każda dzielnica kilka razy w tygodniu miała taki stragan. Uważam jest na to miejsce, ale oczywiście pod warunkiem, że będą to swoje płody, a nie rano nabyte w Broniszach.
            Natomiast kompletnie nie wchodzę w jeżdżenie po okolicznych wsiach, by u przysłowiowego chłopa kupować warzywa, owoce, kurczaki czy jajka. Mija się z celem przejechanie kilkudziesięciu km i stanie w korkach, by zrobić zakupy.
          • Gość: Kasia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.11, 16:53
            Również się zgadzam - pan Ziółko ma naprawdę dobrze wyposażony kramik ;) Jednak kiedy ja potrzebuję czegoś nietypowego, czego nie można ot tak dostać na bazarku - proszę o specjalną dostawę. Tak robiłam z wielką ilością bazylii, zielonymi pomidorami i kwiatami cukinii. Często okazuje się, że możliwość zamówienia jest, a produktów nie ma w stałej sprzedaży, bo na bazarki biegają głównie emeryci, którzy niechętnie eksperymentują kulinarnie. Skrzyneczka zielonych pomidorków poszłaby najpewniej do wyrzucenia, bo niedojrzałe pomidory=złe pomidory. Oczywiście - nie wszystko można w taki sposób załatwić. Ja nie znałam wcześniej niektórych warzyw, które nabyłam u Pana Ziółko. Ciekawa jestem czy byłaby szansa na specjalne zamówienie ich na bazarek, który mam o wiele bliżej niż Fort w środę.
    • 26.09.11, 18:20
      Życzę z całego serca polskim rolnikom, by stać ich było na płacenie za reklamę, naprawdę.
      Dostawać nic nie muszę, bo na szczęście stać mnie na zakup warzyw od rolnika raz w tygodniu. Choć owszem, zdarza się, że klienci (w tym i ja), dostają na spróbowanie kawałek dyni, kukurydzę czy bakłażana.
      Specjalnie i celowo piszę pod stałym nickiem, który mam od lat, właśnie po to, by nie było, że żyję z reklamowania jednego straganu z warzywami...
      O Panu Ziółko pod Fortecą dowiedziałam się z tego forum, a o tym, że istnieje wiedziałam z Wysokich Obcasów (był wspominany w wydaniu sobotnim jak i w WO Extra).
      Rozumiem, że komuś może nie odpowiadać - wcale nie ma przymusu chodzenia i kupowania tamże. Ale nie wierzę, że ktoś był, kupił i absolutnie wszystko było bez smaku. Nie jestem wytrawnym smakoszem, ale jako przeciętna osoba kupująca i w hipermarkecie i na targu, widzę różnicę i zalety środowych zakupów.
      A czy mam interes osobisty w tym, by się tacy ludzie znajdywali? Tak. Bo odpowiada mi "restauracyjne", polskie jedzenie, jajka z prawdziwie wolnego wybiegu i kurczaki bez zmian w przysadce mózgowej.
      Innych korzyści nie mam.
      Nie bywam ani w domu ani na polu państwa Rutkowskich, nie są to moi znajomi ani znajomi moich znajomych. Żoną jestem, ale nie tego męża.
      Smacznego!
      PS Jestem również wielką wielbicielką blogu Moje wypieki oraz pesto wg Linn_linn. Zródło poznawcze - również to forum.
    • 26.09.11, 18:54
      Erfors1 oprócz powyższego posta ma na swym koncie jeszcze jeden, Veggie2 i Alhanah aż konta założyli, aby dokonać dziś swych pierwszych wpisów.
      Oczywiście nikt nie łączy ze sobą tych faktów i absolutnie nie są one ze sobą w jakikolwiek sposów powiązane.

    • 28.09.11, 12:27
      pan {iotr dzis - chodz, sprawdzisz sam jakosc i ceny - nizsze niz bazarkowe zawsze:-)

      Spotkajmy sie za godzine. Ja bede po rukole, rukiew i roszponke i male dynie do nadziewania, papryke slodka przeokropnie i ziol troche w peczkach. I malenkie pomidory do pieczenia.

      cu
      • 28.09.11, 13:04
        Jacku, jesli chcesz do faszerowania hokkaido, to było niewiele dziś, więc się spiesz :)
        Ja tym razem po raz 1 kupiłam dynię migdałową (zielona z zewnątrz, bardzo pomarańczowa w srodku).
        Pojawiło się już sporo późnojesiennych i zimowych warzyw, np rzepa i jarmuż. dziś będe smakować go po raz pierwszy :)
    • 28.09.11, 14:09
      Jeszcze nie byłam dziś to i nie dostałam, ale mam nadzieję, że jakiś wór kartofli na mnie czeka...
      Zaś gdy już znajdziesz pana Kazia ze swoimi plonami, to pisz, pisz i informuj. Może np. ma swój czosnek?
      A co do tej przemysłowej skali to już dyskusja była powyżej. Zresztą - przyjdź i zobacz te stojące skrzynie z rzekomymi tonami warzyw - obyś tylko się nie rozczarował.
      • 28.09.11, 14:38
        A te skrzynki z masowej produkcji zajmują aż tyle

        Przy okazji : wspominane wielokrotnie dynie
        • 28.09.11, 15:00
          Przy okazji, czy te zielone dynie na obrazku na pewno nazywają się migdałowe ? Szukam w necie ale o migdałowych ani słowa.

          Wg opisu Bei najbardziej pasuje mi tu odmiana acorn, ale czy na pewno ?

          Torchę mam zawrót głowy przy każdej wizycie,odkąd pojawily sie te dynie. Człowiek znał do niedawna jedną dynię zwyczajną i nie było problemu z odróżnianiem innych...
          • 30.09.11, 14:36
            to jest acorn, nie znam nazwy polskiej
            bardzo smaczne zapieczone lub gotowane na parze
            --
            Inny Swiat - Zespół Aspergera
        • Gość: Kanga IP: *.dynamic.chello.pl 30.09.11, 01:03
          Dzięki za fotki :)
          Przymierzam się do wycieczki pod Fortecę, ale we wtorki jestem na bazarze na Kole, gdzie są i zielone pomidory, i renety, malinówki czy kosztele, czy dynie w kilku odmianach (kupowałam Justynkę, piżmową, ambar, makaronową pogardziłam) i ciągle nie mam motywacji, żeby w środę na zakupy iść. Fotka robi swoje - na dynie się nie nastawiam, ale na zieleninę i owszem :)
    • 03.10.11, 08:16
      wiecie może, czy w październiku Państwo Ziółko będą jeszcze urzędowali przy Fortecy?

      • 03.10.11, 09:22
        jelly-bean napisała:

        > wiecie może, czy w październiku Państwo Ziółko będą jeszcze urzędowali przy For
        > tecy?

        Teoretycznie do początku listopada. Pewnie informacja będzie na ich stronie ale ostatniej środy Pan Piotr brał od każego nr telefonu żeby w razie czego poinformować że go już nie będzie. Podoba mi się takie podejście do klienta :)
        • 20.10.11, 17:17
          Parę jesiennych fotek z wczorajszych zakupów


          Czy ktoś wie może jak nazywa się warzywo( chyba kapuściane) z 1 zdjęcia w galerii?
          A ostatnie zdjecie z jakiegoś cieplejszego dnia wcześniej.
          • 20.10.11, 17:19
            corrina_f1 napisała:
            > Czy ktoś wie może jak nazywa się warzywo( chyba kapuściane) z 1 zdjęcia w galer
            > ii?
            Chodzi mi oczywiście o to białe łodygi, nie o jarmuż :)
            • 20.10.11, 21:01
              Boy chok, chińska kapusta.
              Zauważyłam odchodząc i jeszcze zapytałam.
              • 20.10.11, 21:25
                Hm, ja znam to jako pak choi
                • 21.10.11, 10:26
                  Może i pak choi, nie upieram się, bo pierwszy raz słyszłam i widziałam, a potem szukałam i wujeg G. taką nazwę mi znalazł.
                  • Gość: senin IP: *.dyn.iinet.net.au 21.10.11, 12:52
                    kropkaa napisała:

                    > Może i pak choi, nie upieram się, bo pierwszy raz słyszłam i widziałam, a potem
                    > szukałam i wujeg G. taką nazwę mi znalazł.

                    wg mnie.istnieja dwa rodzaje pak choy - green and white stem

                    to na obrazku to white stem pak choy

                    zielone jest wg mnie smaczniejsze...i troche trudniejsze do wyhodowania

                    bok choy... to prawdopodobnie jakas oboczna nazwa 'pak choy' - chiny, jak wiadomo WIELKIE sa
          • 20.10.11, 17:22
            corrina_f1 napisała:

            > Parę jesiennych fotek z wczorajszych zakupów
            >

            >
            > Czy ktoś wie może jak nazywa się warzywo( chyba kapuściane) z 1 zdjęcia w galer
            > ii?
            > A ostatnie zdjecie z jakiegoś cieplejszego dnia wcześniej.


            Kasia,

            Fotki fajne.
            Myślałam, że pokażesz swoje mega zakupy...:-)))
            KONIECZNIE muszę się tam kiedyś z Tobą przejechać i sama poznać Pana Ziółko...:-)))
            • 21.10.11, 09:19
              Zaraz tam mega zakupy ;)
              W większości to co na zdjęciach bo wzięłam 3 dynie (piżmową, hokkaido i makaronową), poza tym zioła (szałwia, cząber, majeranek), papryki, maleńkie bakłażanki do syryjskiego farszu, fenkuły, czarna rzepa, pasternak itp itd :)
              Zostawiam u Pana Ziółko średnio 50 zł (tyle samo normania na bazarku pod domem -tam towar głównie z Broniszy) i mam zabawę na cały tydzień :)
              No i po raz pierwszy kapitalne jogurty i ser od sprzedawców którzy pojawli się tam po raz pierwszy. Na ulotce doczytałam że firma nazywa się chyba Mleczna Droga. Jogurt naturalny o smaku cytrynowo-miodowym - po prostu bajka. Naturalnego (300 g) już nie ma, moje dziecko pochłonęło od razu.
              • Gość: genny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.11, 11:22
                A wiesz może, Corrino, jak będzie z bazarkiem dalej? W listopadzie?
    • 21.10.11, 14:35
      jeszcze do konca pazdziernika na bank, bo mu cos tam rosnie nadal - a dyńki i cukienie maja sie dobrze chyba:-)... ale potem szlus.
      do maja pewnie.
      • Gość: ddd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.11, 02:03
        a czy mozesz powiedziec gdzie mozna tego Pana znalezc... szukalam na tym watku ale dokladnie to w koncu nie wiem
        • 28.10.11, 00:03
          To ja odpowiem jeszcze raz, choć zaraz 3 nicki sztuka-nówka mi zarzucą (nie)wiadomo co.
          W Parku Traugutta (kwadrat Zakroczymska, Wenedów, Wisłostrada, Sanguszki) jest Fort Legionów i w nim Kręgliccy prowadzą Ogród Letni Forteca. Przed wejściem, na placu, w środy między 12 a 18 przyjeżdża Pan Ziółko z tym, na co aktualnie jest sezon. Warzywa, zioła ze swojego gospodarstwa w okolicach Maciejowic. Do końca listopada zamierzają być (w zależności od pogody głównie).
          • 28.10.11, 10:34
            Forteca czyli Fort Legionów; to ja do infromacji Kropki dodam jeszcze link w guglach:
            g.co/maps/vvcq8
    • 21.10.11, 17:31
      Erfors, wyluzuj chłopie.
    • 24.10.11, 13:37
      Po zakupach tam w zeszłym tygodniu mieliśmy poważne zatrucie w całej rodzinie.
      • 24.10.11, 13:53
        samathah napisała:

        > Po zakupach tam w zeszłym tygodniu mieliśmy poważne zatrucie w całej rodzinie.

        To ciekawe, może opisz przypadek ku przestrodze. Czym takim się zatrułaś ? Marchewką ? Sałatą ? Pomidorami ?
      • 24.10.11, 15:01
        Ach, to wyjatkowy pech! Nigdy jeszcze nie udało mi się zatruć żadnymi warzywami, nawet nie od Pana Ziółko. A czym konkretnie? Może dynią?
        Jakoś kluczowe wydaje mi się to małe słówko "tam"...
        • 24.10.11, 15:12
          kropkaa napisała:

          > Ach, to wyjatkowy pech! Nigdy jeszcze nie udało mi się zatruć żadnymi warzywami
          > , nawet nie od Pana Ziółko. A czym konkretnie? Może dynią?
          > Jakoś kluczowe wydaje mi się to małe słówko "tam"...

          A ja podziwiam ludzi, którym chce się zakładać specjalnie nowe konto do napisania jednego postu na forum...
          • 24.10.11, 19:10
            Tak, kolejny pierwszy wpis akurat w tym wątku...
    • Gość: kasia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.11, 12:15
      Byłam wczoraj, 26.10, dowiedzialam się, ze o ile nie bedzie ostrej zimy to cały listopad będą jeszce przyjeżdzali;) mimo, że byłam po 16.00 był duzy wybór dyń - po nie głownie przyjechałam;) ale i salatę widzialam, jakieś zioła, kalafiory, papryki, pomidory itp... mam dynię i odnalazłam bardzo, bardzo stary przepis z GP na dynię a w niej zupę i zamierzam go w weekend wykorzystać :)
    • 07.12.11, 17:34
      Dziś po raz ostatni w tym sezonie był Pan Ziółko pod Fortecą. Trochę warzyw miał, choć wiadomo, że od sezonu letniego asortyment zmalał. Kusiła mnie piękna zielona dynia, ale jeszcze mam zapasy na parapecie więc rozsądek zwyciężył.
      Muszę przyznać, że sezon był bardzo owocny czy raczej warzywny;-) Nie dość, że poznałam warzywa, o których nie miałam pojęcia, to dowiedziałam się, że w Polsce rośnie więcej i lepiej, niż można się spodziewać. Było niezwykle kolorowo, świeżo i pysznie :-)
      Pan Ziółko ma się zjawić w połowie marca, zapowiadają nowości i nowinki.
      A ja delikatnie acz wytrwale lobbowałam za jajkami. Nadzieja jest, a czy moje prośby zostaną wysłuchane - przekonamy się już wiosną.
    • 08.07.12, 10:57
      ani nigdzie, ze Pan Ziółko ma coś wspólnego z ekologią.... :-))))
      Jakie certyfikaty, jakie świadectwa, jakie zachwyty czystością upraw?!?
      Po co?
      Kto Ci wmawiał, że to natural?

      Widziałem gospodarstwo, dużo różnych rzeczy ma, rzeczywiście. Lubia eksperymentować i tyle. Jak z melonami polskimi, jak ze stewią itp... Pracuje on i jego rodzina na okrągło i wyłącznie. I tyle.
      Oby więcej takich Panów ZIółków wkoło.
      Ale eko-sreko, to nie jest:-)
      • 12.07.12, 14:45
        jacek1f napisał:

        > ani nigdzie, ze Pan Ziółko ma coś wspólnego z ekologią.... :-))))
        > Jakie certyfikaty, jakie świadectwa, jakie zachwyty czystością upraw?!?
        > Po co?
        > Kto Ci wmawiał, że to natural?

        Jacku chemii w każdym razie raczej nie stosują lub naprawde mało, bo ostatnio jak kupowałam szpinak to po godzinie w kuchni wyszło mi zatrzęsienie jakichś małych czarnych robaczków. To chyba o czymś świadczy.
        • 12.07.12, 17:31
          i nie maja zamiaru miec jakis certyfikatow, czystosci gleby, braku klasycznych dzialan uprawczych itp:-)

          Zatrzesienie wczoraj tych malenstw wszystkich pysznych - cukinii jak palec, kabaczkow jak dwa palce, dyniulek.... No i karczochy - ale sobie nagotowalem:-)

          • 12.07.12, 20:31
            M. się właśnie w kuchni mierzy z karczochami, będzie moja ulubiona sałatka (serca karczochów ugotowane, pokrojone, skropione dużą iloscią cytryny oraz oliwy z czosnkiem. Proste i genialne!)
            A kabaczki czekają sobie na jutro, będą takie jakie jadaliśmy często w Syrii
            fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/938901,1,0,777,Cukinie-i-baklazany-w-sosie-pomidorowym.html
    • 08.07.12, 12:11
      Na polu nie byłam, ale faktycznie niektórzy byli, co rozumiem, bo z czystej ciekawości bym zajrzała. Z tego co wiem, nie jest to chyba jakiś wielki problem, tyle, że ode mnie trochę daleko, a akurat tamtą trasą bardzo rzadko jeżdżę.
      Poza tym oni naprawdę nie mają aż takich ilości - pisaliśmy o tym nie raz - to jest skrzynka, w sezonie dwie jakiegoś warzywa - wiadomo, że jak jest sezon na pomidory, to jest więcej, ale kalafiorów kolorowych czasem mają (gdy są, bo nie ma tak, że wszystko jest każdej środy) po kilka sztuk.
      Zdjęcia robi ich syn, który uczy(ł?) się w jakiejś szkole fotograficznej, pewnie i on wrzuca na stronę, która aż tyle czasu nie wymaga, bo raczej zaliczyłabym ją do statycznych aniżeli do dynamicznych. Nie widzę, by siedzieli na forum, nie mają aktywnego profilu na fb, bloga nie prowadzą, strona www jakoś specjalnie rozbudowana nie jest, a dobrze, że istnieje, bo szybko można sprawidzić nr tel. w razie potrzeby; dziś to nie jest jakaś extrawagancja.
      Teraz pod Fortecą możesz osobiście zobaczyć te osoby z rodziny - żyją, istnieją, zmieniają się.
      Do portfela nikomu nie zaglądam, oprócz swojego - mnie ceny satysfakcjonują z dwóch powodów - jest taniej niż na Placu Mirowskim (co nie dziwi, bo nie ma żadnych pośredników), ale wcale nie zależy mi, by było pół darmo - wiem, że praca w rolnictwie jest ciężka i chcę, by rolnik mógł z niej normalnie żyć, a jeśli tak nie będzie, jeśli będzie musiał klepać biedę - po porstu przerzuci się na buraki i tyle widziano jarmuż i kwiaty nasturcji.
      Póżnym popołudniem asortyment jest już wykupiony, wiadomo, że po bazylię trzeba iść raczej w okolicach godz. 14. niż 18.
      Nie jestem znajomą ani rodziną (w sumie szkoda, bo jakbym była, to napewno bym przeszła w sobotę po polu z wiklinowym koszykiem i zebrała pomidory i paprykę, gdy mam więcej czasu niż w tygodniu, by to przerobić), tyle ich znam, ile kupuję drugi sezon, odkąd są pod Fortecą. Wiadomo, że kupując rozmawiam i stąd np. wiem, że warzywa typy ziemniaki, buraki sadzą rodzice, oni skupiają się na bardziej wyrafinowanych gatunkach.
      Naprawdę, sprawdź sam jak to wygląda w rzeczywistości, zobaczysz, że nie jest to targ, a zaledwie stoisko pod namiotem. A że pasjonat trafił na pasjonata, zrozumieliśmy się z nimi w trimiga.
      • 08.07.12, 12:30
        A tak w ogólę, to marzę, by ten wątek wreszcie się zarchiwizował... To nie jest Pan Warzywko, tylko Pan Ziółko. Pomyliłam się i ciągnie się to i ciągnie, wyciągane non stop.
    • Gość: ifo IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.12, 14:19
      Toż p. Ziółko właśnie w soboty w Falenicy sprzedaje :)
      • 27.07.12, 11:07
        A pod Fortecą jeszcze bywa?
        Byłam tydzien temu w sobotę ok. 14 i nikogo nie było.
        Czy Pan Ziółko/Warzywko bywa w Warszawie?

        --
        DLACZEGO
        • 27.07.12, 11:28
          mharrison napisała:

          > A pod Fortecą jeszcze bywa?
          > Byłam tydzien temu w sobotę ok. 14 i nikogo nie było.
          > Czy Pan Ziółko/Warzywko bywa w Warszawie?

          Oczywiście. Bo pod Fortecą jest w środy, wystraczyło zajrzeć na jego stronę :)
          • 27.07.12, 12:06
            A w środę w jakich godzinach?
            Tych samych?

            --
            DLACZEGO
            • 27.07.12, 12:17
              12:00 - 18:00
              • 27.07.12, 12:25
                Dziękuję.
                --
                DLACZEGO
              • 27.07.12, 12:31
                corrina_f1 napisała:

                > 12:00 - 18:00
                znasz tez jego siedzibe, juz tam bylas, a ile hektarow ma ?

                --
                Gib jedem eine zweite Chance, denn irgendwann brauchst du sie selber...
                • 27.07.12, 13:04
                  mhr2 napisała:

                  > corrina_f1 napisała:
                  >
                  > > 12:00 - 18:00
                  > znasz tez jego siedzibe, juz tam bylas, a ile hektarow ma ?

                  Nie nie byłam i nie mam pojęcia.
                  A w czym problem Danusiu ? Chyba że imię też zmieniłaś razem z nickiem ?
                • 27.07.12, 13:36
                  Hektarów? 3,5. Nie szukaj sensacji, zajrzyj na stronę.
                  A tak w ogóle to jeden Pan Ziółko nie zbawi Warszawy, weźcie się do roboty - kupicie pola, posiejcie, zbierzcie. Będzie zdrowiej, lepiej, smaczniej i dla Was i dla nas.
                  • 27.07.12, 16:57
                    Poznałem państwa Rutkowskich, mieszkają blisko mojego kumpla pod Maciejowicami, mają normalne niewielkie gospodarstwo ale z tym kupieniem pola i sianiem to nie takie proste... jeszcze jako dzieciak w domu dziecka sporo sie narobilem w naszym poniemieckim całkowicie
                    zelektryfikowanym (!) folwarku (123 ha ziemi, lasy, pastwiska, stawy, sprzęt mechaniczny a na polach co jakis czas mufy instalacji elektrycznej na słupach do napędu maszyn); to nie są żarty to ciężki kawałek chleba... najlepiej o to spytac naszą Bodzię, która chwili wytchnienia nie ma tylko zasuwa w ogrodzie i zasuwa i tak cały czas - wiosna lato jesień... ;-)
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.