• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Jak odgrzać smażoną rybę? Dodaj do ulubionych

  • 08.09.11, 17:17
    Jak odgrzewacie smażoną rybę, aby na 2 dzień po usmażeniu była smaczna jak pierwszego dnia? W mikrofali? ( czy nie wyschnie?) W piekarniku?( jeśli tak to jak długo?, w jakiej temperaturze? czy najpierw rozgrzać piekarnik? zawijać w folię aluminiową? a może włożyć do naczynia żaroodpornego?) Na patelni?
    Niestety nigdy 2 dnia po odgrzaniu ryba mi już nie smakuje. Będę wdzięczna za poradę.
    Zaawansowany formularz
    • 08.09.11, 17:20
      tusiazab napisała:

      > Jak odgrzewacie smażoną rybę, aby na 2 dzień po usmażeniu była smaczna jak pier
      > wszego dnia? W mikrofali? ( czy nie wyschnie?) W piekarniku?( jeśli tak to jak
      > długo?, w jakiej temperaturze? czy najpierw rozgrzać piekarnik? zawijać w folię
      > aluminiową? a może włożyć do naczynia żaroodpornego?) Na patelni?
      > Niestety nigdy 2 dnia po odgrzaniu ryba mi już nie smakuje. Będę wdzięczna za p
      > oradę.
    • 08.09.11, 17:28
      Nie odgrzewam, lubię albo świeżo smażoną albo na zimno. Ale jeśli chcesz podgrzać na drugi dzień odradzam mikrofalę, chyba że nie zależy Ci na chrupkości, bo zmięknie. Ja wstawiłabym do zimnego piekarnika, odkrytą, włączyła grzanie na 180 i powoli rybka się podgrzeje i pozostanie chrupka. Nagrzany piekarnik może zbytnio spiec, ale tez może tak być.
      --
      "Nawet jeśli pytanie jest poważne i nauka nie potrafi na nie odpowiedzieć, to wcale nie oznacza, że odpowiedź zna religia."
      R. Dawkins
      • 08.09.11, 17:58
        Wszystko smażone da się odgrzać na patelni, raczej grubej, żeliwnej, na małym gazie.
        Pokropić lekko wodą by nie było za suche.
        Smak taki sam, nic nie traci na wartości.
        Miałam mikrofale, zepsuła się ale nie ma co żałować.
        A pierogi to na parze, na durszlaku albo na specjalnym sitku.
        --
        kocham co mam, robię co chcę
        mój humor
        • 09.09.11, 10:34
          Ja niestety jestem skazany na odgrzewanie bo jakos nie wychodzi mi smazenie świezych ryb a poza tym jestem strasznym leniem o po prostu nie chce mi się wiec zdaje sie na calkiem dobre rybki smażone w panierce dla mnie poprzedniego dnia przez panią Małgosie ze sklepu rybnego na bazarku; kupuje sobie 2 albo 3 filety i chowam do zamrazalnika i jak mnie najdzie chętka na rybkę to odsmazam sobie po jednej na grubej aluminiowej groszkowanej patelni pod przykrywką z regulowanym "odpowietrzeniem" na masle klarowanym na maciupkim ogniu oczywiscie przedtem skrapiam rybke wodą; plus moje przyprawy i zioła i jest całkiem smacznie; ja wiem ze to nie jest fair względem sztuki kuchennej ale w moim wieku juz tylu rzeczy nie chce mi sie po prostu robić... :-/ dobrze, ze w ogóle coś niecoś sobie jeszcze samodzielnie pichcę...i od Was drodzy przyjaciele forumowi ciągle wiele się uczę :-)
    • 08.09.11, 18:24
      Gość portalu:

      to znaczy zaplanowac,a zimna tez uwielbiam tak obok,
    • Gość: miki202 IP: *.nat0.sta.nsm.pl 08.09.11, 18:32
      Taka sama to nie będzie bez względu na sposób odgrzewania, mówi się trudno. Ja odgrzewam w sosie, bowiem na drugi dzień robię jakiś sos - grzybowy, śmietanowy, koperkowy, pomidorowy, jaki się zdarzy. Powolutku odgrzewam, na małym gazie, żeby rybka przeszła ciepłem. Też jest pyszna, choć nie chrupiąca, niestety.
    • 09.09.11, 09:06
      Nie gotuje się na zapas i bez głowy,
      ale czasem ktoś z domowników spóźnia się, nawet o kilka godzin,
      bywało, że i kilkanaście, bo został w pracy na druga zmianę...

      --
      kocham co mam, robię co chcę
      mój humor
    • 09.09.11, 09:35
      Nie przesadzaj. Nie każdy ma czas, aby codziennie coś ugotować, nie ma nic złego w usmażeniu ryby, czy kotletów na 2 dni. Wiadomo, że najlepsze świeże, ale nic się nikomu nie stanie od zjedzenie ryby usmażonej dzień wcześniej. Wg mnie jeśli mikrofala się nie sprawdza, można wsadzić taką rybę na chwilę do piekarnika.
      --
      smakowite.com/
      www.clasesdepolaco.pl/
      • 09.09.11, 09:36
        To było do kosmopolitesiorbut.
        --
        smakowite.com/
        www.clasesdepolaco.pl/
      • 09.09.11, 09:50
        Nie przesadzam. Służyłem w Helu a mieszkałem w Gdyni i jakoś można było codziennie zjeść świeżo ugotowany obiad. Jest mnóstwo dań do zrobienia w przedziale czasowym 15-30 min.
        • 09.09.11, 17:05
          Pewnie, że tak. Sama gotuję przeważnie szybkie obiady, a ryby na ogół piekę w piekarniku (przygotowanie ryby max. 5 minut, w czasie, gdy się piecze, można się zająć czymś innym). Ale niektórzy wolą jednego dnia przez 20 minut nasmażyć większą ilość ryb czy kotletów, umyć patelnię, a następnego dnia tylko zrobić surówkę i mieć gotowy obiad, i nic w tym złego.
          --
          smakowite.com/
          www.clasesdepolaco.pl/
          • 09.09.11, 17:38
            innych dań też. ALE NIE RYBY. Można je dzień wcześniej przygotować do smażenia/ pieczenia ale końcowa obróbka W dniu a nie dzień przed i tyle.
            • 09.09.11, 17:54
              Jajecznicy bym nie odgrzewała, ani sadzonych, nie da się:(
              ale rybę panierowana da radę:)
              Nie na darmo mówi się odgrzewane kotlety:))))
              --
              kocham co mam, robię co chcę
              mój humor
      • 09.09.11, 09:52
        Tusiazab chce mieć tak samo smaczną rybę jak po zdjęciu z patelni. Czytaj uważnie. Nie napisałem, że nie można. Trzeba się liczyć z konsekwencją straty smaku i faktury.
    • 09.09.11, 09:54
      Taaaa, nic nie robić tylko w jednej ręce telefon w drugiej ryba:)
      i tak czekać na każdego i każdemu smażyć jak już przed domem jest, hahaha!
      Są narody, które od lat w dwa dni nie gotowały
      i dawały radę nawet bez lodówki.
      Czasem sprytnie i ja postepuję,
      bo siły nie takie już...
      --
      kocham co mam, robię co chcę
      mój humor
    • 09.09.11, 11:46
      Na parze. Mozna nawet na durszlaku położyć nad gotującą się wodą na minutkę. Ale panierka zmięknie, to nie to co smażona, tyle że nie będzie sucha i bez smaku.
      --
      Kuchnia laika. Zacznij gotować.
    • 09.09.11, 12:38
      Odsmażona nie będzie taka dobra. Możesz albo odgrzać na grillowej patelni, albo, co polecam, odgrzać w jakimś sosie.
      --
      Kiedy życie daje ci melony, zrób karierę w branży porno.
      • 09.09.11, 13:09
        Świeże ryby widział kto?
        Chyba, że nad ranem sie pójdzie do rybaka i z kutra kupi.
        Jak sie jest nad morzem na wczasach.
        Ale już w barze nad morzem widziałam kursujące chłodnie z rybami:)
        Pewnie z panga również:)
        My tu na lądzie nie mamy dostępu dio morza.
        Najwyżej pstrąga i parę innych możemy kupić , co i tak na lodzie w sklepie leżą.
        I czym prędzej taka rybę łaps, do domciu w panierkę i się już tak szybko nie zepsuje jak "świeża" :))))
        A te inne mrożone w" lodowej panierce" 25% mam po jednym filecie lodu się pozbywać?
        a od razu rozmrożę i od razu usmażę wszystkie a potem odsmażę i basta:)
        --
        kocham co mam, robię co chcę
        mój humor
        • 09.09.11, 13:49
          Ja mieszkam w Gdyni ale gdybym zobaczył inny sposób transportu ryby do restauracji/baru niż samochodem chłodnią to omijałbym go szerokim łukiem. Po to się dary morza chłodzi i mrozi aby mogły dotrzeć wszędzie. Wyobraź sobie, że swego czasu znaleziono w wiecznej zmarzlinie mamuta. Steki z niego szły za niebotyczny pieniądz, Był stary czy nieświeży? Jak myślisz?
          • 09.09.11, 15:16
            kosmopolitesiorbut napisał:

            > Ja mieszkam w Gdyni

            ale Ci dobrze... :-)))
            Wiesz, kiedys w lecie 1960 roku razem z synem dyrektora Przedsiebiorstwa Poszukiwań Geologicznych pracowałem w Krynicy Morskiej na wiertni poszukiwaczy ropy naftowej, 12 godzin dziennie z przerwą ok. 13tej na "lancz" i wtedy leciałem do smażalni ryb i wtrajałem 4 porcje smażonego karmazyna (łącznie 800 gramów) i popijałem czerwonym gorącym barszczem; to mi pozwalało dalej pracowac do wieczora ale tez zarabiałem 400 zł dziennie! Z tamtego czasu mam do dzis jeszcze spore kawały bursztynu wypłukiwanego z gruntu i wypływające z odwiertu razem z płuczką... Eeeech... to były czasy! ;-)
            • 09.09.11, 15:38
              w żadnym wypadku. No chyba tylko tę, w bistro mojego kumpla, przygotowaną na zamówienie...
              • 09.09.11, 15:49
                mozesz podac nazwe tego bistro ? :) bo juz stracilam nadzieje na zjedzenie swiezej ryby w trojmiescie ...

                pozdrawiam
    • 09.09.11, 17:11
      Ja mam trójkę rodzeństwa, oczywiście rodzice starali się, abyśmy jadali razem obiady, ale jednak w tygodniu nie zawsze było to możliwe - różne zajęcia pozalekcyjne itp. W związku z tym obiad był przyrządzany raz dla wszystkich i kto przyszedł później, odgrzewał sobie. Pewnie, że można czasem poczekać i usmażyć coś komuś na bieżąco, ale jakby mój tata miał np. 4 razy w ciągu jednego dnia smażyć rybę czy jakieś mięso i tak ze 3 razy w tygodniu, to by chyba zwariował.
      --
      smakowite.com/
      www.clasesdepolaco.pl/
      • 09.09.11, 18:45
        Ciekaw jestem jakie byłyby Twoje doświadczenia gdybyś się urodziła w latach sześćdziesiątych...
        • 09.09.11, 19:40
          A co to ma do rzeczy? Gdybyś Ty się urodził w XVIII wieku też byś miał inne doświadczenia.
          --
          smakowite.com/
          www.clasesdepolaco.pl/
    • Gość: GMK IP: *.centertel.pl 10.09.11, 16:42
      A ja wracam do tematu. Smażoną, zimną rybę dzielę na kawałki wielkości paczki papierosów. Takie porcyjki owijam szczelnie w cieniutko pokrojoną, kupioną w paczkach szynkę parmeńską lub szwarcwaldzką, taką nie z górnej półki. Układam na blasze pokrytej papierem do pieczenia i wstawiam do piekarnika o temp. 200 C na 15-20 minut.
    • 10.09.11, 19:50
      smazonej ryby sie nie odgrzewa, bo wtedy jest nie dobra. je sie ja na zimno.

      > Jak odgrzewacie smażoną rybę, aby na 2 dzień po usmażeniu była smaczna jak pier
      > wszego dnia? W mikrofali? ( czy nie wyschnie?) W piekarniku?( jeśli tak to jak
      > długo?, w jakiej temperaturze? czy najpierw rozgrzać piekarnik? zawijać w folię
      > aluminiową? a może włożyć do naczynia żaroodpornego?) Na patelni?
      > Niestety nigdy 2 dnia po odgrzaniu ryba mi już nie smakuje. Będę wdzięczna za p
      > oradę.


      --
      tani kredyt bez BIK
    • 10.09.11, 22:06
      No to przemyślałam, dokonałam rozrachunku na sobie samej i wychodzi,
      że smażę rybę myśląc ile porcji, tak by były zjedzone tego samego dnia.

      Odgrzewam, bywa, w tym samym dniu nawet na tej samej patelni ryba tam tkwi,
      bo nieraz się kto spóźni.
      Trzymanie takiej ryby w lodówce na drugi czy trzeci dzień nie jest dobre.
      Przypomniało mi się:
      Natomiast zazwyczaj zostaje troszkę karpia w panierce z Wigilii na drugi dzień.
      Wówczas zjadam na zimno popijając gorącym barszczem.
      Jest pyszny, właśnie na zimno, nawet bardziej mi smakuje niż gorący.

      --
      kocham co mam, robię co chcę
      mój humor
    • 10.09.11, 23:11
      A po co smażyć na zapas? Przecież na 2 dzień nieusmażona w lodówce przetrwa. Po to są lodówki. Nigdy nie mogłam pojąć tego hurtowego smażenia. Czasowo wychodzi na niekorzyść, smakowo tym bardziej.
    • 11.09.11, 13:01
      tusiazab napisała:

      > Jak odgrzewacie smażoną rybę, aby na 2 dzień po usmażeniu

      cos bez smaku,nawet kotku bym nie podala
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.