Dodaj do ulubionych

czym sie kuchnia francuska rozni od polskiej?

12.02.12, 09:54
powiedzcie, bo nie wiem
jak dla mnie techniki gotowania podobne, skladniki i przyprawy podobne


chcialabym by ktos w jednym zdaniu ujal te zasadnicza roznice
Edytor zaawansowany
  • szopen_cn 12.02.12, 10:13
    W jednej, jak sie kucharz chwyci gola reka za bardzo goraca raczke od patelni to klnie po francusku, w tej drugiej klnie po polsku.
  • amaroola 12.02.12, 10:18
    szopenie:;DDD
  • qubraq 12.02.12, 16:40
    Oj tak tak, Szopen jest genialny! :-)
    Ja znam tylko kuchnie wiejską w Normandii, jest fajna duzo masla fajne wędliny i nikt nie karmił mnie owocami morza ani flakami, jedlismy normalnie, razem z wczesnym posilnym sniadaniem bo na 7mą do roboty do fabryki! no a w domu po szóstej normalny uczciwy posilek po farncusku czyli te wszystkie przystawki sery i sałaty tyle ze bez zupy - ja im kiedys troche pogotowalem naszych polskich potraw - smieli sie ale jedli ze smakiem;
  • szopen_cn 13.02.12, 12:23
    1 pytanie,

    1 prawdziwa odpowiedz,

    24 godziny z hakiem,

    3 komentarze jedynej prawdziwej jak dotad odpowiedzi,




    62 wypowiedzi na temat lekkosci zycia, ilosci masla, zawiesistosci zup, krotkotrwalego pozycia malzenskiego wujostwa, bagietek, salaty i oliwek.

    Cieniutko.


    Tak sie drapie za uchem i stwierdzam, ze czas na kolejna prawdziwa odpowiedz.

    W jednej z tych kuchni zaby (takie niewielkie plazy, zwykle zielone) kumkajac umilaja czas na biwaku, w tej drugiej zaby sa chrupiace czasem a czasem sa w sosie.


    Tylko wielkosc zab/ropuch pozwoli nam rozroznic kuchnie francuska od chinskiej.

  • aqua48 12.02.12, 10:15
    amaroola napisała:

    > powiedzcie, bo nie wiem
    > jak dla mnie techniki gotowania podobne, skladniki i przyprawy podobne
    >
    >
    > chcialabym by ktos w jednym zdaniu ujal te zasadnicza roznice

    We Francji zielona sałata z oliwą codziennie w dużych ilościach, woda i bagietka i woda do każdego dania, na deser mały kawałeczek serka, lub jogurt a w Polsce - ciągle tłusto, zawiesiście i z sosem oraz dużo ciężkich deserów.
    Generalnie w Polsce jemy, żeby się najeść, we Francji jedzą, żeby miło spędzić czas ze sobą. Tak ja to widzę.
  • bene_gesserit 12.02.12, 10:52
    A ja to widzę zupełnie inaczej - w mojej rodzinie w ogole wsrod moich bliskich wspolne jedzenie to dzielenie sie cieplymi uczuciami, male codzienne święto. A wspolne gotowanie to wielka przyjemnosc.
    I naprawde nie rozumiem, skad to uporczywe zamilowanie do pogardliwego mowienia o polskiej kuchni i polskich zwyczajach kulinarnych.

    Ale zadanie 'stresc roznice miedzy kuchnia polska a francuska w jednym zdaniu' przekracza moje kompetencje :)
    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • konrad_dk 12.02.12, 12:56
    bene_gesserit napisała:

    > A ja to widzę zupełnie inaczej - w mojej rodzinie w ogole wsrod moich bliskich
    > wspolne jedzenie to dzielenie sie cieplymi uczuciami, male codzienne święto.

    Pełna zgoda. Jeżeli jest czas i możliwość to jak najbardziej.
    Może dlatego tak lubię Swieta i spotkania rodzinne np w weekend jaki jest czas?

    > wspolne gotowanie to wielka przyjemnosc

    Kwestia gustu i sytuacji . Nieraz lubię nie raz nie.

    > I naprawde nie rozumiem, skad to uporczywe zamilowanie do pogardliwego mowienia
    > o polskiej kuchni i polskich zwyczajach kulinarnych.

    Już nie przesadzaj. Według mnie Kuchnia Polska, jest ok. Ważne, żeby nie jeść "po polsku" codziennie. Nie jeść tłusto i bazować na zdrowych i ekologicznych produktach.

    > Ale zadanie 'stresc roznice miedzy kuchnia polska a francuska w jednym zdaniu'
    > przekracza moje kompetencje

    Znam Kuchnie Francuską jako turysta i jako gość (u ludzi odżywiających się wyjątkow świadomie w kontekście zdrowotnym). Możlowe, że moja ocena będzie bardzo pobieżna

    Rano bułeczka mleczna albo croissant i konfiury.

    Kanapki z wędliną, obłożone serem nie były podawane, ale można je kupić w bagietkach w barach i kioskach np przy obiektach turystycznych.

    Taką bagietkę sandwich jada się często właśnie około południa.

    Obiado-kolacja to mięso, albo drób z dużą ilością sałaty zielonej-podawanej prosto cytryną i oliwą. Ziemniaki jeżeli są to jako dodatek ( w małej ilości i w róznej konsystencji).
  • bene_gesserit 12.02.12, 15:17
    > Już nie przesadzaj. Według mnie Kuchnia Polska, jest ok. Ważne, żeby nie jeść "
    > po polsku" codziennie. Nie jeść tłusto i bazować na zdrowych i ekologicznych pr
    > oduktach.

    A tradycyjna kuchnia francuska jest lekka? Od kiedy? Przeciez uzywa sie w niej tony masła.
    Zadna europejska tradycyjna kuchnia nie jest lekka - przeciwnie. Wszystkie maja wielkie oka z tluszczu, roznia sie tylko rodzajami tluszczu. Wiec nie przesadzam - bo krytyczne glosy pt 'polska kuchnia to smalec ze smalcem, a kuchnie innych narodow to szczyt chudego wyrafinowania' padaja na tym forum i w realu z przenudna regularnoscia.

    --
    Tak kończą trolle.
  • Gość: amaroola IP: *.dyn.iinet.net.au 12.02.12, 11:11
    > We Francji zielona sałata z oliwą codziennie w dużych ilościach, woda i bagietk
    > a i woda do każdego dania, na deser mały kawałeczek serka, lub jogurt a w Polsc
    > e - ciągle tłusto, zawiesiście i z sosem oraz dużo ciężkich deserów.
    > Generalnie w Polsce jemy, żeby się najeść, we Francji jedzą, żeby miło spędzić
    > czas ze sobą. Tak ja to widzę.

    wiesz, ja nie lubie zielonej salaty, lubie za to pak choy i inne zielonolistne, nie bardzo przepadam tez za oliwa, i uwazam, ze sery i jakiekolwiek produkty mleczne nie sa zbyt korzystne dla ludzkiego organizmu

    a bagietka to juz wyjatkowo naciagany argument... w czym niby jest lepsza od dobrego chleba (poza posh nazwa, oczywiscie)

    co do celebrowania jedzenia ... w polsce sie rowniez jedzenie celebruje... wiec .... odpowiedz bledna ;PPP
  • aqua48 12.02.12, 11:56
    Gość portalu: amaroola napisał(a):

    > > We Francji zielona sałata z oliwą codziennie w dużych ilościach, woda i b
    > agietk
    > > a i woda do każdego dania, na deser mały kawałeczek serka, lub jogurt


    >
    > wiesz, ja nie lubie zielonej salaty, lubie za to pak choy i inne zielonolistne,
    > nie bardzo przepadam tez za oliwa, i uwazam, ze sery i jakiekolwiek produkty
    > mleczne nie sa zbyt korzystne dla ludzkiego organizmu

    Lubienie czy nie lubienie przez Ciebie czegokolwiek ma się nijak do generalnych różnic między kuchniami. Znam Polaków nieznoszących polskich tradycyjnych potraw i Francuzów nie jedzących ichnich steków, czy nie pijących wina.
    >
    > a bagietka to juz wyjatkowo naciagany argument... w czym niby jest lepsza od
    > dobrego chleba (poza posh nazwa, oczywiscie)

    Nie napisałam, że bagietka jest lepsza, napisałam, ze Francuzi ją jedzą inaczej niż w Polsce - pogryzając nią mięso, puree ziemniaczane, sałatę itp. Poza tym nie klasyfikuję kuchni na lepsze i gorsze, to bzdura. Polskie zawiesiste sosy i zupy oraz ciężkie desery maja swoją tradycję, dużo zapożyczeń z kuchni niemieckiej, żydowskiej oraz wschodniej, a także upodobanie do nich spowodowane jest naszym klimatem.
    >
    > w polsce sie rowniez jedzenie celebruje... wi
    > ec .... odpowiedz bledna ;PPP

    Nie spotkałam się w Polsce z taką celebracją codziennych posiłków połączonych z zabawą, luzem i bardzo ciekawą rozmową. Ale to moje obserwacje, ktoś może mieć zupełnie inne, w zależności od regionu, otoczenia itp. natomiast nie ma tu możliwości "błędnych" odpowiedzi.
  • Gość: ja IP: *.internetia.net.pl 11.12.12, 09:57
    pracowalem we francji w morgon i nie widzialem zeby jadlo sie tak duzo bagietek ale zeczywiscie
    je się tam z przyjemnoscia nie opycha sie hmm a moze takei wrazenie to na mnie zrobilo bo je sie wspólnie co u mnie w domu jest rzadkościa ale na pewno czesto
  • Gość: pasqda IP: *.adsl.inetia.pl 12.02.12, 11:39
    > We Francji zielona sałata z oliwą codziennie w dużych ilościach, woda i bagietk
    > a i woda do każdego dania, na deser mały kawałeczek serka, lub jogurt

    Tak, jasne, a w Polsce codziennie na obiad schabowy z ziemniakami.
    Tyle ile regionów, tyle kuchni i zwyczajów. Ostatnio widziałam jakiś program z gotującymi codzienne posiłki Francuzami i sałata z oliwą to to zdecydowanie nie była...
  • bene_gesserit 12.02.12, 12:13
    No wlasnie. We francuskich makdonaldach czy Quickach tez przeciez nie siedzą świstaki :)
    --
    Dont you know I got a leg.
  • aqua48 12.02.12, 12:20
    bene_gesserit napisała:

    > No wlasnie. We francuskich makdonaldach czy Quickach tez przeciez nie siedzą św
    > istaki :)

    A odkąd to makdonaldy należą do kuchni francuskiej? Pytanie było o różnice między kuchniami. Kebab i zapiekankę też raczej trudno zaliczyć do kuchni polskiej.
  • bene_gesserit 12.02.12, 15:18
    Od wtedy, kiedy nie siedzą w nich swistaki :)
    Kebab i zapiekanka - zwlaszcza zapiekanka - to sa nowe, owszem, polskie tradycje. Tak zapiekanke kojarza zażerający się nią cudzoziemcy.
    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • Gość: kkk IP: *.dclient.hispeed.ch 12.02.12, 16:08
    a to nie jest przypadkiem tak, ze twoja rodzina i znajomi jedza tak a nie inaczej i gdyby ich do francji przeniesc to tez by sie nic nie zmienilo?
    nie wiem jak mozna cos ze swojego otoczenia uogolniac na caly kraj i tak samo lekko wypowiadac sie o kraju, w ktorym sie nie mieszka albo nie urodzilo: a bo we francji to celebruja posilki i bla bla bla
  • mhr2 12.02.12, 10:49
    amaroola napisała:

    > powiedzcie, bo nie wiem
    > jak dla mnie techniki gotowania podobne, skladniki i przyprawy podobne
    >
    >
    > chcialabym by ktos w jednym zdaniu ujal te zasadnicza roznice
  • mhr2 12.02.12, 12:16
    amaroola napisała:

    > powiedzcie, bo nie wiem
    > jak dla mnie techniki gotowania podobne, skladniki i przyprawy podobne
    >
    >
    > chcialabym by ktos w jednym zdaniu ujal te zasadnicza roznice
  • princesswhitewolf 12.02.12, 12:28
    Kuchnia sie przenikaja. Jak pamietacie mielismy w Polsce dynastie Wazow jakich to dwor zainspirowal polska kuchnie francuskimi ciastami- wprowadzili napoleonki, eklery. No i 2 z naszych krolow mialo francuskie zony...
  • aqua48 12.02.12, 12:30
    princesswhitewolf napisała:

    > Kuchnia sie przenikaja. Jak pamietacie mielismy w Polsce dynastie Wazow jakich
    > to dwor zainspirowal polska kuchnie francuskimi ciastami- wprowadzili napoleonk
    > i, eklery. No i 2 z naszych krolow mialo francuskie zony...

    Myślę, że do kuchni polskiej więcej Bona wprowadziła i Niemcy.
  • princesswhitewolf 12.02.12, 12:42
    Co to ma do rzeczy? Mowa nie o wloskiej czy niemieckiej kuchni ale FRANCUSKIEJ. A jesli juz to najwiecej wplywow jest ukrainskich i rosyjskich. Byly tez wplywy orientu za Sobieskiego
  • maniaczytania 12.02.12, 14:26
    princesswhitewolf napisała:

    > Kuchnia sie przenikaja. Jak pamietacie mielismy w Polsce dynastie Wazow jakich
    > to dwor zainspirowal polska kuchnie francuskimi ciastami- wprowadzili napoleonki, eklery. No i 2 z naszych krolow mialo francuskie zony...


    Akurat Wazowie to z Francja nie mieli wiele wspolnego, w koncu byli Skandynawami :),
    chyba, ze chodzilo Ci o Henryka Walezego ;)
    --
    Maniaczytania - blog
  • princesswhitewolf 12.02.12, 14:43
    oczywiscie Walezy. Jezu... Wazowie oczywiscie ze Szwecji byli. Bredze dzis.
    Poza tym Maria Ludwika byla francuska
  • szarsz 12.02.12, 12:50
    Francja jest ogromnym krajem, inaczej je się na południu, inaczej na północy. W miastach portowych masz bogactwo owoców morza, świeżą kawę, którą w niektórych sklepach sami palą i tak dalej.
    Francja jest bogatsza od Polski, znacznie bardziej różnorodna etnicznie, więc i różne dla nas egzotyczne składniki są łatwiej dostępne, Francuzi mają zwyczaj jadania poza domem...

    Nie da się w jednym zdaniu.
  • Gość: kwaśna śmietana IP: *.home.aster.pl 12.02.12, 13:08
    Może to stereotyp, ale uważam, że kuchnia francuska jest a) lżejsza; b) zawiera bardziej "egzotyczne" dla nas produkty (np. owoce morza).
  • princesswhitewolf 12.02.12, 13:27
    ja nie wiem czy taka lzejsza. Wolowina w sosie na winie nie nalezy do lekkich dan a jest to jedno z ulubionych dan francuskich. Ja nie wiem tez czy ciasto francuskie zrobione przeciez z ogromnych ilosci masla jest lekkie. Na poludniu wala do wszystkiego mase oliwy, na polnocy zas maslo.
  • felinecaline 12.02.12, 13:41
    Przepraszam,a francuska - ktora? Jest tyle odmian ile prowincji, poza tym jest wersja domowa i wersja restauracyjna a jesli chodzi o restauracyjna to jest tzw "gastronomiczna" (w rozumieniu: tradycyjna, klasyczna) i "cuisine nouvelle - eksperymentujaca, przywiazujaca ogromna wage do wygladu dania a ograniczajaca ilosc na talerzu.
    A jesli chodzi o mowa to tez oprocz roznic regionalnych istnieja roznice nazwijmy je pokoleniowymi, istnieja wplywy departamentow "zamorskich" (antylskie i inne), wreszcie "importy" powodowane wzgledami...matrymonialnymi.
    Bagietka? Owszem, ale i rozne chleby dawniej pogardzane bo o ciemnym miazszu "zarezerwowane" dla "biednych", dzis zrehabilitowane przez dietetykow.
    Woda do popijania wszystkiego? alez nie tylko, bo coby zrobili francuscy winiarze gdyby nosiciele beretow istotnie zapijali wsio rawno evianem czy contrex'em? A cidr? A piwo? A soki owocowe? Jedno jako popijaczy nas rozni: Francuz nie popija swoich posilkow ani herbata ani kompotem w pojeciu polskim. Tak, jak i nie zanurzy ust swych koralu w szklance zsiadlego mleka - toleruje jedynie jogurt - do wyjadania lyzeczka ewentualnie w dosc niedawno "odkrytej" wersji do picia.
    Sery? Coz warte sa 364 "klasyczne" rodzaje, jesli nie ma naszego poczciwego, przasnego ..."bialego" sera? Tym niemniej trudno nie znalezs jakiegos wybitnie pasujacego osobistemu gustowi, np jest mnogosc serkow kozich.
    Czemu tez spozywanie serow mialoby nie byc korzystne?

    Salata? Owszem, ale jest jej kilkadziesiat odmian tak samo jak i vinaigrette'u, ktorym sie ja doprawia.
  • princesswhitewolf 12.02.12, 14:55
    Jest tyle odmian ile prowincji

    zapewniam ze w wielkopolsce kuchnia tez ma inne elementy niz ta z malopolski tudziez Pomorza.
    W Polsce tez nieco inaczej wyglada kuchnia domowa i restauracyjna

    wreszcie "importy" powodowane wzgledami...matrymonialnymi.

    to dotyczylo wszystkich krajow. Wloszczyzna wraz z Bona przyszla, a zimne nozki w galacie z Maria Ludwika, wedliny od sasow itd.itp

    A cidr? A piwo? A soki owocowe? Jedno jako popijaczy nas rozni: Francuz nie po
    > pija swoich posilkow ani herbata ani kompotem w pojeciu polskim.


    Kompot jest jak najbardziej rzecza znana we Francji i do Polski z Francji sprowadzona JAK SAMA NAZWA COMPOTE WSKAZUJE i nawet Bonne Maman marka produkuje je na import w sloikach. Nie pamietam aby ktokolwiek w Polsce namietnie pijal kompoty do wszystkiego. Raczej do obiadu w niedziele tylko.
    Poludniowcy w ogole malo pija herbaty, znacznie wiecej kawy i wina. Polacy pija malo herbaty w dodatku slaba w porownaniu z Brytyjczykami.

    No i dobrze bo w Polsce mamy wybor : zsiadle mleko i kefir i jogurt. Francuzi w tym zakresie sa ubozsi: tylko jogurt.

    Tak, przyznaje: Francja stoi salatami i serami i chapeau bas im za to
  • coralin 12.02.12, 15:02
    Mnie się wydaje, że w Polsce niezależnie od regionu króluje zupa na 1 i na 2 zestaw trzyelementowy: mięso/ryba, wypełniacz i na ogół zimny dodatek czyli dość pracochłonne surówki w małej ilości. Je się bardzo dużo kanapek nawet w domu.
  • princesswhitewolf 12.02.12, 15:15
    no ale we Francji tez wcina sie bagietki ciagle....
    Zupy sa lubiane w kuchni anglosaskiej tez. We Francji masz salate czy inny hors d'oeuvre, danie glowne i sery. Tez trojca swieta:)
  • coralin 12.02.12, 15:22
    Pieczywo je się inaczej niż w Polsce. Owszem w Polsce chlebem zagryza się zupę, ale najczęściej je się w postaci kanapek. Np. sery w Polsce je się tak czyli w kanapce.
    Owszem jest trójca, ale o wiele mniej pracochłonna (piszę o codziennym posiłku).
  • Gość: jagoda IP: *.dynamic.chello.pl 12.02.12, 16:25
    Troszkę już na tym świecie żyje, bywam w kilku regionach Polski, w rożnych środowiskach, i nigdzie, ale to nigdzie nie widziałam, żeby ktoś zagryzał zupę chlebem. Dlatego uważam, że nie należy uogólniać.
  • coralin 12.02.12, 16:42
    Ok,ale jeśli napiszesz, że Polacy nie jedzą powszechnie kanapek to nie uwierzę.
  • krzysztofsf 13.02.12, 09:22
    > Troszkę już na tym świecie żyje, bywam w kilku regionach Polski, w rożnych środ
    > owiskach, i nigdzie, ale to nigdzie nie widziałam, żeby ktoś zagryzał zupę chle
    > bem.

    Przy korzystaniu z urokow zbiorowego zywienia.

    Posilki regeneracyjne np. i wczasy ze stołówka w osrodku.
    --
    Petycja - stop cenzurze internetu
    Polecam Linuxeducd - uruchamiasz z plyty bez szkody dla ukochanego Windowsa
  • felinecaline 12.02.12, 15:21
    Polski "kompot" to w rozumieniu francuskim "fruits aux sirop leger" (owoce w lekkim syropie).
    Francuska compotte to w zrozumieniu polskim mus owocowy.
    od producenta zalezy, czy pakuje w sloiki, najczesciej widuje "compotte" w roznej pojemnosci pojemniczkach plastikowych (wymarzona wersja w roznych placowkach zywienia zbiorowego w wersji "1 kubeczek/1 posilek/1 osobe.
    albo w litrowych puszkach.
  • princesswhitewolf 12.02.12, 15:23
    nie no mus to cos zmielonego na papke. Francuski kompot to owoce w plynie. Zobacz chocby na zdjecia Bonne Maman jakie podalam ponizej. To zaden mus.
  • princesswhitewolf 12.02.12, 15:25
    tak Francuzi to tacy kompociarze ze nawet sprzedaja je jak jogurt w pudelkach. W Polsce takiegop popytu jeszcze nie ma.
    W ogole w ostatnich dwoch dziesiecioleciach Tymbark i Hortex przejal rynek i soki napchane cukrem jak w kazdym kraju przebily kompoty
  • felinecaline 12.02.12, 15:41
    Moze Bonne Maman na uzytek dobrych mam polskich zaczela produkowac kompot w wersji polskiej.
    Ten sam produkt jednak przeznaczony dla mam - Francuzek bedzie nosil etykietke jak wczesniej wspomnialam: "fruits au sirop leger".
    Takie samo qui pro quo jak z...fasolka po bretonsku :P
  • coralin 12.02.12, 15:58
    Wchodzimy w rzeczy dość nietypowe. Kompoty we Francji to raczej desery, a nie coś do popijania posiłku. To że są i takie jak w Polsce nie oznacza, że powszechnie się je pije. Zresztą w Polsce jak ktoś zauważył też są wypierane przez słodkie soki kartonowe lub napoje butelkowane.
    Nigdzie we Francji nie spotkałam się z tak pracochłonnymi surówkami jak w Polsce. Pomijając fakt, że nie je się ich tam do ciepłego posiłku jako dodatek.
  • Gość: miu IP: *.fbx.proxad.net 12.02.12, 16:18
    Kompot we Francji to OWOCE z ODROBINA plynu, czasem wrecz mus owocowy bez plynu, np. "comopte " jablkowy. Jak jest w Polsce - wszyscy wiemy.
  • princesswhitewolf 12.02.12, 16:25
    ta... pol szklanki wody dolane do tego samego co we Francji. Czyni to nas Polakow niechybnie pastuchami . Skandaliczne pol szklanki wody wiecej!
  • coralin 12.02.12, 16:38
    Dlaczego zakładasz, że to gorsze? Po prostu inne i inaczej podawane.
  • Gość: konrad_dk IP: *.dip.t-dialin.net 13.02.12, 19:37
    Gość portalu: miu napisał(a):

    > Kompot we Francji to OWOCE z ODROBINA plynu, czasem wrecz mus owocowy bez plyn
    > u, np. "comopte " jablkowy. Jak jest w Polsce - wszyscy wiemy.

    U mnie w domu rodzinnym robi się kompoty o różnej konsystencji; i takie tradycjyne i takie jak we Francji także.
  • Gość: FRANKA IP: *.w109-213.abo.wanadoo.fr 14.02.12, 16:19
    b czesto robie kompot na deser ktory wszyscy pochlaniaja w szybkim temie i czaja sie na nastepny ,,np gotuje 2 jablka 2 gruszki w b malej ilosci wody az do rozprazenia z dodatkiem laski wanilii ,miksuje dodajac 1 mange ,2 banany i owoce ktore nie musza byc rozprazone ,nie slodze bo owoce sa same w sobie juz slodkie ( a jesli potrzeba to slodze plynnym cukrem trzcinowym ),wylewam do malych indywidualnych salaterek i chlodze , na wierzchu klade dla ozdoby listek swiezej miety lub mala truskawke ,poziomke lub co mam akurat pod reka ,szybki ,pyszny i tani deser dla wszystkich ,kazdy sezon ma inne owoce i staram sie robic sezonowe ,mozesz zrobic z mrozonych -bez gotowania -smacznego bo ide zrobic na deser po kolacji dla nas
  • Gość: konrad_dk IP: *.dip.t-dialin.net 13.02.12, 19:33
    > Wchodzimy w rzeczy dość nietypowe. Kompoty we Francji to raczej desery, a nie c
    > oś do popijania posiłki

    Zgadza się. Warto dodać, że kompoty preparowane np przez moje babcie i prababcie nie mają sobie równych. To tak trochę nie na temat.

    > nie się je pije. Zresztą w Polsce jak ktoś zauważył też są wypierane przez sło
    > dkie soki kartonowe lub napoje butelkowane.

    To stereotyp. Ludzie mało świadomi pijają soki z kartonów ale ci preferujący zdrowie pija wodę mineralną niegazowaną względnie soki robione bezpośrednio z warzyw i owoców w domu.

    Kompoty, jako-tako, mają głównie walory smakowe.

    > Nigdzie we Francji nie spotkałam się z tak pracochłonnymi surówkami jak w Polsc
    >
    Dokładnie.

  • beata_ 13.02.12, 21:05

    > > Nigdzie we Francji nie spotkałam się z tak pracochłonnymi surówkami jak w
    > > Polsce

    > Dokładnie.

    Iiiii, tam! :-)
    Ile pracy i "zachodu" potrzebuje surówka z kwaszonej kapusty (kapusta pokrojona, cebula w kosteczkę, trochę cukru, sól, pieprz oliwa/olej, ew. trochę marchewki startej czy jabłka) albo z marchewki na słodko (starta marchewka, takież jabłko, trochę śmietany, cukier, ew. sok z cytryny) albo z marchewki na ostro (marczeka starta, chrzam, trochę śmietany, trochę cukru, sól, pieprz) czy wreszcie coś w rodzaju "coleslaw"?

    Nie należy mylić surówek z sałatkami bardziej lub mniej surowymi :-)


    --
    Nigdy...!

    ;-)
  • coralin 13.02.12, 21:18
    Wymienione przez Ciebie surówki są dla mnie już w kategorii: pracochłonne. Uwielbiam surówkę z kapusty kiszonej , ale ona też taka jest np. w porównaniu z ugotowana fasolką szparagową.
  • beata_ 14.02.12, 00:08
    coralin napisała:

    > Wymienione przez Ciebie surówki są dla mnie już w kategorii: pracochłonne. Uwi
    > elbiam surówkę z kapusty kiszonej , ale ona też taka jest np. w porównaniu z ug
    > otowana fasolką szparagową.

    No bez przesady :-)
    A znasz surówki jeszcze mniej pracochłonne? Bo ja MNIEJ pracochłonnych nie znam - i nie widzę większej różnicy między ugotowanie fasolki a wykonaniem surówki, chyba że mówisz o wrzuceniu mrożonej fasolki do wrzątku... Fakt - wtedy mniej roboty, bo nie bawisz się każdym strączkiem :-)

    ps
    aaaa, przepraszam - mniej pracochłonna jest sałata ze śmietaną i zielony ogórek ze śmietaną - w moim wydaniu oprócz umycia sałaty, osuszenia i porwaniu liści na mniejsze kawałki czy obrania ogórka i pokrojenia, dochodzi tylko posłodzenie i rozmieszanie śmietany... :-)


    --
    Nigdy...!

    ;-)
  • princesswhitewolf 12.02.12, 16:17
    felinecaline napisała:

    > Moze Bonne Maman na uzytek dobrych mam polskich zaczela produkowac kompot w wer
    > sji polskiej.

    a skad przypuszczenie ze w Polsce to sprzedaja? Ja widuje to w UK tu gdzie mieszkam i we Francji gdzie czesto jezdze.

    Kliknij na link jaki powyzej zamiescilam.
    To ze owoce w syropie sa sprzedawane glownie w plastikowych pojemnikach nie zmienia faktu ze to kompot jakiego nazwa pochodzi od francuskiej nazwy. Nie badzmy snobami
  • felinecaline 12.02.12, 18:36
    Nie badzmy snobami, zgoda.
    A o tym, co sie we Francji sprzedaje jako fruits au sirop a co jako compotte napisz mi po 28 latach robienia zakupow we Francji.
    Zagladalam nawet do osobistej spizarni i jak na ironie nie mam w zapasach ani jednego ani drugiego, pora wybrac sie na zakupy.
  • princesswhitewolf 12.02.12, 19:47
    A o tym, co sie we Francji sprzedaje jako fruits au sirop a co jako compotte napisz mi po 28 latach robienia zakupow we Francji.

    tak raz na miesiac dwa robie zakupy we Francji. Tak samo czesto w US. Niestety rzadziej w Polsce bo tylko w wakacje.

    Bonne Maman produkuje Compote przez jedno t. Niczym to sie nie rozni od kompotow jakie robila moja babcia.
  • princesswhitewolf 12.02.12, 19:51
    a tak w ogole to co jade zawodowo do Francji to o ile nie pojde do wegetarioanskiej restauracji to mam problem. W UK czy USA czy nawet w PL w kazdej restauracji znajda sie dania bezmiesne. We Francji jest problem. Jesli nie ma ratatouille albo nalesnikow to klapa.
    Swego czasu zapytala sie mi kelnerka czy jako wegetarianka jadam wedline.

    Francuzi to tradycjonalisci. Nie przechodza na zdrowe odzywianie latwo.
  • Gość: a. IP: *.fbx.proxad.net 12.02.12, 23:14
    princesswhitewolf napisała:

    > A o tym, co sie we Francji sprzedaje jako fruits au sirop a co jako compotte
    > napisz mi po 28 latach robienia zakupow we Francji.

    >
    > tak raz na miesiac dwa robie zakupy we Francji. Tak samo czesto w US. Niestety
    > rzadziej w Polsce bo tylko w wakacje.
    >
    > Bonne Maman produkuje Compote przez jedno t. Niczym to sie nie rozni od kompoto
    > w jakie robila moja babcia.

    www.bonne-maman.com/compotes.html

    U mojej babci to takie coś nazywało się musem, ewentualnie dżemem z owoców. Kompot wyglądał tak:

    th.interia.pl/40,oikuchnia,85a2ed91137901/4a66d91c6929a_440.jpg
    We Francji takie coś to owoce w syropie i wielkiego ich wyboru nie ma (w przeciwieństwie do "compotes", których jest wiele w przeróżnych smakach):
    lescreasdepatchie3340.l.e.pic.centerblog.net/e8123eb9.jpg
  • princesswhitewolf 13.02.12, 00:36
    Polecam obejrzec toto z bliska:
    www.flickr.com/photos/fly-sycamore/6133066033/

    to nie jest mus, bo w tym sa cale kawalki owocow. Mus jest zmielony na papke. Tu sa owoce cale i w plynie
  • Gość: a. IP: *.fbx.proxad.net 13.02.12, 00:57
    princesswhitewolf napisała:

    > Polecam obejrzec toto z bliska:
    > rel=nofollow>www.flickr.com/photos/fly-sycamore/6133066033/
    >

    > to nie jest mus, bo w tym sa cale kawalki owocow. Mus jest zmielony na papke. T
    > u sa owoce cale i w plynie

    Ale my tu dyskutujemy o rynku francuskim. W innym kraju ta sama marka może robić zupełnie co innego pod podobną nazwą (i robi, jak widać).

    Zresztą, podpis o tym świadczy wyraźnie:
    "It's the closest we have ever found to our grandmother's compote in Russia"

    W Rosji kompot to to samo co w Polsce: płyn z owocami.

    To samo w Polsce.

    I teraz porównaj z francuskimi produktami pod nazwą compote.
  • coralin 12.02.12, 14:51
    Trudno porównywać , bo we Francji je się inaczej zależnie od regionu. Ten regionalizm kulinarny jest tam wyrazniejszy niż w Polsce. Codzienne, zwykle posiłki są tam prostsze w przygotowaniu. Oczywiście bardzo uogólniam, bo uważam, że pisanie "ja..." lub "w pewnym francuskim domu je się..." nie jest miarodajne.
  • Gość: konrad_dk IP: *.dip.t-dialin.net 12.02.12, 15:34
    coralin napisała:

    > Trudno porównywać , bo we Francji je się inaczej zależnie od regionu. Ten regio
    > nalizm kulinarny jest tam wyrazniejszy niż w Polsce. Codzienne, zwykle posiłki
    > są tam prostsze w przygotowaniu

    Słuszne spostrzeżenie.
    Zwróćmy uwagę, w ilu polskich kuchniach domowych, (szczególnie u starszego pokolenia ze wskazaniem na ludzi prostolinijnych),przywiązuje się uwage, do śniadania, obfitego w pajdy chleba z masłem i tłustą kiełbachą

    do obiadu z 3 dań- ciężkiej zupy- wywaru
    drugiego dania w postacia mięcha pieczonego w makabrycznej ilości tłuszczu z olbrzymią ilością kartofli

    deseru- jakiś zapychacz

    Nie wspominając ile małżeństw przez to padło, gdyż jedna z połówek nie chciała być domową kuchtą; za moment opiszę przykład dramatu małżeńskiego mego wujostwa- niezła szopka
  • princesswhitewolf 12.02.12, 15:38
    do obiadu z 3 dań- ciężkiej zupy- wywaru

    drugiego dania w postacia mięcha pieczonego w makabrycznej ilości tłuszczu z olbrzymią ilością kartofli

    deseru- jakiś zapychacz


    tak jakby francuzi nie jadali deserow i ciast, nie jadali miesa w tym ciezkich wolowin, i jakby ziemniaki nie przyszly do Polski wlasnie z Francji. Ze co, bagietka rzecz zdrowsza niz ziemniaki? no prosze!
    Croissant maslany z konfitura na sniadanie zdrowszy niz chleb z kielbasa? No prosze!

    We Francji tez ktos w rodzinie bywal tradycyjnie kuchta. Mysle ze Polacy jak zwykle zyja mitem ze GDZIES lepiej jest niz w "przasniej" Polsce.
  • konrad_dk 12.02.12, 19:02
    princesswhitewolf napisała:

    > do obiadu z 3 dań- ciężkiej zupy- wywaru
    >
    > drugiego dania w postacia mięcha pieczonego w makabrycznej ilości tłuszczu z ol
    > brzymią ilością kartofli
    >
    > deseru- jakiś zapychacz

    >
    > tak jakby francuzi nie jadali deserow i ciast,

    Możliwe. Podejmując ten temat, nic nie pisałem o prawie do wyłączności na nieomylność :)))

    Mnie chodzi o codzienność. Według mnie Francuzi jedzą mniej (Polacy więcej,Niemcy dużo więcej)


    nie jadali miesa w tym ciezkich
    > wolowin, i jakby ziemniaki nie przyszly do Polski wlasnie z Francji.

    Tak, tylko, że statystyczny Francuz je kartofle w bardzej urozmaiconych kompozycjach i niewiele. Jest otwarty bardziej na makarony, etc


    Ze co, bag
    > ietka rzecz zdrowsza niz ziemniaki? no prosze!
    > Croissant maslany z konfitura na sniadanie zdrowszy niz chleb z kielbasa? No pr
    > osze!

    Croissant (np z mąki pełnoziarnistej) z konfiturą "z prawdziwego zdarzenia" jest zdecydowanie zdrowszy; nie ma w nim tłuszczu zwierzęcego i jakis podejrzanych konserwantów



    >
    > We Francji tez ktos w rodzinie bywal tradycyjnie kuchta. Mysle ze Polacy jak zw
    > ykle zyja mitem ze GDZIES lepiej jest niz w "przasniej" Polsce.

    Zle myslisz. Przeciez chodzi o fakty. Przez właśnie problem kuchty w domu rozpadł się mojemu wujkowi związek małżeński. Chciał, żeby żona 7 dni w tygodniu robiła mu 3 posiłkowe obiady dziennie bazujące na kartoflach i mięsie. Zona wytrzymała tak niespełna 10 lat i stwierdziła, że to nie ma sensu. Jako argument podała zaściankowość wujasa.
  • princesswhitewolf 12.02.12, 19:33
    nic nie pisałem o prawie do wyłączności na nieomylność :)))
    paskudnik. Podbil moje serce tym zdaniem.
  • bene_gesserit 12.02.12, 20:00
    konrad_dk napisał:

    > Croissant (np z mąki pełnoziarnistej) z konfiturą "z prawdziwego zdarzenia" jes
    > t zdecydowanie zdrowszy; nie ma w nim tłuszczu zwierzęcego i jakis podejrzanych
    > konserwantów

    ...pomijając oczywiście drobny fakt, że w croissancie z prawdziwego zdarzenia jest masła jak naplute. Chyba, ze jest zrobiony - he he - z jakże zdrowej margaryny.

    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • coralin 12.02.12, 15:50
    Lekkość francuskiej kuchni to mit. Tam też są sosy, dojrzewające sery. Chodziło mi o to, że codzienny posiłek jest tam prostszy w przygotowaniu.
  • konrad_dk 12.02.12, 18:46
    coralin napisała:

    > Lekkość francuskiej kuchni to mit. Tam też są sosy, dojrzewające sery.

    Uogólniając tak. Ale według mnie Francuzi jedzą mniej i lżej, delikatniej i estetyczniej jak Polacy; mam na myśli tak na codzień.
    Możliwe, że moja ocena jest błedna i wynika ze słabości do Kultury Francuskiej w szerokim znaczeniu tego słowa?
    Zdecydowanie Kuchnia Polska przypomina według mnie Kuchnie Niemiecką. Niemcy jedzą jeszcze bardziej tłusto i obficie aniżeli my, Polacy. Mam wrażenie, że prym wiedzie tutaj konsumpcja wieprzowiny i kiełbas. Statystyczny obywatel niemiecki nie gardzi tanim ale sytym mięsem mielonym. Również pieczywo jest nieodłącznym atrybutem tutejszego Menu. Jada się z lubością masło, jajka "ohne Ende", a boczek i pasztety są obiektem westchnień.

    To tyle co do uogólnień.
    Przecież obecnie ogólny trend, to zdrowe odżywianie, lekko strawne posiłki. Myślę, że liczba fanów Zdrowej Kuchni rośnie tak we Francji, Polsce, Niemczech, jak i innych państwach.


    Chodziło
    > mi o to, że codzienny posiłek jest tam prostszy w przygotowaniu.

    No właśnie.
  • Gość: antykomunista IP: *.play-internet.pl 13.02.12, 00:46
    obecny trend to jedzenie śmieci i łapanie nadwagi
  • Gość: miu IP: *.fbx.proxad.net 12.02.12, 17:05
    Czym sie rozni kuchnia francuska od polskiej? Jesli ma byc jednym zdaniem, to moge tylko powiedziec: WSZYSTKIM - od stylu jedzenia, przez skladniki, po prezentacje dan :)
  • konrad_dk 12.02.12, 18:32
    Gość portalu: miu napisał(a):

    > Czym sie rozni kuchnia francuska od polskiej? Jesli ma byc jednym zdaniem, to m
    > oge tylko powiedziec: WSZYSTKIM - od stylu jedzenia, przez skladniki,
    > po prezentacje dan :)

    Fajna lapidarna, może trochę uproszczona, konkluzja.
  • Gość: Bruggeling IP: *.access.telenet.be 15.02.12, 15:04
    To co mozna kupic w sklepach w departamencie Polnocnym nie nadaje sie do jedzenia,wszystko napchane serem,wedliny napompowane woda i mieso halal.
    Chleb nadmuchany (mam na mysli ten z piekarni,w supermarketach nie kupuje) a bagietki o niebo lepsze w Belgii.
    Francja jako miejsce do zwiedzania i owszem ale jedzenie maja paskudne!Naprawde nie rozumiem zachwytu.

  • bene_gesserit 12.02.12, 20:23
    jak w takich watkach wyłażą uprzedzenia i stereotypy. Wyrafinowani Francuzi z jedną oliwką upozowaną fotogenicznie na talerzu z kawalkiem szlachetnego sera vs prości Polacy nad michą klusek z omastą, z drewnianą łyżką w dłoni.
    Wlasnie porownalam dostepne w necie statystyki - Francuzi i Polacy zjadają rocznie niemal tyle samo wieprzowiny (Francuz - 76kg/głowę/rok, Polak około 73 kilogramów mięsa w ogole, z czego wieprzowina stanowi jakąś tam część, bo spożycie drobiu z roku na rok rośnie). Itd itd, zapewne.

    Mi sie innosc kuchni francuskiej kojarzy glownie z innymi zapachami - wiecej oliwy i masla, inne zioła.
    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • Gość: półfrancuska IP: *.kaskada.net 12.02.12, 20:44
    Moim zdaniam kuchnia francuska jest przereklamowana.
  • easz 12.02.12, 22:20
    A mi sie wydaje, ze takie teksty, to czesciej zwykle zaczepki i prowokacji znudzonych zadymiarzy, niz prawda, stereotypowa, czy mniej. Teksty jak powyzszy nawet, mimo ze niby 'imo', jak pare jeszcze w tym watku. Bo jak mozna miec tak waskie przylozenie?

    Jak wiem, ze niewiele wiem, to nie gadam jak wyrocznia.
    Prowokacje, czy nie, to mnie tez zawsze dziwilo, ze i na takim neutralnym forum jak Kuchnia odbywaja sie regularne bitwy na jedzenie, podszyte wojnami na mentalnosci, style zycia, racje i lepszosci. Byloby fascynujace, gdyby nie bylo tak nudne i glupie.

    --
    to jest mój sen
  • Gość: miu IP: *.fbx.proxad.net 12.02.12, 22:25
    Masz calkowita racje.
  • princesswhitewolf 13.02.12, 00:39
    wypowiedz easz to dopiero prowokacja:) uuu lala! i jak podszyta wyzszoscia wykazywana tu innym

    Ludzie wszedzie i zawsze maja odmienne opinie. Kuchnia jest takim samym tematem jak kazdy inny. I dobrze ze ludzie maja odmienne opinie.

    Byloby fascynujace, gdyby nie bylo tak nudne i glupie.


    to po co czytasz?
  • Gość: półfrancuska IP: *.kaskada.net 13.02.12, 08:58
    Odmienne opinie można mieć, ale czemu zaraz wartościować, co lepsze, a co gorsze. Zastanawia mnie też ta czołobitność przed kuchnią francuską. Zgadzam się, że ten wątek to prowokacja typu czym różni się pies od kota.
  • zuzia_buzia 13.02.12, 11:22
    Pomiędzy kuchnią polską, a francuską zdecydowanie więcej jest różnic, niż podobieństw. Jednak, według mnie, obie te kuchnie są wspaniałe. A ich odmienność czyni je wyjątkowymi. Wydaje mi się jednak, że u nas kuchnia jest trochę bardziej jednolita. We Francji, w zależności od regionów, jada się potrawy bardzo lekkie z oliwą z oliwek, ale już np. na północy lekka oliwa zastępowana jest przez ogromne ilości masła. Jeszcze za czasów mojej edukacji w Szkole Języka Francuskiego, gdzie uczyłam się tego wspaniałego języka, mieliśmy przygotowane warsztaty kulturowe i na jednych z nich próbowaliśmy francuskich potraw. Ja, będąc jeszcze wtedy laikiem kultury francuskiej, byłam zdziwiona podanymi potrawami. Stereotypowo Francję kojarzyłam z oliwą, winem, bagietkami, oliwkami i serem. Takim lekkim daniem, którym na pewno się nie najem. A tu proszę, pasztet z kaczych wątróbek, łosoś w sosie, zupa jarzynowa (ale i tak Francuzi bardzo rzadko sięgają po zupy), tarta itp.
    Kocham kuchnię polską i według mnie porównywanie ją z kuchnią francuską mija się z celem. Różnią się niesamowicie, ale i kultura życia między naszymi Państwami się różni.
  • easz 05.03.12, 01:09
    princesswhitewolf napisała:

    > Ludzie wszedzie i zawsze maja odmienne opinie. Kuchnia jest takim samym tematem
    > jak kazdy inny. I dobrze ze ludzie maja odmienne opinie.
    >
    > Byloby fascynujace, gdyby nie bylo tak nudne i glupie.

    >
    > to po co czytasz?

    Bo trafiam na takie kwiatki, a przychodzę tu czytać co innego, to, co powinno sie tu znaleźć, w zamierzeniach, teoretycznie, czego się po takim forum oczekuje, rzecz jasna.

    Pół biedy, jak trol jest zalogowany, mogę go zniknać. Zwykle nie jest i trzeba się użerać i trafiać gałami ciągle na lepsze głupoty. A ja bym chciała sobie w spokoju poczytać, popatrzeć, dowiedzieć się czegoś, bez ciągłego natykania się na miny. Takie jak twoja też.
    Owszem, ludzie mają odmienne opinie, ale po co zaraz nerwy i opluwanie? I 'moje na wierzchu'?

    --
    to jest mój sen
  • Gość: miu IP: *.fbx.proxad.net 13.02.12, 13:33
    Czym sie rozni kuchnia francuska od polskiej? Jak juz wspomnialam, najkrocej mowiac WSZYSTKIM :)

    Poniewaz dyskusja wre, pozwole sobie rowinac temat:
    1. We Francji male, slodkie sniadania (bagietka, konfitury, kawa ) - w Polsce duze, raczej angielskie + przekonanie, ze sniadanie ma byc solidne, bo bez niego jak nic utyjemy. Francuzi sa naszczuplejsi w Europie.
    2. We Francji sa dwa obiady - na obiad i na kolacje - w Polsce wciaz popularne sa kanapki, ktore we Francji sa synomniem katastrofy, zaganiania, wycieczki, sytuacji wyjatkowej, itp. Obiad to minimum dwa dania , ale raczej trzy. Kolacja - podobnie.
    3. We Francji jedzenie sezonowe to podstawa, w Polsce dominuje jeden sezon kuchenny (oczywiscie kazdy zaraz przywola ze latem je wiecej surowek, itd. - mniei chodzi o potezne tendencje)
    4. Ogromna ilosc warzyw i owocow w codziennej diecie oraz nieustanne powtarzanie (w telewizji, w radiu, w prasie, w szkole, w stolowce, ba nawet w sklepach wisza tabliczki!), ze trzeba jesc piec porcji owocow i warzyw dziennie Cukinie, fasolka zielona , potezne selery, gory marchewki - to chyba dominujace, ale oczywiscie na stoly trafia wszystko co tylko daje ziemia.
    5. Na sredniozmoznych i zamoznych stolach ogromna ilosci skladnikow wysokiej oraz bardzo wysokiej jakosci, wciaz w ogole niedostepnych lub bardzo trudno dostepnych w Polsce
    6. Ryby, owoce morza, ryby - trzy, cztery razy w tygodniu, 90% morskie, gatunki w Polsce niemal w ogole nie znane dostepne w kazdym hipermarkecie
    7. Niewiarygodna regularnosc posilkow, zegarki mozna regulowac wg francuskich brzuchow – jak jest w Polsce nie musze mowic
    8. Dieta miesna oparta na wolowinie, drobiu (w tym pulardy, perliczki, przepiorki, kaczki) oraz baraninie. Wieprzowina jest tylko jednym z wielu mies, w Polsce stanowi podstawe wyżywienia z kurczakami w komplecie. Reszty mies właściwie nie jadamy.
    9. Wino jako naturalny dodatek kulinarny do duszenia mies, robienia sosow, itd. jak w Polsce olej
    10. Ogromna ilosc ziol w kazdej kuchni, swieze ziola stale w sklepach w sprzedazy, ciete. Bez ziol nie ma kuchni francuskiej. Tony piertuszki. Peczek pietruszki we Francji to z dziesiec naszych (supermarketowy do supermarketowego)
    11. Salata - bez salaty trzeciego dnia Francuz umiera ;) W tym chlop od pluga, itp. "kawal chlopa"
    12. Jedzene w restauracjach jest powszechne, naturalne. W tygodniu jedzenie w kantynie, na stolowce szkolnej czy zakladowej. Obiad MUSI byc obiadem, a nie amerykanskim lunchem polknietym w naperdce, z plasitkowego pudelka, kanapka, itp. - co w Polsce, wiemy.
    13. Sladowe ilosci panierek, za to morze 30% smietany. Bez dobrej 30% smietany nie ugotujemy francuskich dan.
    14. Biale pieczywo podawane do wszystkiego. Ekstremalny widok - prosty Francuz jedzacy sushi i zagryzajacy bagietka ;) :DDD
    15. Sery, sery, sery - Nie da sie rzadzic panstwem w ktorym jest 365 gatunkow sera mowil de Gaulle :) Ser moze byc daniem, dodatkiem do dania, deserem, posilkiem - zycie bez sera to nie jest zycie ;) Kocham Francje za sery! W Polsce nie ma polskiego sera, sa wyroby seropodobne oraz proby stworzenia jakichs gatunkow, ciagle w powijakach, lata świetlne od Francji, ktora nie ma na swiece zadnej konkurencji w tej dziedzine.
    16. Zupy raczej nigdy nie podaje się do obiadu oraz do kolacji „proszonej”. Obiad lub kolacje zasadniczo poprzedza przystawka. Zupy natomiast są bardzo popularne w warunkach domowych na kolacje. Są jednak bardzo odmienne od tradycyjnych polskich.
    17 Regionalizacja i niewarygodne BOGACTWO kuchni francuskiej. Niestety, polska kuchnia jest homogeniczna i bardzo uboga na tle wszystkich narodow o podobnej ilosci mieszkancow, rozmawialismy na ten temat wielokrotnie na tym forum.
    18. Biesiadowanie - najpowszechniejszy sposob spedzania czasu, podtrzymywania relacji miedzyludzkich od Lilie po Marsylie. Wspolne jedzenie to podstawa zycia spolecznego we Francji. Dlugie przesiadywanie przy stolach, obiad trwajacy w dzien wolny od pracy cztery-piec godzin to norma. Jak spotkanie z przyjaciolmi - to w restauracji lub zaproszenie na obiad lub kolacje. Dam sobie palec obiac, ze obiady robocze mogli wymyslec tylko Francuzi ;)
    19. I na koniec: WYRAFINIOWANIE, fantastyczna prezentacja jedzenia. W tej dziedzinie jest na swiecie tylko jedna konkurencja - Japonczycy, ida lep w lep. A jak wiadomo "je sie takze oczami" - to jedno z najpopularniejszych powiedzen we Francji.
  • 363636r 13.02.12, 13:41
    Jak się to ma do punktu czwartego?
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,10991029,Polacy_jedza_najwiecej_warzyw_i_owocow_w_Europie.html
    Polacy pierwsi, Francja dziewiąta.
    --
    BETTER MOTORHEAD THAN DEAD
  • mhr2 13.02.12, 13:45
    363636r napisał:

    > Jak się to ma do punktu czwartego?

    dla tych co nie "rozumia",
  • Gość: miu IP: *.fbx.proxad.net 13.02.12, 14:08
    Wierzysz w statystyki? Jestesmy najszczesliwsi, nie mamy zadnego kryzysu, itd - to sa badania statystyczne. GUS dowiodl niedwano, ze z Polski nikt nie wyjechal, bo do spisie powszechnym nakazano doliczenie do populacji tych ktorzy wyemigrowali.

    Nie sprawdzalam czy wciaz jemy najwiecej ziemniakow w Europie, ale to tez warzywo. Do tego tony kapusty i mamy rekord. Uczciwy! ;) Zapytaj polskiego chlopa kiedy jadl cukinie albo jak przyrzadza brokuly.
  • najma78 13.02.12, 16:59
    Nie sprawdzalam czy wciaz jemy najwiecej ziemniakow w Europie, ale to tez warzywo. Do tego tony kapusty i mamy rekord. Uczciwy! ;) Zapytaj polskiego chlopa kiedy jadl cukinie albo jak przyrzadza brokuly.

    Nie trzeba pytac chlopow, wielu ludzi roznego pochodzenia i w roznym wieku nie wie nawet jak wygladaja te warzywa. W zwiazku z tym, ze mam znajomych rodakow z roznych stron Polski z ktorymi czasami spotykam sie towarzysko zauwazylam mongamicznosc i ubogosc ich kuchni, serwowanych posilkow. Mlodzi ludzie, ale z jakims tam juz doswiadczeniem, nie maja pojecia o istnieniu wielu owocow i warzyw wcale nie tak bardzo ezgotycznych, nigdy w zyciu nie posmakowali owocow morza, wedzonego lososia, koziego sera, baraniny, czy miesa z kaczki lub krolika.
  • Gość: Bruggeling IP: *.access.telenet.be 15.02.12, 15:09
    No tak,bo teraz bycie nowoczesnym oznacza jedzenie lososia,dziczyzny i koniecznie owocow morza (bez tego ani rusz).
    Aha koniecznie trzeba dodac sushi i czerwone wino do kazdego posilku.
    Jacy ubodzy umyslowo sa ci ktorzy tych frykasow nie jadaja.
  • princesswhitewolf 13.02.12, 14:19
    No wlasnie ja tez mam watpliwosci co do pkt 4tego i 3ciego

    Polacy jedza jak najbardziej sezonowe owoce i warzywa i to na kilogramy. Cena pudeleczka w krajach zachodnich sezonowych owocow jest taka ze naprawde ludzie nie jedza kilogramow sezonowych truskawek sliwek itd- jak to ma miejsce w Polsce.
  • najma78 13.02.12, 17:06
    Moze niektorzy nie jedza, ale wielu kupuje bezposrednio w sklepach, ktore prowadza farmy, albo zbieraja sami z krzakow na polach lub zrywaja z drzew. My jak i nasi znajomi tak wlasnie robimy, pomimo, ze mieszkamy w duzej aglomeracji miejskiej, na wies nie mamy daleko. Mamy tez dom z ogrodem w tam trzy sliwy, dwie jablonie, troche krzewow malin i porzeczek, mamy owocow pod dostatkiem a czasem obdarzamy znajomych. Wszstko zalezy od stylu zycia w tym i preferowanej kuchni.
  • coralin 13.02.12, 17:21
    najma78 napisała:

    > Wszstko zalezy od stylu zycia w tym i preferowanej kuchni.

    To forum nie jest miarodajne i nie daje wyobrażenia o upodobaniach kulinarnych powszechnych wśród Polaków. A chyba o to chodzi w tym wątku.
    Z sezonowymi warzywami czy owocami chyba jest różnie. W sklepach widuję masę ludzi kupujących banany w miesiącach, w których jest zatrzęsienie owoców, które dojrzały u nas.

  • najma78 13.02.12, 17:46
    coralin napisała:


    > To forum nie jest miarodajne i nie daje wyobrażenia o upodobaniach kulin
    > arnych powszechnych wśród Polaków. A chyba o to chodzi w tym wątku.

    Nie napisalam nigdzie, ze to forum daje wyobrazenia, jednak to ile jadamy owocow i warzyw oraz z jakiego zrodla zalezy od stylu zycia jaki preferujemy.

    > Z sezonowymi warzywami czy owocami chyba jest różnie. W sklepach widuję masę lu
    > dzi kupujących banany w miesiącach, w których jest zatrzęsienie owoców, które d
    > ojrzały u nas.
    >

    A jakie ma to znaczenie, czy jesli ktos lubi banany ma ich nie jadac w okresie gdy sa dostepne sezonowe warzywa dojrzale w kraju, w ktorym mieszka? Ja jadam banany caly rok, podobnie jak inne owoce, ktore wogole nie rosna tu gdzie mieszkam, co nie oznacza, ze nie ogolacam swoich sliw z dojrzalych owocow i nie napycham sie nimi z luboscia. Jednak na sniadanie czy to latem czy zima preferuje weetabix z jogurtem, bananem i borowkami.
  • princesswhitewolf 13.02.12, 17:52
    Z sezonowymi warzywami czy owocami chyba jest różnie. W sklepach widuję masę ludzi kupujących banany w miesiącach, w których jest zatrzęsienie owoców, które dojrzały u nas.

    dieta? banan to specyficzny owoc jaki mozna jesc jak sie nawet choruje na watrobe, mozna podac go niemowlakom, znam faceta jaki w ogole nie lubi owocow z wyjatkiem bananow ( dziwak!)
  • coralin 13.02.12, 18:35
    Możliwe. Zwracam delikatnie uwagę, że pisanie "ja, u mnie w domu, znam faceta, który je"... nie daje wyobrażenia o upodobaniach Polaków. Oburzanie się na stwierdzenie, że Polacy kochają panierki, furę wypełniaczy i mikroskopijne dodatki warzywne, pisanie, że "ja , w moim domu, znajomi jedzą inaczej" chyba nie ma sensu.
    Co z tego, że możemy znać Francuzów opychających się kanapkami skoro to jednak rzadkość.
    Polacy jedzą sporo ziemniaków i kapusty stąd pewnie wysoka pozycja w spożyciu warzyw.
    Miu napisała wiele trafnych uwag dotyczących francuskiej kuchni. Nie ma co sprzeczać się czy dania francuskie czy polskie lepsze, bo w obu kuchniach są znakomite. Bezsprzecznie Francuzi maja wyższy poziom kultury kulinarnej, co objawia się powszechną przerwą obiadową, regularnością spożywania posiłków.
  • bene_gesserit 14.02.12, 19:38
    coralin napisała:


    > Polacy jedzą sporo ziemniaków i kapusty stąd pewnie wysoka pozycja w spożyciu w
    > arzyw.

    Gdybys zadala sobie trud i przeczytala zlinkowany tekst, wiedzialabys, ze dotyczy on warzyw i owocow bez ziemniakow.

    Nie mowiac juz o tym, ze w polskch sklepach warzywnych oprocz ziemniakow i kapusty są i inne warzywa i owoce.


    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • coralin 14.02.12, 20:06
    Ale ja nie opieram się o statystyki. To, że Polacy kupują dużo ziemniaków, kapusty (nie ma w tym nic złego, są to pyszne warzywa) to fakt poparty obserwacjami. Podobnie jest z sokami w kartonach. Nie potrzebuję statystyk, by stwierdzić, że Polacy powszechnie uwielbiają słodkie napoje. Owoców faktycznie jemy bardzo dużo, warzyw niewiele.
  • Gość: konrad_dk IP: *.dip.t-dialin.net 14.02.12, 20:53
    coralin napisała:
    > Ale ja nie opieram się o statystyki. To, że Polacy kupują dużo ziemniaków, kapu
    > sty (nie ma w tym nic złego, są to pyszne warzywa) to fakt poparty obserwacjami
    > .

    Obserwujesz chyba bardzo wąską grupę. Jestem przeciwnikiem uogólnień.
    Nawet nie stwierdzę, że wszystkie "Mohery" preferują tylko bigos i pierogi :))))

    > że Polacy powszechnie uwielbiają słodkie napoje

    Sorry, ale znasz widocznie ludzie, którzy mają "gdzieś własne zdrowie".
    W Polsce, w której jestem co najmniej raz w miesiącu ludzie pompują hektolitry wody mineralnej. Soki są krytykowane, a nawet negowane i to nawet przez mało wybredne masy.


    W Polsce jada się mnóstwo owoców ale także i warzyw
  • bene_gesserit 18.02.12, 15:04
    coralin napisała:

    > Ale ja nie opieram się o statystyki. To, że Polacy kupują dużo ziemniaków, kapu
    > sty (nie ma w tym nic złego, są to pyszne warzywa) to fakt poparty obserwacjami
    > . Podobnie jest z sokami w kartonach. Nie potrzebuję statystyk, by stwierdzić,
    > że Polacy powszechnie uwielbiają słodkie napoje. Owoców faktycznie jemy bardzo
    > dużo, warzyw niewiele.

    Yhy. Pewnie dlatego w warzywniakach nie uswiadczysz pomidorów, ogorkow, papryki, korzennych, salaty itd itd.
    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • coralin 18.02.12, 15:42
    Uświadczysz, ale zobacz ile jest słodkich napojów w stosunku do wody. Ile w każdej porze owoców z zagranicy w stosunku do warzyw.
  • bene_gesserit 18.02.12, 16:00
    coralin napisała:

    > Uświadczysz, ale zobacz ile jest słodkich napojów w stosunku do wody.
    Ile w każ
    > dej porze owoców z zagranicy w stosunku do warzyw.

    No, ile? Bo nie wiem.
    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • nieskorzanka 18.02.12, 11:06
    363636r napisał:

    > Jak się to ma do punktu czwartego?
    >
    rel="nofollow">wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,10991029,Polacy_jedza_najwiecej_warzyw_i_owocow_w_Europie.html
    > Polacy pierwsi, Francja dziewiąta.


    Też takie odniosłam wrażenie po kilkutygodniowej wizycie u rodziny w Nicei. W marketach i sklepach warzyw na lekarstwo i koszmarnie drogie, często ta przysłowiowa sałata niesamowicie wymęczona i zwiędła. Ulicznych straganów nie zaobserwowałam. Gdy chciałam ugotować polski chłodnik, musiałyśmy czekać na jeden jedyny dzień w tygodniu kiedy to w jednym miejscu w miescie zatrzymują się 2-3 samochody i z nich jacyś chyba tureccy handlarze sprzedają ,,niszowe'' warzywa takie jak buraki z nacią, czy pietruszkę korzeniową. Ale nie był to taki bazar jak w Polsce- kolorowo, bogato w odmiany owoców warzyw. Była to nędza i rozpacz, straszny bałagan, warzywa wymęczone.. bardzo zniechęcający widok. Skąd więc te mityczne ogromne ilości warzyw bierze przeciętny Francuz....?


    --
    Moje wiejskie klimaty i nie tylko...

    www.garnek.pl/zuzanka
  • Gość: kik IP: *.centertel.pl 18.02.12, 12:29
    Byłem kilka dni na wsi i nie widziałem kota z czego wnioskuję że na wsi nie ma kotów. Mityczne koty w Polsce mieszkają tylko w miastach.
  • nieskorzanka 18.02.12, 13:01
    Gość portalu: kik napisał(a):

    > Byłem kilka dni na wsi i nie widziałem kota z czego wnioskuję że na wsi nie ma
    > kotów. Mityczne koty w Polsce mieszkają tylko w miastach


    Moje spostrzeżenia potwierdza siostra, która we Francji żyje od ponad trzydziestu lat. Bo to u niej byłam w porze, która sprzyja obfitości warzyw w sprzedaży.


    --
    Moje wiejskie klimaty i nie tylko...

    www.garnek.pl/zuzanka
  • felinecaline 18.02.12, 13:35
    To pokaz siostrze chocby to - dla Nicei i okolicy:
    www.nice-commerce-artisanat.fr/marches-de-nice-23.html
    cuisinelove.com/niceetenvirons/index.html
    Wszedzie, gdziekolwiek bywalam we Francji mieszkajac tu towniez od 30 lat obserwuje obfitosc targow w kazdej miescinie, miasteczku, miescie czy metropolii paryskiej oferujacych arcybogaty wybor wszelkich "plodow ziemi". A tu nagle okazuje sie, ze Nicea taka poszkodowana...:(
  • nieskorzanka 19.02.12, 05:37
    W Nicei są takie targi, ale są to przede wszystkim stragany dla turystów: pamiątki, miody, lawenda, mydełka, rękodzieło, kwiaty i trochę rzeczywiście warzyw i owoców, ale wszystko bardzo drogie. Ot takie ,,kolorowe jarmarki"..
    --
    Moje wiejskie klimaty i nie tylko...

    www.garnek.pl/zuzanka
  • felinecaline 19.02.12, 11:20
    No coz, Francja jest ogolnie biorac "drogim" krajem, zwlaszcza w obecnej dobie kryzysu.
    kryzysu).
    a ze jedna z podstawowych domen ekonomii francuskiej jest turystyka stad i owe "stragany dla turystow, zwlaszcza w tak obleganej przez nich okolicy.
    Nie wierze jednak, ze mieszkajac gdzies przez 30 lat nie ma sie rozpoznanychalternatywnych, tanszych zrodel zaopatrzenia - chocby w mniejszej, nie obleganej przez turystyczna "stonke" miejscowosci, czy to bezposrednio u produceznta lub chocby na przydroznym straganie, w poblizu gospodarstw ogrodniczych. nie wiem, jak to sie szczegolnie przedstawia w nicei i okolicy, ale ogolnie we francji panuje obecnie wlasnie kryzysem sposodowana moda na "odzysk".Mianowicie rozne stowaarzyszenia mieszkancow danego miasta a nawet poszczegolnych dzielnic skupuja niesprzedany przez MIN towar i dokonuja jego redystrybucji po bezkonkurencyjnych cenach w "bukietach asortymentowych.
    ludziska sie na to gremialnie i "bezwstydnie " zapisuja, placac w zaleznosci od dochodow od 6 do 2,5€:"bukiet" pelnowartosciowego towaru (nie ma "zgnilkow", za to jest sporo warzyw z upraw "bio" i gatunkow starych, obecnie rewaloryzowanych i wracajacych do "mody".chwala mrowczej pracy wolontariuszy zajmujacych sie odbiorem tej "zieleniny" z MIN, konfekcjonowaniem "bukietow", rezdystrybucja i cala niewdzieczna robota papierkowa.


  • Gość: kik IP: 79.162.106.* 19.02.12, 13:24
    nieskorzanka napisała:
    > W Nicei są takie targi, ale są to przede wszystkim stragany dla turystów

    Poupieraj się jeszcze trochę, proooooszę. Twoja ciekawa teoria brzmi "w krainie warzyw nie ma warzyw, bo ja ich nie widziałam". Pomarudź też trochę, że w Dubaju i na Bali jest drogo.
  • nieskorzanka 19.02.12, 14:02
    Ja nie opieram się tylko na moich obserwacjach poczynionych przez kilkutygodniowy pobyt, a również na tym co zaobserwowała moja siostra mieszkając we Francji ponad 30 lat!!!!!
    W Polsce na każdym kroku są stragany warzywne, w sezonie warzywa i owoce ,,wylewają się'' na ulicę (stoiska przed sklepem), we Nicei tego nie ma. A jak już gdzieś znajdzie się takie stoisko, to jest dość ubogie asortymentowo.
    --
    Moje wiejskie klimaty i nie tylko...

    www.garnek.pl/zuzanka
  • princesswhitewolf 19.02.12, 17:46
    nie no nieskorzanka tu jestes niesprawiedliwa. Moze w samej Nicei jest tylko ten jeden targ warzywno serowy z cenami dla turystow, ale bez przesady w kazdym innym miejsce targi we Francji sa niesamowite. Do tego wystarczy wejsc do jakiegokolwiek LeClerc czy Auchana i powalajacy jest wybor warzyw i owocow. Salat pomidorow itd rozmaitej masci od zatrzesienia o kazdej porze roku.
  • Gość: rozia IP: *.customers.infoclip.fr 21.02.12, 15:29
    Wiesz co nieskorzanka, kup sobie okulary :)))

    Oto zdjecia kilku warzywniakow w Nicei :

    www.google.fr/search?q=march%C3%A9+fruits+legumes+nice&hl=fr&prmd=imvns&source=lnms&tbm=isch&ei=DKhDT9zsK-jK0QXVwMmPDw&sa=X&oi=mode_link&ct=mode&cd=2&sqi=2&ved=0CCsQ_AUoAQ&biw=1280&bih=823

  • mhr2 21.02.12, 15:36
    Gość portalu: rozia napisał(a):

    > Wiesz co nieskorzanka, kup sobie okulary :)))
    >
    > Oto zdjecia kilku warzywniakow w Nicei :
    >
    > www.google.fr/search?q=march%C3%A9+fruits+legumes+nice&hl=fr&prmd=imvns&source=lnms&tbm=isch&ei=DKhDT9zsK-jK0QXVwMmPDw&sa=X&oi=mode_link&ct=mode&cd=2&sqi=2&ved=0CCsQ_AUoAQ&biw=1280&bih=823
    >
  • felinecaline 21.02.12, 16:09
    I pstro, moja kochana.
    Zafunduj sobie wycieczke do Francji, pojdz na jakikolwiek targ i bedziesz to samo co na zdjeciach "na zywca". Ja, mieszkajac w miescie o okolo 25tys mieszkancow mam do wyboru tylez targow co dzielnic, kazdego dnia gdzies sa stragany a na nich obfitosc zielonego i kolorowego towaru a sprzedawcy przescigaja sie, zeby zachecic cie do kupna kazdy wlasnie tylko i wylacznie u siebie - ten ci da sprobowac, tamten dorzuci pare truskawek "do wagi", pod koniec, zeby miec jak najmniej roboty ze "zwijaniem majdanu" obnizaja ceny a czasami wrecz rozdaja "koncowki"- kazdy ma "swoich" klientow skaperowanych wlasnie takimi ustepstwami.
    Ta prawidlowosc dotyczy zreszta nie tylko targowisk, lecz wszystkich wlascicieli prywatnych sklepikow z kazdej branzy w ten sposob chroniacych sie przed konkurencja ze strony"grandes surfaces" (super i hypermarketow).
  • mhr2 21.02.12, 16:42
    felinecaline napisała:

    > I pstro, moja kochana.
  • beata_ 21.02.12, 16:52
    A kto komu zabroni robić zdjęcia???? :D:D

    No i co można zdjęcia, jeśli nie robić (bo nie można)... nie pooglądasz ich nawet, skoro nie zrobione :-)


    No i popatrz, dokąd prowadzi pisanie nagłówkami bez dalszego ciągu w treści...

    --
    Nigdy...!

    ;-)
  • mhr2 21.02.12, 16:55
    beata_ napisała:

    > A kto komu zabroni robić zdjęcia???? :D:D

    nie mieszkasz tutaj, wiec nie krytykuj
  • felinecaline 21.02.12, 20:43
    No, jednak pstro i to w znaczeniu doslownym. Zapraszam do mojej galerii fotek i obejrzenia tam fotoreportazyku z mojego ulubionego targowiska w miescie, gdzie mieszkam i gdzie z wielkim upodobaniem bywam co niedziela.
    Nigdy-przenigdy nikomu nie przyszlo do glowy, by mi zabraniac tam robienia zdjec. Wybralam dla "niedowiarek" zdjecia straganow z warzywami i owocami (rowniez z "owocami morza i rybami) i z kwiatami, ale tylko niestety drobny wycinek roznosci tego targu, ktory z racji polozenia w szczegolnej dzielnicy i asortymentu oraz publicznosci glownie imigranckiej nazywam "arabia szczesliwa".
    "Zwiedzanie"proponuje zaczac stad:
    fotoforum.gazeta.pl/71,1,35.html
    i klikac na "poprzednie".
    Nooo, chyba, ze komus nie odpowiada nastroj "multiculti" :D
  • lashqueen 24.02.12, 08:26
    Tak już jest, że największych ekspertów od danych miejsc zgrywają zazwyczaj osoby, które były tam parę razy na wycieczkach. Znają się na rzeczy lepiej, niż tubylcy.
    --
    Italia od kuchni - tak zjesz tylko we Włoszech
  • beata_ 21.02.12, 21:20
    mhr2 napisała:

    > beata_ napisała:
    >
    > > A kto komu zabroni robić zdjęcia???? :D:D
    >
    > nie mieszkasz tutaj, wiec nie krytykuj


    A co ma piernik do wiatraka? Wycięłaś moje zdanie z kontekstu...

    Uważasz, że tu same wróżki zaglądają i wiedzą, o co Ci chodzi, kiedy tak dziwacznie piszesz?
    Wskazałam tylko JAK czyta/rozumie się taką Twoją wypowiedź... dodam - wiele Twoich wypowiedzi.
    To nie znaczy, że masz się nie wypowiadać, ale postaraj się proszę pisać/mówić do nas, a nie tylko do swoich myśli.
    To prośba, nawet jeśli krytyczna, to jednak w swojej istocie prośba - nie atak.
    Komunikacja polega na tym, żeby się wzajemnie rozumieć, nie? :-)

    ps
    To teraz anegdotka - ku rozweseleniu i rozluźnieniu atmosfery :-)
    Dawno temu wsiadłam sobie do taksówki, a był to czas kiedy korzystałam z tego środka transportu dość często - co w całej historyjce ma znaczenie, usadowiłam się, zapięłam pasy i zajęłam się swoimi myślami... nawet mi przemknęło, że wciąż stoimy... Chwilę to trwało, aż w końcu kierowca zapytał grzecznie dokąd jedziemy... Dopiero wtedy się przecknęłam - dla mnie oczywiste było dokąd jedziemy. Dla niego - nie było, co też oczywiste :-)


    --
    Nigdy...!

    ;-)
  • Gość: a. IP: *.fbx.proxad.net 26.02.12, 05:06
    nieskorzanka napisała:

    > Ja nie opieram się tylko na moich obserwacjach poczynionych przez kilkutygodnio
    > wy pobyt, a również na tym co zaobserwowała moja siostra mieszkając we Francji
    > ponad 30 lat!!!!!
    > W Polsce na każdym kroku są stragany warzywne, w sezonie warzywa i owoce ,,wyle
    > wają się'' na ulicę (stoiska przed sklepem), we Nicei tego nie ma. A jak już gd
    > zieś znajdzie się takie stoisko, to jest dość ubogie asortymentowo

    www.cityvox.fr/guide_nice/les-marches-d-alimentation-en-ville_3502757/PageNews
    www.facebook.com/pages/Panier-l%C3%A9gumes-Bio-de-Nice-et-alentours/146241675426440
    www.nicematin.com/article/economie/le-marche-bio-subit-une-baisse-de-regime.407798.html

    Na pewno jest więcej mniejszych, tylko trzeba wrzucić nazwy osiedli, żeby znaleźć. Ostatecznie można się raz na tydzień przejechać np. do Cannes La Bocca do Grand Frais (a tam jest jarzynowy i owocowy raj).

    P.S. W Polsce się wylewają, bo nikt tego nie kontroluje. We Francji jak chcesz sprzedawać to musisz mieć na to papiery i stoisko w ściśle wyznaczonym miejscu, więc nic się wylewać nie może, babcia z pęczkiem pietruszki też siąść przy przystanku nie siądzie.
    We Francji wylewają się owoce i warzywa przed sklepami arabskimi.
  • iwonka55 13.02.12, 13:49
    Podpisuje sie pod kazdym punktem. Mieszkam we Francji od kilku lat i mam dokladnie takie same spostrzezenia.
    Jesli chodzi o regularnosc posilkow, to dla mnie jest to jeden z najwazniejszych czynnikow decydujacych o tym, ze Francuzi sa szczupli.

    pozdrawiam
    iwona
  • szopen_cn 13.02.12, 13:54
    O zabach nie wspomnialas....
  • princesswhitewolf 13.02.12, 14:27
    bo Francuzi nie jadaja zab znowu tak czesto. Tak samo czesto jak Polacy sarnine.
    Slimaki sa bardziej popularne ale tez nie codziennie.
  • Gość: miu IP: *.fbx.proxad.net 13.02.12, 19:01
    Legnedarne slimaki jada sie we Francji zdecydowanie od swieta. Zrobienie ich samodzielnie - gehenna. Znam Francuzow, ktorym "rozbiegly" sie po kuchni i... musieli obiad zbierac z sufitu ;) :DDDD Natommiast kupne dobrej jakosci sa naprawde drogie, zas te w przystepnej cenie przystepne nie sa rewelacyjne.
  • lashqueen 13.02.12, 18:01
    18. Biesiadowanie - najpowszechniejszy sposob spedzania czasu, podtrzymy
    > wania relacji miedzyludzkich od Lilie po Marsylie. Wspolne jedzenie to podstawa
    > zycia spolecznego we Francji. Dlugie przesiadywanie przy stolach, obiad trwaja
    > cy w dzien wolny od pracy cztery-piec godzin to norma

    O, to bardzo podobnie, jak we Włoszech!
    --
    Italia od kuchni - tak zjesz tylko we Włoszech
  • Gość: oleandra IP: *.pool80-103-110.dynamic.orange.es 13.02.12, 23:41
    Oprocz 10, 13 i 19 wypisz wymaluj kuchnia iberyjska! Francuzi sa najszczuplejsi, a Hiszpanie zyja najdluzej w Europie!
  • Gość: zadumana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.12, 14:14
    Miu zrobiła sensowną analizę. Ja mogę tylko dopisać w ujęciu - co jest wspólnego?

    Ale żeby o tym pisać dalej sensownie trzeba sobie powiedzieć co się porównuje. Jeśli będziemy porównywać styl to trzeba pamiętać, że polska kuchnia chłopska ma na obiad jedno wielkie (jak chłop był bogaty) danie, ogromna porcja i ten styl próbują obecnie naśladować różne "Chłopskie chaty" przydrożne. Najeść się do oporu jednej potrawy to szczyt szczęścia.
    Zdziwiło mnie niezmiernie, kiedy na skutek lektur kulinarnych, podróży itp. dowiedziałam się, że chłopska kuchnia francuska czy włoska od bardzo dawna np. na zwykły obiad serwuje kilka różnych dań. Takiej obfitości i fantazji nie spodziewałam się. I tu ma m.in. zastosowanie punkt 11 u Miu czyli:
    11. Sałata - bez sałaty trzeciego dnia Francuz umiera ;) W tym chłop od pługa, itp. "kawal chłopa".

    No właśnie ten "chłop od pługa" tam i tu to jakieś dwa różne chłopy:)))))

    Ale jednak wspólną cechę znajdziemy w polskiej tradycyjnej kuchni poszlachecko-mieszczańskiej i w kuchni francuskiej chłopskiej oraz mieszczańskiej. Polski elegancki obiad zawsze składał się z kilku dań. I tu jest francuski wpływ w postaci zupy, drugiego dania i deseru. Polskie przyjęcie (a pamiętam to od dziecka plus liczne kulinarne opowieści babć i dziadków) miało kolejno najpierw przystawki zimne, przystawki ciepłe, czasem elegancką zupę, drugie danie z kompotem, desery, osobno podawaną kawę plus koniak. To wszystko było wg modły francuskiej. Ci ludzie podróżowali i wiedzieli jak się elegancko je w świecie. Naśladowali co wówczas było najlepszego.

    Zaskoczyło mnie w tym wszystkim tylko, że naśladowano nie jak sądziłam styl francuskich sfer wyższych, ale okazało się, że "tam" również chłopskie kuchnie tak funkcjonowały.

    No i tyle wspólnego i różnego ode mnie:))))))))
  • ampolion 13.02.12, 15:27
    A co to takiego , kuchnia "polska"?
    --
    "Ci, którzy wiedzą - nie mówią.
    Ci, ktorzy mówią - nie wiedzą"
  • princesswhitewolf 13.02.12, 17:30
    A co to takiego , kuchnia "polska"?

    To co sie je miedzy Odra a Wisla obecnie?
  • najma78 13.02.12, 17:47
    Kuchnia polska to to co jada sie w wiekszosci polskich domostw. To co jadalo sie kiedys tez ma znaczenie.
  • Gość: Marynia IP: *.internetunion.pl 18.02.12, 22:47
    A za linią Wisły wg koleżanki to już nie Polska? Może poza książką kucharską warto mieć na półce i atlas, choćby kieszonkowy...
  • princesswhitewolf 19.02.12, 12:48
    w poznanskim to sie mowi ze na wschod od Wisly to Polska B lol
  • krysia2000 26.02.12, 18:30
    princesswhitewolf napisała:

    > w poznanskim to sie mowi ze na wschod od Wisly to Polska B lol

    Dosadniej mówią.

    --
    To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
  • Gość: miu IP: *.fbx.proxad.net 13.02.12, 19:40
    Ampolion slusznie pyta co to jest kuchnia polska.

    Mysmy stracili dusze - przez zabory, przez pauperyzacje szlachty po powstaniach i masowa emigracje co cenniejszych obywateli (wielkokrotna). A potem przyszed PRL i z niewiarygodnej powojennej biedy w bolach narodzilo sie cos co znamy dzis, jakas mieszanka permamentrnego kryzysu ze swiadoma polityka PRLowskich rzadow polegajaca na odcinaniu korzeni od szlachectwa, od mieszczanstwa (niewiele go bylo, ale zawsze cos), od wschodnich tradycji i od pamieci o tym co bylo.

    Tak, pytanie: "a co to jest kuchnia polska?" jest podstawowe, bo kuchnie narodowe to tradycja, dziedzictwo powielane i udoskonalane przez wieki.
  • Gość: konrad_dk IP: *.dip.t-dialin.net 13.02.12, 19:55
    Miu brawo za post dotyczący Kuchni Francuskiej - ten z 19 punktami. Ciekawa i według mnie trafna ocena.

    Gość portalu: miu napisał(a):

    > Ampolion slusznie pyta co to jest kuchnia polska.
    >
    > Mysmy stracili dusze - przez zabory, przez pauperyzacje szlachty po powstaniac
    > h i masowa emigracje co cenniejszych obywateli (wielkokrotna). A potem przyszed
    > PRL i z niewiarygodnej powojennej biedy w bolach narodzilo sie cos co znamy dz
    > is, jakas mieszanka permamentrnego kryzysu ze swiadoma polityka PRLowskich rzad
    > ow polegajaca na odcinaniu korzeni od szlachectwa, od mieszczanstwa (ni
    > ewiele go bylo, ale zawsze cos), od wschodnich tradycji i od pamieci o tym co b
    > ylo.
    >
    No ale przecież z drugiej strony zabory spowodowały popularyzowanie Kuchnii Niemieckiej, Austriackiej i Rosyjskiej.
    W PRL ludzie także byli kreatywni kulinarnie.
  • felinecaline 13.02.12, 20:38
    Jest jeszcze jedna, drobna roznica, o ktorej jakos nikt dotychczas nie wspomnial: nastawienie Francuzow do gotowania.
    Tu kuchnia, gastronomia to sztuka i nikt nie powie o kucharzu per "kuchta", jakie to okreslenie pojawilo sie w tej dyskusji. Francuzi sa niezwykle dumni ze swoich "chefs", nieraz niemal do przesady, marzeniem kazdego podkuchennego jest moc wziac udzial w stazu u takiej osobistosci, gremialne jest uczestnictwo w rozmaitych konkursach jak np doroczny konkurs o tytul "meilleur ouvrier de France" /dyscyplina: kuchnia czy tez popularny od kilku lat spektakularny telewizyjny "Top chef" - niezwykle trudny, skomplikowany, wrecz bezlitosny konkurs dla mlodych adeptow rondla, ale udzial w ktorym wrecz nobilituje kandydata a juz zwyciestwo to prawie gastronomiczne "sancto subito", wlasnie dzis "poleci" na F6 drugi epizod tegorocznej edycji.
    A w Polsce....o zgrozo! kuchta! :(
    Dorzuce jeszcze krotkie (nie przzesadnie jednak) "mea culpa" za przylepienie dodatkowego "t" do poczciwej "compote", dalszy ciag na ten "pasjonujacy temat" po doladowaniu baterii do aparatu :P.
  • Gość: konrad_dk IP: *.dip.t-dialin.net 13.02.12, 22:21
    felinecaline napisała:

    > Jest jeszcze jedna, drobna roznica, o ktorej jakos nikt dotychczas nie wspomnia
    > l: nastawienie Francuzow do gotowania.
    > Tu kuchnia, gastronomia to sztuka i nikt nie powie o kucharzu per "kuchta", jak
    > ie to okreslenie pojawilo sie w tej dyskusji. Francuzi sa niezwykle dumni ze sw
    > oich "chefs", nieraz niemal do przesady, marzeniem kazdego podkuchennego jest
    > moc wziac udzial w stazu u takiej osobistosci, gremialne jest uczestnictwo w
    > rozmaitych konkursach jak np doroczny konkurs o tytul "meilleur ouvrier de Fra
    > nce" /dyscyplina: kuchnia czy tez popularny od kilku lat spektakularny telewi
    > zyjny "Top chef" - niezwykle trudny, skomplikowany, wrecz bezlitosny konkurs dl
    > a mlodych adeptow rondla, ale udzial w ktorym wrecz nobilituje kandydata a juz
    > zwyciestwo to prawie gastronomiczne "sancto subito", wlasnie dzis "poleci" na F
    > 6 drugi epizod tegorocznej edycji.
    > A w Polsce....o zgrozo! kuchta! :(

    Nie rozumiem na jakiej podstawie tak sądzisz? Uważam, że zawód kucharza jest szanowany wszędzie.
    Wręcz odwrotnie, mam wrażenie, że media (np. niemieckie) kreują w sztuczny sposób kucharzy na gwiazdy.

    nce" /dyscyplina: kuchnia czy tez popularny od kilku lat spektakularny telewi
    > zyjny "Top chef" - niezwykle trudny, skomplikowany, wrecz bezlitosny konkurs dl
    > a mlodych adeptow rondla, ale udzial w ktorym wrecz nobilituje kandydata a juz
    > zwyciestwo to prawie gastronomiczne "sancto subito", wlasnie dzis "poleci" na F
    > 6 drugi epizod tegorocznej edycji.

    No widzisz. Media lansują programy kucharskie, widocznie się to opłaca.

    > A w Polsce....o zgrozo! kuchta! :(

    Od rau widać, że czytasz niedokładnie posty.
    Pisząc "kuchta" , wyrażałem się sarkastycznie...że mój wujas dążył do tego, żeby jego żona była kuchtą domową (tak to ona argumentowała i nazywała).
  • Gość: konrad_dk IP: *.dip.t-dialin.net 13.02.12, 22:32
    Krótka dygresja apropos biesiadowania.
    Uważam, że my Polacy również lubimy biesiadować. Chyba nawet bardziej fajnie potrafimy spędzać święta przy stole, ale i rodzinnymi spotkaniami kulinarnymi także nie odbiegamy od Francuzów i Włochów. Dobre polskie wiktuały i wspaniałe nalewki, gościnność to także nasze polskie atuty
  • aqua48 13.02.12, 22:39
    Gość portalu: konrad_dk napisał(a):

    > Krótka dygresja apropos biesiadowania.
    > Uważam, że my Polacy również lubimy biesiadować. Chyba nawet bardziej fajnie po
    > trafimy spędzać święta przy stole, ale i rodzinnymi spotkaniami kulinarnymi tak
    > że nie odbiegamy od Francuzów i Włochów.

    Odbiegamy. Francuzi, którzy przyjechali do Polski w Święta Wielkanocne byli wręcz przytłoczeni ilością naszych potraw, ciast, i zastawionym całym stołem. Oni świętują bez przejadania się, i bez "spędzania świąt przy stole". Ciasto jak jest to maksimum jedno.
    Biesiadowanie francuskie jest bardziej na luzie, bez takiego zadęcia, że każdej potrawy trzeba obowiązkowo skosztować bo obrazi się ciocia Krysia, albo babcia Zosia. I nie spinają się tak jak przydarzy im się np nakapać na świąteczny obrus, albo coś im spadnie z widelca.
  • krzysztofsf 13.02.12, 22:53
    aqua48 napisała:

    > Gość portalu: konrad_dk napisał(a):
    >
    > > Krótka dygresja apropos biesiadowania.
    > > Uważam, że my Polacy również lubimy biesiadować. Chyba nawet bardziej faj
    > nie po
    > > trafimy spędzać święta przy stole, ale i rodzinnymi spotkaniami kulinarny
    > mi tak
    > > że nie odbiegamy od Francuzów i Włochów.
    >
    > Odbiegamy. Francuzi, którzy przyjechali do Polski w Święta Wielkanocne byli wrę
    > cz przytłoczeni ilością naszych potraw, ciast, i zastawionym całym stołem. Oni
    > świętują bez przejadania się, i bez "spędzania świąt przy stole". Ciasto jak je
    > st to maksimum jedno.

    Mamy jeszcze w pamieci niedostatek jedzenia i zdobywanie lepszych potraw na Swieta, kiedy praktycznie byla jedyna mozliwosc ich pokosztowania. Jak ze dwa syte pokoleniea mina od tych czasow, to Swieta znormalnieja dietetycznie.

    a jak wygladaja u nich przyjecia weselne tak przy okazji?
    Tez jedno ciasto?


    --
    Petycja - stop cenzurze internetu
    Polecam Linuxeducd - uruchamiasz z plyty bez szkody dla ukochanego Windowsa
  • Gość: konrad_dk IP: *.dip.t-dialin.net 13.02.12, 23:39
    krzysztofsf napisał:

    > a jak wygladaja u nich przyjecia weselne tak przy okazji?
    > Tez jedno ciasto?

    Niech chciałbym posądzony o megalomanię, ale według mnie polskie tradycyjne wesela są wspaniałe. Podobne są niemieckie wiejskie wesela. Ciast jest mnóstwo i stoły suto zastawione.

  • iwonka55 14.02.12, 07:46
    Tak, jest tylko tort, lub tzw. pièce montée, czyli wieza zlozona z kuleczek z ciasta ptysiowego, wypelnionych kremem, pokrytych karmelem. Nie ma innych ciast.
    Francuskie wesele to obiad zasiadany - przystawka, co najmniej dwa dania, wszystko serwowane przez kelnerow. O polnocy tort i potem dopiero tance. Jest bardzo bardzo wykwintnie i smacznie. Jedzenie jest duzo smaczniejsze niz na polskich weselach, ale ja wole polskie wesele, kiedy goscie od razu po obiedzie zaczynaja sie bawic.

    pozdrawiam
    iwona
  • Gość: konrad_dk IP: *.pools.arcor-ip.net 14.02.12, 08:26
    iwonka55 napisała:

    > Francuskie wesele to obiad zasiadany - przystawka, co najmniej dwa dania, wszys
    > tko serwowane przez kelnerow. O polnocy tort i potem dopiero tance. Jest bardzo
    > bardzo wykwintnie i smacznie. Jedzenie jest duzo smaczniejsze niz na polskich
    > weselach, ale ja wole polskie wesele, kiedy goscie od razu po obiedzie zaczynaj
    > a sie bawic.

    Otóż to. Na polskich i niemieckich weselach tradycyjnych zabawa zaczyna się szybciej.
    Swieta Bozego Narodzenia w Polsce są także niepowtarzalne. To jest właśnie nasza tradycja.
  • Gość: kik IP: *.centertel.pl 14.02.12, 18:37
    Sorry koleś, ale przynudzasz i gadasz od rzeczy. Święta w każdym kraju są wyjątkowe, Polska nie jest ani lepsza ani gorsza. Podobnie pojechałeś z wychwalaniem polskiego świątecznego jedzenia, że go jest dużo. Wyżerkę na święta urządza się wszędzie w Afryce, w Azji, nawet Pigmeje się objadają na swoje święta. Uzmysłów sobie w końcu, że Polska nie jest pod tym względem żadnym wyjątkiem ani ósmym cudem świata.
  • Gość: konrad_dk IP: *.dip.t-dialin.net 14.02.12, 20:42
    Gość portalu: kik napisał(a):

    >w sobie w końcu, że Polska nie jest pod tym względem żadnym wyjątkiem ani ósm
    > ym cudem świata.

    A czy ja tak uważam? Gdzie ja tak napisałem? Przecież bez przerwy zaznaczam, czy wyrażam moje subiektywne zdanie. Ba, napomknąłem nawet, że mam słabość właśnie do Kultury Fancuskiej.
    No dobrze, niech będzie zadeklaruje, żeby nie było wątpliwości: " Nie uważam aby Polska była wyjątkiem albo ósmym cudem świata." Zadowolony? :))))
  • Gość: FRANKA IP: *.w109-213.abo.wanadoo.fr 14.02.12, 13:53
    z tego widac , bylas na jednym weselu ,kazde jest inne, a co do ciast ,to sie pmylilas bo wypieki i wyroby wykonane przez czekoladnika to siodmy cod swiata ,ludzie sie pieknie bawia od wczesnego wieczoru az do bialego rana ,troche smutnie to opisalas bo tak naprawde jest inaczej
  • Gość: konrad_dk IP: *.dip.t-dialin.net 13.02.12, 23:50
    aqua48 napisała:

    Odbiegamy. Francuzi, którzy przyjechali do Polski w Święta Wielkanocne byli wrę
    > cz przytłoczeni ilością naszych potraw, ciast, i zastawionym całym stołem.

    "jedna jaskółka wiosny nie czyni" chciałoby się rzec. Przecież jeden przykład nie powinien być dla Ciebie wykładnikiem.

    . Francuzi, którzy przyjechali do Polski w Święta Wielkanocne byli wrę
    > cz przytłoczeni ilością naszych potraw, ciast, i zastawionym całym stołem.

    No właśnie fantastyczna polska gościnność, która cieszy i jest naszym atrybutem.


    > świętują bez przejadania się, i bez "spędzania świąt przy stole". Ciasto jak je
    > st to maksimum jedno.

    Zależy od domu, że tak uproszczę.

    > Biesiadowanie francuskie jest bardziej na luzie,

    Zależy od charakteru impry, jej uczestników, no i gospodarza/ gospodarzy

    potrawy trzeba obowiązkowo skosztować bo obrazi się ciocia Krysia, albo babcia
    > Zosia. I nie spinają się tak jak przydarzy im się np nakapać na świąteczny obr
    > us, albo coś im spadnie z widelca.

    No to masz faktycznie nietolerancyjną ciocię i babcię:)))


  • Gość: amaroola IP: 124.150.90.* 14.02.12, 11:21
    skasowac, bo uswiadomilam sobie, ze zamiast zabawy z wyszukiwaniem podobienstw przeksztalci sie na wyszukiwanie roznic..co w gruncie rzeczy nie byloby takie zle. ale niestey przeksztalcilo sie w watek o wyzszosci jednej nad druga (znaczy sie wyzszosci kuchni francuskiej nad polska - dziekuje ci miu ;)))

    watek z zalozenia mial byc prowokacyjny, jako ze ostatnio zauwazylam na forum zalew typowo polskiego gotowania (kasze, chleby itp)

    i sadzilam ze bedzie wiecej doceniania polskiej kuchmi

    ( tak na marginesie , rzygac mi sice chce kiedy czytam o wyzszosci wloskich klusek nad polskimi)

    nie chce mi sie dyskutowac z zachwytami nad cukinia w kuchni francuskiej i nie chce mi sie uswiadamiac mieszkajacych we Francji ,ze kultura (kuchenna rownez) zalezy w duzym stopniu od geografii..,,

    powiem jedno: bedac dziecieciem jakies skromne 50 lat temu pamietam, ze kuchnia mojej babci i mamy warzywami stala (zwlaszcza w lecie)

    i one to, kobiety chlopkami z dziada pradziada bedace

    bylo to uzaleznione od sezonowosci, oczywiscie, bo do lat 80-tych nikt w e warzywa nam dzieciom serwowaly

    nikt mojej rodzinie nie jadal pomidorow w marcu (no i dzieki Bogu), jadalo sie natomiast pietruszke, selera, i por itd

    cukinie zaczelo sie jadac w latach 80-tych, zaraz po tym jak sie zjawila w POlsce, podobnie bylo z brokulami

    (imho francuzi znacznie dluzej przekonywali by sie do nowych warzyw/trenow niz Polacy - zaloze sie!)

    bzdury pisze miu dezawuujac kuchnie polska (swoja droga nie musiala tego robic, mozna doceniac kuchnie francuska bez 'ponizania' poskiej ;( ) - oparte sa one chyba na jakis niereprezentatywnych zrodlach - bo wsrod moich znajomych - klasa srednia (jak na dzisiejsze czasy) w dol do 'typowego wiesniactwa' - dieta jest dosc urozmaicona . warzywa i owoce zawsze obecne w duzych iloscac w sezonie...no chyba, ze to moje wiesniactwo to nie az takie wiesniactwo jak to miu'owe
  • Gość: amaroola IP: *.dyn.iinet.net.au 14.02.12, 11:27
    \\poprawka:

    i one to, kobiety chlopkami z dziada pradziada bedace
    do lat 80-tych te warzywa nam dzieciom serwowaly


    bylo to uzaleznione od sezonowosci, oczywiscie, bo ... te marcowe pomidory...no juz wole byc eskimosem;P
  • felinecaline 14.02.12, 12:20
    Czemu sie dziwisz, ze wyszukujemy roznice? Przeciez juz tytul watku do tego "zaprasza".
    Tymczasem rzeczywiscie , podobienstw jest zaskakujaco duzo a roznia sie, tak, jak w przypadku slawnego juz duetu kompot - compote (przez jedno "t" :P!!!!!!!).
    Polacy jedza rosol z kury a Francuzi maja do wyboru miedzy consommé de volaille (poule) a poule au pot.
    Francuzi oprocz banalnych zup jadaja owe consommés, potages czy tez veloutés.
    Z tymi ostatnimi zwiazana jest nasza rodzinna anegdota: dzieci kuzynki glosnym rykiem protestu odmawialy spozycia wieczornej "soupe" ale pozeraly to samo jesli matka zaproponowala im "velouté".
    Jesli juz jestesmy przy zupach to pochylmy sie nad garnkiem poczciwej zupy jarzynowej.
    Polska pani domu ugotuje ja tak, zeby zachowac rozpoznawalnosc wszystkich skladnikow, francuska skwapliwie zmiksuje na jednorodna - wybaczcie, mam zle skojarzenia - breje.
    I chociaz raz wygrywa w konkurencji estetyki podania wersja rodzima :D
    No to proponuje teraz - szukajmy podobienstw.
  • felinecaline 13.02.12, 22:49
    Szczesciem mnie przejmuje swiadomosc, ze to podejscie sie zmienia, zreszta obszerwuje to w ostatnim czasie, moze wlasnie pod wplywem owych miedzynarodowych programow tv.
    Dawniej choc dobrze bylo miec w rodzinie zaopatrzeniowca stolowki czy kucharke (kucharza) zwlaszcza w stolowce pracowniczej to jednak ten zawod traktowany byl dosc lekcewazaco, jak niestety wiekszosc zawodow sklasyfikowanych przez "przewodnia sile narodu" jako "fizyczne" a poslanie dziecka do szkoly zawodowej otoczenie traktowalo z politowaniem.
    To bardziej wypaczalo polska sztuke kulinarna anizeli niedostatki surowcowe :P, bo dzielny i przedsiebiorczy narod znajdowal parade na nie w najciezszych nawet okresach.
    Francuzi "od zawsze" maja w menu kroliki, my musielismy czasami zadowalac sie substytutem w postaci malo urodziwej ale sympatycznej i smacznej nutrii, ale przygotowywano ja wstydliwie i tez z lekka pogardliwie i o wiele mniej finezyjnie niz bylo to zaszczytem francuskiego krolika.
    Tak tez dawniej o ile jadano w Polsce baranine (pisze o okresie do '84 roku, do kiedy mieszkalam w kraju) to dopiero wtedy, gdy jagniatko osiagnelo wymiaru na przyzwoity kozuch i conajmniej z lekka juz pachnialo testosteronem - niewiele juz majac wspolnego ze smakowitym jagniatkiem paschalnym.
    O ile bryndza byla o tyle lubianym co rzadkim specjalem to sery kozie zostaly odkryte stosunkowo niedawno a i teraz sa ludzie z moja wlasna kuzynka wlacznie, ktorzy ich do ust nie wezma.
    Niektorzy nie biora tez do ust "foie gras" zwanego w kraju nie wiedziec czemu "pasztetem strassburskim", animozje swoja tlumaczac brutalnym sposobem tuczenia drobiu.
    A przeciez w przedwojennej Polsce w identyczny sposob tuczono nieszczesne kaczki i gesi i znowu moja osobista Ciotka przezyla mega-stress, bo wydawalo sie jej, ze nieostroznym manewrem przedwczesnie usmiercila ptaszyne.
    Ku Jej zdziwieniu po chwili owa wydalwaloby sie dokumentnie "zakorkowana" gaska wziawszy glebszy oddech przelknela jednak to, co bylo jej dane i jeszcze pozyla...az jej watrobka sie odpowiednio stluszczyla.
    Nie zaden wiec "strassburski" pasztet, bo i Polacy niegesi i Wagrzy i Bulgarzy i Chinczycy a w samej Francji najwieksze centra hodowli drobiu na foie gras sa na przeciwleglym krancu tego kraju.
    Tak wiec najgorsze sa tzw "idée reçues" tzn standardy pojeciowe typu: polski - tlusty, schabowy, panierka / francuski- bagietka, camembert i beret.
    Co napisawszy ide obierac swinska nozke i golonko na paté de...tête".
  • kwiatek_leona 14.02.12, 17:44
    No wiesz Feline, reszta Francji i tak juz kreci nosem na kuchnie alzacka, ze niby taka niemiecka a Ty nam jeszcze zalujesz pasztetow sztrasburgskich? Phi ;))))

  • felinecaline 14.02.12, 17:55
    Reszta Francji moze "nosem kreci", ale szczekami klapie i zuje, bo docenia te smaki.
    Zwlaszcza obficie podlane ...nooo czyyym? Ge...ge..gewur... !)
    Na zdrowie!
  • bene_gesserit 18.02.12, 15:11
    Gość portalu: miu napisał(a):

    > Ampolion slusznie pyta co to jest kuchnia polska.
    >
    > Mysmy stracili dusze - przez zabory, przez pauperyzacje szlachty po powstaniac
    > h i masowa emigracje co cenniejszych obywateli (wielkokrotna).

    Ze, słucham - co? Stracilismy duszę? Może wy, ale na pewno nie my :P
    Mam niewielki zbiorek ksiazek kucharskich sprzed wojny - oryginalnych i reprintow - i, doprawdy, nie widziałam tam 'straconej duszy', cokolwiek to znaczy. Poza tym opinie, ze emigrowali 'co cenniejsi obywatele' sugeruje dosc niemilo, ze ci, ktorzy zostali, juz tak cenni nie byli. Bardzo imo to niegrzeczne, nieprawdziwe zreszta tez.

    A potem przyszed
    > PRL i z niewiarygodnej powojennej biedy w bolach narodzilo sie cos co znamy dz
    > is, jakas mieszanka permamentrnego kryzysu ze swiadoma polityka PRLowskich rzad
    > ow polegajaca na odcinaniu korzeni od szlachectwa, od mieszczanstwa (ni
    > ewiele go bylo, ale zawsze cos), od wschodnich tradycji i od pamieci o tym co b
    > ylo.

    Nie bardzo rozumiem, co jest zlego w kuchni chlopskiej?
    Wloska, chlopska pizza i pasta zajada sie caly swiat, rowniez w najdrozszych restauracjach, a my sie mamy kryc wstydliwie po kątach z pierogami z kaszy gryczanej?

    > Tak, pytanie: "a co to jest kuchnia polska?" jest podstawowe, bo kuchnie
    > narodowe to tradycja, dziedzictwo powielane i udoskonalane przez wieki.

    No, dla ciebie ta polska tradycja jest, zdaje sie, dosc paskudna.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • princesswhitewolf 19.02.12, 12:50

    Ze, słucham - co? Stracilismy duszę?

    DOKLADNIE. Zabory to nie byla przyjemna rzecz ale jesli chodzi o kuchnie to tylko wzbogacila sie o wplywy oscienne
  • hotchocolate5 14.02.12, 10:38
    Wyrafinowaniem?
    Polak może sobie pozwolić na frykasy tylko od święta w okolicach wypłaty, a Francuz czy Włoch może je jeść często.
  • aqua48 14.02.12, 10:44
    hotchocolate5 napisała:

    > Polak może sobie pozwolić na frykasy tylko od święta w okolicach wypłaty, a Fra
    > ncuz czy Włoch może je jeść często.

    Nieprawda, Polak może sobie tak samo pozwalać na frykasy, jak Francuz, jednak wydaje mi się, że dla Polaka "frykasy" będą znaczyły zupełnie coś innego niż dla Francuza.
  • hotchocolate5 14.02.12, 11:06
    aqua48 napisała:

    > Nieprawda, Polak może sobie tak samo pozwalać na frykasy, jak Francuz, jednak w
    > ydaje mi się, że dla Polaka "frykasy" będą znaczyły zupełnie coś innego niż dla
    > Francuza.

    Masz racje, źle się wyraziłam. Chodziło mi o produkty typowe dla tych zachodnich krajów-wysokiej jakości sery, szynki itp. Tam są chlebem powszednim, a w Polsce to produkty z wyższej półki.
  • mhr2 14.02.12, 11:14
    hotchocolate5 napisała:

    > Masz racje, źle się wyraziłam. Chodziło mi o produkty typowe dla tych zachodnic
    > h krajów-wysokiej jakości sery, szynki itp. Tam są chlebem powszednim, a w Pols
    > ce to produkty z wyższej półki.
  • coralin 14.02.12, 16:44
    Ile tak naprawdę można zjeść dojrzewającego sera czy wędliny? Na pewno o wiele, wiele mniej niż polskich wędlin, twarogu. Te rarytasy je się trochę inaczej niż u nas czyli nie jako wypełniacz do kanapek.
  • hotchocolate5 14.02.12, 17:12
    Bardziej mi chodziło o to, że na zachodzie mogą sobie pozwolić finansowo na lepsze jakościowo jedzenie, niż przeciętny Polak. Wyższy poziom życia, lepsze zarobki i te sprawy. A sery i wędliny to tylko przykład. Przeciętny Francuz pije tez lepsze wina, lepsze kawy, je lepsze ryby i owoce morza i tak można by dalej wymieniać. Całokształt.
  • coralin 14.02.12, 18:20
    Chyba przeciętny Polak wydaje sporo na śmieciowe jedzenie.
    Przecież dobry twaróg, kasze nie są takie drogie, wiec myślę , że to kwestia upodobań, a nie finansów. Spożycie piwa i wódki jest wysokie, podobnie kartonowych "soków".
  • Gość: amaroola IP: *.dyn.iinet.net.au 14.02.12, 18:40
    choc nie mieszkam w polsce od wielu lat, to moje obserwacje poczynione w czasie odwiedzin w kraju jakos tego nie potwierdzaja - Wszyscy (!!!) moi znajomi i krewni nie kupuja smieciowego jedzenia, kupuja twarogi i kasze, mieso nie jest nawet kupowane na zapas i zamrazane w lodowce (tak jak to sie zazwyczaj dzieje w "cywilizowanych" krajach), czasami kupuja znakomita garmazerke typu "galaretka z zimnychh nozek" na lokalnych targach. kupuja tez wode a nie soki, jedza wiele sezonowych owocow i warzyw...czy ja mam jakichs dziwnych znajomych - w koncu wielu z nich to ludzie tzw. "prosci"

    a moze to smieciowe jedzenie jesczyms w czym lubuja sie tzw. "mlodzi, wyksztalceni, z wielkich miast"???, bo wsrod tzw. " moherow'. ktorych znam od lat i szanuje, tudziez wsrod czlonkow mojej rodziny oraz w domach moich znajomych ani smieciowe jedzenie, ani wspomniane "soki" sie nie pojawiaja...co do alkoholu - jest to sprawa regionalna wg mnie

    w koncu nie wszyscy francuzi pijaja wina z gornych polek, wielu zapewne zaspokaja swoja potrzebe zrelaksowania sie jakims cienkim kwasnym "plongiem" (plong to kreslenie tutejsze ;)
  • bene_gesserit 14.02.12, 19:41
    Przecietny Polak wydaje na jedzenie 23-25% swojej pensji. Przecietny mieszkaniec zachodniej EU - 12-15%.
    --
    Dont you know I got a leg.
  • Gość: konrad_dk IP: *.dip.t-dialin.net 14.02.12, 20:37
    bene_gesserit napisała:

    > Przecietny Polak wydaje na jedzenie 23-25% swojej pensji. Przecietny mieszkanie
    > c zachodniej EU - 12-15%.

    A nie wiesz dlaczego? Fachowo nazywa się to siła nabywczą. Tzw. Kaufkraft pensji polskiej jest niższy od francuskiej. Dlatego procentowo budżet Polaka będzie znacznie bardziej obciażony.
  • bene_gesserit 18.02.12, 15:14
    Wlasnie to napisalam.
    --
    cute but psycho. things even out
  • Gość: zadumana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.12, 11:12
    Frykasy tylko dla bogatych? Ależ skąd. Francuska i włoska chłopska kuchnia jest pełna "frykasów". Z reguły turystów, którzy mają do tego dojście całkowicie wszystko to zaskakuje. Problem nie siedzi w pieniądzach tylko w głowach. Trzeba mieć polot, finezję, fantazję. Niestety inny poziom, inna kultura i ten wątek pokazuje to dobitnie. Cała różnica w ludziach.
  • mhr2 14.02.12, 11:42
    Gość portalu: zadumana napisał(a):

    Ależ skąd. Francuska i włoska chłopska kuchnia jest
    > pełna "frykasów". Z reguły turystów, którzy mają do tego dojście całkowicie ws
    > zystko to zaskakuje.

    byloby tez wspaniale, bo kto ja tak na prawde zna?
  • Gość: amaroola IP: *.dyn.iinet.net.au 14.02.12, 16:51
    Gość portalu: zadumana napisał(a):

    > Frykasy tylko dla bogatych? Ależ skąd. Francuska i włoska chłopska kuchnia jest
    > pełna "frykasów".

    czyli tradycyjnych produktow i skladnikow krolujacych tam od stuleci - bardzo mocno zwiazanych z klimatem, geografia i mozliwosciami uprawy/produkcji owych frykasow

    > Z reguły turystów, którzy mają do tego dojście całkowicie ws
    > zystko to zaskakuje. Problem nie siedzi w pieniądzach tylko w głowach. Trzeba m
    > ieć polot, finezję, fantazję.


    no ciekawam ile nowych warzyw i produktow pojawia sie i jest akceptowane w tych glowach z finezja, fantazja i polotem ???

    zaloze sie ze nawet tak niewinne warzywo jak pak choy, czy inna okra lub egzotyczne warzywo dluuugo nie zagosci na francuskich chlopskich stolac, na wloskich zapewne tez



    a jednak w polsce z cala jej gama kompleksow (i dzieki nim), rowniez kulinarnych nowosci az pchaja sie dzrwiami i oknami

    sama pochodze z malego miasteczka i obserwowalam jak szybko od momentu pokazania sie na targach po raz pierwszy, papryki, zukinie, kabaczki stawaly sie hitem malomiasteczkowych gospodyn i rozchwytywane byly na pniu

    niech mi tu nikt nie bajdurzy o kartoflach i kapuscie, bo to glupi nie poparty niczym stereotyp ( choc moze w domach ludzi, ktorzy sie tego stereotypu trzymaja tak wlasnie sie jadalo i jada i)

    wiec niech mi tu nikt nie p...rzy o fantazji i "poziomie", bo zaloze sie, ze gdyby tak zajrzec pod wloskie i francuskie "strzechy" to nic w tamtejszej kuchni nie zmienilo sie od stuleci...
    jedza ta sama francuska sztampe i sprobowac nowych produktow nie maja nawet zamiaru i ochoty -- a to co nam sie wydaje "pelne polotu"... bla bla bla tym polotem sie tylko wydaje bo ta ich sztampa jest jest dla nas Polakow czyms nowym i atrakcyjnym i wpasowala sie w nowe trendy kuchenne ... (no i wiadomo, co Francuz wymysli, to Polak polubi)

    > Niestety inny poziom, inna kultura i ten wątek po
    > kazuje to dobitnie. Cała różnica w ludziach

    a to stwierdzenie to juz zupelne kuriozum socjo-psychologiczne...:(((

    iniby jaki "inny poziom", co dokladnie masz na mysli, zadumana?


    Niestety inny poziom, inna kultura i ten wątek po
    > kazuje to dobitnie. Cała różnica w ludziach.
  • Gość: kik IP: *.centertel.pl 14.02.12, 18:50
    Trza było założyć wątek pt. O wyższości polskiej kuchni nad francuska. Ludzie by się nie produkowali, żebyś na koniec im nawrzucała, że som głupi i się nie znajom.
  • Gość: amaroola IP: *.dyn.iinet.net.au 14.02.12, 18:59
    Gość portalu: kik napisał(a):

    > Trza było założyć wątek pt. O wyższości polskiej kuchni nad francuska. Ludzie b
    > y się nie produkowali, żebyś na koniec im nawrzucała, że som głupi i się nie zn
    > ajom

    jasne, bo kuniecznie trzeba "wyzszosc" wykazac, gdzie sie tylko da, jakby zwyczajnie poobserwowac sie nie dalo

    o,juz wiem skad sie biora tzw. kompleksy - dzieki za ten insight ;P
  • felinecaline 14.02.12, 19:12
    I dlatego, zeby wreszcie przerzucac sie naciaganymi argumentami o wyzszosci tak, jak ktos z "przedpiscow" zauwazyl Swiat Bozego Narodzenia nad Swietami Wielkanocy proponuje "wskoczyc" na watek, ktory za chwile zaloze, na ktorym prosze o wymienienie sie swoimi...
    forum.gazeta.pl/forum/w,77,133359840,133359840,Moje_najulubiensze_danie_z_kuchni_polskiej_i_nie.htmlZapraszam.


  • Gość: zadumana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.12, 11:16
    Amaroola - pozdrawiam Cię:) i bardzo proszę o czytanie tego co napisałam, po prostu. Gdzie napisałam, że francuscy i włoscy chłopi chętnie przyjmują nowości i to świadczy o ich polocie, finezji, fantazji?????
    Nie napisałam. Oczywiście, że wiem - oni nie lubią zmian kulinarnych i są na nie odporni. Ale rzecz w tym, że oni tak jak polscy chłopi żyli np. wśród łąk pełnych np. różnych ziół i ziółek i to oni a nie Polacy włączyli je do jadłospisu - choćby francuska sałatka z mlecza itp itd. Więc uważam, że tu wykazali polot, finezję, fantazję:)
    To tamci chłopi tworzyli posiłki z wielu dań a nie nasi, więc znowu uważam, że wykazali polot, finezję, fantazję:)))))

    Takie są fakty. Domniemuję stąd, że ta różnica podejścia do kuchni siedziała w głowach. Jedni mieli pomysły kulinarne uznawane w obecnej kulturze za niemal wzorcowe a drudzy nie mieli. Macie jakieś wyjaśnienia i domniemania co do przyczyn lepsze? Jeden kontynent, różne klimaty, ale przyroda stwarzająca dość podobne możliwości chociaż u nas zimniej.

    Dyskusja o wyższości czy niższości zawsze jest drażniąca, ale faktem jest to, że francuska kuchnia stałą się wzorem dla kulinarnej kultury europejskiej. Nie zajmujmy się jednak może teorią spiskową o tym dlaczego nas, tak pięknych i wspaniałych, świat kulinarny zlekceważył.
  • mhr2 15.02.12, 11:33
    Gość portalu: zadumana napisał(a):

    Ale rzecz w tym, że oni tak jak polscy chłopi żyli np. wśród łąk peł
    > nych np. różnych ziół i ziółek i to oni a nie Polacy włączyli je do jadłospisu

    > To tamci chłopi tworzyli posiłki z wielu dań a nie nasi, więc znowu uważam, że
    > wykazali polot, finezję, fantazję:)))))

    wlasnie kto mial pieniadze napisal, mysle ze ze ten temat jest "niesmaczny"
  • szopen_cn 15.02.12, 12:04
    Ale rzecz w tym, że oni tak jak polscy chłopi żyli np. wśród łąk peł
    > nych np. różnych ziół i ziółek i to oni a nie Polacy włączyli je do jadłospisu
    > - choćby francuska sałatka z mlecza itp itd. Więc uważam, że tu wykazali polot,
    > finezję, fantazję:)

    Macie jakieś wyjaśnienia i domniemania co do przyczy
    > n lepsze? Jeden kontynent, różne klimaty, ale przyroda stwarzająca dość podobne
    > możliwości chociaż u nas zimniej.

    Nie mieli swinek to musieli wykombinowacj jak tu mlecz, trawe, zaby i slimaki (rozmaite ladowe i morskie) jesc...

    Wbrew pozorom to powyzsza wypowiedz nie jest dowcipem.
  • zadumanaa 15.02.12, 12:15
    No właśnie. To wyjaśnia element tych nieszczęsnych:) ziółek. Ale jakoś rzuciło się też na mnogość innych dań.

    Chińczycy jedzą wszystko, bo mieli w dziejach okresy potwornych klęsk rolniczych. Do tego nie mając zbyt dużo opału wszystko rozdrabniali i gotowali super krótko. Ale o tym Szopenie wiesz tu najlepiej z nas wszystkich:))))
  • szopen_cn 15.02.12, 14:22
    zadumanaa napisała:

    > No właśnie. To wyjaśnia element tych nieszczęsnych:) ziółek. Ale jakoś rzuciło
    > się też na mnogość innych dań.

    Raczej zab, slimakow i mleczu.

    Ziolka jak wszedzie na swiecie, ot pomagaja w trawieniu i zagluszaja smak jesiotra drugiej swiezosci podawanego Malgorzacie.

    > Chińczycy jedzą wszystko, bo mieli w dziejach okresy potwornych klęsk rolniczyc
    > h. Do tego nie mając zbyt dużo opału wszystko rozdrabniali i gotowali super kró
    > tko.

    Tu masz 100% racji.

    Podobnie jak kuchnia japonska opierajaca sie na sorgo (ryz byl tylko dla bardzo bogatych), rzodkiewce i tym co sie da zlapac w plytkiej wodzie przy brzegu (glony,skorupiaki i inne male rybki i zyjatka).

    Jak kuchnia czerwonoskorych oparta o bizona (kto nie jadl ten gora).
    Albo ta w Mongoli gdzie konina, dziczyzna i baranina kroluja.

    Do tematu (ciut po ukosie) wracajac to przez ostatnie dwa tysiace lat teren znany dzisiaj jako Francja widzial wiecej wojen, armi lupiacych co sie da, innych z wojna codzienna zwiazanych rozrywek i glodow niz ten kraj miedzy Odra a Wisla chlubiacy sie swoja kawaleryjska tradycja. Dodac do tego historycznie duzo wieksza liczbe mieszkancow na km kwadratowy i prosto wydedukowac, ze glod byl rzecza prawie normalna i salatka z mlecza czy slimaki gotowane weszly do kanonu kuchni.
  • princesswhitewolf 16.02.12, 14:27
    Ziolka jak wszedzie na swiecie, ot pomagaja w trawieniu i zagluszaja smak jesiotra drugiej swiezosci podawanego Malgorzacie.

    i tu sa podwalini kariery jaka zrobily ostreh przyprawy w Indiach
  • Gość: zadumana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.12, 14:38
    Jednym słowem - kuchnie różnych narodów, to po prostu odzwierciedlenie prozy życia tych narodów...:)))

    plus więcej lub mniej polotu, finezji, fantazji...
  • Gość: annamaria IP: *.pool80-103-110.dynamic.orange.es 17.02.12, 09:14
    princesswhitewolf napisała:

    > Ziolka jak wszedzie na swiecie, ot pomagaja w trawieniu i zagluszaja smak je
    > siotra drugiej swiezosci podawanego Malgorzacie.

    >
    > i tu sa podwalini kariery jaka zrobily ostreh przyprawy w Indiach

    taaaaaaaaaaak..... wlaszcza, ze w Indiach zyje najwieksza na swiecie liczba wegetarian i uwierz mi, oni TEZ jedza wszystko z ostrymi przyprawami :)
  • mhr2 15.02.12, 12:29
    szopen_cn napisał:

    > Nie mieli swinek to musieli wykombinowacj jak tu mlecz, trawe, zaby i slimaki (
    > rozmaite ladowe i morskie) jesc...

  • princesswhitewolf 16.02.12, 14:24
    szopen_cn napisał:

    > Nie mieli swinek to musieli wykombinowacj jak tu mlecz, trawe, zaby i slimaki (
    > rozmaite ladowe i morskie) jesc...

    szopen_cn to madrutkie stworzeniee
  • bene_gesserit 18.02.12, 16:13
    Gość portalu: zadumana napisał(a):

    > Nie napisałam. Oczywiście, że wiem - oni nie lubią zmian kulinarnych i są na ni
    > e odporni. Ale rzecz w tym, że oni tak jak polscy chłopi żyli np. wśród łąk peł
    > nych np. różnych ziół i ziółek i to oni a nie Polacy włączyli je do jadłospisu
    > - choćby francuska sałatka z mlecza itp itd. Więc uważam, że tu wykazali polot,
    > finezję, fantazję:)

    Polscy chlopi tez glodowali, wiec rownież wykazywali polot, finezję i fantazję, jedząc wszystko, co się tylko dało - sęk w tym, że nie masz o tym pojęcia. Lebioda, pokrzywa, mlecze (nie sądzę, aby musieli nam to pokazywac Francuzi), pędy paproci, chmielu, kandyzowany tatarak, cukierki prawoslazowe, itd itd... na mojej wsi do dzis istnieje tradycja robienia 'szampana' ze sfermentowanego wiosennego soku z brzozy. Swiezy sok notabene ratowal pelnym polotu i finezji chłopom zycie na przednowku, bo jest bardzo zdrowy, a oni glodowali i cierpieli na awitaminozę.

    > To tamci chłopi tworzyli posiłki z wielu dań a nie nasi, więc znowu uważam, że
    > wykazali polot, finezję, fantazję:)))))

    Tak, bo mieli pelno czasu, zeby stac godzinami w kuchni :)

    > Takie są fakty. Domniemuję stąd, że ta różnica podejścia do kuchni siedziała w
    > głowach. Jedni mieli pomysły kulinarne uznawane w obecnej kulturze za niemal wz
    > orcowe a drudzy nie mieli. Macie jakieś wyjaśnienia i domniemania co do przyczy
    > n lepsze? Jeden kontynent, różne klimaty, ale przyroda stwarzająca dość podobne
    > możliwości chociaż u nas zimniej.

    Mamy.
    Francuska kultura przez stulecia dominowala w Europie. Francuski byl lingua franca, Francja miala kolonie, a po rewolucji, kiedy wyrznieto im pracodawcow, francuscy dworscy kucharze otwierali wlasne knajpy, laczac tradycje dworskie z popularnymi i wpuszczajac pod strzechy techniki i polaczenia, o ktorych francuski lud nie mial zielonego pojecia. My w tym czasie zajeci bylismy wyniszczajacymi powstaniami.

    > Dyskusja o wyższości czy niższości zawsze jest drażniąca, ale faktem jest to, ż
    > e francuska kuchnia stałą się wzorem dla kulinarnej kultury europejskiej. Nie z
    > ajmujmy się jednak może teorią spiskową o tym dlaczego nas, tak pięknych i wspa
    > niałych, świat kulinarny zlekceważył.

    Dlaczego nie zajmujmy się? Wielu cudzoziemcow, ktorzy sprobowali kuchni polskiej się nad tym zastanawia.
    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • Gość: zadumana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.12, 10:40
    Głód to największy kucharz świata.
    Wiem, wiem, że w naszym rejonie Europy też z głodu jedzono tzw. wszystko. Na polskiej wsi ładowano do garnka również co się dało. I były w tym te różne ziółka. Tylko że traktowano to jak krępującą i wstydliwą konieczność, a szkoda, bo właśnie Francuzi się nie wstydzili i głodowe dania weszły na salony.
    Znajomy moich rodziców wrócił ze wschodu razem z armią radziecką. Opowiadał jak go strasznie zdziwiło podczas posuwania się z frontem na zachód do Polski, kiedy usłyszał z ust prostych żołnierzy rosyjskich opinie, z których wynikało, że jak z daleka słychać szczekanie psów to znaczy - wieś na horyzoncie jest bogata, a jak psów nie ma - to je zjedli. Było to dla nich spokojnie oczywiste i nie ma co się dziwić. Ale to też było krępujące i żenujące w ich odczuciu i psy do codziennego rosyjskiego jadłospisu nie weszły. Znając obyczaje chińskie, gdzie pies to super-danie naprawdę trudno się czemuś dziwić.
    Ale Europa to Europa i jak widać mamy gdzieś w mózgach zakodowane jednak pewne wspólne granice.
  • bene_gesserit 20.02.12, 18:09
    Gość portalu: zadumana napisał(a):

    > Głód to największy kucharz świata.
    > Wiem, wiem, że w naszym rejonie Europy też z głodu jedzono tzw. wszystko. Na po
    > lskiej wsi ładowano do garnka również co się dało. I były w tym te różne ziółka
    > . Tylko że traktowano to jak krępującą i wstydliwą konieczność,

    Nie sądzę.
    Znam kilka osob, ktore w dziecinstwie glodowaly bardzo czesto i jadly bardzo biedne posilki - jedna z nich do dzis dnia nie moze patrzec na zupe dyniową, ktora byla karmiona przez cale dziecinstwo dzien w dzien przez cala wojnę, druga sie wzdraga, kiedy poczuje mleko kozie, bo jej sie to kojarzy z niekiedy jednynym dziennym posilkiem przez dlugie wojenne miesiące. To nie ma nic wspolnego ze skrepowaniem czy wstydem, po prostu maja koszmarne wspomnienia. Nic dziwnego, ze ludzie nie chca pamietac o takich sprawach i nie rozkoszują sie tamtymi smakami.

    a szkoda, bo wł
    > aśnie Francuzi się nie wstydzili i głodowe dania weszły na salony.

    No wlsnie wstyd nie ma tu nic do rzeczy. Jak napisalam - rewolucyjny lud zamordowal pracodawcow dworskich kucharzy, wiec musieli oni poszukac sobie innej pracy dla innych pracodawcow i z innych skladnikow. Konkretnie dla ludu i z tego, co bylo, tyle ze z dworska fantazja i techniką. W ten sposob powstala wspolczesna kuchnia francuska. Nie byloby jej, gdyby nie hekatomba rewolucji.


    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • Gość: zadumana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.12, 10:32
    Co do polotu, finezji, fantazji..

    Oczywiście. Okrutny mechanizm rewolucji francuskiej zdziałał cuda we francuskiej kuchni. Polot, finezja i fantazja spłynęły jakby z góry, przejęto arystokratyczny wzorzec, bo był najwyraźniej zdaniem ludu warty naśladowania.

    Nasuwa się chęć do porównań...
    Niestety rewolucja radziecka wyrżnęła arystokrację w innym stylu, powiedzmy - w stylu wschodnioeuropejskim:) Zaprzeczono wszystkiemu co płynęło z góry. Kilka razy jeszcze dokonano masowych poprawek w tym dziele i kucharze arystokracji przepadli z kretesem również uznani za wrogów ludu. Nikt niczego nie zdołał się nauczyć, a jak się nauczył musiał zapomnieć.
    Może na tym skończę ten wątek:)))
  • Gość: amaroola IP: *.dyn.iinet.net.au 21.02.12, 12:45
    > Może na tym skończę ten wątek:)))

    masz, oczywiscie, na mysli swoja aktywnosc w tym watku, prawda?
  • szopen_cn 21.02.12, 13:25
    Czy nie za bardzo powaznie ten temat traktujemy?

    Czy patrzac sie z bliska na dwie sosny na skraju lasu wyrosle nie widzimy, ze jedna ma dolne galezie inaczej wyrosle niz ta druga ale korone maja podobna?

    A teraz staniemy 100m od skraju lasu i co widzimy?
    Dwie sosny, prawie identyczne.

  • Gość: amaroola IP: *.dyn.iinet.net.au 24.02.12, 09:17
    szopen_cn napisał:

    > Czy nie za bardzo powaznie ten temat traktujemy?

    ;DD
    >
    > Czy patrzac sie z bliska na dwie sosny na skraju lasu wyrosle nie widzimy, ze j
    > edna ma dolne galezie inaczej wyrosle niz ta druga ale korone maja podobna?
    >
    > A teraz staniemy 100m od skraju lasu i co widzimy?
    > Dwie sosny, prawie identyczne


    o tym wlasnie chcialam we wpisie poczatkowym...

    o tym by bez kompleksow traktowac swoja, polska, tradycje kulinarna - ale sie nie udalo ;(((
  • felinecaline 21.02.12, 13:48
    Wyobraz sobie, ze arystokracja rosyjska nie zostala "jak jeden maz" wycieta w pien, wielu jej przedstawicielo:m udalo wydostac sie z rewolucyjnego piekla i osiedlic miedzy innymi na "Lazurowym wybrzezu", stad m.in zreszta przydomki niektorych okolic, jako "la petite russie" i tam kultywowalo sie tradycje rosyjska, m.in kulinarna. A dzis - coz za pauperyzacja! ogoreczki "molossol" dostrepne sa dla klienta calkiem niearystokratycznej proweniencji w kazdym francuskim supermarkecie. no, ale oprocz arystokratow emigrowali tez po rewolucji np artysci a ci - jak wiadomo nader czesto lotnosc swojej muzy wspomagali gorzalka i ogorcem.
    Wszelkie "zamykanie watku z urzedu" wydaje mi sie mocno przedwczesne, napewno wiele chetnie spozywanych przez Francuzow dan ma swoje poczatki w innych kulturach jak i w Polsce coraz czesciej sie to dzieje.
  • mhr2 21.02.12, 14:04
    felinecaline napisała:


    ,napewno w
    > iele chetnie spozywanych przez Francuzow dan ma swoje poczatki w innych kultur
    > ach jak i w Polsce coraz czesciej sie to dzieje.
  • Gość: zadumana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.12, 14:04
    Nie, urzędować tu nie będę:)))) i niczego nie zamknę - oczywiście. Użyłam złego słowa z prędkości. Chodziło mi o koniec tamtej mojej wypowiedzi, a nie o cały wątek:)

    A co do Rosjan jeszcze, to z tego forum można było się dowiedzieć już kilka lat temu, że kiedy ruszyli na zachód i do Ameryki w bieżącej epoce, wraz z nimi pojawiły się dość liczne sklepy z jedzeniem dość bliskim smakom polskim. I forumowiczki zagraniczne cieszyły się, że nareszcie mają w okolicy coś bliższego ich gustom. Polonia była w tym względzie mniej aktywna widocznie.
  • Gość: zadumana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.12, 14:16
    Jedne z najlepszych i najdroższych delikatesów paryskich mają obecnie rosyjskich właścicieli. Zwiedziłam je rok temu gruntownie. Malutki barek, który tam wtedy był miał w nazwie chyba nawiązanie do Petersburga, czy coś podobnego - nie pamiętam już dokładnie. Kawior był pięknie wyeksponowany...:)))
    Ale jak to się ma do przeciętnego jedzenia na wschodzie? Te delikatesy mają się zresztą nijak do jedzenia przeciętnego na zachodzie, zwłaszcza jeśli za nieszczęsną przeciętną, wyniszczającą teraz również kuchnię francuską trzeba uznać fastfood.
  • felinecaline 21.02.12, 16:23
    I znowu moim zdaniem tak na wschodzie jak i na zachodzie Francji tutejsza kuchnia dzielnie i z powodzeniem sie broni przed fastfoodami proponujacymi to, co propopnuja a co zostalo przez "tubylcow" nazwane "bouffe-poubelle"czyli zarciem smieciowym.
    "Delikatesy" zas, czyli "epiceries fines" zas ogolnie zawdzieczaja swoja renome ciekawej i przyciagajacej oko ekspozycji swoich specjalnosci w tym samym stoipniu co i jakosci tejze.
    W moim miescie kiedys usilowal zaistniec sklepik polski i niestety, "rozlozyl sie" wskutek kiepskiego rozeznania rynku - oferowal co prawda niezly towar, alisci w fatalnych proporcjach i wlasnie bardzo niekorzystnie wyeksponowany, bo aby docisnac sie do stoiska z chranem, cwikla i kiszonymi ogorkami nie mowiac o kabanosach czy oscypkach trzeba bylo przecisnac sie przez zwaly kilimkow "z papiezem"czy tandetnych ""pamiatek rzezanych w drewnie, dla ktorych zaintyeresowanie klienteli bylo zerowe.
    No i wlasnie - na miejscu tegoz sklepiku wkrotce "osiedlil" sie "comptoir irlandais" a slowianska klientela od niedawna delektuje sie towarem z butiku o poetyckim szyldzie "nostalgie russe".
  • mhr2 21.02.12, 14:20
    Gość portalu: zadumana napisał(a):

    > Nie, urzędować tu nie będę:)))) i niczego nie zamknę - oczywiście. Użyłam złeg
    > o słowa z prędkości. Chodziło mi o koniec tamtej mojej wypowiedzi, a nie o cały
    > wątek:)
    >
    > A co do Rosjan jeszcze, to z tego forum można było się dowiedzieć już kilka lat
    > temu, że kiedy ruszyli na zachód i do Ameryki w bieżącej epoce, wraz z nimi p
    > ojawiły się dość liczne sklepy z jedzeniem dość bliskim smakom polskim. I forum
    > owiczki zagraniczne cieszyły się, że nareszcie mają w okolicy coś bliższego ich
    > gustom. Polonia była w tym względzie mniej aktywna widocznie.
  • mhr2 21.02.12, 12:57
    Gość portalu: zadumana napisał(a):

    Nikt niczego nie zdołał się n
    > auczyć, a jak się nauczył musiał zapomnieć.
    > Może na tym skończę ten wątek:)))
  • fonik6 15.02.12, 10:23
    W tradycyjnej kuchni polskiej nie konsumujemy żab

    niebowustach.blogspot.com
  • zochazlasu 15.02.12, 11:31
    1.Kuchnia polska jest smaczniejsza.
    2. Francuzi są bardzo przywiązani do swojej kuchni, do tradycji, a Polacy ekscytują się tym co zagraniczne. Zakompleksiona Polka raczej zaserwuje gościom coś z innej kuchni, bo chce się popisywać, podkreślając wiele razy podczas jedzenia nazwy tych potraw.
  • Gość: konrad_dk IP: *.dip.t-dialin.net 15.02.12, 12:04
    zochazlasu napisała:

    > 1.Kuchnia polska jest smaczniejsza.

    Nie wiem na jakich kryteriach bazujesz?
    Tzn. subiektywnie mogę zrzumieć.
    No ale obiektywnie Kuchnia Francuska oceniana jest jako lepsza, ciekawsza, etc.

    > 2. Francuzi są bardzo przywiązani do swojej kuchni, do tradycji,

    Chyba trochę tak jest. Francuzi nie są tak otwarci jak np. Polacy, Niemcy i Czesi. Myślę, że te trzy ostatnie nacje są zafascynowane bardziej obcą Kuchnią i Kulturą (np. Filmem i Literaurą).
    To moje spostrzeżenie.

    > a Polacy ekscy
    > tują się tym co zagraniczne.

    Nie sądzisz, że twoja wypowiedź jest z podtekstem pejoratywnym?
    Przecież nic w tym złego, że Polacy " nie smażą się we własnym sosie". Według mnie Niemcy jednak jadają na codzien bardziej egzotycznie jak Polacy.
    Francuzów, których ja poznałem, jadają egzotycznie. Widocznie Ty znasz innych; bardziej kuchennych konserwatystów?


    >Zakompleksiona Polka raczej zaserwuje gościom coś
    > z innej kuchni, bo chce się popisywać, podkreślając wiele razy podczas jedzenia
    > nazwy tych potraw.

    Nonsens, chyba piszesz o "burakach". Zaden kulturalny człowiek, nie będzie się tak zachowywał.
  • Gość: kik IP: *.centertel.pl 15.02.12, 13:37
    Jest smaczniejsza dla ciebie oraz dla innych Polaków. Gdyby była smaczniejsza niż inne kuchnie to by była znana na całym świecie. Nie jest, gdyż dla wielu ludzi jest nudna, bez wyrazu i bez poloty. Na całym świecie możesz iść do restauracji francuskich, włoskich, hinduskich, meksykańskich i chińskich oraz ostatnio na suhi. Poza tym są jeszcze mniej liczne greckie, libańskie, tajskie, bary tapas. Reszta to margines. Polskich restauracji praktycznie wcale nie ma na świecie tak dobra jest polska kuchnia. Weź mi pokaż polskie restauracje w Rzymie, w Madrycie, w Sztokholmie, w Moskwie, w Limie, czyli tam gdzie polonusów jest mało. Polska ma mniej więcej tak wspaniałą kuchnie jak Mongolia, Peru albo Mozambik smakuje tylko lokalesom.
  • Gość: annamaria IP: *.pool80-103-110.dynamic.orange.es 15.02.12, 23:30
    Gość portalu: kik napisał(a):

    > Jest smaczniejsza dla ciebie oraz dla innych Polaków. Gdyby była smaczniejsza n
    > iż inne kuchnie to by była znana na całym świecie. Nie jest, gdyż dla wielu lud
    > zi jest nudna, bez wyrazu i bez poloty. Na całym świecie możesz iść do restaura
    > cji francuskich, włoskich, hinduskich, meksykańskich i chińskich oraz ostatnio
    > na suhi. Poza tym są jeszcze mniej liczne greckie, libańskie, tajskie, bary tap
    > as. ...

    W sumie, sporo racji w tym jest. Ale z drugiej strony, moze to tez kwestia marketingu, bo np. bardzo podobna do polskiej, kuchnia rosyjska, jednak ma swoje miejsce w swiecie (Rosja jest bardziej "znana" niz Polska). Moi malym marzeniem jest otwarcie kiedys baru/restauracji inspirowanej kuchnia polska (w wersji nowoczesnej, swiezej i raczej delikatesowej, z produktami polskimi, ale bardzo dobrymi jakosciowo, nie tlustej, nie ciezkiej itp., czyli takiej jaka znam w mojego domu i jaka tutaj "na obczyznie" stosuje ja - nie mozna powiedziec, ze to 100% kuchnia polska, ale na pewno ma jej wplywy i na pewno skladniki), w modnej dzielnicy w jednej z tych miast ktore wymieniles nieposiadajacych polskiej restauracji :)
  • wykolejeniec 15.02.12, 15:10
    Nie znam się na tym, ale zasadnicza różnica polega chyba na tym że polska zaczyna się na "p", a francuska na "f". Inne też pewnie jakieś są, ale są niczym w porównaniu do tej fundamentalnej różnicy.
  • jeepwdyzlu 17.02.12, 11:00
    zapomniała napisać o wadach kuchni polskiej
    Krótko:
    -kuchnia polska nie istnieje
    jemy konglomerat dań niemieckich i rosyjskich
    -schabowy, ziemniaki, pierogi - to wszystko jest zapożyczone i wórne
    -polskie sery - zamilczmy
    -warzywa i sposoby podawania - tragedia
    -kiszonki - jadalne tylko dla nas
    -ryby - nie warto pisać bo 90% ludzi kupuje pangę i na święta karpia z Chin
    -legendarne wędliny - pyszne tylko dla tych, którzy nie byli w Hizpanii czy we Włoszech

    Co możemy światu zaproponować?
    bigos?
    makowiec?
    Reszta jest nie nasza
    Powiedzmy sobie prawdę: nasza kuchnia bidna i wtórna.

    Może to dobrze...
    jeep
  • mhr2 17.02.12, 11:12
    jeepwdyzlu napisał:

    > Co możemy światu zaproponować?
    > bigos?
    > makowiec?
    > Reszta jest nie nasza
    > Powiedzmy sobie prawdę: nasza kuchnia bidna i wtórna.
    to zalezy od tego jak sie cos prezentuje, i to jest kwestia "pieniazkow",
    kto ma to zadzi, ale to stary temat ikazdy juz go zna,
    mam "grosze" to kupie sobie przepis, zrobie reklame i gotowe,
    czy ktos wtedy bedzie pytal skad on pochodzi, niestety nie, gdzie problem?
    czym sie przejmowac, kozystaj z tego co masz i tak nic nie zmienisz,
    szanuj swoje zdrowie
  • Gość: konrad_dk IP: *.dip.t-dialin.net 17.02.12, 22:09
    jeepwdyzlu napisał:

    > Co możemy światu zaproponować?
    > bigos?
    > makowiec?
    > Reszta jest nie nasza
    > Powiedzmy sobie prawdę: nasza kuchnia bidna i wtórna.
    >

    Pierogami, bigosem ( tym znaczniej mniej), kaczką pieczoną, smażonym karpiem ( także wybiórczo) do zimnej wódki niektórzy Niemcy i Dunczycy się zachwycają.

    Wyrwałem na weekend do Polski dwie kumpelki i kumpla (Niemcy)- do rodziców i dziadków. Byli zafascynowani gościnnością, koncentracją na ich osobach, i w dużym stopniu polskim jadłem; hitem do zimnego piwa były także marynowane grzyby, pasztet wg. domowej recepty i chleb miodowo-pełno ziarnisty (recepta domowa).
    Odmówili pod pretekstem sytości flaków (których ja także nie jadam) i bigosu.
    Bardzo smakowały natomiast wędliny (laski nie jadły, tylko kumpel) i pieczenie. Dziadek z pradziadkiem od dziesiątek lat przyrządzają te wiktuały według starych gdańskich i mazurskich recept.
    Polska Kuchnia i polska gościnność są wyjątkowo cenione, ale według mnie tylko po osobistych doświadczeniach z nimi związanymi w Polsce.
    Osobiście preferuję chyba Kuchnię Włoską i Azjatycką, ale doceniam także Naszą.
  • princesswhitewolf 19.02.12, 12:56
    jeepwdyzlu napisał:

    > Co możemy światu zaproponować?
    > bigos?
    > makowiec?
    > Reszta jest nie nasza
    > Powiedzmy sobie prawdę: nasza kuchnia bidna i wtórna.


    Wtorna? A inne nie? Wg Ciebie to wloska czy francuska kuchnia nie ma zapozyczen? I to ile!

    Uwazam kuchnie polska za ciekawsza od brytyjskiej niz hiszpanskiej.
  • Gość: kik IP: 79.162.106.* 19.02.12, 13:41
    Jak dobrze znasz kuchnie Katalonii, Andaluzji, Basków, itd.?
    Kuchnia brytyjska ma opinię jednej z najgorszych na świecie, wiec pewnie masz rację.

  • princesswhitewolf 19.02.12, 17:42
    Gość portalu: kik napisał(a):

    > Jak dobrze znasz kuchnie Katalonii, Andaluzji, Basków, itd.?

    z licznych podrozy. Oleista i miecho miecho miecho lub owoce morza ryby.
    Dla milosnika czegokolwiek innego ciezko cokolwiek znalezc. Tylko blagam nie kolejna paella czy tortilla bo ile mozna. Samym tapasem tez czlek nie wyzyje
  • bene_gesserit 18.02.12, 15:34
    jeepwdyzlu napisał:

    > zapomniała napisać o wadach kuchni polskiej
    > Krótko:
    > -kuchnia polska nie istnieje
    > jemy konglomerat dań niemieckich i rosyjskich

    ...zydowskich, bialoruskich, ukrainskich, tatarskich. I co z tego?

    > -schabowy, ziemniaki, pierogi - to wszystko jest zapożyczone i wórne

    Boziu kochana! Moze uswiadommy w takim razie biednym Wlochom, ze ich bazujaca na pomidorach kuchnia tez jest zapozyczona?

    > -polskie sery - zamilczmy

    Noi w takich razach najlepiej wychodzi ignorancja.
    Polska tradycja serowarska - zabita przez lata powojenne - odzywa i to nader dynamicznie.

    > -warzywa i sposoby podawania - tragedia

    Strraszne surowki, strrraszne. Straszne jarzynki z wody, potworne.

    > -kiszonki - jadalne tylko dla nas

    I, bagatela, dla polowy swiata :D

    > -ryby - nie warto pisać bo 90% ludzi kupuje pangę i na święta karpia z Chin

    ...bo nie mamy pieniedzy na cos lepszego. Co nie oznacza, ze jesli nie wzrosnie nam stopa zyciowa, nie wrocimy radosnie do znakomitych polskich tradycji rybnych, z ktorych polska kuchnia byla slynna w Europie.

    > -legendarne wędliny - pyszne tylko dla tych, którzy nie byli w Hizpanii czy we
    > Włoszech

    ...o ile lubi sie, tfu, dojrzewajace mięsa.

    > Co możemy światu zaproponować?
    > bigos?
    > makowiec?
    > Reszta jest nie nasza

    Wytlumacz Grekom, zeby wykreslili ze swojej kuchni paprykę, bo tez nie jest ich :)

    > Powiedzmy sobie prawdę: nasza kuchnia bidna i wtórna.

    Powiedz sobie prawdę: nie masz pojecia o polskiej kuchni.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • krysia2000 25.02.12, 20:58
    Kuchnia francuska to pierwsza kuchnia narodowa w nowoczesnym rozumieniu pojęcia "naród". Również ogromne zasługi położyła w skodyfikowaniu sztuki kulinarnej Europy.

    A polska nie, bo kiedy kuchnia francuska święciła tryumfy, to polska nie miała mecenasa w postaci suwerennej, najlepiej imperialnej Polski.

    --
    To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
  • felinecaline 25.02.12, 21:21
    spod Twojej klawiatury :D.
    A ja sobie przejrzalam Galerie Potraw i tam, na watku o kuchni slaskiej trafilam na watek o swietnym deserze, ktorego nigdy w moim slaskim zywocie nie bylo mi dane zakosztowac a ktory konsumuje, jako specjalnosc mojego francuskiego wspolmalzona i innych Francuskich zon i malzonow.
    Mam na mysli "kope" - deser przyrzadzany na Slasku pod tym mianem a we Francji znany jako..."charlotte".
    No i nadz tu czlowiecze madry - w kazdym razie goszczaca u mnie rodzina byla skonfundowana: jakoz to? szarlotka bez jablek? bez pieczenia? (na szczescie, bo owego dnia bylo 35° w cieniu i wlaczanie piekarnika).No, ale wyszla wtedy z rak malzona swietna wypisz - wymaluj slaska "kopa". Identyczne skladniki, tyle, ze zamiast domowego, osobiscie pieczonego biszkopta francuski/a adept/ka cukiernictwa uzyje "Biscuits Brossard" i calosc skomponuje misternie nie w salaterce a w specjalnej plastikowej formie. Przyjemnosc gustatywna identyczna, ale wiedz tu, czlecze czy degustujesz po slasku czy po francusku...
    Owa wersja "charlotte aux fruits"zreszta jest jedna z licznych wersji francuskich "szarlotek", inne juz z kuchnia a wlasciwie cukiernia slaska nie maja nic wspolnego.
    Zatem wkladam pospolu "szarlotke" i kope do szufladki zmylek nazewniczych pospolu z "fasolka po bretonsku"/cassoulet'em i "compote"/kompotemd
  • kooreczka 26.02.12, 14:51
    W latach przedwojennych sporo ludzi ze Śląska wyjeżdżało pracować we Francji, wracając na starość przywozili zwyczaje i potrawy. I choć deser na 99% ma korzenie francuskie to jest też już potrawą śląską, pamiątką zjawiska w historii rejonu. Tak jak góralskie kociołki wzięły się zapewne z XIX wiecznych wyjazdów podhalańskich cieśli do pracy na terenie dzisiejszych Węgier. Nie ma się co spierać która kuchnia powinna sobie rościć do niego większe prawa.

    IMHO kuchnię francuską od Polskiej odróżnia inna rzecz- ta francuska trzymała się granic państwa, a polskie rejony kulinarne niekoniecznie pokrywały się z granicami- jeszcze dla Poznania bliższe będą potrawy niemieckie, dla Przemyśla ukraińskie, a kuchnia Górali gwiżdże na granice.
  • felinecaline 26.02.12, 16:13
    Masz, kooreczko zupelna racje jesli chodzi o pochodzenie "kopy", sama wlasnie mialam w rodzinie emigranta z wspomnianej przez Ciebie epoki, konkretnie z poczatku lat '20 a w tej chwili mieszkam w okolicy gdzie tez tej emigracji polskiej bylo calkiem sporo z uwagi na latwosc znalezienia tu pracy w licznych tu dawniej kopalniach lupku szyfrowego - jak znalazl dla slazakow, ktorych kopalnie - zywicielki na Slasku w tym czasie zamykano. Takich okolic gorniczych bylo dawniej we Francji nieporownanie wiecej i Polonia tam bardziej liczna niz "nasza" w Andegawenii. no i wtedy nie bylo jeszcze plastikowych pojemnikow i form "tupperware", stad slaska "kopa" "obywa" sie salaterka.
  • mhr2 26.02.12, 13:29
    krysia2000 napisała:

    > Kuchnia francuska to pierwsza kuchnia narodowa w nowoczesnym rozumieniu pojęcia
    > "naród". Również ogromne zasługi położyła w skodyfikowaniu sztuki kulinarnej E
    > uropy.
  • krysia2000 26.02.12, 14:50

    --
    To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka