Dodaj do ulubionych

Kuchnia polska - świnia, pyry i kapusta?????

27.03.12, 12:18
Ludzie! Normalnie ręce mi do samej ziemi opadają, jak po raz kolejny czytam teksty w stylu " a bo polska kuchnia jest ciężka i tłusta, tylko kapusta, ziemniaki, wieprzowina i pierogi" Ja się zastanawiam - w jakich domach jadają takie osoby??
Kuchnia polska to:
krupnik na podrobach, barszcz - z fasolką, z kołdunami, ukraiński, żurek w różnych odmianach, grzybowa, rosół, chłodniki, zupy grzybowe, zupa koperkowa, ogórkowa, zupy pomidorowe, z zielonego groszku, szczawiowa, jarzynowa - z młodych wiosennych jarzyn, kalafiorowa, zupy owocowe, botwinka, zupa z młodej kalarepki, rozmaite zupy ziemniaczane, kapuśniaki na słodkiej i kiszonej kapuście, zupy marchewkowe, gulaszowe...
Pierogi ( nie rozumiem, czemu z taką wzgardą wymieniane) z owocami, z płuckami, z kaszą gryczaną, z kapustą, szpinakiem, ruskie, leniwe, kartacze pyzy, kluski śląskie, kopytka, naleśniki - z mięsem, na słodko, ze szpinakiem, zapiekane, pieczeń wołowa, duszona z młodymi jarzynami cielęcina, ozorki - w sosie chrzanowym, pulpeciki, roladki, zrazy, różnego rodzaju gulasze, gołąbki, faszerowana papryka, pieczony i duszony na różne sposoby kurczak, wątróbka z jabłkiem, sznycle, zapiekanki, kasza gryczana i pęczak z rozmaitymi dodatkami...
Surówki - marchewka z jabłkiem, z kalarepki, mizerie, z czerwonej i białej kapusty, z rzepy, selera, sałata, z pomidorów, papryki, brokuły, kalafior, fasolka szparagowa....
Serniki, makowce, biszkopty z różnymi kremami, truskawki ze śmietaną, placki drożdżowe, szarlotki, zapiekane jabłka z cynamonem, placki z owocami, placuszki z owocami...
Serio - ludzie w Polsce właśnie takie rzeczy jedzą. To jest normalna, codzienna kuchnia polska. Opowieści, ze w Polsce to tylko tłusta wieprzowina, ziemniaki i śmierdząca kapusta są wręcz obraźliwe. Albo świadczą o środowisku kulinarnym, w jakim się taka osoba obraca.



--
--------------
Bądź jak ptak...
Edytor zaawansowany
  • mhr2 27.03.12, 12:30
    dzioucha_z_lasu napisała:

    > Ludzie! Normalnie ręce mi do samej ziemi opadają, jak po raz kolejny czytam tek
    > sty w stylu " a bo polska kuchnia jest ciężka i tłusta, tylko kapusta, ziemniak
    > i, wieprzowina i pierogi" Ja się zastanawiam - w jakich domach jadają takie oso
    > by??
    > Kuchnia polska to:


  • Gość: ona IP: *.icpnet.pl 27.03.12, 12:36
    A gdzie znów coś takiego durnego było?
  • dzioucha_z_lasu 27.03.12, 12:53
    A choćby w wątku o upodobaniach kulinarnych Polaków...

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • olivkah 27.03.12, 12:38
    Dlaczego wymieniasz zupy ziemniaczane jako argument na to, że kuchnia Polska to nie tylko ziemniaki? Poza tym większość z pozostałych wymienionych zup w większości domów będzie właśnie z ziemniakami.
  • dzioucha_z_lasu 27.03.12, 12:52
    Ziemniaki do kawałka tłustej świni z kapuchą są ponoć clue polskiej kuchni. Kartoflanki występują w tylu odmianach, ze reaczej nazwałabym je urozmaiceniem, a nie monotonną pyrą ze świniną.

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • olivkah 27.03.12, 13:22
    > Kartoflanki występują w tylu odmianach, ze reaczej nazwałabym je urozmaiceniem, a
    > nie monotonną pyrą ze świniną.

    Oczywiście, że jest to pewne urozmaicenie smakowe, ale to nadal ziemniaki, więc wymienianie ich jako dowodu, że polska kuchnia to nie tylko ziemniaki nie ma większego sensu.
  • dzioucha_z_lasu 27.03.12, 13:29
    Czepiasz się skarbie, chociaż myślę, że doskonale rozumiesz, o co chodzi.

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • vandikia 27.03.12, 12:56
    haha bardzo mi się Twój post podoba :) bo ja jestem fanką kuchni polskiej i nie raz słyszałam jaka to ciemna masa ze mnie :>
    --
    www.youtube.com/watch?v=t5Hn5BYbr9k
  • enid-enid 27.03.12, 13:00
    A ja właśnie pytam o zupy na kościach i też mi się sugeruje, że moje zupy to sam tłuszcz, kości i ziemniaki. W dodatku chyba stare kości. ;)

  • dzioucha_z_lasu 27.03.12, 13:02
    Zupy na kościach - zwłaszcza długo i powoli gotowane są najlepsze!

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • aqua48 27.03.12, 13:25
    enid-enid napisała:

    > A ja właśnie pytam o zupy na kościach i też mi się sugeruje, że moje zupy to sa
    > m tłuszcz, kości i ziemniaki. W dodatku chyba stare kości. ;)

    Z dinozaura?
    Ja z reguły gotuję zupy na kościach i wywarze z warzyw. A w początkowym poście nie doczytałam się jeszcze o typowo polskiej tradycji - letnich zupach owocowych i chłodnikach.
  • dzioucha_z_lasu 27.03.12, 13:30
    Są wpisane i chłodniki i owocowe - przecież to tradycja w polskiej kuchni :)

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • enid-enid 27.03.12, 13:34
    aqua48 napisała:

    > enid-enid napisała:
    >
    > > A ja właśnie pytam o zupy na kościach i też mi się sugeruje, że moje zupy
    > to sa
    > > m tłuszcz, kości i ziemniaki. W dodatku chyba stare kości. ;)
    >
    > Z dinozaura?
    > Ja z reguły gotuję zupy na kościach i wywarze z warzyw. A w początkowym poście
    > nie doczytałam się jeszcze o typowo polskiej tradycji - letnich zupach owocowyc
    > h i chłodnikach.



    forum.gazeta.pl/forum/w,77,134574965,,Wywar_na_kosciach_pytania_do_znawcow_kuchni.html?v=2
  • enid-enid 27.03.12, 13:33
    W temacie:

    forum.gazeta.pl/forum/w,77,134574965,,Wywar_na_kosciach_pytania_do_znawcow_kuchni.html?v=2
  • lonely.stoner 27.03.12, 14:09
    heh, no bo nawet po wymienionej liscie potraw mozna tak osadzic- glowny skladnik wiekszosci- ziemniaki (w roznej postaci), wieprzowina i kapusta :) a jesli nie wieprzowina to musi byc jakis inny kawal padliny, bez tego ni ma prawdziwego jedzenia hehe.
    --
    I myself have never been able to find out precisely what feminism is: I only know that people call me a feminist whenever I express sentiments that differentiate me from a door mat or a prostitute. ~Rebecca West,
  • lonely.stoner 27.03.12, 14:27
    poza tym oczywiscie w jedzeniu ziemniakow nie ma nic zlego- ja bardzo lubie, co do jedzenia wieprzowiny to mam pewne oobiekcje natury moralnej w kwesti zjadania zywych istot, a kapusta czasem smierdzi.
    A na serio to po prostu chodzi o to, ze glowne sztandarowe potrawy polskiej kuchni, o ktorych kazdy marzy jak wyjedzie z kraju na dluzej i mu sie tesknota przede wszystkim za polskim jedzeniem wlacza to sa: golabki, bigos, pierogi (z kapusta i grzybami) i kopytka.
    Jeszcze mi sie takie kuriozum naszej kuchni przypomnialo jak flaczki, ktore czesto bywaja serwowane na jakis rodzinnych uroczystosciach. I zreszta- dziwi mnie jak ktos oczyma przewraca na wiesc ze gdzies tam sie psy zjada, skoro u nas dosc popularne i nadal spotykane danie to mozdzek cielecy smazony z jajkiem, krupnik na podrobach (zoladki, serca itp czesci zwierzat) czy kaszanka :)

    --
    I myself have never been able to find out precisely what feminism is: I only know that people call me a feminist whenever I express sentiments that differentiate me from a door mat or a prostitute. ~Rebecca West,
  • dzioucha_z_lasu 27.03.12, 14:38
    Szczególnie sernik, czysty barszcz, pomidorowa i chłodnik składają się głównie z ziemniaków. Flaczki kuriozalne? A czemuż to? Włoskie trippa są mniej kuriozalne? Andouillete? Tripas? Dobrado? Menudo? Dršťková polévka?

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • lonely.stoner 27.03.12, 17:16
    dzioucha_z_lasu napisała:

    > Szczególnie sernik, czysty barszcz, pomidorowa i chłodnik składają się głównie
    > z ziemniaków.

    ale zadne z tych dan nie jest typowo polskie. Barszcz w sumie chyba jest. Reszta to tak samo jak i wszedzie indziej na swiecie- sernik, pomidorowa, chlodnik, tylko u nas po chlopsku przerobione zeby polski chlop mogl to przelknac- pomidorowa na wywarze z miecha i obowiazkowa doprawiona smietana (jakby ktos podal przecietnemu Mietkowi talerz pomidorowej z pomidora i bazylia - bez miesa i smietany to by chlop na zawal zszedl przeciez :D


    Flaczki kuriozalne? A czemuż to? Włoskie trippa są mniej kuriozal
    > ne? Andouillete? Tripas? Dobrado? Menudo? Dršťková polévka?
    >

    jakas zbyt przejeta jestes tym tematem polskiej kuchni, bo nawet nie rozumiesz co jasno napisalam- kuriozalne w kontekscie dziwienia sie co niektorych rodakow ze gdzies tam w Chinach to sie psy jada, ze to obrzydliwe jakies i okrutne, a zapominamy o tych roznych mozdzkach, flaczkach i innych tego typu specjalach polskiej kuchni.
    --
    I myself have never been able to find out precisely what feminism is: I only know that people call me a feminist whenever I express sentiments that differentiate me from a door mat or a prostitute. ~Rebecca West,
  • kooreczka 27.03.12, 18:15
    Sernik z twarogu (pieczony, nie na zimno) jest raczej popularny tylko tutaj, barszcz też raczej nie znany poza naszym rejonem. (Rejonem- bo kuchnie wbrew temu co prawią tutaj poniektórzy w nosie mają granice).
    Nie wiem co masz na myśli, twierdząc, że pomidorowa na wodzie z bazylią to taki och i ach. Bo zagraniczne?
  • lonely.stoner 27.03.12, 19:19
    kooreczka napisał:

    > Sernik z twarogu (pieczony, nie na zimno) jest raczej popularny tylko tutaj,

    tak, wlasnie, i pewnie dlatego ten najwspanialszy nosi nazwe: Sernik Wiedenski, bo jak wiadomo Wieden w Polsce lezy, tak na zachodzie troche....
    --
    I myself have never been able to find out precisely what feminism is: I only know that people call me a feminist whenever I express sentiments that differentiate me from a door mat or a prostitute. ~Rebecca West,
  • maniaczytania 27.03.12, 19:25
    lonely.stoner napisała:


    > tak, wlasnie, i pewnie dlatego ten najwspanialszy nosi nazwe: Sernik Wiedenski,
    > bo jak wiadomo Wieden w Polsce lezy, tak na zachodzie troche....

    czy najwspanialszy to chyba kwestia gustu ...
    --
    Maniaczytania - blog
  • krysia2000 29.03.12, 10:29
    > czy najwspanialszy to chyba kwestia gustu ...

    Nie, to kwestia zapieckowego szowinizmu.

    --
    To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
  • dzioucha_z_lasu 28.03.12, 09:58
    U mnie najwspanialszy sernik, to sernik mojej teściowej. Polki jak najbardziej. Poza tym - polska kuchnia, to to, co się w polskich donach normalnie jada, obojętnie, czy to fasolka po bretońsku, sernik wiedeński, ruskie pierogi czy barszcz ukraiński. To są potrawy tradycyjnie i od lat gotowane w Polsce, w polskich domach i w Polsce jedzone. Śmiem dodać, ze biorąc poważnie twój sposób oceny narodowości potraw - to ci Włosi, którymi tak się zachwycasz jedzą amerykańskie pomidory, paprykę, chiński makaron i popijają arabską kawę.
    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • krysia2000 29.03.12, 10:24
    > Sernik z twarogu (pieczony, nie na zimno) jest raczej popularny tylko tutaj...

    Taa, a Jezus był Polakiem przecie. Chyba, że zaraz zapoznam się z nowym rozumieniem wyrażenia "raczej tylko".

    Dochodzę powoli do wniosku, że problemem polskiej kuchni są... Polacy. Ci dzielący świat na Polskę i resztę świata, która jest końcem świata: twaróg za Odrą znika jak ręką odciął (i zamienia się w quark albo topfen), móżdzki i flaczki jeśli gdzieś za granicą są, to tylko w wioskach gdzie działają nasi misjonarze, a ziemniaki gotowane opracował polski podróżnik, wynalazca i odkrywca Kazimierz Przewalski.

    Polska kuchnia niczym się nie wyróżnia pośród kuchni europejskich, czy ściślej środkowoeuropejskich, zrozumcie. Albo zapytajcie te, co wybyły za miedzę. Drobne różnice wynikają li i jedynie z dostępności tych, czy innych surowców, co jest chyba oczywiste. Zasady i techniki pozostają praktycznie te same. Inna może być pora i częstość spożywania posiłków, jasne. Inne może być bogatwo oferowanych potraw, ale to jest pochodna ogólnej zamożności, no nie: biedny mityczny chłop wsuwać będzie ziemiory z kapustą od poniedziałku do piątku, a w sobotę zaszaleje i rzuci na to kawałęk wędzonego boczku, a zamożnemu panu stół się będzie uginać od mitycznych kuropatw nadziewanych niedźwiedziami w pyszczkach trzymających arbuza spojonego jamajskim rumem.

    Ale, jak już wspomniałam, to jest problem duszenia się w naszym polskim kociołku.

    --
    To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
  • krysia2000 29.03.12, 10:02
    > co jasno napisalam- kuriozalne w kontekscie dziwienia sie co niektorych rodakow
    > ze gdzies tam w Chinach to sie psy jada, ze to obrzydliwe jakies i okrutne, a
    > zapominamy o tych roznych mozdzkach, flaczkach i innych tego typu specjalach po
    > lskiej kuchni.

    Jasne to nie jest, co najwyżej świadczy o nieznajomości tematu spożywania "istot".

    Opory natury moralnej swoją drogą, a zwykła ignorancja swoją drogą. Jest spora różnica pomiędzy spożywaniem/wzdraganiem się przed mięsem (w szerokim rozumieniu) danego gatunku, a spożywaniem/wzdraganiem się przed podrobami. Jakby to przenieść w terminologię wege? O! Można nie jeść marchewek i można nie jeść marchewkowej naci. Albo pomarańczy i pomarańczowej skórki.

    Teraz rozumicie, chłopomitomanko?

    --
    To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
  • triismegistos 27.03.12, 19:56
    lonely.stoner napisała:

    I zreszta- dziwi mnie
    > jak ktos oczyma przewraca na wiesc ze gdzies tam sie psy zjada, skoro u nas d
    > osc popularne i nadal spotykane danie to mozdzek cielecy smazony z jajkiem, kru
    > pnik na podrobach (zoladki, serca itp czesci zwierzat) czy kaszanka :)

    Wiesz, doskonale rozumiem obiekcje dotyczące zjadania psów, które w polskiej kulturze traktowane są bardziej jak człowiek rodziny, niż pożywienie. Nie rozumiem natomiast obiekcji co do zjadania podrobów. Jak już się ukatrupi zwierzę, żeby je zjeść, to w czym gorsze jest wyrzucenie jego smakowitych części od zjedzenia ich w całości?
    --
    Kultura nie wszechświat, ma swoje granice...
  • dzioucha_z_lasu 28.03.12, 10:01
    lonely.stoner słabo się w kuchniach świata orientuje, skoro podroby - jadane na całym świecie pod różnymi postaciami - budzą jej zdziwienie i uważa je za specyfikę polską i dowód naszej zaściankowości kulinarnej. Zaściankowością zapewne nie jest foie gras - w tłumaczeniu specjalnie dla lonely.stoner - WĄTRÓBKA gęsia. Podroby.

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • momas 27.03.12, 14:30
    w tych wszystkich dyskusjach, mam wrazenie - absolutnie nie bierze sie pod uwage historii i geografii PL :)
    A stad, w duzej mierze wynikaja gusta kulinarne Polakow.
    Ot, chociazby: ziemniaki - a co uprawiac (oprocz zyta) na slabych glebach, jakie w przewazajacej czesci Polski wystepuja?Pszenice na makaron???? Do tego dodac nalezy troche uwarunkowan historycznych i nic dziwnego, ze ziemniaki wystepuja w naszej diecie:)
    (przed era ziemniakow - wszelkie kasze)
    I tak, wydaje mi sie, ze jestesmy narodem naprawde otwartym na wszelkie innosci kulinarne...

    W swojej kuchni zuzywam naprawde, bardzo malo ziemniakow. Do czasu sezonu na mlode ziemniaczki....
    Wtedy mozemy je jesc codziennie : a to z kalafiorem, a to z fasolka szparagowa, itd, itp. :) Az sie sezon skonczy :)

    Z miesem - obecnie stawialabym na najwieksze spozycie drobiu kurzego :)

    --
    Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
  • Gość: zadumana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.12, 14:41
    Też mam wrażenie, że teraz w polskich sklepach kurczaki schodzą tonami. Fakt, że zostały pocięte na piersi, nogi, udka, korpusy spowodował niesamowitą sprzedaż. To widać w każdym hipermarkecie. Cena jest stosunkowo niska - co też wiele tłumaczy. I nikt się nie przejmuje jak one są hodowane.
    Kiedyś kurczak to było danie dla całej rodziny. A teraz te małe kawałki idą jak woda, bo to już nie musi być polski kurczak na niedzielę.
  • mhr2 27.03.12, 15:21
    kurczak to tylko w tygodniu z salatka, albo na gryla
  • krysia2000 29.03.12, 10:32
    > Też mam wrażenie, że teraz w polskich sklepach kurczaki schodzą tonami.

    Znowu ta Polska... Kurczaki na calutkim świecie schodzą teratonami.

    --
    To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
  • coralin 27.03.12, 16:49
    Polska kuchnia codzienna i przeciętnego Polaka została w ostatnich 20 latach odchudzona i "przyspieszona". Sałatkę na bazie gotowanych warzyw zastąpiły te z innych warzyw w puszce. Kotleta schabowego wyparły filety drobiowe. Popularny stał się biały ryż. Choć sama ziemniaków jem mało, to nie podoba mi się pogarda wobec tego warzywa i kiedyś nawet założyłam wątek na ten temat. Jeszcze parę lat temu trudno było zamówić mięso z samymi gotowanymi warzywami z wody (bez bułki tartej z masłem)w knajpie, bo zawsze do tego mięsa był przypisany wypełniacz no i warzywa koniecznie z polewą. Teraz jest to na życzenie czyli bez problemu mogę zamówić kawałek mięsa czy ryby i do tego warzywa z wody.
    Ubolewam nad coraz gorszą jakością kiszonej kapusty.
  • mhr2 27.03.12, 17:09
    coralin napisała:

    > Polska kuchnia codzienna i przeciętnego Polaka została w ostatnich 20 latach od
    > chudzona i "przyspieszona".

    a o jakiej grupie osob piszesz, juniorach czy seniorach albo cos miedzy,
    gdzie mieszkaja, gdzie pracuja, co ich interesuje?
    dziwny temat,
  • momas 27.03.12, 18:07
    no fakt - przyspieszona. Ale tez zwiekszyla sie dostepnosc polproduktow. Tylko nie umiem powiedziec, czy stosowanie warzyw z puszki spowodowalo ich czestsze uzywanie, czy tez rynek zareagowal na te potrzebe :)
    Choc i tak stosunkowo malo mamy w sklepach dan gotowych. Wystarczy porownac stoisko z np gotowymi daniam obiadowymi w super/hipermarkecie w UK, USA z analogicznymi w Polsce
    :D
    (cokolwiek bym o tym sadzila... :), ot takie spostrzezenie....)
    --
    Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
  • coralin 27.03.12, 18:35
    Masa ludzi w Polsce korzysta z kupnych pierogów, ale mam odczucie, że wybiera sobie miejsca zakupu, bo nie zadowala się byle czym w tym daniu chyba.
  • dzioucha_z_lasu 28.03.12, 10:07
    Pierogi - jak by nie patrzeć - są daniem dość pracochłonnym przy robieniu w domu, a jednocześnie są wygodne do produkcji taśmowej/maszynowej, łatwe do podgrzania i szybkiego podania, można je dość długo przechowywać i zwykle są smaczne, zwłaszcza jak już znajdziemy dobrego producenta. Stąd duża dostępność pierogów w sklepach i częste kupowanie.
    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • anel_ma 27.03.12, 18:55
    dzięki za tę listę :)
    czasami się zastanawiam co by tu normalnego ugotowac i zapominam o połowie tych możliwości :)

    a tak poza tym to mi się bardziej polski obiadek kojarzy z moim ulubionym zestawem: pieczone udko kurczaka, ziemniaki typu puree (oczywiście - mniam), mizeria i kompot truskawkowy :)
  • dzioucha_z_lasu 28.03.12, 10:10
    O - zapomniałam napisać o kompotach, które w takiej postaci, jak n polskich stołach są chyba naszą specyfiką - czyli napój, a nie deser z gotowanych owoców. Kompot rabarbarowy - idealny na upały, agrestowy, porzeczkowy, jabłkowy, wiśniowy, truskawkowy, śliwkowy i kompot z suszu - najlepszy na świecie!

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • fred.kruger 28.03.12, 12:50
    kompoty to woda i sam cukier, bezwartościowe powinni tego zabronić
  • dzioucha_z_lasu 28.03.12, 13:01
    Taki masz kompot, jaki ugotujesz.

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • Gość: dziewczynawitryna IP: *.adsl.inetia.pl 28.03.12, 14:03
    Dobrze, że głupota nie jest zabroniona, bo byśmy nie nadążyli sądów i więzień budować...
  • kooreczka 27.03.12, 19:30
    Jak nie na wodzie to na czym? Na oleju? Strasznie zastraszeni muszą być niektórzy "śfiatowcy" że w prostym pytaniu widzą atak.
  • beata_ 27.03.12, 19:46
    lonely.stoner napisała:

    > o prosz- oto typowy polski gust- pomidorowa z pomidora to 'pomidorowa na WODZIE
    > '...
    > no bo jak pomidorowa sie zrobi z Pomidora i bazyli, to w koncu tylko na wodzie,
    > kto to bedzie jadl wode i trawe nie? zarcie jak dla krolika, wkladka miesna w
    > porzadnej zupie MUSI byc hahahaha..... wlasnie o tym pisalam, ale nie dziwne
    > juz ze niektorzy nie zalapia nawet tego :)

    Chyba nie w tym rzecz... To o czym mówisz (ta pomodorowa) faktycznie jest na wodzie i jest/może być smaczna, tyle że raczysz zapominać o warunkach klimatycznych, a co za tym idzie upodobaniach/potrzebach różnych nacji do takiego, a nie innego przygotowania zupy z pomidorów. "Wodne" będą z klimatów ciepłych, w klimatach chłodnych liczyć się w niej będzie również jakiś składnik energetyczny.
    Ośmielę się wyrazić pogląd, że w Polsce latem także jada się mniej "treściwie" i typowa pomidorowa (na mięsnym wywarze czy rosole) nie gości na naszych stołach równie często, jak podczas chłodniejszych miesięcy. Prędzej pojawi się jako "chłodnik", o ile ktoś już poznał ten smak i przypadł mu do gustu.

    --
    Nigdy...!

    ;-)
  • jarek_zielona_pietruszka 27.03.12, 19:50
    Jeżeli ktoś cały dzień siedzi w cieple i nic nie robi, to może na obiad wypić drinka pomidorowego z bazylią. A jeżeli zimą ktoś idzie na cały dzień do pracy na powietrzu, to taki drink to stanowczo za mało, żeby zaspokoić potrzeby kaloryczne organizmu.
    Jeżeli ktoś idzie na całą szychtę na przodku to takiego drinka może wypić gdy mu się chce pić, a nie jeść.
    --
    Jedzą, piją, lulki palą,
    Tańce, hulanka, swawola;
    Ledwie karczmy nie rozwalą,
    Cha cha, chi chi, hejże, hola!
  • triismegistos 27.03.12, 20:10
    Kuchnia polska cieżka, niezdrowa i ograniczająca się do wieprzka z kapustą i ziemniakami? A nasze wspaniałe, finezyjnie przyrządzane ryby, na przykład szczupak w szarym sosie? A nasze pyszne sałatki, takie jak mizeria, buraczki z chrzanem, czy pikantna marchewka? A bogactwo polskich, wspaniałych kasz? A grzyby, a dziczyzna? A cudowny, bardzo przecież tradycyjny drób? Że mało warzyw? A co z pyszną, duszoną marchewką? Fantastyczną brukselką ze skwarkami? Kalarepką z wody z odrobiną bułeczki tartej?
    Że kuchnia polska mało finezyjna? A co powiecie o flakach z imbirem? O zupie z grzybów i suszonych śliwek?
    To, że niektórzy myślą, że polska kuchnia to rosół i schabowy, świadczy tylko o tym, jak mało ją znają. Nie ujmując nic schabowemu, który też może być przepyszny.

    --
    Kultura nie wszechświat, ma swoje granice...
  • bene_gesserit 27.03.12, 20:16
    > To, że niektórzy myślą, że polska kuchnia to rosół i schabowy, świadczy tylko o
    > tym, jak mało ją znają. Nie ujmując nic schabowemu, który też może być przepys
    > zny.

    Otoż to, o to chodzi. Zamiast 'polska kuchnia jest monotonna, uboga i w ogole do niczego' powinni powtarzac 'nie mam pojęcia o kuchni kraju, w ktorym się wychowalam/łem' albo 'moja rodzina i znajomi gotują jak stołowe nogi'. Co najwyżej :)


    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • fred.kruger 27.03.12, 23:44
    > Że kuchnia polska mało finezyjna? A co powiecie o flakach z imbirem?

    jasne, cała Polska od morza po Tatry gotuje codziennie flaki z imbirem
  • dzioucha_z_lasu 28.03.12, 10:12
    Hmm... do polskich flaczków normalnie daje się gałkę muszkatałową i imbir właśnie - to nie jest żadna fanaberia i dziwactwo, tylko normalne, tradycyjne flaczki

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • Gość: athonyb IP: 151.70.107.* 28.03.12, 17:51
    a to dziwne... ja zawsze z majerankiem i zasmazka ...
  • Gość: senin IP: *.dyn.iinet.net.au 28.03.12, 19:08
    Gość portalu: athonyb napisał(a):

    > a to dziwne... ja zawsze z majerankiem i zasmazka ...

    no to te Twoje sa bardzo zubozone smakowo - bo majeranek tez sie dodaje i owszem, zasmazke mozna jak sie lubi, ale bez imbiru, to nie flaczki :)
  • Gość: anthonyb IP: 94.164.112.* 29.03.12, 10:37
    ja niestety zubozona smakowo :-) jako,ze narodzilam sie we wczesnych 70 tych i wtedy to szafran i imbir nie byly w kazdej polskiej szafce kuchennej , a smie powiedziec nawet i w zadnej.
    Mowimy tu o jakis staropolskich przepisach? Bo to chyba nie tradycja kuchni polskiej XX wieku?
  • Gość: senin IP: *.dyn.iinet.net.au 29.03.12, 12:40
    Gość portalu: anthonyb napisał(a):

    > ja niestety zubozona smakowo :-)

    napisalam, ze Twoje flaczki byly zubozone smakowo, nie ty
    jesli sprobujesz takich z imbirem, a zrozumiesz, o co chodzi :)

    > jako,ze narodzilam sie we wczesnych 70 tych i
    > wtedy to szafran i imbir nie byly w kazdej polskiej szafce kuchennej , a smie p
    > owiedziec nawet i w zadnej.

    no juz nie opowiadaj :)
    oczywiscie, ze imbir byl, tyle ze suszony, mielony, galka muszklatolowa rowniez -w kazdym sklepie spozywczym mozna bylo kupic imbir w proszku, nawet w malych miasteczkach

    a o szafranie nikt tu w kontekscie flaczkow nie wspominal


    > Mowimy tu o jakis staropolskich przepisach? Bo to chyba nie tradycja kuchni pol
    > skiej XX wieku?
    nie,nie mowimy o staropolskich przepisach, mowimy o tym co jadalo sie w PRL-u
    nawet w gospodach GS-u flaczki byly charakterystycznie przyprawione imbirem - u mnie w domu zawsze tak bylo

    co wcale nie znaczy, ze swiezy imbir jest znacznie lepszy

  • anthonyb 29.03.12, 14:24
    ja sie nie obrazam za zubozenia moje czy mojego smaku :-)
    wszystko zalezy chyba, w ktorym regionie Polski sie wychowalo :-)
    W moim byly tylko z majerankiem i zasmazka :-)
    --
    kuchnia pod wulkanem
  • beata_ 27.03.12, 21:15
    ... mój widocznie był tylko jeden i nie starczyło.


    --
    Nigdy...!

    ;-)
  • dzioucha_z_lasu 28.03.12, 10:18
    A czemu ten wątek miał by być kasowany? Dotyczy tematyki forum. Nie jesteś zainteresowana - nie czytasz, to chyba dość proste?

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • beata_ 28.03.12, 13:55
    dzioucha_z_lasu napisała:

    > A czemu ten wątek miał by być kasowany? Dotyczy tematyki forum. Nie jesteś
    > zainteresowana - nie czytasz, to chyba dość proste?
    >

    ... jak zwykle po usunięciu śmieciowych postów :D:D

    Mój post był apelem do Panów, którzy dyskutowali z trollem - troll i Panowie wylecieli, mój post został, a Ty się oburzyłaś :-)
    Spoko Dziouszka, wszystko da się wyjaśnić, a wątek jest bardzo fajny :-)

    --
    Nigdy...!

    ;-)
  • dzioucha_z_lasu 28.03.12, 14:00
    Ok :) Bo trochę mnie irytują opowieści, jak to u nas wieśniacko i kartoflanie, a za granicą to miód i marcepan.

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • beata_ 28.03.12, 14:22
    Dokładnie te same mam odczucia :-)

    --
    Nigdy...!

    ;-)
  • najlepszygeorge 28.03.12, 14:39
    "(...)jak to u nas wieśniacko i kartoflanie, "

    Bo panarzekanie na forum na kartofle to jedyne co pozostaje forumowym hrabiankom.
  • princesswhitewolf 27.03.12, 22:31
    Ale o co chodzi wlasciwie z tymi ziemniakami?

    Czy jest jakas wyzszosc makaronu(Wlosi) czy ryzu (Chinczycy) tudziez bagietki (Francuzi)nad ziemniakiem?
  • Gość: dorotkah IP: *.hsd1.il.comcast.net 28.03.12, 06:50
    Ja jednak widze na roznych forach,ze wieprzowina kroluje.Jak sa przepisy z kurczaka to ludzie sie czesto pytaja czy moga zamienic na wieprzowine,dania tradycyjnie robione z wolowiny tez sa zamieniane na wieprzowine,no i wszechmocnie panujaca karkowka.Ziemniaki lubie i chyba sa zdrowsze od bialego ryzu czy innych zapychaczy z maki typu makaron,bulka,pita,nan,tortilla etc.
  • dzioucha_z_lasu 28.03.12, 10:17
    Wieprzowina jest popularna, bo to stosunkowo tanie, wydajne, łatwe w przyrządzeniu mięso i - uwaga! - smaczne! Z wołowiną w Polsce jest problem, gdyż ciężko trafić dobrą, jest droga, a szansa na efekt w postaci twardej podeszwy za dość duże pieniądze - spora. Wynika to z tego, że nie hoduje się u nas krów ras typowo mięsnych, więc bezpieczniej zając się wieprzowiną.
    Aczkolwiek nie przypominam sobie zup ( może poza gulaszową), do których używa się wieprzowiny, a zup w Polsce je się bardzo dużo.

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • najlepszygeorge 28.03.12, 14:26
    Oczywiście, że najwięcej spożywa się tego co jest tańsze. Łatwo się powymądrzać jak kogoś stać na steki argeńtyńskie czy wędzonego węgorza. W polskim żywieniu i tak duże zmiany się dokonują - jemy zdecydowanie więcej mięsa chudszego niż wieprzowina, np. drobiu oraz posiłki w typowym domu są coraz mniej tłuste.

    A mnogość zup w polskiej kuchni to chyba jej największa zaleta.
  • jarek_zielona_pietruszka 28.03.12, 16:44
    dzioucha_z_lasu napisała:


    > Wynika to z tego, że nie hoduje się u nas krów ras typow
    > o mięsnych, więc bezpieczniej zając się wieprzowiną.
    Polemizował bym z tym stwierdzeniem. W na Żuławach i w Polsce północno zachodniej hoduje się sporo krów gatunków mięsnych. Niestety są to hodowle kontraktowane. To znaczy, że niemieckie firmy dostarczają materiał hodowlany i odbierają 100 % dorosłych krów. Później już jako mięso część wraca do Polski po astronomicznych cenach. Podobnie jest z wieloma produktami spożywczymi.


    --
    Jedzą, piją, lulki palą,
    Tańce, hulanka, swawola;
    Ledwie karczmy nie rozwalą,
    Cha cha, chi chi, hejże, hola!
  • dzioucha_z_lasu 28.03.12, 17:06
    Argentyńską wołowinę ( mrożoną) też można kupić, ale wątpię, by przeciętny obywatel na obiad dla rodziny kupował wołowinę po 90 zł/kg i droższą. W sklepach jest wołowina krów mięsno - mlecznych i mlecznych ( czasem się trafia..) - i nie jest to mięso najlepsze.


    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • jarek_zielona_pietruszka 28.03.12, 17:17
    Zgadzam się z tym, Napisałaś tylko, ze w Polsce nie hoduje się ras mięsnych. A w Polsce hoduje się i to sporo, ale przeciętny polski konsument nic z tego nie ma.
    --
    Jedzą, piją, lulki palą,
    Tańce, hulanka, swawola;
    Ledwie karczmy nie rozwalą,
    Cha cha, chi chi, hejże, hola!
  • dzioucha_z_lasu 28.03.12, 17:22
    A bo tego nie wiedziałam, bo w sklepach tego nie widać :) A i z jagnięciną problem, jak by owiec u nas nie było...

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • jarek_zielona_pietruszka 28.03.12, 17:35
    Z jagnięciną jest taki problem, że górale mają dużo tylko oficjalnie nie mają gdzie dokonać uboju. Nasi decydenci od spraw weterynaryjnych najbliższą od Zakopanego ubojnię uprawnioną do uboju i badania baraniny umieścili w POZNANIU. To czysta paranoja. Największym dystrybutorem baraniny w Polsce jest niemiecki Turek. Firmę na w Niemczech a w Polsce ma tylko filie.
    --
    Jedzą, piją, lulki palą,
    Tańce, hulanka, swawola;
    Ledwie karczmy nie rozwalą,
    Cha cha, chi chi, hejże, hola!
  • enid-enid 28.03.12, 13:54
    Gość portalu: dorotkah napisał(a):

    > Ja jednak widze na roznych forach,ze wieprzowina kroluje.Jak sa przepisy z kurc
    > zaka to ludzie sie czesto pytaja czy moga zamienic na wieprzowine,dania tradycy
    > jnie robione z wolowiny tez sa zamieniane na wieprzowine,no i wszechmocnie panu
    > jaca karkowka.

    W Kauflandzie obok mnie wczoraj:
    łopatka wp - 11zł/kg
    gulasz wp - 13zł/kg
    filet z indyka - 16zł/kg
    filet z kurczaka - 17zł/kg
    wołowina - pow. 24zł
    królik mrożony - cały - 22zł/kg

    To dlatego ludzie pytają czy można zastąpić wieprzowiną...
    W Polsce naprawdę jest coraz ciężej i wiele osób zaczyna się liczyć z każdym groszem. To chyba dobrze, że kombinują jak urozmaicić swoje menu ale niestety często zamiast pysznym stekiem z wołowiny trzeba się nakarmić plastrem karkówki.

    Inna sprawa, że jest jakiś boom na polędwiczki wieprzowe... Tak przynajmniej mi się wydaje po "Ugotowanych" z TVN - tam chyba 70% dań było z polędwiczek wieprzowych. Nawet carpaccio. :D
  • Gość: miu IP: *.fbx.proxad.net 28.03.12, 12:26
    Czy tego chcemy, czy nie, droga Dziolcho, Twoj tytulowy post, choc mial byc przewrotny, jest prawdziwy i trafinie opisuje polska kuchnie "popularna" czyli najpowszechniejsza.

    "Jak wynika z raportu Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, wieprzowina jest najbardziej popularnym i najchętniej spożywanym mięsem. Statystyczny Polak w 2010 r. zjadł 42,5 kg wieprzowiny" (przypominam: z nowordkami i maluszkami wlacznie). Nie jestesmy jednak rekordzistami: "W UE konsumpcja wieprzowiny wynosiła średnio 42,9 kg/osobę. Najwięcej w Niemczech i w Hiszpanii - średnio ok. 60 kg/osobę, w Danii ok. 55 kg/osobę, w Holandii ok. 41 kg/osobę. Zrodlo

    Na drugim miejscu jest drob, a dokladnie kurczaki, zjadamy ich ok.25 kg rocznie - "bilansowe spożycie (czyli nie tylko w domach, ale także np. w restauracjach) wzrośnie do 25,5 kg na osobę z 24,8 kg rok wcześniej" Zrodlo

    Jesli chodzi o wolowine, to jej spozycie jest dramatycznie niskie: "spożycie wołowiny na 1 osobe w Polsce roku wyniesie 2,9 kg" (!!!!) Zrodlo

    Baranine, konine i dziczyzne pomijam. O peliczkach, pulardach, kaplonach i przepiorkach nie pisze ani slowa...

    Spozycie ryb wynosi obecnie ok. 13,1 kg rocznie (sa bardzo duze roznice miedzy zrodlami, od 3 kg efektywnie spozytych ryb wg GUS, przez 6kg, po owe 13 kg), co w wariancie najbardziej optymistycznym daje... o polowe mniej od sredniej unijnej.

    O kapuscie, ziemniakach mamy zywiolowa dyskusje w rownoleglym watku, nie ma sensu jej powtarzac,jest ona tu KLIK

    Zatem tak, Dziolcho z Lasu, wspolczesna polska kuchnia to pyry, swinie i troche innych warzyw, z kapusta w roli glownej.

    W sumie te dane pokazuja dramatyczna pauperyzacje przecietnych Polakow. Nie stac nas na wolowine ani na ryby. Procz wieprzowiny, Polakow stac tylko na najtanszy drob, bo kurczaki ekologiczne ktore kosztuja ok 35 zl za kilogram zapewne nie sa podstawa w obliczaniu spozycia drobiu w Polsce. Glodni nie chodzimy, ale...
  • dzioucha_z_lasu 28.03.12, 12:32
    Przede wszystkim - w Polsce nie ma dobrej wołowiny. Poza tym - serio twierdzisz, ze podstawą wyżywienia w Polsce są kotlety schabowe lub tłusta golonka, góra ziemniaków i kapusta? W takim razie mieszkamy chyba w innych krajach. Nie wiem też, co złego w dobrej wieprzowinie, z której robiona jest masa różnych potraw - gotowanych, duszonych, pieczonych, smażonych, z różnymi dodatkami.
    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • Gość: miu IP: *.fbx.proxad.net 28.03.12, 12:39
    Dziolcho droga, czesc ludzi mieszka "w innej Polsce". Twoja kuchnia czy kuchnia Twojej mamy wcale nie musza byc modelowe. I juz.

    Nic zlego nie jest w wieprzowinie. Jest podstawowym zrodlem bialka w Polsce. To sa fakty.
    Sama je opisalas. Ja tylko podalam dowody na to, ze mowisz prawde.
  • najlepszygeorge 28.03.12, 13:25
    Ja naprawdę nie rozumiem po co niektórzy tu się tak napinają. Gust kulinarny to przede wszysktim pochodna szerokości geograficznej i portfela. Akurat Polacy wydają się bardzo otwarci na kuchnie innych narodów i fakt, że większa część egzotyki nam nie smakuje jest całkiem normalnym zjawiskiem.

    Ja rozumiem, że hrabianki z forum czują ujmę przyznając, ze smakuje im kapusta biała czy kiełbasa, ale nie popadajmy w przesadę. Sporo czasu spędziłem w Niemczech i Niemcy jedzą tak samo tłusto jak Polacy, sporej części Niemców po prostu nie stać na dobrą szynkę czy kiełbasę, bo te produkty są zdecydowanie droższe niż u nas. Nie wiem po co te kompleksy.
  • Gość: miu IP: *.fbx.proxad.net 28.03.12, 15:00
    "Hrabianki z forum"? (o kimkoliwiek tak powiedziales).
    Schopenhauer w swej slynnej "Erystyce" stwierdzil ze proba obrazenia czy wyprowadzenia adwersarza z rownowagi swiadczy o braku argumentow, niskich, prymitywnych pobudkach nadawcy takiego przekazu i jest najnizszym, najpodlejszym sposobem prowadzenia rozmowy. Ponizej pewnego poziomu nie warto rozmawiac - cos w tym jest.
  • najlepszygeorge 28.03.12, 15:12
    Nie napisałem o Tobie ani słowa :) A równie dobrą strategią jest pisanie/mówienie nie na temat - to odnośnie Twojego postu.
  • Gość: miu IP: *.fbx.proxad.net 28.03.12, 16:03
    O kimkolwiek to powiedziales. Nie ma to zadnego znaczenia.
    W sumie Schopenhauer jest delikatny i ma klase, nie mowi o chamach i prostakach :)
  • fred.kruger 28.03.12, 13:09
    W Polsce je się
    -schabowe (wieprzowina)
    -mielone (wieprzowina)
    -rosół (kurczak z dyskontu plus vegeta)
    -pomidorową na vegetach i koncentracie pom
    -żurek
    -krupnik
    -kapuśniak (kapusta, wieprzowina)
    -ogórkową
    -grochową, fasolową na wieprzowym boczku
    -barszczyk z instantu
    -gorące kubki w przerwie w pracy
    -placki ziemniaczane
    -kurczaka lub świnie z ziemniakami
    -do mięsa surówka z kiszonej kapusty, kiszone ogórki lub buraczki z ćwikłą lub mizeria
    -jajecznicę i jajko sadzone
    - pierogi
    -bigos (kapucha), sałatka jarzynowa (głównie ziemniaki), gołąbki (kapusta, wieprzowina)
    -na śniadania i kolację chleb z masłem, polędwicą sopocką albo tańszym serem na wagę
    to jest standard polski, smaczne to, większość obywateli by się pod tym podpisała.
    Zapomniał bym do sernika na niedziele kawa rozpuszczalna albo sypana plujka.

    A na stołówkach w szkołach i zakładach pracy to co się serwuje? Finezyjne flaki z imbirem? Pieczenie wołowe? Nie.To co jada większość obywateli, patrz lista u góry.
  • najlepszygeorge 28.03.12, 13:13
    A co ze szczawiową obowiązkowo z jajkiem?
  • dzioucha_z_lasu 28.03.12, 13:30
    Współczuję ci, fred, ale nie przenoś swoich przykrych doświadczeń domowych i kiepskich umiejętności na cały kraj :)

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • lonely.stoner 28.03.12, 14:29
    kurde, dzioucha, czytam te twoje wypowiedzi i mnie troche smieszy- po pierwsze to zaperzanie sie okrutne na wiesc z w Polsce sie jada glownie wieprzowine, ziemniaki i kapuste. Ja akurat w tym nic zlego nie widze, lubie ziemniaki. Polska kuchnia jest toporna i montonna, koniec, wyszukanych dan akurat u nas nie ma, i to jak pewnie wiesz (albo i nie?) wynika glownie z faktu takiego ze lezymy w takiej innej szerokosci geograficznej.
    Wyjedz sobie gdzies - do Tajlandii albo jakiegos takiego kraju i potem nadal glos te swoje teorie, ciekawe jak ci pojdzie? pojechalas mi ze ja kompletnie nie mam pojecia o kuchniach swiata, a wydaje mi sie z tego co wypisujesz ze to chyba kolejny jakis kompleks ktory przenosisz na inne osoby - bo z tego co troche zauwazylam to moze i gdzies dziobnelas tu i owdzie jakiegos europjeskiego smakolyku (nie wiem czy na miejscu czy w restauracji w Pcimiu Dolnym), ale wiekszego pojecia to nie masz. Raczej poza polska kielbase nie wychodza te twoje poglady. I dlatego to jest smieszne.
    --
    I myself have never been able to find out precisely what feminism is: I only know that people call me a feminist whenever I express sentiments that differentiate me from a door mat or a prostitute. ~Rebecca West,
  • beata_ 28.03.12, 14:35
    W czym upatrujesz monotonii? W przygotowaniu np. wieprzowiny na kilkanaście (bardzo ostrożnie licząc!) sposobów?

    ps
    a przy okazji spróbuj się dowiedziec, co znaczy po czesku "szukać" :D

    --
    Nigdy...!

    ;-)
  • dzioucha_z_lasu 28.03.12, 14:58
    Wyszukane, to zapewne takie, których nie je na co dzień, więc jej się egzotyczne wydają. Przy okazji - gdzie ten przepis na zupę pomidorową z samych pomidorów, bo czekam?

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • amused.to.death 28.03.12, 16:49
    > Wyjedz sobie gdzies - do Tajlandii albo jakiegos takiego kraju i potem nadal gl
    > os te swoje teorie, ciekawe jak ci pojdzie?

    A jak się pojedzie to co?
    Bo ja byłam i jakoś nie twierdzę, że kuchnia polska jest toporna i monotonna, a wielu znanych mi przyjeżdżających cudzoziemców chwali nasze potrawy.

    Nie mówiąc już o tym, że w Tajlandii to oni jedzą więcej ryżu niż my ziemniaków i jakoś tam ludzie nie narzekają, że się jada głównie ryż - wręcz słyszałam wiele razy, że przy wyjazdach bardzo im tego ryżu brakuje bo w Europie tyle ryżu się nie je.
  • mhr2 28.03.12, 16:55
    amused.to.death napisała:

    > Nie mówiąc już o tym, że w Tajlandii to oni jedzą więcej ryżu niż my ziemniaków
    > i jakoś tam ludzie nie narzekają, że się jada głównie ryż - wręcz słyszałam wi
    > ele razy, że przy wyjazdach bardzo im tego ryżu brakuje bo w Europie tyle ryżu
    > się nie je.

    nie, tylko nazekaja i czekaja na cos nowego,
  • dzioucha_z_lasu 28.03.12, 17:10
    Bo - panie, ten.. tego.. - ryż to on jest EGZOTYCZNY! I ZAGRANICZNY! To, że głównie spożywany w kilku podstawowych zestawieniach to nic, bo nie są to nasze, monotonne zestawienia, tylko ichnie - wyszukane. Podobnie makaron. Bo włoski, nie? W Polsce był by nudny i zaściankowy :)

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • Gość: dziewczynawitryna IP: *.centertel.pl 28.03.12, 17:39

    No, proszę cię, z takimi argumentami nie podyskutujesz - z lasu jesteś, swiata nie widzialaś, to wiadomo, że tubylczą kuchnią będziesz się zaściankowo zachwycać i cudowności oraz wyższości zagranicznych specjałów nie pojmiesz...
  • dzioucha_z_lasu 28.03.12, 19:25
    No fakt, najlepsza na świecie jest świńska goleń obgotowana w piwie, upieczona na złoto i do tego żółciutkie ziemniaczki i wielka porcja pysznej, zasmażanej kapusty z kminkiem koniecznie :D
    Niech się schowają krewetki i inne robale. Z resztą - kto to widział - robaki i żaby jeść... fuj!

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • najlepszygeorge 29.03.12, 12:51
    Akurat taka golonka choć tłusta, w smaku jest po prostu pyszna! Nie wiem w jakim celu to kwestionować. Na pewno jest to danie smaczniejsze od ryżu, który wg mnie smaku nie ma w porównaniu do ziemniaków.

    Żab czy innych ślimaków, choć tych u nas nie brakuje, osobiście nie polecam jako danie - ja wierzę, że takie zwierzątka ludzie zaczęli jeść ze względu na głód, a nie ze względu na walory smakowe.
  • dzioucha_z_lasu 29.03.12, 13:02
    Oczywiście, że golonka jest pyszna. Tak naprawdę, to tłuste mięso jest smaczniejsze od chudego - raz, ze nie wysycha w obróbce, dwa - tłuszcz jest nośnikiem smaku. I to nie tłuszcz tuczy, tylko węglowodany. A co do ślimaków i żab - tak, to dieta biedy, która po jakimś czasie została nobilitowana i uzyskała status wykwintnej. Normalnie ludzie, jak mają wybór raczej nie jadali żab, ślimaków czy robali - do tego zmuszała bieda i głód.

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • Gość: gość IP: *.dynamic.chello.pl 29.03.12, 11:23
    Makaron to raczej chiński.
  • dzioucha_z_lasu 28.03.12, 14:24
    Podaj proszę przepis na zupę pomidorową bez dodatku wody. Jestem bardzo zainteresowana, bo pomidory i pomidorówki uwielbiam.


    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • najlepszygeorge 28.03.12, 14:36
    "na POMIDORACH.

    tak wiem, ze to szokujace moze sie wydawac ze zupe pomidorowa robi sie z pomidora, ale tak jest. Nie z wody, nie z oleju, nie z miesa, a wlasnie z pomidora. Nie z przecieru, ani koncentratu tez, tylko z pomidora. "

    Ty chyba nie gotujesz na co dzień, co? Żeby ugotować garnek pomidorowej z samych pomidorów, to trzeba by ich zużyć ze 20 kg, żeby ta zupa jakiś smak miała. A z czego się robi przecier i koncentrat? Z soi?
  • dumb.waitress 28.03.12, 20:10
    > Ty chyba nie gotujesz na co dzień, co? Żeby ugotować garnek pomidorowej z samyc
    > h pomidorów, to trzeba by ich zużyć ze 20 kg, żeby ta zupa jakiś smak miała.

    Ty chyba nic w życiu nie ugotowałeś poza zupką z torebki, skoro takie dyrdymały piszesz.
  • dzioucha_z_lasu 28.03.12, 20:29
    Proszę, podaj więc przepis na zupę z samych pomidorów... Sporo gotuję, ale z taką zupą jeszcze się nie zetknęłam.


    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • dumb.waitress 28.03.12, 21:55
    Bardzo proszę:
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,66472061,66472061.html
    Pyszna. I nie potrzeba do niej 20 kg świeżych pomidorów na garnek zupy.
    Oczywiście trzeba ją robić w sezonie na pomidory z dobrych pomidorów, i nie jest to kuchnia polska, ale ja tylko odnoszę się do sugestii, że nie da się ugotować dobrej zupy pomidorowej bez koncentratu, mięsa i śmietany.
    btw: bardzo lubię również tradycyjną polską pomidorową.
  • beata_ 28.03.12, 23:22
    dumb.waitress napisała:

    > Bardzo proszę:
    > fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,66472061,66472061.html
    > Pyszna. I nie potrzeba do niej 20 kg świeżych pomidorów na garnek zupy.
    [...]

    ... nie jest to zupa na pomidorach :-)
    Wody do niej potrzeba, tudzież innych składników - tłuszczowych też :-)
    Pisałam już o tym wyżej - wiele (jeśli nie wszystko) zależy od środowiska naturalnego. Dla żyjących w naszym klimacie i podobnych, będzie to zupa na lato... Ile to u nas wypada? Dwa miesiące, trzy? Czyli po pierwsze - te "nasze" pomidory trzeba jakoś przechować na pozostałe miesiące, a po drugie - w okresie nie-letnim zrobić z nich coś bardziej kalorycznego/treściwego niż delikatny chłodnik czy lekka ciepła zupka w klimatach o zimie z temperaturami oscylującymi między +5 i +10 stopni Celsjusza :-)

    Poza tym nikt nie powiedział, że się nie da bez koncentratu, mięsa i śmietany... Niemniej wszystkie* te składniki są uzasadnione naszym klimatem i dlatego nasza "tradycyjna" pomidorowa jest, jak jest.

    * wyjątkiem od "wszystkie" będzie tu zastosowanie innych niż kupny koncentrat form "przetrwalniczych" pomidorów :-)

    ps
    Nie wszystkie kupne koncentraty pomidorowe są be - przynajmniej w smaku... I nawet jeśli bardziej wolimy domowe przetwory, bo w końcu SĄ lepsze i zdrowsze, to nie znaczy że zupa z koncentratem będzie zła... W końcu - na bezrybiu i rak ryba :-) Nie zawsze mamy pod ręką domowy koncentrat, przecier czy świeże pomidory, prawda?


    --
    Nigdy...!

    ;-)
  • Gość: zadumana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.12, 09:55
    A czy nie można tak, że tolerujemy jedzenie psa gdzieś tam daleko, gdzie go jedzą i tolerujemy różne metody robienia pomidorowej nie gdzieś tam tylko całkiem blisko???
    :)
  • dzioucha_z_lasu 29.03.12, 10:05
    Nie chodzi o różne metody robienia pomidorowej, tylko o bzdurne opowieści, że prawdziwą pomidorową robi się z samych pomidorów. Tylko i wyłącznie. Bez dodawania wody i innych składników. Polecam lekturę paru wpisów wyżej.

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • Gość: zadumana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.12, 10:20
    No właśnie, i niech robią również "z samych pomidorów".
    Zaryzykuję zgadnąć co autor tego stwierdzenia miał na myśli. Podejrzewam, że chodzi o skrajnie esencjonalną pomidorową. Czyli to o czym tu piszę czasem od lat, że jak się robi jakąś zupę to trzeba dać dużo tego co daje zupie nazwę.
    Tutaj: jeden pomidor plus wiadro wody - skreślamy:))
    I tu właśnie chodzi o ilość pomidorów. Ta nasza nieszczęsna pomidorowa w wielu domach ma autentycznie strasznie mało pomidorów. Smakowo ratuje to wywar, śmietana oraz znane kostki.
    Natomiast można zrobić niemal zupę krem z pomidorów - jak z wielu innych warzyw. Trzeba dodać trochę cukru, bo nasze pomidory nie takie radośnie słodkie. To nie będzie już taka polska pomidorowa, ale nazwę będzie miała całkowicie usprawiedliwioną:)
  • dzioucha_z_lasu 29.03.12, 10:16
    Na koncentraty i pomidory w puszce bym się nie krzywiła. Nikt mi nie powie, że o tej porze roku w naszym klimacie świeże, wodniste, pozbawione smaku, sztucznie pędzone pomidory są lepsze niż np. włoskie puszkowane pelati. Akurat pomidory są takim warzywem, które główne swoje zalety ujawnia po obróbce termicznej, więc puszkowanie czy robienie z nich koncentratu nie szkodzi pomidorom.


    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • beata_ 29.03.12, 12:20
    dzioucha_z_lasu napisała:

    > Na koncentraty i pomidory w puszce bym się nie krzywiła.

    Ja się nie krzywię, ale swojej roboty przetwory, to zawsze ciut lepiej, nie? :-)


    --
    Nigdy...!

    ;-)
  • dzioucha_z_lasu 29.03.12, 12:24
    Pewnie, że lepiej, ale coraz mniej osób ma czas na przetwory niestety...

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • beata_ 29.03.12, 12:29
    dzioucha_z_lasu napisała:

    > Pewnie, że lepiej, ale coraz mniej osób ma czas na przetwory niestety...

    To wyraz mojej tęsknoty był :-)
    Sama używam puszkowych, a świeżych tylko w sezonie


    --
    Nigdy...!

    ;-)
  • dzioucha_z_lasu 29.03.12, 12:33
    Ech.... jakiś czas temu jeszcze robiłam różne przetwory, ale teraz wracam do domu po pracy i już tylko spać :(

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • najlepszygeorge 29.03.12, 12:47
    Ta dyskusja coraz mniej sensu ma, bo jedni próbując udowodnić swoją wyższość i wyrafinowanie tworzą obraz polskiej kuchni dokładnie taki jak to jest w kuchni baru mlecznego, gdzie rzeczywiście króluje zupa na kościach wieprzowych grubo zaprawiona śmietaną tylko dlatego, bo ma być tanio.

    Moje obserwacje są jednak inne - sporo ludzi w domu je zupełnie inaczej, ludzie w pracy zamiast ziemniaków zamawiają częściej ryż, sporo osób ogranicza spożycie mięsa, itd. Naprawdę nie widzę sensu w kwestionowaniu pomidorowości naszej pomidorowej, no sposobów na jej przyrządzenie są setki :)
  • beata_ 29.03.12, 12:52

    --
    Nigdy...!

    ;-)
  • dumb.waitress 29.03.12, 22:34
    beata_, czytaj proszę ze zrozumieniem posty, do których się odnosisz. Wyraźnie napisałam, że chodzi mi tylko o dowiedzenie, że stwierdzenie, że trzeba jakichś obłędnych ilości pomidorów, żeby wyszła z tego dobra zupa, jest bez sensu. Tylko tyle. Wyraźnie napisałam, że muszą to być letnie, dobre pomidory. Naprawdę nie zgadzasz się z tym? Twoje wywody w kontekście tego, co napisałam, są nie na temat, po co dyskutujesz z czymś, co nie zostało napisane?
    Generalnie zgadzam się z tym, co napisałaś, ale jak to się ma do mojego postu?
    Ponadto pisanie, że zupa na "samych pomidorach" powinna być rozumiana jako tylko pomidory i nic więcej, jest bez sensu. Osoba, która rozpoczęła temat zupy na "samych pomidorach" nie miała tego na myśli i jest to oczywiste, a Twoja i dziouchy interpretacja to odwracanie kota ogonem.
  • beata_ 30.03.12, 01:14
    dumb.waitress napisała:

    [...]
    > Generalnie zgadzam się z tym, co napisałaś, ale jak to się ma do mojego postu?

    Ja też się zgadzam z tym, co napisałam :-)
    Z Tobą też. A do Twojego postu ma się to w kontekście postu, który "wspierasz", poniekąd słusznie - zerknij proszę na dalszą część mojego pisania tutaj. To samo odpisałabym osobie wspominającej o zupie "na samych" pomidorach, gdyby przedstawiła taki smakowity w końcu przepis, jak Twój:-) Padło niestety na Ciebie, bo Ty się odniosłaś - nie ona.

    > Ponadto pisanie, że zupa na "samych pomidorach" powinna być rozumiana jako tylko
    > pomidory i nic więcej, jest bez sensu. Osoba, która rozpoczęła temat zupy na
    > "samych pomidorach" nie miała tego na myśli i jest to oczywiste, a Twoja
    > dziouchy interpretacja to odwracanie kota ogonem.

    Wiesz, nikt tu nie jest wróżką, żeby wiedzieć co osoba miała czy nie miała na myśli :-)
    Ok - była to lekka złośliwość, ale dbajmy o to co i jak mówimy/piszemy, żeby nie było niejasności i czasami (przyznaj) bzdur, wynikających z zastosowanych przez nas skrótów myślowych.
    Czego nam wszystkim zawsze, wszędzie i nieustająco życzę :-)

    --
    Nigdy...!

    ;-)
  • dumb.waitress 31.03.12, 21:52
    No cóż, beata_, nie mam nic do dodania, pozostaje mi tylko życzyć innym forumowiczom Twojego poziomu prowadzenia dyskusji. Pozdrawiam.
  • dzioucha_z_lasu 29.03.12, 10:07
    Miała być bez wody, z samych pomidorów, a ja tam widzę aż 1,5l...


    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • dumb.waitress 29.03.12, 22:15
    > Miała być bez wody, z samych pomidorów, a ja tam widzę aż 1,5l...

    Wiesz, jak dla udowodnienia czegoś sprowadza się dyskusję do absurdu, to ja pięknie dziękuję.
  • beata_ 28.03.12, 14:26
    Na pomidorach, to Ty se możesz co najwyżej usiąść :-)

    Zupę robisz z pomidorów i czego tam jeszcze chcesz, a gotujesz na wodzie z dodatkiem czegoś mięsno/tłuszczowego lub bez, o kuchence takiego czy innego rodzaju nie wspominając...

    --
    Nigdy...!

    ;-)
  • shilaa 28.03.12, 18:16
    Ziemniaki to nie tylko obiadowy dodatek ugotowany w wodzie czy wypelniacz do zupy. Szkoda, ze wszechstronnosc tego warzywa jest obecnie tak niedoceniana, zeby nie powiedziec dyskredytowana. Pochodze z regionu, w ktorym ziemniak ma bardzo silna pozycje i bede bronic jego honoru, nawet jesli obecnie we Wloszech uzywam ich tylko do gnocchi, plackow ziemniaczanych i zupy warzywnej.

    Natomiast jesli chodzi o wieprzowine to jest to jedna z rzeczy, ktorych najbardziej brakuje mi we Wloszech, poza twarogiem. Wieprzowina jest tu fatalnej jakosci, twarda, pelna tluszczu, pocieta na zle kawalki, wielu czesci w ogole nie ma w sprzedazy lub trzeba ich szukac jak igly w stogu siana. W przeciwienstwie do Polski we Wloszech wolowina jest bardzo dobrej jakosci - niestety, Wlosi lubuja sie przede wszystkim w stekach i plastrach na patelnie, za ktorymi zdecydowanie nie przepadam.
  • Gość: anthonyb IP: 94.164.2.* 29.03.12, 11:30
    We Wloszech wypelniaczem jest po prostu chleb. Nieodzowny na wloskim stole i jadany zarowno do dan z makaronem, drugich dan, przystawek i dodatkow warzywnych. I ten jest spozywany w znacznych ilosciach.
    Na margnesie, moj ojciec, pochodzacy z rzeszowskiej wsi, jadal rowniez chleb do zup z ziemniakami czy drugiego dania, itp.
    W regionie, w ktorym obie mieszkamy sa inne potrawy z ziemniakow jadane czesto i bardzo popularne takie jak ziemniaczane krokiety (panzarotti), babka z ziemnaiczanego pupee (gattò), ziemniaki pieczone w piekarniku, prawie obowiazkowe do kurczaka, krolika i baraniny. Makaron czy ryz z ziemniakami. salatka z fasolki szparagowej i gotowanych ziemniakow. Popularnie jada sie rowniez frytki i czasem ziemniaczane puree.
    Oczywiscie nie jada sie ich na codzien, tak jak w Polsce, ale dosc czesto.
    Poza tym Wlochy to roznorodny kraj i w Toskanii czy na Sardenii zjesz i pierogi z ziemniakami.
    Nie zgodze sie takze z opinia o sprzedawanej wieprzowinie. Mozna kupic wszystko. Wystarczy pojsc do rzeznika lub do sklepu , ktory ma wlasny rozbior i wykroja ci to co chcesz i jak chcesz, lacznie z podrobami. Kupuja schab, poledwice, karkowke (w kawalku), szynke, Boczek ze skora (porchetta), skory wieprzowe (cotica), , golonke, podroby takie jak watroba, nerki, ozory i inne np. do zrobienia soffritto napoletano czy glowizne, nozkii flaki (piede e musso). Mozna kupic tez male prosiaczki w calosci lub w czesciach. Faktem jest, ze wieprzowina ustepuje w popularnosci innym miesom, choc ostatnio jej cena jest bardzo niska ( dochodzi nawet do 3,50 € za kg) i pewnie jej spozycie wzrasta.
    Czesto spotykam sie, ze na etykiecie miejscem pochodzenia miesa wolowego czy wieprzowego, jest napisane - Polonia.
  • shilaa 29.03.12, 22:09
    Niestety, jest roznica miedzy sklepami miesnymi w Neapolu i tuz za jego granicami. Wiem, bo moje kolezanki, ktore pochodza z miejscowosci pod Neapolem po wizycie u rodzicow przywoza do domu mieso, ktore u lokalnego rzeznika kupuja ich mamy. W Neapolu nie da sie kupic wszystkiego, a juz zwlaszcza lopatki, za ktora przepadam. Raz przypadkiem zobaczylam ja w jakiejs gazetce reklamowej wchodzac do mieszkania - pojechalam specjalnie do innej dzielnicy i niestety sie rozczarowalam, bo sprzedawano wylacznie kilkukilogramowe, cale lopatki i nie dzielono ich na mniejsze kawalki, a tak wielkie czesci dla 2 osob nie sa mi potrzebne, pomijam fakt, ze nie mialabym gdzie ich przechowac.

    Nie bede sie rozpisywac, ze w Neapolu, niestety, trzeba tez wiedziec gdzie kupowac mieso. Sklepy miesne w znakomitej wiekszosci sa pralniami pieniedzy dla mafii, mafia kontroluje dostarczane do nich mieso, ktore jest tragicznej jakosci.

    Z polskim miesem w sklepach sie jeszcze nie spotkalam, widzialam raz schab z Czech, widze bardzo czesto wolowine z Francji i Hiszpanii.
  • bene_gesserit 28.03.12, 23:00


    Myślę, ze wiekszosc sporów w tym i poprzednich wątkach wynika z nieporozumienia.
    Jesli ktos uznaje za 'kuchnię polską' to, co je na codzien wielu Polakow, to byc moze jest gdzieniegdzie bliski tlusto-wieprzowo-monotonnej definicji. Ale w takim razie powinien do 'kuchni polskiej' zaliczyc rowniez pizzę, kebab, macshita i tzw 'chińczyka z sur.z kisz.kap.', bo to tez jadaja Polacy na codzień. I parówki.

    Inna zaś optykę mamy, jeśli uznamy, ze kuchnia polska to cos w rodzaju rdzenia tradycji, cos co niekoniecznie jadamy na codzien (albo jadamy tylko czesciowo, np w postaci pierogów, kaszy czy nieszczesnego sponiewieranego przez 'swiatowcow' schabowego na smalcu). Że większość tradycyjnych polskich potraw jemy od święta - swiąt okresowych, rodzinnych spotkań czy niedzielnego obiadu. Tu obserwacje są o wiele ciekawsze i spór byłby, imo, bardziej sensowny, tu o wiele wyraźniej widać podziały regionalne (nieodłącznie związane z kuchnią narodową każego kraju), no i z tym się utożsamiamy. No chyba ze komuś naprawdę na hasło 'kuchnia polska' przychodzi na myśl schabowy i kebab a potem dlugo, długo nic. Ale to imo jego problem.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • najlepszygeorge 29.03.12, 13:00
    Ja myślę, że w wątku chodzi o to co Polacy jadają na co dzień, czyli jak wygląda przeciętny polski obiad, bez uwzględniania dań, które przygotowuje się od święta. Spory wynikają z tego, że 'światowcy' etykietują polską kuchnią jedynie jako wielki, ociekający wieprzowym tłuszczem zieminiak, który w parze z głąbem kapusty 3 razy dziennie gości na polskim talerzu. I tak jak wielu piszących ja również z tym się nie zgadzam.
  • dzioucha_z_lasu 29.03.12, 13:06
    Tak, właśnie o to chodzi, bo to jest właśnie kuchnia polska - to, co rodacy pichcą w swoich kuchniach na co dzień. Nie oszukujmy się, tradycyjne polskie potrawy typu sum na błękitno, kapłony nadziewane figami czy baba szafranowa z 60 jaj nie są częstym daniem. Jest to nasze dziedzictwo kulinarne, ale nie jest to typowa aktualna kuchnia polska.

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • bene_gesserit 29.03.12, 19:49
    dzioucha_z_lasu napisała:

    > Tak, właśnie o to chodzi, bo to jest właśnie kuchnia polska - to, co rodacy pic
    > hcą w swoich kuchniach na co dzień.

    Ale sęk w tym - jak już napisałam - że rodacy pichcą w swych kuchniach na co dzień nie tylko żurek i mielone, ale i pizzę, parówki i lazanię z mrożonki. A jeśli liczyć jedzenie na mieście, trzeba doliczyć kebaby i inne chińczyki. To jest polska kuchnia?

    > Nie oszukujmy się, tradycyjne polskie potra
    > wy typu sum na błękitno, kapłony nadziewane figami czy baba szafranowa z 60 jaj
    > nie są częstym daniem. Jest to nasze dziedzictwo kulinarne, ale nie jest to ty
    > powa aktualna kuchnia polska.

    Ee tam, od razu kapłony. Typowo aktualny jest np makowiec, a przecież nie jemy go codziennie.

    --
    Feminism is the radical notion that women are human beings.
  • szopen_cn 29.03.12, 13:37
    Droga Bene,

    Piszesz z sensem i bez watpienia masz racje.

    Roznica jest wielka pomiedzy bardzo bogata tradycja zwana "kuchnia polska" a domowym pichceniem w codziennym pichceniu w wiekszosci polskich domow.

    Ma tez tak samo racje miu, dzioucha i wielu innych sie w tym watku wypowiadajacych.
    Ale Twoja racja jest moim zdaniem lepsza.

    Bo podobnie jak w okolicznych watkach na i nie na ten sam temat wielu piszacym trudno zrozumiec roznice pomiedzy "wiekszoscia" i "moim osobistym doswiadczeniem".

    Jesli ja dzisiaj na kolacje jadlem kartofle z maslem i swiezym koperkiem, do tego brukselka z oliwkami i stir fry z kangura i banana chilli to moge powiedziec, ze to jest typowa kuchnia antypodow?
  • coralin 29.03.12, 14:44
    Sąsiedni watek o gustach Polaków odnosił się do kuchni codziennej popularnej wśród Polaków. Autorka tego wątku w zakończeniu też wspomina o codzienności współczesnej. Zatem nie są to wątki o pięknych tradycjach polskiej kuchni. Co z tego, że jem chleb bez smarowania czymkolwiek jeśli w Polsce powszechne jest używanie smarowidełek? Co z tego,ze jem wołowinę, królika jesli muszę iść specjalnie po nie, a kurczaki oraz schab i karkówka są w każdym sklepie. Wstąpiłam dziś do sklepu, do którego rzadko zaglądam. Jak na takiej wielkości sklep wybór wędlin ogromny. Ziemniaki były już popakowane w ok. 2 kg woreczki(nie siatki od producenta tylko takie jednorazowe zakupowe reklamówki). Ekspedientki założyły pewnie, że taki ktoś jak ja kupujący 4 ziemniaki to ewenement. Były 2 papryki, 1 brokuł, warzywa korzeniowe,cebula, ze 2 pory, pieczarki(o, wydaje mi się,że Polacy uwielbiają pieczarki), kapusta, kiszona tylko w woreczkach. W innym sklepie słynącym z wyboru pieczywa, mies i wędlin asortyment już bardziej urozmaicony. Ziemniaki z podpisana odmianą (3, ale zawsze to coś), z mięs owszem 2 kawałeczki wołowiny, ale i tak króluje kurczak i wieprzowina.
  • najlepszygeorge 29.03.12, 15:09
    W krajach tzw. zachodnich w marketach prawie wszystkie warzywa pakowane są w opakowania co najmniej kilogramowe. W markecie nie kupisz jednego ziemniaka ani jednej marchewki, w Polsce natomiast wciąż dużo warzyw sprzedaje się na wagę. W dodatku, też nie widzę sensu, zeby kupowac 4 ziemniaki.

    Polacy grzyby lubią i popularność pieczarek bierze się stąd, że są tanie - grzybów leśnych nie da się hodować.
  • coralin 29.03.12, 15:29
    Dlaczego nie ma sensu kupowania 4 ziemniaków? A 4 papryki mogą być ?
  • najlepszygeorge 29.03.12, 15:50
    A co można zrobić z 4 ziemniaków? To może być mało nawet dla jednej osoby. Z punktu widzenia sklepu to bezsens sprzedawać ziemniaku na sztuki w cenie 89 gr/kg.
  • krysia2000 29.03.12, 16:27
    > Dlaczego nie ma sensu kupowania 4 ziemniaków?

    Odwróć pytanie i spytaj dlaczego nie ma sensu sprzedawanie 4 ziemniaków.

    Widzę, że oprócz źle pojętej polskości szerzy się także mylne przekonanie, że na rynku decyduje klient, że Polacy lubią pieczarki, bo pieczarki są w każdym sklepie. Pieczarki są w każdym sklepie, bo to grzyby hodowlane i można na tym biznes poważny robić, nie będąc półbezdomnym dziodem co jesień stojącym na skraju lasu z nazbieranymi do koszyka grzybkami. Po całej Europie porozrzucane są pieczarkowe farmy, gdzie na kolanach utytłani emigranci ze wschodniej Europy zbierają grzybki, które potem na sortowniach są paczkowane wg rozmiarów i jakości i trafiają potem do każdego spożywczaka w całej Europie i pewnie jeszcze dalej. 365 dni w roku. Zapieczarkowienie posunięte jest do tego stopnia, że wielu ludzi nie zna innych jadalnych grzybów poza pieczarkami. Na mojej wsi w sklepie sprzedaje się je pod nazwą "mushrooms", czyli grzyby. Tylko w warzywnych butikach można czasem nabyć inne gatunki, pod francuskimi lub włoskimi nazwami.

    To samo się teraz dzieje z jabłkami, cebulą, pomidorami i wszystkimi bez mała warzywami i owocami. Światowa megaprodukcja. Ziemniaków jest ogromna nadpodaż, nieuzasadniona popytem, bo przecież ryżu też od cholery zgarbieni Tajowie zbierają i pszeniczne produkty także przeciążają sklepowe półki, więc jest kilka szerokich strumieniów dostaw skrobiowego wsadu na talerz. Dlatego panie ekspedientki (jakby one cokolwiek miały do powiedzenia w tym ogólnoświatowym procederze) nie sprzedają ziemniaków na sztuki, bo nie opłaca się ich magazynowanie ani producentowi, ani dystrybutorowi, ani placówkom handlowym. Lepiej żeby zgniły u klienta, jak już zapłacił.

    Wieprzowina i kurczaki dokładnie to samo. W skali światowej prym wiodą kurczaki, w Europie Centralnej wieprzowina. Kury można hodować spiętrzone w najmniej wymagających warunkach, świnie trzymać w gigachlewach na kilka tysięcy sztuk i karmić pomyjami. Krowę od biedy w oborze trzymać można, ale mięsne rasy lubią sobie pożreć świeżej trawki i poleżeć na słoneczku. To samo owieczki, na dodatek te najtłustsze odmiany preferujące chłodniejszą aurę, trochę wiaterku, trochę deszczyku. W rezultacie masz wszędobylskie filety z cycków i karkóweczki, czy schabu pod dostatkiem, a jagnięce mięso zna się z opowiadań budowlanych emigrantów na Wyspach, że śmierdzi i w ogóle nie to, co nasza kiełbasa.

    Klient będzie żor to, co jest w sklepie, a nie wymyślał niebieskie migdały i ptasie mleczko. Tyle w temacie narodowych gustów.

    --
    To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
  • felinecaline 29.03.12, 17:06
    Krysiu, swiete slowa, ale...podloze troche dziegciu:DPrzyjechalabys na pare dni, ruszymy w okolice i pokaze Ci przyzwoita "mushroomiarnie", gdzie nikt "utytlany i na kolanach" nie zbiera szlachetnych produktow wyroslych na konskim ...ie. W co lepszych zas zbieracze nosza biale rekawiczki.
    A w drodze powrotnej zahaczymy posmakowac winka, nawet takiego "prawie szampana".
  • krysia2000 29.03.12, 17:26
    Jeśli dziegciem ma być winko, to się zapisuję na taką wycieczkę po wzorcowych grzybiarniach. ;o)

    --
    To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
  • coralin 29.03.12, 17:53
    Dlaczego mylne jest moje przekonanie, że Polacy lubią pieczarki? Nie kupiłam ich jakieś 3 lata. Naprawdę sądzisz,ze gdyby takich klientów jak ja było więcej pieczarki byłyby w każdym sklepie? Wyprodukowanie wielu odmian sałat i kapust jest identyczne w kosztach. To gust Polaków sprawia, że króluje pekińska i lodowa (bo uciapane ukochanymi przez Polków sosami staja się zjadliwe).
  • bene_gesserit 29.03.12, 19:47
    25 lat temu na pekińską w sklepach wróble nawet nie cwierkały. Poważnie myslisz, ze jej pojawienie się ma coś wspolnego z gustem Polakow, tzn wymyślili ją i zachcieli?
    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • coralin 29.03.12, 19:53
    Tak myślę. 25 lat temu masy rzeczy nie było, które teraz królują na polskich stołach.
  • bene_gesserit 29.03.12, 20:15
    Zgadza się. Bo wprowadzili je producenci.
    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • coralin 30.03.12, 18:03
    Chyba w dzisiejszych czasach większość rzeczy wprowadzają producenci. Cześć robi furorę na danym rynku, część nie. Dzięki temu można się w Polsce czasem obkupić w tapenady za 1 zl i mleczko kokosowe za taką kwotę. Ze 2 lata temu w warzywniaku mieli pak choi i sprzedawali za grosze. Podobnie sery dojrzewające , pleśniowe w innym sklepie wyprzedawane za bezcen, a i tak prawie nikt nie kupował(piszę o tych przecenach i wyprzedażach,żeby nikt nie czepił się zaporowych cen wymienionych produktów).Za to 2 krotnie droższe seropodobne owszem.
  • krysia2000 29.03.12, 23:33
    coralin napisała:

    > Dlaczego mylne jest moje przekonanie, że Polacy lubią pieczarki?

    Mylne jest nie tyle przekonanie o pieczarkach, co przekonanie o Polakach Polakach Polakach. Zapewniam Cię, że pieczarki rządzą wszędzie w Europie. Tak samo musiałabym długo szukać marketu, w którym nie królowałaby oprócz zwykłej sałaty ajsbergówa i pak choi też by nie mieli na stanie.

    Upodobania rynkowe Polaków od lat kształtują międzynarodowe koncerny. I jeśli wydaje Ci się, że Twoje indywidualne zaniechanie pieczarek cokolwiek zmieni to się mylisz. W całym tym biznesie najpoważniejszym klientem są koncerny żywnościowe i jeżeli w starbaku zażyczą sobie, żeby mleko do kawy było słodsze, to powstanie nowa rasa krów diabetyczek. W telewizji jakaś Najdżela wymyśli z takiego mleka pyfffnie obłęęęędny deserek, a na forach kulinarnych przepis będą sobie z łap wyrywać i pytać, gdzie można w Warszawie nabyć.

    I to jest jeden poważny wpływacz na gusta kulinarne nie tylko Polaków. Innym jest prąd oddolny, związany z wędrówką ludów i przeszczepianiem ich obyczajów kulinarnych (i nie tylko) na nowy grunt. Stąd w Warszawie taka popularność ceratowych knajpów z wietnamskim żarełkiem. I to jest o tyle fajne, że autentyczniejsze od takiego na przykład generykowatego baru suszi w handlowej galerii.

    > Naprawdę sądzisz,ze gdyby takich klientów jak ja było więcej...

    Więc gdybaj dalej. ;o)

    --
    To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
  • coralin 30.03.12, 16:09
    Tak, Polacy lubią twaróg, kiszonki, buraki, seler korzeniowy i pietruszkę/pasternak korzeniowy. Te produkty kupisz w każdym polskim sklepie i nie każdym europejskim.
  • najlepszygeorge 31.03.12, 17:05
    "Upodobania rynkowe Polaków od lat kształtują międzynarodowe koncerny. I jeśli wydaje Ci się, że Twoje indywidualne zaniechanie pieczarek cokolwiek zmieni to się mylisz. W całym tym biznesie najpoważniejszym klientem są koncerny żywnościowe i jeżeli w starbaku zażyczą sobie, żeby mleko do kawy było słodsze, to powstanie nowa rasa krów diabetyczek. W telewizji jakaś Najdżela wymyśli z takiego mleka pyfffnie obłęęęędny deserek, a na forach kulinarnych przepis będą sobie z łap wyrywać i pytać, gdzie można w Warszawie nabyć."

    Częściowo masz rację, ale chyba trochę za bardzo chcesz zamienić przyczynę ze skutkiem - zanim jakiś koncern wprowadzi produkt to wcześniej upewni sie, że ma on dużą szansę na powodzenie.

    Nie rozumiem związku z sieciówką typu starbuck, w polsce jest ich mało, poza tym, mleko miałyby być słodsze we wszystkich sklepach tylko dlatego, że starbukcks takie chce?

    Co do grzybów, popularność pieczarek wyniak stąd przede wszystkim, że jest chyba jedyny jadalny grzyb dający się hodować w ilościach hurtowych, w związku z czym i najtańszy. Przecież obok pieczarek w sezonie można nabyć również grzyby leśne.

    I na koniec, to indywidualne decyzje konsumentów wpływają na to co będzie dominować w sklepach. Fani tej 'Najdżeli" na pewno się znajdą, ale będzie to zjawisko lokalne, a nie globalne.
  • mhr2 29.03.12, 15:48
    najlepszygeorge napisał:

    > W krajach tzw. zachodnich w marketach prawie wszystkie warzywa pakowane są w op
    > akowania co najmniej kilogramowe. W markecie nie kupisz jednego ziemniaka ani j
    > ednej marchewki,

    ja kupuje wszystko na sztuki, opakowane sa na 250gr,albo 500g,
  • najlepszygeorge 29.03.12, 15:54
    Potwierdzasz tylko to co piszę - w markecie jednej marchewki czy ziemniaka nie kupisz. Kupisz jedynie opakowanie co najmniej 250 gr, choć takich nie widziałem.
  • mhr2 29.03.12, 16:45
    najlepszygeorge napisał:

    > Potwierdzasz tylko to co piszę - w markecie jednej marchewki czy ziemniaka nie
    > kupisz. Kupisz jedynie opakowanie co najmniej 250 gr, choć takich nie widziałem

    biore 2marchewki albo 2pomidory i do wagi, tak samo z innymi
    warzywami, to normalne u nas
  • bene_gesserit 29.03.12, 19:55
    U mnie są.
    I bardzo dobrze - zachodnie sklepy pełne są paczek, bo właściwie wszyscy robią zakupy z samochodem. W efekcie smutna statystyka: np w GB wyrzuca się ponad 17% kupionego jedzenia.
    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • Gość: Monika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.12, 13:46
    Zgadzam się. Do spisu dodałabym jeszcze łazanki, makaron z białym serem i cukrem, makaron z białym serem i smażoną cebulką, racuchy z jabłkami, placki ziemniaczane, ziemniaki/makaron z sosem pieczarkowo- śmietanowym, gulasz z kaszą i kiszonym ogórkiem itd,.. Ot, kilka przykładów ze stołówki mojej, męża i dziecka. Stołówki tu, w Polsce, menu takie samo od lat.
  • mhr2 31.03.12, 13:54
    dzioucha_z_lasu,

    wiele nie pamietam, ale mysle ze tak gotuje, tak jak nasie starsze osoby,
    oczywiscie z jakas nowoscia, najwazniejsze ze smakuje,
    a mizeria jest wspaniala, tylko wszystko zalezy od tego kto to robi?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka