• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

kopytka czy leniwe

  • 25.08.12, 12:12
    Co sądzicie o nowym fixie knorr: kopytka czy leniwe? Dla mnie trochę śmieszne jest to stwierdzenie: "jednakowa baza" Akurat tak się składa, że ukończyłem w tym roku szkołę gastronomiczną, zresztą i wiem to też od mojej babci która robi kopytka i leniwe że żadne ziemniaki do leniwych nie idą. Leniwe to tzw. kluseczki serowe, do których idzie tylko ser biały, a dodać ziemniaki to można, ale w tedy to już nie te same w smaku leniwe co na bazie samego sera białego i nazwał bym to raczej: Leniwe zmodyfikowane.
    Edytor zaawansowany
    • 25.08.12, 12:19
      dla mnie leniwe to kopytka z serem. Rozedre koszule niczym Rejtan.
      W kuchni nie ma norm technicznych.
      O Knorze sie nie wypowiem, bo go nie stosuje.
      --
      ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
    • 25.08.12, 12:43
      Leniwe są z sera, kopytka - z ziemniaków. Producenci knura wykazali się ignorancją, jeśli nie arogancją.
      --
      Announcing "I'm offended" is basically telling the world you can't control your own emotions, so everyone else should do it for you.
      • 25.08.12, 12:47
        że się przygotowało farsz, ale było zbty leniwym na robienie ciasta.
        Pierogi z sera to zupełnie inna bajka.
        Ale to dowód na to, że w kuchni wzorców nie ma. Na szczęście.
        --
        ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
        • 25.08.12, 14:19
          Zasadniczo każde danie istnieje w iluśtam wariacjach. Ale - o ile nikomu jeszcze nie udało się udowodnić, że biszkopt MUSI być bez dodatku proszku do pieczenia, o tyle słownikowa definicja pojęcia leniwe pierogi jest jednoznaczna - główne składniki to ser, mąka i jaja. Można dodać do nich ziemniaki, można i miętę, można startą cukinię i to wciąż będą leniwe, ale nie klasyczne.

          Więc reklama knura jest trochę nietenten.
          --
          Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
          • 25.08.12, 16:42
            a! w Słowniku Jęz: Pol. rzeczywiście leniwe to kluski z białego sera, mąk i i jaj. Zdziwiłam się nieziemsko. ale nie wiem, jaka jest moc opiniowtórcza i przede wszystkim normotwórcza językoznawców w tych sprawach, skoro w SJP nie ma zaklepki, używanej w tylu rejonach kraju.
            I nawet pierogów legnickich nie ma:)
            --
            ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
            • 25.08.12, 18:50
              SJP to nie słownik gwar, czy regionalizmów...

              a leniwe robić z bazy kopytek? za leniwa jestem na takie udziwnienia... ;-)

              owszem, to ponoć prawda, że z lenistwa tego słodkiego farszu serowego nie zalepiali w cieście pierogowym, ale ziemniakom od nich wara :-)

              A w słowniku ruskie pierogi są, to że w Legnicy ich tak nazywać nie chcieli nie oznacza, ze w słowniku jako legnickie być powinny :-)
      • Gość: mmagi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.12, 15:25
    • 25.08.12, 21:52
      Też niezmiernie się zdziwiłam i nawet mam zamiar napisać do knora :D
      Leniwe wzięły się z tego, że jakiejś gospodyni, która przygotowała farsz na pierogi, nie chciało się misternie lepić tychże, więc wymieszała wszystko razem.
      Tudzież druga wersja mówi o tym, że przez pomyłkę wszystko się wymieszało.
      Lub też po prostu ktoś pomysłowy lub też leniwy chciał zjeść pierogi, ale nie chciał się napracować, więc zrobił leniwe.
      Tak czy siak, ziemniaków tam się nie uświadczy.
      • 25.08.12, 22:29
        ja raz napisałem już do knorra a mianowicie w sprawie zupy cebulowej. Na opakowaniu pisało, że bez konserwantów jest, a w składzie, że jest tam glutaminian sodu czyli konserwant. Napisali mi, że ten " konserwant " jest niby dozwolony i że posiadają gamę produktów "bez konserwantów" itp.
      • 25.08.12, 22:36
        a i jak napiszesz i Ci coś odpiszą to napisz co tam ciekawego wymyślili
        • 26.08.12, 14:30
          Napisali ci w poprzednim poście,że glutaminian sodu nie jest konserwantem a polepszaczem/wzmacniaczem/ smaku więc albo odpowiedz,że się pomyliłeś albo nie odpisuj wcale. Dla większości kluski serowe to ser mąka jajka,cukier,wanilina leniwe to ser,ziemniaki gotowane jajka i mąka.Nazwa leniwe wzięła się stąd,że z nadzienia do pierogów zrobiono kluski,bo gospodyni nie chciało się robić ciasta i lepić pierogów.Jaki ma sens nazywanie klusek serowych leniwymi skoro robi się je tak samo jak większość klusek? Dlaczego akurat kluski serowe mają być leniwe? Na dowód przytoczę star dowcip z czasów PRL-Polska jest jak talerz pierogów połowa to ruskie a reszta leniwe.
          • 26.08.12, 17:47
            No dobra, pomyliłem się. Zgadzam się z tym. Nie powinno mi się to zdarzyć, ale już trudno.
            • 26.08.12, 22:11
              No proszę jakie to rzadko spotykane zjawisko,że ktoś potrafi przyznać się do błędu.
              • 26.08.12, 22:28
                No fakt, rzadko spotykane, ale ja potrafię się przyznać. Nie próbuję dowieść za wszelka cenę swoich racji skoro ich nie mam.
      • 26.08.12, 10:06
        Dodam też, że sprawdziłam co trzeba dodać do tych "leniwych":
        mąka, ser, cukier waniliowy, masło, bułka tarta.
        Po kiego grzyba kupować fix, skoro i tak trzeba dodać do niego wszystko co potrzeba do tego dania (oprócz jajka, ale to raczej nie problem).
        • 26.08.12, 10:27
          floress napisała:

          > Dodam też, że sprawdziłam co trzeba dodać do tych "leniwych":
          > mąka, ser, cukier waniliowy, masło, bułka tarta.

          zobacz tutaj,
          mikaa-blog.blogspot.de/2012/07/fix-knorr-czesc-1-kopytka.html
          --
          "Es liegt in der Natur des Menschen vernünftig zu denken und unvernünftig zu handeln."
          • Gość: gość IP: *.dynamic.chello.pl 26.08.12, 13:40
            Czyli wg instrukcji ciasto składa się z mąki, wody i przyprawy knorr. Wobec tego gdzie tutaj jest podstawowy składnik na kopytka, czyli ziemniaki, i gdzie tutaj jest główny składnik na leniwe, to znaczy ser? a mąka jest tylko do posypania deski. Litości co to za twór, bo na pewno nie kopytka.
            • 26.08.12, 13:45
              Knorr sie cieszy, ze maja darmowa reklame swojego syfu
              --
              ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
              • Gość: jagoda IP: *.dynamic.chello.pl 26.08.12, 13:47
                dokładnie
        • 27.08.12, 15:28
          floress napisała:

          > Po kiego grzyba kupować fix, skoro i tak trzeba dodać do niego wszystko co potr
          > zeba do tego dania (oprócz jajka, ale to raczej nie problem).

          jak to po kiego grzyba???.... żeby KnUr mógł zarobić na naiwniakach!!!


          --
          ------------
          Grecja Turcja i inne relacje z podróży
    • 25.08.12, 23:56
      Leniwe z ziemniakami to leniwe "oszczędne" - ser jest droższy niż ziemniaki.
      Dlatego taką ich wersję spotkamy zazwyczaj w zakładach zbiorowego żywienia i w gotowych wyrobach sklepowych - warto czytać ich skład.

      --
      Mamrotek wydawniczy
    • 26.08.12, 09:25
      gotowcow i tak nie ogladam, ale czy to wazne jak napisali?,
      mysle ze jest wiele osob ktore i tak dokladnej definicji nie znaja(naleze tez do nich),
      twarog ktory dostane najlepiej sie polaczy z kartoflami, wiec to sa moje "leniwe kopytka",
      przynajmniej tak wygladaja, a o prawdziwych przestalam marzyc(gdzie prawdziwy twarog),

      --
      "Es liegt in der Natur des Menschen vernünftig zu denken und unvernünftig zu handeln."
      • Gość: jagoda IP: *.dynamic.chello.pl 26.08.12, 13:46
        Prawdziwy twaróg jest w polskich sklepach dostępny od miejscowych mleczarni, ma on termin ważności najwyżej 4 dni, ja taki kupuję. Nie ma z tym problemu.
      • 26.08.12, 14:27
        albo Reformladen (to bawarski twarozek.
        Wg mnie nawet lepszy od polskiego twarogu, bo ma te fajna, kremowa konstystencje.
        Sposob przyrzadzania ten sam, jak i twarogu.
        --
        ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
    • 26.08.12, 11:28
      Ja rozumiem ułatwianie sobie pracy w kuchni, ale te leniwe czy kopytka to zapewne coś w rodzaju sernika z torebki albo rosołu z kostki. Nie widziałam jeszcze tego w sklepie, ale na pewno nie kupię.
      • 26.08.12, 12:26
        Lekko nie w temacie – polecam robienie leniwych z sera mascarpone lub ricotty. Bajeczne w smaku. Z mascarpone lepsze, tłustsze.
        • Gość: jagoda IP: *.dynamic.chello.pl 26.08.12, 13:48
          Jak dla mnie z normalnego twarogu o niebo lepsze, ale każdy ma swój smak.
    • 26.08.12, 18:40
      To jak z gołąbkami - dla jednych nadzieniem jest samo mieso (niektórzy nazywają to kapusta faszerowaną), dla innych mieso z ryżem/kaszą...
      I jak z bigosem - dla jednych tylko na kapuście kiszonej, dla innych na kapuście mieszanej, a jeszcze dla innych z dodatkiem np pomidorów...
      Ot, zalezy od regionu, rodzinnych zwyczajów...
      Nie ma jedynego właściwego przepisu (jak np na tort sachera, czy kaczkę po pekińsku)
      Nie ma o co kopii kruszyc.
      --
      Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
      • Gość: marbor1 IP: *.dynamic.chello.pl 26.08.12, 20:27
        Gołąbki i kapusta faszerowana, to są dwie różne potrawy.
        • 26.08.12, 20:28
          tak, wiem o tym :)
          Co nie zmienia faktu, że niektórzy uzywają nazwy kapusta faszerowana w odniesieniu do gołąbków z nadzieniem czysto mięsnym :)
          --
          Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
          • 26.08.12, 20:54
            momas napisała:

            > tak, wiem o tym :)
            > Co nie zmienia faktu, że niektórzy uzywają nazwy kapusta faszerowana w odniesie
            > niu do gołąbków z nadzieniem czysto mięsnym :)

            Ja jestem tymi "niektórymi" na przykład :-)
            Całe życie była to dla mnie kapusta faszerowana - w skrócie "faszerówka" i już... Przez myśl mi nie przeszło, że można faszerować cały łeb kapuściany i nadal to do mnie jakoś nie przemawia :-)


            --
            Nigdy...!
            • Gość: marbor1 IP: *.dynamic.chello.pl 26.08.12, 22:58
              A takie coś Ci przemawia?
              lh6.ggpht.com/_FO8U620Ve-o/SX9-1alx2AI/AAAAAAAADEs/pXCb1-3vNF0/s640/20090127c.jpg
              • Gość: beata_ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.12, 23:36
                Sorry, ale nie - chociaż wygląda ładnie :-)

                Ja w ogóle nie przepadam za włoską kapustą i np. faszerowana (według mojej nomenklatury) z włoskiej mi nie smakuje. Do rosołu - tak, wyłowiona z rosołu i rozdyźdana z marchewką - tak, w innej postaci już nie :-)

                Cierpię, bo zwykła kapusta po okresie "młodości" nie nadaje się na ogół do niczego - nie wiem co się porobiło, że nie ma już takiego gatunku, co to w zimie się kupiło i na "faszerówkę" była dobra.

          • 27.08.12, 01:31
            momas napisała:

            > Co nie zmienia faktu, że niektórzy uzywają nazwy kapusta faszerowana w odniesieniu do gołąbków z nadzieniem czysto mięsnym :)<

            Myślę, że rodzaj nadzienia nie ma tu żadnego znaczenia i nazwa - gołąbki, jest stosowana wymiennie z nazwą - kapusta faszerowana. Pamiętam, że dawniej we wszystkich stołówkach, barach i restauracjach "to coś" zawinięte w liście kapusty nazywało się kapustą faszerowaną, niezależnie od rodzaju farszu. Gołąbki jadałam chyba tylko w domu. Nie znając prawdziwej kapusty faszerowanej myślałam, że tak nazywają gołąbki, żeby brzmiało bardziej elegancko, bardziej oryginalnie. Prawdziwe gołąbki, to farsz mięsno - ryżowy, ale skoro można zrobić np. schabowego z piersi kurczaka, albo nawet schabowego sojowego, to i w gołąbkach moze nie byc ani grama mięsa i ryżu.
            • 27.08.12, 15:47
              Kapusta faszerowana nie ma nic wspólnego z gołąbkami:
              www.carrefour.pl/gfx/4e318f81b361915054efb31ef01aeae8_big.jpg
              Chyba, ze ktoś ma zeza rozbieżnego i farsz w jednym liściu kapusty widzi jak całą główkę... W dodatku faszerować można tylko młodą kapustę, danie jest wybitnie sezonowe w odróżnieniu od gołąbków, które można przygotować jak rok długi..

              --
              www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths&sns=fb
              • 28.08.12, 01:04
                kosmopolitesiorbut napisał:

                > Kapusta faszerowana nie ma nic wspólnego z gołąbkami:
                > www.carrefour.pl/gfx/4e318f81b361915054efb31ef01aeae8_big.jpg
                > Chyba, ze ktoś ma zeza rozbieżnego i farsz w jednym liściu kapusty widzi jak ca
                > łą główkę... W dodatku faszerować można tylko młodą kapustę, danie jest wybitni
                > e sezonowe w odróżnieniu od gołąbków, które można przygotować jak rok długi..
                >

                A ja się będę upierać, mimo że rozumiem i widzę różnicę, a i zeza nie mam :-)
                Dla mnie (choćby i niesłusznie) kapusta faszerowana jest jednoliściowa, bezryżowa i niewłoskokapustna, aczkolwiek sezonowa - bo potem kapusta zwykła jest do kitu... I nie zgodzę się, że gołąbki można robić "jak rok długi", bo właśnie kapusta później jest do kitu. Kiedyś takowa nie była... Co by w te "gołąbki" nie zawinął - będzie do kitu, bo w ogóle ciężko w toto cokolwiek zawinąć. Kapusta głąbiasta jest, za ścisła, pozwijana w chińskie er-zet, liście nie dają się porozdzielać we wrzątku i w ogóle... :-(

                ps
                ok - nie upieram się aż tak na nazwę, ale mnie (i całej mojej rodzinie) jest wygodniej dzięki temu odróżnić jedno danie od drugiego - znaczy mięsno-ryżowy farsz (co go nie lubimy) od mięsnego (co go "wręcz przeciwnie") :-)

                pps
                a kapusta teraz jest jakaś dziwna i już - przynajmniej w moich okolicach i to od bardzo dawna, o czym pisałam wcześniej


                --
                Nigdy...!
              • 28.08.12, 01:25
                kosmopolitesiorbut napisał:

                > Kapusta faszerowana nie ma nic wspólnego z gołąbkami:<

                Wiem, ale nie "od zawsze" bo w moim rodzinnym domu kapusty faszerowanej się nie robiło, ale i nie nazywało się tak gołąbków. Sama nazwa podobała mi się, i nawet dziwiłam sie, że moja babcia (niekwestionowany autorytet kucharski w naszym domu - szefowa domowej kuchni) używała przestarzałej nazwy - gołąbki, zamiast nowoczesnej, jak mi się wtedy wydawało - kapusta faszerowana. Okazało się, że babcia miała rację upierając sie przy gołąbkach. Wszystkiemu winne były ówczesne stołówki i nie dziwię się, że ktoś przez nie wykarmiony, może być przywiązany do błędnej nazwy. Zresztą tak naprawdę to faszerowanej kapuście do gołąbków bliżej, niż sojowemu gniotowi do schabowego:)
                • 28.08.12, 02:46
                  matylda1001 napisała:

                  > [...]
                  > Wszystkiemu winne były ówczesne stołówki i nie dziwię się, że ktoś przez nie wykarmiony,
                  > może być przywiązany do błędnej nazwy. Zresztą tak naprawdę to faszerowanej kapuście
                  > do gołąbków bliżej, niż sojowemu gniotowi do schabowego:)

                  Hej! Zaraz! :-)
                  MOJA babcia - autorytet równie niekwestionowany - nigdy nie nazywała "zawijasków" kapuścianych z samym mięsem gołąbkami, tylko właśnie kapustą faszerowaną ;P

                  Nie wiem, co uważasz za błędną nazwę i przywiązanie do niej, ale:
                  - po pierwsze - nie jestem "wykarmiona" przez stołówki, choć zdarzało mi się tam jadać
                  - po drugie - nigdy w żadnej stołówce nie widziałam "gołąbków" innych niż z ryżem - NIE JADŁAM, bo mi nie smakowały, nie smakują i smakować pewnie nie będą
                  - po trzecie - nigdy i nigdzie nie widziałam kapusty faszerowanej (w żadnej postaci!) poza naszym (około- i rodzinnym) domem w postaci, o której wciąż gadam

                  Się czuję urażona tymi stołówkami, o! :-)

                  ps
                  co nie zmienia faktu, że nie miałam pojęcia przez tyle lat, jak wygląda "prawdziwa" kapusta faszerowana, co nie zmienia również faktu, że to co jedliśmy (i jemy) w naszych domach (już nie tylko domu rodzinnym) jest do niej bardziej zbliżone niż gołąbki (chociaż zależy, jak na to spojrzeć), co nie zmienia kolejnego faktu, że sojowemu gniotowi do schabowego jest daleko, jak stąd do księzyca! :D

                  --
                  Nigdy...!
                  • 28.08.12, 13:57
                    beata_ napisała:

                    > Się czuję urażona tymi stołówkami, o! :-) <

                    O, żżżeszszsz... to nie tak! :)

                    Spróbujmy ustalić fakty :)

                    1. Gołąbek, to gołąbek, czyli farsz zawinięty w liść kapusty. Tak się robi gołąbki, i nic na to nie poradzimy :)
                    2. Kapusta faszerowana, to cała główka kapusty, nadziewana farszem mięsnym (dla mnie za trudne, za pracochłonne, nawet nie próbuję zrobić).
                    3. W obu przypadkach ważniejsza jest forma od treści. Liczy się kształt, a nie to, co w środku.
                    Tak więc jako farsz występuje mięso, albo samo, albo z ryżem, albo w ogóle bez mięsa, za to z kaszą, grzybami, warzywami, czy tym, co kto lubi.
                    Ten farsz zawinięty w liść kapusty jest gołąbkiem, gdyby nadziać nim główkę kapusty, to byłaby kapusta faszerowana.

                    > MOJA babcia - autorytet równie niekwestionowany - nigdy nie nazywała "zawijasków" kapuścianych z samym mięsem gołąbkami, tylko właśnie kapustą faszerowaną ;P<

                    Jak widać, błędnie, skoro istnieje całkiem inna potrawa o tej nazwie. Podobnie jak Ty, ja też nigdy nie jadłam tej prawdziwej kapusty faszerowanej, nie spotkałam sie z nią w żadnej restauracji, barze, stołówce, u nikogo z rodziny czy znajomych. Natomiast spotykałam wszędzie kapustę faszerowaną pod postacią gołąbków czy, jak to ładnie nazwałaś - zawijasków:) Czasami to "coś" nazwane było gołąbkami, ale farsz nigdy nie miał wpływu na nazwę. Jeśli chodzi o farsz, to w czasach PRL-u często nawet o mięso się nie ocierał;) Pomysłowość ludzka pod tym względem, rosła wprost proporcjonalnie do braków na półkach sklepowych:) Tak więc "zawijaski" przewijały się przez moje życie pod obu nazwami, do tego stopnia, ze długo uważałam je za synonimy:) a i teraz, jak wpisze w google kapusta faszerowana, to wyskakują klasyczne gołąbkii z mięsem i z ryżem.

                    Co do stołówek :) przecież każdy korzystał, a pewne nazwy zapadają w pamięć.



                    • 28.08.12, 14:34
                      Nie-no, całe to zamieszanie nazewnicze już opanowałam i wiem, co z czym i do czego :-)

                      Rozróżnienie k. faszerowana i gołąbek bardzo u nas upraszczało sprawę, bo używane było właśnie w zależności od nadzienia. Jak samo mięso, to obowiązkowo "faszerówka" i już :-)
                      Zresztą innej się u mnie nie robiło... nawet w "ciężkich" czasach. Zwłaszcza, że to bardzo wdzięczne i podzielne danie, co rekompensowało ewentualny żal związany z wsadem :-)

                      Tak czy owak, człowiek się uczy przez całe życie, a mój światopogląd runął... :D

                      --
                      Nigdy...!
                      • 29.08.12, 10:59
                        beata_ napisała:

                        >Zresztą innej się u mnie nie robiło... nawet w "ciężkich" czasach. Zwłaszcza, że to bardzo wdzięczne i podzielne danie, co rekompensowało ewentualny żal związany z wsadem :-) <

                        Całe szczęście, że babcie i mamy dokonywały cudów w tamtych czasach, bo chyba nikt już by nie pamiętał jak i co powinno naprawdę smakować:) U mnie w domu były zawsze gołąbki z mięsem i ryżem. Takie smakowały nam najbardziej. Te wariacje na motywie farszu gołąbkowego były raczej dziełem stołówkowych intendentek, dietetyczek i zaopatrzeniowców:)

                        >Tak czy owak, człowiek się uczy przez całe życie, a mój światopogląd runął... : D <

                        To chyba nie koniec doświadczeń :) Ostatnio zaczęło być modne coś takiego - mięso, ryż, siekana kapusta, jajko - wszystko razem wymieszać, zrumienić na patelni, potem dusić w sosie pomidorowym. I tu mój światopogląd zachwiał się w posadach, bo tę (smaczną, mimo wszystko) potrawę tez nazywają gołąbkami :)
                        • 29.08.12, 11:26
                          matylda1001 napisała:

                          > Ostatnio zaczęło być modne coś takiego - mię
                          > so, ryż, siekana kapusta, jajko - wszystko razem wymieszać, zrumienić na pateln
                          > i, potem dusić w sosie pomidorowym. I tu mój światopogląd zachwiał się w posada
                          > ch, bo tę (smaczną, mimo wszystko) potrawę tez nazywają gołąbkami :)

                          To się powinno nazywać "leniwe gołąbki" :)
                          --
                          "See, you think I give a shit. Wrong. In fact, while you talk, I'm thinking; How can I give less of shit? That's why I look interested."
                          • 29.08.12, 14:54
                            pavvka napisał:

                            > matylda1001 napisała:
                            >
                            > > Ostatnio zaczęło być modne coś takiego - mięso,
                            > > ryż, siekana kapusta, jajko - wszystko razem wymieszać, zrumienić na
                            > > patelni, potem dusić w sosie pomidorowym. I tu mój światopogląd zachwiał się w
                            > > posadach, bo tę (smaczną, mimo wszystko) potrawę tez nazywają gołąbkami :)
                            >
                            >
                            >
                            > To się powinno nazywać "leniwe gołąbki" :)

                            I tym sposobem, zatoczywszy koło, wróciliśmy do meritum - czyli do leniwych :D


                            --
                            Nigdy...!
      • 27.08.12, 15:30
        Po tym jak Jakubiak zrobił "mussakę" z cukinii, mięsa indyczego, bez beszamelu.... to mnie juz nic nie zdziwi.
        --
        ------------
        Grecja Turcja i inne relacje z podróży
        • 27.08.12, 15:47
          simon_r napisał:

          > Po tym jak Jakubiak zrobił "mussakę" z cukinii, mięsa indyczego, bez beszamelu.
          > ... to mnie juz nic nie zdziwi.

          tiramisu' z paluszków grissini, tofu i konfitury pomidorowej też nie?

          --
          miszmasz-marghe.blogspot.com/
          i
          malutki-kuchcik.blogspot.com/
        • 27.08.12, 15:48
          simon_r napisał:

          > Po tym jak Jakubiak zrobił "mussakę" z cukinii, mięsa indyczego, bez beszamelu.
          > ... to mnie juz nic nie zdziwi.

          To była inspiracja, a u Knura to robienie z klientów głupków.
          --
          www.youtube.com/watch?v=EdmZYu9Lths&sns=fb
          • 28.08.12, 00:18
            U Knorra baza to po prostu pure ziemniaczane z którego robi się albo kopytka po dodaniu jaj i mąki albo sera, a wtedy są leniwe. Knorr to kuchnia dla leniwych czyli tych którym nie chce się wcześniej gotować ziemniaków.
            • 28.08.12, 10:20
              Oni muszą mieć jak najszersze pole zastosowań swojego produktu, aby jak najwięcej ludzi go kupiło. Kopytka zawsze z samych ziemniaków, leniwe tylko z sera (plus do każdego mąka i jaja). Ser z ziemniakami jako farsz do ruskich. To klasyka.
              • 28.08.12, 12:51
                Tak pisałem o tym fixie kopytka czy leniwe, że mi w końcu przyszła na te leniwe ochota i sobie je przed chwilą zrobiłem :P Oczywiście bez tego fixa .Sera nie mieliłem, chodź kupiłem zwyczajny, nie mielony, rozgniotłem tylko łyżką w misce, do dużego garnka przełożyłem, trochę mąki, jajko, wyrobiłem, na stolnicę, tylko potem uformować wałeczki, pokroić i już gotowe . Żaden fix nie jest potrzebny bo i po co, skoro i tak mąki, jajka czy sera w fixie nie ma, tylko ziemniaki, które do leniwych nie idą :P. Ile, z 20 minut może zajęła mi cała robota. Robiąc kopytka to na pewno wyszło by z fixem szybciej, bo ziemniaków nie gotuję, ale co do leniwych nie ma znaczenia.
            • 28.08.12, 13:01
              > U Knorra baza to po prostu pure ziemniaczane z którego robi się albo kopytka po
              > dodaniu jaj i mąki albo sera, a wtedy są leniwe.

              wtedy to sa leniwe ruskie, a nie po prostu leniwe...
            • Gość: jagoda IP: *.dynamic.chello.pl 29.08.12, 11:59
              No bo faktycznie ugotowanie ziemniaków to dla niektórych nie lada problem wyczyn, bardzo to jest pracochłonne. Przyznam, że czasem jak czytam coś takiego, to ręce mi opadają.
              • 29.08.12, 12:41
                Gość portalu: jagoda napisał(a):

                Przyznam, że czasem jak czytam coś takiego, to
                > ręce mi opadają.

                masz racje, ale pisza tylko dlatego zeby innym pomagac,

                --
                "Es liegt in der Natur des Menschen vernünftig zu denken und unvernünftig zu handeln."
                • Gość: gość IP: *.dynamic.chello.pl 19.09.12, 11:23
                  Przepraszam bardzo w czym w ugotowaniu kilku ziemniaków?
    • 28.08.12, 21:34
      U mnie dzisiaj leniwe były. Ser, mąka, jajko, trochę wanilii. Cała filozofia. I pycha.
      A knor odpisał. Że starają się, aby klienci byli usatysfakcjonowani i przekazali opinię do działu marketingu.
      • 29.08.12, 11:21
        floress napisała:

        > A knor odpisał. Że starają się, aby klienci byli usatysfakcjonowani i przekazal
        > i opinię do działu marketingu.


        --
        "Es liegt in der Natur des Menschen vernünftig zu denken und unvernünftig zu handeln."
    • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.12, 11:12
      I to jest prawda!
    • Gość: dd IP: *.home.aster.pl 11.10.12, 15:23
      Mnie ten produkt smieszy i żenuje za razem... Oczywiście, że leniwe, to klski z białego sera z dodatkiem odrobiny mąki. Ale ta sama baza do kopyteki leniwych to tragedia. notabene troche wstyd korzystać z takich produktów. Akurat ziemniaki i ser drogie nie są. Są tez łatwe w obróbce...
      • Gość: miki202 IP: *.dynamic.chello.pl 12.10.12, 08:29
        Ja robię od czasu do czasu kapustę faszerowaną. Główka kap. wydrążona, nadziana farszem - mięso z ryżem, uduszona w całości, polana sosem pomidorowym. No, nie jest to gołąbek, zdecydowanie.
    • 14.10.12, 18:29
      Mnie w szkole też uczono, że leniwe robi się tylko z sera, a kopytka z ziemniaków i ja się tego trzymam i tak robię, moja mama za to robi inaczej, bo dodaje do leniwych ziemniaki. Jest wiele szkół jeśli chodzi o gotowanie, każdy robi to inaczej, każdemu smakuje co innego, ale można pójść na jakieś kompromisy. Jednak jeśli chodzi o Knorr to ręce i majtki opadają, bo ja sobie nie umiem wyobrazić kopytek/leniwych/puree/ frytek(!) czy innych ziemniaczanych dań, z paczki!!! Po prostu to jest żałosne, każdy normalnie myślący człowiek wie, że w tych paczkach nie ma ani grama ziemniaka, a obranie ziemniaków i ich ugotowanie to chyba najprostsza czynność w kuchni jaką można zrobić, tym bardziej, że do kopytek można wykorzystać ziemniaki ugotowane dzień wcześniej, albo tych które zostaną z obiadu. Nigdy w życiu nie kupię tego ścierwa w paczce, jestem na nie, kategorycznie!
      --
      www.anjaxgotuje.blogspot.com
    • 17.10.12, 13:26
      pl.wikipedia.org/wiki/Kopytka
      --
      "Es liegt in der Natur des Menschen vernünftig zu denken und unvernünftig zu handeln."
    • 20.10.12, 10:34
      dokladnie, to ulepszacz(po ktorym mnie brzuch nap..), pieknie nazwany przez Chinczyka w kuchennych "CHINSKA WITAMINA"(do dzis to pamietam haha)
      --
      Haters are confused admirers who can't understand why everybody loves you
    • 20.10.12, 10:36
      leniwe z ziemniakami?To chyba bieda-leniwe z czasów PRL...Ser i ser i ser;)Nawet wiki potwierdza;)
      --
      Haters are confused admirers who can't understand why everybody loves you
      • 20.10.12, 10:53
        kijek82 napisał:

        > leniwe z ziemniakami?To chyba bieda-leniwe z czasów PRL...Ser i ser i ser;)Nawe
        > t wiki potwierdza;)


        --
        "Es liegt in der Natur des Menschen vernünftig zu denken und unvernünftig zu handeln."
        • 20.10.12, 16:37
          > PRL zostaw w spokoju, bylo fajnie

          komu?
        • Gość: kijek82 IP: *.icpnet.pl 21.10.12, 09:12
          tia, sentyment. Dla mnie fajny był koniec lat 90-tych bo miałam naście lat- no i?
          Z relacji rodziców ("nigdy więcej!") - śmiem wątpić czy było rózówo

          O strony kulinarnej - b**** please! ;)

  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.