05.07.04, 09:45
przed wojną Polska eksportoala 600 T rocznie. Teraz tylko tonę.
Ot taka informacja z Trójki.
A ja pamietam z obozów harcerskich, jak łowiło sie je w jeziorach i spożywało poźniej. ehhh ten smaczek, przy wysysaniu z pancerzyka

--
"Gdybyś wiedział, że wylądujesz na bezludnej wyspie, wybierz Polaka na swojego kompana, a nigdy nie będziesz głodny."
Edytor zaawansowany
  • Gość: szopen IP: 204.79.89.* 05.07.04, 09:54
    Niestety stwor ten potrzebuje bardzo czystej wody.
    Takiej wody mniej i rakow tez.

    Z drugiej strony jak gdzies sa raki to napewno woda czysta.
  • taka_tam 05.07.04, 09:58
    podobno raki strasznie piszczą, kiedy wrzuca się je na wrzątek... :-(
  • Gość: szopen IP: 204.79.89.* 05.07.04, 10:15
    Strasznie to moze przesada.
    Skorupiaki zywe wrzycane na wrzatek nie piszcza w sensie krzyku.
    Powietrze z ich organow oddechowych zwieksza objetosc pod wplywem temperatury i
    ucieka przez dziurki powodujac ten dzwiek.
  • baky 05.07.04, 10:48
    Przepraszam, że nie na temat... O bakłażanie będzie mowa.
    Zrobiłem "po twojemu" - czyli opruszone maką ziemniaczaną. Wyszły pyszne!!!
    Chrupiące, a w srodku mięciusieńkie, ale... Posklejały mi się!!!
    Za pierwszym razem pokroiłem zbyt drobno i wyjąłem wianuszek. Za drugim drubiej
    i już było lepiej. Teraz sobie kombinuję, że nastepnym razem pokroję w gruuuube
    talary. Czy to jedyny sposób, by to opanować? Czy poprostu trzeba to robić z
    namaszczeniem - ostrożnie?
  • Gość: szopen IP: 204.79.89.* 05.07.04, 11:31
    Posklejaly sie w trakcie smazenia?
    O ile sie nie myle powodem jest za malo oleju za duzo baklazanow.
    Tutaj kroja je w kawalki tak 3x3cm, wrzucaja do duzego woka pelnego oleju i
    troche mieszaja.
    Sprobuj w wieksze kawalki, moze mniej baklazanow na jeden raz (mozna gotowac na
    2 rzuty bo to raptem 2-3 minuty) moze olej za zimny, sprobuj troche mieszac
    tylko bardzo uwazaj by mieszadlo bylo suche bez wody.

    Nawiasem mowiac to ten wok z olejem do glebokiego smazenia uzywaja do smazenia
    wszystkiego.

    Te baklazany chrupiace i miekkie w srodku sa rzczywiscie dobre.
  • baky 05.07.04, 11:38
    Gość portalu: szopen napisał(a):

    > Posklejaly sie w trakcie smazenia?
    > O ile sie nie myle powodem jest za malo oleju za duzo baklazanow.

    Oczywiście tak było. Smażyłem wiekszą partię (goscie) i wszystkiemu winien
    posiech. Wok też mam nieduży. Pytałem, bo może są jeszcze jakieś patenty na to
    sklejanie. A większa kostka lub talary, to jest to. No chyba, że takiego w
    całości, wtedy problema nie ma :O))
  • Gość: senin IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 05.07.04, 11:14
    chyba z miesiac temu znajomy worek "yabbies' nam podarowal. Nazywaja to tez
    slodkowodna langusta(?) (fresh water crayfish)- no wygladalo zupelnie jak raki,
    co to w dziecinstwie wyciagalismy spod darniowych brzegow pobliskiej leniwej
    rzeczki.
    Pyszne tez byly - w smaku, cos posredniego miedzy krewetka a langusta, az sie
    te dawne czasy przypomnialy, i tak sobie, czytajac ten watek, pomyslalam,
    szkoda, ze wtedy znalismy tylko jeden sposob ich przyrzadzania.

    I pomyslalam sobie jeszcze, ze ... nastepny niewykorzystany
    potencjal "ekonomiczny", bo przeciez "ludzie musza jesc", a cos tak
    znakomitego i wykwintnego smakowo na pewno znajdzie nabywcow. I rzek i jezior
    ci u nas dostatek... hodowle by jakas, czy co
  • Gość: n0str0m0 IP: 202.172.58.* 05.07.04, 12:14
    szopen pisal
    powtorze
    raki - woda superczysta

    w sumie w polsce przy totalnej dezindustrailizacji
    (smiac sie czy plakac?)
    srodowisko zaczyna byc sprzyjajace
    moze wiec sie uda?

    wczoraj jadlem "czili crayfish'a" czyli tutejsze raki
    mialem caly czas wrazenie ze czegos brakuje...
    koperku czy prawdziwych rakow...
    nie mam pojecia...

    nostalgia

    nostromo
  • Gość: szopen IP: 204.79.89.* 05.07.04, 12:23
    rakow
  • Gość: senin IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 05.07.04, 12:23

    jak roznica miedzy crayfish a lobster :(((

    Juz mi ktos to na forum tlumaczyl (aniutek chyba lub roxeanne), jak chlop
    krowie .. a ja, ni w zab...

    nie przejmuje sie jednak, bo smak raczej ten sam, jak zwal, tak zwal

    Pamietam jednak, ze te raki to jakies takie cienkie w ogonie byly - pewnie taka
    ich uroda
  • Gość: n0str0m0 IP: 202.172.58.* 05.07.04, 12:41
    rakow...

    zupelnie jak senin
    z wiaderkiem po kolana w wodzie
    i wiacha kopru czekajaca w kampingowej kuchni

    nostromo
  • giezik 05.07.04, 12:54
    taaa, to śmiszne bo w tym roku jakas tam instytucja oglosila, ze woda w Wisle (Warszawa i okolice ) jest na tyle czysta, ze mozna sie kapac spokojnie.
    Po drugie w Pilicy (jakies 70 km od Warszawy) raki od kilku lat zaczely sie pojawiac.
    A dzis w tej porannej audycji zwrocono uwage, ze juz pojawia sie ludzie, ktorzy mysla o hodowli raków, bo są uwielbiane przez zachodnią europę (to tak na marginesie ubogiej polskiej kuchni)



    --
    "Gdybyś wiedział, że wylądujesz na bezludnej wyspie, wybierz Polaka na swojego kompana, a nigdy nie będziesz głodny."
  • baky 05.07.04, 13:00
    Do tego dorzućmy winniczki i Francja na kolanach :O))
  • giezik 05.07.04, 13:08
    tu nie tak dawno byly komentarze do pojedynku Schollera z
    Sową. I coż - mistrz kuchni, ktorego wszedzei jest za dużo, wybrawszy sie nad polskie wody wybrał pstrąga
    Za to Sowa - sielawa, sandaczyk i cos tam jeszcze nie pamietam.

    powiedzialbym, ze wybór "myszcza" był banalny


    --
    "Gdybyś wiedział, że wylądujesz na bezludnej wyspie, wybierz Polaka na swojego kompana, a nigdy nie będziesz głodny."
  • baky 05.07.04, 13:13
    giezik napisał:

    > powiedzialbym, ze wybór "myszcza" był banalny

    Faktycznie, ten pstrąg to "koniec na samym poczatku".
  • giezik 05.07.04, 13:16
    może prawda jest banalna, zna wyłacznie pstrągi i inne tego typu ryby....
    ale o tym ciiiiii

    --
    "Gdybyś wiedział, że wylądujesz na bezludnej wyspie, wybierz Polaka na swojego kompana, a nigdy nie będziesz głodny."
  • baky 05.07.04, 12:53
    A pamiętacie naszego polskiego pręgowanego raka, dużego, jak dłoń gracza NBA?
    To nie to, co te kanadyjskie mizerne wymoczki... nostalgia.
  • Gość: sz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.04, 13:35
    Wisła za Grudziądzem koło m. Noewe
    lata 40 i 50'te
    raków masa
    ojciec mówil że lapali na krowie łby z rzeźni
    niczym u Grassa

    potem przyszedł Gomułka rozwinąl przemysł ciężki i skończyło sie

  • Gość: kuch IP: *.man.polbox.pl 05.07.04, 14:15
    Można kupic mrożone raki z Francji (makro w Wawie)

    Na mazurach wprowadzili amerykańskie raki błotne. Tubylcy mówią że niesmaczne.

    W Giżycku jest tylko jedna knajpa, która serwuje raki, właśnie te francuskie z
    importu. Pozostałe serwują specjalność mazur: hamburgery, gofry, hot dogi,
    zapiekanki, pyzy, naleśniki...
  • niech 05.07.04, 14:21
    W okolicy Szczecina sa hodowle rakow - polskich a nie tych amerykanskich
    miniaturek. Co najmniej jedna knajpa w Szczecinie je serwuje. Nie mzona jednak
    ich kupic w sklepach - ich producenci wysylaja wszystko do krajow
    skandynawskich.
    --
    Tak sadze. Zalosne...
    ---------------------
    Jemy i piszemy
  • brunosch 05.07.04, 14:45
    z hodowlą raków nie jest tak różowo i nie tylko ze względów ekologicznych
    (extremalnie czysta woda) ale czasowych - taki drań, żeby już było co zjeść
    rośnie kilka lat (chyba z 6). Więc polski rolnik, co to mu się nie opłaca nawet
    hodowanie kury i świni, to nie będzie czekał aż mu "się opłaci" czekać tyle
    czasu. Gdzieś czytałem, że raki są przepotwornie drogie, kłopotów w hodowli nie
    sprawiają, a nikt się za to brać nie chce, bo tyle czasu potrzeba. No i
    najbardziej opłaca się mieć kilka basenów, żeby co rok któryś opróżniać
    i "zaraczać" na nowo.
    --
    Samobójcy są czasami bardzo wybredni. Wiem coś o tym.
  • giezik 05.07.04, 14:51
    7 lat. Tak mowili

    A jakby ktos potrzebował to o:
    www.rolpetrol.com.pl/?JOB=wiad&wiersz=17
    --
    "Gdybyś wiedział, że wylądujesz na bezludnej wyspie, wybierz Polaka na swojego kompana, a nigdy nie będziesz głodny."
  • Gość: Cynamoon IP: *.it / 62.233.189.* 05.07.04, 18:23
    A ja sie w dziecinstwie ojadlam rakow, bo moja babcia bardzo lublia i gdzies je
    zdobywala.
    Pamietam gotowanie ich w wielkim garze, z koprem. I to, ze wcale nie sa krwisto
    czerwone, ale rozowawe.

    Ale nie wiem, czy dzis bym sie odwazyla...
    To jakos tak strasznie wrzucac do gara zywe stworzenia.


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka