Dodaj do ulubionych

Co zrobić z resztek ugotowanego makaronu?

IP: *.150.246.94.ip4.artcom.pl 11.07.13, 20:52
Macie pomysły?

Makaron spagetti, została mi około połowa z 0.5 kg opakowania.
Edytor zaawansowany
  • squirk 11.07.13, 20:57
    Zapiekankę z różnościami, zalać jajkami ze startym serem i np. śmietaną, zapiec, zresztą nawet bez różności, sam tak zapieczony, jest dobry. Widziałam też przepis na pizzopodobny wyrób makaronowy, makaron rozkładało się w okrągłej formie możliwie równo, na wierzchu układało to i sio, sypało mozarellę i piekło.
    :-)
    --
    Chaotyczna neutralna.
  • Gość: z IP: *.150.246.94.ip4.artcom.pl 11.07.13, 21:01
    ale na tym pizzopodobnym tworze makaron sie nie zeschnie?

    Dobrze rozumie?- makaron, dodatki pizzowe, ser (koniecznie mozarella?)

    A jak tą zapiekanke?
    makaron pokroić? zalać rozciaptanymi jajkami z serem i śmietaną? taka mieszanką? jaką smietane? 30 %?

  • squirk 11.07.13, 21:06
    Gość portalu: z napisał(a):

    > ale na tym pizzopodobnym tworze makaron sie nie zeschnie?

    Podejrzewam, że w tym urok, żeby było trochę chrupiących wystających kawałeczków, zaraz Ci wyszukam przepis, jest w którejś gazecie.

    >
    > Dobrze rozumie?- makaron, dodatki pizzowe, ser (koniecznie mozarella?)

    Dałabym taki, jaki mam, to nie pizza, nie musi być klasycznie.

    >
    > A jak tą zapiekanke?
    > makaron pokroić? zalać rozciaptanymi jajkami z serem i śmietaną? taka mieszanką
    > ? jaką smietane? 30 %?

    Żeby ograniczyć kalorie dałabym 18-tkę ale znów - to danie "na winie", co się nawinie to dajesz :-)
    Zaraz wrzucę przepis, idę szukać.
    :-)



    --
    Chaotyczna neutralna.
  • ania_m66 11.07.13, 21:12
    ta "pizza" na spodzie z resztek makaronu jest szalenie popularna w niemczech.
    jesli jako przegladarki urzywasz chrome, b. dobrze ci wszystko przetlumaczy
    www.chefkoch.de/rs/s0t30/spaghetti+pizza/Auflauf-Rezepte.html
    a tu nawet kilkadziesiat pomyslow na to danie.
    www.kochbar.de/rezepte/spaghetti-pizza.html
    --
    Gesslerowa w kosciele
  • ania_m66 11.07.13, 21:14
    ania_m66 napisała:

    > ta "pizza" na spodzie z resztek makaronu jest szalenie popularna w niemczech.
    > jesli jako przegladarki urzywasz chrome, b. dobrze ci wszystko przetlumaczy
    > www.chefkoch.de/rs/s0t30/spaghetti+pizza/Auflauf-Rezepte.html
    > a tu nawet kilkadziesiat pomyslow na to danie.
    > www.kochbar.de/rezepte/spaghetti-pizza.html


    --
    I will eat your happiness...
  • squirk 11.07.13, 21:15
    ania_m66 napisała:

    > ta "pizza" na spodzie z resztek makaronu jest szalenie popularna w niemczech.
    > jesli jako przegladarki urzywasz

    Pac! ;-)

    chrome, b. dobrze ci wszystko przetlumaczy
    > www.chefkoch.de/rs/s0t30/spaghetti+pizza/Auflauf-Rezepte.html
    > a tu nawet kilkadziesiat pomyslow na to danie.
    > www.kochbar.de/rezepte/spaghetti-pizza.html

    Bardzo Ci dziękuję, nie wiem czemu się dotąd na takie coś nie skusiłam, proste i zapowiada się na bardzo dobre :-)


    --
    Chaotyczna neutralna.
  • squirk 11.07.13, 21:14
    squirk napisała:


    > Zaraz wrzucę przepis, idę szukać.
    > :-)

    SPAGHETTI JAK PIZZA
    50 dkg spaghetti
    4 jajka
    25 dkg tartego żółtego sera
    ząbek czosnku
    puszka krojonych pomidorów
    10 dkg czarnych oliwek bez pestek
    15 dkg pieczarek
    15 dkg mozarelli
    3 łyżki oliwy
    sól, pieprz
    I w skrócie - makaron ugotować, osączyć, jajka, śmietanę i 20 dkg sera wymieszać, przyprawić. Czosnek posiekać, przesmażyć z pomidorami i łyżką oliwy, wymieszać z mieszanką jajeczną (zgaduję że po lekkim wystudzeniu inaczej się jajka zetną od razu). Makaron na blachę/do formy, polać sosem zostawiając trochę wolnego miejsca na brzegach, posypać resztą sera i oliwkami, pieczarki na plasterki, mozarellę na kawałki, skropić oliwą, ułożyć na makaronie. Piec 20 min w 250 stopniach, po upieczeniu można posypac listkami bazylii.

    Przepis potraktowałabym jak inspirację i użyła tego, co akurat mam w domu.
    Efekt końcowy na zdjęciu wygląda bardzo kusząco.
    :-)

    --
    Chaotyczna neutralna.
  • kaskahh 12.07.13, 08:18
    spaghetti jak pizza - tylk ze do foremek muffinkowych to:)
  • beata_ 11.07.13, 23:56
    A nie można przechować tej reszty w chłodzie (znaczy w lodówce) i nazajutrz albo i dzień później zrobić z innym sosem? Może błędnie, ale zrozumiałam, że został Ci "goły" makaron, nic więc nie stoi na przeszkodzie chyba, żeby dać mu inne dodatki i zjeść jako "inne" danie? :-)
    Wytrawni smakosze pewnie się oburzą, ale według mnie makaron ugotowany al dente, spokojnie dzień lub dwa przetrwa w sprawnej lodówce bez większego uszczerbku i da się go przygotować ponownie, nie tracąc owej "aldentowności". :-) Kwestia wprawy - wyjmujesz makaron, żeby nie był lodowaty tylko "pokojowy", przygotowujesz sos, a kiedy jest gotowy chwilę podgrzewasz razem. Pewnie, że to zależy od upodobań, ale mnie takie rozwiązanie pasuje. Po pierwsze dlatego, że nie lubię makaronu jako dodatku do sałatek (co tu na razie nie padło), po drugie - średnio lubię zapiekany makaron (chociaż jak dostanę, to pluć nie będę), po trzecie - jeśli już "zapiekam", to na patelni - nie mam niestety piekarnika :-)

    Poza tym, można przecież ugotować mniej niż całą paczkę dowolnego makaronu, nie? Sugeruję tak na przyszłość, bo (bez złośliwości nijakiej!!!) zakładam, że to Ci jakoś samo wyszło z braku wyczucia na razie ;-)





    --
    Nigdy...!
  • Gość: z IP: *.150.246.94.ip4.artcom.pl 12.07.13, 06:50
    Tak tak ja wiem ze mozna przechować i zrobić inny sos. Tak robiłam zawsze z moim GOŁYM sosem ale teraz pomyślałam ze moze mogła bym zrobić cos innego. Ot tak poprostu. NIc nie stoi na przeszkodzie ale że nigdy nie jadłam marakonu w w.w propozycjach to jestem chętna spróbować.

    Co do ilości- mój M. miał wrócić na obiad do domu ale musiał zostać dłużej w pracy (pracuje z ojcem i jak wracaja po robocie to najpierw do rodziców do domu) i zjadł obiad mamuśki.



  • Gość: z IP: *.150.246.94.ip4.artcom.pl 12.07.13, 06:50
    GOŁYM makaronem miało być :P
  • beata_ 12.07.13, 08:28
    ... co JA bym :-))

    A swojemu mężowi (M), czy co on tam jest, zrób szlaban na jedzonko u mamuśki - może się jakoś uda - a Ty przestaniesz mieć problem z nadmiarem czegoś tam :-D

    No dobra - wiem, że ten szlaban, to nie tak łatwo :-)

    --
    Nigdy...!
  • Gość: z IP: *.150.246.94.ip4.artcom.pl 12.07.13, 13:08
    Haha a no nie łatwo :)
    ale zdarza sie naprawde sporadycznie.

    Zresztą....ja resztkami nie gardze :P
  • lashqueen 12.07.13, 07:05
    Nam czasem zostaje makaronu, ale już takiego doprawionego z dodatkiem. Na zimno można dokończyć spokojnie na drugi dzień. Ale goły, jak do zupy, taki posklejany, zimny, to na drugi dzień już tylko bym zalała ponownie gorącą zupą.
  • beata_ 12.07.13, 08:58
    lashqueen napisała:

    > Nam czasem zostaje makaronu, ale już takiego doprawionego z dodatkiem. Na zimno
    > można dokończyć spokojnie na drugi dzień. Ale goły, jak do zupy, taki poskleja
    > ny, zimny, to na drugi dzień już tylko bym zalała ponownie gorącą zupą.

    Wiadomo - wszystko zależy od tego co to było i jak było zrobione na początek:-)
    Opisałam mniej więcej, jak robię to ja i dlaczego...
    Zwykle robię i doprawiam makaronu tyle, ile da się zjeść od razu. Jak się "przerzucę" z którymś składnikiem, to tak kombinuję, żeby z nadwyżki powstało coś trochę innego. No i nadwyżki, co przeważnie widać od razu, pozostają mi w formie oddzielnej - osobno makaron i osobno dodatki/sos. Jedno i drugie można wtedy wykorzystać niezależnie :-)

    ps
    Rzadko zostaje mi makaron z dodatkami (sosem) - w życiu nie zjadłabym takiego połączonego na zimno - (p)odgrzane oczywiście tak! :-)


    --
    Nigdy...!
  • lashqueen 12.07.13, 09:11
    A my latem bardzo lubimy makaron na zimno, w postaci salatek, podobnie, jak ryż :)
  • mhr2 12.07.13, 09:20
    do jagodowej na zimno dodaje inny makaron, ale ten tez by pasowal:)

    --
    "wer wind sät wird sturm ernten"
  • beata_ 12.07.13, 09:50
    lashqueen napisała:

    > A my latem bardzo lubimy makaron na zimno, w postaci salatek, podobnie, jak ryż
    > :)

    Jak mówiłam wyżej - co kto lubi... Nie mam zamiaru negować czyichś upodobań tylko dlatego, że ja czegoś tam nie lubię...
    Ja akurat nie lubię sałatek z makaronem - z ryżem, kaszą, soczewicą (itp) zresztą też. Jeszcze bardziej nie pasowałoby mi zjedzenie na zimno makaronu z tłustawym jednak zazwyczaj sosem.


    ps
    A jeśli sos do dania ciepłego miałby nie być tłustawy, tylko całkiem wodnisty, to też do kitu... :-)
    Taka moja skaza :-)))


    --
    Nigdy...!
  • beata_ 12.07.13, 09:27
    lashqueen napisała:

    > [...] Ale goły, jak do zupy, taki posklejany, zimny, to na drugi dzień
    >już tylko bym zalała ponownie gorącą zupą.

    Po pierwsze - czemu wczorajszy, goły i sklejony makaron miałby przeszkadzać, jako zaczątek nowego dania????
    Po drugie - co za różnica czy zalejemy ten makaron gorącą zupą, czy krótko podgrzejemy (wyjęty wcześniej z lodówki) w nowym, świeżym sosie?

    Tak przy okazji - żeby nieco ogrzać i rozkleić makaron, przelewam go wrzątkiem na sitku. Niezły chyba sposób, żeby mimo gorącej zupy nie pozostał zimny, i żeby nie trzeba było go długo podgrzewać w nowym sosie. Chyba nie traci wiele na smaku i wartościach? Czy może bardzo się mylę...?

    --
    Nigdy...!
  • lashqueen 12.07.13, 11:51
    beata_ napisała:

    > Po pierwsze - czemu wczorajszy, goły i sklejony makaron miałby przeszkadzać, j
    > ako zaczątek nowego dania????

    Kwestia upodobania, jak sama wyżej napisałaś :)
  • beata_ 12.07.13, 15:21
    lashqueen napisała:

    > beata_ napisała:
    >
    > > Po pierwsze - czemu wczorajszy, goły i sklejony makaron miałby przeszkadzać,
    > > jako zaczątek nowego dania????
    >
    > Kwestia upodobania, jak sama wyżej napisałaś :)

    Ale moje "czemu", nie oznaczało "dlaczego" miałby ów makaron przeszkadzać - bo zdaje się tak to zrozumiałaś :-)
    Chodziło mi o przeszkadzanie czemuś - danemu spożytkowaniu/daniu. Ja akurat nie widzę wielkiej różnicy między zalaniem makaronu sosem (a przedtem przelaniem wrzątkiem lub ewentualnym podgrzaniem w tym sosie bez przelewania) i zalaniem go gorącą zupą (pomidorową, rosołem, czy kto co lubi).


    --
    Nigdy...!
  • blue.berry 12.07.13, 12:51
    mój tato robił takie śmieszne danie zawsze, jak zostało spagetti na drugi dzień.
    mieszał makaron z rozbełtanym jajkiem (albo dwoma, zależy od ilości) i z pokrojoną drobno natką i wylewał na patelnię (takiej wielkości aby utworzyła sie ok. 2 cm warstwa) i zapiekał. najpierw z jednej strony, a potem jak już dało się obrócić z drugiej. wychodził bardzo zacny makaronowo-jajeczny placek. bardzo go lubiłam i sentyment mam do tego dania do dziś.
  • anthonyb 13.07.13, 15:45
    moze sie skusisz na cos takiego
    kuchniapodwulkanem-anthony.blogspot.it/2011/09/frittata-di-maccheroni-czyli-frittata-z.html
    --
    kuchnia pod wulkanem
  • Gość: z IP: *.150.246.94.ip4.artcom.pl 13.07.13, 15:56
    TAK!

    To jest to :)

    Napewno zrobię albo jeszcze dziś albo jutro !

    anthonyb - jesteś wielka ! dzięki
  • Gość: z IP: *.150.246.94.ip4.artcom.pl 14.07.13, 10:52
    Zrobiłam !

    Przepis super, wyszło pyszne. Co prawda w nieco okrojonej wersji bo bez wedlinek ale i tak jest swietne.

    Dla każdego kto lubi makarony i sery polecam!

    Ps. zjadłam 1/4 patelni z 3 jajek i wymiękam :)
  • mhr2 14.07.13, 11:33
    wspanialy przepis, to i makaronu warto wiecej ugotowac.

    --
    "wer wind sät wird sturm ernten"
  • Gość: z IP: *.150.246.94.ip4.artcom.pl 14.07.13, 11:40
    Dokladnie to samo pomyślałam po pierwszym kęsie :)

  • Gość: anthonyb IP: 31.188.120.* 14.07.13, 23:37
    milo mi, ze smakowalo :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka