Dodaj do ulubionych

komunistyczne nawyki kuchenne

20.01.14, 11:37
Trochę off topic.
Piszę poczęstowany po raz któryś z rzędu herbatą w szklance
parzoną z ekspresówki (co ma sens w namiocie ale niekoniecznie w wyposażonej kuchni)
u znajomych, w domu których ZDEJMUJE się buty (jak chłop wchodzący do dworu z czworaków)

25 lat po 1989 ciągle mamy zabawne nawyki
(Ile razy pytano Was - jakie chcecie wino - białe czy czerwone?)
Ile razy na listach zakupów jest ŻÓŁTY ser?

A na różnych domowych przyjęciach?
Ryby po grecku, sałatka jarzynowa, zalane oliwą śledzie.


Oczywiście tu na tym forum są aktywni ludzie korzystający z rynku, ciekawi nowości, gotowi eksperymentować ale i wierni dobrej tradycji.
Ale przyznajcie - ciągle jesteśmy otoczeni zabawnymi zachowaniami czy daniami - śmiesznostkami - pamiątkami z dawnych lat.
Z drugiej strony nieumiejętnie podane atrakcje kuchni międzynarodowej - też pokazują skalę naszych kompleksów...
Mylę się?

Pozdrawiam
jeep
--
YCDSOYA
Edytor zaawansowany
  • matylda1001 20.01.14, 11:52
    Nawyki... ciekawe tylko dlaczego wszystkie wrzucasz do jednego (PRL-owskiego) worka.
    Butów to nie zdejmowało się też u mojej babci, i ona nie była pierwsza w rodzinie. Podobnie herbata od zawsze była podawana w filiżankach, ale na moim stole dalej gości ryba po grecku, sałatka jarzynowa, śledzie w oliwie, i nadal kupuję ŻÓŁTY ser :)
  • jeepwdyzlu 20.01.14, 12:03
    PRL -owski worek
    bo po 44 sowieci wycięli nam nie tylko elity, ale pamięć, tradycję i ciągłość kulturową...
    nowa inteligencja ma chłopski rodowód (co nie musi być wadą - vide Niemcy czy Skandynawia), ale ambicje nowoawansowanych są szlacheckie...
    I te zderzenie ambicji z możliwiościami - jest i straszne i zabawne (np domy jednorodzinne w kształcie dworków, sygnety, herby, podkreślanie wielopokoleniowych patriotycznych tradycji - najczęściej wydumanych (np Kaczyński - syn działacza partyjnego, autor (brat też) skandalicznych pezetpeerowskich magisterek i doktoratów), wypieranie naszych narodowych wad czy też nieświadomość całkowitej wtórności naszych narodowych tradycji kulinarnych...
    jeep
    --
    YCDSOYA
  • posenerka 21.01.14, 17:53
    Kiedyś było takie powiedzenie, że jak brak argumentów to wstawia się Hitlera i faszyzm, ostatnio zmieniło się to na Kaczyńskich.

    Powaliło cię człowieku? Część rzeczy o których napisałeś - masz rację ale wtrącając w to politykę pokazałeś, że sam tkwisz w PRL i kompleksach.
    Forum o gotowaniu a Ty wylewasz swoje polityczne żale... Ciebie też sowieci wycięli. :)
  • bene_gesserit 21.01.14, 20:20
    Moim zdaniem, to obrzydliwe, co piszesz. Również głupie, chociaż, oczywiście, są to często powtarzane komunały. W kolejkach w warzywniaku głównie.

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • ksiezna_pani1 20.01.14, 12:21
    jeepwdyzlu napisał:


    > Piszę poczęstowany po raz któryś z rzędu herbatą w szklance

    To rosyjski zwyczaj, który wywodzi się z czasów carskich.

    --
    cabinetdesmodes.blog.pl/ :)

    [url=http://www.suwaczek.pl/][img]http://www.suwaczek.pl/cache/099e4b1142.png[/img][/url]
  • ania_m66 20.01.14, 12:33
    jakbys mial troche pojecia, to nie pisalbys jak potluczony.
    obyczaj podawania herbaty w szklankach wywodzi sie nie z PRL-u, a przyjal sie w czasach zaborow i dotyczy terenow zaboru rosyjskiego tudziez potomkow rodzin pod tym zaborem zyjacych.
    herbate ekspresowa podadza ci w 99% domw i kawiarni/restauracji niemieckich. pisze o czesci zachodniej, bo ta znam lepiej.
    znam tu jedna stricte polska rodzine, ktora czasami odwiedzam. znam za to kupe niemcow z dziada pradziada ktorzy zdejmuja buty wchodzac do kogos do domu.
    polskich genow raczej nie posiadaja.
    w polskiej rodzinie tego zwyczaju nie ma.
    za to w wielu domach na ganku i na klatkach schodowych malych blokow stoja buty, ktore sciaga sie juz w progu (w polsce pewnie dlugo by nie postaly ;))
    moja matka w polsce pisze na kartce z lista zakupow "ser zolty" , a raczej "sery", a stojac przy stoisku mowi do ekspedientki: "20 dag bursztyna, kawakek parmetanu" itd, itp... ser zolty to po prostu skrot myslowy. nie sadze, aby moja matka byla jakims kompletnym wyjatkiem :)
    mniej wiecej to samo z winem. akurat u mnie w domu mozna winiarnie otworzyc tyle jego w piwnicy stoi. tym niemniej pierwsze pytanie ktore pada to czesto "wolisz biale czy czerwone" a potem ustala sie reszte jakie konkretnie.
    na calym swiecie je sie chetnie smaki dziecinstwa. salatka "jarzeniowa", jajka w majonezie, ryba po grecku i sledz w oleju sa potrawami bezpiecznymi na impreze, w szczegolnosci wielopokoleniowej, bo wiadomo, ze kazdy zje z przyjemnoscia.
    w niemczech zamiast jarzynowej bedzie salatka kartoflana, albo z makaronu, puszkowcow i kurczaka sklejona majonezem.
    przypominam, ze PRL-u tu nie mieli, komunizmu - w czesci zachodniej - tez nie.
    wydumales problem ktorego nie ma, a raczej ktory nie wynika z minionego ustroju.

    jeepwdyzlu napisał:

    > Trochę off topic.
    > Piszę poczęstowany po raz któryś z rzędu herbatą w szklance
    > parzoną z ekspresówki (co ma sens w namiocie ale niekoniecznie w wyposażonej ku
    > chni)
    > u znajomych, w domu których ZDEJMUJE się buty (jak chłop wchodzący do dworu z c
    > zworaków)
    >
    > 25 lat po 1989 ciągle mamy zabawne nawyki
    > (Ile razy pytano Was - jakie chcecie wino - białe czy czerwone?)
    > Ile razy na listach zakupów jest ŻÓŁTY ser?
    >
    > A na różnych domowych przyjęciach?
    > Ryby po grecku, sałatka jarzynowa, zalane oliwą śledzie.
    >
    >
    > Oczywiście tu na tym forum są aktywni ludzie korzystający z rynku, ciekawi nowo
    > ści, gotowi eksperymentować ale i wierni dobrej tradycji.
    > Ale przyznajcie - ciągle jesteśmy otoczeni zabawnymi zachowaniami czy daniami -
    > śmiesznostkami - pamiątkami z dawnych lat.
    > Z drugiej strony nieumiejętnie podane atrakcje kuchni międzynarodowej - też pok
    > azują skalę naszych kompleksów...
    > Mylę się?
    >
    > Pozdrawiam
    > jeep


    --
    Du bist mein Fleisch, mein Blut, du bist ein Steak von mir!
  • jackk3 21.01.14, 16:43
    <w polsce pewnie dlugo by nie postaly>
    Che, che - dobre! Zjezdzilem troche swiata i praktycznie wszedzie ludzie sciagaja buty. Nie wyobrazam sobie chodzenia w butach w domu w PL gdzie na chodnikach jest syf i ciezko czasami przejsc miedzy gownami psow i kotow.
  • squirk 21.01.14, 16:49
    jackk3 napisał:

    > <w polsce pewnie dlugo by nie postaly>
    > Che, che - dobre! Zjezdzilem troche swiata i praktycznie wszedzie ludzie sciaga
    > ja buty.

    To niezgodne z zasadami s-v. Zresztą idiotycznie człowiek wygląda np w stroju wizytowym i boso. Można wziąć buty na zmianę. Nie powinno się ani zdejmować ani żądać zdejmowania. Tyle zasady, u mnie goście nie zdejmują, jest wycieraczka, do wilgotnych podam jakis materiał do wytarcia, jak coś się ubrudzi to posprzatam ale nie ma mowy żebym wywoływała w moich gościach dyskomfort i zmuszała do świecenia skarpetkami.


    --
    Chaotyczna neutralna.
  • jackk3 21.01.14, 17:12
    Zasady s-v rodem z PRL. Nie mowimy o stroju wizytowym czy imprezie ale o zyciu codziennym. Wycieranie nic ci nie pomoze jak na polu jest syf nawet jak tego nie widzisz. A co takiego zlego jest w skarpetkach? czasy cerowania chyba minely a ludzie zmieniaja je chyba codziennie?
  • squirk 21.01.14, 17:24
    jackk3 napisał:

    > Zasady s-v rodem z PRL.

    Zmień. Jak dotąd nikt tego nie zrobił.

    Nie mowimy o stroju wizytowym czy imprezie ale o zyciu
    > codziennym. Wycieranie nic ci nie pomoze jak na polu jest syf nawet jak tego ni
    > e widzisz. A co takiego zlego jest w skarpetkach? czasy cerowania chyba minely
    > a ludzie zmieniaja je chyba codziennie?

    Nie wszyscy lubią chodzić w skarpetkach/wyglądać żałośnie w garniturze i boso. Gość ma się czuć jak najlepiej, nawet kosztem komfortu gospodarza któremu może się nie chcieć potem sprzatać.

    --
    Chaotyczna neutralna.
  • Gość: klik IP: *.gdynia.mm.pl 21.01.14, 17:52
    stroje wizytowe.
  • kk345 22.01.14, 17:04
    Moze doczytaj- chodzi o zdejmowanie butow przez gości, nie domowników...
  • dzioucha_z_lasu 27.01.14, 14:26
    Serio popylasz do znajomych na piwko w garniturze??

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • posenerka 21.01.14, 17:59
    Dom to nie muzeum.

    Jak można zapraszać gości a potem wsadzać ich w używane papcie albo kazać biegać na bosaka???

    Chyba, że zaznaczacie przed przyjściem by każdy wziął buty zapasowe. Absolutnie czyste...
    Najlepiej z kwitkiem z Sanepidu.
  • squirk 21.01.14, 18:11
    posenerka napisała:

    > Chyba, że zaznaczacie przed przyjściem by każdy wziął buty zapasowe. Absolutnie
    > czyste...

    To akurat, w odniesieniu do najbliższych, ma sens, i tak są prawie jak u siebie a w zimie to im byłoby niewygodnie w kozaczkach czy śniegowcach, albo sami zdejmują i zostają w skarpetkach (jest u mnie miło, przytulnie i goście czują się bardzo swobodnie, jestem z tego ogromnie dumna :-)) albo mają coś na zmianę (własne kapcie, nie zaproponowałabym nikomu używanych/przechodnich, to obrzydliwe), decyzja wychodzi od nich bo ja oczywiście o to nie proszę. Stać mnie na zapraszanie gości = stać mnie na posprzątanie po nich.
    :-)

    --
    Chaotyczna neutralna.
  • posenerka 21.01.14, 18:35
    Właśnie o to mi chodzi... Wpadam do kogoś bliskiego w tygodniu, w jakiejś konkretnej sprawie albo napić się kawy - mogę siedzieć w skarpetach.

    Ale jak mam zaproszenie na oficjalną imprezę to logiczne, że zakładam buty pasujące do mojego stroju i nie wyobrażam sobie, by ktoś żądał ode mnie ich zdjęcia. W skarpetkach lub papciach do eleganckiej sukienki? A słyszałam o takich przypadkach.
  • jeepwdyzlu 21.01.14, 18:41
    Wpadam do kogoś bliskiego w tygodniu, w jakiejś konkretnej sprawie albo napić się kawy - mogę siedzieć w skarpetach.
    -----------
    a ja nie mogę
    i od innych tego też nie żądam
    Są wycieraczki, mopy itd.

    Kawa pita w skarpetach, super...
    jeep
    --
    YCDSOYA
  • posenerka 21.01.14, 18:44
    A czym się kawa różni od soku lub wody? :D
    Kawy nie piję, zamiast kawy piję yerbę - to już można w skarpetach czy nie? bo ja często piję w łóżku, bez butów, skarpet i... Kawę też tak piłam. :D To jakaś zbrodnia? :D
  • scoutek 22.01.14, 10:21
    squirk napisała:

    > Stać mnie na zapraszanie gości = stać mnie na posprzątanie po nich.

    a z drugiej strony - nie poszłabym już drugi raz do domu takiej gospodyni, dla której ważniejsza jest podłoga od samopoczucia gościa

    nie zdejmuję! omijam wzrokiem karcące spojrzenia gospodyni, która wymownie spogląda na moje nogi, na którym tkwią buty
    przecież nie przychodzę z bagien, celowo też nie włażę w psie i inne drobiazgi na chodniku, poza tym mogę mieć problemy ze schylaniem, kolanami, nogami czy krzyżami
    gdyby jednak trafił się wypadek po drodze i wysmarowałabym buty czymkolwiek to w pierwszych słowach zwracam się do gospodyni z prośbą o możliwość wytarcia/umycia butów, bo przecież złośliwa być nie muszę i sama też nie mam potrzeby ani ochoty łazić w ufajdanym obuwiu

    --
    z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
    moviemovie.blox.pl
  • kocio-kocio 22.01.14, 11:08
    Ogólnie rozumiem i wiosną/latem/jesienią też butów nie zdejmuję.
    Ale co teraz? Jak jest -15 to mam na sobie ciepłe buty z głębokim bieżnikiem.
    Ani się tego wytrzeć nie da w 3 minuty, ani nie jest przyjemnie w nich siedzieć kilka godzin w cieple.
    Co w takiej sytuacji robicie? Ciekawam bardzo.

    --
    Muranów
  • Gość: klik IP: *.gdynia.mm.pl 22.01.14, 11:14
    Filiżanki i wina też z sobą noszą... :-D A przynajmniej jeden... Powinien. :-D
  • scoutek 22.01.14, 11:27
    kocio-kocio napisała:

    > Ogólnie rozumiem i wiosną/latem/jesienią też butów nie zdejmuję.
    > Ale co teraz? Jak jest -15 to mam na sobie ciepłe buty z głębokim bieżnikiem.
    > Ani się tego wytrzeć nie da w 3 minuty, ani nie jest przyjemnie w nich siedzieć
    > kilka godzin w cieple.
    > Co w takiej sytuacji robicie? Ciekawam bardzo.

    szczerze powiem, że to samo co poniżej napisałam
    otrzepię buty ze śniegu zanim wejdę na klatkę/do domu
    jak mocno ubłocone to proszę o coś do wyczyszczenia itd.


    --
    z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
    moviemovie.blox.pl
  • kocio-kocio 22.01.14, 11:39
    I siedzisz potem 4 godziny w ocieplanych butach?
    Bo ja szczerze mówiąc wyciągam baleriny z torby i buty zmieniam.
    No ale ja w połowie ze wsi, więc mogę.

    --
    Muranów
  • wtopek 22.01.14, 13:37
    jakaś masakra, na domowej nieformalnej posiadówie u przyjaciół siedzieć godzinami w obuwiu z ulicy...teraz w styczniu ja w traperach, żona w kozakach :D
    --
    "Rasza garantis yt łil ffffulfil de komplit reńcz of rekłajerments set baj de internejszonyl egzibiszyn biuroł"...W.W. Putin
  • dzioucha_z_lasu 27.01.14, 14:30
    I w garniturze. Oraz sukni wieczorowej - bo jak wynika z licznych wypowiedzi - wyłącznie tak odwiedza się znajomych. Wiesz - piwko, czipsy, jakiś film albo meczyk - i ten garnitur... Dziwne obyczaje.

    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • madzioreck 22.01.14, 17:36
    > > Ale co teraz? Jak jest -15 to mam na sobie ciepłe buty z głębokim bieżnik
    > iem.
    > > Ani się tego wytrzeć nie da w 3 minuty

    > szczerze powiem, że to samo co poniżej napisałam
    > otrzepię buty ze śniegu zanim wejdę na klatkę/do domu
    > jak mocno ubłocone to proszę o coś do wyczyszczenia

    Załóż takie buty, a następnie spróbuj wytrzeć do sucha. I nie chodzi o błoto, tylko śnieg wbity w bieżnik. Skichasz się nad ścierą, a 5 minut po tym jak siądziesz, i tak pod stopami będzie kałuża.
    S-v to jedno, a pomyślunek i obuwie na zmianę to całkiem co innego...
  • Gość: onucy IP: 195.170.191.* 31.01.14, 14:51
    I dobrze, że byś nie poszła. Myślę, że taka gospodyni nie chciałaby Cię więcej u siebie widzieć.

    W butach to możesz sobie chodzić po gumoleum, starych deskach albo starych dywanach, wlaśnie w starych prlowskich mieszkaniach, ale w dzisiejszych czasach i mieszkaniach wykończonych pakietami, które są olejowane bądź woskowane , bądź lakierowane lakierami ekologicznymi każde wejście w butach, zwłaszcza w szpilkach powoduje rysy albo wgłębienia w podłodze. A tego ja na przykłąd nie chciałabym oglądać, bo takiej paniusi nie chciało się zdjąć butów. Czy może ty potem pokrywasz koszty napraw?
  • Gość: kkkk IP: *.warszawa.mm.pl 25.06.14, 19:52
    Wysoka kultura ... Echhhhh...
  • Gość: kkkk IP: *.warszawa.mm.pl 25.06.14, 19:55
    To było do scoutek
  • Gość: beta IP: 77.252.180.* 27.01.14, 14:45
    Zdjęcie obuwia wiąże się z szacunkiem dla pracy gospodyni i wysiłku jaki włożyła w ogarnięcie domu. Może nie sprzątasz codziennie, albo jesteś zbyt zmanierowana, żeby to dostrzec, że jest to ciężka praca, zwłaszcza,jeśli masz do wysprzątania większy metraż niż kawalerka. Mnie nie stać na pomoc domową, a domem zajmuję się sama. Co komu szkodzi zdjąć obuwie? Przecież nie zapraszasz do domu głowy państwa, żeby trzymać się reguł dyplomatycznych. Zapraszasz przyjaciół, którzy są częstymi gośćmi w twoim domu, więc im tez będzie wygodniej i na luzie bez butów. Problem cuchnących skarpet też jest rozwiązany- zmieniamy skarpety i używamy środków zmniejszających pocenie się stóp.
  • matylda1001 21.01.14, 18:40
    jackk3 napisał:

    >Che, che - dobre! Zjezdzilem troche swiata i praktycznie wszedzie ludzie sciagaja buty.<

    Wiesz... wszędzie są ludzie lepiej i gorzej wychowani, a każdy dobiera sobie znajomych na zasadzie podobieństwa.

    > Wycieranie nic ci nie pomoze jak na polu jest syf<

    bi.gazeta.pl/im/8e/c7/cc/z13420430Q.jpg

    >A co takiego zlego jest w skarpetkach?<

    To, że na nich powinny być buty.
  • jackk3 21.01.14, 18:59
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • jackk3 22.01.14, 18:33
    Czyli to zdjecie ma zobrazowac jacy sa twoi znajomi?
  • matylda1001 22.01.14, 22:33
    jackk3 napisał:

    > Czyli to zdjecie ma zobrazowac jacy sa twoi znajomi?<

    Nie. Moi znajomi wiedzą do czego służą buty :) To zdjęcie miało wprowadzić trochę humoru, a że Ty wziąłeś to tak do siebie, to już nie moja wina.
  • dzioucha_z_lasu 27.01.14, 14:32
    Ciekawe, co na to powiedzieli by Japończycy :D



    --
    --------------
    Bądź jak ptak...
  • amused.to.death 21.01.14, 18:14
    > m ale nie ma mowy żebym wywoływała w moich gościach dyskomfort i zmuszała do św
    > iecenia skarpetkami.

    Kiedyś było mi wszystko jedno czy goście w butach czy bez, ale od kiedy mam czarną podłogę już nie jest mi wszystko jedno, plus to gość może raczej poczuć dyskomfort, kiedy spojrzy na podłogę i zobaczy, że KAŻDY jego krok się odbija;)

    > > Che, che - dobre! Zjezdzilem troche swiata i praktycznie wszedzie ludzie
    > sciaga
    > > ja buty.
    >
    > To niezgodne z zasadami s-v.

    ale co, w tych innych krajach jest to niezgodne z zasadami s-v??? Chyba wprost przeciwnie.
    Praktycznie w każdym tajskim domu w jakim byłam wejście w butach byłoby nie do przyjęcia, a w małych miejscowościach to nawet przed wejściem do sklepu potrafili zdejmować buty.

    Nie wspominając już o świątyniach i miejscach świętych - gdzie absolutnie nie można chodzić w butach.

  • squirk 21.01.14, 18:27
    Oczywiście że trzeba się dostosować do zasad panujących w danym kraju. Ale grunt to zasady znać - nie sądzę, żeby Tajki stały w progach i domagały się głośno żeby goście buty zdjęli, goście sami wiedzą/decydują. I tak powinno być, narzucanie gościom czegokolwiek to brak kultury. Jak ktoś sam chce chodzić boso to niech chodzi, jak nie chce - jego prawo a posprzątanie po nim to obowiązek gospodarza.
    Oczywiście wchodzenie do świątyń to inna rzecz, tu decyduje "gospodarz" a raczej naród wyznający wiarę w niego. Rozsądek nakazuje nie zadzierać z nimi w takich kwestiach.

    --
    Chaotyczna neutralna.
  • amused.to.death 21.01.14, 18:43
    > t to zasady znać - nie sądzę, żeby Tajki stały w progach i domagały się głośno
    > żeby goście buty zdjęli, goście sami wiedzą/decydują.

    no nie wiem, mi zostało kilkakrotnie wytłumaczone jak się mam zachowywać;) Nie żeby ktoś się głośno domagał, po prostu widząc, że ja 'nie stąd' powiedziano mi co i jak:)

    > I tak powinno być, narzuc
    > anie gościom czegokolwiek to brak kultury.

    Idąc tym tropem można byłoby powiedzieć, że to, że narzucam gościom NIEpalenie w moim domu to brak kultury...
  • squirk 21.01.14, 18:56
    amused.to.death napisała:

    > no nie wiem, mi zostało kilkakrotnie wytłumaczone jak się mam zachowywać;) Nie
    > żeby ktoś się głośno domagał, po prostu widząc, że ja 'nie stąd' powiedziano mi
    > co i jak:)

    Bo jesteś zza granicy, trudno zakładać że gość z innego kraju wszystko wie, wyjaśnienie obyczajów to uprzejmość. Też bym wyjaśniła wizytującej mnie Tajce że u nas zasady dobrego wychowania nakazują butów nie zdejmować jesli gość nie ma na to ochoty. Polakom nie wyjaśniam bo zakładam, że wiedzą.
    :-)
    Btw - zazdroszczę (jak najpozytywniej) takich podróży :-)

    >
    > > I tak powinno być, narzuc
    > > anie gościom czegokolwiek to brak kultury.
    >
    > Idąc tym tropem można byłoby powiedzieć, że to, że narzucam gościom NIEpalenie
    > w moim domu to brak kultury...

    Przecież to kwestia dbałości o zdrowie, bycie biernym palaczem to zatruwanie się, u mnie też się nie pali - ale na balkonie mam dla palących krzesła i popielniczkę. Jestem bardzo gościnna ale wygoda gości przegrywa z moją troską o zdrowie własne i bliskich, to nie jest kaprys wynikający z tego, że nie lubię sprzątać.
    :-)



    --
    Chaotyczna neutralna.
  • amused.to.death 21.01.14, 19:23
    > nas zasady dobrego wychowania nakazują butów nie zdejmować jesli gość nie ma n
    > a to ochoty. Polakom nie wyjaśniam bo zakładam, że wiedzą.

    ja bym powiedziała, że to wcale nie jest takie oczywiste - skoro są tak skrajne opinie.
    Zresztą u mnie też kiedyś było inaczej - pół życia mieszkałam w domu i nikt nie wymagał zdejmowania butów od gości, w swoim mieszkaniu też mi długo było wszystko jedno czy zdejmują czy nie zdejmują... aż zmieniłam zwykły parkiet na czarną, drewnianą podłogę i już mi nie jest wszystko jedno - to tak prawie, jakby ktoś mi chciał po białym dywanie chodzić:D
    (przy czym goście w garniturach i sukienkach wizytowych raczej do mnie nie przychodzą).

    A tak naprawdę to nie rozumiem problemu - jedni chcą, żebym zdejmowała buty a inni nie - żadna z tych sytuacji nie jest dla mnie problemem (dopóki ktoś nie chce, żebym zdjęła buty I ZAŁOŻYŁA jego kapcie:)

    Podobnie, nie rozumiem problemu herbaty w szklance, chociaż sama piję albo w kubku albo w filiżance.
  • jeepwdyzlu 21.01.14, 19:36
    była niesprawiedliwa
    i ktoś to zauważył
    :-)
    Przyznaję - nieco prowokacyjnie potawiłem tezę w tej dyskusji.
    Co do szklanek w herbacie - jest pole do dyskusji.
    Co do zdejmowania butów - poza bliskimi przyjaciółmi i rodziną - sorry ale nie.
    A powyższe i tak w sytuacjach zupełnie nieformalnych.

    Co do chłopskiej tradycji - nie mam nic przeciwko niej, sam jestem z plebsu.
    Śmieszy mnie kontrast między chłopskimi zwyczajami a wielkopańskimi pretensjami - jestem zaskoczony, że tak wiele osób poczuło się tym urażonych - widać uderz w stół a nożyce.....
    Luzu troszkę Drogie Panie, luzu życzę...
    jeep
    --
    YCDSOYA
  • Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx IP: *.dynamic.chello.pl 27.01.14, 02:45
    palenia. W porze ciepłej może to być balkon/taras/ogród
  • Gość: lol IP: *.e-wro.net.pl 30.01.14, 10:16
    A sąsiedzi , choć nie palą, to wdychać dym cudzych gości muszą. oto polska gościnność :(
  • matylda1001 21.01.14, 18:58
    amused.to.death napisała:

    > ale co, w tych innych krajach jest to niezgodne z zasadami s-v??? Chyba wprost przeciwnie.<

    Nikt normalny chyba nie będzie porównywał np. Japonii (gdzie zdejmowanie butów ma głęboką tradycję i uzasadnienie kulturowe) do Polski, gdzie zdejmowanie butów ma króciutką tradycję, wywodzącą się wprost z czworaków. Tradycja tak krótka, że można jeszcze wyplenić. Moim zdaniem WARTO! spróbować zanim prostacki obyczaj naprawdę sie rozlezie i przerodzi w epidemię.
  • ania_m66 21.01.14, 19:08
    widocznie w calej europie mieli te czworaki :))))
    a "epidemia" rozplenila sie juz ze 100 lat temu
    swoja droga, potworne kompleksy z was wychodza.

    matylda1001 napisała:

    > amused.to.death napisała:
    >
    > > ale co, w tych innych krajach jest to niezgodne z zasadami s-v??? Chyba w
    > prost przeciwnie.<
    >
    > Nikt normalny chyba nie będzie porównywał np. Japonii (gdzie zdejmowanie butów
    > ma głęboką tradycję i uzasadnienie kulturowe) do Polski, gdzie zdejmowanie butó
    > w ma króciutką tradycję, wywodzącą się wprost z czworaków. Tradycja tak krótka,
    > że można jeszcze wyplenić. Moim zdaniem WARTO! spróbować zanim prostack
    > i obyczaj naprawdę sie rozlezie i przerodzi w epidemię.


    --
    Gesslerowa w kosciele
  • jackk3 21.01.14, 19:12
    Dokladnie. Co drugi na tym forum to 'hrabia'. W Krakowie to sie mowilo: hrabia co psy obrabia! Pasuje jak ulal.
  • strasznababazewsi 26.01.14, 14:41
    albo książę co gacie wiąże :D
  • matylda1001 22.01.14, 11:33
    ania_m66 napisała:

    > widocznie w calej europie mieli te czworaki :))))
    > a "epidemia" rozplenila sie juz ze 100 lat temu
    > swoja droga, potworne kompleksy z was wychodza.<

    Oczywiście przystosowanie sie do zasad wprowadzonych przez ludzi nieznających tradycji uznałabyś za brak kompleksów? :) No to różni nas podejście do tej sprawy.
  • a74-7 21.01.14, 19:09
    "Nikt normalny chyba nie będzie porównywał np. Japonii (gdzie zdejmowanie butów ma głęboką tradycję i uzasadnienie kulturowe) do Polski, gdzie zdejmowanie butów ma króciutką tradycję, wywodzącą się wprost z czworaków. "
    Przestancie juz z tymi czworakami, bo plakac sie chce .
    Przychodze z ogrodka do domu I zdejmuje buty , to calkiem naturalne. Mieszkam w Londynie .
  • jackk3 21.01.14, 19:16
    Popelniasz blad. Londyn to nie cywilizacja! Ta sie konczy na Odrze dalej to tylko czworaki, che, che!
  • a74-7 21.01.14, 19:18
    jackk3 napisał:

    > Popelniasz blad. Londyn to nie cywilizacja! Ta sie konczy na Odrze dalej to tyl
    > ko czworaki, che, che!
    no,ba!
    ;-D
  • squirk 21.01.14, 19:38
    jackk3 napisał:

    > Popelniasz blad. Londyn to nie cywilizacja! Ta sie konczy na Odrze dalej to tyl
    > ko czworaki, che, che!

    Z pochodzeniem jest jak z pieniędzmi, ten kto ma nie obnosi się. Wypomina cokolwiek ten, kto ma z daną kwestią poważny, osobisty problem.
    :-)

    PS. Pochodzę z gór, mam w bagażu bardzo ubogich krewnych. Absolutnie się tego nie wstydzę. Osoby, które wypominają innym to, na co nie ma się absolutnie żadnego wpływu, mogą moim zdaniem pochodzić skądkolwiek, wieś to czasem tylko mentalność.


    --
    Chaotyczna neutralna.
  • matylda1001 21.01.14, 19:46
    a74-7 napisał:

    >Przestancie juz z tymi czworakami, bo plakac sie chce .<

    A skąd ten zwyczaj, z miasta? Przed wojną nikt w mieście butów nie zdejmował. Nie tylko inteligent ale nawet robotnik miał wycieraczkę przed drzwiami. Nawet nie ze wsi, bo chłop mógł nieść buty na ramieniu przez całą drogę, a jak wchodził do cudzej chałupy, to właśnie na nogi zakładał. Chłop był dumny z faktu posiadania butów na nogach. Po wojnie to przecież nie chłopi przypuścili atak na miasto ale właśnie bezrolni z czworaków. Dostawali mieszkania w blokach, hodowali świnie w łazienkach i kupowali sobie pierwsze w życiu dywany. Co tam pierwsze w życiu... pierwsze w rodzie. To ich potomkowie usiłują wprowadzić w Polsce prostacki obyczaj. Możecie sobie pisać co Wam się tylko podoba, ale prawdy to nie zmieni. A wątek rzeczywiście niepotrzebnie wrócił z "oślej ławki" bo chociaż budzący emocje, to jednak niezgodny z tematyką tego forum.
  • bene_gesserit 21.01.14, 20:26
    Ale właściwie jakie to ma znaczenie, skąd pochodzi ten obyczaj? Jakbyś tak mogła jaśniej, dzięki.

    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • Gość: klik IP: *.gdynia.mm.pl 21.01.14, 22:35
    Nie napiszę dlaczego. Albo napiszę. Większego idiotyzmu dawno nie zdarzyło mi się przeczytać. Ania awansowała na oprawcę wielkopaństwa... Z tą wielkopańską kulturą u Ciebie Matylda to jak z kupowaniem pcheł w sprayu. Przez puszkę ich nie widać. :-D
  • matylda1001 22.01.14, 11:25
    Gość portalu: klik napisał(a):

    >Ania awansowała na oprawcę wielkopaństwa.<

    Ania zapewne nie zdaje sobie sprawy z tego, że "pojechała wczesnym PRL-em" w sposób bardzo typowy. Po wojnie byli też tacy, którzy nie wiedzieli do czego służy łazienka. Małe pomieszczenie uznali za idealne miejsce na chlewik dla świnki. Chęć korzystania z tejże łazienki zgodnie z przeznaczeniem, uznali za wielkopańską fanaberię. Wszak sami dotychczas myli się w cebrzyku, a że raz na miesiąc to nie sprawiało im kłopotu :) Podobnie jest z butami. W polskiej tradycji nie ma zdejmowania butów, a buty zdejmują tylko ci, którzy tej tradycji nie znają, a nie znają jej dlatego, że nikt ich tego w domu nie nauczył. Niech sobie te buty zdejmują w swoim gronie, ale niech nie starają się mnie przekonać, że tak jest poprawnie, bo nie jest. Nie jest dobrze także wtedy, gdy próbują swoje atawistyczne kompleksy leczyć moim kosztem. To w zasadzie wszystko, co można w tej sprawie powiedzieć. Kto miał zrozumieć, to już zrozumiał.


  • kocio-kocio 22.01.14, 11:38
    A słyszałaś kiedyś o czymś takim jak kalosze?
    Takie zakładane na buty?
    Nie wiem, jak wielkopańskich dworach, ale w mieszczańskich domach się takich używało.
    W sytuacjach balowo karnawałowych na przykład, ale pewnie nie wyłącznie. I owszem, zdejmowało się je po wejściu do domu.

    --
    Muranów
  • matylda1001 22.01.14, 12:32
    kocio-kocio napisała:

    > A słyszałaś kiedyś o czymś takim jak kalosze?
    > Takie zakładane na buty?
    > Nie wiem, jak wielkopańskich dworach, ale w mieszczańskich domach się takich uż
    > ywało.
    > W sytuacjach balowo karnawałowych na przykład, ale pewnie nie wyłącznie. I owsz
    > em, zdejmowało się je po wejściu do domu.<

    Kalosze noszono w czasie deszczu, wiosennych roztopów. Ulice w tamtych czasach wyglądały trochę inaczej niż dziś, często były nieutwardzone, nawet te główne. Podłogi też były inne - wtedy woskowane parkiety, u tych mniej zamożnych deski szorowane szczotką ryżową i wrzątkiem. Teraz drewno lakierowane, panele albo ceramiczne- wszystkie bardzo łatwe w utrzymaniu. Kalosze przestały być potrzebne. Zresztą teraz są tacy "higieniczni"ludzie, ktorzy nawet latem, w piękny, słoneczny dzień nie staną obutą nogą na dywanie/podłodze, bo psie odchody, plwocina, itd.
  • matylda1001 22.01.14, 12:51
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: klik IP: *.gdynia.mm.pl 22.01.14, 13:23
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • jackk3 22.01.14, 17:24
    Do dzisiaj sie je uzywa na calym swiecie gdy pada albo snieg lezy. Widze to codziennie. I nie tylko dlatego zeby wchodzic w 'czystych' butach do mieszkania czy biura ale przede wszystkim dlatego aby nie niszczyc butow za szybko gdy dobre, elegancckie buty dla mezczyzn to co najmniej kilkaset $.
  • bene_gesserit 23.01.14, 19:43
    Ton twoich wypowiedzi nie ma nic wspólnego z wielkopańskością, a tym bardziej - wielkopańskością. Coś w rodzaju obyczajowej pauperyzacji :(
    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • tehanu 25.01.14, 17:30
    Ściąganie butów to jedno, rozbieranie z nich gości drugie. Nie rozbieram, nie lubię kiedy mnie rozbierają. W skrajnym przypadku z troską pytam "o, nie masz mopa?". Ja mam i wycieraczkę przed drzwiami do mieszkania też, więc bez przesady - w mieście trudno na parkiet wnieść obornik, reszta daje się łatwo posprzątać
  • Gość: i IP: *.adsl.inetia.pl 25.01.14, 18:22
    "Spitsbergen (Svalbard) - Ludzie i kultura
    Etykieta i zwyczaje. Najciekawszym zwyczajem jest chodzenie w skarpetkach. Nawet idąc na uniwersytet zostawiacie buty przy wejściu i albo zakładacie obuwie na zmianę, albo – co popularniejsze - zostajecie po prostu bez butów. Wchodząc do czyjegoś domu należy o tym pamiętać."
  • koszmarna.baba 26.01.14, 12:22
    jackk3 napisał:


    Zjezdzilem troche swiata i praktycznie wszedzie ludzie sciaga
    > ja buty. Nie wyobrazam sobie chodzenia w butach w domu w PL gdzie na chodnikach
    > jest syf i ciezko czasami przejsc miedzy gownami psow i kotow.

    A byłeś kiedyś np. w Paryżu? Tam dopiero trzeba uważać żeby nie wdepnąć w coś na chodniku.
    --
    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
  • Gość: maxxx IP: 173.233.196.* 30.01.14, 23:50
    Zdejmowanie butow to zwyczaj bardzo typowy, np. w krajach tzw. "dalekiego Wschodu" (Japonia, Korea, Chiny, Taiwan)...
  • Gość: klik IP: *.gdynia.mm.pl 20.01.14, 12:48
    Część znajomych mieszka w mieszkaniach jednopokojowych. Naniesiesz im syfu z ulicy? Gratuluję. Herbatę w szklankach pijam w Rosji odkąd byłem u rodziny tamtejszej w wieku 3 lat, w domu piję w kubkach bo wygodniej. Nie widzę nic złego w pytaniu o to jakie kto chce wino. Ja nie cierpię słodkich i półsłodkich na przykład i co? Komuch ze mnie jak się patrzy. Sałatki warzywne - uwielbiam ( w różnych konfiguracjach i "odchudzone" jogurtem), śledzie - uwielbiam. Co? Nie wolno? Żółte sery? Na liście zakupów pewnie umieszczasz sery: podpuszczkowe, kwasowe czy zwarowe? Chrzanisz...
  • mhr2 20.01.14, 12:48
    jeepwdyzlu napisał:

    > , w domu których ZDEJMUJE się buty (jak chłop wchodzący do dworu z c
    > zworaków)


    --
    "wer wind sät wird sturm ernten"
  • jeepwdyzlu 20.01.14, 12:52
    i na temat
    jak potłuczony, chrzanisz, świata nie znasz
    Szaturchanie mnie poprawia wam humor?
    Możemy mieć inne zdanie ale czemu dyskusja musi zawierać połajanki?
    Przykre.
    jeep

    --
    YCDSOYA
  • budzik11 20.01.14, 13:14
    Łohoho, Wersal się odezwał.
    W temacie herbaty w szklankach, bo o reszcie mi się nie chce - ostatnio w jakimś programie podróżniczym w telewizorni widziałam, że w pociągach kolei transsyberyjskiej serwuje się herbatę (z samowara na wózku) w szklankach, w srebrnych uchwytach/koszyczkach. No ale to wiadomo - głęboki PRL ta Syberia :P
  • nchyb 20.01.14, 13:22
    herbata z samowara, a herbata z torebki to jest różnica :)

    ale na serio, jeepoiwi się pewnie nudzi, powyzywał juz na innych forach, to teraz tu jątrzy
    osoby, które mają inne zdanie lubi obrażać i tyle, twierdząc oczywiście, ze to oni go nie lubią, są źle wychowani itp...
  • jeepwdyzlu 21.01.14, 14:46
    W temacie herbaty w szklankach, bo o reszcie mi się nie chce - ostatnio w jakimś programie podróżniczym w telewizorni widziałam, że w pociągach kolei transsyberyjskiej serwuje się herbatę
    -------------
    jasne
    kolej w Rosji to szczyt elegancji
    i wyrocznia w kwestiach sv

    Owszem - mam świadomość, że herbata w szklance ma korzenie zaborowe. Ale zaborców było trzech, zatem wpływ lat 44-89 musiał być silniejszy.
    j.
    --
    YCDSOYA
  • znana.jako.ggigus 21.01.14, 15:11
    albo w pytaniu o wino. Nalesz gościom, co się podba i co masz na zbyciu.
    Jest jeszcze wino rose.
    Co do sera - w niemieckim jest np. ser twardy i twarog de facto, ale sie utarlo, ze odpowiednik sera zoltego to po prostu ser, a ser bialy to twarog. Wiekszosc ludzi zyje ze swiadomoscia skrotu myślowego, dodam.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • zlosliwiec.zlosliwiec 21.01.14, 19:16
    Wino też jeszcze może być żółte.
  • nchyb 21.01.14, 20:38
    > Wino też jeszcze może być żółte.
    i różowe
    i szare też :) ...
  • zlosliwiec.zlosliwiec 21.01.14, 16:17
    Herbate w szkle pije sie w wielu krajach muzulmanskich, i pewnie wplywy tatarsko-tureckie rozpowszechnily ten obyczaj w Rosji. Swoja droga, co takiego zlego w serwowaniu herbaty w szkle? I tak na dobra sprawe obyczaj picia herbaty jest w Europie importowany, tak samo zreszta jak ceramika porcelanowa. Zreszta angielski obyczaj dolewania mleka do herbaty (a raczej herbaty do mleka) wiaze sie z trudnymi poczatkami przemyslu porcelanowego w Europie. Byc moze, gdyby szklane stanowily standard podania herbaty, to nikt by na pomysl chlodzenia jej mlekiem nie wpadl.

    Wino biale, czy czerwone? Jeszcze 30 lat temu malo kto poza Francja, Wlochami i innymi krajami tradycjnie winiarskimi umial cokolwiek wiecej na ten temat powiedziec. I umowmy sie, ze dzis tez enofilia az tak rozpowszechniona wsrod ludu nie jest. Potrafisz z glowy wymienic wszystkie regiony winiarskie Francji? Ktokolwiek potrafi, poza milosnikami i specjalistami?

    Zolty ser a komuna? O co chodzi? Czy mam rozumiec, ze przed wojna kultura serowarska w Polsce szla w parze z winiarskim znawstwem i wredny walec komuszy przyjechal, wyrownal i na zolto zabarwil? Potega w tej mierze nigdy nie bylismy i wiekszosc polskich serow twardych to nasladowanie stylow holenderskich i niemieckich. Twarog? Tak jak gorale, przywedrowal z poludnia. Samo slowo to znieksztalcenie greckiego 'tyri', czyli sera.

    Smiesznostki i retro w kuchni obecne jest wszedzie. Kuchenna rewolucja medialna, w ktorej owocach sie dzis plawimy, to ostatnie 10, najwyzej 15 lat. Zobacz sobie archiwalne programy kulinarne Delii Smith, pozbawione kolorowej otoczki, dramatu wspolzawodnictwa, egzotyki dalekich krain, filozofii wyszukanych dodatkow i superzdrowych skladnikow - pani stoi przy stole i garnkach i pokazuje, jak sie flaczki robi.
  • jeepwdyzlu 21.01.14, 16:27
    turecki szklany tulipan różni się od sowieckiej szklanki jak koń od koniaku
    pytanie czy wino czerwone czy białe - które tak bronicie - sensu nie ma żadnego
    już prędzej wytrawne czy półwytrawne czy słodkie
    podobnie jak kolor sera
    już szybciej jego twardość...

    jeep

    --
    YCDSOYA
  • pavvka 21.01.14, 16:48
    jeepwdyzlu napisał:

    > turecki szklany tulipan różni się od sowieckiej szklanki jak koń od koniaku

    Ale turecka dobra, bo egzotyczna, a sowiecka fe, bo komunistyczna?
    --
    Marriage is like a bank account. You put it in, you take it out, you lose interest. - Irwin Carey
  • zlosliwiec.zlosliwiec 21.01.14, 19:46
    jeepwdyzlu napisał:

    > turecki szklany tulipan różni się od sowieckiej szklanki jak koń od koniaku

    Pojęcia zapewne nie masz ani o jednym ani o drugim.

    > już prędzej wytrawne czy półwytrawne czy słodkie

    A może już prędzej musujące, półmusujące, wzmacniane, deserowe, szlachetnopleśniowe, na osadzie roztrząsane, wioskowe, z wielkich upraw, pierwszych upraw, drugich upraw, trzecich upraw, solerowane, z jednego szczepu, jednego zbioru, w swieżych beczkach, prymitywo, szyraz, merlo, sawinion biały, kabernet sawinion, ryzling, pinio czarne, pinio białe, muskat, mamłezja, tempranijo, szardonej, gewurctraminer... ?

    > podobnie jak kolor sera
    > już szybciej jego twardość...

    O tym też nie bardzo. Już szybciej kwasowy, podpuszczkowy (naturalna podpuszczka czy wegetariańska), kwasowo-podpuszczkowy, dojrzewający, dojrzały, solankowy, wędzony, z mytą otoczką, popielatą otoczką, woskową otoczką, pleśniowy, krowi, kozi, owczy, bawoli...

    > jeep

    Yep. Im dalej w las, tym więcej drzew.
  • Gość: maxxx IP: 173.233.202.* 31.01.14, 00:00
    "pytanie czy wino czerwone czy białe - które tak bronicie - sensu nie ma żadnego
    już prędzej wytrawne czy półwytrawne czy słodkie"

    Pijam wina wytrawne, ale TYLKO czerwone.
    Pytanie ma sens!
  • squirk 21.01.14, 14:51
    budzik11 napisała:

    > Łohoho, Wersal się odezwał.
    > W temacie herbaty w szklankach, bo o reszcie mi się nie chce - ostatnio w jakim
    > ś programie podróżniczym w telewizorni widziałam, że w pociągach kolei transsyb
    > eryjskiej serwuje się herbatę (z samowara na wózku) w szklankach, w srebrnych u
    > chwytach/koszyczkach. No ale to wiadomo - głęboki PRL ta Syberia :P

    Pewnie w Golden Eagle, też oglądałam. Luksus aż przesadzony.
    :-)


    --
    Chaotyczna neutralna.
  • aqua48 21.01.14, 18:03
    Nie pytam gości jakiego wina się napiją, serwuję takie jakie moim zdaniem najlepiej pasuje do potrawy. Szklanek używam wyłącznie do zimnych napojów. Sałatki jarzynowej nie lubię specjalnie, ryby po grecku nie robię bo moim zdaniem zabija smak lepszej ryby, a gorszych (kostek z mintaja) po prostu nie kupuję. Sery kupuję określonego rodzaju. I nie zdejmuję butów w gościach, ani nie oczekuję tego od gości. I w czasach PRL-u też tego wszystkiego NIE robiłam, ani w mojej rodzinie nie było takich zwyczajów..
  • posenerka 21.01.14, 18:00
    Jesteś trollem. :)
  • amused.to.death 21.01.14, 18:53
    > pij kawę w skarpetach czy co tam chcesz
    > tylko wiedz
    > że zachowujesz się głupio, niegrzecznie i ma to korzenie w czworakach...

    myślisz, że w czworakach siedzieli w skarpetkach i pili kawę?
    :D
  • nchyb 21.01.14, 20:34
    > myślisz, że w czworakach siedzieli w skarpetkach i pili kawę?

    Amused, umiesz poprawiać humor :D
  • Gość: dorotkah IP: *.hsd1.il.comcast.net 22.01.14, 19:48
    Wlasnie to sobie wyobrazilam!You made my day Amused!!!
  • jackk3 22.01.14, 20:59
    Dobre, dopiero teraz zalapalem!
  • posenerka 21.01.14, 18:55
    A co złego jest w korzeniach w czworakach? Jeśli moi pradziadowie urodzili się w czworakach to co jest w tym złego???

    Cholera, nie wiedziałam, że kiedyś pijąc kawę w łóżku w koszulce lub wręcz nago to zachowywałam się głupio i niegrzecznie! :D
    Ciekawe w stosunku do kogo? Do kawy?
  • budzik11 21.01.14, 19:09
    Swoją drogą, to kto i po co przywrócił wątek, który już był na Oślej ławce? W dodatku wątek trafił na główną forumową stronę?
  • ania_m66 21.01.14, 19:17
    po to, zeby wszyscy zakompleksieni "wielkopanscy" maluczcy ktorzy nigdy poza polski zascianek nosa nie wysciubili mogli z duma pisac, ze nie holduja zwyczajom chlopow "z czworakow" :))))
    jesli pare osob zglosi watek do usuniecia to znowu wyleci na osla gdzie jego miejsce.

    budzik11 napisała:

    > Swoją drogą, to kto i po co przywrócił wątek, który już był na Oślej ławce? W d
    > odatku wątek trafił na główną forumową stronę?


    --
    Gesslerowa w kosciele
  • matylda1001 21.01.14, 20:07
    nia_m66 napisała:

    > po to, zeby wszyscy zakompleksieni "wielkopanscy" maluczcy ktorzy nigdy poza po
    > lski zascianek nosa nie wysciubili mogli z duma pisac, ze nie holduja zwyczajom
    > chlopow "z czworakow" :))))<

    Trudno Ci sobie, Aniu, wyobrazić, że wielkopańscy jednak tez istnieją. Przez przeoczenie nie wyrżnęliście wszystkich w ramach sprawiedliwości dziejowej, to teraz już za póżno, musicie się z tym faktem pogodzić :) Musicie też przyjąć do wiadomości, że wielkopańscy mają prawo być dumni ze swoich przodków, kultury, obyczajów.
  • bene_gesserit 21.01.14, 20:31
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • Gość: sdf IP: *.dynamic.chello.pl 22.01.14, 17:32
    czytanie ze zrozumieniem nie boli
  • pinkink3 21.01.14, 20:25
    Przeczytalam.
    Po raz kolejny sie dziwie, dlaczego wiekszosc watkow zainicjowanych przez j-w-d wywoluje takie poruszenie. Czy to jego nik tak irytuje? Bo przeciez nie tresc pytania, ktore zwykle wywoluja ozywienie, a w sumie o to chodzi na forach. Nie takie 'prowokacje' przechodzily tu bez echa.

    Jeep zastrzegl, ze bedzie off topic. Postawil teze. Zapytal grzecznie, czy ma racje, czy tez nie. Zaprosil do dyskusji. Nikogo nie obrazil. Nie uzyl tzw.'slow'.
    I zaczelo sie.

    Mowi wiele o nas. O naszym rodowodzie. Bez wzgledu na to, gdzie nas losy zawiodly, on da o sobie znac. O umiejetnosci i tempie zaakceptowania 'innego'. O sile stereotypu.
    I najsmutniejsze - o agresji, ktora siedzi w wielu i tylko czeka na lada pretekst, zeby wybuchnac.

    Poznawczo - ciekawe. Wnioski - niezbyt budujace :(

    PS
    Dlaczego dyskusja mialaby byc przeniesiona na Osla? Czy nie jest interesujaca z obyczajowego punktu widzenia, znacznie bardziej niz kolejne pytanie jak smakuje kisiel cytrynowy?

    Jedyny powod jaki znajduje, to obcesowe, jak zwykle, odpowiedzi niektorych 'znawcow swiata i okolic', ale to juz dopust bozy i wiekszosc sie przyzwyczaila. Moim zdaniem, nieslusznie, bo to sa obyczaje warte wyplenienia i znacznie szkodliwsze niz picie herbaty w szkle.;)



  • bene_gesserit 21.01.14, 20:35
    To stara technika zaawansowanego trollizmu, polegająca na miksie pasywnej agresji i buty, a potem robienia wielkich oczu i zgrywania ofiary złych forumowiczów. Stara jak forum, a nawet jeszcze starsza.
    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • ania_m66 21.01.14, 21:12
    widze, ze umyka ci caly czas pewien drobiazg.
    jesli ktos osmieli sie miec inne zdanie od tego chloptasia tenze pluje jadem, i wyzywa od ostanich chamow ktorym sloma z butow wychodzi.
    on po prostu nie potrafi dyskutowac i zachowuje sie jak male dasajace sie dziecko.
    prawdziwy facet ma jaja i potrafi dyskutowac z kims kto ma odmienne od wlasnych pogladow.
    nie widzisz tych jego obrazliwych postow, bo sa od razu wycinane.
    z nim nie da sie dyskutowac. zreszta nie o to mu zakladajac watki chodzi.
    to zwykly glupawy troll ktory bawi sie naszym, takze i twoim kosztem.
    i zaraz zacznie sie placz chloptasia jeepa, ze ktos go nazwal "chloptasiem", a to przeciez takie obrazliwe, buuuu.
    a w nastepnym poscie znowu zgnoi innych, zobaczysz sama.



    pinkink3 napisała:

    > Przeczytalam.
    > Po raz kolejny sie dziwie, dlaczego wiekszosc watkow zainicjowanych przez j-w-
    > d wywoluje takie poruszenie. Czy to jego nik tak irytuje? Bo przeciez nie tresc
    > pytania, ktore zwykle wywoluja ozywienie, a w sumie o to chodzi na forach. Nie
    > takie 'prowokacje' przechodzily tu bez echa.
    >
    > Jeep zastrzegl, ze bedzie off topic. Postawil teze. Zapytal grzecznie, czy ma r
    > acje, czy tez nie. Zaprosil do dyskusji. Nikogo nie obrazil. Nie uzyl tzw.'slo
    > w'.
    > I zaczelo sie.
    >
    > Mowi wiele o nas. O naszym rodowodzie. Bez wzgledu na to, gdzie nas losy zawiod
    > ly, on da o sobie znac. O umiejetnosci i tempie zaakceptowania 'innego'. O sil
    > e stereotypu.
    > I najsmutniejsze - o agresji, ktora siedzi w wielu i tylko czeka na lada prete
    > kst, zeby wybuchnac.
    >
    > Poznawczo - ciekawe. Wnioski - niezbyt budujace :(
    >
    > PS
    > Dlaczego dyskusja mialaby byc przeniesiona na Osla? Czy nie jest interesujac
    > a z obyczajowego punktu widzenia, znacznie bardziej niz kolejne pytanie jak sm
    > akuje kisiel cytrynowy?
    >
    > Jedyny powod jaki znajduje, to obcesowe, jak zwykle, odpowiedzi niektorych 'zna
    > wcow swiata i okolic', ale to juz dopust bozy i wiekszosc sie przyzwyczaila. Mo
    > im zdaniem, nieslusznie, bo to sa obyczaje warte wyplenienia i znacznie szkodli
    > wsze niz picie herbaty w szkle.;)
    >
    >
    >


    --
    I will eat your happiness...
  • nobullshit 22.01.14, 00:57
    pinkink3 napisała:
    > Przeczytalam.
    > Po raz kolejny sie dziwie, dlaczego wiekszosc watkow zainicjowanych przez j-w-d wywoluje >takie poruszenie

    Pink, ty jesteś dobrą kobietą i masz wielkie serce. Ale Jeep jest trollem - inteligentnym i ciekawym, ale niemniej trollem, który się nudzi, łazi sobie od forum do forum, i coś tam pisze, czy się zna, czy się nie zna, a im więcej fermentu wywoła tym lepiej. Ile osób udziela się jednocześnie na Kuchni i na Książkach? I do kompletu na Wydawnictwach i obyczajach, forum, którego jestem moderatorką, i gdzie Jeepa zabanowałam już dawno temu. Znasz mnie i mam nadzieję, że uwierzysz, że miałam powody.

    Część tych dyskusji jest ciekawa, nie przeczę. Ze złego rodzi się czasem coś dobrego. Ale nie żałowałabym biednego, postponowanego przez wszystkich Jeepa. Wie co robi, wie, czego może się spodziewać. A na Kuchni nie jest nam potrzebny.


    --
    Mamrotek wydawniczy
  • Gość: gość portalu IP: *.dynamic.chello.pl 22.01.14, 01:41
    nigdzie i nikomu nie jest potrzebny dlatego trolluje
    że też się ktoś nabrał
  • zlosliwiec.zlosliwiec 22.01.14, 09:33
    Kurczę, a ja myślałem, że autor wątku tak szczerze i prostolinijnie za (relatywną) siermięgę kulinarną swoich lat dziecięcych obwinia międzynarodowy komunistyczny spisek, również odpowiedzialny za istnienie jedynie dwóch programów telewizyjnych, gdzie na jednym leciał (kryptopedofilski w przekazie) Tik-Tak, a na drugim reportaż z wytopu stali.
  • nchyb 22.01.14, 14:19
    > u wywoła tym lepiej. Ile osób udziela się jednocześnie na Kuchni i na Książkach

    się zgłaszam :)
    się udzielam na miarę chęci i możliwości i przez to Jeepa miałam okazję poznać. Nie z tej dobrej strony.
    Ale specjalnie znikąd go nie wyrzucam, a on też mnie o to podejrzewa, bo miewam inne zdanie niż on, a to przecież niedopuszczalne :)

    > Część tych dyskusji jest ciekawa, nie przeczę. Ze złego rodzi się czasem coś do
    > brego. Ale nie żałowałabym biednego, postponowanego przez wszystkich Jeepa. Wie
    > co robi, wie, czego może się spodziewać.
    Ad a do z - pokrywa się Twoje zdanie z moją opinią :)
    Pozdrawiam
  • jolunia01 21.01.14, 21:08
    jeepwdyzlu napisał:

    > 25 lat po 1989 ciągle mamy zabawne nawyki
    > (Ile razy pytano Was - jakie chcecie wino - białe czy czerwone?)

    No, można pytać: malaga czy tokaj, ale w sumie na jedno wychodzi. Nie widzę nic zabawnego w tym, że ktoś mnie pyta o moje preferencje.

    > Ile razy na listach zakupów jest ŻÓŁTY ser?

    Tyle razy ile razy zamierzam go kupić. W sklepie podejmuję decyzję, który wybiorę spośród dostępnych. Zresztą,moja kanapka śniadaniowa jest tak samo dobra z goudą, mazdamerem jak i swojskim Bursztynem.

    > A na różnych domowych przyjęciach?
    > Ryby po grecku, sałatka jarzynowa, zalane oliwą śledzie.

    I co? Wszystkim smakuje, w przeciwieństwie do krewetek czy sushi.
    --
    Gdyby głupota niektórych wypowiedzi miała masę to internet kupowalibyśmy na kilogramy - by adellante12
  • Gość: sdf IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.14, 21:54
    jak ściąganie butów ma się do forum kuchnia, bo nie widzę związku
  • Gość: phi IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.14, 23:31
    Jak zwykle głupie pretensję do nie wiadomo do czego i po co. Nie rozumiem wydumanych problemów: herbata w szklance ? Patrz pan nastawisz BBC i w reklamie herbata też w szklance. A co złego w serze żółtym ? Czyżby to komunistyczny wynalazek ? To chłop zdejmował buty przed wejście do własnej chałupy. Wg ciebie mieszkał na dworze. No, ciekawe. Próbuj sobie kuchni chińskiej z zupą z ptasiego gniazda, wymysłu UE żeby jeść robaki albo chemicznej żywności.
  • Gość: Beti IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.14, 00:35
    A u mnie jak ktoś ma zamiar zdejmować nuty (czasem zdarzają się takie zapędy) - pytam po czym zamierza chodzić, bo jeśli po suficie to oczywiście proszę: sufit ma być czysty i biały, ale jeśli po podłodze to wykluczone: wszak podłoga jest do chodzenia.
    i to do ludzi przemawia: nawet dziś do kolegi, który wpadł z dziećmi w traperach (trochę śniegu w nich wniosły). Dzieci rezolutnie orzekły, że będą chodzić po podłodze i nie było problemu.
    A że trochę wody zostało? Wzięłam mopa i wytarłam (dywanów nie mam, tylko parkiet). Jutro podłogę umyję (dziś mi się nie chce) i po temacie..

    A, żeby było jasne: nie podejmuję jakichkolwiek gości w kapciach, klapkach itp - zawsze jestem w butach kiedy ktoś przychodzi.
  • ach_dama_byc_z_kanady 22.01.14, 03:51
    Burza w szklance.. herbaty!

    Minnie
    --
    Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
    Julian Tuwim

    Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
  • Gość: klik IP: *.gdynia.mm.pl 22.01.14, 06:05
    Co? Nie wolno? :-D
  • bene_gesserit 27.01.14, 20:56
    Gość portalu: Beti napisał(a):

    > A u mnie jak ktoś ma zamiar zdejmować nuty (czasem zdarzają się takie zapędy)

    Zdejmuję nuty
    i
    boso tańczę na pięcioli
    niiiiiii

    tra la la.

    --
    cute but psycho. things even out
  • Gość: mim_maiorus IP: 213.73.9.* 22.01.14, 09:14
    Taaaak... Za komuny było lepiej - przynajmniej niektórym :-D
  • jaszczur.ka_87 22.01.14, 11:38
    Bawi mnie te wywyższanie się ludzi niezdejmujących butów w mieszkaniu nad tymi, którzy zdejmują ;) Nawet jeśli jest to nieeleganckie, to gospodarz domu decyduje o tym, czy ktoś zdejmuje obuwie, czy nie. A gość może ewentualnie zdecydować o tym, czy przyjdzie następnym razem czy sie obrazi na brak elegancji ;) Jeśli dla kogoś sv jest ważniejszy niż przyjaźń z człowiekiem z krwi i kości to jest to li tylko jego problem ;)
    --
    [img]http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif[/img]
  • scoutek 22.01.14, 11:47
    jaszczur.ka_87 napisała:

    > Bawi mnie te wywyższanie się ludzi niezdejmujących butów w mieszkaniu nad tymi,
    > którzy zdejmują ;) Nawet jeśli jest to nieeleganckie, to gospodarz domu decydu
    > je o tym, czy ktoś zdejmuje obuwie, czy nie. A gość może ewentualnie zdecydować
    > o tym, czy przyjdzie następnym razem czy sie obrazi na brak elegancji ;)

    no właśnie tak robię, ale się nie obrażam

    > Jeśli
    > dla kogoś sv jest ważniejszy niż przyjaźń z człowiekiem z krwi i kości

    zamieniłabym "sv" na podłoga i wtedy jest tak:Jeśli dla kogoś podłoga jest ważniejsza niż przyjaźń z człowiekiem z krwi i kości

    --
    z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
    moviemovie.blox.pl
  • jaszczur.ka_87 22.01.14, 12:25
    > zamieniłabym "sv" na podłoga i wtedy jest tak:Jeśli dla kogoś podłoga jest w
    > ażniejsza niż przyjaźń z człowiekiem z krwi i kości


    A kto mówi o wypraszaniu? Poza tym gość zasyfi bakteriami podłogę, pójdzie sobie i ma to w nosie, a ja musze w tym życ na co dzień; to tak jak jeść z chodnika, ohyda. Trzeba by było ostro dezynfekowac po każdej takiej wizycie, żeby nie bać się własnej podłogi. Dla mnie to niehigieniczne bardziej, niż wspólne kapcie.
    --
    [img]http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif[/img]
  • scoutek 22.01.14, 12:33
    jaszczur.ka_87 napisała:
    > A kto mówi o wypraszaniu?

    no, ja na pewno nie

    > Poza tym gość zasyfi bakteriami podłogę,[...] żeby nie b
    > ać się własnej podłogi.

    czyli to, co mówiłam: dla ciebie podłoga ważniejsza niż samopoczucie gościa

    BTW mieszkasz w szpitalu?;))


    > Dla mnie to niehigieniczne bardziej, niż wspólne kapcie

    tym bardziej, że to nie ty te wspólne zakładasz a wciskasz je gościowi


    --
    z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
    moviemovie.blox.pl
  • jaszczur.ka_87 22.01.14, 12:44
    scoutek napisała:
    > > A kto mówi o wypraszaniu?
    >
    > no, ja na pewno nie

    jeśli sugerujesz, że podłoga ważniejsza niz gość, to znaczy iż wg Ciebie gospodarz stawia ultimatum - "wchodzisz bez butów albo wcale".

    > > Poza tym gość zasyfi bakteriami podłogę,[...] żeby nie b
    > > ać się własnej podłogi.
    >
    > czyli to, co mówiłam: dla ciebie podłoga ważniejsza niż samopoczucie gościa
    >

    A czy gość się rozchoruje od tego?

    > BTW mieszkasz w szpitalu?;))

    nie, ale nie rozmazuję sobie tez ptasich kup po dywanie, jak to ma miejsce w przypadku wejścia w butach.

    > > Dla mnie to niehigieniczne bardziej, niż wspólne kapcie
    >
    > tym bardziej, że to nie ty te wspólne zakładasz a wciskasz je gościowi

    nic nikomu nie wciskam, nie wiem skąd taka implikacja.
    --
    [img]http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif[/img]
  • scoutek 22.01.14, 12:55
    jaszczur.ka_87 napisała:
    > jeśli sugerujesz, że podłoga ważniejsza niz gość, to znaczy iż wg Ciebie gospod
    > arz stawia ultimatum - "wchodzisz bez butów albo wcale".

    nie ja sugeruję a gospodarz, który każe mi zdejmować buty
    i nie odbieram tego jako ultimatum
    najczęściej wykpię się i rozładuję atmosferę, a przed następną wizytą się zastanowię czy w ogóle iść

    > A czy gość się rozchoruje od tego?

    pewnie nie, ale ja również się nie rozchoruję jak gość wejdzie w butach
    u mnie się nie je z podłogi

    >
    > > BTW mieszkasz w szpitalu?;))
    >
    > nie, ale nie rozmazuję sobie tez ptasich kup po dywanie, jak to ma miejsce w pr
    > zypadku wejścia w butach.

    też nie rozmazuję, bo nie łażę po .....

    > nic nikomu nie wciskam, nie wiem skąd taka implikacja.

    to ty napisałaś o kapciach wspólnych


    a do Ciebie można przyjść w odwiedziny z psem?
    ;))


    --
    z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
    moviemovie.blox.pl
  • jaszczur.ka_87 22.01.14, 13:22
    > > nie, ale nie rozmazuję sobie tez ptasich kup po dywanie, jak to ma miejsc
    > e w pr
    > > zypadku wejścia w butach.
    >
    > też nie rozmazuję, bo nie łażę po .....

    przykro mi, ptasie odchody sa wszędzie i chodzisz po nich czy chcesz, czy nie. I po gorszych rzeczach tez.

    > > nic nikomu nie wciskam, nie wiem skąd taka implikacja.
    >
    > to ty napisałaś o kapciach wspólnych

    bo one was tak bardzo podobno obrzydzają. A kupa czy wymiociny z buta na panelach juz nie.

    > a do Ciebie można przyjść w odwiedziny z psem?
    > ;))

    jeśli ma wytarte łapy, to tak; jednak psie łapy mają mniejszą powierzchnię niż ludzkie buty i mniej zarazków po sobie zostawiają.
    --
    [img]http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif[/img]
  • Gość: klik IP: *.gdynia.mm.pl 22.01.14, 13:28
    Jakoś wszyscy zapominają, że z zewnątrz można nie tylko g... przynieść. Również jaja pasożytów, pcheł. A na temat zwalczania tych ostatnich to proszę bardzo jak odkurzenie czy mop pomoże:
    "...Środki o niskiej skuteczności (prewencyjne)

    Częste odkurzanie
    Szampony przeciwpchelne
    Pudry przeciwpchelne
    Obroże przeciwpchelne

    Środki o umiarkowanej skuteczności

    Usunięcie i wypranie lub umycie w wodzie z octem wszystkich tkanin np. dywanów, narzut znajdujących się w pomieszczeniach zainfekowanych przez pchły (patrz punkt 3. cyklu rozwojowego pcheł).
    Zastosowanie uniwersalnych preparatów owadobójczych w aerozolu przeciwko owadom biegającym (działają prawie wyłącznie na dojrzałe osobniki).

    Środki o dużej skuteczności

    Proszki owadobójcze rozsypywane w ciemnych miejscach mieszkania np. pod łóżkami (patrz punkt 3 cyklu rozwojowego pcheł).
    Nowoczesne krople typu SPOT ON wcierane w punkty na ciele zwierząt domowych porażają system nerwowy pcheł
    Nowoczesne aerozole lub atomizery owadobójcze..."
  • scoutek 22.01.14, 13:39
    jaszczur.ka_87 napisała:


    oj, potrafisz zatruć życie gościom
    współmieszkańcom pewnie też


    dobrze, że choć pieski mają jaki taki luz u ciebie, choć pewnie nie możesz znieść sierści na panelach ;)

    pozdrawiam




    --
    z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
    moviemovie.blox.pl
  • jaszczur.ka_87 22.01.14, 13:46
    Nie jestem pedantką, ale łażenia w buciorach nie znoszę ;)
    BTW kojarzy mi się to własnie z takim wiejskim zwyczajem - "wszędzie brudno to i jak w butach będę łaził to nie zaszkodzi!".
    --
    [img]http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif[/img]
  • scoutek 22.01.14, 13:48
    kochana, na wsi to osobne buty do gnoju osobne do kościoła i po domu
    mowy nie było by takimi gnojowymi do izby wleźć
    na przyzbie zostawały właśnie


    --
    z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
    moviemovie.blox.pl
  • jaszczur.ka_87 22.01.14, 13:53
    A bo to na wsi tylko po gnoju sie chodzi? Założę się, że jakby Ci ktoś chciał do domu wejśc w ugnojonych butach to tez byś nie pozwoliła. I do 'kościoła' tez masz pewnie elegancką parę, nie do wszystkiego te same.
    --
    [img]http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif[/img]
  • jeepwdyzlu 22.01.14, 14:02
    łażę po forach i się nudzę
    i jeszcze śmiem być i tu i w książkach (to Ci zboczenie dopiero :-)
    A jakie stosuję przemyślane techniki...
    Nawet nie wiedziałem...

    Co ma zdejmowanie butów do forum Kuchnia?
    Otóż ma.
    Co to za przyjemność jeść NIE ubranym? Albo jeszcze gorzej - ubranym ale bez butów?
    W traperach?
    Większość Polaków ma auta, obuwie można wytrzeć...
    Ponad 100 postów - widać że temat wywołuje emocje.

    Z niektórych wyłażą rzeczy naprawdę średniociekawe, czy wręcz wymagające pogłębionej pomocy lekarskiej... Ale to nie moja sprawa...


    Wszystkim plującym jadem raz jeszcze życzę wszystkiego dobrego.
    I jak największej ilość imprez w skarpetkach!!!
    Czuj duch!
    jeep


    --
    YCDSOYA
  • Gość: klik IP: *.gdynia.mm.pl 22.01.14, 14:58
    > Co ma zdejmowanie butów do forum Kuchnia?
    > Otóż ma.
    > Co to za przyjemność jeść NIE ubranym? Albo jeszcze gorzej - ubranym ale bez bu
    > tów?

    Od dzisiaj do obiadu, śniadania, kolacji zacznę ubierać buty. Ciekawe kiedy żona zadzwoni po panów z kaftanem.
    Że wątek się rozrasta? To tylko dowodzi, że nawet najgłupszy temat znajdzie amatorów. Emocje? Taki naród.
  • bene_gesserit 22.01.14, 19:31
    jeepwdyzlu napisał:

    > Co to za przyjemność jeść NIE ubranym?

    Jeep, zjedz kiedyś śniadanie z kimś ci bliskim, obydwoje nago i nie zadawaj więcej głupich pytań. I, jeśli jednak tak, lepiej nie tu.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • jeepwdyzlu 22.01.14, 22:14
    Co to za przyjemność jeść NIE ubranym?

    Jeep, zjedz kiedyś śniadanie z kimś ci bliskim, obydwoje nago i nie zadawaj więcej głupich pytań.
    ----------------
    no proszę
    a jeszcze chwilę temu plułaś na mnie żółcią...
    :-)

    na marginesie:
    naprawdę GOŚCI przyjmujesz nago?
    j.
    --
    YCDSOYA
  • wadera3 22.01.14, 23:32
    bene_gesserit napisała:


    > Jeep, zjedz kiedyś śniadanie z kimś ci bliskim, obydwoje nago i nie zadawaj wię
    > cej głupich pytań. I, jeśli jednak tak, lepiej nie tu.
    >

    Że się trochę wetnę, oczywistym jest, że co innego zjadać śniadanie (poprzedzone wspólną konsumpcją poprzedniego wieczoru) bez ubrania, może w łóżku, a może na dywanie przed kominkiem. A co innego być zaproszonym nawet na zwykłe koleżeńsko przyjacielskie pogaduchy, że o okazji wizytowej nie wspomnę, i paradować komuś po domu na bosaka.
    Kto nie widzi śmieszności takiej sytuacji, ten nie zobaczy i nie pojmie o czym mowa. Więc nie ma sensu przekonywać, że jest to zachowanie nie na poziomie. I ze strony gości, którzy usiłują być uprzejmi ściągając buty, i ze strony gospodarzy, którzy tego oczekują, czy wręcz proponują.
    Gdyby było tak, jak ktoś "bywały" nas tu przekonuje, że w innych krajach blablablabla, to w każdej produkcji filmowej z owych krajów mielibyśmy sceny ze stadami bosonogich ludzi, w każdej niemal sytuacji. Z moich obserwacji(o kinie mówię) wychodzi, że jest dokładnie odwrotnie.
    Jest jeszcze jeden, bardzo ważny aspekt, o którym nikt z opcji bezobuwniczej, nie wspomniał. Znakomitej większości panów pocą się nogi, inna, nie mniejsza, część spośród owych w ogóle nóg nie myje, wyobraźcie sobie teraz te opary wydobywające się spod stołu i otulające te sałatki i przystawki na stole, fuj, fuj, fuj.
    Jestem węchowcem i już to czuję.
    Swego czasu miałam nieprzyjemność mieszkać w miasteczku, w którym hołdowano zasadzie zdejmowania butów, nieraz na próżno przekonywałam kogoś, że w moim domu goście butów nie zdejmują. I miałam nieopisaną nieprzyjemność siedzieć kilkoma przybyłymi osobami w śmierdzącym pokoju, bo kolega męża uparł się być "grzecznym" i zdjął buty. Po wyjściu gości długo wietrzyliśmy mieszkanie. Następnym razem zostawiłam męża samego z kolegą, i wyszłam.
    Dociekliwych(apropos zimy i bieżników na butach) uspokajam, osobiście zawsze nosimy buty wizytowe, jeśli stroje są wizytowe, a jeśli idziemy do kogoś bliskiego ze zwykłą okazja, znaczy bez okazji, zima zabieramy kapcie, znaczy klapki, w których chodzimy po domu.
    Jeśli zaś mamy kopny śnieg, a mnie nawiedzają goście z "bieżnikami na butach", tez nie oczekuję, że je zdejmą, choć szczerze mówiąc do mnie przychodzą tacy co to ze sobą noszą, jak i ja.
    A jeśli już się zdarzy, wycieram podłogę po wyjściu gości.



    --
    Lepiej grzeszyć, a później żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło
  • Gość: minor_swing IP: *.agh.edu.pl 23.01.14, 01:39
    powiem szczerze, że raz jeden jedyny zdarzyła mi się sytuacja, o której piszesz (ta zapaszkowa).
    a w kilku domach bywałam i kilka też razy zapraszałam do siebie, więc (przynajmniej w moim środowisku) argument na rzecz frakcji "obutej" mocno imho nietrafiony.

    poza tym, jak już się tych butów czepiliśmy, myślę, że należy rozróżnić "gości" od "gości".
    Kumpelka od lat dziecinnych, z klatki obok, wpadająca na herbatę/piwo etc to też gość (no, bo nie domownik), ale jakoś niespecjalnie widzi mi się, że byłoby jej wygodnie przesiedzieć te parę godzin w trampkach, kozakach czy innych trzewikach.
    ale tych samych nawet ludzi, zaproszonych na uroczystą kolację, ubranych wizytowo, nie poproszę o zdjęcie obuwia - myślę, że nikt z frakcji "bosej" by tego nie zrobił.
  • bene_gesserit 23.01.14, 19:38
    wadera3 napisała:

    > Kto nie widzi śmieszności takiej sytuacji, ten nie zobaczy i nie pojmie o czym
    > mowa. Więc nie ma sensu przekonywać, że jest to zachowanie nie na poziomie. I z
    > e strony gości, którzy usiłują być uprzejmi ściągając buty, i ze strony gospoda
    > rzy, którzy tego oczekują, czy wręcz proponują.

    BYłam kiedys na eleganckim przyjęciu (związanym z pracą) w szwedzkim domu w Polsce - wszyscy bez szemrania zdejmowali buty, pod czujnym okiem szwedzkiej gospodyni - taki jest podobno szwedzki zwyczaj, mimo tego, ze ten praktyczny naród uwielbia lentex i pcv. Było uroczo, wraz ze zdjęciem butów przełamały się bariery oficjalności i zaczęliśmy chichotać i żartować, zrobił się luz, a potem było naprawdę miło, domowo i nieoficjalnie. Żałowałam, ze nie wziełam baletek, ktore zwykle biorę do zaprzyjaznionych domów, bo jednak wiało po stopach.

    Tzn można się krochmalić i przez cały wieczór mieć focha, ze bez butów przemyślana kreacja straciła 50% uroku, ale lepiej strzelić sobie drinka i skomplementować jakiegoś fajnego faceta, ze ma świetne skarpetki :)
    --
    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
  • wadera3 23.01.14, 19:46
    bene_gesserit napisała:

    >
    > BYłam kiedys na eleganckim przyjęciu (związanym z pracą) w szwedzkim domu w Pol
    > sce - wszyscy bez szemrania zdejmowali buty, pod czujnym okiem szwedzkiej gospo
    > dyni - taki jest podobno szwedzki zwyczaj,

    No popatrz, moja siostra od lat prawie 40 tu mieszka w Szwecji i jakoś nigdy, nigdzie tego "zwyczaju" nie zauważyliśmy, owszem, tak jak w Polsce, czy gdzie indziej - jak wchodzisz do zaprzyjaźnionego domu to albo masz tam swoje obuwie domowe, albo wyciągasz przyniesione ze sobą, albo chodzisz w butach, jak tam Ci pasuje, ale nie na eleganckim przyjęciu, na Boga.


    --
    Lepiej grzeszyć, a później żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło
  • minor_swing 23.01.14, 20:49
    w jednym z odcinków "Seksu w ..." główna bohaterka została poproszona o zdjęcie butów na przyjęciu w mieszkaniu. Potem okazało się, że buty ktoś buchnął. Może tego się niektórzy obawiają? ;P ;P ;P
    --
    sylwia
  • bene_gesserit 23.01.14, 22:52
    To nie byli Polacy w Szwecji, ale Szwedzi w Polsce, nader przywiązani do narodowych tradycji (cale menu składało się ze szwedzkich przysmaków) i szanujący swoje chłopskie korzenie.

    Tak czy inaczej moim zdaniem po prostu nie warto się napinać i - nade wszystko - naśmiewać. Są takie tematy jak zdejmowanie butów w gościnie czy skarpetki do sandałów przy których mnóstwo ludzi czuje się zobowiązanych zaznaczyć, ze oni nigdy, że woleli by umrzeć niż zdjąć buty albo wypić herbatę w szklance, a w ogóle to skandaliczne i typowo <pogardliwa_mina> polskie, conie. Ach, oczywiście kończy się na refleksji, jak to nam komuniści wybili inteligencję i teraz samo chamstwo na salonach ze słomą w skarpetkach...

    Mnie, szczerze mówiąc, bardziej zastanawia ten przymus, brak szacunku dla innych i ogólna napinka w podkreślaniu własnego statusu i obycia, bo taki brak swoboty świadczy to o czymś kompletnie przeciwnym. I jeśli mnie coś niesmaczy to raczej to.
    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • amused.to.death 24.01.14, 13:16
    > Gdyby było tak, jak ktoś "bywały" nas tu przekonuje, że w innych krajach blabla
    > blabla, to w każdej produkcji filmowej z owych krajów mielibyśmy sceny ze stada
    > mi bosonogich ludzi, w każdej niemal sytuacji. Z moich obserwacji(o kinie mówię
    > ) wychodzi, że jest dokładnie odwrotnie.

    Myślisz, że obserwacje z kina są lepsze niż te na żywo? Hm....

    Mnie podróże nauczyły między innymi tego, że to co często jest nazywane 'polskim buractwem i wieśniactwem' wcale nie jest tylko polskie. I niekoniecznie jest od razu buractwem.
    Ponieważ dziś odwiedziłam pewnego Koreańczyka, który zawsze czeka aż zdejmę buty, zaczęłam się zastanawiać i uświadomiłam sobie, że osobami, które odwiedzałam w swoim mieście i które absolutnie by protestowały przeciwko NIE zdejmowaniu butów o wiele bardziej niż Polacy, są Azjaci - i tak jest też w przypadku Chińczyków czy Japończyków. Ostatni znajomy Japończyk miał cały zestaw kapci dla gości (takich, które się pierze), niestety wyjechał więc się nie spytam co robił, kiedy przychodzili goście w garniturach.

    > A jeśli już się zdarzy, wycieram podłogę po wyjściu gości.

    jako posiadaczka czarnej podłogi wycieram ją i przed i po wyjściu gości, nawet jeśli chodzą boso:D
  • scoutek 22.01.14, 14:03
    nie chodzę do kościoła

    a w kwestii włażenia do domu w butach - tłumaczyłam już, że czyszczę i że staram się w ubłoconych nie włazić
    nie sterylizuję ich przed wniesieniem do domu
    i nie zostawiam na klatce schodowej (widziałam takie przypadki)

    dom to nie muzeum, istnieje dla mnie a nie ja dla niego


    --
    z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
    moviemovie.blox.pl
  • jaszczur.ka_87 22.01.14, 14:17
    scoutek napisała:

    > nie chodzę do kościoła

    dlatego cudzysłów tam był.

    czyszczę i że stara
    > m się w ubłoconych nie włazić
    > nie sterylizuję ich przed wniesieniem do domu

    jak ktoś wcześniej napisał, pasożyty, nie tylko zarazki - przed tym oczyszczenie nie uchroni.

    > dom to nie muzeum, istnieje dla mnie a nie ja dla niego

    dokładnie tak! Ma być przyjazny, przytulny, bezpieczny i czysty. A ja nie jestem w nim po to, żeby wiecznie biegać z mopem i chlorem.

    jeepwdyzlu napisał:
    > Co to za przyjemność jeść NIE ubranym? Albo jeszcze gorzej - ubranym ale bez bu
    > tów?

    To kolega, żeby zjeść sobie spokojnie w domu, się specjalnie ubiera? Buty wkłada? Może i płaszcz? A co by na to powiedział lekarz...?

    Dla mnie przyjemność to podciągnąć nogi na fotel, czy ktoś mi tego w moim własnym domu zabroni?
    --
    [img]http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif[/img]
  • jeepwdyzlu 22.01.14, 14:23
    Co to za przyjemność jeść NIE ubranym? Albo jeszcze gorzej - ubranym ale bez bu
    > tów?

    To kolega, żeby zjeść sobie spokojnie w domu, się specjalnie ubiera? Buty wkłada? Może i płaszcz? A co by na to powiedział lekarz...?
    ----------------
    Nie zawsze jadam z domownikami.
    Dość często zapraszam gości.
    Mój lekarz też u mnie bywa...
    W butach.

    Jednego nie rozumiem: nie możemy zostać ze swoimi opiniami?
    Zwolenników zdejmowania obuwia jest więcej. Ok, od początku o tym wiedziałem. Irytację wywołuje próba odpowiedzi na pytanie skąd ten zwyczaj....
    Jedno jest pewne - wszystko już zostało powiedziane, nie przekonamy się.
    Pozdrawiam
    jeep

    jeep
    --
    YCDSOYA
  • jaszczur.ka_87 22.01.14, 14:42
    jeepwdyzlu napisał:
    > Jednego nie rozumiem: nie możemy zostać ze swoimi opiniami?
    Nie ja zaczęłam ten wątek :) Ktos widać szukał zaczepki :)

    scoutek napisała:
    > really???
    > (zakpił scoutek)

    ...ale nikt nie wie dlaczego, gdyż tu:

    >nie zaszkodzi, gdy przelecę mopem podłogę

    zaprzeczenie zakpienia :)

    Pozdrawiam również i życzę zdrówka :)
    --
    [img]http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif[/img]
  • scoutek 22.01.14, 14:52
    > ...ale nikt nie wie dlaczego,

    a tam, ty - z całym szacunkiem - nie jesteś wszyscy
    no, chyba, że masz na imię Nikt ;)


    EOT

    --
    z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
    moviemovie.blox.pl
  • scoutek 22.01.14, 14:25
    jaszczur.ka_87 napisała:
    > jak ktoś wcześniej napisał, pasożyty, nie tylko zarazki - przed tym oczyszczeni
    > e nie uchroni.

    really???
    (zakpił scoutek)

    > > dom to nie muzeum, istnieje dla mnie a nie ja dla niego
    >
    > dokładnie tak! Ma być przyjazny, przytulny, bezpieczny i czysty. A ja nie jeste
    > m w nim po to, żeby wiecznie biegać z mopem i chlorem.

    po gościach i tak trzeba zwykle ogarnąć, choćby filiżanki po kawie, przetrzeć stól to i nie zaszkodzi, gdy przelecę mopem podłogę
    co za problem?

    kończę dyskusję, bo Ty masz swoje fobie i nic cię nie przekona

    do milszego ;)
    (ale będę w skarpetkach)
    --
    z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
    moviemovie.blox.pl
  • pseudopafnucy 22.01.14, 14:48
    Każdy kulturalny człowiek zdejmuje obłocone buty, gdy wchodzi do czyjegoś mieszkania, chyba że zwalnia go z tego sam gospodarz. Co do picia herbaty w szklance, to jest tradycja która przywędrowała do nas z Azji i nie widzę w tym nic nie stosownego. Zakompleksieni ludzie są wpatrzeni w zachód i ślepo naśladują wszystko co stamtąd pochodzi. Szkoda tylko, że tam prawdziwej kultury już od dawna nie ma...
  • godiva1 22.01.14, 14:53
    Jeepie,
    Z perspektywy Stanow to Ty nie masz racji, ale rozumiem ze w Europie Ameryka jest uwazana za plebejski narod bez kultury.
    Moi najblizsi przyjaciele to Francuzi z zamoznych wyksztalconych rodzin, ale tez u nich w domu jak pan domu otwiera butelke to pyta "czerwone czy biale" i goscie nie dopytuja sie czy Merlot czy Pinot Noir, czy z Kalifornii czy z Wloch, tylko pija i chwala. Generalnie w naszym kregu wszyscy pija wytrawne albo polwytrawne, moze poza Sangria w lecie, i dostosowuja sie do tego co pan domu otwarl.

    Co do listy zakupow to wiesz, wiekszosc z nas idzie do sklepu z ogolna wizja co jest potrzebne i potem stoi przed lada i duma czy ma wieksza ochote na provolone czy na cheddar, a akurat gouda jest na promocji wiec moze troche goudy tez. Tak jak wiekszosc z nas ma na liscie "chleb" albo "jablka", a nie "chleb zytni z otrebami" i Granny Smith, bo jak sie pojdzie do sklepu to nagle czlowiek ma ochote na bagietki i sa ladnie wygladajace Makintosze, wiec sie kupi troche co innego niz sie planowalo.

    Wiec to nie jest dowod na chamstwo i brak wyrafinowania tylko na elastycznosc oczekiwan.
    --
    I'd rather have questions I cannot answer than answers I cannot question.
  • irima2 22.01.14, 15:40
    > 25 lat po 1989 ciągle mamy zabawne nawyki
    > (Ile razy pytano Was - jakie chcecie wino - białe czy czerwone?)
    > Ile razy na listach zakupów jest ŻÓŁTY ser

    U mnie prawie zawsze. Podobnie jak wędlina, soki, owoce.
    I jakoś nie widzę w tym nic zabawnego.
    --
    Wspólne czytanie
  • minor_swing 22.01.14, 16:04
    ludziska, piszmy do siebie grzeczniej, bo trzeba będzie ciąć a szkoda niektórych postów - ubawiła mnie bardzo wizja wkładania ubrania, obuwia i kapelusza do posiłku :D - dzięki, jaszczurka!!! :D:D :D

    wyznaję, że nie bardzo widzi mi się przesiadywanie w kozakach czy trepach w ciepłym mieszkaniu, ale ja czasami ściągam buty nawet w kinie...



    --
    sylwia
  • Gość: klik IP: *.gdynia.mm.pl 22.01.14, 16:19
    jesteś od "nawoływania" tylko "reagowania" a 3/4 postów jest zwyczajnie chamskich. Chyba, że wyzywanie w tej czy innej formie od "wieśniaków" (na przykład) mieści się w konwencji kuchni czy netykiecie. Wątpię.
  • Gość: pseudoPafnucy IP: *.amsnet.pl 22.01.14, 16:24
    To wyzywanie i chamstwo jest właśnie największym nawykiem komunistycznym.
  • jeepwdyzlu 22.01.14, 16:29
    po co się tak napinać?
    Owszem - prowokacyjny był mój post. Ale gdybym wiedział ile żółci się wyleje trzy razy zastanowiłbym się nad jego publikacją...
    Naprawdę nieco uśmiechu nie zaszkodzi...
    jeep
    --
    YCDSOYA
  • marbor1 22.01.14, 17:37
    Jeep, wsadziłeś kij w mrowisko i narozrabiałeś jak pijany zając w kapuście.
    Ja zaś mam dla pewną propozycję dla gorących zwolenników zdejmowania obuwia przez gości. Otóż w paru domach, gdy proszono gości, gospodarze wykładali dywany folią aby broń boże goście ich nie zabrudzili obuwiem.
    Kiedyś dla mnie o mały włos skończyłoby się tragicznie. Siadając do stołu zaplątałam się w tę folię i poleciałam w dół na podłogę, ściągając przy okazji zastawę ze stołu. Moja noga już więcej w tym domu nie powstała.

    Ja przyjmując gości w domu nie pozwałam zdejmować obuwia. Przed przyjazdem gości sama z mężem zakładamy lekkie obuwie i witamy gości
    w obuwiu.
    Jeep co do żółtego sera, dziś rzadko kupuję żółty ser, ale gdybym dostała
    taki ser jaki kupowałam za czasów komuny w Delikatesach na Nowym Świecie lub trochę dalej w sklepie serowarskim to taki ser gościłby u mnie bardzo często. Był to oryginalny Ementaler szwajcarski. Takie koło tego sera to chyba ważyło co najmniej 10-15 kg.
    Tak że za komuny nie wszystko było złe.
  • jeepwdyzlu 22.01.14, 18:26
    Jeep, wsadziłeś kij w mrowisko i narozrabiałeś jak pijany zając w kapuście.
    -------------
    Owszem, ale powaga i złość wielu osób nieco mnie zdumiewa...
    Zwłaszcza, że cały temat jest jednak z przymrużeniem oka :-)
    jeep

    --
    YCDSOYA
  • nchyb 23.01.14, 09:05
    > Zwłaszcza, że cały temat jest jednak z przymrużeniem oka :-)

    a kiedy to oko Jeep przymrużyłeś, bo sądząc z twoich wcześniejszych wypowiedzi w wątku (szczególnie tych usuniętych) wcale go tak nie mrużyłeś zakładając wątek...
  • jaszczur.ka_87 22.01.14, 16:33
    Najgorszym nawykiem, jaki pozostał z tamtych czasów mojej Mamie i Babci, to stosowanie 'cudownej' przyprawy - Vegety. Nie wiem, skąd pomysł, by dodawać ją do wszystkiego. Może dlatego, że kiedyś nie było niczego...? Niestety nawyk pozostał, bo bez Vegety "to już nie to".

    Ja z rozpędu też kupowałam, jak poszłam na swoje, teraz od paru lat juz nie używam i wcale nie tęsknię.
    --
    [img]http://img265.imageshack.us/img265/2377/kicka.gif[/img]
  • Gość: klik IP: *.gdynia.mm.pl 22.01.14, 18:28
    Vegety za komuny nie było w Polsce. Przywożono ją m.in. Z Jugosławi, Węgier i ZSRR Był pieprz ziołowy i maggi. Vegeta pojawiła się powszechnie dopiero "u schyłku".
  • Gość: maxxx IP: 173.233.198.* 31.01.14, 00:10
    "Vegeta" zawiera spora ilosc MSG... Nie polecam!
  • maikka4 22.01.14, 18:56
    Komunistyczne? Chyba sam sobie wkręcasz jakieś kompleksy;) Nie przeszkadza mi ani sałatka jarzynowa, ani ryba po grecku, ani nawet kawa w szklance *chociaż zdecydowanie preferuję naturalne herbaty;) ).
  • a74-7 22.01.14, 19:16
    Ano wychowalismy sie takich czasach i pewne nawyki zostana , dlaczego wstydzic sie ?
    Ja np nauczylam sie gotowac po polsku juz mieszkajac za granica , moje brytyjskie dziecko wcina kilka PRLowskich zupek i salatke warzywna,tudziez karpia jako swiateczny rarytas .
    I jej bedzie kojarzylo sie to z domem w ktorym wychowala sie , a nie z PRLem.
  • shachar 23.01.14, 02:42
    Tak wpadłam sprawdzić, czy cały czas jest o butach.

    Coś innego nasunęło mi się na myśl jako pozostałość po czasach niedoboru. Wizytując ostanio rodzinę w kraju , obiadowałam z nimi i dostałam talerz już nałozonego jedzenia, znaczy wszystko to, co mialam i mogłam zjeść było już z góry określone na podanym mi talerzu.
    Trochę mnie to zaskoczyło :-)
  • nchyb 23.01.14, 09:14
    ale co cię zaskoczyło konkretnie?
    temat bardziej na wątek SV, gdzie podobny zresztą chyba był.
    I z jakiego kraju do PL na obiad przyjechałaś? Bo w niejednym kraju europejskim i poza z takim podawaniem obiadu, bądź dania na przyjęciu się zetknęłam, więc nie jest to obyczaj wyłącznie polski...
  • Gość: klik IP: *.gdynia.mm.pl 23.01.14, 09:47
  • wadera3 23.01.14, 12:02
    shachar napisała:

    >obiadowałam z nimi i dostałam talerz już nałozonego
    > jedzenia, znaczy wszystko to, co mialam i mogłam zjeść było już z góry
    > określone na podanym mi talerzu.


    No to wcale nie o to chodzi/ło.
    raczej o to, że niektórzy nie mają tradycji(znów ta przeklęta tradycja) podawania obiadu w wazach i na półmiskach, inni nie mają tyle miejsca, a jeszcze inni tak wolą, bo wygodniej.
    Np. ja, kiedy syn z synową przychodzą na zwykły obiad, na ogół nakładamy jedzenie na talerze, z możliwością dokładki tego, czy owego, jeśli(a to nieraz się zdarza)wpadną w porze obiadowej bez zapowiedzi - dzielimy to co mamy na 4 i każdy musi się najeść tym co jest. Zaś kiedy obiad jest "proszony" okazjonalny - wówczas jest wydany elegancko i każdy nakłada sobie sam.


    --
    Lepiej grzeszyć, a później żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło
  • mhr2 23.01.14, 12:28
    jeepwdyzlu napisał:

    > u znajomych, w domu których ZDEJMUJE się buty

    tak jak kiedys jest teraz, mamy wspaniale podlogi gdzie "szpilki nie chodza", a jak ktos kupil sobie wspanialy dywan to nawet sam bys na niego z dworu nie wszedl,

    > (Ile razy pytano Was - jakie chcecie wino - białe czy czerwone?)

    zawsze

    > Ile razy na listach zakupów jest ŻÓŁTY ser?

    zawsze

    > A na różnych domowych przyjęciach?
    > Ryby po grecku, sałatka jarzynowa, zalane oliwą śledzie.

    tego nie robie , ale jarzynowa co masz do niej, no tak zalezy kto zrobi groszek odpada,

    > Oczywiście tu na tym forum są aktywni ludzie korzystający z rynku, ciekawi nowo
    > ści, gotowi eksperymentować ale i wierni dobrej tradycji.

    wspaniale tak jest,

    > Ale przyznajcie - ciągle jesteśmy otoczeni zabawnymi zachowaniami czy daniami -
    > śmiesznostkami - pamiątkami z dawnych lat.

    to tak jak bys dziecinstwo zapomnial,

    > Z drugiej strony nieumiejętnie podane atrakcje kuchni międzynarodowej
    - też pok
    > azują skalę naszych kompleksów...

    inne narodowosci szanuja swoje tradycje,

    --
    "leben und leben lassen"
  • jeepwdyzlu 23.01.14, 12:46
    inne narodowosci szanuja swoje tradycje,
    ------------------------
    my właściwie też
    ale kulinarne tradycje mamy słabe
    wisimy pomiędzy kuchnią niemiecko austryjacką a ukraińsko rosyjską
    kiedyś słynęliśmy dziczyzną, szczupakami, rakami...
    a dziś?
    bigosem? ogórkami kiszonymi?
    jeep

    --
    YCDSOYA
  • mhr2 23.01.14, 13:38
    jeepwdyzlu napisał:

    > ale kulinarne tradycje mamy słabe
    > wisimy pomiędzy kuchnią niemiecko austryjacką a ukraińsko rosyjską

    o czeskiej zapomniales!

    --
    "leben und leben lassen"
  • aqua48 23.01.14, 16:01
    jeepwdyzlu napisał:

    > inne narodowosci szanuja swoje tradycje,
    > my właściwie też
    > ale kulinarne tradycje mamy słabe
    > wisimy pomiędzy kuchnią niemiecko austryjacką a ukraińsko rosyjską

    Kulinarne tradycje mamy bogate, tyle, że zapomniane i to właśnie dzięki upadkowi wspaniałych szkół gospodarstwa domowego dla dziewcząt, prowadzonym przez znakomite gospodynie oraz wielu latom niedoborów w towarze, kartkom, domiarom, zamykaniu małych przetwórni i powszechnemu upaństwowieniu oraz innym absurdom i niedostatkom PRL-u.
    To jest problem naszego "kuchennego zniewolenia" i stołówek szkolnych i pracowniczych.
    I dlatego chwała nielubianej i pogardzanej tu i gdzie indziej Magdzie Gessler, która "naprawiając" restauracje, prócz wybijania szyb siekierą stawia i ukierunkowuje właścicieli na kuchnię regionalną, na dostosowywanie jadłospisu do pór roku i na wyszukiwanie dobrych, małych producentów żywności robionej w tradycyjny sposób.
  • jeepwdyzlu 23.01.14, 16:07
    Kulinarne tradycje mamy bogate, tyle, że zapomniane
    ---
    w pełni zgoda - właściwie z całym Twoim postem...
    Co do MG - to w kwestii poszukiwania lokalności też masz rację - chociaż co do "naprawiania" lokali - mam mieszane uczucia...
    Ale to inny temat :-)
    jeep
    --
    YCDSOYA
  • mhr2 24.01.14, 14:21
    aqua48 napisała:

    > Kulinarne tradycje mamy bogate, tyle, że zapomniane i to właśnie dzięki upadkow
    > i wspaniałych szkół gospodarstwa domowego dla dziewcząt,

    upadam jak cos takiego czytam,

    > To jest problem naszego "kuchennego zniewolenia" i stołówek szkolnych i pracown
    > iczych.

    glupota,

    > I dlatego chwała nielubianej i pogardzanej tu i gdzie indziej Magdzie Gessler,

    tak cos takiego ogladalam, mam szczescie ze mam jeszcze wlosy:)

    --
    "leben und leben lassen"
  • jolunia01 26.01.14, 09:59
    jeepwdyzlu napisał:

    > kulinarne tradycje mamy słabe
    > wisimy pomiędzy kuchnią niemiecko austryjacką a ukraińsko rosyjską
    > kiedyś słynęliśmy dziczyzną, szczupakami, rakami...
    > a dziś?

    Nie masz pojęcia o dawnej kuchni austriackiej, ukraińskiej, rosyjskiej. U NAS W GALICJI było chyba najlepsze jedzenie ze wszystkich terenów byłej Rzeczpospolitej.
    Fakt, dziś jest problem z rakami czy dziczyzną, ale nie są przecież niemożliwe do kupienia. Trzeba się trochę postarać.
    Muszę trolla uświadamiać, jak wygląda prawda, żeby miał o czym trollować.

    >
    --
    Gdyby głupota niektórych wypowiedzi miała masę to internet kupowalibyśmy na kilogramy - by adellante12
  • turzyca 23.01.14, 14:04
    jeepwdyzlu napisał:

    > pij kawę w skarpetach czy co tam chcesz
    > tylko wiedz
    > że zachowujesz się głupio, niegrzecznie i ma to korzenie w czworakach...

    Ja slyszalam wlasnie odwrotna wersje, ze ta potrzeba noszenia obuwia bez ustanku to z domow, gdzie bylo klepisko i zdjecie butow oznaczalo ubrudzenie onuc/skarpet i przemarzniecie.
    --
    Entropia i chaos dnia codziennego
  • wadera3 23.01.14, 14:19
    To źle słyszałaś, tam gdzie w domu było klepisko - nie mieli butów.

    --
    Lepiej grzeszyć, a później żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka