Dodaj do ulubionych

Coś dla męskich miłośników soi i jej przetworów...

IP: *.dynamic.mm.pl 24.02.17, 14:40
Jednym z polecanych przez dietetyków produktów jest soja. Zwiera ona sporą dawkę białka, w dodatku tak samo wartościowego jak to zawarte w mięsie. Soja to jednak "niemęska" pułapka: także zawiera fitoestrogeny - i to chyba największą ich dawkę ze wszystkich przedstawicieli świata roślin. Natomiast regularne spożywanie fitoestrogenów ma negatywny wpływ na męskość. Po pierwsze, pod jego wpływem spada ogólny poziom testosteronu. Po drugie, może powodować, że w męskim nasieniu spadnie ilość plemników. I po trzecie – te, które w nim zostaną, stają się mniej ruchliwe. Wszystkie te zjawiska mogą występować u panów, którzy regularnie spożywają soję i jej przetwory.
Edytor zaawansowany
  • 24.02.17, 16:25
    Wychodzi na to, że tak jak od cebuli się kuli, tak po soi nie stoi.

    Dlatego z warzyw tykam się tylko eggimplantów, ogórasów, przerośniętych marchew, rozporów i kalarep. No i kapuchy, bo wiadomo, że kapucha na talerzu = kapucha w portfelu. A kapucha w portfelu = mucho powodzenia w nocnych klubach.
  • 24.02.17, 20:51
    Straszysz wegetarian? To znaczy w ciąże się z takim się nie zajdzie? Wielu wegetarian je zdrowiej, bo zwraca uwagę na to co je a to też oznacza, że urozmaicają jedzenie. Spotkałam się jednak z takimi co tylko nie jedzą mięsa i poza tym wszystko. Często soje, bo to namiastka mięsa czyli nadal mają potrzebę mięcha. To dla mnie taki pseudowegetarianizm.
  • 25.02.17, 12:26
    Przepraszam, ale co się stało z zabawnym wpisem Krysi.

    Czy ktoś się czegoś doszukał w słowach kuli i stoi w rymowance o warzywach. A może gwóźdź do trumny wbił ogórek, albo kapucha uraziła feministki.
    I jak to się ma do naczelnej linii gazety, która się sprzeciwia wszelkiej hipokryzji oraz do tego, że codziennie w głównych wiadomościach jest, jak osiągnąć orgazm na tysiąc sposobów i odwrotnie oraz inne super newsy dotyczące seksu.
    Czyżby żarcie nie wychodziło dalej, poza kubki smakowe.

    A wątek o owocach, który jest o niczym z wyjątkiem obśmiania mhr jakoś nikogo nie razi.
  • Gość: x IP: *.hsi06.unitymediagroup.de 25.02.17, 12:39
    taka krytyka równa jest wyrokowi śmierci w Turcji.
    To jest poważne forum i tutaj nie ma miejsca na dowcipy ;)
  • 26.02.17, 13:20
    Wpis może i miałby sens, gdyby ludzie - weganie i wegetarianie- naprawdę spożywali dużo soi.
    Ja ostatnio dodałam 2-3 razy pod rząd garść kostki sojowej, świeże tofu, które jem przez tydzień (300 g) i mam margaynę sojową w pracy do smarowania. I czasem 1-2 łyżki mąki sojowej do ciasta.
    Więcej sojowych grzechów nie pamiętam.
    Lecytyna sojowa jest obecna np. w wielu produktach - ciastkach itepe. Ale to przerobione produkty sojowe.
    Natomiast bodajże 90% produkcji soi idzie na paszę dla zwierząt. A nie na tofu.


    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 26.02.17, 14:03
    od jakiegos czasu soja nie jest tylko dla wegetarian..
    wiekszosc produktow kielbasianych ma bialko sojowe
    wiekszosc produktow cukierniczych bezglutenowych ma soje

    olej sojowy jest jednym z najczestrzych dodatkow w konserwach, sosach do salatek

    tak, wiem, nie w kazdej postaci soja jest fitohormonem, ale np mnie uczula w kazdej wersji, a jej wszechobecnosc jest zastraszajaca

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • 26.02.17, 15:57
    Sos do sałatki można sobie zrobić samemu. A kiełbasy nie jeść:))

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 26.02.17, 16:19
    Tylko w barach sałatkowych trudno dostać sałatkę, ale bez sosu, a jak już z sosem to bez sojowych emulgatorów. Za oceanem walą tego, gdzie popadnie, wystarczy porównać skład polskiego majonezu ze składem amerykańskich majonezów. A już platynowy krzyż walecznych i pończochy z podwiązką dla niezłomnych, którzy stale zaopatrywać się będą w czekoladę bez lecytyny sojowej.
  • 26.02.17, 23:02
    Jutro sprawdze skład czekolady gorzkiej.
    Za oceanem nie mieszkam, więc mam inne realia. Poza tym znałam pewnego byłego kucharza w drogiej restauracji i mówił, żeby zawsze lepiej sobie samemu polać octem i olejem niż brać te gotowe sosy. Bo gotowe sosy są dolewane i rzadko robione od nowa.
    No ale to w sytuacji wyboru.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.