Dodaj do ulubionych

warszawscy rolnicy

14.06.17, 19:54
Temat chyba nie oddaje tego, o co chce zapytać. Mianowicie, chyba prawie każdy warszawiak ceniący dobre jedzenie zna te dwie pozycje na warzywnej mapie: 1) producenta mającego swoje punkty w Fortecy, Falenicy, Olkuskiej czyli "pan ziółko" i 2) producenta mającego sklepik na Białołęce czyli Majlerta. Jestem ciekawa Waszych opinii, ewentualnie innych miejsc z dobra żywnością. A pytam o to dlatego, ze niedawno sie przeprowadziłam i byłam wielce uradowana, ze niedaleko mam punkt nr 1, ale jak zobaczyłam asortyment - smutne kalafiory i przywiędla botwinę, to szybko zazrzadzilam odwrót i pojechaliśmy na drugi koniec miasta do punktu nr 2, gdzie na widok pięknych warzyw dostałam ślinotoku. I nie bardzo rozumiem zachwyt, chyba znacznie szerzej zakrojony w sieci, na panem nr 1, kiedy warzywa od Majlerta są soczyste, świeże przez dobre pare dni i faktycznie biją jakością o milę te ogólnodostępne? Moze ktoś zna kogos porównywalnego bardziej na południu Warszawy?
Edytor zaawansowany
  • 15.06.17, 12:22
    Sama przez lata bytności Pana Ziółko na targu Pod Fortecą nigdy nie spotkałam smutnych kalafiorów, ale wyobrażam sobie, że zielenina typu botwinka pod koniec dnia może nie być super jędrna - aby przyjechać rano na targ z pełnymi samochodami, warzywa są zrywane poprzedniego dnia. Nie można tego porównywać do Majlertów, u których kupuje się niemal z pola. Jeśli wybrałbyś się do Maciejowic, podejrzewam, że mogłabyś mieć tyle co zerwane specjalnie dla Ciebie.
  • 15.06.17, 17:12
    Dwukrotnie bylam godzinę po otwarciu targu. Zreszta na bazarach takie warzywa jakos dają radę, sprzedawcy spryskują je woda itd. Pare lat temu Ziółko był w Hali Koszyki (przed modernizacja) i pamietam, ze warzywa były świeże, aczkolwiek nie tak fantastyczne jak od Majlertow. Wydaje mi sie, ze to nie tylko kwestia transportu i czasu, ale tez know how. Dobrze wiedzieć, ze masz inne doświadczenia, moze to kwestia lokalizacji, moze rodzina jakos podzieliła swoją działalność.
  • 16.06.17, 17:27
    W tym roku jeszcze nie bylem w Fortecy; w tamtym roku jezdzilem spod Wilanowa do Pani Marylki R. do Fortecy tylko po koper wloski z natka i po natke selerowa; lubie Rutkowskich - to sa sasiedzi spod Maciejowic - mojego kolegi warzywnika ;-)
  • 16.06.17, 22:04
    No to ciekawe, skąd taka rozbieżność wrażeń. Musze dać jeszcze szanse olkuskiej, moze młodzież miała jakiś gorszy moment. Jednak Majlert pozostanie moim nr 1 🙂
  • 17.06.17, 01:53
    Zawsze można kupić sobie działkę i samemu uprawiać warzywa i owoce - wtedy poziom wyrozumiałości i uznania dla rolników momentalnie rośnie ;-)
  • 17.06.17, 00:33
    A może zapisałabyś się do jakiejś kooperatywy spożywczej? Wszystko bio i eko, i z dostawą. Minus - trzeba też samemu "podziałać".

    I coś takiego jeszcze jest:
    ranozebrano.pl/glowna
    Z dostawą do domu albo do coolomatu (czy jak się to nazywa).
    Nie korzystałam, ale rozważałam. Ot, podrzucam Ci pomysły.

    Co do Majlerta, mieszkam blisko, więc bywam często i moim zdaniem, odkąd stali się popularni, sporo się tam zepsuło. Już nie wszystkie szparagi są miejscowe, część przyjeżdża z Lubelszczyzny, i trzeba się dokładnie przyglądać pęczkom (od spodu), bo wtykają do niektórych jakieś paskudy.


    --
    Wydawnictwa i ich obyczaje
  • 19.06.17, 10:32
    Na południu Warszawy masz sobotni i środowy targ w konstancinie. Na końcu idąc od Papierni rozkładają sie indywidualni ze swoimi plonami :) to najczęściej małe paro hektarowe gospodarstwa znad Wisły. Paru lubi doświadczenia i co roku próbuje z czymś nowym. Kupisz wszystko i jeszcze więcej. Kazdy miewa po pare kur wiec jak przyjdziesz rano to jeszcze załapiesz sie na jajka. Kurze, kacze.

    --
    Jezus najprawdopodobniej umarł na depresję. Podobno tuż przed śmiercią był mocno przybity.
  • 19.06.17, 14:14
    trypel napisał:
    > Na południu Warszawy masz sobotni i środowy targ w konstancinie.
    >

    Kiedyś, zachęcona na tym forum zachwytami nad kiszoną kapustą od jednego ze sprzedających tam producentów, wybrałam się i rozczarowałam. Kapusty były, nawet w różnych kombinacjach smakowych, ale mnie nie przypadły do gustu. Blisko siebie mam smaczną kapustę i bez dojazdu.

    Może trafiłam akurat na gorszy jej smak, może nie ten dzień wybrałam? W każdym razie uważam, że różnie bywa. Tak jak mnie nie smakowała zachwalana kapusta, tak może i u pana Ziółko trafił się raz gorszy towar.
  • 20.06.17, 21:33
    Bo to trzeba sobie znaleźć własnego Ziółko.
    Ogórki kiszone tylko od pani z Mazur (ale mąż spod Warszawy) z białym sitkiem. Inni robią inne. Nam nie pasuje. A pani robi jeszcze boska surówkę z buraczków i nie zdradza jak :)

    --
    Lepszy mały ale własny i z przodu niż duży ale cudzy i z tyłu...
  • Gość: juju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.17, 14:28
    Poranek na bazarku Wałbrzyska:/
  • 19.06.17, 17:32
    Dziekuje za pomysły, wałbrzyska stosunkowo najbliżej, tylko cieżko tam dojechać autem, a raczej zaparkować, dystans na spacer niestety za długi. A jakieś konkretne stoiska polecasz? Kontancin moze kiedyś odwiedzę. Z kapusta rożnie bywa, ja tez np nie lubiłam na swoim poprzednim bazarku tej, do której stały półkilometrowe kolejki. Z kiszonkami sie ma swój smak chyba. Np nie lubię takich ledwo muśniętych fermentacja malosolnych, a dla kogo innego to sama ambrozja.
  • 19.06.17, 17:58
    Pamiętam, że byłam bardzo zadowolona z zakupów na targu w Piasecznie, "za moich czasów" był otwarty bodajże we wtorki i piątki, wszystko było fantastycznej jakości (no, raz nacięłam się na przenawożone ogórki ale u innych sprzedających było już ok), zebrane wczesnym rankiem, oczywiście im wcześniej się tam jechało tym świeższe produkty, za to im później tym niższe ceny. Wiem, że Warszawiacy celowo na ten targ przyjeżdżali, jakość owoców i warzyw była naprawdę wysoka, mięsa tam nie kupowałam ale podobno też dobre.
    :)

    --
    Chaotyczna neutralna.
  • 20.06.17, 01:00
    Warto też zaglądać na lokalne bazarki. Nie wszystko przyjeżdża na nie z giełdy na Broniszach. Np. na znanym Ci chyba - acz teraz odległym - bazarku przy Kondratowicza odkryłam panią, która ma zielony słodki groszek w ciągłej sprzedaży. (U Majlerta trzeba się chyba z kimś przespać, żeby go upolować.)
    Wróciłam do niej po ponad tygodniu, po zakupie na próbę, i pytam, czy groszek jest nadal słodki, bo już trochę urósł. Pani na to, że jak najbardziej, a kiedy przestanie być słodki, hoduje późniejszą odmianę, która nadal będzie słodka. Kupiłam kilogram - groszek JESTsłodki - i właśnie przerabiam go na półprodukt do weneckiego risotto. I za parę dni pojadę po następną porcję. (Nie jestem w stanie wyłuskać więcej niż kilogram groszku naraz.)

    --
    Wydawnictwa i ich obyczaje
  • 20.06.17, 01:37
    Posiadam dużo groszku, czekam na propozycje.😂

    --
    " The World is a book, and those who do not travel read only one page."
  • 21.06.17, 23:59
    Jet, to zakrawa na stalking. :)

    --
    Mamrotek wydawniczy
  • 23.06.17, 09:14
    jeśli interesuje was jedzenie dobrej jakości, to zawsze można zaopatrywać się przez kooperatywy spożywcze.

  • 23.06.17, 13:49
    A kooperatywy myślisz skąd biorą? 😚

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.