Dodaj do ulubionych

piknik w stylu PRL

15.07.17, 11:27

co proponujecie na piknik w stylu PRL? pilne, piknik już jutro... i będzie ciepło...pomocy

--
Sebastian 01.09.2000
Julia 17.03.2010
Edytor zaawansowany
  • 15.07.17, 15:07
    Ile masz lat kobieto i Twoi towarzysze pikniku?
    Jaki jest cel tego "stylu PRL".
    Smiac sie, czy rzeczywiscie cieszyć się daniami?
    J53.
  • 15.07.17, 16:38
    sądząc po poziomie twojej wypowiedzi zdecydowanie więcej niż ty, bo z gimnazjum to raczej jeszcze nie wyszedłeś

    --
    Sebastian 01.09.2000
    Julia 17.03.2010
  • 15.07.17, 16:44
    janek, sorki, czytałam między wierszami...
    konkurs na kosz piknikowy, piknik rodzinny. taką tematykę wymyśliliśmy, bo pasuje nam do samochodu :) a, że ciepło ma być, nie mam pomysłu na żarełko, które wytrzyma temperaturę


    --
    Sebastian 01.09.2000
    Julia 17.03.2010
  • 15.07.17, 16:39
    To nie jest głupi pomysł. Ale kojarzy mi się z alpagą (tanie wino) i obrusem, który jest gazetą na trawie. Co do jedzenia to przygotuj kartki na mięso i cukier. Wydawanie dań tylko według reglamentacji. Oczywiście ma być kolejka. Co do jedzenia to nie wiem. Wiadomo, że świątecznie królował schabowy czy pieczony kurczak. Nie wiele importowanych rzeczy.
    Może tu inspiracje: www.kameralnarestauracja.pl/pl/historia
    Kameralna to legenda PRLowskiej Warszawy. Oczywiście krewetek nie było to tylko dzisiejsze menu ale śledź do wódeczki to na pewno królował. Dwie restauracje Kameralne w Warszawie powołują sie na dawny klimat i kuchnie.
    www.kameralnafoksal.pl/
    Dawno temu tam byłam. W tej drugiej restauracji lepsze jedzenie było i klimat ciekawszy.
  • 16.07.17, 15:24
    Na piknikach jadało się jaja na twardo i pomidory, oraz kanapki z kiełbasą lub mielonką. Popijało herbatą z chińskich termosów, która miała specyficzny posmak. Na deser czereśnie z papierowej torebki ewentualnie placek drożdżowy z rabarbarem.
  • 17.07.17, 11:01
    jeszcze kanapka z kotletem
    i masło w słoiku z osoloną, zimna wodą
    żadnych foliowych torebek do pakowania, chyba, ze po mleku z folii ;)
  • Gość: x IP: *.hsi06.unitymediagroup.de 17.07.17, 11:45
    i używano opakowań, które można było bezproblemowo zutylizować, np. papier gazetowy.
    Butelki do mleka zastąpiono plastikowymi woreczkami.
    A na początku mieliśmy kanki na mleko i mniej śmieci.
    Natura nas nie potrzebuje, ale człowiek potrzebuje naturę do życia.
  • 17.07.17, 13:54
    Nie tyle dbano, co jeszcze nie opanowano za dobrze technologii masowego wytwarzania opakowań z tworzyw sztucznych.

    Równie dobrze można utrzymywać, że transport konny i żaglowy powodowany był troską o przyrodę.
  • Gość: x IP: *.hsi06.unitymediagroup.de 17.07.17, 16:41
    inaczej łykamy wszystko jak leci.
    Dodam jeszcze, że w PRL dbano bardziej o właściwe odżywianie. W poniedziałek rzeźnik był zamknięty, w piątek kościół się dołączał, a dzisiaj Ania Lewandowska musi namawiać do niejedzenia mięsa.
  • 17.07.17, 17:18
    A w telewizji programy były tylko dwa, a w zasadzie to 1 i pół, bo dwójka rozpoczynała nadawanie późnym popołudniem. Jedynka zresztą po porannym bloku programów edukacyjnych i filmie dla drugiej zmiany też emitowała statyczną burzę śnieżną, która przechodziła dopiero ok. 16tej. Nieomal zero reklam, co najwyżej plansze pobudzające ekologiczną świadomość i hartujące zdrowego ducha w Narodzie: 'Zgaś zbędną żarówkę i wypij mleko', 'Myj jaja', 'W zdrowym ciele sprawny żołnierz', 'Pomagaj starszym i nie bij młodszych, chyba że sobie zasłużyli'. W ten sposób walczono o rozwój czytelnictwa, międzyludzką życzliwość, cnotliwość, przezorność i gospodarność, propagując jednocześnie niekomercyjne wartości, outdoorowy lajfstajl i uczestnictwo w kulturze wysokiej, czyli serie 'Tygrysa' i przygody Tomka Wilmowskiego, masło w opakowaniu roboczym plus objazdowy teatrzyk kukiełkowy wystawiany na świeżym powietrzu przez piłkarską kadrę, co czeka.
  • 19.07.17, 08:50
    krysia20000 napisał(a):
    > masło w opakowaniu roboczym

    A nie zastępczym przypadkiem, czy to jeszcze coś innego? Nadruki "opakowanie zastępcze" lub "etykieta zastępcza" pamiętam.


    --
    Demokracja - system, który pozwala ci wybrać, kto będzie tobą pomiatał.
  • 19.07.17, 11:51
    Racja. Uciekło mi właściwe słowo.
  • 18.07.17, 16:18
    O! Mielonkę w puszce jeszcze pamiętam.
  • 18.07.17, 19:52
    Tylko mielonka to nie prlowski, a zachodni wymysl i po dzis dzien ma sie dobrze. Najslynniejsza marka to... SPAM.
  • Gość: x IP: *.hsi06.unitymediagroup.de 18.07.17, 20:22
    za to mamy Tulip.
    Albo prosto od masarza Frühstücksfleisch
  • 18.07.17, 23:48
    Tulip, a właściwie to Danish Crown Group przejął licencję na produkcję spamu od Newforge Foods w 1998 roku. W każdym razie ojczyzną mielonki jest Austin w stanie Minnesota, gdzie w 1937 roku na rynek wprowadziły ją zakłady Hormela. Światową popularność zawdzięcza II wojnie światowej.
  • 18.07.17, 20:41
    ja pamietam wszechobecna konserwe turystyczna
    jajka na twardo
    pomidory, ogorki
    kompot/ woda/ piwo

    ciasto

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • 18.07.17, 21:12
    Coś mi we mgle majaczy, że placki ziemniaczane czy racuchy tez w menu wycieczkowym bywały. Kanapka z kotletem a owszem. Napój Ptyś w 80-tych latach. Czasem wybuchał przy otwarciu. Pewnie był partią produkowaną na sylwestra. Opakowania to był deficytowy towar. Moja matka do końca życia nie kupowała torebek na śmiecie (już po komunizmie) tylko wykorzystywała torby, które w sklepach dawano za darmo. W sumie robię często tak samo, bo po co kupować jeszcze jeden plastik a poprzedni wyrzucać? Ekologia to nie była tylko deficyt towaru.
  • 16.08.17, 19:45
    blok czekoladowy :)
  • 17.08.17, 10:27
    Radio tranzystorowe, albo magnetofon Kasprzak.
    Stary, rosyjski aparat fotograficzny... niekoniecznie musi robic zdjecia - wazna dekoracja.
    Jajka na twardo, kanapki i obowiazkowo pomidory. Konserwa w puszce.

  • 17.08.17, 12:07
    Paprykarz szczeciński, oranżadę w torebkach (to chyba byście musieli sami zrobić), oranżadę w proszku do wyjadania...
    No ale minął już miesiąc od pikniku, napisz jak poszło.
  • 17.08.17, 12:09
    A jeszcze mortadelę. Można podsmażyć na patelni w jajku i bułce tartej, jak kotleta. Pulpety w słoiku.
  • 08.09.17, 23:18
    W PRL pikniki były bardzo fajne.
    Apropos pikiników co jecie i pijecie?
  • Gość: juju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.17, 15:08
    przeczytaj watek to sie dowiesz:/
  • 02.10.17, 03:15
    Dziękuję za typ Juju.
    Według mnie ludzie PRL pijali zdrowiej; siwuchę własnej roboty, wódkę bez dodatków i piwo niechemicznie preparowane.
    Obywatele PRL nie mięli także tak wyrafinowanych potrzeb konsumpcyjnych jak obecnie.
    Prosty przykład mój Tatuś mówi, że np. w latach siedemdziesiątych i pod koniec sześćdziesiątych studenci jedli " byle co" /serek topiony, jajka, chleb i masło- de facto bardzo zdrowo- no może w pieczywie, za dużo węglowodanów/ a na przepitkę do wodki piło się herbatę albo kompoty " z domu od mamy".
    Faktem jest, że mój Tatuś finansował sobie studia między innymi przez pracę przy przeładunku węgla; mówi, że pracując 1-2 razy w tygodniu zarabiał dwa razy więcej niż np. jego kumpel-świeżo upieczony magister ekonomi, jako księgowy w dużej korporacji,który zasuwał od poniedziałku do soboty. Tak funkcjonwał realny socjalizm.
    Rodzice mówią, że ludzie bawili sie w PRL fajniej , aniżeli obecnie, ale standartowo zdecydowanie gorzej- nie wykluczam, że idealizują swoją młodość-
    Ja pamiętam dobrze czas od połowy lat siedemdziesiątych
    Pikniki moich wspomnień (mojego dzieciństwa) lat siedemdziesiątych to; kotlety schabowe na zimno, pomdory, jajka, kurczak (także na zimno), pieczywo bez końca i masło w słoiku z wodą.
    Co jeszczę kojarzę? Jakakolwiek krytyka pykniku z mojej strony i moich trzech młodszych sióstr, które pamiętam, że permametnie mnie drażniły, była skazana na niepowodzenie. Nasza szanowna Mama sprowadzała nas werbalnie " do pionu" albo manualnie "lekko w czapę- nieraz mocniej" (ale tylko ja, siory chronił immunitet kobiecej solidarności), a Tata, no cóż, wykorzystywał piknik na optymalną regeneracje- "wylaczął się"- pochłoniety lekturą reżimowej prasy, książki albo drzemki- prażeniu się w słońcu.
    Carte blanche Tata od Mamy dostawał, ponieważ bardzo ciężko pracował i podczas pikiniku mógł robić co chciał.
    Imprezy w grupie większej ilości rodziny, przyjaciół, kolegów i znajomych były także fajnymi spotkaniami relaxowymi; był alkohol- od flaszki- 0, 5litra na 4-6 osób do " prawie połówki na łeb".
    Rodzice słyneli z preparowania wybornych nalewek; talencie odziedziczonym po przodkach, tradycji sięgającej XVIII wieku, niedocenionej przez komunistów w PRL, a przyjemnie uszanowonej po upadku komuny przez lokalnych włodarzy i przemysłowców.
    Alkoholu u nas nigdy nie brakowało, i to dobrego , zdrowego a i jadła, może tradycyjnego i tzw. " niezdrowego" było pod dostatkiem.

  • 02.10.17, 19:25
    Taaak piwo w PRL to bylo za...ste. Ludzie czy wy macie jakies zaniki pamieci?
  • Gość: x IP: *.hsi05.unitymediagroup.de 02.10.17, 22:34
    żyłem w Poznaniu, to było jeszcze grodziskie, ratuszowe.
    O kulturze picia piwa: Będąc na SPR gdzieś w PGR dowiedzieliśmy się, że do GS dowieźli piwo. Podjechaliśmy szybko ursusem i poprosiliśmy już znajomą sprzedawczynię Zuzię o włożenie jednej skrzynki do szafy chłodniczej, a dwie następne mogą mieć letnią temperaturę. Odbierzemy po pracy. A Zuzia na to: Odjebało wam, piwo do lodówki??? A kto mi je kupi takie zimne jak wy nie przyjedziecie?
    Było to Roku Pańskiego 1971.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.