Dodaj do ulubionych

Dzieje mi sie ...

16.08.17, 16:30
Byc moze nie jest to zwyczajowe wsród zainteresowanych kuchnia ale dzieje mi sie co nastepuje:

Kiedy jestem znuzony codziennym profesionalnym zajeciem, ide do kuchni i ... gotuje COS. Jakis sos (nie wiem w momencie do czego i dla kogo), rosoly i inne. Potem, to zamrazam, nie wiem po co i do czego (dlaczego).

To zajecie relaksuje mnie zupelnie i nie wiem czemu. Ach ... w tych momentach, czesto gotuje z winem. Czasami dodaje do potraw. ;-)

¿Jest to pasja, przyzwyczajenie, nawyk, czy rodzaj "mentalnego narkotyku"

Jest tu jakis psycholog (kulinarny)?

J53
Edytor zaawansowany
  • 16.08.17, 17:51
    Padam ze śmiechu! Inni słuchają muzyki i w tym różnica, że nic nie produkują a ty owszem, tylko nie masz na to zapotrzebowania. Czy to gorsze od oglądania telewizji, kapci i piwka na stole? Winko może uzależnić jak piwko. To chyba główny problem. Lepszy taki co do kuchni zasuwa dla relaksu niż zapadający się w fotel przed telewizorem jak Ferdek Kiepski z serialu. Psychologiem nie jestem. Nie będę analizować.
  • 16.08.17, 21:04
    Kuchnia jako pretekst do samotnego picia.
    :(((

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • 16.08.17, 22:23
    Usuń wino z recety, tak na kilka miesięcy i sprawdź, czy równie ochoczo przystępujesz do pichcenia.
  • 17.08.17, 23:24
    Tez tak mam. Do zamrazalnika ciezko palec wlozyc...
  • 18.08.17, 11:09
    Ja od czasu do czasu dostaję kuchennego szału: lepię pierogi, pulpety, piekę jakieś paszteciki - do czasu, aż przestaje się to mieścić w zamrażalniku. Ale u mnie to ma funkcję jak najbardziej praktyczną - jak przychodzi moment, że bardzo mi się nie chce gotować albo wracamy z jakiegoś bardziej męczącego spaceru z dzieckiem, to wyciągam "gotowca" i z głowy.

    --
    Robótkowe ADHD
  • Gość: x IP: *.hsi06.unitymediagroup.de 18.08.17, 20:29
    Znalezienie usprawiedliwienia na te napady funkcją praktyczną wskazuje na konieczność udania się do psychiatry. Na wizytę u psychologa jest już za późno.
  • 19.08.17, 09:19
    X-ksie z DE, stawiasz diagnozę po paru postach? Liczysz na Nobla z psychiatrii? Równie dobrze notoryczne zaglądanie na forum można uznać za psychozę wymagającą leczenia.
  • 20.08.17, 08:17
    To chyba jakaś nowość w psychiatrii, że sprawna i sensowna organizacja prac domowych kwalifikuje się teraz do leczenia.

    --
    Robótkowe ADHD
  • 20.08.17, 10:40
    Przeoczyłaś ten frament o winie.
    Ja też uważam, że trzeba wyłączyć wino z dozowania doustnego, a potem obserwować.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 20.08.17, 13:38
    Amigos,
    cuando se tiene un pesar
    dentro del corazón,
    no se puede evitar
    que el vino se vuelva pesado
    y llorón
    como el triste
    aletear de mi canción.

    Dicen los amigos que no soy el mismo,
    que hoy en cuanto bebo me da por no hablar,
    por arrinconarme con mi pesimismo
    y que hace ya tiempo no me oyen cantar...
    Y no saben ellos que no es la bebida
    sino que me faltan el aire y la luz,
    que en el alma llevo sangrando una herida
    y voy por la vida cargando mi cruz...

    Manuel Romero
  • 20.08.17, 13:51
    Uff trochę mi z kursu hiszp pozostało w głowie.
    A teraz na serio - też tak keidyś miałam, do gotowania 1-2 szklanki. A mam małe szklanki takie 0,2. Potem do jedzenia wino i co wieczór byłam na gazie.
    Potem zaczął się post, skończyło się. Mnie nie brakowało wina podzas postu, ale od tej pory pijam o wiele mniej

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • 20.08.17, 15:29
    Ale odpowiedź x była pod moją i do mojej wypowiedzi wyraźnie się odnosiła (o walorach praktycznych). Co do wina, to w moich "napadach" ten element nie występuje. Zresztą jedyny alkohol, jaki mam w domu, to ten, w którym się moczą laski wanilii na ekstrakt.

    --
    Robótkowe ADHD
  • Gość: x IP: *.hsi06.unitymediagroup.de 20.08.17, 15:51
    a gdybyś miała alkohol, to byś nie brała wszystkiego tak śmiertelnie na poważnie.
    Wszędzie musi być smiley, bo inaczej nie rozgryziecie tego.
  • 21.08.17, 08:31
    Gość portalu: x napisał(a):

    > a gdybyś miała alkohol, to byś nie brała wszystkiego tak śmiertelnie na poważnie.

    W moim przypadku to bezcelowe, alkohol nijak nie wzmaga u mnie poczucia humoru.





    --
    Demokracja - system, który pozwala ci wybrać, kto będzie tobą pomiatał.
  • 20.08.17, 14:01
    Nie "sprawna i sensowna", ale nadmiarowa, zwłaszcza w kawalerskim gospodarstwie.
    Noi - autor wątku wiele razy, jak mi się wydaje, pisał tu po pijaku. Dwa do dwóch i mamy bardzo niepokojące objawy.

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • 20.08.17, 14:27
    Pewna pani u lekarza:
    Panie doktorze, nie pije, nie jem miesa, nie pale, nie .... Bede zyla dlugo?
    Laekarz: Tak, ale po co?
  • Gość: x IP: *.hsi06.unitymediagroup.de 20.08.17, 15:52
    przybijam piątkę :D
  • 20.08.17, 16:47
    Podobnie w komunizmie były tabliczki "alkohol zabija powoli" w sklepach monopolowych. Kiwa się pijaczek w kolejce i patrzy mętnie w tabliczkę. Patrzy, patrzy i wreszcie wybełkotał "A mi się nie spieszy...".
    Można się pośmiać ale czy chcesz się tak kiwać jak on?
  • Gość: x IP: *.hsi06.unitymediagroup.de 21.08.17, 01:50
    to nie ma innego wyjścia, trzeba resztę wypić. Do potrawy szklanka wina, a reszta do zlewu? Otwarte wino po dwóch, trzech dniach można wylać. To nie jest produkt długotrwały.
    P.S. Można kupować wino w malutkich buteleczkach, tzw. małpkach, i przepłacać.
    A poza tym małpki kojarzą mi się z takim jednym, który w dzieciństwie ukradł księżyc, później jak się dochrapał do żłobu, to preferował małpki, i potem zostały z niego strzępy.
  • 21.08.17, 11:23
    Jak się chce psa uderzyć, to kij się zawsze znajdzie. Z okazją do wypicia widzę, jest jeszcze łatwiej. Bo w butelce było za dużo drogocennego nektaru, a mniejsza butelka to nie ten bang for buck. Bo brzoza i hel, co było do wykazania.

    Znam takich, co kupują worki marchwi, bo taniej za kilo wychodzi, niż kupić dwie, trzy. I tak dwie, trzy zużyją, a o reszcie sobie przypomną, jak narosła na nich pleśń zainauguruje komercyjne loty na Marsa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.