Dodaj do ulubionych

kiszenie- kwaszenie

02.07.18, 13:10
Wiem, że internet już przesądził w tej kwestii, ale nadal budzi to moje wątpliwości i podejrzewam, że to kwestia językowa, nazewnictwo zależne od regionu.
W starych książkach kucharskich jest mowa o ukwaszonej kapuście czy ogórkach i chodzi o naturalny proces, nie przyspieszony np. octem .
Podkreślam: wiem, że w internecie twierdzi się, że kiszone= w wyniku naturalnej fermentacji, kwaszone= z dodatkiem octu, przyspieszony sztucznie proces.
Taki temat na sezon ogórkowy:)
Edytor zaawansowany
  • hazo 02.07.18, 14:12
    Nie wiem co mówi na ten temat internet i na ile to jest prawdziwe, ale u mnie w rodzinie od zawsze mówiło się kapusta i ogórki kwaszone. Nikt, nigdy nie mówił kiszone i każdy wiedział o jaką kapustę i ogórki chodzi. Chyba przechodzi to z pokolenia na pokolenie, bo moja córka i wnuk też tak mówią.
    Może to jest zależne od regionu - moja rodzina jest z Warszawy.
  • znana.jako.ggigus 02.07.18, 14:39
    Ja z Polski centralny rodem, ale dorastalam na Dolnym Slasku. Gwar nie bylo raczej i mowilismy kiszone.
    Ogorki kwaszone brzmia dziwnie.
    Ale to naprawde dzielenie wlosa na szescdzesiecioczworo.

    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • coralin 02.07.18, 16:30
    znana.jako.ggigus napisała:


    > Ale to naprawde dzielenie wlosa na szescdzesiecioczworo.

    Nie sądzę, bo powszechnie już w internecie przestrzega się przed ogórkami kwaszonymi, kapustą kwaszoną twierdząc,że to na pewno są te z octem, a przecież to nie jest takie oczywiste i może być kwestia językowa, regionalna nazewnictwa.
  • mykonid 02.07.18, 17:36
    U mnie są ogórki kiszone, te z octem to konserwowe. Zresztą na kupnych też tak pisze. A dlaczego internety przestrzegają? Takie ogórki, i nie tylko, bo może być inne warzywo, są super na kanapce z żółtym serem np.
  • coralin 02.07.18, 17:48
    Ludzie w internecie twierdzą, że ogórki kwaszone są produkowane nie w oparciu o naturalny proces fermentacji, podobnie kapusta kwaszona.
  • coralin 02.07.18, 17:53
    Takich artykułów jest całe mnóstwo.

    gurbacka.pl/kapusta-kiszona-czy-kwaszona-od-podrobki-bedziesz-miec-zgage/

    To już rzecz która się upowszechniła, a ja wcale nie mam pewności czy jakiś mały producent robiący uczciwe kiszonki nie da na opakowaniu napisu kwaszone/kwaszona, bo takiej nazwy używało się w jego regionie.
  • mykonid 02.07.18, 18:13
    Hm. W moim regionie często używa się zamiennie kiszony i kwaszony, produkt ten sam. Swoją drogą za kapustą w zalewie octowej nie przepadam, ale ogórka czy paprykę bardzo lubię.
  • coralin 02.07.18, 18:24
    Ja też lubię ogórki w zalewie octowej, paprykę również.
    W temacie chodzi o upowszechnioną opinię, że naturalny proces fermentacji przechodzą tylko kiszone, a nie kwaszone kapusta czy ogórki. Ludzie w internecie, na youtube powtarzają to nagminne.
  • smutas13 02.07.18, 20:07
    Chyba już czas zakisić ogórki na zimę? Lubię kiszone i wodę, w której się kisiły.
    Konserwowe również uwielbiam.
    Kapustę też kisimy, nie kwasimy. Kwaśny sok z kiszonej kapusty wykorzystujemy do kwaszenia gołąbków lub gotujemy zupę z jego dodatkiem - nazywamy ją kwaśnicą.
    Pochodzę z Mazowsza, mieszkam na Śląsku Cieszyńskim.


    --
  • mykonid 02.07.18, 20:13
    Kapuśniak tez dobry;)))) i ogórkowa:)))))
  • qubraq 02.07.18, 20:52
    Od bardzo wielu lat kisze buraki na tzw. "zakwas buraczany"; pochodzę ze Lwowa i w mojej małej ojczyźnie odróżnialo się kiszenie od kwaszenia; teraz - po latach - chyba te różne znaczenia jakoś się wyrównały ;-)
  • coralin 02.07.18, 21:08
    Dzień dobry Qubraq:) Jak miło widzieć Twój wpis.

    U mnie też używało się słowa kiszenie na określenie procesu fermentacji po dodaniu soli i przypraw i konserwowanie na określenie przetworów z dodatkiem octu.
    Coś mi się wydaje, że internauci z 15 lat temu wrzucili nieznane im słowo kwaszenie (albo raczej nieużywane) jako coś gorszego od kiszenia i poooszło w przestrzeń polskiego internetu mocno. Choć to pewnie regionalizm kiszenia.
  • nchyb 03.07.18, 10:29
    >>Od bardzo wielu lat kisze buraki na tzw. "zakwas buraczany";

    Qubraczku miły poproszę o przepis na kiszone buraczki.
    W mojej rodzinie, też ze wschodu, ale wyżej, z Wileńszczyzny, robiło się buraczki malutkie z octem, tzw. marynowane.

    I u nas również jak najbardziej rozróżniało się kiszenie od kwaszenia.
    Ogórki z octem to oczywiście konserwowe były :)
  • qubraq 03.07.18, 16:53
    nchyb napisała:



    >
    > Qubraczku miły poproszę o przepis na kiszone buraczki.
    > W mojej rodzinie, też ze wschodu, ale wyżej, z Wileńszczyzny, robiło się buracz
    > ki malutkie z octem, tzw. marynowane.
    >
    > I u nas również jak najbardziej rozróżniało się kiszenie od kwaszenia.
    > Ogórki z octem to oczywiście konserwowe były :)

    Kiszenia buraków nauczyłem sie ponad 70 lat temu -.jeszcze w naszym "lwowskim" domu dziecka, na Pomorzu; ja kisze bardzo prosto: wybieram na targu lub w sklepie ciemne buraki, myje je, obieram i kroję na drobne ćwierć plasterki, wrzucam je do wielkiego, kilkulitrowego słoja wrzucam do środka kilka rozgniecionych ząbków czosnku, kilka liści laurowych i garść ziela angielskiego, zadnego chleba! - i wlewam do tego "buraczano-czosnkowego wsadu ciepłą przegotowana lekko osoloną wodę, nakrywam słój talerzykiem i stawiam na parapecie okiennym; po czterech dniach zlewam pierwszy zakwas i zalewam ponownie - na 5 dni i jeszcze raz powtarzam zalew - też na 5 dni; to wszystko ;-) Codziennie popijam drugie danie czystym czerwonym gorącym barszczem zakwaszonym kilkoma łyżkami mojego zakwasu buraczanego,
    Ot i wszystko ;-) powodzenia!
    Andrzej
  • waga170 07.07.18, 06:36
    > ciemne buraki, myje je, obieram ...

    Ja myje ale obieram tylko przy "gornym" koncu i troszke od korzenia, ale gladka skorke zostawiam. To wlasnie od tej skorki sa ciemne i sok bedzie ciemniejszy.

    > zlewam pierwszy zakwas i zalewam ponownie...

    Ja przed ponownym zalaniem dodaje jeszcze jednego albo dwa swieze buraki, bo zrobilo sie na nie miejsce. Ale trzeci raz juz przestalem zalewac, bo jednak bylo czuc ze ten trzeci sok wychodzil mi jakis taki... trzeciego sortu.

    I wazna rzecz, Ty o tym oczywiscie wiesz, trzeba buraki czyms przycisnac zeby zaden nie wystawal ponad poziom soku. W sloju z nieduza szyjka wystarczy na gore przepchnac przez szyjke plaster przez caly burak specjalnie zachowany przed krojeniem na cwiartki.

    No i jeszcze jak juz mam marudzic, plasterki czym ciensze tym lepsze.
  • nchyb 07.07.18, 11:10
    Andrzej dziekuję i pozdrawiam. Bedę kisic 😊
  • krysia20000 02.07.18, 18:06
    A co jest nienaturalnego w kwasie octowym?

    Kiszenie w fermentującym na bieżąco kwasie mlekowym to środkowo i wschodnioeuropejska specjalność. Na zachód od Renu konserwuje się warzywa zdecydowanie częściej octową zalewą. Spierać się można oczywiście o to, co jest zdrowsze, szczuplejsze i probiotyczniejsze, byleby nie zbłądzić w prowincjonalne knieje.
  • coralin 02.07.18, 18:20
    Ja wiem,że są różne sposoby konserwacji. W temacie chodziło o to, że w ostatnich latach przez internet rozpowszechniła się opinia, że kwaszenie i kiszenie to co innego.
  • wadera3 02.07.18, 22:54
    Pochodzę z bardzo centralnego Mazowsza(Warszawa) i jestem na tyle "wiekowa", że pamiętam iż słyszało się w sklepie "poproszę kilo ogórków, czy kapusty "kwaszonej" i nikomu do głowy nie przychodziło, że mogłaby to być kapusta, czy ogórki nieukiszone w naturalnym procesie. Używano tego zamiennie. Od paru jednak lat zauważyłam, że kapusta bywa jakaś "dziwna", jakby nieukiszona i ku swojemu ogromnemu zdziwieniu usłyszałam, że zamiast kisić kapuchę, jak pambóg przykazał, zalewa się ją rozmaitymi kwaśnymi cudami, i chyba najbardziej "zdrowy" z nich jest ocet, choć wówczas trudno mówić o ukiszeniu kapusty. Więc twierdzę, że owszem, w tej chwili kiszenie i kwaszenie to zdecydowanie co innego. Sama również wytwarzam ogórki i kiszone i konserwowane octem, jednak kapucha, to kapucha, powinna ukisić się sama w garze, czy beczce, żadnym zakwaszaniem, czym niebądź, nie osiągniemy tego rewelacyjnego smaku.

    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • waga170 07.07.18, 06:46
    Tez stary Warszawiak. Zawsze sie kupowalo, jadlo i robilo kapuste i ogorki KWASZONE.
    Aczkolwiek jeden daleki krewny na wsi po sprzedaniu burakow cukrowych z pozostalych lisci robil dla swoich krow "kiszonke". Pewnie te "kiszenie" przyszlo do nas ze sloikami:)))
    Za moich czasow slowo "zakisic" mialo oddzwiek negatywny, jak na przyklad skutek dlugotrwalego braku kapieli...
  • wadera3 07.07.18, 08:27
    U mnie na Mokotowie mawiało się "kiszone", nie mów, że jesteś z Mokotowa :D

    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • waga170 07.07.18, 08:43
    Z Bielan. Zawsze uwazalem ze "kiszone" to jakas inna nazwa "kwaszonych" ale to jedno i to samo. Jednak nigdy zona nie powiedziala do mnie zakisilbys ogorkow tylko zawsze zakwasilbys ogorkow. Albo kapusty. A pod koniec lata robilo sie "konserwowe" i dopiero tam pojawial sie ocet, cukier.. No i jeszcze byly korniszony:)
  • mykonid 08.07.18, 10:41
    Konserwowe i korniszony to to samo przecież.
  • wadera3 08.07.18, 12:10
    Nie do końca :)
    Korniszony, to ogóreczki wielkości małego palca, zaś konserwowe, to normalne, "dorosłe" ogórki w zalewie octowej. (Niektórzy uważają, że do korniszonów zalewa powinna być delikatniejsza niż do dużych, choć też oczywiście octowa.)

    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • waga170 08.07.18, 13:45
    U mnie zawsze sie uwazalo ze do korniszonow zalewa powinna byc mocniejsza, praktycznie sam ocet. Zeby jeden taki korniszonek (jako na przyklad zakaska) zastapil calego konserwowego. Na korniszony szly ostatnie ogorki jesieni, ktore jeszcze sie uchowaly pomiedzy zoltymi liscmi likwidowanego krzaka, ktore juz nie mialy szansy urosnac. Nie bylo ich duzo i byly pakowane w male sloiczki.
  • krysia20000 02.07.18, 23:03
    W internecie też jest coś takiego, jak tłumacz guglowy, w którym sprawdzić można, jak w innych językach słowiańskich wygląda odpowiednik słowa 'kwaśny' i 'kwas'. I w ten sposób połapać się, że kiszenie znaczy to samo co kwaszenie. Słowo 'kwas' jest pragermańskiego pochodzenia, podczas gdy 'kisiel' jest słowiańskie. Ot wot.
  • coralin 02.07.18, 23:13
    Przepraszam "Panią" Krysię za wątek. Pan zawsze wszystko wie bez żadnych wątpliwości. To zadanie dla "Pana Krysi". Borówka. Ale jednym słowem. Nie, że amerykańska. Bo borówka amerykańska to 2 słowa. Dla mnie dziwne jest nazywanie tego jagodą skoro jagód jest pewnie ze 100.
  • krysia20000 03.07.18, 11:01
    Wątek obok piszesz coś o uproszczonych głupotach w kolorowych pisemkach lub w internecie, jednocześnie tutaj podrzucając linki do wątpliwej jakości źródeł. Bez urazy, ale kiszenie równoznaczne jest z kwaszeniem, a jeśli chytrzy producenci próbują wmówić, że jest inaczej, to jest to taki sam przykład false advertising, jak ciemne pieczywo, szynka od babuni, czy parmesan w USA. I nie należy tego normalizować w procesie powszechnej zgody internautów na forach, niedoinformowanych i/lub wprowadzanych w błąd .

    A z borówkami jaki masz kłopot? Borówka amerykańska to nie dwa słowa, a nazwa gatunkowa zgodna z zasadą binominalnego nazewnictwa gatunków, będącą standardem w systematyce organizmów od czasów Karola L. Borówka (Vaccinium) to nazwa rodzaju krzewów z rodziny wrzosowatych, obejmującego jakieś 450 gatunków, w tym powszechnie uprawianą borówkę wysoką (amerykańską; V. corymbosum) i blisko spokrewnioną z nią borówkę czarną (europejską, V. myrtillus), w Polsce popularnie nazywaną czarną jagodą, czernicą, lub po prostu jagodą. W sensie ścisłym botanicznym 'jagoda' to nie żaden gatunek, ani nawet rodzaj rośliny, co typ owocu (łac. bacca, ang. berry) o mięsistej owocni bez endokarpu (pestki) w środku, za to zazwyczaj z mnogimi nasionami. Mogą wyrastać jagody pojedynczo, lub układać się w zbiory (jagodostany). Jako takie jagodami są pomidory, ananasy, banany, borówki, maliny, winogrona, jeżyny, ogórki, bakłażany, dynie i kawa. W przypadku awokado nie ma zgodności co do tego, czy to jagoda, czy pestkowiec. Owoc truskawki i poziomki to nie jagoda (choć Czesi i Słowacy jahodami właśnie nazywają truskawki, a w sferze anglojęzycznej truskawka to 'słomkowa jagoda'), a co najwyżej pozorna jagoda, typ owocu zbiorczego, będący przerośniętym dnem kwiatowym naszpikowanym rozlicznymi nasionami.
  • coralin 03.07.18, 11:20
    Wyczuwam irytację w Twoim wpisie. Ta informacja o kiszeniu/kwaszeniu rozpowszechniła się w internecie mocno. Nie jestem w stanie wstawić wszystkich stron, na których to piszą.
    Co do borówki to w moim regionie nazywa się tak owoc, który w innych częściach Polski ludzie nazywają jagodą.
    Na pewno internet jest medium dzięki któremu mogą się komunikować ludzie z różnych regionów. Poniżej są osoby piszące,że u nich jednak kwaszenie i kiszenie to co innego.
  • nchyb 03.07.18, 12:06
    >> Bez urazy, ale kiszenie równoznaczne jest z kwaszeniem,

    Ja tam urazy nie chowam, ale smakowo odróżniam produkty kwaszone octem od kiszonych w słonym sosie własnym. Przy czym lubię i jedne i drugie.

    Ty zapewne nie i dlatego tak autorytatywnie usiłujesz innych przekonać, że to jedno i to samo... no nie to samo, efekt zbliżony, ale to prawie czyni różnicę, a nie jest wcale wprowadzaniem w błąd...
  • krysia20000 03.07.18, 12:15
    Nigdzie nie napisałem, że kwaszenie octem to to samo co fermentacja mlekowa. Kwaszenie i kiszenie to są terminy równoznaczne, ale jeśli zbiorowo się upierać będą ludzie, że 'kwaszenie' = marynowanie w octowej zalewie, natomiast kiszenie = marynowanie w solnej zalewie promującej mlekową fermentację, to co się będę upierać, niech mu będzie imię Icek. Nie pierwsza i nie ostatnia perwersja znaczeniowa w polskiej kuchni.
  • nchyb 03.07.18, 12:30
    >>Nie pierwsza i nie ostatnia perwersja znaczeniowa w polskiej kuchni.

    zważywszy na to, że jesteśmy na forum kuchennym i rozważamy niuanse smakowo-przepisowe, a nie na forum etymologii językowej - kierunek starosłowiańskie narzecza, to wydaje się to rozsądne z twojej strony...
    Bo gdyby było inaczej, powinniśmy się zastanawiać, dlaczego starosłowiańskie kwasit, zastąpiono przynajmniej częściowo/ kilka wieków później zachodniosłowiańskim kisit... A tymczasem rozważamy zupełnie inne sprawy...
  • krysia20000 03.07.18, 13:15
    'Kis' nie jest zachodniosłowiańskie tylko ogólnosłowiańskie. Kwas (w sensie chemicznym) to po rosyjsku, ukraińsku, białorusku (wschodnia Słowiańszczyzna) кислота/кіслата, po Czesku i Słowacku (zachodnia Słowiańszczyzna) kyselina, po bułgarsku, serbsku, chorwacku i słoweńsku (południowa Słowiańszczyzna) киселина/kiselina/kisline. To Polacy są odmieńcami w tym względzie adoptując słowo o staronordyjskim źródłosłowie (prawdopodobnie za pośrednictwem wschodnich sąsiadów, którzy jednak znaczenie 'kwasu' ograniczyli do podpiwka z chleba), nazwę 'kisiel' ograniczając obecnie do dania z owocowego soku zaklepanego skrobią, choć pierwotnie danie to było gotowanym zakwasem chlebowym, lub skisłą kaszką, dosładzaną miodem i owocami.

    Natomiast kiszenie kapusty octem w naszym regionie kulinarnym to jest jakaś stosunkowo nowa tradycja, wprowadzająca tylko zamęt pojęciowy. Dla jasności producenci powinni wyraźnie odróżniać to w nazewnictwie tak, jak na przykład nowojorscy Żydzi ogórki kiszone w tradycyjnym środkowoeurpoejskim stylu (solna zalewa, czosnek, koper) zwą 'koszernymi', w odróżnieniu od tych peklowanych w occie. I nie byłoby dzielenia włosa na czworo i płaczu oszukanych w sklepie.

    Podobnie 'serek wiejski typu grani' (cottage cheese) próbuje uchodzić za twaróg, choć najczęściej powstaje przez potraktowanie syntetyczną podpuszczką mleka rozlanego do sitkowych forem, a nie w wyniku odsączenia i odciśnięcia skrzepów skisłego od mlekowego kwasu mleka.
  • coralin 03.07.18, 13:28
    O widzisz tu kluczowe jest słowo: "najczęściej" co nie znaczy "zawsze". Mamy regionalnego producenta (sprzedał się już ogólnopolskiemu potentatowi i jakość leci), który robi serek ziarnisty. I jest to ser twarogowy.
    I zgadzam się, że dla dobra sprzedaży i tej złej famy kwaszenia producenci powinni jednak używać wyrazu kiszony, bo kwaszony mimo, że może być tym samym już wielu ludziom kojarzy się z produktem podpędzonym.
  • krysia20000 03.07.18, 13:58
    Zatem temu między innymi służy zastrzeganie nazwy produktu, aby dbać o jego jakość i unikać świadomego wprowadzania konsumenta w błąd ofertą pośledniejszą, a udającą taką samą. Może się skrzyknie jakieś lobby producentów kiszonek i wniesie do parlamentu projekt ustawy w tym zakresie?

    Polska Wikipedia zdaje się podzielać moje stanowisko terminy kapusta kiszona i kapusta kwaszona uznając za jednoznaczne:

    pl.wikipedia.org/wiki/Kapusta_kwaszona

    Zastrzegam, że nie jestem autorem tego hasła.
  • coralin 03.07.18, 14:59
    Poza całym Twoim ironizowaniem, autorytarnym wypowiadaniem się z dalszej niż Polska perspektywy kwestia pozostaje.
    Wielu Polaków internet nauczył, że kiszenie to jest ZAWSZE coś innego niż kwaszenie, a często to nieprawda i chyba szkoda tych producentów, którzy robią tradycyjnie kiszone ogórki czy kapustę, a nazywają kwaszonymi, bo tak się mówiło u nich.
  • krysia20000 03.07.18, 15:18
    Co takiego ironicznego jest w polskim haśle w polskiej Wikipedii w tym samym internecie, do którego dostęp mają Polacy? Kwaszenie = kiszenie i warto to rozpowszechnione mniemanie, że jest inaczej sprostować.
  • coralin 03.07.18, 15:23
    Raczej sprostowywać w 897478938 miejscach w internecie. A w sumie rzeczywiscie część tych kwaszonych może być z octem czyli niekoniecznie kiszone.
  • krysia20000 03.07.18, 15:30
    Co się zaś tyczy autorytarnego wypowiadania to kwestię kwaszonej kapusty rozstrzyga Polska Norma PN-72/A-77700 'Przetwory warzywne - Kapusta kwaszona', w której podane są terminy, definicje oraz wymagania dla kapusty kwaszonej.

    Case closed.
  • coralin 03.07.18, 16:23
    Oprócz terminologii oficjalnej istnieje też terminologia zwyczajowa i jakoś nie mierzi mnie nazywanie borówek jagodami. Są nimi, ale to nazwa mocno nieprecyzyjna i wikipedia to przyznaje, ale w 3/4 częsci Polski borówki nazywa się ZWYCZAJOWO jagodami.
  • krysia20000 03.07.18, 16:48
    No to upierajmy się przy powszechnym mniemaniu internautów podpierających się anegdotami 'u mnie w domu się mówiło', na zdrowie. Polska norma natomiast wyraźnie precyzuje wymagania wobec producentów kapusty kwaszonej/kiszonej i jeśli nie chcesz nieprzyjemnych niespodzianek w tym względzie, to chociaż od nich wymagaj jej przestrzegania, zamiast kierować się prawdami wyczytanymi na amatorskich forach. Niech nie zwodzi nalepka z przodu z napisem 'kiszona/kwaszona staropolska' zdobna przy tym w rysunek chłopa w rubaszce bosymi stopami tańcującego w beczce, kiedy z tyłu w składzie napisane jak byk: 'kapusta, woda, ocet, cukier, E236 i E330'. Taka kapusta nie spełnia normatywnych wymogów określonych w.w. normą i nie powinna na rynku występować pod nazwą 'kwaszona'. Proste.
  • coralin 03.07.18, 12:39
    Piszesz jakby mocno Cię irytowało takie nieprecyzyjne stosowanie wyrazów. Ja kiedy widzę w filmikach na youtube czy w internecie na blogach, forach to ubolewanie, że "kupiłam kapustę, nie było kiszonej tylko niestety kwaszona" to wcale nie jestem przekonana czy w wielu przypadkach nie jest to to samo,ale wielu ludzi to odstrasza, bo w ich regionie nie było to samo.
  • wadera3 03.07.18, 08:43
    Ja to wszystko rozumiem, tyle, że upieram się, iż zalanie kwasem(jakimniebądź) poszatkowanej kapusty nie da efektu kapusty ukiszonej we własnym sosie.


    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • znana.jako.ggigus 03.07.18, 11:31
    Kwas - indoeurpoejskie slowo?
    zur jak zupa bo sur czy niemieckie sauer to tak, ale sauer i kwas to dwa inne slowa
    Aczkolwiek Polacy nie chca wiedziec, ze zurek to germanizm:))

    krysia20000 napisał(a):

    > W internecie też jest coś takiego, jak tłumacz guglowy, w którym sprawdzić możn
    > a, jak w innych językach słowiańskich wygląda odpowiednik słowa 'kwaśny' i 'kwa
    > s'. I w ten sposób połapać się, że kiszenie znaczy to samo co kwaszenie. Słowo
    > 'kwas' jest pragermańskiego pochodzenia, podczas gdy 'kisiel' jest słowiańskie.
    > Ot wot.




    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • krysia20000 03.07.18, 11:55
    Staronordyjski to też język germański. Kvass/hvass znaczy 'ostry', 'cierpki', 'sprytny/cwany' (ostro myślący) po norwesku.
  • coralin 03.07.18, 12:06
    Skoro poszliśmy stricte w etymologię to jednak jestem w 90% przekonana, że chłodziec litewski z "Pana Tadeusza" to galaretka z nóżek, a nie chłodnik jak powszechnie się uważa.
  • nchyb 03.07.18, 12:20
    >> jestem w 90% przekonana, że chłodziec litewski z "Pana Tadeusza" to galaretka z nóżek, a nie chłodnik jak >>powszechnie się uważa.

    zetknęłam się już z opinią, że wg językoznawców Mickiewicz błędnie wyrazy chołodziec /nóżki/ i chłodnik stosował zamiennie...
  • coralin 03.07.18, 12:32
    W "Panu Tadeuszu" słowo chłodnik też się pojawia. Ten chołodziec to jedli popijając wódkę zatem zdecydowanie galaretka z nóżek bardziej pasuje. No i we wschodnich językach holodziec to właśnie taka potrawa.
  • krysia20000 03.07.18, 13:18
    No i skoro jedli żwawo, to też na nóżki wskazuje. ;)
  • nchyb 03.07.18, 13:49
    o przepraszam, czy to aluzja, że żwawo zimnej a gęstej zupki łykać się nie da? ;)
  • krysia20000 03.07.18, 13:50
    Nie, takie nóżki i to w rozdygotanej galarecie po prostu uciekały po talerzu, więc biesadnicy żwawo musieli je gonić.
  • nchyb 03.07.18, 14:05
    zdarzyło mi się dostać żywe ślimaczki, uciekały z muszelek na dno miseczki, w której były podane, ale galaretka jeszcze mi nie uciekała :)
  • waga170 07.07.18, 09:06
    > jedli popijając wódkę zatem zdecydowanie galaretka z nóżek bardziej pasuje.
    Dzisiaj Mickiewicz napisalby "Podano lornete i meduze" i kazdy wiedzialby o co chodzi.
  • krysia20000 03.07.18, 12:03
    Staronordyjski to też język germański. Kvass/hvass znaczy 'ostry', 'cierpki', 'sprytny/cwany' (ostro myślący) po norwesku. Wpływ Wikingów/Waregów na rozwój wczesnych kultur północno-wschodniosłowiańskich trochę zapomniany.
  • nchyb 03.07.18, 10:39
    >>chodziło o to, że w ostatnich latach przez internet rozpowszechniła się opinia, że kwaszenie i kiszenie to co innego.

    w czasach zdecydowanie przedinternetowych w mojej rodzinie i wśród znanych mi osób zajmujących się przygotowywaniem przetworów - wiedziano, że kiszenie, a kwaszenie to dwa różne sposoby konserwacji...

  • coralin 03.07.18, 12:03
    Czyli jednak coś w tym jest. Lata temu na tym forum była dyskusja nad białym barszczem/żurkiem. Dyskutanci doszli do wniosku, że różnice są, ale przecież wcale to nie oznacza,że w poszczególnych regionach nie nazywa się żurku barszczem. Z domu mojej Babci pamiętam,że nazywano barszczem zupę robioną na zakwasie żytnim. Teraz ja nazywam to żurkiem. Na tej zasadzie w wielu miejscach kiszone/kwaszone ogórki to to samo, ale przez innych z innych regionów kwaszone odbierane są jako te z przyspieszonym procesem.
  • nchyb 03.07.18, 12:09
    ano właśnie :)

    a biały barszcz i żurek to w moje rodzinie zawsze były dwie różne, chociaż podobne zupy :)
    zawsze wolałam żurek...
  • filga 03.07.18, 10:18
    My też z Warszawy, ale u nas wszystko jest kiszone
  • aqua48 03.07.18, 17:03
    Ja nie z Warszawy i dla mnie kiszony=kwaszony, choć używam tego pierwszego wyrażenia. Przetwory zaprawione octem są marynowane.
    Podobnie z borówką - borówka to borówka zwana czarną jagodą gdzie indziej ponoć? a czernica to jeżyna, którą ja, z baby prababy nazywam ostrężnicą lub ostrężyną :)
    Żurek to smaczna, ostra i kwaskowata zupa, natomiast barszcz biały to jakiś mdły wymysł szatana. Barszcz u mnie w domu od zawsze jest kiszony (nie kwaszony) czyli na zakwasie z buraków. Uff.
  • wadera3 03.07.18, 18:13
    Może ja się "wywewnętrzę", bo chyba niezbyt precyzyjnie się wczoraj wyraziłam.Mnie, chodzi(no tak się wplątałam w tę dyskusję lekko bez sensu)o to, że z określeniem "kwaszone" spotykałam się już jako dziecko, ale wówczas nikomu do głowy by nie przyszło, że można "zakwasić" kapustę po prostu traktując ją octem, czy innym wynalazkiem. I wówczas(jakieś 55 lat wstecz) używano tych słów zamiennie. Od jakiegoś czasu, nie mam bladego pojęcia od jakiego, kapusta jest "uzdatniana" różnymi preparatami, i trudno wówczas mówić o niej "kiszona", jednak niektórzy handlarze próbują wciskać ciemnotę ludziom, na ogół starszym, którym do głowy by nie wpadło, że można kapustę zakwasić nie kisząc jej jak czynili dziadowie. Bo nikt mi nie wmówi, że drzewiej komuś wpadłoby do głowy lanie octu do kapusty(a gdzie by dziewki nogi myły?). No, bo że ogórki, czy inne warzywa, bądź owoce się konserwuje octem, to normalka, ale wówczas też nikt o piklach, czy gruszkach w occie, nie powie, że są kwaszone.

    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • krysia20000 03.07.18, 17:13
    A tu jeszcze wygrzebana w internecie informacja wojewódzkiego Inspektoratu Jakości Handlowej na ten temat:

    "Wojewódzki Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w Olsztynie na podstawie art. 17 ust 1 pkt 6 ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych z dnia 21 grudnia 2000 r. (Dz.U. z 2014, poz 669), w ramach działań informacyjnych z zakresu przepisów i wymagań dotyczących jakości handlowej, przekazuje informację dotyczącą sposobu znakowania kiszonych przetworów warzywnych (kapusta, ogórki).

    W oznakowaniu środków spożywczych, zgodnie z § 6 ust. 1 rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 10 lipca 2007 r. w sprawie znakowania środków spożywczych (Dz. U. z 2014 r. poz 774) należy każdorazowo w wykazie składników zamieścić między innymi informację o dodanych dozwolonych substancjach dodatkowych z podaniem ich nazwy lub numeru oraz zasadniczej funkcji technologicznej, którą ta substancja pełni w środku spożywczym, uwzględniając rodzaje funkcji pełnionej przez dodatki do żywności w środkach spożywczych wymienione w załączniku I do rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1333/2008 w sprawie dodatków do żywności. Powyższy zapis obowiązuje również producentów, którzy dla zabezpieczenia swoich wyrobów przed rozwojem niepożądanych drobnoustrojów, stosują dodatkowo w procesie kiszenia kapusty/ogórków kwas octowy lub mlekowy.

    W przypadku przetworów owocowo-warzywnych ww. rozporządzenie (Załącznik nr 2, część E, kategoria żywności nr 04.2.4.1) dopuszcza zastosowanie do produkcji przedmiotowej kategorii żywności dodatków z grupy I, w tym kwasu octowego w ilości quantum satis. Niemniej stosowanie dodatku do żywności każdorazowo musi mieć uzasadnienie technologiczne, które w przypadku potrzeby producenci powinni być w stanie przedstawić i uzasadnić.

    Instytut Biotechnologii Zakład Technologii Fermentacji w Warszawie w swojej opinii wyjaśnia, że kapusta kiszona/kwaszona, czy ogórki kiszone/kwaszone to produkty utrwalane naturalnie w procesie fermentacji mlekowej, w wyniku której powstaje kwas mlekowy i niewielka, naturalna ilość kwasu octowego. Wymienione metabolity zabezpieczają ww. produkty przed rozwojem niepożądanych drobnoustrojów (bakterii gnilnych i masłowych).

    Natomiast zabezpieczenie warzyw i owoców przed rozwojem tych drobnoustrojów, poprzez dodatek kwasu octowego lub mlekowego definiowane jest w technologii żywności jako marynowanie, gdzie podstawowym składnikiem marynaty jest ocet spirytusowy lub winny, ewentualnie kwas mlekowy.

    Stąd do kapusty kiszonej/kwaszonej czy ogórków kiszonych/kwaszonych zgodnie z „zasadami sztuki" w przetwórstwie żywności, nie powinno się dodawać kwasu octowego czy mlekowego, jeśli te produkty mają być kierowane na rynek jako wyroby pod nazwą „kiszone/kwaszone".

    Zatem jeżeli producent stosuje ww. dodatki w procesie produkcji omawianych przetworów w celu zabezpieczenia ich przed rozwojem drobnoustrojów, to powinno skutkować to zmianą nazwy produktu np. kapusta utrwalana kwasem octowym, z podaniem ilości dodanego kwasu (jego zawartości w produkcie). Stosowanie w takich przypadkach określeń „kiszone / kwaszone” jest niezgodne z przepisami i może wprowadzać konsumenta w błąd co do jakości produktu finalnego poprzez sugerowanie, że produkt otrzymano w wyniku fermentacji mlekowej.

    Reasumując wprowadzane do obrotu kiszone / kwaszone przetwory warzywne muszą być oznakowane zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi, w tym z ustawą z dnia 21 grudnia 2000 r. o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych ( Dz. U. z 2014, poz. 669) oraz rozporządzeniem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 10 lipca 2007 r. w sprawie znakowania środków spożywczych (Dz. U. z 2014 r. poz. 774), a informacje podane na opakowaniu w zakresie jakości handlowej muszą być zgodne z dokumentami zakładowymi określającymi wymagania dla tego typu produktów i sposobem ich produkcji."


    Chyba jaśniej już nie można.
  • coralin 03.07.18, 17:31
    Nie wiem z czym Ty chcesz walczyć? Z wiatrakami w postaci 78908563389 użytkowników internetu, którzy są już przekonani, że kwaszony to taki "podpędzany". Wejdz zatem na te 78908563389 stron/ miejsc w internecie i zweryfikuj to.
  • krysia20000 03.07.18, 18:02
    Jeszcze się internet nie dorobił 78 miliardów 908 milionów 563 tysięcy i trzystu osiemdziesięciu dziewięciu użytkowników, nawet jeśli uwzględnić fejkowe konta i czatboty na randkowych portalach. Nie za bardzo wiem więc czemu ma służyć to naprędce wystukane klawiaturą numeryczną argumentum ad populum, które zbyć możnaby powiedzeniem o nieomylnych muchach.

    Ja w tym miejscu koryguję przekonanie tutejszych forumowiczów o tym, że kiszenie i kwaszenie to dwie różne rzeczy. Jeśli ktoś przedkłada opinię 78908563389 pań Baś i panów Mietków przed klawiaturą nad odwołanie zarówno do semantyki, jak i polskich przepisów odnośnie danej kwestii, to ja nic na to nie poradzę.

    Kiszone = kwaszone = kiszone = kwaszone. Kto twierdzi, że nie, bo internet przesądził/bo u nas za dziecioka jest w błędzie, co pokazałem. I albo przyjmie to do wiadomości, albo dalej w błędzie będzie tkwić, ku uciesze nieuczciwych producentów pod płaszczykiem czy to 'kwaszonego' czy 'kiszonego' wciskających marynowane/konserwowe.

    O czym tu jeszcze dyskutować?
  • coralin 03.07.18, 18:31
    Przyjąć do wiadomości można, ale co kryje się za kwaszonym to loteria. PN możesz cytować.
  • krysia20000 03.07.18, 18:41
    Jaka loteria? Nie ma w Polsce obowiazku podania skladnikow produktu? Jakos nie zauwazylem w polonijnych sklepach, zeby na sloikach czy woreczkach z kiszona/kwaszona kapusta nie bylo takich informacji. Równie dobrze kupowanie masla to loteria.
  • wadera3 03.07.18, 18:38
    I nie zgodzisz się ze mną, że jest różnica w kapuście ukiszonej a zalanej octem, to jest w/g Ciebie taki sam produkt?
    Nie wierzę.

    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • krysia20000 03.07.18, 18:46
    Jeszcze raz: produkt zalany octem, czy nawet kwasem mlekowym nie moze nosic towarowej nazwy: kiszony/kwaszony. To okreslenie zastrzezone jest dla produktow poddanych mlekowej fermentacji. W occie = marynowane/konserwowane. Róznica jest oczywista, nie tylko smakowa.
  • wadera3 03.07.18, 18:51
    krysia20000 napisał(a):

    > Róznica jest oczywista, nie tylko smakowa.
    >
    No, bo już się zabałam, że nie chcesz przyznać oczywistej oczywistości.



    --
    www.facebook.com/przetworybabcijoasi/
  • krysia20000 03.07.18, 18:55
    Oczywista oczywistoscia jest to, ze kiszony = kwaszony, a Stanislaw Lem... ;)
  • coralin 03.07.18, 19:09
    Napisz mi jeszcze o zastrzeżonej recepturze PN i czasie wytwarzania kiełbasy krakowskiej, polędwicy sopockiej itp. Żartuję:)
    Często jesteś w Polsce i robisz często tu zakupy w różnych miejscach?
  • krysia20000 03.07.18, 19:20
    Jesli tak luzacko wszyscy rodacy w kraju podchodza do norm, to pewnie jest powod, dla ktorego w ojczyznie bywam rzadko. Nie lepiej pocisnac nieuczciwych wytworcow i domagac sie oddolnie prawidlowego oznakowania towarow, zamiast wzajemnie sie kitowac po internetach i przyzwalac na psucie rynku? Heca z kiszonym/kwaszonym to jest dokladnie ten sam mechanizm co ciemne (od karmelu) pieczywo, na co sie w innym miejscu oburzasz.
  • coralin 03.07.18, 19:06
    Smakowo nie, ale nazewniczo : może być to samo w wiaderku z kapustą kiszoną i w wiaderku z kapustą kwaszoną. Może, ale nie musi.
  • krysia20000 03.07.18, 19:10
    A dlaczego nie musi?
  • aqua48 04.07.18, 19:23
    coralin napisała:

    > Smakowo nie, ale nazewniczo : może być to samo w wiaderku z kapustą kiszoną i w
    > wiaderku z kapustą kwaszoną. Może, ale nie musi.

    No dla mnie musi, a jak nie będzie to robię raban.
  • mykonid 05.07.18, 18:03
    Yyy. Musi. To tak jak z "markowymi" kapustami, np na CH. Na opakowaniu ma kiszona, obok leży taka marki na L, i jest kwaszona. A kapucha taka sama. No prawie. Ta na CH w smaku ciut lepsza;)
  • mhr2 05.07.18, 11:26
    Kiszone to. Kiszone, kwasic möge cos!

    --
    "leben und leben lassen"
  • qubraq 06.07.18, 17:16
    mhr2 napisała:

    > Kiszone to. Kiszone, kwasic möge cos!

    Wiesz... kwaszone to kwaszone a kiszone to kiszone ;-)
    Andrzej
    Danuśka - pozdrowienia ;-)
  • mhr2 27.07.18, 15:14
    Wschodnie kraje lubi kiszonki zachodnie kwaszonki Tak ja wie!

    --
    "leben und leben lassen"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka