Dodaj do ulubionych

Żywienie seniora :-( dania gotowe?

09.07.18, 11:46
Proszę o poradę. Babcia ma 90 lat, jest uparta, gotuje sobie sama, ale ostatnio słabo to idzie, przypala garnki, nie dogotowuje mięsa, przeżuwa i wypluwa,
nie pamięta jak ugotować dane warzywo, korzysta z dań w proszku, doprawia wszystko maggi i vegetą...

Nie zje nic co ja ugotowałam, nie zgadza się też na to aby opiekunka gotowała
(nie smakuje jej, wg niej wszystko jest "postne", zawzięła się i chce być samodzielna, nie chce być na czyjejś łasce itd, itp, wiecie o co chodzi).

Pomyślałam aby jej kupować gotowe produkty tylko do podgrzania np. słoiczki dla dzieci BoboVita czy Gerber np. Warzywa w potrawce z cielęciną, Warzywa z kurczakiem w pomidorach, jak również
normalne dania gotowe w słoiku typu krupnik, jarzynowa. Mogłaby sobie podgrzać takie danie i tylko dogotować ryż czy makaron. Uważam, że i tak lepsze to niż żurek czy sos z proszku jak dotychczas...

Znacie dobre, różnorodne i w miarę OK dania gotowe? Chcę kupić kilka na próbę, aby się przekonała do nich (babcia nie je produktów mlecznych).

Edytor zaawansowany
  • Gość: x IP: *.hsi03.unitymediagroup.de 09.07.18, 12:28
    i w tym wieku dania z torebki już jej nie zaszkodzą. Niech je to, co lubi. Bardziej jej zaszkodzi to wyręczanie. Młodsi od niej też przypalają garnki ;)
  • an-i-ka 09.07.18, 12:38
    Chodzi również o higienę i bezpieczeństwo. Przykład z wczoraj: wielki garnek, pół kg fasolki szparagowej, 1 łyżka margaryny, 1 łyżka (!) wody na duży gaz. W porę weszłam do kuchni.

    Parę tygodni temu babcia mieliła mięso, nie umyła maszynki, zawinęła w woreczek foliowy i schowała na samym końcu szafki. Po paru dniach znalazłam źródło smrodu...

    Gołąbki w wykonaniu babci to ryż i surowe mięso wszędzie, wlepione w firankę, wdeptane w podłogę, przypalone 2 garnki, spalona na czarno kapusta. Wolę kupić słoiczek gołąbków niż później to sprzątać.
  • krysia20000 09.07.18, 12:50
    I dlatego osób poniżej pewnego wieku się do przygotowywania żywności nie dopuszcza. Powyżej pewnego wieku sprawność intelektualna i motoryczna obniża się na tyle gwałtownie, że roztropnym jest podobne rozwiązanie.
  • Gość: x IP: *.hsi03.unitymediagroup.de 09.07.18, 14:04
    zdecyduj się na coś.
    Jeżeli jest tak źle, to babcię do domu opieki.
  • krysia20000 09.07.18, 14:51
    Kolejny, który potrzebuje rozpiski wypowiedzi? Proszę bardzo.

    Napisałeś, że młodsi przypalają garnki i dajcie babci spokój z wyręczaniem, bo jej szkodzi. Owszem, młodsi przypalają garnki. I dlatego najmłodszym osobom się nie powierza pracy w kuchni. Ani innych zajęć wymagających pewnej dozy zręczności i pomyślunku. Z upływem lat sprawność człowieka maleje, a gdzieś tak między 80 a 90 rokiem życia spada tak raptownie, że co tu dużo mówić, wyręczanie jest nieodzowne i to w czynnościach wydawałoby się dziecinnie prostych.

    Niedołężnym jest się i poniżej i powyżej pewnego wieku. Paradoks, co nie?
  • loginyzajete 11.07.18, 19:55
    U mnie babcia wkrótce urządza kolejne przyjęcie :) Na około 15 - 20 osób (prócz są zawsze tez liczne kumpele), zawsze pyszny 8 -10 daniowy obiad oraz z 6-7 rodzajów ciast. Pyszne i niedoścignione. Robione tylko przez nią. I teraz bomba. Babcia skończyła...97 lat :) Kochana nasza Superwoman!!! Chciałabym miec tyle sił i taką pamięć jak ona!
  • bene_gesserit 11.07.18, 20:06
    loginy - jedna prośba-rada: jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, zapisz wszystkie możliwe przepisy babci.

    Na forach kulinarnych i w życiu powtarza się tęsknota za babcinymi przepisami i prośby o pomoc w rekonstrukcji receptur, których się nie zapisało, bo się wydawało, że babcia jest wieczna. Ocal to niesamowite dziedzictwo.

    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • loginyzajete 11.07.18, 21:13
    Oj wujo już to zrobił! A dania boskie, nietypowe i nie da się wszystkich odtworzyć, jak przypuszczamy z powodu własnej mikroflory Babci (drożdżówka! - epicka i rozpływająca się w ustach. Z ciekawszych jej dokonań. Wszyscy zabijają się o jej kaszubską (babcia pochodzi z zamożnej kaszubskiej rodziny, cała jej rodzina taka długowieczna) potrawkę z kurcząt. Ja i mój mąż czyhamy na genialne zrazy, uwielbiam jej szparagi w autorskim sosie i schabowe pieczone w ziołach, zylc!!! (z pysznym mięsem i warzywkami), i tymbaliki z królikiem, kompocik własnorobny i rosół treściwy jak nie wiem. Nie wiem jak osiąga tak cudny kolor i klarowność :D No i ciasta... Boskie wiśniowe "markizy", migdałowe budynie (bynajmniej nie z proszku), tort jak jakaś ambrozja. Długo by wymieniać... No i legendarne mazurki na Wielkanoc. Przecudnie zdobione własnorobnym marcepanem w zajączki, bazie i baranki. Robi ich zawsze ...kilkanaście (żeby dla wszystkich było). Jest niesamowita i bardzo mądra. Jak mawia trzyma ją przy życiu praca i wiara. A faktycznie rzadko przysiada, a nawet wtedy zawsze ręce robótką zajęte (i szydełkuje jakieś skarpetki dla prawnuczków) :D Mieszka sama ale rzadko jest sama, ma mnóstwo przyjaciół i rodzina tez często wpada.
  • pkela_1 12.07.18, 11:26
    Loginy :)
    Nie szkodzi, że już wujek to zrobił.
    To co piszesz o Babci to gotowy materiał na książkę. Nie musi być wydana, może pozostać jako rodzinna pamiątka.
    Zapisać jak najwięcej własnych obserwacji, podpatrywać jak Babcia gotuje i zapisywać, robić zdjęcia potraw i robótek, a przede wszystkim wszystkim słuchać Jej wspomnień, rozmawiać i zapisywać rozmowy.
    W tym wieku Babcia może w każdej chwili odejść i potem pozostaje żal, że nie zapisało się takich informacji.
  • damdalen 12.07.18, 12:51
    Tak, książka koniecznie! Babcia się ucieszy. To byłby cudny prezent dla niej, a dla rodziny pamiątka. A jeszcze lepiej gdybyśmy i my mogli ją nabyć;-)
  • Gość: x IP: *.hsi03.unitymediagroup.de 12.07.18, 12:56
    USB Stick!
  • bene_gesserit 12.07.18, 20:27
    Byłoby cudownie mieć dostęp do takiego dziedzictwa - taka książka zamiast wymęczonych receptur pogodynków, tancerek i innych telewizyjnych celebrytów!

    Tak czy inaczej - te receptury to cenna część dorobku życia babci. Bardzo się cieszę, że została uwieczniona, nawet jeśli nie będzie opublikowana.

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • janek53 09.07.18, 15:04
    Mialem cos podobnego. Co tydzien, pól przygotowane przez moja siostre domowe dania tylko do podgrzania lub ugotowania. Ladowaly w zamrazarce. Po tygodniu, z nowa dostawa, nic nie ubywalo. Wprot przeciwnie, zamrazarka pekala w szwach.

    Ta metoda przekonywania osoby która 90 lat gotowala, majac swoje metody, smaki i podobne, NIE jest wlasciwa. Co nalezy, jest wlasnie RESPEKTOWAC przyzwyczajenia babci, jej formy, jej upodobania. Respekt dla osoby i osobowosci.

    Co nalezy przestrzegac, to formy (przypalenia, itp.) aby uniknac wypadków.

    Miejmy respekt ich osób i ich form zycia. Nie jestesmy ktos, kto becyduje o innych.

    Z drugiej strony (zjawiska), ta WSPANIALA babcia ...

    J53

  • an-i-ka 09.07.18, 17:55
    Nie zwolnię się z pracy aby pilnować jak babcia sobie obiad gotuje o 14.00.

    Prosiłam o polecenie gotowych, łatwych do przygotowania dań, które polubi...
  • janek53 11.07.18, 14:25
    an-i-ka

    Byc moze nie wytlumaczylem to zjawisko (sytuacje). Problem który omawiasz jest PSYCHOLOGICZNY a nie jakichs tam gotowych zupek czy sloiczków dla niemowlaków.

    Babcia nigdy nie zaakceptuje sloiczków chocby pochodzily z selekcji gourmet czy 4 gwiazdek Michelina.

    Babcia, jak kazdy inny/a, ma swój styl i upodobania zywieniowe których nic nie jest w stanie zmienic. Niech wlasnie jej wiek posluzy do wyciagniecia wniosków w sprawie zywieniowej.

    Znam temat i proponuje co nastepuje:
    Zamiast rzucac prace o 14 i pilnowac garnek babci, nalezy poswiecic 2-3 wieczory w tygodniu gotujac razem z babcia to na co ma ochote i wg. jej recepty i sposobu. Oprócz towarzystwa którego potrzebuje, pozwoli na nadzór garnków i patelni.

    Tak przygotowane potrawy, beda ... "babcine" a nie z apteki. Stad, babcia bedzie miala bardziej niz zaufanie: jej danie i jej wykonanie. Nadmiar dania, mozna doskonale przechowac w lodówce 2-3 dni lub zamrazarce (dluzej). Kiedy pojawi sie potrzeba, babcia wyjmie z lodówki SWOJE wlasne danie, wykonane wlsnymi rekami. Zaufanie kompletne szczególnie jesli chodzi o typy dan które sa jej preferencja i wykonania.

    Reasumujac, nalezy zachowac empatie (tym razem kulinarna, personalna i kulturowa) w stosunku do babci. Nie mozna negowac osobowosci i preferencji osób.

    Rezultat tej "polityki" (formy postepowania) ... gwarantowany.

    J53.
  • mamagapka 12.07.18, 08:12
    Dokładnie tak. 100% racji.
  • kami-lla 16.07.18, 12:52
    A jak powiedz babci, ze chciałabyś się nauczyć gotować z jej przepisów i dlatego to wspólne gotowanie - to moim zdaniem osiągniesz sukces ! Babcia poczuje się potrzebna a jak ugotujecie więcej to i zabierzesz sobie dobry obiad do domu i do pracy :)
  • bene_gesserit 09.07.18, 17:47
    Dania dla dzieci są kompletnie jałowe, dorosły nie da rady tego przełknąć, chyba że musi - a babcia raczej z tych, co nie muszą, o ile nie chcą. Z gotowych dań polecam niektóe dania firmy Eat Me!, niektóre dania firmy, której nie pamiętam (Kotwica albo coś innego na K) i jakiś dobry garmaż (jeśli jesteś z W-wy, mogę ci polecić konkretny, drogi cholernie).


    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • an-i-ka 09.07.18, 17:56
    Jestem z małego miasta. Gdzie można kupić Eat Me!?
  • bene_gesserit 09.07.18, 19:45
    Nie mam pojęcia - napisz do nich może?

    --
    cute but psycho. things even out
  • nchyb 11.07.18, 07:54
    U mnie zupy Eat Me są w Auchanie.
    A na ich stronie wygugliwalam link - gdzie kupić :)
    eat-me.com.pl/gdzie_kupic.html
  • blau325 11.07.18, 18:39
    eat me - zupa 500 ml 8,99, kotlet mielony, buraczki i puree ziemniaczane - 20,99...... weź, daj spokój lepiej
  • bene_gesserit 11.07.18, 19:55
    W spożywczaku obok mnie te dania są po 13-15zł i są na bardzo przyzwoitym stołówkowym poziomie, w dodatku z niezłym składem. Jeśli się szuka czegoś lepszego niż fasolka bretońska czy pulpety z momu ze słoika, to niestety musi kosztować, no nie ma siły.


    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • blau325 11.07.18, 18:34
    takie same numery teść robił - w końcu po kilku dniach chłeptania chińskich zupek, domowe jedzenie znów mu smakuje. Niech babcia je te syfy - nie zaszkodzą.
  • nobullshit 11.07.18, 19:31
    Nawet odgrzewając "wartościowe" dania gotowe czy te - które jak ktoś sugerował - przyrządzisz wspólnie z nią, żeby miała swoje smaki i tylko wyjmowała porcje z zamrażalnika - babcia może spalić garnki / straszliwie nabrudzić / podpalić dom / nie zakręcić gazu (zakładam, że kuchenka jest gazowa). Albo zapomni, że coś jest w zamrażalniku i będzie głodna.

    Nie widzę innego wyjścia niż całkowity zakaz samodzielnego gotowania. Kurki od gazu można od kuchenki odkręcić i schować. Albo zabezpieczyć kuchenkę jakoś inaczej, jak robi się, mając małe dzieci. (Nie wiem jak, nie miałam dzieci.) Obiad musi podawać opiekunka. Co na ten obiad będzie, to już detal, ale nie przesadzałabym z namawianiem babci to jedzenia zdrowo. Niewiele jej życiowych radości zostało, więc jeśli chce jeść żeberka z bigosem albo wędzone ryby czy inne tłustości / niestrawności, niech je. Byle nie dotykała się do kuchni, bo z tego naprawdę może być nieszczęście, nie tylko dla niej.

    Mówię z doświadczenia, chwała Bogu nie własnego. Ale moja mama chrzestna opiekowała się swoją mamą lat 90+. I ciągle kłóciły się o jadłospis. Starsza pani nie chodziła. Po Twoich postach widzę, że było to szczęście, nie przekleństwo dla opieki. Jasne, więcej pracy. Ale też pewność, że chałupa nie wyleci w powietrze.


    --
    Wydawnictwa i ich obyczaje
  • an-i-ka 11.07.18, 21:20
    Proszę o usunięcie wątku! Pisałam już do administratora forum 2 razy...
  • squirk 11.07.18, 21:54
    an-i-ka napisała:

    > Proszę o usunięcie wątku!

    Z ciekawości - z jakiego powodu miałby być usunięty? Forum publiczne, założenie wątku świadome, rady mogą się przydać innym szukającym pomocy w takiej sprawie.


    --
    Chaotyczna neutralna.
  • nobullshit 11.07.18, 23:10
    No właśnie. Większość z nas starała się pomóc, poświęciła na to trochę czasu, a Ty chcesz, żeby wyleciało to w kosmos. :(

    --
    Wydawnictwa i ich obyczaje
  • Gość: x IP: *.hsi03.unitymediagroup.de 12.07.18, 09:51
    Babcia dorwała się do kompa i przeczytała co wnuczka o niej napisała ;)
  • sineado 13.07.18, 09:22
    Moja mama opłaciła dziadkom na tydzień obiady z dowozem do domu z małej restauracji. Po tygodniu opłaciło sobie sami na na cały miesiąc. Smakowało im, codziennie coś innego. Poszukaj gdzie masz koło siebie jakieś domowe obiady, może babcia się przekona.
  • camaretto 15.07.18, 21:13
    Moja babcia robi to samo, ma lat 89 ale je garmażerkę :) I mrożonki warzywne, o ile się nie mylę. O ile się nie potruje , nie próbujcie tego sposobu na babci, bo jej flora bakteryjna jest inna niż u dzieci, inaczej działa też system odpornościowy. Być może jak większość starszych osób boi się próbować, bo więcej w życiu jej zaszkodziło niż pomogło :).
    Tylko zatem sprawdzone produkty, ja np. kontroluję co jakiś czas czy babci nie przyszedł do głowy pomysł, żeby garmażerkę kupić np. w Tesco. Te rzeczy z proszku są już przyprawione, no i suszone, nie sposób się nimi zatruć, a konserwanty rozkładają wszystkich, cud że zdrowa jest jeszcze wydaje mi się , na tym właśnie polega. Niektórymi w słoiku psa bym nie ... kurka,mój by nie zeżarł... :D Kiedyś kupiłam "jak zwykle" parówki, myślałam, że dla bojaźliwej wzgl. psów sąsiadki zrobi pokazy skakania po parówkę. Rzucam - skacze, drugi raz- też.. Rzucam trzeci - bęc... czwarty - bęc... Co jest? Okazało się, że mają 17% mięsa, reszta to koagulanty soja i śr.konserwujące.
    Nabiał bez konserwy , zdrowa żywność, suszone warzywa, groch i kasza - poleciłab

    --
    To nie karty są nietrafne tylko interpretator do kitu :-)
    stare przysłowie Starożytnych Rzymian
    Od wróżenia z flaczków jest jeszcze jedna,gorsza rzecz:flaki z olejem
  • camaretto 15.07.18, 21:15
    Moja babcia robi to samo, ma lat 89 ale je garmażerkę :) I mrożonki warzywne, o ile się nie mylę. O ile się nie potruje , nie próbujcie tego sposobu na babci, bo jej flora bakteryjna jest inna niż u dzieci, inaczej działa też system odpornościowy. Być może jak większość starszych osób boi się próbować, bo więcej w życiu jej zaszkodziło niż pomogło :).
    Tylko zatem sprawdzone produkty, ja np. kontroluję co jakiś czas czy babci nie przyszedł do głowy pomysł, żeby garmażerkę kupić np. w Tesco. Te rzeczy z proszku są już przyprawione, no i suszone, nie sposób się nimi zatruć, a konserwanty rozkładają wszystkich, cud że zdrowa jest jeszcze wydaje mi się , na tym właśnie polega. Niektórymi w słoiku psa bym nie ... kurka,mój by nie zeżarł... :D Kiedyś kupiłam "jak zwykle" parówki, myślałam, że dla bojaźliwej wzgl. psów sąsiadki zrobi pokazy skakania po parówkę. Rzucam - skacze, drugi raz- też.. Rzucam trzeci - bęc... czwarty - bęc... Co jest? Okazało się, że mają 17% mięsa, reszta to koagulanty soja i śr.konserwujące.
    Nabiał bez konserwy,certyfikowany , "zdrowa żywność", suszone warzywa, groch i kasza - poleciłabym. Słoiczki - niektóre zabójcze.

    --
    To nie karty są nietrafne tylko interpretator do kitu :-)
    stare przysłowie Starożytnych Rzymian
    Od wróżenia z flaczków jest jeszcze jedna,gorsza rzecz:flaki z olejem
  • anula36 16.07.18, 22:00
    a sie podlaczam pod rade sineado - smaczne domowe obiady z jakiegos baru, albo skoro male miasteczko- przetestowac umiejętności sasiadek emerytek - w koncu od ktorej babci moze posmakuje.
  • anula36 16.07.18, 22:02
    moze sie okazac ze nieco mlodsze i wciaz sprawne kuchennie sasiadki maja podobne smaki, czyli tlusciutko jak babcia lubi:)
  • an-i-ka 17.07.18, 08:38
    Dzięki wszystkim za rady.

    Przetwory nie wypaliły, babcia spojrzała na pierwszy kupiony testowy słoik (sos mięsno-warzywny) zdegustowana i spytała czy można to dodać do kotleta mielonego, bo ma w planach :D Więc ze słoików to chyba tylko bigos by przeszedł.

    Zamawianie z lokalnych barów i restauracji odpada, ponieważ zawierają często masło i śmietanę, a babcia po tym choruje.

    Mam nowy plan. Opiekunka przychodzi 2 razy tyg. W tym czasie babcia będzie przy niej gotować obiad na 3 dni, a opiekunka będzie "pomagać". Pierwsza porcja będzie na ten dzień, druga na jutro, a trzecia do pojemnika i do zamrażarki itd. Mam nadzieję, że to wypali.


  • anula36 17.07.18, 10:27
    zawsze mozesz tez ugotowac cos swojego, opisac i po cichu przemycic do zamrazarki:)
    Tak czy inaczej trzymam kciuki,chcialabym w tym wieku moc jeszcze zjesc mielonego z patelni:)
  • janek53 17.07.18, 16:14
    A wiec wyszlo ... na moje. Bardziej, na ROZSADNE.
    Gwarantuje efekt bardziej niz pozytywny.
    Enhorabuena.
    J53.
  • irisq 17.07.18, 17:18
    Brzmi bardzo rozsądnie :)
  • coralin 07.08.18, 11:36
    an-i-ka napisała:


    > Mam nowy plan. Opiekunka przychodzi 2 razy tyg. W tym czasie babcia będzie przy
    > niej gotować obiad na 3 dni, a opiekunka będzie "pomagać". Pierwsza porcja będ
    > zie na ten dzień, druga na jutro, a trzecia do pojemnika i do zamrażarki itd. M
    > am nadzieję, że to wypali.

    Rozwiązanie idealne. Nie odmawiaj Babci veget i tego, co lubi. Skoro dożyła do 90 i nawet z potknięciami, ale jednak potrafi jeszcze sama funkcjonować.
    Problemem może być jedynie bezpieczeństwo przy przygotowywaniu posiłków, ale diety jej nie zmieniaj.
    Pamiętam jak z 5 lat temu dziwiłam się, że ciocia, której robiłam zakupy chce 2 kostki smalcu. Ma 85 lat i śmiga.
  • ania_m66 07.08.18, 19:04
    czyli ciocia odzywia(la?) sie dokladnie w mysl najnowszych badan naukowych dotyczacych otylosci, cukrzycy, choroby alzheimera, zespolu metabolicznego, zespolu policystycznych jajnikow i dlugowiecznosci.
    akurat siedze w temacie niejako naukowo i cale moje podwaliny wiedzy i wiary w to, co to jest "zdrowe odzywianie" legly w gruzach jakies 6 tygodni temu. eksperyment na samej sobie zaowocowal na razie zrzuceniem bez zadnej glodowki, a wrecz jedzac znacznie bardziej kalorycznie niz dotad prawie 2 rozmiarow konfekcji i niesamowiitym wrecz kopem energii.
    a jedyne, co nie rusza krzywej insulinowej to wlasnie tluszcz. no i smalec jest 100x lepszy od oleju slonecznikowego, czy sojowego/rzepakowego za pare zeta, wiec brawo ciocia.

    coralin napisała:


    > Pamiętam jak z 5 lat temu dziwiłam się, że ciocia, której robiłam zakupy chce 2
    > kostki smalcu. Ma 85 lat i śmiga.




    --
    ekspert d.s. zamachow panstwa islamskiego i uchodzcow
  • bene_gesserit 07.08.18, 20:38
    Przeszłaś na dietę optymalną czy wysokobiałkową?
    Napisz, bo to ciekawe. I o smalcu też. Latami nie jadłam smalcu :)

    --
    a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
  • coralin 08.08.18, 17:08
    bene_gesserit napisała:

    Latami nie jadłam smalcu :)
    >

    Ale dlaczego? Nie smakował Ci? Ja w latach 90 też uznałam go za beee i przez to może przestały mi smakować smażone rzeczy. Odkryłam na nowo ze 3 lata temu i choc nadal nie przepadam za smażonymi to kotlety wyłącznie na smalcu muszą być.
  • ania_m66 08.08.18, 18:27
    w ramach dziennikarskiej ciekawosci najpierw calkowicie wyeliminowalam cukier.
    widocznie jakos nie bylam strasznie uzalezniona, bo poszlo b. latwo. z tym, ze musze po prawdzie dodac, ze juz gdzes tak w lutym w te wielkie mrozy po wrednej infekcji wirusowej kompletnie przeszedl mi na jakis czas apetyt na slodkie, oprocz owocow.
    po jakims tygodniu bez cukru czekolada 92% smakuje slodko. specjalnie kupilam w celu sprawdzenia. nigdy nie lubilam b. kwasnych owocow, w tej chwili sa dla mnie slodkie. nie moge wypic kefiuru naturalnego, bo nawet ta odrobina laktozy(4g/100ml) czyni mi go za slodkim.
    potem ucielam radykalnie wegle do 20, gora 40g na dzien. niektorzy na keto licza tylko tzw net carbs, czyli odejmuja blonnik, ale ja licze je w calosci.
    staram sie mocno kontrolowac bialko, ktore rowniez wplywa na wzrost krzywej insulinowej we krwi.no i nerki tez nie lubia za duzo bialka.
    co wiec jem? najwiecej tluszczy. i to rowniez nasyconych jak maslo i smalec. i spokojnie, nie jem ich masakrycznie duzo, bo tluszcz bardzo syci i jest jedynym skladnikiem odzywczym, ktory w ogole nie wplywa na produkcje insuliny - a tym samym nie powoduje naglego wzrostu uczucia glodu.
    nie jestem na diecie jako takiej, chodze syta, spie jak kamien. conocne swedzenie stop przeszlo po 2 tygodniach. od 6 nie uzywam spreju na alergie na roztocza. energia mnie wrecz rozpiera. na razie nie brakuje mi slodyczy ani weglowodanow.
    nie kombinuje za bardzo z ersatzami typu keto bread. chetnie za to robie ryz z kalafiora, ktory smakuje mi lepiej niz zwykly. do tego np kurczak z sosem satay (moje maslo orzechowe zawiera same orzeszki i zero dodatkow)i duuuzo zieleniny uduszonej na masle/oliwie.
    a poza tym tluste sery jak pecorino, manchego, parmezan itp. orzechy brazylijskie, pekany i wloskie, migdaly, pestki z dyni , ryba smazona i wedzona jak najtlustsza, jajka, troche wedlin i boczku, chipsy z kokosa, zielone warzywa, trooche hummusu.
    za to napoje wymyslilam sobie "luksusowe" ;)
    zamiast zwyklej wody, jakiejs ziolowej herbatki i kawy pije kawe parzona na zimno w lodowce czarna, albo z mlekiem kokosowym, tzw einspänner (espresso z tlusta ubita smietana bez cukru) i oryginalne greckie frape bez cukru i bez mleka. btw, fraperka jest w tej chwili najczesciej uzywanym gadzetem kuchennym.
    parze na zimno zielona herbate i darjeeling. te musza byc bio z powodu metody przyrzadzania.
    uzywam mrozonych truskawek i malin jako kostek lodu do wody mineralnej.
    ogolnie jem i pijam bardzo smacznie. sporo sole, bo bez wegli organizm bardzo szybko sie odwadnia.
    nie bede cale zycie na tak restrykcyjnej diecie low carb, ale mam zamiar wytrzymac do zimy, zwazywszy, ze jest bardzo latwo. przez ten czas , mam nadzieje, organizm przestawi sie calkowicie na spalanie tluszczu i nie magazynowanie glukozy ktora zamienia w tluszcz.
    potem mam zamiar przejsc na slow carb, czyli troche zwiekszyc dawke wegli i nieco obciac tluszcz.
    aha, od 2-3 lat praktykuje krotkie posty i np nie jem przez przynajmniej 16h na dobe. taka kombinacja keto i intermittent fasting dziala oczywiscie jeszcze lepiej :)

    bene_gesserit napisała:

    > Przeszłaś na dietę optymalną czy wysokobiałkową?
    > Napisz, bo to ciekawe. I o smalcu też. Latami nie jadłam smalcu :)
    >




    --
    ekspert d.s. zamachow panstwa islamskiego i uchodzcow
  • daria275 08.08.18, 19:21
    Z zainteresowaniem przeczytałam o twoim low-carb, bo sama od dłuższego czasu zastanawiam się nad takim odżywianiem. I zauważam sporo punktów wspólnych z twoimi doświadczeniami - sama nie jem cukru od lat i dla mnie też czekolada >90% smakuje słodko, podobnie jak nabiał typu jogurty czy kefiry, że już o zwykłym mleku nie wspomnę, bo przypomina mi czasy przedszkolne, kiedy uszczęśliwiano nas dosładzanym mlekiem do śniadania...
    Ja mam problem z ustawieniem sobie makr, bo w moim przypadku zwiększenie ilości tłuszczu idzie w parze ze wzrostem białka (które lubię, jadam z przyjemnością i mocno mnie syci, ale jednak łatwo z nim przeholować). Nie mam problemów z gospodarką cukrową, więc nie zauważam póki co żadnych związków pomiędzy dużą podażą białka w mojej diecie z poziomem cukru we krwi, ale obawiam się o długofalowe skutki takiego odżywiania dla nerek.
    Co wobec tego jeść? Uwielbiam sery wszelakie, ale tu wysoka zawartość tłuszczu = duża białka. Podobnie tłuste wędliny, które też lubię, ale jednak nie zrobię z nich podstawy swojej diety, bo raczej nie są przesadnie zdrowe. Dalej piszesz o orzechach - bardzo je lubię, ale one z kolei mają też stosunkowo dużo węgli, więc nie bardzo wiem, jak pogodzić to w twoimi makrami na poziomie 20-40%. gdzie jadasz też warzywa i owoce.
    Ryb nie znoszę i nie jestem w stanie się do nich przekonać. Oleje roślinne? Owszem, mogę dodawać do warzyw, ale chyba nie na tym prawdziwe keto polega, prawda? Gdzie zatem znaleźć dużo dobrego tłuszczu, który pozwoli zarazem na utrzymanie optymalnej podaży białka w diecie?
    A opis tych napojów bardzo mi się podoba. Zaraz zagłębię się w czeluście internetu w poszukiwaniu przepisów.
  • ania_m66 08.08.18, 21:18
    moje orzechy w zaleznosci od gatunku wg plecow opakowania (w wiekszosci z lidla) maja miedzy 5,2 a 8,9 g wegli na 100g. chipsy, czyli strozynki kokosa maja 8,2 przy 70g tluszczu na 100g, wiec sa - w malej ilosci wrecz idealne. w tygodniu zjadam 100-150 g chipsow kokosa i gora 200g orzechow. czyli jesli sie uprzesz bedzie jakies 6g wegli z orzechow na dzien. wiec chyba da sie wytrzymac :) dobra, niech bedzie w porywach 10. co do zielonych warzyw - np mrozony szpinak ma 1g na 100g, wiec naprawde da sie rade. owocow jem przemalutko. ponizej 100g. jezyny, maliny i truskawki. owoce - kostki lodu do wody raczej wyrzucam. w upaly krece w mikserze 2 - 3 lyzki mrozonych malin ze smietanka do ubicia 34% i mam lody malinowe. ewentualnie mozna dosypac lyzeczke wiorkow kokosowych (nie grubych chipsow)
    olej roslinny to samo zlo, bo jest pozyskiwany chemicznie. dobry tluszcz to olej kokosowy i nasze maslo. tylko ma byc robione z mleka od krow ktore jadly trawe. dobra oliwa moze byc. do smazenia ghee i smalec.
    jesli jesz sery tlusty brie ma 3x tyle tluszczu co bialka, wiec wpasuje sie idealnie.
    a herbata czy kawa cold brew to zadna filozofia. 50 do 100g grubo zmielonej kawy jak do french press i dobre pol litra wody zimnej, zakrecic sloj i na noc do lodowki. rano przecedzic do karafki z przykrywka i mozna trzymac do 3 dni w lodowce. herbata potrzebuje jakies 4 godziny zeby naciagnac w zimnej wodzie. 2 lyzki na litr. przecedzic, wypic w ciagu paru godzin.
    ja co prawda mam do tego sprzet kupiony przez internet z japonii, ale tak naprawde, wystarczy duzy sloj z przykrywka i karafki/butelki. plus filtr do kawy i sitko do fusow herbacianych. herbata musi byc bio. innaczej masz pestycydy w napoju.
    reszte przepraszam za off top. juz nie bede :)

    --
    ekspert d.s. zamachow panstwa islamskiego i uchodzcow
  • coralin 08.08.18, 17:02
    Ciocia zawierza również lekarzom, którzy faszerują ją tabletkami zatem wieku babci 99 lat może nie dożyć. I sądzę, że bardziej przez te prochy niż dietę. Uważam,że jeśli ludzie dożyli 80 lat i są fizycznie i psychicznie sprawni to zmiana diety nie jest niczym dobrym.
  • irisq 17.07.18, 17:16
    Jakby mi kto na stare lata zaserwował danie dla dzieci ze słoiczka wydziedziczyłabym go natychmiast! Przecież to rozgotowane i przede wszystkim mdłe koszmarnie - niejadalne dla dorosłej osoby, oswojonej z "dorosłą" dawką soli, pieprzu i innych przypraw czy ziół. Nie rób tego własnej Babci...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.