Dodaj do ulubionych

A ja pisze na tekturkach:)

11.11.18, 05:38
To znaczy zapisuje przepisy, chociazby z netu albo ze starej ksiazki, na jakims kawalku papieru, ale po paru probach poprawiam po swojemu a koncowy rezultat zapisuje na tekturce. Trudniej takie cos potem zgubic. Komputerowcom moja kuchnia mowi tekturka lepsza!
Wlasnie wydobylem z szuflady tekturke na ktorej po jednej stronie jest obrazek kolowrotka wedkarskiego, ale po drugiej stronie jest szczegolowy bezcenny przepis na francuska zupe cebulowa!
Smacznego
Edytor zaawansowany
  • shachar 12.11.18, 00:09
    :-)

    Ja nie robię paru prób, mam od razu opinię, że coś jest dobre, lub do luftu. Za to kiedy coś się uda, to od razu siedam do komputera, opisuję sposób zrobienia z najmniejszymi detalami: waga, temperatura, rozmiar szatkowania, uwagi rozliczne reakcji osoby na której testuję potrawę itp. Na koniec drukuję to, co napisałam, składam kartkę na pół i zamykam w książce "Pasta", gdzie znajdują się wszystkie inne papiórki z przepisami.
  • krysia20000 12.11.18, 11:43
    Z papierowej książki na papierową tekturkę? Bezsęsu. Dwa słowa, profesorze: dywer syfikacja.

    Ja sprawdzone trzydziestokrotnie i skorygowane pięciokrotnie receptury rylcem zapisuję na woskowej tabliczce. Tabliczkę oblepiam ogniotrwałym gipsem, a po obeschnięciu wosk usuwam starożytną metodą cire perdue. W tak powstałą formę odlewniczą wprowadzam roztopiony mosiądz. Po ostygnięciu mosiężnej masy formę rozbijam i niszczę bezpowrotnie, tym samym zabezpieczając się przed nieuprawnionym kopiowaniem. Odlaną tabliczkę szlifuję, nawiercam na rogach cztery otwory i przyśrubowuję do drzwi lodówki śrubami okrętowymi. O ile nie zawieruszy się gdzieś przy przeprowadzce lodówka, to tak zapisany przepis jest praktycznie wiekuisty.

    Dla dodatkowego zabezpieczenia przed zapomnieniem dokumentację nuklearnych testów receptury sporządzam w postaci wojennych dioram w skali 1:48, które umieszczam w pudełku po trzewikach, chowanym następnie do pawlacza w sieni.

    Co ciekawsze dyskusje na forach internetowych dyktuję na głos do mikrofonu podłączonego do ośmiościeżkowego magnetofonu szpulowego. Nagraną szpulę zanoszę do zakładów fonograficznych i zlecam wytłoczenie złotej płyty gramofonowej, w trzech egzemplarzach. Jeden biorę do domu i chowam w tapczanie, który wynoszę na strych i umieszczam w kufrze, obok harcerskiego mundurka, pamiątek z SPR i rodowych srebełek z kapsli po butelkach mleka. Dwa pozostałe nadaję kurierską pocztą dyplomatyczną na adresy:

    1. kosmodromu Jeffa Bezosa w zachodnim Teksasie;
    2. kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie

    Kto wie, które z w.w. przedsięwzięć pierwsze nawiąże kontakt z pozaziemską cywilizacją?

    P.S. Niniejszy wpis nadany został gołębiami pocztowymi nauczonymi gruchania alfabetem Morse'a.
  • waga170 12.11.18, 12:19
    Ja tych tekturek uzywam do przepisywania przepisow a nie "receptur". Moglabys podac nam ktoras z Twoich receptur, bo na pewno sporo z nas tez by chcialo tego samego sprobowac chociaz troche chociaz raz!
  • krysia20000 12.11.18, 12:50
    A zapasu papieru i taśmy do drukarki mozaikowej starczy, panie starszy?

    W takim razie można przejść się na komputerową Galerię Potraw i wyszukać wpisów po autorze. Wpisy wydrukować. Odebrane wydruki staną się recepturami, a konwersji receptury na przepis dokonuje się przepisując jej treść. Najlepiej długopisem, a nie ołówkiem, którego zazwyczaj używa się do rysowania - toć receptura przerysowana to rysyptura, a nie przepis! Przepis sporządzony długopisem to dopiero przepis, nie tylko właściwy ale też długi. I wyczerpujący, pod warunkiem, że cały wkład się wypisze.
  • buka007 12.11.18, 19:32
    też tak kiedyś myślałam, dopóki nie zaczęłam wypiekać chleba na własnych zakwasach oraz wodach drożdżowych. teraz każdy wypróbowany przepis książkowy mam opatrzony komentarzami z przeliczeniem ilości drożdży, rodzajami mąk itd.. co do reszty to się zgadzam.

    krysia20000 napisał(a):

    > Z papierowej książki na papierową tekturkę? Bezsęsu. Dwa słowa, profesorze: dyw
    > er syfikacja.
    >
  • krysia20000 12.11.18, 20:40
    Z urządzeniami mobilnymi można zrobić zdecydowanie więcej niż z baterią książek kucharskich upstrzonych zakładkami i komentarzami. Użytkowością przewyższają przy tym komputery w starodawnym, desktopowym rozumieniu tego słowa, bo są po prostu fizycznie poręczniejsze. Mieszczą się w kieszeni, w dłoni i w najciaśniejszej kuchni też mogą sobie przycupnąć. Są appki z gotowymi bazami danych przepisów, które w okamgnieniu posłużą za listę zakupów, albo instrukcje krok po kroku nie tylko opatrzone rysunkami objaśniającymi, ale klipami wideo. Dzielenie się wiedzą w nich zawartą to pyknięcie trzech guzików. Są appki kalkulatory piekarskie pozwalające raz dwa wyliczyć ilość składników przy zachowaniu zadanych proporcji i danej wyjściowej masy ciasta. Są apki notatniki pozwalające na odręczne bazgranie, nieomal tak samo naturalne jak długopisem czy ołówkiem na papierze - do smartfona kilka dni temu sprawiłem sobie na ebayu tani jak barszcz uniwersalny rysik do ekranów dotykowych i moje nowe hobby to szkicunki i rysunki. Te same notatniki są w stanie głosowe wypowiedzi przerabiać na tekst, jeśli komuś niewygodnie pisać na smartfonie/tablecie. Tym samym urządzeniem sporządzić można dokumentację foto czy wideo. Cyfrowa archiwizacja na chwilę obecną jest tak bezproblemowa, że doprawdy nie wiem, jak można coś wrzucając w net zgubić i potem nie odnaleźć. Do tego cyfrowe wydania dawnych papierowych publikacji, nie wyłączając z tego kulinarnych pozycji. W życiu bym do tylu rzeczy nie dotarł, gdyby ludzkość nadal jechała na tekturkach. Dobrze pamiętam fizyczny ból ślęczenia godzinami w czytelniach, zeskrobywania notatek czy sporządzania kseromakulatury, żeby zaczerpnąć odrobinę wiedzy. Człowiekowi nie starczało sił potem, żeby nabytą wiedzę wprowadzić w czyn.
  • aqua48 13.11.18, 21:06
    Ale nie wszyscy używają ifonów, ipodów i innych appek :) a poza tym skrupulatne wyliczenia potrzebnych składników wraz z listą do sklepu może i wygodne jest i praktyczne, ale gdzie tu ułańska fantazja pozwalająca dodać zupełnie nieoczekiwany składnik, jeśli potrzebnego akurat nie ma pod ręką, sąsiad nie otwiera, a niedziela okazuje się całkowicie niehandlowa? Bez tej fantazji i improwizacji w gotowaniu, z placka koniakowego zostaje sam koniak. Smuteczek...
  • shachar 13.11.18, 23:43
    :-) Tak jest, my dechturowe kmioty, telefony nosimy pod moherowymi beretami, a rysikim dłubiemy sobie w uchu jedynie
  • krysia20000 14.11.18, 12:01
    Nie, nie wszyscy używają najnowszych zdobyczy technologii informatycznej, ale za to osobliwe wyjątki używać jej będą, aby wyrazić wyższość tekturki nad nimi. Trochę jakby cyfrową kamerą 4K nagrać, zmontować komputerową aplikacją studyjną i opublikować na streamingowym serwisie internetowym dokument o tym, że nieme kino obwoźne pany. Bo trudno przegapić, jak raz na miesiąc zawita w miasteczku.

    Ułańska fantazja? W szczegółowym przepisie na francuską zupę cebulową zapisanym na odwrocie obrazka wędkarskiego kołowrotka? Ułańska fantazja obywa się bez pisemnych instrukcji na potrawę, której sekret polega na leniwym prażeniu cebuli pichconej potem równie leniwie na uprzednio przygotowanym leniwie ciemnym wywarze wołowym i winie. Plus zapieczenie z przyklapki z grujera na grzance.

    Używanie smartfonów wcale nie umniejsza ułańskiej fantazji, bywa że ją wręcz pobudza. Myślisz, że kozacy co sobie strzelają selfie na krawędziach wysokich budynków i skrajach przepaści robiliby to, gdyby pozbawieni byli urządzenia umożliwiającego zrobienie sobie samemu szerokokątnego zdjęcia jedną ręką? No więc w jaki sposób mobilne urządzenie z mikrokomputerem na pokładzie i dostępem do internetu miałoby fantazję krępować? Naprawdę tak trudno i to jeszcze tutaj zauważyć, że gdyby nie informatyczno-telekomunikacyjne osiągnięcia przełomu XX i XXI wieku, to wiedza kulinarna większości osób i jej wymiana ograniczałaby się do kilku tomów kucharskich, wycinków z czasopism dla pań i spisywania z zeszytów sąsiadki, która na imieninach podała jakiś przefantastyczny placek.

    I równie trudno zauważyć, że w tej przestarzałej formie 1.0 to forum kulinarne i podległa mu galeria potraw umierają, a typowy gotowacz posiłkujący się internetem szybciej i sprawniej użyje do tego celu innych narzędzi i serwisów?

    O skrupulatnych wyliczeniach pisała Buka, która do tego celu używa marginesów i przestrzeni między wierszami papierowych wydań książek kucharskich. Istnieją dziś wygodniejsze ustrojstwa służące temu samemu.
  • Gość: w2z IP: 80.255.2.* 14.11.18, 13:13
    Tablet czy też ipod ma w kuchni szerokie zastosowanie:
    www.youtube.com/watch?v=SmNOfLEbcyY
    Filmik jest w niemieckiej wersji, ale chyba wszystko jest jasne.
  • krysia20000 14.11.18, 15:43
    No widzisz? A teraz spróbuj to samo zrobić z tekturką.

    PS. iPod to takie małe ustrojstwo oryginalnie służące do słuchania muzyki. Dziś z wyglądu i funkcji przypomina wykastrowanego iPhona. Trochę za małe na deskę do krojenia, nawet dla jednej osoby na diecie MŻ.
  • ania_m66 14.11.18, 20:57
    nie nie, na filmiku mowia o ipadzie, czyli tablecie od appla :)
    absolutnie nie pisze nic na karteluszkach. dwa regaly billy ksiazek kucharskich rozdalam wiosna tego roku prawie co do ostatniej, zatrzymujac ledwie pare sztuk.
    programy typu office lens i i evernote food (plus folder na screenshoty na dropboxie i dobrze zorganizowane foldery z zakladkami w browserze z mozliwoscia zalofgowania sie i dostepem do nich z kazdego komputera na swiecie) rozwiazuja problem "tekturek".
    zreszta i tak nie wiem po co, bo odzywiajac sie ketogenicznie praktycznie b. zadko jestem glodna, a jesli juz, to jem bardzo "czysto" i nie mam chmilowo ochoty na eksperymenty.


    krysia20000 napisał(a):

    > No widzisz? A teraz spróbuj to samo zrobić z tekturką.
    >
    > PS. iPod to takie małe ustrojstwo oryginalnie służące do słuchania muzyki. Dziś
    > z wyglądu i funkcji przypomina wykastrowanego iPhona. Trochę za małe na deskę
    > do krojenia, nawet dla jednej osoby na diecie MŻ.




    --
    ekspert d.s. zamachow panstwa islamskiego i uchodzcow
  • krysia20000 15.11.18, 11:39
    Wiem, że na filmiku jest iPad i to jeszcze starszej generacji. Użytkownik w2z pisał o ipodzie.

    Książek kucharskich nie kupuję od kilku lat i bardzo rzadko korzystam z tych co już mam. Jeśli potrzebny jest mi przepis, formuła, porada, inspiracja, to internet jest w 99% przypadków pierwszą i ostatnią instancją. Zapiski, wyliczenia, zasięganie opinii i inne takie dzieją się cyfrowo. Tak samo internet jest źródłem informacji codziennych, więc nie kupuję gazet ani innych czasopism w papierowej formie, nawet telewizyjne wiadomości pod tym względem ustępują Sieci. Jedynie radio się jeszcze broni, ale słucham tylko, kiedy prowadzę auto lub jadę rowerem. Radia na rowerze słucham przez smartfona ofc. I na myśli mam irlandzkie radio państwowe, które jeszcze nadaje audycje, panele dyskusyjne, czy cogodzinne wiadomości z kraju i ze świata. Amerykański eter wysycony jest głównie przez komercyjne stacje nadające bez wytchnienia muzyczną sieczkę przetykaną reklamami.

    Papierzyska to pierwsza rzecz, której się pozbywam podczas porządkowania życiowej przestrzeni, więc porozrzucane tu i ówdzie karteluszki z istotnymi wskazówkami co z czym połączyć, żeby zjeść coś przefantastycznego nie sprawdzają się. Moje oko odbiera je tak samo jak rachunki, faktury, mandaty, ulotki reklamowe, opakowania, darmowe gazetki osiedlowe i książki telefoniczne - szkoda czytania i szkoda lasów. Dokładnie te same informacje mogę przechowywać w kieszonkowym urządzeniu, bez problemu przenosząc ich treść na inne urządzenia, bez zwiększania fizycznej ich obecności.

    Nie mówię, że z papierem nie obcuję, bo obcuję, ale wyłącznie w pracy, gdzie i tak dążymy w stronę bezpapierową, mimo nawyków i obyczajów oldskulowego kierownictwa. Właśnie czeka na wywózkę do magazynu 12 ciężkich kartonów z archiwizowanymi aktami z poprzednich lat. Ich treść spokojnie mieści się w moim komputerze na biurku, z zapasowymi kopiami na lokalnym dysku sieciowym i w zasobach firmowego VPNu.

    Wiem, że trudno przyzwyczaić się do czerpania i zapisywania wiedzy bez pośrednictwa papieru, szczególnie tym z nas, których tego właśnie uczono w szkołach latami. Ogólnodostępne kieszonkowe i trochę większe przenośne urządzenia komputerowe ze stałym dostępem do sieci to przecież relatywna nowość (dekada z ogonkiem) i trochę czasu minie zanim się ich naumie. Mentalne przestawienie się na nowy cyfrowo-sieciowy paradygmat dotyczy nie tylko pisania i czytania. Kilka lat zajęło mi przekonanie się do Netflixa. W chwili obecnej z oferty telewizji nie korzystam, poza okazjonalną transmisją sportową na żywo. Do kina też rzadziej chodzę.
  • waga170 16.11.18, 04:17
    > Jeśli potrzebny jest mi przepis, formuła, porada, inspiracja, to inte
    > rnet jest w 99% przypadków pierwszą i ostatnią instancją.

    No to zalozmy sie 1000 do jednego ze Twoj internet co wie wszystko, nie wie co jest na mojej tekturce z obrazkiem elektrycznego czajnika po drugiej stronie.

    Internet, to w przepisie na ciemny chleb razowy powiada zeby dodac kokao. To nie prosciej zwykle gowno?
  • krysia20000 16.11.18, 12:03
    'Internet, to w przepisie na ciemny chleb razowy powiada zeby dodac kokao. To nie prosciej zwykle gowno?'

    A co podszeptuje tekturka?
  • waga170 17.11.18, 11:12
    Taki "eurydyka" komputerowy a nie potrafi uzyc opcji edytor zaawansowany tylko wali recznie nie znajac znaczenia znaku cudzyslow.
    Krysia, get a life.
  • krysia20000 17.11.18, 13:37
    Jedna cięta riposta za drugą. You're on fire, Uncle Stan!

    Takie rzeczy warto zapisać na kartach. Na przykład asach chowanych do rękawa.
  • shachar 17.11.18, 03:37
    Myslę, ze nie do końca uczestnicy tej oto dyskusji są na tym samym poziomie zrozumienia intencji powstania tego wątku.
    Dla mnie to miał być sentymentalny naokołokulinarny sympatyczny wątal o tym, kto jak przepisy zachowuje.
    Nikt nie proponuje tu dracznych odstępstw od wykutych w kamieniu przepisach, nikt nie idzie na skróty, nikt nie zamienia zasadniczego składnika na erzatz.
    Sprawa dotyczy jeno rysowania na papierze, lub rysowania na niby papierze za pomocą rysika.
    Tak więc Krysiu you don't have to be such a dick about it.
  • waga170 17.11.18, 09:12
    A ja mam wrazenie ze gdybym zalozyl watek "Ja mam wszystko w komputerze" to niejaki Krysia opisalby ze szczegolami jak nalezy przepisy trzymac w szufladzie na tekturkach.
  • krysia20000 17.11.18, 11:08
    Niewykluczone, że sentymentalny, a właściwie to nostalgiczny, o czym świadczyć może użycie terminu 'komputerowiec', wycofanego z obiegu razem z ostatnim wydaniem 'Bajtka'. Ale sympatyczny? Jakoś kłóci mi się to z reductio ad excrementum zaproponowaną dwa pięterka wyżej.
  • waga170 17.11.18, 11:26

    Taki jeden mundry wladajacy lacina na przepustce z seminarium syn sasiada mojego Dziadka zawitawszy do Dziadka powiedzial w progu "Pater et Filius et Spiritus Sanctus" na co moj dziadek: Gdzie ten spirytus?
  • krysia20000 17.11.18, 13:26
    To bardzo interesująca historia rodzinna, wujku Staszku.
  • bene_gesserit 14.11.18, 20:17
    Ja piszę na niechlujnych karteluszkach, które utykam tu i tam. Przepisane skądśtam - modyfikowane najczęściej już w trakcie przepisywania - albo wymyślone.
    Żadnych drobiazgowych opisów, same najistotniejsze rzeczy - ilości/wagi plus uwagi typu 'piec na 160', 'suche razem, mokre razem i połączyć'. Karteluszki utykane są w różnych miejscach - ile radości, kiedy odnajdę zagubiony 5 lat temu przepis na blondie na miodzie gryczanym! Przepisy z netu ściągam do folderów w edytorze tekstu, albo wrzucam w zakładki. Pieprznik w tym panuje nadzwyczajny.

    Kiedys, z powodu nalegań przyjaciół, opisałam wszystkie swoje autorskie przepisy w książce (nie do wydania, do drukowania z kompa). Szczegóły i objaśnianie wszystkiego tak mnie znudziło, że nie chciało mi się pisać kolejnych części.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • waga170 18.11.18, 10:55
    > Ja piszę na niechlujnych karteluszkach, które utykam tu i tam. Przepisane skądś
    > tam - modyfikowane najczęściej już w trakcie przepisywania - albo wymyślone.

    I ja tez, ale juz ta ostateczna wersje przenosze na tekturke z karteluszki. Nawet na tekturce 12 zabkow czosnku potrafi byc jeszcze poprawione na 10. Tekturki dotycza tylko kilkunastu skomplikowanych przepisow sporzadzanych raz na jakis dluuuugi czas no bo nie na rosol z kury. Wiem ze w szufladzie jest tekturka z przepisem na "Pepyszne" bo raz osoba tylko troche mowiaca po polsku sprobowawszy mojej pasty lososiowej stwierdzila To jest pepyszne:)
    Natychmiast zostalo w tamtej wersji zapisane na tekturce, i zgadnij co robie raz do roku jak ta osoba znow mnie odwiedza. Albo "Kartofle po zydowsku" skopiowane wcale nie od Zydow.

    Ale co mnie najbardziej w tym watku zaciekawilo. Zwroc uwage na pierwszy i drugi wpis a potem na TRZECI. Umieram z ciekawosci co ten debil napisze na jakis nowy temat po metodzie odlewania przepisow w mosiadzu, jezeli oczywiscie debil ma dalej dostep do internetu, przepraszam, ajfona.
  • krysia20000 18.11.18, 11:32
    No proszę, jakie sentymentalne szydełko wyszło z sympatycznego woreczka. A nie, to tylko łudząco do nich podobna część męskiej anatomii. Może jakaś specjalistka od dickologii potwierdzi.

    Skoro opanowanie netykiety sprawia najwyraźniej problem, to może rzeczywiście lepiej, żebyś korzystał z tekturek. I stępionego miękkiego ołówka, żebyś krzywdy sobie nie zrobił.
  • waga170 18.11.18, 11:38
    Quasimodo, wracaj na strych i nie produkuj sie miedzy normalnymi. A moglbys nam podac przepis na cokolwiek?
  • krysia20000 18.11.18, 12:50
    Jak wujek Staszek ładnie normalnych poprosi, to może łaskawie spiszą mu na grubych kartonikach kilka moich propozycji. Najlepiej fluorescencyjnym pisakiem, żeby łatwiej po ciemnicy odnaleźć. I przetkniętej sznureczkiem, żeby trudniej zgubić. Najwyraźniej wujcio jest jeszcze za bardzo zafrapowany opcją edytora zaawansowanego, żeby rozejrzeć się po zasobach tutejszej społeczności internetowej.
  • waga170 18.11.18, 12:58
    Get a life, Quasimodo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.