Dodaj do ulubionych

Mój karp wigilijny.

29.11.18, 05:30
Dwa żywe karpie ca po 1.5 kg każdy. Większe mogą "lecieć" mułem. Po transporcie dać im odpocząć i dotlenić, przynajmniej godzinę. Duża miska, cienki strumień wody z kranu. Potem sprawić fachowo. Mocny cios w nos ryby ( u mnie wałek do ciasta) i ostrym nożem naciąć skrzela. Do wody w zlewie i skrwawić - otrzymamy białe mięso ryby zamiast szarego bez tego zabiegu.

Delikatnie rozciąć brzuch i wypatroszyć delikatnie dłonią oddzielając wnętrzności zaczynając od odbytu. Ważne by nie uszkodzić woreczka żółciowego.

Ostry nóż i nożyce do drobiu. Oddzielić płetwy, ogon i głowę. Usunąć oczy. Na tych częściach, przyprawach i warzywach rosołowych ugotować wywar do galarety. Warto dodać więcej pietruszki i marchewki. Ja warzywa kroję na mniejsze kawałki. Gotować na małym ogniu do dwóch godzin. Nie solić wywaru. Potrzebne będzie 2,5 do 3 l wywaru.

Skrwawione tuszki wyby pokroić w dzwonka min 2 cm, wzdłuż ości. Lekko posolić i warstwami do miski i lodówki. Nieco skruszeją, jak każde świeże mięso. Uzyskamy lepszy smak.

Odcedzić ugotowany wywar przez gęste sitko. Znowu zagotować i włożyć szybko dzwonka ryby. Gotować max kwadrans od momentu wrzenia, jak dłużej to dzwonka będą się rozpadać. Szybko wyłożyć na talerze lub półmiski i usunąć ości i kości kręgosłupa.

Galareta. Na dwa sposoby. Elegancka, przezroczysta lub domowa, lekko mętna ale ma lepszy, bogatszy smak.
Tą drugą, to wywar po ugotowaniu dzwonek karpia traktujemy żelatyną w odpowiedniej ilości. Zagotowujemy i odcedzamy ponownie przez sitko. Po ostudzeniu doprawiamy - sól, łyżka cukru i czysty ocet - próbować, by nie przesadzić.

Galareta elegancka, klarowna. Gdy już mamy tę domową to rozbijamy dwa trzy jajka i oddzielamy białko. Lekko roztrzepujemy i dodajemy do wywaru. Mały ogień i podgrzewamy. Zawiesina ładnie się wytrąci razem z białkiem. Znowu odcedzamy, tym razem przez zmoczone płótno. Ostudzamy, jeszcze raz sprawdzamy jej smak i gotowe, można dzwonka zalewać.

Dekoracje dowolne. Ja preferuję małe dzwonka słodkich mandarynek i zielony groszek. Ładnie to wygląda i dobrze komponuje w smaku. Oczywiście ćwiartki cytryny lub limonki do wyciśnięcia już na talerzu. Zestawienie składników:

1. Dwa karpie.
2. Porcja warzyw rosołowych, dodatkowo dwie marchewki i pietruszka.
3. Przyprawy - garstka czarnego pieprzu, kilka ziaren ziela i listków laurowych. Niektórzy wzorem kuchni żydowskiej dodają dużą cebulę. U mnie bez. Do galarety sól, cukier i ocet.
4. Sporo zachodu, zwłaszcza kiedy ma być imponująco i elegancko.
Edytor zaawansowany
  • aqua48 29.11.18, 12:29
    Do galarety z karpia nie potrzeba wcale dodawać żelatyny. Wystarczy wywar ugotować na głowach, płetwach, wyjętych grubszych ościach i czystym pęcherzu pławnym, po czym go przecedzić. Zamiast octu do ryby bardziej pasuje sok cytrynowy.
  • haen2010 29.11.18, 15:49
    My bardzo lubimy galaretę. W tej ilości ryzyko, że się nie zetnie jest zbyt duże. Stąd żelatyna, z umiarem oczywiście. To klasyczny przepis, więc ocet. Cytryną kropimy już na talerzu wg gustu biesiadnika.
  • aqua48 29.11.18, 18:20
    haen2010 napisał:

    > My bardzo lubimy galaretę. W tej ilości ryzyko, że się nie zetnie jest zbyt duż
    > e. Stąd żelatyna, z umiarem oczywiście. To klasyczny przepis, więc ocet. Cytryn
    > ą kropimy już na talerzu wg gustu biesiadnika.

    Ja również lubię galaretę - wystarczy dać do wywaru trzy rybie głowy - w punktach sprzedaży karpia można takie rybie głowy osobno kupić za grosze lub nawet otrzymać (zdarzało mi się) za darmo. Nigdy ze ścięciem się galarety nie miałam problemu, a robię w ten sposób rybę od... 30 lat. Do wywaru tradycyjnie dodaję też prócz cytryny, mielony imbir, podkręca fajnie smak. Polecam.
  • haen2010 29.11.18, 21:41
    Imbir? Spróbuję przy innej niż wigilia okazji. Może z sandaczem. Dzięki.
  • aqua48 30.11.18, 08:17
    haen2010 napisał:

    > Imbir? Spróbuję przy innej niż wigilia okazji. Może z sandaczem. Dzięki.

    Nie, z sandaczem mi jakoś nie pasuje. Imbir i cytryna do karpia są konieczne :) Jestem z opcji uwielbiającej również tradycyjnego karpia po żydowsku - z cebulą, rodzynkami i migdałami.
  • haen2010 30.11.18, 09:28
    Nie powiem. próbowałem, ale jakoś się nie zaakceptowało. Wolą karpia w sprawdzonej klasyce. Co najwyżej dołożę cebulę do wywaru i sprawdzę ich kubki smakowe. Może podpasuje.
  • kk345 12.12.18, 22:02
    Sprawdzona klasyka z mandarynkami?
  • haen2010 13.12.18, 04:00
    Klasyką jest karp w galarecie. Co jeszcze zalać galaretą to naprawdę tylko kwestia gustu i wyobraźni. Równie dobrze można z tego zrezygnować. Nam pasują mandarynki i zielony groszek.


  • haen2010 13.12.18, 04:37
    Dodam jeszcze, te mniej eleganckie części karpia, przy głowie i ogonie, zalewam galaretą w małych miseczkach. Wtedy na dno kładę dodatkowo plasterek cytryny.
  • kk345 13.12.18, 22:49
    Sandacz w galarecie jest bardziej tradycyjny, niż mandarynki na karpiu, nie warto więc używać tu tego argumentu o tradycji. No i mandarynki zupelnie mi nie grają z zielonym groszkiem...
  • ewkka 29.11.18, 16:54
    Żywe karpie?
    Czy w XXI wieku naprawdę trzeba aprobować to barbarzyństwo? Uprzedzając - nie jestem weganką.
  • evro44 29.11.18, 17:07
    Rozbawiłaś mnie :) Ktoś je i tak morduje. A skoro autor wątku wziął to na siebie... Ten opis zabijania i patroszenia bardzo obrazowy
  • roseanne 29.11.18, 21:27
    no coz, na pewno swieze, a opis dla osob, ktore tego nigdy nie robily dosc dobry

    tez robie rybe z galarecie, rzadko karpia, zawsze bez dodatkowej zelatyny

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • haen2010 30.11.18, 09:20
    Moja droga. Zawsze mnie dziwi załganie i wyparcie ze świadomości pochodzenia tego, co z zapałem konsumujesz na obiad czy kolację. Oświadczam - mój sposób obchodzenia się z rybą jest najlepszy i najbardziej humanitarny w porównaniu do tego, co masz do konsumpcji na talerzu.
  • ewkka 30.11.18, 17:10
    Niczego nie wypieram. Ryby też mogą odczuwać ból a niepotrzebne zadawanie bólu to znęcaniem się nad zwierzętami. Przetrzymywanie karpi w przepełnionych, brudnych, niedotlenionych basenach, wrzucanie ich do torebek foliowych lub ciasnych wiaderek przedłuża tylko cierpienie ryb. Jest tez brakiem szacunku. I po co?
    c
  • haen2010 01.12.18, 03:04
    Problem w tym, że nie każdy mieszczuch ma prywatne jeziorko z karpiami lub pstrągami. Nawet wtedy po złowieniu trzeba je uśmiercić zadając ból.
  • ewkka 02.12.18, 15:09
    Mieszczuch idzie do sklepu i kupuje juz sprawioną rybę. Nie ma powodu aby przysparzac jej dodatkowego cierpienia.
  • haen2010 03.12.18, 02:17
    Kupując rybę już "sprawioną" z chłodziarki sklepowej wiele ryzykujesz zdrowiem swoim i twoich najbliższych. Mniejsza, że wydajesz się być pozbawiona kubków smakowych. Wymienię literalnie:

    A. Na 99 procent ryba ta nie została zaraz po odłowieniu poddana tak humanitarnemu potraktowaniu jak w moim wykonaniu. Tylko najlepsi szefowie kuchni zastrzegają sobie u hodowcy takie traktowanie. I chętnie za to płacą. Najczęściej ryby po odłowieniu zostają uśpione i dopiero później sprawione. O skrwawieniu wtedy nie może być mowy. Karpie są żywotne i zdychają w męczarniach nawet kilka godzin. Krew to najlepsza pożywka dla bakterii gnilnych, stres i cierpienie kasują dobry smak mięsa. W miarę świeżą taką właściwie już padlinę ryby poznajemy po czerwonych skrzelach. Szare, białe - dyskwalifikacja do spożycia.

    B. Nie wiesz, czy ta ryba była zdrowa. Ryb też choróbska nie oszczędzają, nawet mogą się przeziębić.

    C. Jeżeli tuszka została odgłowiona to nawet nie poznasz jak długo w chłodziarce sklepowej leży, a bakterie atakują ją w postępie geometrycznym. Technologię głębokiego mrożenia w przypadku karpia wigilijnego sobie darujemy.

    Moja rada dla Ciebie, jeżeli tak się brzydzisz najbardziej humanitarnym sprawieniem ryby jak wyżej opisany. Wybierz sobie żywego karpia w sklepowym basenie. Oceń jego wigor i żywotność, żeby np nie pływał na boku i trzepotał się w saku. Poproś tego pana żeby Ci go sprawił w sposób przeze mnie opisany. Zapłać panu lub pani za usługę. I przyrządź na swój ulubiony sposób.

    Bon Appetit, Smacznego!
  • ewkka 03.12.18, 19:22
    Powtórzę jeszcze raz, sprzedaż ryb w halach z niedotlenionych basenów, maltretowanie ich potem w reklamówkach t barbarzyństwo i brak szacunku dla zwierzą. Zanim humanitarnie ubijesz karpia w domu, zaciśnij sobie reklamówkę na głowie i posiedź tak 30 minut albo dłużej ....tak jak statystyczny polski świąteczny karp. A w życiu warto kierować się czymś innym niż kubkami smakowymi.
  • ewkka 03.12.18, 19:34
    zamiast Bon Appetit
    www.youtube.com/watch?v=QuZD-qFQV2c
  • haen2010 04.12.18, 04:25
    Nic na Twoje fanaberie nie poradzę. Najlepiej zrezygnuj z jedzenia świetnego, rybiego mięsa. Ale nie udawaj, że Twój problem rozwiązuje konsumpcja zdechłych ryb w postaci tuszek czy filetów niewiadomego pochodzenia i obróbki przed spożyciem.
    Jeżeli jakiś sklep nie zadbał o przyzwoity basen z napowietrzeniem to nie powód by kasować wielowiekową tradycję żywej ryby na wigilię.
  • Gość: x IP: *.hsi03.unitymediagroup.de 04.12.18, 08:44
    ale nie ze stawów hodowlanych, karmionych paszą. To takie kurczaki pływające w wodzie.
  • haen2010 04.12.18, 09:06
    Odpowiem dość filozoficznie - kwestionujesz cały sukces opanowania planety Ziemia przez genus humanum, od kiedy nauczyli się hodować zwierzęta domowe będąc na końcu łańcucha pokarmowego.

    Że przyjęło to formy masowe i przemysłowe - to całkiem inna historia. Warto się temu przyjrzeć.
  • krysia20000 04.12.18, 11:31
    Wszystko ładnie, wszystko pięknie, tylko się to kupy nie trzyma i argumenty szyjesz na poczekaniu tak pośpiesznie, że się w szwach prują.

    Na 99 procent 99 procent odławianych na świecie ryb jest zamrażana na śmierć zaraz na statku przetwórni. 99 procent wszystkich ryb, które spożywasz w ciągu roku kupujesz już w ten sposób uśmiercone i najprawdopodobniej sprawione, być może nawet wyfiletowane. Tylko raz w roku jednemu tylko gatunkowi mało popularnej poza zimowymi świętami ryby w kraju nad Wisłą urządza się 'tradycyjny' chłoporobotniczy cyrk uboju w domowej wannie. Nie będziesz chyba brnąć w ściemniacze błoto i zarzekać się, że śledzie, markele, szprotki, łososie, pstrągi, dorsze i morszczuki zazwyczaj kupujesz świeżo odławiane z wielkiego dobrze napowietrzonego sklepowego akwarium, hm?

    Tak szczerze z ręką na sercu, ile ryb z takim 'tradycyjnym' namaszczeniem traktujesz poza wigilijnym karpiem? Ile razy w ogóle karpia w ciągu roku spożywasz i jak to się ma do pozostałych ryb? I czy tak samo podchodzisz do innych mięs i kurę, świnię i bydlądko żywe z targu ciągniesz na chatę, żeby obuszkiem bez łeb i skrwawić do michy na świeżynkę i organiczną kaszaneczkę, bo zdrowia swojego i najbliższych na gnilne bakterie narażać się nie godzi, o braku kubków smakowych nie wspominając?
  • haen2010 04.12.18, 18:21
    Hmm, byłem kiedyś w Chinach. Chyba nie zaprzeczysz, że kiedy o kuchnię chodzi to jesteśmy dla nich gdzieś gdzieś w pierwszym tysiącleciu po Chrystusie. Wyobraź sobie knajpę dokąd mnie znajomi zaprosili. Cała ściana to zestaw akwariów ze wszystkim żywym, co tylko złowią w swoich wodach. Nie wyliczę, tyle tego było.

    Trochę ich zaskoczyłem, bo poprosiłem o zupę z żółwi, niedużych. Nie znali tego. Ale ich kucharz zrozumiał i naprawdę dostałem wspaniały rosół na żółwim mięsie z tzw wkładką. Przepisu nie dostałem.

    Radzę uważać z takimi tanimi fanaberiami jak protest przeciwko żywym karpiom na wigilię.

  • krysia20000 04.12.18, 20:13
    "Radzę uważać?" To jakaś przestroga bez morału, czy zawoalowana groźba? Radzę lepiej dobierać słowa.

    Powodu przytoczenia tej anegdoty o błyśnięciu wyszukanym podniebieniem w orientalnej podróży też nie rozumiem, poza wybiórczym zapewne odwołaniem się do autorytetu starszej cywilizacji. Wybiórczym, bo chyba pekińskiego poziomu zanieczyszczenia powietrza zachwalać nie będziesz? Ani cenzurowanego internetu, przeludnienia miast, czy kultury prowadzenia pojazdów mechanicznych po publicznych drogach.

    Taki więc sobie whataboutyzm, w dalszym ciągu nie stanowiący przeciwargumentu dla opinii Evro o niepotrzebym męczeniu ryb w Polsce na jedną w roku wigilijną okazję. Nawet bardziej przy tym osobliwie wygląda ten karpi wyjątek w okolicach 24 grudnia w zestawieniu z codziennymi dalekowschodnimi obyczajami odnośnie pożądanej maksymalnej świeżości morskich produktów żywnościowych, czyli handlem żywcem. Też byłem i w Chinach i Wietnamie i Tajlandii i Stambule także w knajpce nad Bosforem, gdzie wybierało się to co w wiaderku przytaśtali miejscowi wędkarze stojący całymi dniami na moście Galata. No i ?
  • haen2010 04.12.18, 20:51
    Po co ten słowotok. Co świeżyzna to świeżyzna. Dobrze traktowana i przyrządzona zgodnie z życzeniem ostatniego w łańcuchu pokarmowym. Konsumenta. Nic więcej.
  • haen2010 06.12.18, 08:24
    Teraz doczytałem, łącznie z tym, że jesteś Pan Krysia, co mnie bardzo zdziwiło. To nie są żadne groźby, tylko zwrócenie uwagi, że do dobrego jedzenia najważniejsze są świeże i dobrej jakości produkty wyjściowe. Jak to się mówi - z byle g. nawet alchemik nie da rady wyprodukować złota na talerzu. Przykład dobrej kuchni chińskiej miał Ci to uświadomić, ale wydajesz się być poza odbiorem.

    Poza tym: Wesołych i Smacznych Świąt Bożego Narodzenia!

  • krysia20000 06.12.18, 11:21
    Bardzo zdziwiło? Aż się boję pomyśleć, że wcale nie jesteś Hanna Engels urodzona w 2010, jak dotychczas mniemałem.

    Co do świeżości produktów wyjściowych zgoda. Co do jakości produktów wyjściowych... kilka postów wcześniej zdawałeś się zgadzać z Jackiem co do tego, że karp to taka sobie ryba, gdzieś na czwartym, piątym miejscu, choć w galarecie miszcz. Poza tym wprost nie udzieliłeś odpowiedzi na pytanie o stosowanie zasady maksymalnej świeżości w przygotowywaniu innych potraw. No dobra, było o rybach złowionych własnoręcznie. W dalszym ciągu zatem ten mały wykład dla drobnomieszczanki pozostaje mało przekonującym dla kogoś, kto kwestionuje zasadność wigilijnego karpiobicia.

    Również Wesołych i Smacznych.
  • haen2010 07.12.18, 08:20
    Nic w tym małym wykładzie nie jest naciągane. Taki jest real konsumpcji rybiego mięsa. Bardzo łatwo jest w handlu trafić na nieświeżą i pozbawioną walorów smakowych rybę. Tej pani głównie chodziło o transport żywego karpia i zdaje się - humanitarne jej sprawienie. Czyli ogólnie brzydzi się jej zabijaniem. No, jej problem, ale niech nie narzuca swoich fanaberii innym do stosowania. Bo jedząc schabowego wydaje się nie wiedzieć, jak trafił do ubojni i co tam z naszą świnką wyprawiano. Albo nie chce wiedzieć.

    Tym niemniej - uważam histerię wokół żywego karpia za jakieś quasi religijne zidiocenie. Ni to ekologia, ni to obrona życia. Nie wiadomo o co w tym chodzi, jak w sekcie religijnej.
  • krysia20000 04.12.18, 13:51
    Daruj sobie ten tani maczyzm, bo się ośmieszasz tylko. Jako wędkarz to powinieneś tego karpia złowić samodzielnie i opisać jak łyżeczką do herbaty przerębel w zamarzniętej tafli Jeziora Łańskiego wykonać, odpędzając się przy tym od polarnych misiów, a nie tłumaczyć pokrętnie okołoświąteczny masowy biznes hodowlany i towarzyszący mu zbędny rytualny ubój, już to argumentując zdrowiem i świeżością, już to humanitarnością, już to 'naturalnością', by w końcu pomajtać wędką, jak prawdziwy niedrobnomieszczański mężczyzna, co?

    Do innych ryb, drobiu i mięsa takiej mitologii nie dopisujesz, więc po kiego hipokryzję zarzucać tym, którzy kwestionują sens wigilijnokarpijnej hecy? Czy jakakolwiek inna ryba poza okresem świątecznym sprzedana i reklamowana jest w polskich sklepach jako 'żywe'? W 99 procentach przypadków nie. Rządzą mrożone filety, konserwy z puszki, marynowane śledzie w słoikach i wędzonki. Elitarni weekendowi "jako wędkarze" mistrzowie sprawiania to reszta do setki.
  • krysia20000 04.12.18, 15:05
    Przedświąteczna atmosfera się udziela, widzę. Pozostaje życzyć lepszych inwektyw w nadchodzącym roku.
  • reniam_123 04.12.18, 15:46
    Haen2010 podał przepis z opisem sprawienia karpia i choć ja karpia nie jadam, a co za tym idzie, nie sprawiam, to jego opis i przepis bardzo mi się podoba bo jest jasno i bez zawiłości napisane, a widzę, że ciebie Kryśka szlag trafia, że jest ktoś, kto potrafi ładnie i rzetelnie coś opisać. Do tej pory to ty wiodłeś tutaj prym. Może czas odpuścić i niech inni się wykażą, nie tylko ty gotujesz i pieczesz.
  • krysia20000 04.12.18, 16:37
    Gdybyś uważnie prześledziła dyskusję to może byś spostrzegła, że moja uwaga wobec sprawiacza ryb nie dotyczyła wcale technik i metod patroszenia. Wcale nie ładnie i nierzetelnie Haen2010 odniósł się do uwagi innej czytelniczki kwestionującej zasadność i etyczność nabywania żywych karpi na Wigilię i ich domowego uboju. Nawet nie ukrywając specjalnie poczucia wyższości zatytuował swoją odpowiedź do niej jako 'mały wykład o rybie dla drobnomieszczanki'. Odniosłem się do tego wykładu, zwracając uwagę na nieprzekonującą argumentację i niekonsekwencję w jego naturalistycznym podejściu. Jeśli nie widzisz, że nawet Twój wpis się podczepia pod tę gałązkę drzewka dyskusji, to nic na to nie poradzę.

    Poza tym to forum służy dyskusji, pod warunkiem zachowania kultury wypowiedzi, więc ta prośba o odpuszczenie jest cokolwiek osobliwa. Jak widzisz, albo i nie widzisz, Twój jasny i rzetelny autor zdziebełko się zagalopował i jego kilka ostatnich wypowiedzi zostało wyciętych.
  • haen2010 04.12.18, 18:34
    Ależ ja Cię bardzo kulturalnie przeprosiłem. Dlaczego to kasujesz?
  • krysia20000 04.12.18, 19:51
    Ja niczego nie kasuję i nie mam nic wspólnego z moderacją tego forum.
  • jackk3 04.12.18, 20:45
    A ja podsumuje ze naprawde nie ma sie czym podniecac (mowie o karpiu). Chyba jedna z najgorszych ryb jesli chodzi o walory smakowe i w wielu krajach uwazana za rybe szkodnika. Malo to jest innych ryb w sklepach? I nie mowcie mi o tej tradycji proletariackiej... Mnie sie karp zawsze z PRL kojarzyl czy to smakowo czy to 'kulturowo'.
  • haen2010 04.12.18, 21:04
    Masz sporo racji, ja lubię ryby. Karp gdzieś na czwartej, piątej pozycji. Za węgorzem, dużym leszczem. sandaczem i chyba szczupakiem. Halibutem. Ale w galarecie jest królem ryb. Nie ma lepszej.
  • roseanne 04.12.18, 21:36
    wole pstraga :)

    --
    co bylo to bylo
    co moze byc jest
    a bedzie to co bedzie
  • jackk3 04.12.18, 22:49
    W tym sek ze np karp po zydowsku czy chocby w tej galarecie to tak sobie smakuje karpiem bo smakuja glownie dodatki. U mnie w rodzinie od pokolen krolowal ten po zydowsku i ten rodzaj karpia jeszcze lubie i moge zjesc ze smakiem. ale o wiele lepsza opcja dla mnie jest np. losos w galarecie (tylko nier ten syf hodowlany).
  • haen2010 05.12.18, 05:44
    Za łososiem nie przepadam. Za pstrągiem również. Ale zapomniałem o sielawie. Świeżo uwędzona smakuje fantastycznie. Rzadko, ale można ją dopaść na Mazurach. Lubi bardzo głęboką wodę.
  • aqua48 07.12.18, 22:08
    jackk3 napisał:

    > W tym sek ze np karp po zydowsku czy chocby w tej galarecie to tak sobie smakuj
    > e karpiem bo smakuja glownie dodatki.

    No, to ja akurat z karpia po żydowsku wydłubuję rybę, dodatki niespecjalnie :)
  • haen2010 08.12.18, 07:23
    Ja jeszcze z tym imbirem do karpia w galarecie. Pisałaś o sproszkowanym, ale czy dodatek świeżego do wywaru nie byłby lepszy? Chętnie spróbuję.
  • aqua48 08.12.18, 13:16
    haen2010 napisał:

    > Ja jeszcze z tym imbirem do karpia w galarecie. Pisałaś o sproszkowanym, ale cz
    > y dodatek świeżego do wywaru nie byłby lepszy? Chętnie spróbuję.

    Wiesz, u mnie w domu tradycyjnie dodaje się sproszkowany - łatwiej wyczuć kiedy jest go dość, a balans aromatów imbiru, gałki muszkatołowej i soku oraz skórki z cytryny został osiągnięty, świeży jest bardziej intensywny w smaku i aromacie i sądzę, że można z nim dużo szybciej przedobrzyć.
  • haen2010 08.12.18, 17:09
    Zrobię sobie małą porcję na boku i sprawdzę. Recenzja po Nowym Roku. Mała szczypta, mówisz? Jak gałki.
  • aqua48 08.12.18, 17:40
    haen2010 napisał:

    > Zrobię sobie małą porcję na boku i sprawdzę. Recenzja po Nowym Roku. Mała szczy
    > pta, mówisz? Jak gałki.

    Tak, ja biorę niewiele i ewentualnie dosypuję dopóki nie będzie idealnego balansu smakowego. ani imbir ani gałka, ani cytryna nie powinny się wybijać, tylko współgrać ze smakiem ryby i go podkreślać.
  • haen2010 16.12.18, 08:36
    Już sprawdziłem. Nie rybę, ale ozorki w galarecie prawie w technologii mojego karpia. Dodałem do wywaru ozorkowo-warzywnego kawałek korzenia imbiru, wielkości palca. Bardzo dobrze się spisał. Można śmiało go dodać do wigilijnego karpia.
    Poza tym takie ozorki bardzo lubimy również na gorąco, w sosie chrzanowym. Jeszcze raz dzięki.
  • erte2 12.12.18, 22:14
    haen2010
    Heniu, wzruszył mnie ten wałek do ciasta....
  • erte2 12.12.18, 22:21
    Znalezione w sieci:
    Narodziny nowej karpiowej tradycji
    Karp nie jest rybą rdzenną polską, sprowadzono go ok. XII-XIII wieku, najprawdopodobniej z czeskich lub morawskich hodowli cystersów. Cystersi hodowali go w przyklasztornych stawach. Z czasem zadomowił się na szlacheckich stołach, najczęściej ten dziki, rzeczny. Jednak nigdy nie stał się tradycyjną wigilijną rybą, bo jednej takiej ryby po prostu nigdy nie było. Były śledzie, w bogatszych domach sandacze czy szczupaki. Świątecznego karpia zawdzięczamy ministrowi Hilaremu Mincowi. Po wojnie był problem z rybami – nie było ich, a może inaczej, były, ale nie w sklepach. I wtedy minister wkroczył ze swoim hasłem o karpiu na każdym polskim wigilijnym stole. Karpia łatwo masowo hodować, jego cena od początku była bardzo przystępna. I tak ok. 1948 roku, lansowany na wigilijny bestseller, jest nim do dzisiaj. Stereotyp tradycyjnego karpia na Wigilię obalony. Na marginesie, do dzisiaj karpie to 80% hodowanych u nas ryb, z prostego powodu – ceny.
  • haen2010 13.12.18, 05:57
    Wałek do ciasta? Dobry sprzęt do solidnego ogłuszenia solidnej ryby. Skubane żywotne są. Historię karpia znam, a pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt lat to też solidna tradycja. W tej dawniejszej nie wymieniłeś jesiotra, wraca powoli w hodowli. Sum też niezły do konsumpcji, taki kilka kg.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.