Dodaj do ulubionych

czy macie słabość do jakiegoś "świństwa"? ;)

IP: 193.111.166.* 23.02.05, 11:52
Chodzi mi o produkty, o których wiadomo, że są sztuczne, z konserwantami,
bezwartościowe, a jednak czasem ma się na nie wielką ochotę.
Ja się przyznam od razu, że bardzo lubię do śniadania kawę z
tzw. "zabielaczem" czyli pseudo-śmietanką w proszku. Wiem, że to sama chemia,
ale jakoś mi pasuje i co zrobić.
I jeszcze jedno - na kaca doskonale robi mi chińska zupka z makaronem ;))
Edytor zaawansowany
  • invicta1 23.02.05, 11:56
    ja mam słabosc do salsy serowej CASA FIESTA do nachos
    nie wiem czy to ser widzialo, ale dobre jest:)
    --
    Kabhi Khushi Kabhie Gham...
  • hania55 23.02.05, 12:06
    Tak jak invicta, raz na długi, długi czas - salsa serowa Casa Fiesta. Jeszcze
    rzadziej popcorn w kinie, ale zapach kusi mnie często. W wielkie upały czasami
    piję colę z cytryną, chociaż w ogóle nie lubię słodkich, gazowanych napojów.
  • mea8 23.02.05, 12:11
    Popcorn w kinie obowiązkowo. Uwiebiam jak mi później usta puchna od soli:PP
    Dobrze że stosunkowo rzadko chodze do kina:)) bo by mi odpadły.
    I zupki chińskie, ale smakują tylko w pracy. w domu nawet nie tknę.
  • olabogga 23.02.05, 12:11
    koka kola
    miśki haribo i inne, te najkwaśniejsze
    prażynki krewetkowe
    czasem chińska zupka (zwłaszcza w plenerze:-)
    kostka rosołowa, ale to wynika ze słabości nazywanej lenistwem

    jak byłam mała to jadłam kwasek cytrynowy, na zmianę z cukrem waniliowym.
  • Gość: sloneczko IP: *.fbx.proxad.net 23.02.05, 12:30
    a orenzadki w proszku ? Jak bylam mala , rozpuszczaly sie w buzi i szczypaly w
    jezyk. Boskosc!!!!Cola, nie dorownuje ze szczypaniem, oczywiscie w jezyk.
  • olabogga 23.02.05, 12:39
    ale są takie lody dla dzieci "kłujące" które eksplodują w buzi dając efekt
    szczypania.
    no i polecam żelki - im bardziej sour (kwaskowe), tym bardziej bąbelkują na
    języku.
  • karmilla 23.02.05, 12:44
    teraz to nawet nie wiem, czy istnieją, ale też jak byłam dzieckiem to jakoś nie
    pamiętam, żebykomuś taka orenżadka do picia służyła ;-)
    i mleko w proszku się jadło - tak cudownie zaklejało
    do dziś potrafię zjeść (ale tylko kawałeczek) wapna z witaminką C - czyli w
    jakimś konkretnym smaku - tak fajnie musuje na języku. Ale całej pasytlko to
    się raczej nei da w ustach rozpuścić ;-)
  • siostraheli 23.02.05, 12:19
    mam zdecydowana slabosc do vegety.
  • Gość: kohol IP: *.crowley.pl 23.02.05, 13:18
  • Gość: kate IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 20:00
  • karmilla 23.02.05, 12:25
    czasem "chuda" cola, ale to jak mi co za żołądku zelega i potrzebuję
    rozpuszczalnika ;-)
    desery z kupeczków typu: deser królewski Zotta
    i pewnie by się coś jeszcze znalezło, ale że mój żołądek źle reaguje na chemię,
    to jest tego coraz mniej.
  • dodwig2 23.02.05, 12:41
    Woda z octem i sodą - zamieszać i szybko wypić - świństwo, ale ja to lubię,
    świetnie gasi pragnienie
  • karmilla 23.02.05, 12:45
    wolę kwasek cytrynowy w miejce octu (a i to w razie braku cytryny) - dawno już
    nie piłam
  • Gość: kiwi IP: *.chello.pl 23.02.05, 12:49
    Ale świetne te Wasze "świństwa"!
    ja chyba nie mam nic takiego, w każdym razie sobie nie przypominam, ale czyta
    się to - świetnie.
    No, może to ze niektóre jabłka uwielbiam zjadać z ogryzkiem.
  • Gość: psotka IP: *.ula16.1000lecie.pl 23.02.05, 12:55
    Do tego co juz wymieniono dodaje budyn i kisiel w wersji kubkowej. Jak mnie
    przyszpili na cos slodkiego :)
  • default 23.02.05, 12:59
    Trudno mi się powstrzymać przed użyciem kostki rosołowej albo vegety do
    gotowania zup.
    Natomiast mój mąż notorycznie pochłania obrzydliwe budynie z "bitą śmietaną"
    Bakomy czy innej Campiny, fuj.
    --
    "Tylko jedna istota posiada broń, która nie wyrosła z jej ciała; dlatego też
    wrodzone, właściwe temu gatunkowi sposoby zachowania się nie przygotowały
    wystarczająco mocnych hamulców przed użyciem owej broni."
  • Gość: iwona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 13:01
    Uwielbiam lizać rosołowe kostki - tak z papierka,
    a juz najlepiej podczas czytania ksiązek:))
  • cynamonowamay 23.02.05, 13:16
    Ja wprost uwielbiam kremy Paradies Creme Dr. Oetkera zwlaszcza tiramisu,
    bananowy, waniliowy i nugatowy. Jak dla mnie sa przepyszne, prawdziwie kremowe,
    mniam.

    Czekolady, zelkow, galaretek, chalw, nugatow, ciastek i in. nawet nie
    wspominam, bo uwielbiam slodycze, praktycznie wszystkie.

    Swego czasu codziennie zajadalam sie Belriso (zwlaszcza cynamonowym i
    waniliowym) ale teraz juz mi troche przeszlo.
    --
    "The spiderman is having me for dinner tonight"
  • olabogga 23.02.05, 13:21
    oj, iwona, prawie się sturlałam pod stół:-))
    przypomniałaś mi o mojej kolejnej dziecięcej fascynacji. kropla maggi na język,
    jedna, druga. mmmm.
    albo kanapka z masłem i maggi.
  • Gość: iwona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 16:49
    Kanapka i owszem, ale z samą tylko musztardą, maslo beee, visolvit pożerany
    kilogramami, kule z miąższu cieplego jeszcze chleba, ugniecione brudnymi lapami,
    kieeeeeeedyś to byly czasy!!! Nie jesz już maggi na język? :))
  • olabogga 23.02.05, 18:23
    teraz sobie leję na język ocet balsamiczny, strumyczkiem:-)
  • Gość: iwona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 20:34
    Też fajna perwersja:))
  • Gość: Asia IP: *.rajgrod.sdi.tpnet.pl 25.02.05, 13:19
    jakie tam kiedyś? Kulki z chleba to moja "pasja" do dzisiaj, od 30 lat. no i te
    cholerne pestki słonecznikowe w wielkich ilościach.
  • Gość: annika IP: *.ice.ae.wroc.pl 24.02.05, 14:02
    ze wstydem przyznaję.
    Świeży chleb posmarowany majonezem i na to alternatywnie:
    1/ vegeta
    2/ przyprawa grillowa kamisa
    w ostateczności ziarenka smaku.
    :D
  • Gość: uwaga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.05, 20:04
    z tym maggi na kanapke czy na jezyk to radze naprawde ostroznie, z umiarem -
    moja mama zawsze tak lubila i raz sobie bardzo duzo tego maggi na chlebek
    nalala, wrecz ta kromke nasaczyla - efekt: silne zatrucie (okropne zawroty
    glowy, a co za tym idzie niemoznosc utrzymania pionu, silne parcie na mocz -
    tak dziala lubczyk w duzej ilosci)
  • Gość: pikaczu IP: 195.205.73.* 25.02.05, 09:46
    hehehehehehe no o tym to jeszcze nie słyszałam!!:)))
  • plucha 23.02.05, 13:03
    Lubię krytykowane tutaj często paluszki "krabowe". Dokładnie przeczytałam
    nieraz ich skład, ale to mi jakoś nie przeszkadza - wczoraj na kolację miałam
    sałatkę taką: paluszki, świeży ogórek, szczypiorek, majonez, kilka kropel soku
    z cytryny. Mniam. Cały bukiet E-coś tam ;-))
  • Gość: Karla IP: 193.41.113.* 23.02.05, 13:11
    ja jestem uzalezniona od werthersow i mlecznych cukierkow, pochlaniam je calymi
    opakowaniami i nie moge sie opanowac... :(
  • paprotka-gd 23.02.05, 13:11
    Cappuccino jacobsa , teraz właśnie popijam cremafino
  • cynamonowamay 23.02.05, 13:19
    A propos Cappuccino Jacobsa to ostatnio bardzo polubilam to o smaku Bialej
    Milki i Toblerone.

    --
    "The spiderman is having me for dinner tonight"
  • Gość: kacha IP: *.poch.com.pl 23.02.05, 13:12
    Mleko w proszku ! Wkładać paluch i oblizywać ! Paskudne ale dobre !
  • kohol 23.02.05, 13:13
    Do chińskiej zupki dodać: łyżkę koncentratu pomidorowego, łyżkę śmietany, dużo
    natki pietruszki, sezam i pestki słonecznika.
    Pycha!

    --
    -----
    Choose your future
    Choose life
  • olabogga 23.02.05, 13:23
    uzdatnianie chińskich zupek to temat na osobny wątek, no nie?
    dodaję czasem groszku zielonego, pokrojonego pomidora i pietruchę.
  • Gość: kohol IP: *.crowley.pl 23.02.05, 13:27
    olabogga napisała:

    > uzdatnianie chińskich zupek to temat na osobny wątek, no nie?

    To prawda!
    :D

    > dodaję czasem groszku zielonego, pokrojonego pomidora i pietruchę.

    O, na groszek to bym nie wpadła :D
    Ale poważnie, polecam z pestkami, najlepiej podprażonymi :)
    Inna wariacja to starty żółty ser - tylko nalezy uważać, żeby się z niego gula
    nie zrobiła :D
    Można też dodać kiszony ogórek - i mamy ogórkową :D
  • olabogga 23.02.05, 13:30
    można by wrzucić kilka krewetek, trochę poszatkowanej pekińskiej, kiełki,
    imbir, czosnek, chilli cytrynę i byłby taki podrabiany tajski tom yum.
    a ze srem to muszem spróbować:-)
  • Gość: kohol IP: *.crowley.pl 23.02.05, 14:16
    O, u Ciebie też się mówi "ze srem"?
    :D
  • olabogga 23.02.05, 14:27
    heh:-)
    a garnek z kaszą zawija się w kordłę
  • kohol 23.02.05, 14:57
    O rany!
    Wprawdzie nie z kaszą, tylko z ryżem, ale faktycznie w kordłę!
    :O

    --
    -----
    Choose your future
    Choose life
  • kags 23.02.05, 14:23
    Swietny watek :]

    Zdecydowanie zupki chinskie marki Vifon :). Uzdatniam je dodajac cala palete
    przypraw: sos ostrygowy, sos rybny, czasem sambal, czosnek, wycisniety imbir,
    prazona cebulka...
    Polecam zupke Vifona w pomaranczowej torebce, zdaje sie z serii zupek chyba
    koreanskich - duzo przypraw. Jest jeszcze w zielonej, ale jest bardziej kwasna.

    Dalej:
    zabielacz do kawy - ostatnio zaczal odbijac mi sie mydlam, wiec zaprzestalam.
    czipsy Chio pikantna papryka
    vegeta do wszystkiego
    mleko w proszku (przeciez to nie swinstwo :) ale notorycznie podzeram dziecku ;)
    lody wodne - mialam faze 2 lata temu
    frytki Golden Longs
    Haribo chyba kazde

    Bastaaa! ;).
    --
    "Spektakularny przypadek śmierci kuchennej z pozytywistyczną skrupulatnością
    opisał okularnik Bolesłwa Prus; schorowaną Rozalkę zgrillowała na amen babka
    znachorka."
    A.P.
  • olabogga 23.02.05, 14:29
    lody wodne czyli sorbety? zwłaszcza te ciągliwe, zielonej budki. czy oni dodają
    do nich gumy arabskiej?
  • kohol 23.02.05, 15:00
    A jaka piękna sygnaturka!

    --
    -----
    Choose your future
    Choose life
  • kags 23.02.05, 16:03
    sygnaturka - :]

    co do lodow wodnych, to te zwykle swinstwa kolorowe :)
    sorbety tez bardzo lubie, ale przeciez to samo zdrowie! :)


    --
    "Spektakularny przypadek śmierci kuchennej z pozytywistyczną skrupulatnością
    opisał okularnik Bolesłwa Prus; schorowaną Rozalkę zgrillowała na amen babka
    znachorka."
    A.P.
  • baky 24.02.05, 14:15
    kags napisała:

    > Zdecydowanie zupki chinskie marki Vifon

    Kurczak złoty! Moja ulubiona.
    Dodaję do niej kapust pekińską grubo pokrojoną + półtalarek dymki. Wbijam
    surowe jajko - koniecznie + sos sojowy + chilli z imbirem.
  • Gość: dalloway IP: *.chello.pl 23.02.05, 13:25
    chińskie zupki w pracy (coraz rzadziej)
    chipsy w czasie sesji (poza sesją na sama myśl mam mdłości)
    nachosy w kinie ( z salsą serową ofkors)

    no i w sesji albo przed premierą jak próby kilka nocy pod rząd to red bull -
    ale zawsze z maksymalnym obrzydzeniem (ten ohydny smak rozwodnionych lanrynek),
    tyle że stawia na nogi (kawa na kawoszkę nie działa)
  • soova 23.02.05, 13:23
    Bardzo lubię czekoladę z automatu. Naprawdę wolę taką z automatu, niż z
    kawiarni...
  • monia_77 23.02.05, 14:12
    Uwielbiam "konserwe turystyczna" taka mieloneczke utaplana w tluszczu z
    najgorszych swinistw pewnie robionom, gruby plaster na wiejskim chlebie i ogor
    malosolny w lecie w plenerze lub na majowce jakiejs. Ehh!

    Zupki chinskie pozeram notorycznie w pracy z koprem i sosem sojowym.

    Parowki lubie bardzo i sie uwolnic nie moge od tych morlinek no i w sosie
    sojowym sa lalucha ;-)

    Hmm no i to chyba wszycho.
  • plucha 23.02.05, 14:29
    monia_77 napisała:

    > Uwielbiam "konserwe turystyczna" taka mieloneczke utaplana w tluszczu z
    > najgorszych swinistw pewnie robionom

    Tak, tak! Mam to samo, jeszcze jest mielonka w puszce p.t. "gulasz angielski" -
    też świństwo o charakterystycznym smaczku, oblepione taką galaretką, czasem
    mnie nachodzi nieprzeparta chęć na takie cuś.
  • kohol 23.02.05, 15:03
    W czasach kryzysu mama moja kochana brała jakąś taką mielonkę czy
    inszy "gulasz", kroiła w plastry, maczała w cieście i smażyła... Jejku, ile ja
    bym dała, żeby odnaleźć ten smak...

    --
    -----
    Choose your future
    Choose life
  • jacekm22 26.02.05, 22:40
    Bronie gulaszu angielskiego !!! To nie bylo zadne swinstwo !! Byla ( jest ??)
    jedna z lepszych konserw z poznego PRL-u , miala doskonaly smak .Pamietam jak
    zbieralismy kartki na mieso by miec na wakacje pare puszek !!!! I jak to wtedy
    smakowalo.
  • kwik 23.02.05, 13:42
    nie moge sobie przypomniec..
    ale kiedys mleko w proszku na sucho (oraz bananowa humana :P
  • e_katt 23.02.05, 14:20
    Z dzieciństwa taki widok mi pozostał:
    wujek robi w kuchni kawę, jedną łyżkę "śmietanki" sypał do kawy, jedną zjadał..
    zawsze

    --
    Kobiety dzielą się na: DAMY, NIEDAMY i.. NIEDAMYWSZYSTKIM
  • speni 23.02.05, 14:58
    Zawsze i wszędzie zjem to świństwo, tak juz mam od dziecka.
  • mantha 23.02.05, 15:06
    Chyba ja najgorzej mam: jestem uzalezniona od zjedzenia raz na 2-3 miesiące
    pikantnych skrzydelek w KFC, chyba czegos dosypuja do tej panierki...
  • hania55 23.02.05, 16:00
    Przyznam się szczerze, że choć raz na pół roku muszę zjeść kanapkę w KFC
    (Zinger) i pikantne polędwiczki. Na pewno dosypują coś uzależniającego do
    panierki!!
    Ostatnio dotarłam do strony, która podaje wartości odżywcze tych przysmaków i
    mało nie padłam trupem ;-)
  • giezik 23.02.05, 18:04
    a ja sie odzaleznilem, a co ciekawe, jak jakis czas temu zjadlem zingera, to sie tak sobie czulem po tym - jakos tak mi zaleglo.
    Ale fakt - ze kiedys co pewien czas cos "mnie wolalo" i musialem

    --
    "Twoje czytanie było wspaniałe, nie rozumiałem ani słowa. To musi być doprawdy potężny język, kiedy nie wiadomo w ogóle, o co chodzi."
  • hania55 23.02.05, 20:08
    Bo po tym zawsze się człowiek czuje tak sobie. Chcesz zobaczyć, ile jeden mały
    zinger ma kalorii, tłuszczu, itd? ;-)

    www.nutritiondata.com

    Po prawej stronie są linki do wartości odżywczych jedzenia z fastfoodów.

    Niemniej jednak, czasami aż mnie skręca, kiedy przejeżdżam albo przechodzę obok
    KFC!

  • giezik 23.02.05, 20:20
    znalazlem tam rzecz ktora mnie zadziwila (na PKS-ie wyjasniam)

    :)

    --
    "Twoje czytanie było wspaniałe, nie rozumiałem ani słowa. To musi być doprawdy potężny język, kiedy nie wiadomo w ogóle, o co chodzi."
  • hania55 23.02.05, 20:39
    Tak, ta strona jest bardzo fajna i wiele ciekawych rzeczy można się z niej
    dowiedzieć.
  • mantha 24.02.05, 10:21
    Wlasnie to zaleganie - cos jest nie tak, bo po zjedzeniu skrzydel (+ zeby sie
    dobić juz zupelnie - frytkek)przez pol dnia mam kule z żołądku, i zadne mięty,
    herbaty i rumianki nie pomagają. ale nic to, raz na 2 miesiące nie zaszkodzi :-)
  • hania55 24.02.05, 10:41
    Jeśli weźmiesz pod uwagę, ile w tych przysmakach jest tłuszczu, chemii, że
    kurczaki są hodowane przemysłowo, więc faszeruje się je Bóg-wie-czym - masz
    odpowiedź na pytanie o to, dlaczego takie jedzenie zalega w żołądku.

    I wiedząc o tym wszystkim i tak pewnie niedługo ulegnę Zingerowi i
    polędwiczkom, bo już z pół roku ich nie jadłam ;-)
  • kags 24.02.05, 08:48
    Kurcze, KFCowe swinstwa tez lubie... I to okropne lody z MakaDonalda z polewa
    karmelowa x2 :). Szczegolne uzaleznienie mialam od Zingera greckiego...
    --
    "Spektakularny przypadek śmierci kuchennej z pozytywistyczną skrupulatnością
    opisał okularnik Bolesłwa Prus; schorowaną Rozalkę zgrillowała na amen babka
    znachorka."
    A.P.
  • marghot 23.02.05, 15:08
    Czasem ssie mnie na jakieś świństwo, wybieram wówczas chipsy lub "zupkę"
    pomidorową Amino.
    Co prawda walczę z tym i po zupkę sięgnęłam ostatnio jakieś 2 miesiące temu,
    ale ssaniu czipsowemu trudniej mi się oprzeć i 1 w miesiącu sięgam po toto :(((

    jednak staram się nei mieć wyrzutów sumienia, bo wtedy taki produkt szkodzi
    podwójnie ;)
    --
    "Z każdych pięciu funtów, dolarów, franków czy marek, jakie wydajesz na wino,
    przynajmniej jeden to cena samego zapachu, tego eterycznego i cudownego
    przeżycia, którego doświadczasz zanim weźmiesz wino do ust."
  • kikkera 23.02.05, 15:49
    "gruźliczanką"... napój gazowany w kolorze różowym sprzedawany na ulicy. Jak ja
    to uwielbiałam! Kilka lat temu wypuszczono na rynek coś bardzo podobnego, ale
    tym razem w bardziej higienicznej wersji - w butelkach.
  • hania55 23.02.05, 16:01
    Gruźliczanka to był zakazany owoc mojego dzieciństwa. Różnych wybiegów
    używałam, żeby tego nektaru pokosztować, ale rodzice byli bardzo nieustępliwi.
  • amused.to.death 23.02.05, 17:43
    Pepsi Light - moja wielka miłość
    Twister w KFC - jedyny fast food jaki jadam, rzadko, ale czasami jak mam ochotę to muszę iść.

    --
    Everyone says, "I’m getting down too low"
    Everyone says, "You just gotta let it go"
    You just gotta let it go
    You just gotta let it go
  • Gość: Cynamoon IP: *.it-net.pl 23.02.05, 17:57
    Mam slabosc do sprzedawanych na wage niezidentyfikowanej wafli w mlecznej
    czekoladzie przekladanych tlustym kremem :-)
    Uwialbiam coca cole, ale uswiadomilam sobie, ze nie pilam do wrzesnia :-)
    Sezon na cole mam w lecie, pije ze 2 3 razy w miesiacu.Albo zamiast coli
    mountain dew.
    Z rok temu Knorr mial taka zupke chinska- imbirowa orientalna w skladzie amiala
    mleko kokosowe i byla pikantna(szybko zniknela z rynku) kupowalam ja ciagle.
    I kwasne zelki nie mowiac juz o lukrecjowych.
    Poza tym,nalogowo jem snickersy (od lat) lub cukierki czekoladowe Solidarnosci
    oraz cukierki typu werthers czy campina.
  • Gość: Cynamoon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 21:27
    niezidentyfikowanej firmy wafli a cole (tylko light) pije nie 23 a 2-3 razy w
    miesiacu.
    Czasem tez kusze sie na paczka, takiego w ksztalcie serca, z lukrem i
    truskawkowa zelowata galaretka inside. Nigdy nie lubilam paczkow, ale zjadlwszy
    przypadkiem ten, uznalam, ze jest w nim jakis narkotyk i kusi mnie, kusi...
    I czekolada z automatu, mniam, zwlaszcza jak automay jest firmy Deli czy jakos tak.
    Czasem tez musze zjesc orzechowe snaki star foods albo kokosowe wafelki Skawa i
    draze orzechowe tejze firmy.
    Ech!
  • Gość: anicka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.05, 19:10
    hehe...chwila prawdy..hm.wiec,chipsy pringle's,prazynki i inne gryzaki.no i
    slodzik.i gazowane slodkie napoje.gorace kubki-notorycznie!no i..bita smietana
    w aerozolu...mniam!
  • aga857 23.02.05, 21:13
    Parówki Morliny Classci- pakowane po pięc :). Maczane w majonezie i ketchupie.
    Nie potrafię się od nich uwolnic i tak 2-3 x w miesiącu zajadam się tym.
  • coralin 23.02.05, 22:00
    Mam i czasem uzywam kostki Knorra pietruszkowo-lubczykowej i grzybowej.
    Kiedyś uzywałam sporadycznie sosów ze słoika, ale od ponad pól roku tego nie
    robię(wpływ forum) i robie sosy z pomidorów w puszce lub pulpy pomidorowej.
    Czasem lubię zjeść kaszankę i wątróbkę, ale nie wiem czy to sie liczy:)
    Czasem lubię zamówic dobrą pizzę na cienkim cieście z kiełbasa , czosnkiem i
    cebulą. Majonezu i keczupu jem maleńko i okazjonalnie, a jeśli juz to jednak
    kupne: Kielecki i Heinz.
    Coli, frytek, czipsów, batonów nie lubię i nie jem.
  • e_katt 26.02.05, 22:32
    coralin napisała:

    > Czasem lubię zjeść kaszankę i wątróbkę, ale nie wiem czy to sie liczy:)


    eee tam, nie liczy się.. ;))
    żadne to świństwa, a dobrze sprawione smakują wyśmienicie

    --
    Kobiety dzielą się na: DAMY, NIEDAMY i.. NIEDAMYWSZYSTKIM
  • Gość: ann IP: *.chello.pl 23.02.05, 23:04
    ze wstrętnych rzeczy to muszę zjeść od czasu do czasu
    paprykarz szczeciński. ale się zrobiło ciężko!! gdyż dogadzał memu podniebieniu
    rzeczony paprykarz klasy II, a Unia chyba zabroniła... no bo jak mam to sobie
    inaczej wytłumaczyć?
  • Gość: kohol IP: *.crowley.pl 24.02.05, 10:36
    Ach, paprykarz - wyjazd, chleb, paprykarz i plasterki ogórka... Ach...
  • jarek_zielona_pietruszka 23.02.05, 23:12
    przeczytałem uważnie wszystko ja też uzależniony jestem od pepsi,a ztych
    produktów schweps bitter lemon, ale ostatnio nigdzie go nie mogę znaleźć.
  • kags 24.02.05, 08:52
    Bitter Lemon widziany ostatnio byl w Bomi. Tez bardzo lubie. Szkoda tylko, ze
    tak szybko uciekaja z niego babelki :(.
    --
    "Spektakularny przypadek śmierci kuchennej z pozytywistyczną skrupulatnością
    opisał okularnik Bolesłwa Prus; schorowaną Rozalkę zgrillowała na amen babka
    znachorka."
    A.P.
  • Gość: szopen IP: 206.73.209.* 24.02.05, 10:30
    Po przeczytaniu wszystkich powyzszych postow zadnego "swinstwa" nie znalazlem.

    Chyba sie za bardzo przejmujemy.

    Wiecej luzu.
    Mniej wyrzutow.
  • hania55 24.02.05, 10:41
    Masz wybitnie luźne podejście ;-)
  • Gość: szopen IP: 206.73.209.* 24.02.05, 10:53
    Podejscie mam luzne ale i rozsadne.

    Wiem jak sie robi "smietanke w proszku" do kawy, maggi, kawe instant, lody
    wodne, sorbety itd.

    Swinstw generanie nie widze.

    A ten paprykarz szczeciski to bylo w zasadzie ulubione jedzenie jak bylem maly
    i mieszkalem w Polsce.
    W kanapce z maslem na zimno, zaden odgrzewany.

    No i wile innych wymienionych grzechow tez czesto popelniam.

    Nie nalezy zycia az tak powaznie traktowac.
  • kags 24.02.05, 11:17
    Ale chyba tego wszystkiego nikt nie bierze na serio ;).

    --
    "Spektakularny przypadek śmierci kuchennej z pozytywistyczną skrupulatnością
    opisał okularnik Bolesłwa Prus; schorowaną Rozalkę zgrillowała na amen babka
    znachorka."
    A.P.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka