A zna Pani "grattin de frits de mer"? Tez bretonskie. Owoce morza, te
twardsze (moules, araignees de mer itp) sieka sie i gotuje, razem z odrobina
pietruszki i selera. Nastepnie wrzuca sie wszystko do zaroodpornego naczynia,
zalewa smietanka kremowa dosc gesta, dodaje sie troche soli i pieprzu i do
piekarnika na kwadrans. Po wyjeciu morskie smakolyki plywaja w dosc slodkim
sosie ukryte pod powloka upieczonej smietanki. Mniam mniam, pycha!
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.