IP: *.studio.clubnet.pl 08.09.02, 12:50
mmm....własnie jestem swierzo po zjedzeniu Lecza. dopiero
stawiam pierwsze kroki w kuchni więc czegoś zabrakło. ale
uwielbiam. co mnie niezmiernie zdziwiło, w przepisie nie ma
cukini. ja osobiście znam wersję z cukinią i inna niemieści mi
się w głowie...ekhem...w brzuszku. i moja mama i siostra takie
przyrządzaja. każda oczywiście na swoją modłę. obydwie wersje
pyszne.
smacznego
de-ja-vu@o2.pl
Edytor zaawansowany
  • ariana_ 08.09.02, 23:10
    Właśnie.Ja też nie wyobrażam sobie lecza bez cukini.Juz raczej nie dodałabym
    kiełbasy, ale cukinię(kabaczek)ZAWSZE. Czasami dodaję bakłażana.Próbowaliście?
    Leczo ma wtedy bardziej łagodny, słodkawy smak.
  • Gość: anma IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.09.02, 23:23
    Zgadzam się z Toba całkowicie! Leczo może być bez kiełbasy ale musi być z
    cukinia lub kabaczkiem...mniam....
    W wersji zimowej dodaję czasem czerwoną fasolę z puszki. A skąd cukinia w
    zimie? Kiedy jest sezon na cukinie, czyli teraz, kroję w kostkę i zamrażam w
    woreczkach. Zimą do lecza jak znalazł.
    Ale, ale...w czasie wakacji wpadł mi w ręce przepis na placuszki z cukini z
    sosem pomidorowym, ale ja go zmodyfikowałam i zamiast sosu zrobiłam leczo bez
    kiełbasy i bez cukini. No i te placuszki z cukini (cztery na duży płaski
    talerz się mieszczą) polałam tym leczo (leczem?). Palce lizać! Ot, taka inna
    wersja...
    Pozdrawiam
  • m-p 09.09.02, 00:11
    Drogie Panie.
    1. Leczo jest, o ile mi wiadomo bez cukinii;
    2. Cukinia występuje we francuskim ratatuille i włoskiej peperonacie (też takie
    'leczo':))), w ratatuille z oberżyną (bakłażanem), w peperonacie z czosnkiem
    3. W żadnej z tych potraw nie występuje kabaczek;
    4.każda z tych potraw nieco się różni, mimo że wszystkie są typu "com miał, tom
    dał";
    Tak mi się przynajmniej do tej pory wydawało...

    I wybaczcie wykład:
    botanicznie cukinia to nie kabaczek. Kabaczek to rodzaj dyni zwyczajnej. Są
    spokrewnione, ale to nie jest ten sam gatunek! Weżcie, proszę pod uwagę,że
    nasze słowo ogórek pochodzi od francuskiego courgette (wł. zuccini), którego
    jacyś 'nieuceni' nasi przodkowie wzięli za ogórka.
    Cukinia jest wielkości ogórka i jest umiarkowanie zielona - nakrapiana.
    Kabaczek jest ciemnozielony i duży, jak to dynia.
    Kobaczek, jak już pisałem, nadaje się do karmienia świń i do faszerowania w PKB
    (Polskiej Kuchni Barowej).
    Nie da się jeść kabaczka surowego, młodą cukinię i owszem w sałatkach.
    Cukinie się smaży 2-4minuty (krócej od pomidora i papryki!), lub tylko
    blanszuje.
    Cukini się nie obiera. Kabaczek musi być obrany.

    Pozdrawiam
    Więcej o różnicy między kabaczkiem a cukinią pisać nie będę, obiecuję.

  • Gość: anma IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.09.02, 10:31
    Doceniam Twoją troskę, ale myślę, że nam wszystkim chodziło raczej o doznania
    smakowe, a nie nazwę i wykład z botaniki. Chcę powiedzieć, że różnicę między
    cukinią i kabaczkiem (choć nie tak dokładnie jak to przedstawiasz) znam i nie
    przeszkadza to stosować mi tych dwóch warzyw zamiennie w potrawie, którą na
    użytek swój, rodziny i znajomych nazywam "leczo". Nawiasem mówiąc, w
    gazecie "kulinarnej"(jej tutułu niestety nie pamiętam), w której znalazłam
    przepis na placuszki z cukini, rónież było napisane, że zamiast cukini można
    użyć kabaczka.
    Pozdrawiam i smacznego życzę.
  • m-p 09.09.02, 13:30
    Chyba mnie nie zrozumiałaś.
    Czy zjesz dynie(kabaczka) przyrządonego w sposób typowy dla cukini?
    Chyba będzie trochę twardy...
    Z kolei gotując cukinię jak kabaczka dostaniesz ciapraję...
    Smak cukini, jeśli się z niej nie robi ciaprai, też jest inny od smaku dyni.
    Śliwki i brzoskwinie: czy ich też używasz w kuchni zamiennie w imię nie
    bawienia się w botanikę?

    Kiedyś o tym mówił Makłowicz (nie wiem czy jego programy są odbierane poza CK
    Galicją). To on, nie ja, jest autorem sugestii, że kabaczki nadają się na karmę
    dla świń. Myślę, że przesadzał, niemniej jednak coś w tym jest:))

    Spróbuj najprostszy sposób na cukinię:
    1.pokrój ją bez obierania(!) na plasterki jak na ogórek na mizerię;
    2.zeszklij na patelni z oliwą cebulę;
    3.dodaj na patelnie cukinie, polej magi lub sosem sojowym i popieprz, zeszklij
    (tylko 2-4min, nie dłużej!).
    Spróbuj to samo zrobić z kabaczkiem - może wtedy nie będziesz lekceważyła
    różnic gatunkowych.
    Ta różnica wychodzi też na grillu.

    Złośliwość (można nie czytać):
    No chyba że zielony groszek z marchewką gotujesz wg. zasad Polskiej Kuchni
    Barowej (PKB): co najmniej 30 minut duszenia... Był to mój koszmar z
    dzieciństwa. Gorzej od Polek potrafią to robić tylko Angielki.
    Od czasu, gdy spróbowałem przepisu z 'La Maison de Marie-Claire' uważam, że to
    może byc całkiem dobre.
    Pozdrawiam
  • Gość: anma IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.09.02, 13:56
    Teraz to z kolei Ty mnie rozumiesz:-)
    Ja się nie upieram, że cukinia i kabaczek to to samo, tylko mówię, że stosuję
    go zamiennie do tej akurat potrawy, bo mi pasuje. Tak jak czasem gotuję kompot
    ze śliwek, a czasem z brzoskwiń, a czasem z malin, itd. Przepis na placek z
    owocami też mam jeden ulubiony a owoce w nim przeróżne umieszczam (i śliwki i
    brzoskwinie). Bez względu na to czy do mojego leczo dodaję cukinię czy
    kabaczka robie to na samym końcu i w zależności od potrzeb albo dusi się
    jeszcze chwilę albo nieco dłuższą chwilę, a potem gaszę płomień pod garnkiem i
    tak sobie dochodzi (Zepter długo trzyma ciepło i nawet to co jeszcze
    twarde "dojdzie" w ten sposób a się nie rozgotuje).
    Makłowicza uwielbiam słuchać! Gawędziarz kulinarny z niego przedni, a i
    kucharz przeważnie też :-)) Pisze przeważnie, bo parę razy zdarzyło mi się
    oglądać jego gotowanie, kiedy wydawało mi się, że głównym bohaterem jest on
    sam i opowieść a nie potrawa. Szczególnie gdy gotował jakąś zupę (przykro mi,
    nazwy nie pamiętam, ale pochodziła od słowa "woda") bodajże w basenie się
    znajdując...Generalnie zupa polegała na wodzie, chlebie i cebuli i pomimo
    dużych chęci z mojej strony nie mogłam uwierzyć w przekonywanie Pana
    Makłowicza, że warto spróbować.
    A co do złośliwośći: przeczytałam, ale nie biorę jej do siebie :-)) Też nie
    lubię rozgotowanych, papkowatych warzyw. Dlatego co się da gotuję na parze, a
    jeśli w wodzie to "na twardo", czym przyprawiam o dżenie serca moją mamę,
    która gdy czasem pokusi się o uwagę, ze kalafior coś za twardy nie może pojąć,
    ze on jest taki za twardy specjalnie.
    Pozdrawiam :-))
  • m-p 09.09.02, 17:08
    - podobnie jak żurek, ma tyle wariantów :(

  • Gość: leo IP: *.zgorzelec.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 16:28
    Dzięki za wykład mp.
    Leczo to leczo.
    To jakaś paranoja, spotkałem już nawet BIGOS Z KABACZKÓW.
  • ariana_ 09.09.02, 17:03
    Ja tam nadal nie widzę różnicy między cukinią a kabaczkiem.Kupuję TO długie
    zielone a czasami TO jest żółte i jest podpisane "cukinia".Więc bez względu na
    to czy TO jest cukinią czy kabaczkiem , obieram TO ze skóry i bach do gara.
    Miłośnicy lecza! Polecam też dodanie pieczarek , np.zamiast kiełbaski.Niezłe!
  • m-p 09.09.02, 20:05
    W taki razie polecam uwadze znakomity przepis na zupę w wykonaniu ś.p. Piwnicy
    pod Baranami.
    :))
    pozdrawiam
  • mamagnoma 01.11.13, 21:06
    Robie 2 wersje leczo. Miesną dla męża i bezmięsną dla siebie. W wersji mięsnej jest kiełbasa chorizzo zamiast Krakowskiej. W jednej i drugiej poza standartem dodaje ajvar (domowy) i wędzona paprykre (hiszpańska przyprawa w proszku). Wydaje mi sie, ze dzięki tym zmianom/dodatkom leczo nabiera więcej smaku.
  • squirk 01.11.13, 21:21
    mamagnoma napisała:

    > Robie 2 wersje leczo. Miesną dla męża i bezmięsną dla siebie. W wersji mięsnej
    > jest kiełbasa chorizzo zamiast Krakowskiej. W jednej i drugiej poza standartem
    > dodaje ajvar (domowy) i wędzona paprykre (hiszpańska przyprawa w proszku). Wyd
    > aje mi sie, ze dzięki tym zmianom/dodatkom leczo nabiera więcej smaku.

    Polecę coś, co ostatnio przetestowałam - miałam akurat gotową pikantną ratatouille ale z leczo też robiłam - włożyłam porcję do ceramicznego naczynia do zapiekania, zrobiłam dołek, wbiłam jajko, po zapieczeniu podałam z tortillą. Wiem, że to pewnie żadne cudo i Ameryki nie odkryłam ale wychodzi naprawdę smaczne i sycące, taka prosta wariacja na temat huevos rancheros.
    :-)

    --
    Chaotyczna neutralna.
  • nchyb 03.11.13, 12:38
    > lle ale z leczo też robiłam - włożyłam porcję do ceramicznego naczynia do zapie
    > kania, zrobiłam dołek, wbiłam jajko, po zapieczeniu podałam z tortillą.

    bez tortilli, ale wlaśnie lecza i ratatuje z zapieczonymi jajkami również robię i bardzo sobie to chwalimy :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.