Dodaj do ulubionych

niedzielne gotowanie naszych polowek

07.10.05, 13:38
czy wasze polowki, damskie lub meskie, lubia sobie zakasac rekawy w kuchni
wlasnie w niedziele aby nam zrekompensowac nasze poswiecenia w tygodniu?
bo moj to tak co druga niedziele, bo ponoc zmeczony i brak weny, ale nawet
dosc lubi i ma swoje ulubione potrawy, a jak dosc duzo wina zapije do
gotowania to nawet i makaron zrobi do rosolu.
Edytor zaawansowany
  • marghot 07.10.05, 13:40
    Mój Połówek lubi. W sobotę i niedzielę robi śniadania; na codzien szykuje mi
    śniadanie do rpacy. A 1-2 razy w tygodniu pichci obiadek :)))
    --
    "Z każdych pięciu funtów, dolarów, franków czy marek, jakie wydajesz na wino,
    przynajmniej jeden to cena samego zapachu, tego eterycznego i cudownego
    przeżycia, którego doświadczasz zanim weźmiesz wino do ust."
  • bagatella 07.10.05, 15:31
    o dzisus krajs, nie macie polowek ktore gotuja w niedziele?
    to w takim razie nic innego nie wypada jak tylko je wyslac do garow, niech
    sprobuja
  • alcoola 07.10.05, 15:43
    Moja połówka nie gotuje ani w niedzielę, ani w święto, ani w dzień powszedni.
    Kogoś tak nieobeznanego w kuchni jak on ciężko spotkać, nawet wśród facetów.
    Umie zrobić herbatę, kawę i ugotować jajko na twardo. Ma problemy nawet z
    odgrzewaniem potraw - zupę odgrzeje (aby nie grochowa - bo niechybnie
    przypali), ale np. odsmażyć sobie kotleta i ugotowane wcześniej kartofle - to
    już porażka. Albo nie zje w ogóle, albo zje zimne.
    No i co, przyzwyczaiłam się jakoś.
  • bagatella 07.10.05, 15:51
    wypada mi tylko wspolczuc takiego polowke, ale moze on tylko udaje bo tak mu
    wygodnie? moj tak robi notorycznie z lenistwa choc potrafi wiele rzeczy fajnych
    stworzyc i to calkiem przyzwoitych, jak schab w sliwkach czy krolik(brr dla
    mnie) w winie.
  • alcoola 07.10.05, 16:14
    Nie, nie udaje. On nie jest leniwy, wykonuje bardzo dużo przeróżnych prac
    domowych, ale gotowanie to dla niego abrakadabra. Jakaś ułomność taka czy cuś.
    Mnie to już nie przeszkadza, po 17 latach naprawdę przywykłam i nawet wolę, że
    mi się nikt po kuchni nie plącze.
  • ela.tu-i-tam 07.10.05, 16:22
    Moj maz urzeduje w kuchni w kazda kolacje, a ja od czasu do czasu.
    Dodam, ze ciasta pieke tylko ja i dzieci, maz swoje wypieki ogranicza do pizzy.

    Po latach taki mamy pakt spokoju: on kuchnia a ja milon innych rzeczy, jakto z
    domem i ogrodem.
  • bagatella 07.10.05, 16:31
    a to super szczesciara z ciebie, tylko zazdroscic! a polowek to polak czy
    frenchy, bo jak frenchy to oni nawet lubia pitrasic
  • Gość: kara IP: *.sopot.wirt.pl / *.sopot.wirt.pl 07.10.05, 16:55
    mój mąż tez nie gotuje i to nie dlatego,że leniwy jest. gotowanie jest za mało konkretne- ile to szczypta a ile to filizanka itd i co to znaczy troche podgrzać. on nawet kotleta najchętniej odgrzałby kładąc go na kaloryferze.

    no ale ma wiele innych zalet, szlifuje, hebluje, układa bazy danych ,ślicznie sprząta, no więc nie wymagam zeby gotował. musi tylko mówić; zawsze mówić, ze to co ja zrobiłam mu smakowało:)
  • Gość: Xena IP: *.access.telenet.be 07.10.05, 16:57
    Moj w ogole nie wchodzi do kuchni i to jest jego wielka zaleta !
  • sunsilk 07.10.05, 18:43
    moj gotuje z rzadka, chociaz kiedys robil to czeciej. mysle, ze teraz nie
    wchodzi do kuchni, bo jest zapracowany, a ja narazie jestem kura domowa (do
    czasu, za tydzien zaczynam prace ;)) i lubie gotowac, wiec z checia mu gotuje.
    i bardzo lubie, jak mu smakuje :) i nie moge nie wspomniec, ze czasem mi
    pomaga, gary zmyje etc.
  • Gość: myszz IP: 213.17.144.* 07.10.05, 18:54
    od mojego nauczyłam gotować........ :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka