och, jak mnie wzielo na wspominki! Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • pamietacie "szyszki"? rozpuszczalo sie troche irysow lub krowek, wsypywalo prazony ryz (to pewnie
    mnie wzielo po czyims poscie o dmuchanym ryzu ;)), mieszalo, formowalo kulki i odstawialo je do
    zastygniecia. bardzo smakowalo. mysle, ze zmodyfikuje ten przepis z krowek na karmel z
    trzcinowego (da sie karmel trzcinowy zrobic?) i wyprodukuje mojemu alergikowi "sezamki" z
    prazonego ryzu i pestek slonecznika. ech...
    ale do czego zmierzam... ??? no wlasnie: pamietacie jakies cuda (podkreslam: cuda, nie ogolnie
    znany blok czekoladowy ;)) slodzace biede PRL-u?
    --
    Patrycja i Jeremi
    • Jakżesz się ją gryzło!
      --
      Pilnuj, żeby Twój wykrywacz bzdur był zawsze na chodzie. (Forrest Gump)Jest!
      (moja żona)
    • jak mam jakieś krówki, albo irysy, których już nikt nie chce jeść, kupuję ryż
      dmuchany, wsypuję trochę kakao i wsuwamy

      --
      "Ty się nie pytaj - kto ja
      Ty się nie pytaj - gdzie
      A w ogóle - to moja paranoja, ole!"
    • Gość: danka IP: *.espol.com.pl 01.02.06, 13:52
      sldzona kawa zbozowa w kostkach mm pycha byla pamietam jak slodycze na kartki
      byly to zołnierze z jednostki blisko mojej szkoly dzieciakom rzucali przez
      okna dobre to bylo
    • sezamki z maku,
      keks z kandyzowaną marchwią,
      malutkie kolorowe groszki w tulejkach bądź fiolkach (koniecznie trzeba było
      jeść po jednym :D)

      i jeszcze, i jeszcze, i jeszcze... :DD - JARZĘBINA w CUKRZE!!!
      tak!! było takie paskudztwo w sklepach i jedliśmy to, kiedy byliśmy na wielkim
      głodzie słodyczowym, błlleee

      patyska napisała:

      > ale do czego zmierzam... ??? no wlasnie: pamietacie jakies cuda


      --
      "Ty się nie pytaj - kto ja
      Ty się nie pytaj - gdzie
      A w ogóle - to moja paranoja, ole!"
    • Gość: leda10 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.06, 14:02
      gumy;) Donald !!!!Dałabym się pokroić chociaż za jednego, najlepiej w czerwonym
      papierku;)
    • Gość: Xena IP: *.access.telenet.be 01.02.06, 14:30
      Pamietam jak wszyscy ganiali za chalwa i sezamkami .
      Nigdy tego nie lubilam
      U mnie jadlo sie owoce , ojciec zawsze kupowal na skrzynki
      a czesto przywozil z delegacji rozne cuda np ananasy , melony , granaty , mango
      Takie to byly delicje :-)
      • Gość: kara IP: *.sopot.wirt.pl / *.sopot.wirt.pl 01.02.06, 14:49
        masę rzeczy mozna znów kupic (bloki takie tam)ale czy widzieliscie gdzies te
        ogromne draże w kolorze takim niby łososiosym, bez wyrażnego smaku, tzn było to
        słodko-kwaśno, cos tam. chyba miały udawać pomarańczowe.

        bo jeśli chodzi o draże mleczne- to draże mleczne jutrzenki- mają własnie ten
        niezapomniany smak dziecinstwa- mianowicie- mleka w proszku:))))))))
    • -toffi z siemeiniem lnianym ,które miało udawać sezam
      -oranżada w proszku jedzona na sucho :)

    • Gość: danka IP: *.espol.com.pl 01.02.06, 14:55
      lizaki koguciki dobre byly itakie drobne drażetki w pudelku z dziurką
    • Gumy do żucia owocowe - Bolek i Lolek w kostkach - były przepyszne. Dla mnie
      mistrzostwem swiata byl syfon z wymiennymi nabojami.
    • w cyrkach takie sprzedawali - normalna rorebeczka, zgrzana z obu stron, a w
      środku ciecz koloru herbacianego i smaku nijakiego, ale być w cyrku i nie wypić
      torebki? niemożliwe! do tego słomeczkę dawali, co ją trzeba było wetknąć w
      folię; nie muszę dodawać, że nieraz człowiek nieźle się oblał
      i "ciepłe lody" też sprzedawali w cyrkach

      --
      "Ty się nie pytaj - kto ja
      Ty się nie pytaj - gdzie
      A w ogóle - to moja paranoja, ole!"
      • Gość: Beti IP: 217.153.29.* 01.02.06, 16:43
        No tak picie w workach było pyszne -no i ten naturalny kolor, ciepłe lody też
        miło wspominam, do tego chio chipsy-takie w przeźroczystych woreczkach-pycha-no
        i do tego lody w kostce-były takie o smaku truskawkowym -normlanie mus
        truskawkowy-wyborne. A do tego na stołówce w szkole jako w sosie chrzanowym w
        ziemniakami lub parówka w sosie pomiroorwym tez z ziemniakami obowiazkowo!
        Az się głodna zrobiłam:)
    • na lekcjach religii (po obowiazkowym wychlaniu picia z woreczka - najlepiej
      niebieskiego lub zielonego, bo farbowaly jezyki) dostawalo sie amerykanska gume
      cynamonowa, a za to w szkole przez pare lat w okolicy swiat - ruskie cuksy w
      koszmarnym opakowaniu w ksztalcie dieda maroza.

      A panska skorka nadal jest sprzedawana przy cmentarzach.
    • Gość: agata IP: *.lubin.dialog.net.pl 01.02.06, 21:08
      kulinarny symbol PRL-u
      giezik 11.01.05, 08:29 zarchiwizowany


      w tym złym znaczeniu
      - wszechobecna sałatka jarzynowa z majonezem
      - kotlet schabowy, bynajmniej nie ze schabu - zylasty i w namoknietej panierce

      --
      "Czy wiesz, jak długo się je przeciętny posiłek w McDonaldsie? Siedem i pół
      minuty! A na dodatek są z tego dumni! To obelga dla
      systemu trawiennego"



      • Re: kulinarny symbol PRL-u
      jswm 11.01.05, 08:32 zarchiwizowany


      marmolada i smalec w blokach



      • Re: kulinarny symbol PRL-u
      em_es 11.01.05, 08:48 zarchiwizowany


      kotlet mielony o nikłej zawartości mięsa podejrzanego pochodzenia



      • Re: kulinarny symbol PRL-u
      brunosch 11.01.05, 08:51 zarchiwizowany


      sztywne receptury dań w jednostkach żywienia zbiorowego. Od Tatr po Bałtyk te
      same dania lekko zajeżdżające ścierką przy zaniku kuchni regionalnych, lub co
      gorsze "regionalnych" potraw podawanych wszędzie np pieczeń po kaszubsku
      podawana w Karpaczu.
      --
      Samobójcy są czasami bardzo wybredni. Wiem coś o tym.



      • Re: kulinarny symbol PRL-u
      losiu4 12.01.05, 07:24 zarchiwizowany


      brunosch napisał:

      > sztywne receptury dań w jednostkach żywienia zbiorowego.

      hihi, McDonalds jako żywo :) jednak Polak potrafi :)

      Pozdrawiam

      Losiu



      • Re: kulinarny symbol PRL-u IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl
      Gość: landsbergk 11.01.05, 08:57 zarchiwizowany


      Ja na szczęście niewiele z tego pamiętam! Ale wydaje mi się, że wiele z tych
      symboli pokutuje do dziś -vide kotlet schabowy w rozmokniętej panierce.
      Wystarczy zjechać gdzieś na trasie do budki z jedzeniem w lesie o szumnej
      nazwie "grill-bar" i cofamy się w czasie o jakieś 20 lat. Takie jest
      przynajmniej moje wrażenie.



      • Re: kulinarny symbol PRL-u
      barbamamaa 11.01.05, 09:04 zarchiwizowany


      Różne gazowane lub nie paskudztwa do picia o nazwie kończącej sie na ....ada
      lub ....vit. A najgorzej, jak trafiła się butelka z białego szkła i można było
      zobaczyć, co w środku pływa.
      Choć zdarzały się również dobre oranżady.



      • Re: kulinarny symbol PRL-u
      porahora 11.01.05, 09:14 zarchiwizowany


      i "orange" w foliowych woreczkach, do picia przez słomkę - przy otwieraniu
      wylewał człowiek na siebie połowę tego ;)
      i "woda firmowa" w knajpach ;)



      • oj tak te wszystkie napoje na plazach.... IP: 217.153.187.*
      Gość: kopfschmerz 11.01.05, 14:10 zarchiwizowany


      obrzydlistwo, kolorowa woda z cukrem



      • Lorneta i meduza....
      dziuunia 11.01.05, 09:16 zarchiwizowany


      ....albo seta i galareta jak kto woli ;)I inne zakąski obowiązkowe do napojów
      alkoholowych,nawet do piwa,np.stary zeschły ser żółty.Pamiętam jak na jarmarku
      dominikańskim zawsze staliśmy z ojcem przy paru papierowych tackach z kiełbasą
      z rusztu-była obowiązkowa do piwa żywiec,na 2 butelki piwa 1 kiełbaska,no a ile
      można zjeść kiełbasy z rusztu :)
      Salceson mi się też bardzo źle kojarzy pomimo że jak dobrze zrobiony to podobno
      bardzo smaczny.

      --
      Zdjęcia moich wypieków
      Chleb domowej roboty
      KOZMOS



      • Re: albo woda z saturatora...
      ks40 11.01.05, 09:39 zarchiwizowany


      tzw. gruźliczanka z sokiem wiśniowym z nikłą zawartością soku;D. Albo
      amerykański żółty (a raczej pomarańczony) ser w bloku. Albo jajka chłodnicze,
      albo napój gazowany tzw. szampan w butelkach od śmietany... Oj to były
      czasy...Całe szczęście, że tylko we wspomnieniach ;)



      • Re: kulinarny symbol PRL-u IP: *.chello.pl
      Gość: miszam 11.01.05, 09:39 zarchiwizowany


      Ja bym obstawiał jednak blok czekoladowy i wyroby czekoladopodobne ale choć
      najedziecie na mnie pewnie wszyscy, do dziś wspominam je z sentymentem i czasem
      chodzi mi nawet po głowie, żeby zrobić.
      Z meduzą i lornetą też chyba mam same pozytywne skojarzenia. Pod warunkiem, że
      meduza dobra, rzecz jasna.



      • Re: kulinarny symbol PRL-u
      invicta1 11.01.05, 09:44 zarchiwizowany


      Gość portalu: miszam napisał(a):

      > Ja bym obstawiał jednak blok czekoladowy i wyroby czekoladopodobne ale choć
      > najedziecie na mnie pewnie wszyscy, do dziś wspominam je z sentymentem i
      czasem
      >
      > chodzi mi nawet po głowie, żeby zrobić.
      > Z meduzą i lornetą też chyba mam same pozytywne skojarzenia. Pod warunkiem,
      że
      > meduza dobra, rzecz jasna.
      wcale nie najedziemy na Ciebie-sama ostatnio (w grudniu) szukałam na forum
      przepisu na blok z herbatnikami, z mlekiem w proszku i dostałam:) eh nostalgia



      • Re: kulinarny symbol PRL-u
      ks40 11.01.05, 09:52 zarchiwizowany


      invicta1 napisała:

      > wcale nie najedziemy na Ciebie-sama ostatnio (w grudniu) szukałam na forum
      > przepisu na blok z herbatnikami, z mlekiem w proszku i dostałam:) eh nostalgia

      A ja nie dalej jak wczoraj robiłam blok czekoladowy z mleka w proszku +
      orzeszki!



      • lody na "sucho"
      jswm 11.01.05, 09:52 zarchiwizowany


      takie zaskorupiałe, upiornie różowe, puchate coś w rożkach sprzedawane w
      zieleniakach a do tego oreżada w butelce



      • Re: lody na "sucho" IP: *.chello.pl
      Gość: miszam 11.01.05, 10:01 zarchiwizowany


      Chodzi o tzw. "zimne lody". A ja je widzę w moim warzywniaku codziennie i dziś
      chyba kupię. Miałem opory, bo wyglądają nawet tak samo jak te 20-ścia lat temu.
      Nie wiem, czy odważę się, by dać też mojemu dziecku do spróbowania. Jutro
      powiem Wam, jak smakowały.



      • to chyba były CIEPŁE (sic!) lody:)
      invicta1 11.01.05, 10:02 zarchiwizowany





      • "Ciepłe lody", rzecz jasna:) IP: *.chello.pl
      Gość: miszam 11.01.05, 10:03 zarchiwizowany





      • Re: "Ciepłe lody",- mialo byc o kuchni IP: 217.153.187.*
      Gość: kopfschmerz 11.01.05, 14:12 zarchiwizowany





      • Re: "Ciepłe lody",- mialo byc o kuchni IP: *.acn.waw.pl
      Gość: Ola 12.01.05, 14:13 zarchiwizowany


      u nas nazywały się "murzynki" :))



      • blok lubuski
      invicta1 11.01.05, 09:57 zarchiwizowany


      dalej jest w sklepach, chociaż bardzo rzadko i teraz w wersji de luxe, bo z
      sezamem :)



      • Re:w sensie pozytywnym
      dispell 11.01.05, 10:01 zarchiwizowany


      Ogórki kiszone z beczki w każdym sklepie, takaż kiszona kapusta, brak
      polepszaczy i innych świństw w pieczywie i nie tylko,szampan mleczny - tego to
      mi brakuje a nie wiem jak to można wykonać - wie ktoś???(Może osobny wątek na
      to...)Mleko w butelkach szklanych, które po "odstaniu" pięknie i ze smakiem się
      kwasiło, ceny w restauracjach (były i dobre) na przykład "Myśliwska" w Trąbkach
      Wielkich lub Krokodyl w Kolbuszowej...A po za tym wszyscy zdrowi...Nie lubię po
      prostu potępiać wszystkiego w czambuł. (Ta uwaga to wyjście naprzeciw różnej
      masci krzykaczom co to zaraz mnie o wszetecznictwo posądzą...)...:P ;D



      • Re:w sensie pozytywnym IP: *.chello.pl
      Gość: miszam 11.01.05, 10:14 zarchiwizowany


      Ja też naprawdę nie bardzo mogę podać coś, co bym ze szczerym wstrętem
      wspominał. Mnie wszystko wtedy właśnie bardziej smakowało niż dziś (może poza
      tym schabowym z rozmiękłą panierką). Nawet żółty ser był dobry (ale lubię
      polski ser żółty dziś - wiem, że równolegle toczy się wątek na jego temat i się
      tam nie wypowiadam, bo się boję;)) A po wojażach do Szwajcarii i nawcinaniu
      się gruyerów i innych (choć je uwielbiam) najbardziej tęsknię właśnie za
      smakiem żółtego sera (tylżyckiego, morskiego lub salami).



      • Re: kulinarny symbol PRL-u
      monia_77 11.01.05, 10:03 zarchiwizowany


      No faktycznie te "cieple" lody to byl dramat chociaz pamietam amatorow. No i
      wszelakie swinstwa typy kolorowe oranzadki w proszku ktore byly pochlaniane
      przez wiekszosc dzieciakow.

      Ja natomiast pamietam obrzydliwy hortexowy krem sultanski i galaretke firmową
      bleee, moze dlatego wlasnie nie przepadam za slodyczami do dzis,
      • Gość: agata IP: *.lubin.dialog.net.pl 01.02.06, 21:11
        PRL od kuchni IP: *.eranet.pl
        Gość: ola787 14.01.06, 15:30 + odpowiedz


        Pamietam czasy PRL-ale koncowke, lata 80-te. Na imprezach lezala kielbasa
        pokrojona w elipsy, szynka konserwowa. A na codzien...Coz...serki topione,
        prazynki, paluszki slone, ryz preparowany...I cieple lody-jakie macie
        wspomnienia z tamtych lat??



        • To że na imprezę na stole było dużo zrobione
        krzysztof_wandelt 14.01.06, 15:38 + odpowiedz


        domowym sposobem: chleb foremkowy, masło utłuczone ze smietany, wędliny
        peklowane i wędzone na wisni na działce w beczne z tunelem ziemnym do
        paleniska, w butelkach przepędzone wino z owoców działkowych... oraz to się
        zdobyło :) - apetyty i humory były wspaniałe!
        Na co dzień?... no jakoś to było...
        --
        ”moje” przy~sm@ki



        • Re: To że na imprezę na stole było dużo zrobione IP: *.eranet.pl
        Gość: ola787 14.01.06, 15:43 + odpowiedz


        To mialo mnostwo wad, ale i zalety. Ludzie sie potrafili cieszyc. Teraz jest
        wszystko, oprocz radosci zycia...



        • Re: Przysmaki PRL - u IP: 212.106.133.*
        Gość: lonia 14.01.06, 16:36 + odpowiedz


        Ja pamiętam blok waniliowy i kakaowy, roladę za 2 zł - ogromnie ją lubiłam. Z
        wierzchu była posypana zwykłym cukrem, przełożona białym kremem, a w środku oko
        chyba z marmolady. Pamiętam jeszcze tabliczki mleczne, czekoladki opakowane w
        papierki z malunkami lalek o hiszpańskich imionach, cukierki malinki z wierzchu
        różowe, w środku białe (sprzedją podobne na odpustach, ale nie zjadłabym) i
        wiele innych słodyczy, których już nie ma. No cóż, to okres mojego dzieciństwa.



        • tu wieeeelki wątek smakowity prosto z PRLu :
        jacek1f 14.01.06, 16:41 + odpowiedz


        szkoda że zarchiwizowany:-(
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=15350760&a=18474499



        • Re: To że na imprezę na stole było dużo zrobione IP: *.zgora.dialog.net.pl
        Gość: Bilala 14.01.06, 21:32 + odpowiedz


        Tak, tak, pamiętam, ludzie bardzo potrafili się cieszyć. Na przykład kiedyś
        rzucili w Wedlu jakieś słodycze, koleżanki mama (70 lat) nieopatrznie stanęła w
        tej kolejce i później już nie mogła wyjść i pękły jej żebra, a koleżanka bardzo
        się cieszyła, że nie stanęła w tej kolejce, bo była w ciąży.



        • Re: To że na imprezę na stole było dużo zrobione IP: *.gdynia.mm.pl
        Gość: łomatko 14.01.06, 21:48 + odpowiedz


        Gość portalu: Bilala napisał(a):

        > Tak, tak, pamiętam, ludzie bardzo potrafili się cieszyć. Na przykład kiedyś
        > rzucili w Wedlu jakieś słodycze, koleżanki mama (70 lat) nieopatrznie stanęła
        w tej kolejce i później już nie mogła wyjść i pękły jej żebra, a koleżanka
        bardzo się cieszyła, że nie stanęła w tej kolejce, bo była w ciąży.
        Tia...I kazali w pochodach łazić. Puknij się w czaszkę co? Teraz stań sobie w
        kolejce nie dla idiotów to życie stracisz, ale "orenżady w proszku" nie
        dostaniesz a w łeb i owszem. Qźwa jaki bal.



        • Re: PRL od kuchni IP: *.access.telenet.be
        Gość: Xena 14.01.06, 21:38 + odpowiedz


        Zajadalam sie guma balonowa Donald i zbieralam historyjki na wymiane z
        kolezankami .
        I oranzada w proszku - pamietacie jak sie lizalo z papierka ?
        Co do paluszkow to bylam w czasie Sylwestra w jednej knajpce i tam staly
        paluszki . Poniewaz latami tego nie widzialam rzucilam sie na nie bo to taki
        ewenement ze zezarlam wszystkie :-)




        • Re: PRL od kuchni IP: *.ghnet.pl
        Gość: agata 15.01.06, 11:34 + odpowiedz


        A ja pamietam lody bambino....bardzo mi smakowaly.



        • Re: PRL od kuchni IP: *.cust-adsl.tiscali.it
        Gość: Desi45 15.01.06, 11:46 + odpowiedz


        A ja pamietam maslo orzechowe i lody kalipso o smaku kawowym



        • Re: PRL od kuchni IP: *.pl / *.lublin.enterpol.pl
        Gość: AnkaK 15.01.06, 12:26 + odpowiedz


        A margaryna czekoladowa?Pychota!Bardzo często kupowałam cielęcinę"od baby",która
        przynosiła ją do nas do biura.Robiłam np.mostek cielęcy nadziewany -
        pyyycha!Albo szynkę cielęcą się peklowało i piekło.Ach,ten zapach...
        Niestety ,teraz cielęcinę można tylko powspominać.Po wejściu di Unii cielęcina i
        wołowina tak diabelnie podrożały,że mnie nigdy już nie będzie na nią stać.Bardzo
        tego żałuję.



        • Re: PRL od kuchni IP: *.adsl.proxad.net
        Gość: lu 15.01.06, 18:24 + odpowiedz


        To prawda - ceny niektorych gatunkow miesa sa juz w Polsce wyzsze niz w
        bogatych panstwach Unii. Ciekawe, kiedy skonczy sie pazernosc polskich
        producentow :(



        • Cały Naród jenczał z głodu ! A SB szalała !!!
        terenia.nasweter 15.01.06, 19:00 + odpowiedz


        Był tylko ocet na kartki !!!



        • Re: Cały Naród jenczał z głodu ! A SB szalała !!! IP: *.ismedia.pl /
        *.ismedia.pl
        Gość: Graża 15.01.06, 20:03 + odpowiedz


        Ja pamiętam smak oranżady, cytronety i polo cocty.Zamiast mandarynek
        (patrz:świeże owoce)serwowano nam, dzieciom, landrynki o takiej nazwie.Pamiętam
        też butelkowane mleko ze srebrnym i złotym kapslem. A czarny salceson, taka
        robotnicza szynka( nazywała go tak moja mama),pamiętacie?



        • Re: Cały Naród jenczał z głodu ! A SB szalała !!!
        irenka82 15.01.06, 20:14 + odpowiedz


        a ja pamietam gumy turbo,w srodku byly obrazki z samochodami.i jadlo sie masowo
        vibovit. a hitem byla zagraniczna guma do zucia,ktora pykala na jezyku. i
        chodzilo sie z tata do kawiarni,tata na kawe a ja na napoj firmowy.



        • Re: PRL od kuchni
        wedrowiec2 15.01.06, 20:41 + odpowiedz


        Mam wspomnienaia:((
        Pamietam. Bardzo dobrze pamietam. Kartki ma mieso i wędlinę - 2,5 kg na
        miesiąc, z tego "czystego" mięsa tylko 0,5 kg. Kartki na watę. Kartki na
        wyprawke dla nowożeńców - po uzyskaniu zaświadczenia z USC:( Wielotygodniowe
        kolejki po meble, pralki, lodówki. Kartki na masło tez pamietam. I upodlające
        przydziały na Dzień Kobiet - para rajstop i tulipan. Coroczne zakupy ziemniaków
        i marchewki w pracy. I wczasy FWP. Rzeczywiście było miło i zyczliwie:(((
        Całą młodość zabrał mi ten "radosny" okres:(((



        • Re: PRL od kuchni
        billy.the.kid 15.01.06, 21:07 + odpowiedz


        widac na to zasłużyłeś w poprzednim zyciu.
        patrzta-jakoś nie umarłaś z głodu.

        chyba wrócę do wędzenia mięska domowym sposobem. to co proponuje przemysł
        mięsny-to TRUCIZNA. z 1 kg.surowca-2-2,5kg kiełbasy a nawet "szynki".



        • Re: PRL od kuchni IP: *.zgora.dialog.net.pl
        Gość: Bilala 16.01.06, 02:37 + odpowiedz


        Pozwalam sobie jeszcze raz zabrać głos i wyjaśnić, że:
        - oczywiście z głodu nie poumieraliśmy, tylko po prostu starzałyśmy się
        przedwcześnie, robiłyśmy się zgorzkniałe i złe, zdrowie traciłyśmy i urodę w
        tych kolejkach;
        - promocje "nie dla idiotów" są głównie dla idiotów przeznaczone, natomiast w
        zabawnych czasach, które tu są z takim rozczuleniem wspominane, można było
        ewentualnie zrezygnować ze stania w kolejce w Wedlu - "najwyżej" dzieci nie
        znałyby smaku czekolady, ale i tak trzeba było stanąć w kolejce po wszystko
        inne, po buty, po papier toaletowy, po każde jedzenie, po watę (o niestety,
        tych ślicznych podpasek nawet sobie nie wyobrażałyśmy) i nie można było
        powiedzieć sobie po prostu: "nie stoję", bo coś jeść trzeba było;
        - zapewne każdemu smaki z dzieciństwa świetnie się kojarzą i już nigdy nie da
        się ich odtworzyć, ale zapewniam Was, że gdyby przez jeden dzień powrócił stan
        zaopatrzenia z owych czasów, to byście się załamali.



        • Re: PRL od kuchni IP: 193.194.70.*
        Gość: lilka 16.01.06, 12:10 + odpowiedz


        Gość portalu: Bilala napisał(a):

        > Pozwalam sobie jeszcze raz zabrać głos i wyjaśnić, że:
        > - oczywiście z głodu nie poumieraliśmy, tylko po prostu starzałyśmy się
        > przedwcześnie, robiłyśmy się zgorzkniałe i złe, zdrowie traciłyśmy i urodę w
        > tych kolejka
        • Gość: agata IP: *.lubin.dialog.net.pl 01.02.06, 21:24
          smak PRL-u!
          sntx 30.08.04, 23:31 zarchiwizowany


          JA WSPOMINAM Z PRLU NAPUJ COS JAK ORANZADA O NAZWIE HERBAWIT NORMALNIE
          PRZECUDO W SMAKU !!!!
          NIZ O PODOBNYM SMAKU TERAZ NIE MA NA RYNKU :-(((((((
          A WY CO WSPOMINACIE ???



          • Re: smak PRL-u!
          hela1 30.08.04, 23:43 zarchiwizowany


          Ze wstretem wspominam blok czekoladopodobny, tzw "przeglad tygodnia", i
          salcesony pelne szczeciny.
          Za to z rozrzewnieniem mysle o polo coctcie (jak sie to pisalo?), chocoaz miala
          w sobie tyle kwasu fosforowego, co srednio wydajny nawoz sztuczny.



          • Re: smak PRL-u!
          sntx 31.08.04, 00:08 zarchiwizowany


          NO WLASNIE MI O TO CHODZI CO BYLO OK I CO BYLO DO KITU



          • Re: smak PRL-u! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
          Gość: PSz 02.12.04, 13:37 zarchiwizowany


          Wspominam z PRL smak napoju "Ptyś" oraz oranżady. Dodałbym do tego smak hałwy.



          • Re: smak PRL-u! IP: *.aster.pl / *.aster.pl
          Gość: smakosz 28.02.05, 19:49 zarchiwizowany


          naigorszą rzeczą jaką nas karmiono była marmolada sprzwdawana na wagę.!



          • Re: smak PRL-u! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
          Gość: mif 31.08.04, 01:12 zarchiwizowany


          Czy kioś pamięta masło delikatesowe? Mniam-Mniam. Nieco gorsze Czerwone (krowa
          na opakowaniu miała ogon zadarty do góry), Masło niebieskie (ogon krowy zwisał w
          dół) - niezjadliwe. To były lata 50-siąte. I z tych lat landrynki.....



          • lody na kijku !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
          Gość: majka303 31.08.04, 07:48 zarchiwizowany





          • Re: lody na kijku !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
          Gość: majka303 31.08.04, 07:56 zarchiwizowany


          pamiętacie lody z wody z mlekiem w pseudo czekoladowej polewie , tak się fajnie
          odłamywaly z tego kijka .........kiedy to było???

          Pamiętam jak z bratem staliśmy w kolejce po takie lody ...wakacje , osiedlowy
          sklepik, słoneczko...kiedyś to nawet lato bylo inne....

          P.S. Blok i "czekolady mleczne " czekoladopodobne tez uwielbialam..., mniam,

          a jezeli chodzi o prawdziwe luksusy to na pewno prince polo i cukierki
          czekoladowe kasztanki - chociaż teraz też są, to mają zupełnie inny smak...
          nie ma w nich tego rajskiego luksusu...



          • jestescie po...i! IP: *.client.comcast.net
          Gość: srac na was 02.09.04, 05:00 zarchiwizowany


          wszystko w komunie to bylo gowno, wielkie gowno, banda czerwonych baranow!



          • Re: jestescie po...i! IP: *.aster.pl
          Gość: mw 03.09.04, 21:57 zarchiwizowany


          Szkoda, że w tej komunie twój stary nie obciął sobie jaj, a może pękł mu kondom.



          • Re: jestescie po...i! IP: *.localnet / *.alushiptechnology.com
          Gość: MONA 12.11.04, 08:19 zarchiwizowany


          Ty , urodziłeś się po 1989 r.



          • Re: lody na kijku !! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com
          Gość: > 08.09.04, 00:59 zarchiwizowany


          Czyli glosno zachwalane przez plazowych sprzedawcow "lllody Mewa"



          • Re: smak PRL-u! IP: 213.17.230.*
          Gość: sceptyczna 31.08.04, 08:42 zarchiwizowany


          "Panowie szanujmy wspomnienia,
          wspomnienia są zawsze bez wad."



          • Re: smak PRL-u!
          giezik 31.08.04, 08:55 zarchiwizowany


          juz kiedys o tym pisalem.
          Moje dziecko niegdys w supermarkecie kupilo jakies tam gumy baolnowe.
          Gdy otworzyl opakowanie doszedl taki zapach, ze rozbudzil mi szyszynke
          podwzgorze i co tam jeszcze w głowie siedzi.
          Efekt byl taki ze MUSIALEM sprobowac, powrocic do smaków dziecinstwa.

          ............

          załowałem, chwile po tym. Okazalo sie o k r o p n e


          --
          "Nouvelle Cuisine, z grubsza tłumacząc oznacza: Nie moge uwierzyć, że
          zapłaciłem 96 dolarów i wciąż jestem głodny" Mike
          Kalin



          • Re: smak PRL-u! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
          Gość: Sqka 31.08.04, 08:52 zarchiwizowany


          Super były lizaki-kogucie figurki w kolorze miodu, z jakiegoś karmelu albo
          czegoś podobnego, smakowały jak masło z mlekiem i miodem. I jeszcze pomadki
          mleczne w białej polewie. Naprawdę były mleczne.



          • Re: smak PRL-u! IP: 212.161.95.*
          Gość: Fiolla 31.08.04, 08:58 zarchiwizowany


          oczywiście Oranżadka w proszku!!!



          • Re: smak PRL-u!
          winieta 03.12.04, 10:24 zarchiwizowany


          Jasne, że oranżada w proszku ! Kupowana w drodze ze szkoły, nasypana na brudną
          dłoń i zlizywana, zlizywana, zlizywana aż szum szedł nosem.Język potem
          jadowicie żółty lub czerwony. A cukierki (groszki) w takich zmyślnych
          pudełeczkach z przekręcanym wieczkiem - żeby dziurka trafiła na dziurkę - i
          wysypywało się te groszki wprost do buzi albo na podstawione dłonie kumpelek.
          Każdej po równo ! W zasadzie to nie były one BARDZO smaczne ale ten patent z
          pudełkiem !



          • Re: smak PRL-u!
          brunosch 31.08.04, 08:57 zarchiwizowany


          Bo Wy wszyscy to straszne dzieciaki jesteście, latorośle co najwyżej lat
          osiemdziesiątych z ówczesnymi wynalazkami "produkt czekoladopodobny", i innymi
          tego typu.
          Chyba jedynie z Qubrakiem doceniamy smak lat '60 i '70 - nie było tak źle.
          Czekolada (dość rzadka w Delikatesach, ale jednak była) to był PRAWDZIWY Wedel -
          bez konserwantów, cuda-wianków etc. Podobnie było z wędlinami - nie lśniły
          tęczowym blaskiem fosforanów i można wspomnienia dość długo ciągnąć.
          Prymitywizm naszego przemysłu spożywczego dawał wówczas świetne efekty -
          smakowało jak miało smakować.
          Kłopoty z zaopatrzeniem były zawsze, mięso było "produktem strategii
          społecznej" (ładne, no nie?) ale dramatycznie puste półki to dopiero na koniec
          lat '70 i przez całe '80.
          I na marginesie: sntx, wyłącz capslock bo wygląda jakbyś krzyczał. :)
          --
          ser to nie jest filadelfijski szlifierz!



          • Re: smak PRL-u! IP: *.dsl.emhril.ameritech.net
          Gość: as 31.08.04, 09:40 zarchiwizowany


          Pamietam Pecki - male konserwy ze mielonej szynki. Kupowalam jedna po drodze
          ze szkoly i pol bochenka chleba. Zjadalam wszystko w ciagu 5 minut, po czym
          bylam znowu glodna. ;^) Ach, te nastoletnie apetyty! Pamietam strasznie to
          bylo drogie, ale rodzice dawali pieniadze bo ogolnie bylam niejadkiem i bali
          sie ze pojda za moj wyglad siedziec... ;^)

          I cukierki Kamyczki... Sa gdzies jeszcze?



          • Re: smak PRL-u! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
          Gość: Kaja 31.08.04, 16:28 zarchiwizowany


          Pewnie, że są kamyczki. Mają ładniejsze opakowanie oczywiscie, ale są i widzę,
          że jest duzo fanów kamyczków ... a ty nie mieszkasz w Polsce jak widze, więc
          nie wiesz?



          • Re: smak PRL-u! IP: *.dsl.emhril.ameritech.net
          Gość: as 04.09.04, 06:27 zarchiwizowany


          Nie mieszkam, ciesze sie ze sa. Tez wiele wspomnien!



          • Re: smak PRL-u! IP: 5.5R* / 208.17.215.*
          Gość: Lidia 02.09.04, 19:06 zarchiwizowany


          Kamyczki kupilam bedac w maju na urlopie w Polsce-pycha, przywrocily wiele
          wspomnien..



          • ten głos! tak! podpisuję oburącz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
          Gość: sz 31.08.04, 10:04 zarchiwizowany


          ale to przed poźnym Gierkiem się zakończyło
          Jedna myśl: pamietasz zapewne te serpentyny-piramidy
          czekolady w delikatesach ustwiany w zwyż
          dzisiaj nikt tak nie ustawia czekolady na wystawie!
          a dlaczego?
          to była piękna FORMA!



          • Re: ten głos! tak! podpisuję oburącz!
          brunosch 31.08.04, 10:12 zarchiwizowany


          Ale to było kunsztowne! Podobnie stawiano puszki i w sklepie zawsze ręce mi
          leciały, żeby wyjąć tę z dołu :))) Mama miała nieco kłopotu, żeby odwrócić
          moją uwagę.
          Rzecz nie do powtórzenia - zapach Delikatesów.
          Inne sklepy miały taki swojski smrodek, Delikatesy pachniały czekoladą, kawą,
          owocami, wędliną lepszych gatunków. Inny świat.
          ***
          Czy jesteś ten sam [sz] który nic nie chce pamiętać? ;)
          --
          ser to nie jest filadelfijski szlifierz!



          • Re: ten głos! tak! podpisuję oburącz! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
          Gość: sz 31.08.04, 10:21 zarchiwizowany


          nie chcę pamiętać czasów od pierwszych kartek na cukier

          ale kiedy s
    • Gość: Kuchcik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.06, 23:19
      Ranny Julek, czyżby depresja zimowa czy czort jaki, że Waćpanna taka
      nostalgiczna? Polecam dobrą czekoladę zjeść, ta ten przykład radziłbym białą
      Ritter Sport z orzechami lub NOCCIOLATO BIANCO NOVI a złe minie, pójdzie precz!
      Słodycze przywoziło się z krajów ościennych; np. z NRD kolorowe kokosanki.
      Bo Słodkości to proszę ja Państwa.... zarówno wtedy jak i dziś są pośród nas...
    • Gość: . IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 23:29
      Mnie biedę PRLu najbardziej słodziła Wolna Europa.
    • a z wojskowych rzeczy prasowana słonina konserwowa która dawała się rozsmarowac
      na chlebie i selceson saperski który dawali w ZNach. do dzisiaj pamiętam smak
      tej słoniny mimo, że minęły dziesięciolecia od czasu kiedy ją ostatnio jadłem.
      Ale jest już światełko w tunelu nadziei dostałem wczoraj przepis na takową
      słoninę i wkrótce ją sam wyprodukuję . pozdrawiam
    • Gość: mariewa37 IP: *.cust-adsl.tiscali.it 03.02.06, 08:41
      czesc, ja czesto wspominam jak z kumpelkami stalysmy godzinami pod kioskiem w
      kolejce bo mialy przyjsc draze kakaowe(towar)i miedzy czasie na przeciwko byl
      kiosk "ruch" w ktorym kupowalysmy tabletki na gardlo AKRON- wtedy to byly nasze
      cukierki!! Jakie czasy!a teraz to nawet czekolada nie zadawala.....
      HEJ
    • no tak, ale gdzie ten ryż dostać, przynajmniej w poznaniu nigdzie nie widziałam.
    • Gość: :( IP: *.internet.v.pl 03.02.06, 18:29
      miasta.gazeta.pl/szczecin/1,40765,3120996.html
      Głos Szczeciński, 20 stycznia 1983 r.

      Jak nas poinformował dyrektor Wydziału Handlu UW w Szczecinie H. Jankowski,
      jeszcze w tym miesiącu dla dzieci urodzonych po 31.12.1975 r. będzie można
      kupić jednorazowo 35 dkg masła solonego i 40 dkg sera z tzw. czwartego rzutu.
      Fakt zakupu odnotowany zostanie, podobnie jak poprzednio, w książeczce zdrowia
      dziecka. Do sprzedaży sera i masła wytypowane zostały placówki handlowe zarówno
      w Szczecinie, jak i w miastach i gminach naszego województwa. Sprzedaż sera
      (dla dzieci do lat siedmiu) rozpocznie się już z dniem dzisiejszym, masła
      solonego natomiast - w zależności od dostaw z importu.
    • Zwykle z dziewuchami na podworku dzielilysmy sie forsa i zadaniami - czesc szla
      do spozywczego po landrynki (jak jeszcze byly), a druga polowa - do warzywniaka
      po kapuste. Zagryzalo sie to rytualnie jedno drugim; landrynki i kapusta w
      identycznych, papierowych ekologicznych torebkach.

      Pewnie dzis bym sie na to nie odwazyla, ale sentyment do smakow slodko-kwasnych
      pozostal mi do dzis.
    • A pamiętacie "ciepłe lody" ?
      Taka piankowa masa w wafelku - jeszcze niedawno widziałam w jakimś warzywniaku .
      A - i jeszcze pańska skórka . Aż się boję pomyśleć , z czego to było robione ...
      Teraz też ją sprzedają np. na Starym Mieście w Warszawie - ale w życiu nie
      kupiłabym tego swojemu dziecku...

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.