Dodaj do ulubionych

Botwinka w kolorze moro

22.05.06, 13:51
specjalistą od botwinki nei jestem, więc mój M zabral się za jej
przygotowanie.
Skorzystał z przepisu zamieszczonego w GK. Niestey kolorystyka pasowała
raczej do kuchni wojskowej ;)) pomimo dodania soku z cytrynu, koloru
buraczkowego nie odzywskała.
Czy winna może być zbyt duża ilość liści,a stosunkwo mała ilość samego
buraczka młodego?
Obserwuj wątek
      • Gość: limba Re: Botwinka w kolorze moro IP: *.mos.gov.pl 23.05.06, 10:34
        Oj, wcale buraczki nie zawiniły, lecz właśnie sposób ich przygotowania.
        Buraki w czasie gotowania [a nawet podczas długotrwałego lub wielokrotnego
        podgrzewania] zawsze tracą kolor i zmieniają kolor na bordo, a nawet na brąz -
        i nie pomoże im żadne dokwaszanie.
        Barszcz, botwina i chłodnik to moje ulubione potrawy i przyrządzam je częściej
        niż inne. I czasem też mi się przydarzy, że gdy barszczu nie upilnuję podczas
        podgrzewania zmieni on nieodwracalnie kolor.
        Aby więc uzyskać piękny amarantowy kolor zupy [głównie w przypadku chłodników
        jest to ważne, bo zabielane są kefirem, jogurtem lub śmietaną], przygotowuję ją
        w dwóch etapach. Botwinę gotuję normalnie w małej ilości wody - buraczki,
        łodygi i liście muszą być przecież miękkie. A dla zabarwienia mieszam ją potem
        z barszczem przygotowanym ze starych buraków.

        Barszcz trzeba przygotować kilka godzin wcześniej w następujący sposób: na
        wrzący wywar warzywny [lub bulion warzywny z kostki, gdy ktoś się b.spieszy]
        ugotowany z dodatkami jakie kto lubi [czosnek, listki laurowe, czasem jabłko],
        wrzucam pokrojone w cienkie plasterki buraki, zakwaszam i solę do smaku - i
        odstawiam [I JUŻ NIE GOTUJĘ!!!] do czasu, aż buraczki puszczą sok. Wtedy
        barszcz odcedzam i podgrzewam pilnując, żeby nie trwało to zbyt długo i żeby
        się nie zagotował.
        To tyle, jeśli się chce uzyskać kolor taki, jak na obrazkach w czasopismach
        kulinarnych. A i lepszy smak, bo barszcz zagotowany zmienia również smak.
        Innego sposobu nie ma, to zresztą widać na zdjęciach załączonych do przepisu z
        w/w linku – barszczyk niestety nie jest amarantowy, bo buraczki były gotowane
        aż 15 minut.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka