Dodaj do ulubionych

Tragiczne pomylki w kuchni

  • pasiol2 01.06.09, 17:55
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • sstar 02.06.09, 18:07
    niefortunne bywa połączenie garbnikowego wina z sosem pomidorowym, vinaigrettem
    czy też szpinakiem - gorzkie że hoho!

    pzdr, teddy
    --
    www.sstarwines.pl
  • elmina5 29.08.09, 09:35
    Nie moja, ale znalazłam na www.O-Qrde.pl

    Chciałam zrobić płonące banany. Trzeba je podsmażyć, zalać calvadosem i natychmiast podpalić. Nie przygotowałam wcześniej zapałek. Zanim je znalazłam, alkohol już dobrze parował. Zapalając zapałkę już czułam , że jest za późno. Jak dmuchnęło, to znikły mi brwi i grzywka, twarz pokryła się osmalonymi resztkami włosków. Całe szczęście, że miałam okulary, to chociaż rzęsy mi zostały. Wliczając koszty fryzjera – były to moje najdroższe płonące banany.
  • pitupitu10 27.09.09, 18:26
    Dopiero uczę się gotować i coś czuję, że niejeden raz wpiszę się w tym wątku.

    Ostatnio próbowałam zrobić zupę cebulową. Chyba mi się zmieszały przepisy i
    wkroiłam za dużo surowca, bo na koniec gotowania powstał piękny litr duszonej
    cebuli (zupą to trudno było nazwać).

    Również pierwszy raz robiłam cannelloni. Miało być na dwa dni. Zjadłam trochę,
    ale nie było dobre, więc postanowiłam resztę wyrzucić. Do sedesu. Po
    pociągnięciu za spłuczkę jak zahipnotyzowana wpatrywałam się, jak woda wypełnia
    po brzegi muszlę klozetową, by następnie wylać się na podłogę. Nie wiem jak to
    wyjaśnić, ale pompa ciągle ciągnęła wodę, i ta cała woda lądowała na płytkach.
    Dodam, że mieszkanie jest wynajmowane. Na szczęście szybko wyszłam z odrętwienia
    i przytomnie zakręciłam zawór. Szybko łap! za szmatę i zbieram tę wodę,
    zastanawiając się w duchu ile H2O potrzeba, by zalać sąsiadkę. Po starciu tego
    na podłodzę czas zająć się tym co w sedesie. Wymyśliłam, że wezmę szczotkę do
    kibla i spróbuję popchnąć ten makaron. Zabierając się do tego przeszło mi na
    myśl, że to chyba dobry moment na rozważenie powrotu na łono Kościoła. Po kilku
    minutach szturchania na szczęście z sedesu wydobył się piękny niczym śpiew
    słowika (dla mnie) odgłos zasysanej wody i wszystko spłynęło do kanalizacji.
    Powiadam wam, w tej jednej chwili kolory nabrały intensywności, w powietrzu
    uniósł się słodki zapach bzu, słońce wyjrzało zza chmur, a na całej Ziemi nie
    było człowieka szczęśliwszego ode mnie. Muszę jeszcze tylko kupić nową szczotkę,
    bo starej nie byłam w stanie wypłukać z mięsa i warzyw. Nie wiem, czy
    kiedykolwiek odważę się zrobić jeszcze cannelloni.
    --
    Kuchenni Debiutanci
  • pitupitu10 27.09.09, 20:11
    Chyba nie powinnam czytać tego wątku. Znowu się popisałam.

    Dziś robiłam tuńczyka z makaronem i warzywami. Pierwszy raz. Makaron najczęściej
    jem z sosem ze słoika. Tym razem miałam ugotować go dwa razy więcej. Nie wiem
    jakie procesy myślowe kierowały mną, kiedy ustawiałam minutnik na 8 minut
    zamiast 4. Na szczęście w porę się opamiętałam. Ale to nie koniec. Przepis
    nakazywał dodanie łyżeczki koncentratu pomidorowego. Myślę sobie - dodam więcej,
    to będzie bardziej pomidorowe. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Władowałam do dania
    trzy kopiate łyżeczki koncentratu. Następnie łyżeczkę oblizałam. I tak właśnie
    dowiedziałam się, że koncentrat pomidorowy jest kwaśny... No ale było już za
    późno. Danie ma specyficzny, kwaśno-pieprzny smak :D ale jest jadalne.


    Jeszcze mi się przypomniało, jak upuściłam główkę czosnku, a nasza jamniczka -
    łaps! Mina zwierzęcia - bezcenna.


    --
    Kuchenni Debiutanci
  • Gość: renatkaxyz IP: *.ntlworld.ie 28.09.09, 16:20
    Pracuje na druga zmiane,wiec zlecilam mezowi kupienie kapusty na golabki.Jakiez bylo moje zdziwienie,gdy po powrocie z pracy na blacie kuchennym lezaly dwie dorodne glowki salaty lodowej
  • primrose 28.09.09, 18:31
    Koniec lat 80tych, urodziny mojej przyjaciółki Ziuty. Jej rodzice (dość
    wścibscy), co trudno sobie wyobrazić w czasie imprezy byli w pokoju obok.
    Dodam że matka Ziuty nie potrafiła gotować, bo wszystko robila u nich babcia,
    ale akurat wtedy babcia była w sanatorium czy gdzieś n a wyjeżdzie. I było to
    nieszczęściem bowiem Ziuta z matką postarały się ze wszystkich sił i
    przygotowały kilka blach upiorów. Ich wypieki wygrałyby każdy konkurs na
    najohydniejszą zawartość blachy- no nie dało się tego zjeść. Niestety nic innego
    do przegryzienia nie podano. Był to początek kwietnia, bardzo zimna wiosna..ale
    zgodnie siedzieliśy przy otwartym oknie, bowiem w chwilach nieuwagi te przeróżne
    ciasta lądowały pod oknem.
    Ponieważ Ziuta była bardzo fajną kumpelą to i przyszło sporo gości, wszyscy
    twardo chcieli być najbliżej okna. Ziutka niestrudzenie namawiała i chętnie
    nakładała, aż kopczyki pojawiły się pod oknem. Po latach nawet przy okazji
    spotkań nk, zaśmiewaliśmy się do łez, bo czegoś równie upiornego nikt z nas nie
    degustował. Byliśmy mało asertywni, tuż przed maturą, impreza z rodzicami obok,
    przy paru butelkach kijafy no i te ciacha.
  • alinka_li 29.09.09, 14:02
    Świetna historia sedesowa:)
    Powodzenia w nauce gotowania, fajnie, że się nie zniechęcasz:)
  • Gość: MoniaKociara IP: *.84-48-160.nextgentel.com 29.09.09, 15:16
    Tak na poważnie gotuje dopiero od jakis 5 lat. Pierwsze zupy robiłam jak miałam
    ok. 15lat, kotlety schabowe, zawsze miałam do tego rękę i wszystko wychodziło mi
    naprawde super :D Moze dlatego, ze moja mama bardzo dobrze gotuje, jak cos
    robiła to zawsze wisiałam jej nad głowa i podgladałam co i jak. Lubie gotowac,
    lubie sprawdzać nowe przepisy, ale nie zawszd wtedy mi wszystko wychodzi tak
    jakbym chciała.

    1. Kiedys zrobiłam łososia w sosie smietanowo-pieczarkowym, sama go zrobilam.
    Lososia przyprawiłam curry... hehehe Ja zjadłam, teściowa tez, nawet mówiła, że
    smaczne :D Chłopak nie zjadł powiedział, ze ohydne i więcej mam tego nie robic.
    Teraz łososia robie tylko dla siebie, ale nie uzywam do niego curry - jak dla
    mnie nie pasuje.

    2. Kiedyś smażyłam chyba boczek, czy robiłam do czegoś skwarki, bo zostało mi
    dużo tłuszczu, a ja nie myśląc o niczym - sru i do zlewu zlałam wszystko co było
    na patelni i wyszłam z domu. Wrociłam ok 19, a mój chłopak od razu przy drzwiach
    mówi mi jak zmywał naczynia i woda nie chciała spływac... hahaha Odkecił kolanko
    i wyciągnął stamtad cudowna smalcowa paróweczke... Oczywiscie wsadził to
    paskudztwo do woreczka aby pokazac mi moje dzieło. Od tamtego czasu nigdy nie
    zlewam tłuszczu zwierzecego do zlewu, bo wiem czy to się może skończyć.

    3. Bardzo lubie zupę ogórkowa, chłopak już tak średnio. Kiedys okrutnie
    przesoliłam, ledwo to jadłam. Oczywiście się przyznałam, ale chłopak spałaszował
    też, że az mu się uszy trzęsły hehehe. Jeszcze skomentował, ze jak uważam, że
    zrobiłam dobrą ogórkową to zazwyczaj wtedy jest taka sobie, a jak mówie, że cos
    jest nie tak, to jemu smakuje...

    4. W piątek mieliśmy gości, od niedawna wynajmujemy mieszkanie za granicą, więc
    nie mamy jeszcze wielu sprzętów, ale postanowiłam, że zrobie karpatke -
    oczywiscie nie mam robota... Gości przeprosiłam, ze ciasto nie ejst takie jakie
    powinno byc, a może niepotrzebnie, bo nikt z naszych gości nie był z Polski,
    więc i tak nie wiedzieli jak powinna wyglądac i smakować karpatka :) Mówili, że
    dobra i jedli bez zachęcania :)


    Czesto zdarza mi się spalić jakies danie albo jest niedopieczone, chociaż
    trzymam w piekarniku zgodnie ze wszytskimi wytycznymi z przepisu, nie wiem
    dlaczego tak sie dzieje...

    PS
    Dzisiaj testuje przepis na pomidorowa, jaki znalazłam na forum, ciekawe co mi
    wyjdzie.
  • Gość: MoniaKociara IP: *.84-48-160.nextgentel.com 29.09.09, 15:24
    Jeszcze jedno mi się przypomniało. Nie mam zbyt wielkiej wprawy w ciastach, chłopak uwielbia karpatke, ale to żadna filozofia, szczególnie ta z torebki... Jak zrobie babe to za sucha, więc generalnie nie piekę ciast. Biszkoptu boje się jak diabeł święconej wody, bo wiem, ze czesto nie wychodzi, chociaż kiedys z pomocą teściowej zrobiłaam - sama wole nie ryzykować. Wracając do wpadek... Na jakieś święta, w domu chłopaka, kupiliśmy ciasto krówke, chyba firmy Delecta, tak smakowicie wyglądało na obrazku. Zabrałam się do pieczenia, niestety zamiast 50ml wody dałam 500ml!!!!!! I mieszam tym mikserem, mieszam i mieszam a to dziadostwo dalej takie rzadkie jak nie powiem co... Ale byłam na siebie wściekła, ze sie pomyliłam z ta ilościa wody...

    Z tym, ze musze się przyznać, ze należe do osob roztrzepanych, w kuchni cięzko mi się mimo wszystko skupić i może stąd są moje pomyłki :) Ale nie zrażam się i dalej będę probować.
  • tayton 04.07.16, 10:32
    Potrzebowałam do ciasta zmielonych biszkoptów. Ciastka zmieliłam, użyłam a resztę w słoiku zamknęłam. Mąż smażył sobie (ja niestety "dietuję") na obiad tradycyjne schabowe w podwójnie obtaczanej panierce. W trakcie obiady widzę jego dziwną minę ale on nic nie mówi. Olśniło mnie, że pewnie schabowe ma słodkie bo przecież bułka tarta się skończyła :D
  • pijawka_lekarska 27.10.09, 22:27
    - posypałam frytki czymś, co zdało mi się solą, a okazało się cukrem pudrem.

    - na swoje imieniny robiłam obiad - mój wybór padł na piersi kurczaka z sosem.
    Składnikiem sosu były ziarenka zielonego pieprzu. Ponieważ (słusznie) zdało mi
    się, że zielony pieprz jest mniej ostry niż czarny, wsypałam do potrawy calutki
    słoiczek. Goście zionęli ogniem.

    - na 18 urodziny wymyśliłam torcik na zimno z kilku warstw. Niestety, chciałam
    przyspieszyć sprawę i nie czekałam, aż kolejne warstwy zastygną, tylko wlewałam
    od razu kolejne. W rezultacie po odśpiewaniu sto lat i zdmuchnięciu świeczek
    rozkroiłam tort, i...masa wylała się z jego środka na stół :)
    --
    Nigdy nie kłóć się z idiotą. Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a
    później wykończy doświadczeniem.
  • Gość: yhi IP: 61.17.77.* 28.10.09, 08:12
    Moja mama kiedys zrobila polewe do sernika na swieta w garnku, w ktorym ktos
    wczesniej wosk topil. Przez kilka dni wszystkim sie odbijalo parafina:)

    Ja z kolei robiac babke cytrynowa z proszku pomylilam torebki z masa na ciasto i
    lukrem. Wrzucilam sproszkowany lukier, dodalam wode i inne skladniki, wstawilam
    do piekarnika i dziwilam sie ze nie rosnie.
  • Gość: magdaoneway IP: *.zone3.bethere.co.uk 15.02.10, 00:45
    podbijam :)
  • Gość: tayton IP: *.wegrow.domtel.com.pl 21.02.10, 19:19
    Jako świeżo upieczona żona chciałam usmażyć mężowi rybkę. Fląderkę pięknie
    opanierowałam i usmażyłam ........ z wnętrznościam.......no bo przecież już była
    taka płaska
  • mieszkogw 02.07.16, 15:33
    Trochę może niepolityczne; mój kumpel na 18 urodziny przyniósł do szkoły przepalankę zrobiona na własnym bimbrze. Wygladało to jak nierafinowana ropa naftowa... i smakowało nielepiej. A on przepraszał, że "trochę maszynerią zalatuje" :)
  • floress 15.02.10, 11:32
    Moja kuzynka dawno temu chciała upiec karpatkę. Zrobiła ciasto, zrobiła krem,
    wyłożyła ciasto na blachę, na to położyła krem i włożyła wszystko do piekarnika.
    Dodam tylko, że była to karpatka z torebki, a więc z przepisem na opakowaniu. No
    i nie zapominając, że w karpatce jest krem budyniowy - nie do pieczenia :D
  • gooochab 20.02.10, 23:09
    mój mąż ugotował barszcz czerwony z buraków ze skórkami:))) ohyyyda:) smakowało pomyjami okropnie, a mąż upierał się, że jego mama zawsze tak gotuje:) (tak mu się tylko wydawało, teściowa śmiala się strasznie)
    Na koniec uparł się, ze jak nie chcę, to on sam zje i mam nie wylewać:) zjadł:) ale więcej barszczu nie gotuje:)

    Dodam, ze oprócz tego gotuje wspaniale.
  • rozyczko 20.02.10, 23:54
    kiedys do placka z jablkami dalam zamiast cynamonu stojacy obok... kardamon.
    Placek byl robiony "na wynos" i o dziwo wszystkich bardzo smakowal :) Byl bardzo
    hinduski :p
  • bene_gesserit 20.02.10, 23:57

    Przeciez kardamon pasuje do jablek tak samo, jak cynamon :)

    A z truskawkami to nawet lepiej.

    --
    Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi,
    mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie
    oraz zdobywa żywność na polowaniu.
  • marciasek 21.02.10, 01:27
    Ja jak już pomylę cynamon, to najczęściej z pieprzem cayenne. I zazwyczaj jest tak, że jeśli sypnę cayenne zamiast cynamonu, to ujdzie, ale kiedy robię odwrotnie, to nie zawsze da się potrawę odratować... :)
  • rozyczko 21.02.10, 10:22
    zeby pasowal, trzeba go lubic :) A ja uzywam kardamonu tylko w ilosciach
    sladowych. Do tego placka dalam zpokojnie ze 2 lyzeczki cynamonu, bo lubie
    bardzo kombinacje jablko-cynamon :)
  • Gość: alexa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.10, 09:36
    Upiekłam wczoraj męzowi tartę z boczkiem, cebulą, jajkami i serem
    korzystając z kupnego ciasta kruchego w rulonie. Słodkiego.
  • moniakociara 22.02.10, 03:44
    Robiłam sernik na zimno z galaretka... Masa serowa już mi zastygła, położyłam
    owoce i przygotowałam galaretke. Poczekałam aż ostygnie, ale nie spawrdzajac jej
    temperatury wylałam ja na sernik!! Jakie było moje zdziwienie jak po jakimś
    czasie poszłam sprawdzić czy galaretka mi zastygła a jej nie było :) Sernik był
    bez galaretki.
  • Gość: agash IP: *.30.broadband14.iol.cz 23.02.10, 22:00
    mam niestety tendencje do "ulepszania: przepisow, bo wydaje mi sie, ze wszystko wiem lepiej...
    w ksiazce kucharskiej znalazlam przepis na prosty krem czekoladowy. Postepowalam mniej wiecej zgodnie z przpisem, tyle tylko, ze uznalam, ze zamiast zwyklej czekolady deserowej lepsza bedzie 99%, szlachetniejsza w smaku, nieprawdaz? oprocz tego do piany z bialek dodalam szczypte soli.
    efektem byla slona ciemnobrazowa ciapa, niezjadliwa
  • nieskorzanka 03.01.14, 09:13
    Może wątek wart reaktywacji.... ? :)
    --
    Moje wiejskie klimaty i nie tylko...

    www.garnek.pl/zuzanka
  • linn_linn 03.01.14, 10:00
    Wart: to watek kultowy na forum. Dzieki.
  • houhou 03.01.14, 11:08
    Formę, w której standardowo piekę chleb mam akurat zajętą więc eksperymentalnie upiekłam dwa mniejsze bochenki - jeden w keksówce wyłożonej pergaminem do pieczenia, drugi w niewielkim żaroodpornym naczyniu. Upiekły się całkiem ładnie. Niestety wyjęcie chleba z nieposmarowanego wcześniej żadnym tłuszczem naczynia jest niemożliwe, podobnie jak oderwanie papieru od drugiego chlebka.
    Trudno - jeden będziemy wydłubywać łyżką, a drugi spożyjemy z dodatkiem celulozy...
  • jag_2002 29.09.14, 21:29
    jajka na scianach i pieczen zamiast rosolu to grzechy dziecinstwa, teraz mam kuchenke z budzikiem
    z wpadek powazniejszych - dawno temu tj. przed czasami internetu, chcialam zrobic pasztet z patisonow i cukini - wyszlo cos gorzkiego i niejadalnego
    pierwsze imieniny u przyszlej tesciowej - udekorowalam jej popisowy tort bita smietana bez usztywniacza, na torcie pozostaly tylko biale plamki po smietanie
    nie jadam zup od dawna, kiedys mezowi ambitnie chcialam zrobic ogorkowa i nie moglam sobie przypomniec, jak powinna smakowac
    na wesele mojego brata chcialam upiec moja popisowa tarte, nie wzielam pod uwage, ze specjalnie zakupione w tym celu brytfanki maja wieksza srednice, niz moja domowa, ciasto bylo cienkie, jak oplatek

    --
    młodość się ostatnio przesuwa w inne centyle by M
  • Gość: GMK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.14, 12:27
    To nie jest pomyłka kuchenna, ale gastronomiczna. Jestem fanką popcornu, ale tylko w kinie. Mieszkam w Polsce i popcorn zawsze jest słono-maślany. W kinie w Brukseli otrzymałam od Mężczyzny Mojego Życia największe na świecie wiaderko z popcornem. Było olbrzymie, imponujące. Tylko, że popcorn był obrzydliwie słodki- dla mnie nie do ruszenia...
  • pavvka 30.09.14, 14:01
    Mnie się zdarzało (wprawdzie dawno temu) jadać popcorn karmelowy, a nawet czekoladowy, i nawet mi smakował
    --
    "See, you think I give a shit. Wrong. In fact, while you talk, I'm thinking; How can I give less of shit? That's why I look interested."
  • hamerykanka 25.03.16, 01:22
    Odswiezam moj ukochany watek.
    Pod wplywem lektury nowej ksiazki kucharskiej postanowilam zrobic kajunska zupe krabowa. Kupilam wielka puszke miesa z kraba i wlozylam do szuflady, gdzie przechowuje inne puszki. Po dobrym tygodniu zadecydowalam sie na debiut.
    Otworzylam dziwnie wzdeta puszke...i ucieklam z domu, taki uniosl sie zapaszek. Nie zastanowilo mnie wczesniej, dlaczego puszki z miesem kraba stoja w chlodziarce w sklepie:(

    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • kaira 28.03.16, 19:25
    Wielkanod a.d 2016. Poszłam do sklepu spożywczego - głodna. I sobie podczas zakupów wymyśliłam - kupię wątróbki rybne po kaukasku - zrobię tak jajka faszerowane. Co pomyslałam zrobiłam. W domu jajka na twardo - żółtka do miseczki, białka czekają na farsz. Do żółtek te wątróbki - odsączone - pytanie i co dalej? 2 łyżki smietany. Zmęczenie wygrało z pracowitością - wzięłam blender- zwartość miseczki - żółtka, wątróbki, śmietanę + sół i pieprz - zblendowałam. Efekt - ciecz - stwierdziłam, że domownikom i gościom powiem, że jajka są z musem [zamiast faszerowanych]. Co pomyślałam - uczyniłam. Efekt smakowy oceniam na 2 w skali 1:10. Średnia ohyda. Popełniłam błąd.
  • mieszkogw 02.07.16, 15:25
    Pamietacie serial "7 życzeń"? W ostatnim odcinku ma przyjść Rademenes juz jako Senemedar - gość z Maroka. Mama Darka szuka po książkach kucharskich przepisu marokańskiego i znajduje "baraninę z ryżem" i mówi -" co prawda nie mam baraniny, ale w zamrażalniku są bitki wołowe - to chyba wszystko jedno?" A potem szuka ryżu - oczywiście nie ma na półce, no ale chwała Bogu (a raczej bogini Izis)... mam kluski śląskie, to chyba wszystko jedno?"
    Na szczęście Rademenes vel. Senemedar jadał tylko ryby (surowe ;-)
  • veeshnyah 29.01.17, 00:13
    Mój piętnastoletni wówczas brat posłodził i pomieszał herbatę z saszetką jeszcze w kubku. Mocno się zdziwił...
    Mama z kolei, gdzieś w głębokich latach 90 weszła w posiadanie formy do tzw. orzeszków, postanowiła upiec te ciastka do zabrania do przedszkola z okazji moich urodzin. Przepis od kogoś, napisane składniki w stylu "soda oczyszczona 2 ł". Mama uznała, że "ł" ="łyżki". Orzeszków powstała porażająca obfitość -cała rodzina nadziewała kremem.
    Zrobiłam raz zupę krem z kukurydzy -poczęstowany kumpel postanowił odtworzyć ten smak, będąc u swojej ukochanej w Niemczech. Zabierając się do działania bez kompletu narzędzi przekonał się że "mikser" i "blender" to nie to samo.
    Współpracownica mamy wstawiła słoik pełen jajek i wrzątku do mikrofali w pracowniczej kuchni. Słoik przetrwał mikrofalę, eksplodował dopiero przy probie otwarcia. Szkło i płynne jajka były wszędzie, zdolnej damie chyba cudem nic się nie stało.
    A ja tylko upiekłam muffiny "z kartona", dodając dwa razy więcej oleju, niż zakładał przepis. Wyglądały jak grzyby atomowe, ale były smaczne.
  • autumna 31.01.17, 12:15
    Mając w domu męża niechętnego nowinkom, w ramach eksperymentu beztrosko przyprawiłam cały gar zupy kalafiorowej kuminem, zamiast przetestować na małej porcji. Dowiedziałam się od małżonka, że zupa ma zapach jak spocona pacha, musiałam zamrozić w pojedynczych porcjach i powoli zjeść sama.

    Będąc w Niemczech, chapnęłam w markecie pierwsze z brzegu mięso mielone, ignorując napisy na opakowaniu, i zrobiłam tradycyjne kotlety. Wyszły bardzo dziwne w smaku, sucho-gumowate, niezbyt jadalne i dopiero wtedy zorientowałam się, że kupiłam mieloną wołowinę.

    --
    Demokracja - system, który pozwala ci wybrać, kto będzie tobą pomiatał.
  • Gość: Joja_ja IP: *.net.cybernetwmw.com 03.02.17, 21:06
    Brat mojego męża rozpuścił w wodzie wapno musujące i wypił narzekając na smak. Okazało się potem że to była tabletka corega tabs mojej teściowej.
  • Gość: x IP: *.hsi06.unitymediagroup.de 04.02.17, 02:06
    ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka