Dodaj do ulubionych

Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj

IP: 212.2.100.* 08.04.07, 21:06
Zawsze unikałam u niej jedzenia. Jakoś mi te zapachy nie podchodziły jak
wchodziłam do jej domu. Z czasem zauważyłam, że gotuje jakieś tam zupy,
kotlety schabowe, z kurczaka i piecze karczek.
Dziś wróciłam od niej ze śniadania wielkanocnego. Bardzo tam nie chciałam
iść,bo nie lubię jej kuchni, a tu święta i nic nie zjeść... Ale cóż trzeba
iść. Sama zrobiłam jaka faszerowane- zresztą z przepisów z forum- wyszły
pyszne, dziękuje za te cudne przepisy.
Więc może przejdę do sedna- co było dziś na śniadaniu- barsz biały- najgorszy
jaki w życiu jadłam. Chyba z torebki jest lepszy. Sama woda, ze zwazoną
śmietaną (farfocle pływały)i majerankiem. Bardzo letni. I nic więcej w nim
nie było- ani kiełbasy, ani jajka. Smakował jak pomyje. Nie wiedziałam, jak
mam się zachować, żeby go nie jeść. Kiełbasę albo jajko mozna bylo sobie
dołożyć extra ze święconki, zimne, kiełbasa nie ugotowana... Do tego na
półmiskach leżało peło jaj poprzekrajanych na pół, bez majonezu, bez niczego.
Lekko obeschnięte, z czarną otoczką (wczoraj gotowane i do tego za długo
przez tą czarną otoczkę) na drugim półmisku był jeden rodzaj szynki. No i
chleb- czarny ze sliwką. Nic wiecej nie było na stole!!!! Do tego herbata,
jeszcze się w dzbanku nie zaparzyła i juz nalana w filiżankach. Dobrze że
jajka swoje przyniosłam bo bym jeść co nie miała.
A jeśli chodzi o talenty kulinarne mojej teściowej to jeszcze Wam opisze jak
kiedyś robiła kotlety z szynki wieprzowej (dziwne ze nie ze schabu).
Wyciągnęła kawał szynki z zamrażalnika, wsadziła do do mikrofalówki na
odmrażanie, jak się odmroził to ukroiła kawał i wrzuciła opruszony solą na
patelnię. I taki upiekła mojemu mezowi. Byłam w szoku!!!
Teraz już wiem czemu się tak zajada jak do mnie przyjdzie. I dziwi się ze ja
i mój mąz to jesteśmy za grubi- mnie wprost tego nie powie, ale ciągle
słyszę, ze synka im tuczę.
Jeśli macie podobne przygody z utalentowanymi teściowymi chętnie poczytam...
Pozdrawiam,
Obserwuj wątek
    • jagoda85 Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj 08.04.07, 21:44
      Mięso nie panierowane jest dużo smaczniejsze i zdrowsze. A herbatę, to znaczy
      esencję, nie powinno sie parzyć dłużej niż 3 minuty. Parzona 6 minut działa
      nasennie, a parzona dłużej, jest poprostu szkodliwa. A tak wogóle, to nieładnie
      jest obgadywać kogokolwiek, to poprostu brak kultury.
      • Gość: Marta50 Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj IP: *.pools.arcor-ip.net 08.04.07, 23:53
        A nie zastanowila sie ta zalozycielka watka , Etka, czy dana osoba nie jest na
        diecie albo nie moze jadac to co powoduje nadkwasote w zoladku?
        Oj Etka, nie wdalas tu dobrego swiadectwa o sobie, piszac takie rzeczy o
        tesciowej. Tesciowa gotuje tak, jak jej i jej rodzinie pasuje, a tobie wara
        wtykac twojego nosa tam, gdzie akurat nie jest potrzebny
        Ciekawa jestem jaka tesciowa bedziest ty Etka w przyszlosci, czy twoja synowa
        czy zjec beda tak pisac jak ty tu obmowilas tesciowa publicznie.
        Oj, Etka popraw sie i pracuj nad twoim harakterem, innaczej wpadniesz w konflikt
        malzenski, w konflikt z tesciami i ty zostaniesz ta "czarna owca".

        Nos utrzec, wyjsc za prog i zaraz kogos obrabiac, ot nieladnie i nieladna
        przywara Etki.
        Wolnosc Tomku w swoim domku, czytalam kiedys takie powiedzenie.
    • Gość: Etka Tu nie chodzi o obgadywanie IP: 212.2.100.* 08.04.07, 21:50
      nie robię wcale tego złośliwie, tylko jak to wszystko widzę -te jej kuchenne
      wyczyny to się pod nosem śmieję. Wątek wcale nie ma na celu obgadywania, tym
      bardziej ze są święta i należało by się radować, a nie być złośliwy. A Wy od
      razu szukacie jakiegoś spisku. Pozdrawiam Was serdecznie
        • Gość: Etka Re: Tu nie chodzi o obgadywanie IP: 212.2.101.* 08.04.07, 22:24
          Przykro mi bardzo, ze się nie rozumiemy. Wcale na teściową zła nie jetsem, jest
          to fajna kobitka, tylko robi dziwne rzeczy w kuchni i tyle.
          Widzę, ze dziś znudzone świetowaniem na forum, są same "poprawne i kulturalne,
          do tego bez poczucia humoru" osoby. Może to same teściowe. No każdy ma inne
          wartości i poczucie humoru, co nie znaczy, że ja mam Was krytykować. I to jest
          zenujące, co Wy piszecie. Po to jest forum, zeby sobie pisać.
          • jagoda85 Re: Tu nie chodzi o obgadywanie 08.04.07, 22:55
            Jesteś poprostu nieelegancka, i na dodatek obrażasz nas wszystkich. Jeśli coś
            mówi ci jedna osoba, to możesz uznać, że jest wobec ciebie nie fair, ale jeśli
            mówią ci to samo już dwie osoby, to powinno ci już dać wiele do myślenia. Ale
            chyba z tym myśleniem to u ciebie nie tęgo.
          • Gość: Marta50 Re: Tu nie chodzi o obgadywanie IP: *.pools.arcor-ip.net 09.04.07, 00:10

            Odpowiadasz na :

            Gość portalu: Etka napisał(a):

            > Przykro mi bardzo, ze się nie rozumiemy. Wcale na teściową zła nie jetsem,
            jest to fajna kobitka, tylko robi dziwne rzeczy w kuchni i tyle.
            ***********
            Robi to co jej wygodnie, jak widac z pierwszego wpisu nie masz zielonego pojecia
            o kuchni, za malao jestes kreatywna jak i wyrozumiala dla innych.
            **********
            > Widzę, ze dziś znudzone świetowaniem na forum, są same "poprawne i kulturalne,
            > do tego bez poczucia humoru" osoby.
            *********
            Zadasz poczucia humoru po zalozeniu tego watku? Nie osmieszaj sie wiecej za twoj
            zenujacy "striptys" jakiego tu dokonalas.
            ********
            Może to same teściowe. No każdy ma inne wartości i poczucie humoru, co nie
            znaczy, że ja mam Was krytykować.
            *********
            Tesiowa tez czlowiek i trzeba miec dla niej troche akceptacji, tolerancji jak i
            zrozumienia.
            **********
            I to jest zenujące, co Wy piszecie. Po to jest forum, zeby sobie pisać.
            *********
            Zenujace jest to co ty tu piszesz i zebrzesz u wszystkich o zrozumienie!!!!
            Lecz sie dziewczyno z tej nieladnej przywary.
          • Gość: gosc Re: Tu nie chodzi o obgadywanie IP: 80.54.174.* 09.04.07, 12:02
            Gość portalu: Etka napisał(a):

            Po to jest forum, zeby sobie pisać.

            Zgadza sie,po to jest forum zeby sobie popisac najlepiej o sobie albo swojej
            matce.Dosc ze cie zaproszono to zaraz zasiadaz do kompa i obrabiasz tyłek.Co cie
            to obchodzi jak kto gotuje i co gotuje.Nie bywaj,nie jedz i nie obrabiaj.


            > Widzę, ze dziś znudzone świetowaniem na forum, są same "poprawne i kulturalne,
            > do tego bez poczucia humoru" osoby. Może to same teściowe.

            Zgadza sie napewno kulturalne ,bo takiej kultury jak ty nikt normalny do domu
            nie zaprosi.Wstydz sie,swieta a ty zamiast zyczyc dobrego to smarujesz jadem i
            jeszcze nazywasz to poczuciem humoru.Mam nadzieje ze tesciowa kiedys cie wykopie
            za drzwi.
      • Gość: Marta50 Re: Tu nie chodzi o obgadywanie IP: *.pools.arcor-ip.net 08.04.07, 23:57
        Odpowiadasz na :

        Gość portalu: Etka napisał(a):

        > nie robię wcale tego złośliwie, tylko jak to wszystko widzę -te jej kuchenne
        > wyczyny to się pod nosem śmieję. Wątek wcale nie ma na celu obgadywania, tym
        > bardziej ze są święta i należało by się radować, a nie być złośliwy. A Wy od
        > razu szukacie jakiegoś spisku. Pozdrawiam Was serdecznie
        ************
        Jestes ja widac najlepsza, wyczyny innych nie maja zadnego znaczenia dla ciebie
        i sa niczym, Etka? Jestes "naj"? Ciekawa jestem jak tesciowa by ocenila twoje
        wyczyny?
        Wspolczuje tej tesciowej posiadanie takiej synowej.
    • squirrel9 Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj 08.04.07, 22:59
      Luzik, moja robła świetne ruskie pierogi, piekła super ciasto kruche z jabłkami
      (mój mąż tego ciasta nie cierpiał a ja uwielbiałam) i fantastyczny mazurek z
      orzechami. Pozostałe rzeczy - trochę jej ie wychodziły. Żurku w ogóle nie
      potrafiła zrobić, robiła sama jakiś zakwas śmierdzący stęchnielizną (bo zawsze
      pływał w nim spleśniały chleb) i wlewała to do wody z gotowania makaronu,
      dodawała dużo czosnku i zachwalała "żurek" pod niebiosa. Smakował jak woda z
      gotowania ścierek z czosnkiem:( Barszcz czerwony też sama kisiła i też wiodącym
      jego smakiem była pleśń mimo dużej ilości czosnku. Do wszystkich innych zup
      dodawała dużo majeranku i smakowały tak samo bez względu na nazwę.Gotowała
      bardzo często obiady na słodko, jako drugie danie - ryż z cynamonem i cukrem,
      makaron z jabłkami, kaszę mannę polewaną jakimiś podgrzanymi konfiturami
      owocowymi, naleśniki z owocami czy serem na słodko, jakieś kluski polane
      śmietaną i posypane cukrem czyli coś czego nie lubię. Po prostu nie przepadam
      za słodyczami, cukru używam w niewielkiej ilości i nie lubię obiadów na słodko.
      Nie musi być mięsko ale musi być na ostro (jarzyny, pieczarki).
      Myślę,że z jednej strony rzeczywiście talentów w tej dziedzinie nie miała ale
      też i wychowała się w bardzo dużej rodzinie gdzie się nie przelewało i gotowało
      się tanio.
    • figrut Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj 09.04.07, 01:02
      Święta wyprawiałam razem z moją Teściową [mieszkamy w jednym domu, ale
      oddzielnych mieszkaniach]. Każda z nas robiła to, co jej najlepiej wychodzi.
      Teściowa nie jest mistrzynią kuchni, ale jej gotowana szynka jest pyyycha
      [potrafi ją ugotować tak, że nie jest sucha i twarda, a kruchuteńka i o dziwo,
      mimo tej kruchości się nie rozpada]. Sernik to specjalność Teściowej, ale w tym
      roku to ja go upiekłam i Teściowa przekazała mi pałeczkę na pieczenie serników
      :) Pasztet robiłam ja - mój pierwszy w życiu, ale wyszedł pyszny. Teściowa
      robiła sałatkę i podobno wyszła pyszna, ale ja jej sałatek nie jadam [między
      krojeniem warzyw potrafi psy głaskać, a mnie to się strasznie brzydzi jak rąk po
      głaskaniu nie umyje]. Teściową mam bardzo fajną. Ona docenia to, co ja robię
      dobrze, ja doceniam to, co Teściowa robi dobrze i jest fajnie, bo jak nam coś
      nie pasuje, to mówimy sobie to bez świadków, ale każda z nas to sobie do serca
      bierze.
      --
      Partner Leń i Egoista
      • salimis Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj 09.04.07, 13:37
        A nie ma takiej możliwości abyś kiedyś przy babskich pogaduszkach z teściową
        poruszyła temat kulinarny?Wymiana doświadczeń,kto co jak gotuje.Kto wie może ją
        zainspirujesz albo ona ciebie.Myślę że to lepsze niż krytykowanie.A może jej coś
        twojego (skoro tak wyśmienicie gotujesz) zasmakuje i będziesz mogła podzielić
        się przepisem.Zyczę powodzenia w obopólnych relacjach. : )
    • Gość: alakok Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj IP: *.dsl.bell.ca 09.04.07, 20:33
      nie wiem czemu czepiacie sie Elki chciala sie wyzalic a moze otworzyc przed
      kims a wy zaraz skoczyliscie na nia.Ja tez wszystkiego nie lubilam u mojej
      tesciowej,ale jej zasmazana kapusta byla najlepsz na swiecie,a placki
      ziemniaczane ,ktore robil moj tesc nie maja sobie rownych.Moja synowa
      przychodzi na kazde sieta do mnie /nie lubi kuchni swojej mamy/.A ja wiem ze
      ona /synowa nie lubi pieczarek,rodzynek i bardzo tlustych jedzen wiec staram
      sie do tego dostosowac.Ja gdy szlam w swieta do tesciow to pomagalam w
      kuchni.Wiec herbate Elu moglas TY zaparzyc.Wiecej "komunikacji "z tesciowa a
      wszystko bedzie ok.Elka glowa do gory.
    • brumming Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj 09.04.07, 21:25
      Kilku rzeczy nauczyłam się gotować od mojej teściowej :) mniam
      w kilku jest niedościgniona i w ogóle ich gotować nie próbuję - mazurek
      czekoladowy, torcik makowy, zupa grzybowa i kilka innych mniam :P
      kilka dań wychodzi jej słabo - staram się delikatnie wyrażać opinie o nich, lub
      chwalę resztę potraw (jesli mam dobry humor)
      Deklaruje się jako osoba nie lubiąca gotować i jak na takową naprawdę nieźle
      sobie radzi. Od 3 lat - odkąd mamy w rodzinie małego alergika - nie chodzimy na
      niedzielne obiady i czasem bardzo mi tego brak :(
      Nie podejrzewam autorki wątku o złośliwość; znam kilka osób - bardzo je lubię -
      które gotować nie potrafią i staram się u nich nie jadać; poza tym aspektem
      moje z nimi stosunki są zupełnie poprawne :)
    • osika4 Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj 10.04.07, 00:34
      > Z czasem zauważyłam, że gotuje jakieś tam zupy,
      > kotlety schabowe, z kurczaka i piecze karczek.

      Co jest złego w tych potrawach, kóre wymieniasz?
      Widzę, że tu nawet nie o gotowanie chodzi lecz
      wrogie nastawienie do teściowej.
      Skoro wiesz od dawna, że nie lubisz jej kuchni
      to dlaczego nie przygotowałaś śniadania sama wg swego gustu
      i nie zaprosiłaś teściowej bądź nie zaniosłaś do niej więcej potraw.
      Ograniczyłaś się tylko do jajek faszerowanych.
      Może mogłaś po przyjściu do teściowej wejść do kuchni i zaproponować
      jej pomoc np. podgrzać kiełbaski, doprawić żurek, udekorować jajka.

      > Nic wiecej nie było na stole!!!!

      Zastanowiłaś się Etka, czy może teściową nie stać finansowo szerszy
      asortyment bądź z innych przyczyn nie podała więcej jedzenia.
      Ty jednak chyba wychodzisz z założenia, że gość choć świnia, swoje prawa ma.
    • e._ Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj 10.04.07, 09:05
      Wszystko zgoda, ale mieć pretensje, że "nic więcej nie było na stole" to
      przesada. Nawet, jeśli się jest głeboko rozczarowanym i rozżalonym.

      Wydziwianie, że kotlety robiła z szynki, nie ze schabu, to absurd. Niby
      dlaczego nie?!
      Dziwne, że bez panierki?! Dziewczyno, gdzieś ty się uchowała skoro dla ciebie
      kotlet to tylko schabowy w panierce!
      Chleb razowy może był w intencji syna, co to go, zdaniem teściowej, tuczysz.

      Dobrze, że herbata była w filiżankach i dzbanku, a nie w "wymoczkach" i
      szklance, dobre i to!

      W sumie, niesmak pozostał. Także u czytelników Twojego wątku. Mimo wszystko.


      --
      Wielki apetyt na życie! Dzień po dniu!
      • Gość: aaaaaa Ja Cię rozumiem :) IP: *.adsl.inetia.pl 10.04.07, 13:38
        też tak czuję ;)
        dziewczyno nie stresuj sie, u mnie jest to samo ;) mój mąż zajada się moim
        jedzonkiem bo w domu w życiu czegoś takiego jak papryka faszerwana czy sałatka
        z pekińskiej nigdy nie jadł haha
        Ja do każdego mięsa/ sosu dodaję sos sojowo-grzybowy bo ma wtedy lepszy smak i
        kolor... moja teściowa nawet nie wie że coś takiego istnieje. Mało tego ona jak
        smaży pieczeń to tylko solą i pieprzem tak jak twoja, w życiu nie widziałam u
        niej czerwonej papryki haha Jedzienie nie ma smaku, rosół to woda z makaronem,
        niedoprawiona... mdli mnie chwilami ale nic nie gadam :(
        ale szkoda słów... Powiedzmy że ja Cię rozumiem!!!!! I domyślam się że jesteś w
        podobnej sytuacji do mnie ;)
        Aaaaaa no i szkoda kasy na jakieś ładne serwetki świąteczne czy coś tam... ja
        zawsze lubię wszystko ładnie udekorowane a u mojej teściowej nie uraczysz nawet
        na obiad wszystkiegona stole osobno tylko pakuje na talerz każdemu.... Wieś
        tańczy wieś śpiewa!!!! Ale pewnie wiesz o co mi chodzi :)
        pozdrawiam
        • mariola2006 Re: Ja Cię rozumiem :) 04.09.07, 14:28
          aaaaa-zeby nie bylo,ze se wtracam(moja tesciowa tez jest fatalna
          kucharka mimo ze kocham ja jak wlasna matke).
          Ale wiesz dlaczego wydaje Ci sie ze jedzenie tylko posolone i
          popieprzone nie smakuje?
          Bo w tym sosie sojowo-grzybowym jest wzmacniacz smaku-pewnie
          glutaminian sodu-ktory tylko oszukuje kubki smakowe.Ludzie ktorzy go
          uzywaja(poczytajcie sklad sosow,proszkow,itp)nie potrafia cieszyc
          sie jedzeniem ktore nie posiada dopalaczy.
          Udowodnione naukowo.Pozdrawiam
      • Gość: Marta50 Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj IP: *.pools.arcor-ip.net 10.04.07, 14:11
        Och jakie jest to idealne pokolenie, one przeciez sa cacy tylko tesciowa nie na
        miejscu? Skonczcie juz z tymi przywarami ktore nie przynosza wam ani za
        paznokiec chluby, czas najwyzszy zastanowic sie do czego to prowadzi. Do
        konfliktow malzenskich, do konfliktu pokolen - jak myslicie moje drogie tedy
        prowadzi droga do wspolczesnej kobiety, wychowanki przyszlych pokolen? Wiecej
        zrozumienia, tolerancji dla innych, wyrozumienia dla starszych a nie zacofanego
        egoizmu i tego "bo ja jestem najlepsza" Co za kobiety?
        Ciasne glowy i tak tego nie pojma!!!!!!
          • Gość: Marta50 Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj IP: *.pools.arcor-ip.net 10.04.07, 15:01
            Skoro tak myslisz, ze mam tylko tesciowa na mysli to sie mylisz.
            Zobacz jak wyglada dzis spoleczenstwo w Polsce: sklocone, powasnione,
            nietolerancyjne(mamy tu duzo przykladow na forum) spoleczenstwo ktore w duzej
            mierze podatne jest na wszelkiego rodzaju manipulacje, wiadomo dla jakiego celu.

            Wrocmy to tej nieszczesnej tesciowej, tej niezadowolonej synowej ktora wychodzi
            za prog, uciera nosa i obrabia tesciowa na publicznym forum ile sie da oczekujac
            od publicznosci oklaskow i zrozumienia dla niej. Zastanowila sie ta
            niezadowolona synowa czy te nieszczesna tesciowa bylo stac na wiecej?
            Wiadomo jakie renty maja w wiekszosci starsi ludzie w Polsce?
            Moze ta tesciowa nie jest akurat tak utalentowana w gotowaniu (nie kazdy jest
            uzdolniony w wszystkich kierunkach), robieniu przyjec jak by synowa od niej
            oczekiwala?
            Synowa krolowa najprawdopodobniej przyszla i dala sie obslugiwac zamias
            zaproponowac tesciowej wspolne przyzadzanie sniadania, tu stoorzyla by okazje
            sprytnego, grzecznego przekazania wlasnych umiejetnosci jak i wskazania
            tesciowej wlasnych upodoban.
            Wspomniala ta synowa o czyms takim, przeciez ona wymaga, poniewaz przyszla w
            goscie do tesciow i musi byc przez starsze osoby obsluzona.
            Jednym slowem ta synowa okazala sie nam w ograniczona do takiego stopnia ze nie
            pomyslala jak dosc do serca tesciowej, jak tesciowa zdobyc na wlasna strone.
            Dobra tesciowa to 50% powodzenia w malzenstwie ale dobra sprytna, tolerancyjna
            synowa to 100% dobrego malzenstwa.
            Coz tu oczekiwac w tym wypadku od mlodego pokolenia, wspanialych przyszlych
            generacji?
            Nie dziwie sie ze dzisiejsza Polska to widowisko skansenu, wasni, nietolerancji
            poniewaz ten przyklad idzie z gory, a spoleczenstwo zamiast sie temu
            przeciwstawic, wyznaczyc samemu sobie wlasna droge w przyszlosc, przyjmuje
            biernie to co sie jemu narzuci i kontynouje ta "polskosc" w odpowiednim tego
            slowa znaczeniu. Czy nie nadszedl czas skonczenia z niechlubnymi przywarami
            charakterystycznymi dla polskiego spoleczenstwa? CZAS NAJWYZSZY!!!
            Wiec nie mam odrobiny zrozumienia dla Etki.
          • jagoda85 Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj 10.04.07, 19:03
            Oj, dziewczyno, kultury to ty nie masz. Ty też kiedyś będziesz teściową, i
            życzę ci takiej synowej, jaką ty jesteś. Ja miałam teściową za którą nie
            przepadałam, ale do głowy by mi nie przyszło takie obgadywanie jak wy to
            robicie. Trochę szacunku choćby z racji wieku. Zawsze brałam poprawkę, że jest
            to matka mojego męża i należy jej się szacunek, choćby nie wiem jak było. A
            umiejętności kulinarne i preferencje żywnościowe to rzecz względna. Każdy
            gotuje tak jak lubi, i na ile mu kieszeń pozwala. Życzę ci miłej synowej.
            • Gość: Marta50 Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj IP: *.pools.arcor-ip.net 10.04.07, 20:18
              No i co z ta profanacja u was, ja tez profanuje wiele artykulow spozywczych, np.
              metka smaruje chleb a potem zapiekam w grylu, czy z pasztetowa postepuje jak z
              metka, posypuje na dodatek serkiem zoltym i zapiekam na grilu czy w mikrowell
              itd. Nie jest to ten system jak to w Polsce sztywno przyjeto, jak by ktos sobie
              zyczyl, ale mnie osobiscie nic nie obchodzi, co inni na to powiedza, czy komus
              sie to podoba czy nie, nawazniejsze mnie i mojej rodzince smakuje. Etka widzac
              moja kreatywnosc tez by mnie tak jak wlasnej tesciowej na forum zarzucila, ze
              nie jestem dobra kucharka poniewaz tak z pasztetowa czy metka sie nie postepuje.
              Moja kreatywnosc w kuchni jak i w zyciu nie zna granic, przynajmniej mnie i
              mojej mlodej rodzinie nie jest nudno i maja stale na talerzu cos nowego.
        • Gość: evro44 Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.07, 14:39
          nie należę do młodego pokolenia (staż małżeniski 24 lat) ale jedno
          wiem:teściowa to obcy. Jakbyś miała w każde święta Boże Narodzenie-Wielkanoc
          teściową, której sniadanka-obiadki-kolacyjki podawajesz pod nos, oddajesz
          swoje łóżko, słuchasz opowieści o jej cudownym charakterze, cudownym synu
          którego jesteś tylko przypadkowym dodatkiem, o jej wyłączności na rację tobyś
          tak nie moralizowała Martusiu.To bardzo skrótowo opisałam.I wiesz chciałabym po
          tych latach być chociaż raz być zaproszona do niej (bo nawet jej imieniny to
          moja praca, gotowanie i obsługa).
          • Gość: Marta50 Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj IP: *.pools.arcor-ip.net 10.04.07, 15:04

            Odpowiadasz na :

            Gość portalu: evro44 napisał(a):

            > nie należę do młodego pokolenia (staż małżeniski 24 lat) ale jedno
            > wiem:teściowa to obcy. Jakbyś miała w każde święta Boże Narodzenie-Wielkanoc
            > teściową, której sniadanka-obiadki-kolacyjki podawajesz pod nos, oddajesz
            > swoje łóżko, słuchasz opowieści o jej cudownym charakterze, cudownym synu
            > którego jesteś tylko przypadkowym dodatkiem, o jej wyłączności na rację tobyś
            > tak nie moralizowała Martusiu.To bardzo skrótowo opisałam.I wiesz chciałabym po
            >
            > tych latach być chociaż raz być zaproszona do niej (bo nawet jej imieniny to
            > moja praca, gotowanie i obsługa)
            *************
            Na tak jak cie nie stac pokierowac rozmowami tesciowej tylko przyjmujesz biernie
            jej temat, to chyba swiadczy o tobie.
          • Gość: aaaaaaa Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj IP: *.adsl.inetia.pl 10.04.07, 15:29
            wreszcie jedna opinia podobna do mojej <jupi>
            tak tak moja też ma cudownego synusia który przynosi mi kasę do domu i za nią
            latam na wakacje (z mężem) i za zarobioną przez synusia kasę kupuję
            sobie "podpaski", bluzki itd....
            Biedny synuś... jaki poszkodowany :( (ciekawe kto zajmuje się domem :/...)
            Na szczęście mój mąż też wie kiedy powiedzieć jej do słuchu :) za co bardzo go
            kocham że zawsze jest za mną....
          • Gość: matylda Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.07, 16:11
            evro, no to tak jak moja tesciowa,była swięcie przekonana ,ze synową to ma się
            po to ,zeby uczynic z niej osobista sprzątaczkę i kucharkę,
            zanim jeszcze byłam mężatką i zostałam przez nią zaproszona na pierwsze swięta,
            to ona bez zażenowania poprosiła mnie żebym zrobiła dla niej i przwiozła
            tort(nawet określiła jaki ma mieć smak, jak zamówienie w cukierni), zaznaczam
            ,ze miało być to jedyne ciasto na stole,tak chciała mnie tresować od początku,
            ja oniemialam z szoku jak mozna kogoś pierwszy raz do siebie zaprosić i tak go
            zmanipulować prosbą nie licząc się z odmową, aby gość przywiozł ze sobą
            poczęstunek według zamówienia...na szczęście szybko wyprowadziłam ją z
            przeświadczenia, że będę służącą na jej skinienie,dałam sobie spokój z
            dogadzanie jak widziałam jakie skutki to przybiera,bo to typ osoby której jak
            dajesz palec to nigdy się nie zadowoli tylko bez problemu żada więcej...
        • Gość: Ada Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj IP: 80.54.174.* 10.04.07, 18:30
          Mysle sobie ze autorka watku powinna kupic tesciowej komputer i wtedy obie by
          gotowały dobrze,tesciowa jakby dostała przepis tak jak autorka na jajka
          faszerowane byłoby cudownie i wszyscy byliby najedzeni..Mysle tez ze jesli coś
          wyglada nieapetycznie na stole mozna tego nie jesc.Poza tym jesli sie wie ze
          jest sie zaproszonym na sniadanie i wie sie ze ten ktos nie jest mistrzem w
          przyrzadzaniu to robi sie wszystko zeby odwrocic sytuacje i zaprosic do siebie
          lub tam nie isc.Obmawianie i to niekoniecznie tesciowej graniczy z brakiem
          wychowania.
          Jeszcze nie udało mi sie przeczytaj choc jednego postu ktory mowiłby o
          niesmacznym gotowaniu potraw przez matki dziewczyn tu piszacych,kazda najezdza
          tylko na tesciowa i ich mamusie jak widac to najlepsze kuchary pod słoncem.Feee
          • ewilek2 Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj 10.04.07, 18:52
            witam
            Mam koleżankę, która po każdej wizycie u swojej teściowej obrabiała jej tyłek
            jak tylko mogła. Najbardziej przykre było to , że ja jej teściową znałam. Forum
            ma tą przewagę, że jest anonimowe, więc jeżeli nawet ktoś ponarzeka na swoją
            teściową i tak nie wiemy o kim mówi, więc nie zrobi przykrości tej osobie . Być
            może dla niektórych jest to sposób na odreagowanie złych emocji? Może lepiej ,
            że obsmaruje jedna z drugą kogoś tu niż miałaby to zrobić w realu? Ale miło
            jest widzieć, że tylu osobom nie spodobał się ten post - czyli nie jest tak źle
            z kulturą u Nas :)
          • nieskorzanka Re: Jak to moja teściowa gotować nie umie... fuj 12.04.07, 10:22
            Moja mama gotowac nie potrafi ( nie wiem jakim cudem, ale ja robię to nieźle)
            Mieszkamy razem, zjada więc łaskawie to co przygotuję, zdarrza się, że
            skrytykuje, albo , co zdarza się na co dzień, ostentacyjnie wszystko przyprawia
            czym się da, np. lazanię obficie poleje śmietaną, dosalanie, dopieprzanie to
            już na porządku dziennym. Reszcie rodziny wszystko smakuje i nie zdarza im się
            wszystkiego polewać śmietaną, czy marudzić, że za kwaśne , mało słodkie, malo
            słone, że nie to ugotowałam co ona lubi. A ja często muszę zaimprowizować obiad
            w pół godziny po powrocie z pracy ok. !7, a mama cały dzień wyleguje się przed
            telewizorem, z małymi przerwami na zapalenie papierosa- jest na emeryturze!
            Za to moja teściowa pól dnia spędzała w kuchni , żeby dogodzić rodzinie,
            gotowała dość tradycyjnie, obficie, ale nawet dość smacznie
            --
            Podaruj dzieciom słońce, a mężczyznom rozum...
    • Gość: Monika hipokryci IP: *.nott.cable.ntl.com 10.04.07, 19:15
      Ale sie czepiacie dziewczyny!!!! Stali bywalcy tego forum ciagle obgaduja
      przepisy innych, krytukuja za wszystko co odbiega od oryginalnego przepisu [bo
      np tak sie we wloszech nie jada;-)], niewspomne juz o wielkim nietakcie
      forumowym jakim jest uzywanie kostki rosolowej czy wegety:-)))
      Obca osobe latwo wam krytykowac, ale nie daj boze ktos pozwoli sobie na to samo
      wzgledem takiej np tesciowej (czy wszystkie wspaniale gotuja???), to jest juz
      brak kultury???? Hipokryzja i tyle....
      • zielona56 Re: hipokryci 10.04.07, 19:26
        Jestem teściową , zięć i synowa zajadają się tym co gotuję i piekę , a
        nauczyłam się od swojej teściowej , która była fantastyczną gospodynią.
        Pozdrawiam wszystkie teściowe . Niedajmy się!!!!!
          • mzrr21 Re: hipokryci 11.04.07, 09:53
            30 lat wyszłam za mąż, byłam w trakcie studiów razem z moją babcią
            utrzymywałyśmy się z renty po mojej zmarłej matce. Teściowa zapewniała mi
            codzienne obiady. Nie gotowała rewelacyjnie, sosy robiła bardzo tłuste, do
            zdrowych to to nie należało, ale ... Byłam jej wdzięczna, odciążała moją ciężko
            chorą babcie od gotowania i zakupów, bo zawsze mogłam coś wziąć do swojego domu
            żeby babcia codziennie zjadła ciepły posiłek. Gotowała wspaniałe zupy. Nie
            mogłam u niej wywalczyć sałaty na niedzielę, bo jak ona to przechowa, pal
            licho. Teraz patrząc z perspektywy moge stwierdzic, nie umiała gotować (oprócz
            zup), nie miała do tego serca, ale była wspaniałą kobietą i aż żal, że
            wychowała takiego syna. (Rozwiedlismy się po dwóch latach, damski bokser był).
            Jedyne co z sentymentem i to bardzo duzym wspominam z tamtego okresu to właśnie
            tesciowa, która starała się jak mogła.
          • jollka2 teściowa 11.04.07, 09:57
            Trudno mi uwierzyć, że Etka może być tak wredną dziewczyną, by zamiast
            świętować, obgadywała teściową w necie. Może mają z sobą jakis poważniejszy
            konflikt i jest to jakaś zemsta na teściowej.
            Tak czy owak nie wyobrażam sobie, bym komentowała gotowanie swojej teściowej
            ani w swojej rodzinie ani tym bardziej wśród obcych. Jak można nie rozumieć, że
            niektórzy nie mają talentów kulinarnych. Rownie dobrze teściowa może "obrabiać"
            Etkę, że ta nie umie haftowac albo dziać na drutach. Nie fajnie, co?
            --
            "Dobro narzucone wbrew woli obdarowanego przestaje być dobrem"
    • qubraq Tesciowe i mamy... 10.04.07, 20:49
      Czytam Was z bardzo mieszanymi uczuciami i zastanawiam sie co o gotowaniu matki
      moich synow mowia za naszymi plecami nasze synowe; nie wyglada na to zeby byly
      niezadowolone, raczej moja zona zawsze starala sie zrobic cos co im szczegolnie
      smakowalo a to "kwietową" tartę szpinakową dla Dorotki a to jakies kotleciki
      cielęce dla Ewci, a to specjalne "ilonowe" risotto dla mamy Ewci czyli tesciowej
      naszego mlodszego orzełka, ja z kolei zawsze robilem specjalny bigos ulubiony
      przysmak jego tescia a kiedys żona zrobila "kwietowy" tort makowy, ktory do
      dzisiaj rodzina tesknie wspomina...Bardzo chcielibysmy zeby nasze synowe byly z
      nas zadowolone; moze to jest syndrom niedopieszczonego kroliczka?
        • qubraq Re: Tesciowe i mamy...do Qubraqa.. 11.04.07, 00:04
          Wiesz, ja sie nie dziwie, to forum to forum glownie damskie a zmora naszych pań
          sa przeciez świekry a jak one potrafia dopiec dziewczynom to tylko one same
          wiedzą' Poza tym ciagle jednak funkcjonuje syndrom teściowej - matki męża!
          Zobacz ze prawie nigdy na teściówki nie skarża sie mężczyźni! Cos w tym jest!!!
          • Gość: tzw. Re: Tesciowe i mamy...do Qubraqa.. IP: 80.54.174.* 11.04.07, 14:43
            Zobacz ze prawie nigdy na teściówki nie skarża sie mężczyźni! Cos w tym jest!!!


            Nie wiesz o co w tym chodzi?to ci podpowiem.Niechby ktory facet zle wypowiedział
            sie o matce kobiety ktora moze byc najgorsza zołza na swiecie to bedzie jazgot w
            chałupie na 102.Jwj mama jest najlepsza i on musi to pokochac inaczej kosa.
            • qubraq Re: Tesciowe i mamy...do Qubraqa.. 11.04.07, 16:36
              Gość portalu: tzw. napisał(a):

              > Nie wiesz o co w tym chodzi?to ci podpowiem.Niechby ktory facet zle
              > wypowiedział sie o matce kobiety ktora moze byc najgorsza zołza na swiecie to
              > bedzie jazgot w chałupie na 102.Jwj mama jest najlepsza i on musi to pokochac
              > inaczej kosa.

              Chyba nie to, mysle ze tesciowki po prostu i naturalnie lubia swoich zięciow i
              im dogadzają! To jest biologiczny automat! Natomiast nie wszystkim świekrom na
              tym zależy, jesli hołubią swoje synowe to robia to bo tak chcą - czyli przez
              rozum... O!
              • Gość: tzw Re: Tesciowe i mamy...do Qubraqa.. IP: 80.54.174.* 11.04.07, 20:15
                > Gość portalu: tzw. napisał(a):

                Nie filozofuj bo sama wiesz ze to nieprawda.

                Zięcia sie lubi wtedy kiedy idzie za corka bez wzgledu na to czy jest ona w
                porzo wobec jego rodziny czy tez nie.Gdyby sie tylko sprzeciwił a corcia sie
                poskarży mamusi konczy sie miłosc do zięciunia i ten twoj biologiczny automat
                wysiada.

                ! Natomiast nie wszystkim świekrom na
                > tym zależy, jesli hołubią swoje synowe to robia to bo tak chcą - czyli przez
                > rozum... O!

                Dla mnie jest to pojecie zupełnie nie zrozumiałe hołubienie kogoś.Uwazam ze syn
                jak sie zeni to juz jego broszka kogo sobie wybrał,tesciowa moze byc zupełnie
                obojetna wobec synowej i nie musi niczego okazywac ,poprostu zachowywac sie
                zawsze jednakowo jak dorosła osoba i dojrzały rodzic.
                Dlaczego wszystkie oczekuja od tych kobiet tego czego same nie potrafia dać.
            • lena575 Re: Tesciowe i mamy...do Qubraqa.. 12.04.07, 00:06
              Mylisz sie i to bardzo. Tak sie składa,że pracuję z samymi mężczyznami (mój
              wydział to 75 męzczyzn i ja) - nie chciałbys słyszeć tych cierpkich uwag
              szczególnie po świętach. Mam nawet takich kolegów którzy celowo obstawiają
              dyżury świateczne by do teściwej tylko wpaść albo w ogóle się nie pokazywać.
    • e._ A to ciekawe! 11.04.07, 10:08
      Jedyny chyba facet, jaki zabrał głos w dyskusji, to Qubrak. I to jak zabrał!
      Przyznam, że na miejscu Etki nie robiłabym problemów. Jak sama napisała, ma
      opracowaną technikę unikania posiłków u teściowej. Tym razem najwyraźniej nie
      wypadało się wykręcić.
      Na śniadaniu wielkanocnym zjadła pyszne jajka faszerowane (co z tego, że
      własnej produkcji) i dostała herbatę w filiżance. Miło.
      Etka pisze, ze z powodu samego zapachu zawsze brzydziłoby ją jedzenie w domu
      teściowej. No to co za różnica, ile potraw było na stole, skoro i tak wiadomo,
      ze każda z nich paskudna? Może i lepiej, że się kobiecina (=teściowa) nie
      wysiliła, bo i tak wszystko poszłoby na straty.
      Etka głodna nie wyszła. Ale wylała swój żal tu, na forum. W sposób który budzi
      zastrzeżenia i niesmak wielu osób.

      W każdej sytuacji warto dostrzec dobre strony, tu też były (nie chodzi o
      zamykanie oczu na fakty!). To z pewnością dobrze zrobi każdemu, także Efce, jaj
      teściowej a zwłaszcza mężczyźnie, który jest między nimi jak między młotem a
      kowadłem.

      --
      Wielki apetyt na życie! Dzień po dniu!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka