czy tilapia to taki sam syf jak panga? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • rodzinie zachcialo sie ryby, wybor swiezych w osiedlowym rybnym byl dosc maly
    i pani polecila mrozona tilapie.
    dopiero w domu czytam na paczce "wyhodowano w chinach" :/
    myslicie, ze to taki sam syf, jak panga? (antybiotyki, hormony, straszny brud
    w hodowli itp)
    jesli tak, dam raczej kotom, chociaz pangi glodne skubance nie tknely
    • Gość: Gps IP: *.chelmnet.pl 03.01.08, 15:03
      Koty podwórkowe i domowe nie tknęły także świeżego pstrąga.
    • A koty można karmić rybą hodowaną na hormonach i antybiotykach?

      --
      Sygnaturkowy totolotek.
    • Gość portalu: ania_m napisał(a):

      > > jesli tak, dam raczej kotom, chociaz pangi glodne skubance nie
      tknely

      Moje koty chętnie jedzą pangę - i surową, i po przyrządzeniu. Może
      Twoje po prostu nie lubią ryb? Lubienie ryb nie jest u kotów
      obowiązkowe :) A co do tilapii, to mnie osobiście niezbyt smakuje -
      wolę pangę ;-)
      • Gość: ania_m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 16:27
        nie posiadam kota, choc uwielbiam te zwierzatka. podkarmiamy te chodzace w
        naszej okolicy.
        pare dni temu pobily sie tlumnie o resztki swiatecznego lososia. ze 2 lata temu
        mama nieopatrznie kupila pange, ktora po usmazeniu nie bardzo chcielismy jesc.
        koty tylko ja rozwlokly, ale ani kawalka nie skubnely.
        to dalo nam do myslenia :)
        wracajac do pytania wyjsciowego - usmazylam wlasnie rybke. smakowo jedna wielka
        porazka, bo KOMPLETNIE neutralna. czulam sol, pieprz, cytrynke, ktora skropilam
        filety i maslo kaparowe, ktorym polalam zwierzatko po usmazeniu. mulem, czy tam
        chemicznie na szczescie nie zalatywala w ogole, ale wiecej jej na pewno nie kupie.
        nie wiem, jak ja chinczycy hoduja. mysle jednak, ze niewiele lepiej niz pange.
        dla prawdziwego smakosza RYB bedzie ona calkiem do kitu, kto za rybim smaczkiem
        nie przepada, powinien moze wynalazku sprobowac.
        nie wiem czeemu, ale przypomnial mi sie reportaz pokazywany w niemieckiej tv
        pare lat temu. byla to historia jednego z najwiekszych browarow produkujacego
        piwo, ktorego zaden prawdziwy niemiecki koneser piwa nie wypije nawet z
        przystawiona do skroni spluwa ;) ten napoj nazywa sie warsteiner i ma w
        niemczech gigantyczne obroty.
        przed kamerami stala pani odpowiedzialna za marketing browaru, ktora z usmiechem
        od ucha do ucha opowiadala o tym, jak to browar zlecil dlugotrwale badania
        marketingowe, aby trafic w gust przecietnego konsumenta. z duma pokazala wyniki,
        z ktorych wynikalo czarno na bialym, iz konsument targetowy chce PIC PIWO NIE
        SMAKUJACE JAK PIWO. dlatego zaczeli produkowac szczyny o smaku wody, ktorym
        podbili szeroki rynek.
        • strzeliłaś jak łysy siatką Merkatora o parapet.
          --
          Nie mam zamiaru chodzić gdzieś wcześniej , jeśli mogę się w tym miejscu znależć
          później.
        • 1. to, ze koty nie ruszyły ryby, nie jest niczym dziwnym, jak juz
          wyżej napisano; mam kotkę, ktora nie jada ryb wcale, a moj tato ma
          kota, który mógłby zabić za surowego karpia, bardzo lubi morszczuka,
          a nie ruszy mintaja ani lososia (i jeden Pan Bóg wie, jak odróznia
          mintaja od morszczuka wówczas, gdy obie te ryby mają postac kostki
          rybnej, tym niemniej jest to historia prawdziwa); koty widac jak
          ludzie, lubią jedno, nie lubia drugiego, kwestia bardzo
          indywisualnych upodobań
          2. w historie o tym, jak to panga dwa lata temu dala wam do myslenia
          nie bardzo wierzę, jako że pamietam nie tak dawne twoje posty tutaj
          na temat pangi, z pewnością nie bylo to dwa lata temu; nie ma co
          dorabiac legendy do faktów
          3. tilapia świetnie sprawdza się moim zdaniem " z czymś", jak sola:
          zapiekana z jakimś sosem, w formie roladek nadziewanych czymś
          bardziej zdecydowanym, itp; jak zauważylas jest raczej neutralna w
          smaku, co dla wielu osób (i dla wielu potraw) będzie zaletą; żaden
          powód do histerii, taka jej naturalna cecha
          4. kwestie hodowania pangi w Chinach tez juz tu byly omówione i
          wytłumaczono ci (Szopen, ale nie tylko, pozdrawiam), że oczywiście
          patologie wystepują wszędzie, jednak patologie nie wyczerpują czy
          nie powinny wyczerpywac wiedzy o świecie - to tak, jakby zdanie o
          codziennym życiu w Polsce wyrabiać sobie na podstawie oglądania
          programu "Uwaga" , "Interwencja" czy podobnych; jedna wielka
          patologia, o której oczywiście trzeba mowić i ją zwalczać, ale nie
          tworzyć sobie w głowie patologicznej wizji świata. Czy też
          patologicznej wizji pangi. O Chinach jest głośno ze względu na
          ogromną skalę produkcji żywności, no i oczywiście Chiny nie słyną z
          przestrzegania praw ludzi, zwierzat czy BHP. No ale w Polsce co
          chwila słychać o aferach chocby z przetwórstwem mięsa, i co? warto
          zachować zdrowy rozsądek i nie ulegać histerii telewizyjnej, czerpać
          informacje, ale je sprawdzać w innych źródlach i nie popadać w
          oszolomstwo
          5. w kwestii Warsteinera, bo to akurat moja branża: żaden zapalony
          koneser w żadnym kraju nie sięga po wyroby olbrzymich browarów, w
          których produkcja jest zautomatyzowana od pierwszego do ostatniego
          etapu; prawdziwy koneser kupi piwo z malego lokalnego browarku,
          warzone metodą tradycyjną z wody, slodu i chmielu, to po pierwsze i
          w duzym uproszczeniu; po drugie stwierdzenie że (cytuję) "konsument
          targetowy chce PIC PIWO NIE
          > SMAKUJACE JAK PIWO. dlatego zaczeli produkowac szczyny o smaku
          wody, ktorym
          > podbili szeroki rynek" jest nieprawdą; prawdą jest natomiast, że
          prowadzone są badania dla marek takich, jak wspomniana, ale i np.
          Heineken czy inne globalne marki, z których wynika, ze konsumentami
          tych piw są ludzie, którym bardziej odpowiada bardziej łagodny,
          neutralny (a nie tradycyjny goryczkowy, mocniejszy i ciężki smak)
          piwa; w dodatku polityka prowadzenia tych marek jest właśnie taka,
          aby bez względu na miejsce zakupu na świecie piwo to smakowało tak
          samo i kojarzyło sie tak samo, wzbudzając te same pozytywne emocje.
          To jest zaleta takiego piwa (jesli ktos ma kosmopolityczną naturę)
          albo wada (jesli jest na przyklad lokalnym paatriotą). Noale nie ma
          obowiązku kupowania, i kazdy koncern produkuje piwa o róznych
          walorach dla różnych grup konsumentów. I jak powiedziałam, prawdziwy
          koneser nie bedzie urągał masowej produkcji, lecz kupi coś, co
          odpowiada jego preferencjom i gustom; proste i bez oszołomstwa

          ja mam jeszcze taką uwagę, nawet jesli ktos sie obrazi to trudno:
          wielu ludzi w Polsce (i pewnie na świecie, bo Chiny nie produkują
          paangi tylko na rynek polski wszakże)je te nieszczęsne pangi każdego
          dnia, są w każdym sklepie i są tanie; wielu ludziom one po prostu
          smaakują; pewnie wielu jest nieświadomych podejrzanych metod
          produkcji, dlatego ważne żeby o tym pisać, ale takie opluwanie z
          pogardą i wyższością kojarzy mi się jak najgorzej, sorry

          • Gość: ania_m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 18:52
            1. te koty zzeraja wszystko, zareczam ci
            2. istnialo zycie przed forum kuchnia i topiki na nim nie sa wyrocznia
            wszystkiego. nie zawsze odzwierciedlaja rowniez najnowsze trendy. pange
            kupilismy prawie 2 lata temu przed swietami wielkiej nocy. o ile pamietam byla
            smazona w wielki piatek. smierdziala jakby chemia i zgnilym mulem. juz wtedy
            wiedzialam z reportazy w niemieckiej telewizji, jak wygladaja masowe hodowle ryb
            i krewetek w chinach i wietnamie. dlatego u siebie bardzo dokladnie czytalam
            etykietki. pangi wtedy w ogole nie znalam i poinformowalam sie w sieci po
            sprawie. powiem szczerze, ze cale zdarzenie wylecialo mi z glowy. przypomniala
            mi je pare godzin temu mama, ktora rowniez przeczytala etykietke mrozonki.
            znam faktycznie ludzi, ktorzy sie po niej pochorowali.
            3. no przeciez mowie, ze DLA MNIE smakowa porazka, bo lubie ryby smakujace jak
            RYBY. kto ryb ogolnie nie lubi, moze wlasnie tilapii sprobowac.
            i nie histeryzuje, tylko jesli czytam slowa "chiny" i "hodowla" na etykietce,
            jestem b. sceptyczna.
            ojciec, nieobeznany w temacie masowej hodowli ryb, poprosil po obiedzie, abysmy
            jej wiecej nie kupowali tej ryby, ktora "smakuje jak plastelina". sole wszyscy
            lubimy, mimo, iz rowniez jest delikatna w smaku ryba. jednak miedzy "delikatna"
            a "bezsmakowa" jest duza roznica.
            4. jasne, ze co chwila wybuchaja wszedzie skandale dotyczace produkcji zywnosci.
            dlatego u siebie kupuje prawie wszystko bio i nie mam problemu. rowniez podczas
            pobytu w polsce staram sie patrzec co i gdzie kupuje.
            5.panna od marketingu w telewizorze uzyla dokladnie takiego stwierdzenia.
            pamietam to dobrze, bo wlasnie to mnie tak ubawilo.
            watpliwa "zaleta" pang jest ich taniosc i to, ze smakuja calkiem neutralnie.
            niewatpliwie te dwie cechy przyczynily sie do jej popularnosci w polsce. w
            niemczech panga istnieje tylko marginesowo btw. uwazam, ze dobrze jest
            uswiadomic spoleczenstwo CO w tym wypadku je. w koncu istnieja jakies spozywcze
            alternatywy.

            p.s. moj zoladek wlasnie straszliwie rebeluje, nie wiem jednak na 100%, czy po
            rybce. reszta rodziny jest jeszcze zdrowa
        • Masz tu rację! BTW - Ktoś pił kiedyś taką niebieską czy zieloną ohydę Okocim?
          Chyba nazywa się to Karmi. Gdybym łyknął jeszcze trochę, zwrot murowany. A jest
          tego więcej - freeq, ginger itp - ktoś to pije. ludzie widocznie chcą pić piwo,
          które smakuje jak połączenie persila z wc pickerem. Pewno podobnie z tymi
          pangami i tilapiami :)
          --
          Strona miłośników smaku - poszukiwaczesmaku.pl
          • Freeq, Karmi ani Gingers nie są piwami, przynajmniej nie w
            tradycyjnym rozumieniu tego słowa; w dodatku mają jasno sprecyzowane
            grupy docelowe (młodzi ludzie, kobiety - mieścisz sie w którejś
            grupie?) porównywanie ich z "prawdziwymi" piwami jest bezsensowne,
            to po pierwsze
            "jak połaczenie persila z wc pickerem" smakuja tobie, zapomniałes
            sprecyzowac, innym ludziom jak widac smakują bardziej, to po drugie
            po trzecie nie dostrzegam analogii z pangami i tilapiami
            po czwarte: zechcesz uargumentować swoją opinię o "pangach i
            tilapiach"? operując faktami?

            nie lubię i nie jadam flaków; ten kto lubi flaki, jest prostakiem i
            błądzi
            czujesz analogię?
            • Popieram całym sercem Ankę, która wątek raczyła rozpocząć i teraz, w imię walki
              o smak, zbiera cięgi. Moja opinia o pangach i tilapiach nie jest aż tak ostra,
              jak Anki, bo też może zasadza się na innych fundamentach. Moją misją jest obrona
              dobrego smaku, popularyzacja produktów mało znanych, a ciekawych - często
              produktów regionalnych. Panga, tilapia to produkty gastronomicznej kultury
              masowej, które powstają wyłącznie w celu wykreowania obrotu gotówki, są co
              prawda niedrogie, ale też niewiele dają odbiorcy. Nie jestem osobnikiem
              obdarzonym smakiem doskonałym, wciąż się uczę, poznaję nowe smaki, ale umiem
              świetnie się zorientować, że to borowik jest królem smaku lasu, nie boczniak, że
              okoń fantastycznie wychodzi smażony na maśle, a panga byle jak, że kędzierzawa,
              roszponka, rukola i lollo rosso są fajniejsze niż poszatkowana pekińska. Staram
              się tylko przekazać tę właśnie informację - szkoda życia na marne wino :)
              --
              Kuchnia kociewska i kaszubska - poszukiwaczesmaku.pl
            • przypomniała mi się fantastyczna reklama pilsner urquell:
              OHNE LEMON.
              OHNE CRANBERRY.
              OHNE BULLSHIT.

              --
              oczekuj najlepszego, ale bądź przygotowany na najgorsze
            • Gość: Włochowianka IP: *.eranet.pl 09.07.08, 16:31
              winoczerwone napisała:

              > Freeq, Karmi ani Gingers nie są piwami, przynajmniej nie w
              > tradycyjnym rozumieniu tego słowa; w dodatku mają jasno sprecyzowane
              > grupy docelowe (młodzi ludzie, kobiety - mieścisz sie w którejś
              > grupie?) porównywanie ich z "prawdziwymi" piwami jest bezsensowne,
              > to po pierwsze
              > "jak połaczenie persila z wc pickerem" smakuja tobie, zapomniałes
              > sprecyzowac, innym ludziom jak widac smakują bardziej, to po drugie
              > po trzecie nie dostrzegam analogii z pangami i tilapiami
              > po czwarte: zechcesz uargumentować swoją opinię o "pangach i
              > tilapiach"? operując faktami?
              >
              > nie lubię i nie jadam flaków; ten kto lubi flaki, jest prostakiem i
              > błądzi czujesz analogię?

              DZIĘKUJĘ.

              Lubię Karmi. Nie lubię piwa "klasycznego" - ale kiedyś trafiłam gdzieś na porter
              - smakował mi.

              De gustibus non est disputandum!
              • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 09.07.08, 16:49
                wygrzebac nieomalze z dna forum stary watek o tilapii i pandze, zeby
                dopisac......., ze sie lubi piwo karmi - bezcenne.
                RESPEKT :)
              • He, he, ja też uwielbiam Karmi, szczególnie to kawowe i nie zamierzam czuć się
                gorsza z tego powodu. Piwa jako piwa- czyli napoju z goryczką- nie lubię i już.
                Każdy produkt ma swój "target". Podobnie z rzeczoną pangą- jadłam kiedyś
                naprawdę przepyszną pangę, choć odkąd dowiedziałam się, że ta ryba zjada
                wszelkie dostępne śmieci, resztki i inne paskudy- przestała dla mnie istnieć.

          • --
            Są taczki które pchają sami wywożeni
          • Gość: wojtek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.08, 19:30
            Panga mi smakowała, dziś jadłem pierwszy raz tilapię i w smaku przypomina mi
            karpia. Też czuć mułem.
          • Gość: markus IP: *.chello.pl 17.11.09, 15:04
            ja pije karmi od 30 lat i tobie tez polecam,jest najlepsze na
            upały.pychotka !!
    • Gość portalu: ania_m napisał(a):


      > dopiero w domu czytam na paczce "wyhodowano w chinach" :/
      > myslicie, ze to taki sam syf, jak panga? (antybiotyki, hormony, straszny brud
      > w hodowli itp)
      Nie strasz ludzi....,bo to jednak zdecydowanie inna ryba.
    • Gość: zadumana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 18:05
      Tylko kulinarny spokój może nas uratowac..:)
      Panga trafia się o róznym smaku. Mam fatalne spostrzeżenie - im panga droższa
      tym smaczniejsza. Trafiają się w różnych cenach w tym samym sklepie czy
      hipermarkecie i z mojego (może przypadkowego) doświadczenia wynika, że ta tania
      jest fatalna - kupiłam raz, bo tak mi się trafiło i coś mnie podkusiło. I dobrze
      mi tak. Trzeba myślec przytomnie:)))

      A tilapia z lekko różowym zabarwieniem, którą kilka razy kupiłam wyszła mi
      całkiem nieżle, robiłam jakieś kombinacje bez panierki.
      • Gość: iskial1 IP: *.chello.pl 03.01.08, 19:44
        A czy wiesz ,że niektóre zakłady piekarnicze pozyskuja białko z kreatyny włosów
        miela i dodaja do chleba jest to najbardziej bio dodatek do pieczywa oprócz
        innych polepszaczy a czy wiesz jak chodowane sa pstragi karpie ostatnio kupiłam
        pstrąga i jego smak pomimo moich zdolności pozostawiał do zyczenia mułu nie da
        sie pozbyć, praktycznie niczego nie powinnismy jesc ani wieprzowiny ani
        kurczaków wołowina to u mnie juz dawno skreslona wszędzie jest chemia hormony
        lekarstwa ostatnio czytałam ,że karpia zmodyfikowali genetycznie dodajac ludzki
        gen to w wigilie co drugi polak to kanibal wegetarianami tez nie możemy zostać
        bo soja tez modyfikowana genetycznie istna paranoja trzeba po prostu nie stracic
        zdrowego rosądku jak najwiecej potraw robic samemu kupować żęczy nie
        przetworzone i nie dać sie zwariować bo pozostanie odzywianie się energia
        kosmosu a i to chyba nie za zdrowe :)))
    • Gość portalu: ania_m napisał(a):

      > myslicie, ze to taki sam syf, jak panga? (antybiotyki, hormony,
      >straszny brud w hodowli itp)

      A szynke jesz?
        • Gość: markus IP: *.chello.pl 17.11.09, 15:19
          polecam tilapie zawinac w folie,razem z papryka surowa i cebulka w
          plastrach,pieprz i sól do smaku,pokropic mocno oliwa z oliwek,na pol
          godziny do rozgrzanego piekarnika (170')i ostatnie 5 minut rozchylic
          folie.pewna seksi(130kg)greczynka mi to pokazala,dzisiaj to zrobie
          mojej rodzince i wiem ze im posmakuje.
      • Gość: ania_m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 21:57
        nie, nie jem :)
        ok, jem, jednej jedynej malej firmy wytwarzajacej wedliny domowe. jutro moge
        powiedziec jaka, bo obiecalam sie w sklepie dowiedziec. szynka przetykana gesto
        listkami laurowymi zrobila furrore w swieta razem z wedzonymi legawkami od tego
        samego producenta. wedlin z supersamow prawie nie kupujemy. moze ew. szynke
        parmenska itp w bomi.
        jak napisalam powyzej, w niemczech, gdzie mieszkam, kupuje w wiekszosci produkty
        ekologiczne, lub w miejscach, gdzie masarz zna dostawce trzody, a ten ostatni
        swoje zwierzeta po imieniu :)
        jak jest w polsce nie wiem, w niemczech aby dostac etykietke "bio" trzeba
        przejsc szereg kontroli, ktore w dosc krotkich odstepach odwiedzaja
        niezapowiedzianie rolnikow i producentow. rowniez po otrzymaniu znaczka miejsca
        te sa dalej systematycznie kontrolowane, czy caly czas odpowiadaja (b.
        ostrym)normom upowazniajacym do naklejenia takiej etykietki na wyrobie. o
        zadnych skandalach zwiazanych z oszustwami w tej dziedzinie do tej pory nie
        slyszalam.
        srednio wierze za to w zagraniczne znaczki "bio", bo kazdy kraj ma na to swoje
        definicje i normy.
        podsumowujac, nie daje sie zwariowac, uwaznie czytam etykietki i nie kupuje
        "megaokazji". jesli zywnosc ofiarowana jest przez sklep za grosze, musi byc ku
        temu jakis powod. oczywiscie i od tej reguly sa wyjatki, jesli np sklep pozbywa
        sie owocow, ktore przez weekend by sie zepsuly niska cena nie musi byc
        podejzana. jednak kilo pangi za 6 zl, jak w realu przed swietami NIE MOZE wrozyc
        dobrego towaru, nie ma na to sily.
        nie kupuje od przynajmniej 10 lat tanich duzych mrozonych krewetek z chinskich
        hodowli. widzialam w telewizji jak to funkcjonuje i dziekuje bardzo. o hodowli
        ryb na szeroka skale w azji wiadomo od dobrych kilku lat. mozliwe, ze nie we
        wszystkich warunki sa tak tragiczne. dawno temu w polsce znajomi mieli hodowle
        pstraga. wiele razy bylismy u nich na stawach i nigdy nie wydawalo mi sie
        obrzydliwe zjedzenie takiej ryby. niestety, jak widac warunki bardzo sie
        zmienily, a i metody hodowlane sa coraz bardziej drastyczne, i to nie tylko ryb.
        ogolnie, swiatowa produkcja zywnosci na szeroka skale rezultuje paskudna
        jakoscia, wstretnym smakiem i dewastacja srodowiska naturalnego. jako swiadomy
        konsument nie mam ochoty tego popierac.
        • Faktycznie jestes swiadoma konsumentka. Niestety intensywny chow
          zwierzat nie moze sie obyc bez stosowania antybiotykow.
          Jesli chodzi o ceny, to zauwaz, ze wszystkie wyroby chinskie sa
          tanie, jest to kwestia taniej (lub wrecz darmowej) sily roboczej.
          • wow.zna zwierzeta po imieniu i oddaje je pod nóż???
            to dopiero bandyta.
            • Gość: senin IP: *.bri.connect.net.au 03.01.08, 22:28
              billy.the.kid napisał:

              > wow.zna zwierzeta po imieniu i oddaje je pod nóż???
              > to dopiero bandyta

              raczej hipokryta ;)
              • Gość: szopen IP: *.lnk.telstra.net 03.01.08, 23:02
                Powiedzonko w stylu "nie mozna w koncu pozwolic aby prawda czy
                fakty popsuly dobra historie" gdzies kiedys slyszalem.

                Jak ktos powyzej napisal nie za bardzo mozna oceniac rzeczywistosc
                na podstawie sensacyjnych wiadomosci w mediach. To, ze gdzies cos
                sie zdarzylo i na ekrany telewizji trafilo nie oznacza, ze zdarza
                sie cos takiego na szeroka skale.

                Co do pangi to oprocz tego, co kiedys pisalem na temat skali i
                jakosci produkcji to pamietac tez nalezy, ze panga to nazwa
                handlowa (podobnie jak bassa, uklony senin) a nie nazwa jakiejs
                szczegolnej ryby. Pod ta nazwa sprzedawane jest kilka bardzo
                roznych gatunkow sumow hodowanych glownie w Wietnamie.

                Tilapia to zupelnie inna ryba. Tak sie sklada, ze to wlasnie
                tilapia jest najpopularniejsza ryba hodowana na swiecie. Ryba
                wywodzi sie z Afryki i ma wiele zalet hodowle jej ulatwiajacych.
                Bardzo szybko sie rozmnaza, szybko rosnie, bardzo odporna na
                choroby (czyli hodowac ja mozna bez uzycia hormonow czy
                antybiotykow), nie jest szczegolnie wrazliwa na jakosc wody, mlode
                rybki sa wszystkozerne/drapiezne ale w miare wzrostu przechodza na
                pokarm prawie wylacznie roslinny, aktywnie zeruje w wodzie powyzej
                10C a im woda cieplejsza tym wiecej je => szybciej rosnie.

                Tak sie sklada, ze z wyzej wymienionych powodow jest to ryba,
                ktorej hodowle bardzo propaguje ONZ i inne organizacje zajmujace
                sie wyzywieniem ludzi w mniej zasobnych krajach swiata.

                Co do samej ryby to jak wszystkie inne ryby hodowlane jakosc zalezy
                od 2 podstawowych czynnikow: jakosc wody i jakosc paszy. Koniec,
                kropka.

                Tak sie sklada, ze w okolicy gdzie w Chinach mieszkalem byla tama w
                gorach z w miare czysta woda i tam te tilapie sobie lowililsmy.
                Ryba i wedkarsko i kulinarnie moim zdaniem dosc dobra. Bardzo na
                wszelakie ostre kolce uwazac trzeba bylo. Co przyznac trzeba, ze im
                wieksza tym kulinarnie lepsza, te ponad 40cm calkiem zjadliwe.
                Dziecko male tez tymi rybami karmilem (tescia mialem pod reka co
                skrobac lubil).

              • Gość: lesio IP: *.w90-15.abo.wanadoo.fr 25.04.08, 16:33
                moze nadaje im imiona Jaro ,Lechu ,Zbyniu ,Gosiu lub Andrzej i Romus
                wtedy to nawet ulga jak ida na rzez :-)
                osobiscie jadlem Tilapie w Mali i byla wysmielita mimo ze Nigier
                przypomina wielki sciek a nie rzeke
        • Proszę, Aniu - możesz sobie poczytać, skoro o żadnych aferach nie
          słyszałaś:

          serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34239,887675.html

          --
          Sygnaturkowy totolotek.
    • Zadziwiające, jak na forum zrobiło się gorąco dzięki pangom i tilapiom, zupełnie
      tak, jak na moim wątku o kolejnym chwaście w polskiej kuchni, kapuście pekińskiej.

      Ludzie bronią z wielką zaciekłością produktów, które są bezsmakowe, które udają
      to, czym być by chciały. Ludzie jedzą niby-ryby, które nie smakują jak ryby,
      jedzą kapustę pekińską zamiast sałat, piją piwo, które smakuje jak mydło.

      Ktoś musi powiedzieć społeczeństwu, więc poświęcam się i mówię to ja, iż pewne
      kulinarne dogmaty trzeba przyjąć za pewnik. Oto należy przyjąć do wiadomości, że
      dobra ryba to taka, która smakuje jak ryba, dobry grzyb to taki, który jest z
      lasu (pieczarka i boczniak maja bowiem miliony oddanych fanów), mało robi się ze
      śmietany a śmietana nie może mieć domieszek olejów. itp itd

      Dobrze, że jest takie forum, można przynajmniej apelować
      Apeluje więc: rodaku! kup sobie kawałek tilapii lub pangi oraz kawałek sandacza
      czy okonia. Usmaż oba na saute, bez żadnych dodatków poza solą i pieprzem.
      Przekonaj się sam.


      --
      Strona miłośników smaku - poszukiwaczesmaku.pl
      • nie bądź dziewica-bohater, Emilija Plater, doprawdy nie ma takiej
        potrzeby, i się nie poświęcaj oraz nie apeluj a także nie głoś
        dogmatów; każdy sobie sam wybierze, co mu smakuje, tak jak
        czynilismy to wcześniej
        porównywanie pangi do samdacza jest bezsensowne tak samo, jak
        porównywanie Karmi do piwa
        a jak pieczarka jest polna, to jest dobra czy zła?

        "gorąco na forum"?
        "ludzie bronią z wielką zaciekłością"?
        doprawdy?
        • Jeśli wybiera sobie sam, to ma takie prawo. I o to właśnie apeluję - dokonaj
          wyboru, ale miej wiedzę. Najczęściej jest bowiem tak, że wybory konsumentów są
          dyktowane np ceną, ofertą specjalną, reklamą, polityką sprzedaży koncernu itp.

          Źle, że młode pokolenie ogląda borowiki w atlasach na lekcji przyrody, a nie
          widuje ich na talerzu. Źle, że małe browary nie wytrzymują konkurencji z
          molochami zapychającymi rynek badziewiem. Źle, bo świadomość kulinarna
          społeczeństwa odzwierciedla samo społeczeństwo. Pokaż mi, co jesz, z powiem ci,
          kim jesteś.

          Tilapia, panga, pieczarka i boczniach są produktem. Polna pieczarka ma się do
          pieczarki tak jak pięść do nosa, i dobrze o tym wiesz, mój drogi przedmówco.

          Polecam serię na VOX TV Das Perfekte Dinner. Oto, jak Niemcy, Austriacy i
          Szwajcarzy podchodzą do kwestii smaku we własnych domach.

          --
          poszukiwaczesmaku.pl -
          super strona o kuchni regionalnej
          • Gość: senin IP: *.bri.connect.net.au 04.01.08, 10:31
            poszukiwaczarmi napisał:

            > Jeśli wybiera sobie sam, to ma takie prawo. I o to właśnie
            apeluję - dokonaj
            > wyboru, ale miej wiedzę. Najczęściej jest bowiem tak, że wybory
            konsumentów są
            > dyktowane np ceną, ofertą specjalną, reklamą, polityką sprzedaży
            koncernu itp.

            no popatrz, ktos by pomyslal, ze nie jestes zwolennikiem wplywania
            na wybory konsumentow ;)) przy np. pomomocy reklam np ??

            to skad to twoje dosc uparte (zeby nie powiedziec :nachalne)
            linkowanie do Twojej strony internetowej ??? ;DD
            >
          • Widzisz, z tym różnie bywa. Pieczarki są popularne bo są tanie a kurczaki są
            tanie bo popularne.
          • Zapewne się nie reklamujesz...
            --
            Nie mam zamiaru chodzić gdzieś wcześniej , jeśli mogę się w tym miejscu znależć
            później.
            • Link w mojej sygnaturce jest odnośnikiem do witryny non-profit, której zadaniem
              jest popularyzacja dobrego smaku; handlarze pangą zaś popularyzują smak banalny,
              niewarty zainteresowania, czym paczą i tak zwichrowany komunizmem stan
              świadomości kulinarnej Polaków. Jesteśmy coraz grubsi, jemy szybko i bez
              zastanowienia, opychamy się wręcz świństwem. Obok zaś toczy się życie regionów,
              które dostarczają prawdziwych delicji - smacznych ciast bez polepszaczy,
              przetworów bez konserwantów, pysznych serów, nalewek, win. Każdy z nas reklamuje
              tutaj swoje poglądy. Ja reklamuję ideę dążenia do smakowego absolutu, nie zaś
              zapychania się tanim ochłapem.
              --
              Strona miłośników smaku - poszukiwaczesmaku.pl
              • poszukiwaczarmi napisał:

                > handlarze pangą zaś popularyzują smak banalny

                Celem handlarza jest zarobek a nie popularyzacja.

                > Ja reklamuję ideę dążenia do smakowego absolutu, nie zaś
                > zapychania się tanim ochłapem.

                A co to jest "smakowy absolut"?
                Wielu osob nie stac na nic innego niz to, co nazywasz tanim ochlapem.
                • Gość: ma_dre IP: *.w81-249.abo.wanadoo.fr 15.04.08, 11:10
                  "Wielu osob nie stac na nic innego niz to, co nazywasz tanim ochlapem."
                  Ja mam na to sposob, moze nie u kazdego da sie zastosowac, ale u mnie na pewno
                  tak : otoz w spoleczenstwach wysoko rozwinietych do ktorych w zasadzie mozna
                  zaliczyc i Polske, ludzie jedza ZA DUZO!!! Wystarczy jesc dwa razy mniej, a
                  mozna sobie pozwolic na dwa razy drozsze i lepsze produkty. Polecam przetestowac!
                  • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 15.04.08, 12:27
                    jesli NAPRAWDE mamy na cos ochote, a tego sobie odmawiamy, czy to z
                    powodu martwienia sie o kalorie, badz stwierdzamy, ze jest "za
                    drogie" jemy automatycznie 2 razy tyle.
                    w szczegolnosci ludzie "na diecie" odmawiajacy sobie kawalka
                    czekolady zjedza "w zamian" najpierw jablko, potem wafel ryzowy,
                    potem kawalek chlebka chrupkiego z niskocukrowym dzemem, aby z
                    wielkimi wewnetrznymi wyrzutami sumienia w koncu zjesc czekolade.
                    zjedliby od razu, zaoszczedziliby kalorie jabluszka, wafla ryzowego,
                    chleba chrupkiego itp - razem wiecej niz kostka czekolady na ktora
                    mieli ochote.
                    podobnie jest z bezwartosciowym chlamem jedzeniowym. jemy i jemy i
                    ani przyjemnosci, ani prawdziwego zaspokojenia glodu.
                    staram sie kupowac dobre rzeczy, ale w lodowce i w spizarce mam ich
                    b. malo. nie musze miec x gatunkow sera zoltego o konsystencji
                    plasteliny - jeden mi wystarczy. wedliny nadzwyczaj rzadko, albo
                    wcale, chyba, ze sama upieke jakies mieso, bo niezbyt dobra u mnie
                    jest. dobry chleb z pysznym maslem na ktorym nie oszczedzam
                    wystarczy mi w zupelnosci.
                    zareczam, ze u biednych rodzin wybor w lodowce jest duuuzo wiekszy.
                    pytanie tylko, czy naprawde lepszy?

              • --
                Nie mam zamiaru chodzić gdzieś wcześniej , jeśli mogę się w tym miejscu znależć
                później.
              • Gość: senin IP: *.bri.connect.net.au 06.01.08, 02:42
                poszukiwaczarmi napisał:

                >Każdy z nas reklamuje
                > tutaj swoje poglądy. Ja reklamuję ideę dążenia do smakowego
                absolutu, nie zaś
                > zapychania się tanim ochłapem.



                szkoda tylko ze te idee reklamujesz w tak przewrotny sposob

                nie podajesz wlasciwie zadnej alternatywy poza krytykowaniem i
                potepianiem w czambul paru produktow. Jednym slowem: to bee tamto
                bardziej bee ale niczego w zamian nie proponujesz, NIE POKAZUJESZ
                zadnych SMAKOW - podajesz bardzo ogolna liste paru produktow, ktore
                rowniez bardzo ogolnikowo opisujesz

                Czyzbys byl przeciwnikiem kultury kulinarnej a propagatorem jedzenia
                wszystkiego zrosto z polki/ogrodu/opakowania - tacy konsumenci tez
                sie zdazaja ;)

                smak potraw to nie tylko smak wlasny produktow, ale cala masa ziol i
                przypraw, ktore odpowiednio stosowane...itd.itp. oczywistosci tu
                wypisuje ..

                tak wiec:
                Kapusta pekinska moze byc bardzo smaczna jesli doda sie do niej
                jakies sosy i przyprawy - jest swietna baza dla ludzi z choc
                odrobina WYOBRAZNI KULINARNEJ- (o wartosci odzywczej pisala
                nieskorzanka )

                walory smakowe schabu, ktore odsadzasz od isnienia w innym watku,
                moga zawsze byc wyodrebnione poprzez odpowiednie zastosowanie
                przypraw, a odpowiednie gotowanie/smazenie/pieczenie podkreslic moze
                soczystosc i delikatnosc miesa pod warunkiem ze nie bedzie
                traktowane po konowalsku

                podobnie moze byc z tofu - jest swietna kanwa dla zdolnego kucharza,
                po dodaniu sosow i przypraw moze byc smakowo znakomite
                Co wazniejsze, i o czym zupelnie zdajesz sie zapominac, tofu
                pochodzi z regionow, gdzie stosuje sie je nie tak dla smaku, jak dla
                struktury (oraz zawartosci bialka) - w imie filozofii tamtych kuchni
                (chinskiej, tajskiej itd)-starajacych sie przestrzegac zasady
                harmonii, rownowagi kontrastujacych skladnikow.

                co do pangi - nie lubie bo mam na codzien latwy dostep do
                smaczniejszych ryb- mieszkam nad morzem

                moze wiec poszukiwaczu smaku, zamiast poszukiwac, zacznij tworzyc
                smak, lub chociazby propagowac te, wg Ciebie, godne uwagi ;))
                • Przyznaję Ci całkowitą rację. Są zioła, przyprawy, sposoby na poprawienie smaku
                  produktów, które nim nie trącą.

                  Potępiam nie tyle produkty, choć poniekąd też, ile filozofię jedzenia
                  zastępczego, która w Polsce zbiera wielkie żniwo. Przypuszczam, że jesteś spoza
                  kraju, a jeśli tak, to możesz nie wiedzieć, że kapusta pekińska to dyżurny i
                  główny składnik sałatek w polskich knajpach (wyjąwszy te wyższych lotów, ale
                  tych jest przecież mniejszość). Jeśli czytam menu i widzę w dziale "sałatki" -
                  sałatkę z kurczakiem, z tuńczykiem i grecką, to jestem pewny, że wszystkie mają
                  dokładnie taką samą bazę (KP plus nieraz pokrojona papryka, nieraz ogórek).
                  Polak, zapytany o najbardziej znane danie kuchni polskiej odpowie - schabowy z
                  ziemniakami. Panga zaś pojawiła się już nawet w konserwach. Propaguje ją także
                  Pascal Brodniki, ot wczoraj w programie padł przepis z pangą (bo soli akurat nie
                  było :P).
                  Słowem - kulinarna pauperyzacja, unifikacja i nijakość wyziera zza węgła.
                  Zgadzam się, że po potraktowaniu KP odpowienimi sosami, po naszpikowaniu schabu
                  tym i owym, po odpowiednim przygotowaniu pangi otrzymamy danie zjadliwe. Ale
                  wierz mi, że przeciętny Polak nie będzie schabu macerował, pangę usmaży saute, a
                  pekińską najchętniej zje z majonezem. Bo podobne widział w mac-restauracji.
                  Idea jest więc taka - mamy kuchnię polską, z której możemy być dumni, mamy
                  fantastyczne kuchnie regionalne, których propozycje biją rekordy popularności na
                  wiejskich festynach, mamy jeziora a w nich ryby, mamy lasy, a w nich grzyby... i
                  co? I nic. Jemy byle jak i byle co. A najchętniej kebab, oczywiście wypchany
                  suchą KP :)

                  --
                  Moja strona: poszukiwaczesmaku.pl
                  • Zamiast ubolewać nad upadkiem obyczajów niczym Cyceron, podaj parę
                    ideologicznie słusznych przepisów na nasze narodowe/regionalne
                    potrawy, które będą w miarę tanie, z łatwo dostępnych produktów i
                    ich przygotowanie zajmie mniej niż 2h. No i oczywiście będą
                    niespauperyzowane... Co do wiejskich festynów, to chyba dawno
                    żadnego nie oglądałeś, skoro tak wychwalasz oferowane na nich
                    produkty spozywcze, chyba, że grilowana karkówka, kiełbasa, kaszanka
                    oraz pajda chleba ze smalcem i ogórek spełniają wymagania filozofii
                    dobrego smaku...


                    --
                    ---------------
                    "Bo cukier rafinowany to cukier STĘŻONY!" by ggigus
                    :-D

                  • poszukiwaczarmi napisał:

                    > Przyznaję Ci całkowitą rację. Są zioła, przyprawy, sposoby na
                    poprawienie smaku
                    > produktów, które nim nie trącą.
                    >
                    > Potępiam nie tyle produkty, choć poniekąd też, ile filozofię
                    jedzenia
                    > zastępczego, która w Polsce zbiera wielkie żniwo. Przypuszczam,
                    że jesteś spoza
                    > kraju, a jeśli tak, to możesz nie wiedzieć, że kapusta pekińska
                    to dyżurny i
                    > główny składnik sałatek w polskich knajpach (wyjąwszy te wyższych
                    lotów, ale
                    > tych jest przecież mniejszość). Jeśli czytam menu i widzę w
                    dziale "sałatki"
                    ...

                    Czlowieku, popracuj pare lat na kasie w tesco za osiemset na reke,
                    zobacz co za to mozna kupic, jesli masz w domu bezrobotna zone i
                    dwojke dzieciakow, a potem krec noskiem na 'tanie ochlapy'.

                    Bogaty dzieciaku bogatych rodzicow, czlonku klub biznesu itepe -
                    zmien optyke, zobacz jakimi funduszami dysponuja robotnicy,
                    pielegniarki, samotne matki i nauczyciele - po czyms takim krytyka
                    obecnosci kapusty pekinskiej w lodowce zamiast dorodnej glowki
                    maslanej salaty stanie ci w gardle. Mam nadzieje.


                    --
                    What? I'm just tying me laces, man.
          • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.08, 00:57
            Czyli jak podchodza?Co ma do rzeczy (tzn.pangi)ten dinner na voxie?Lubie ten
            program bardzo,przeczytalam kometarze,ale sensu nie pojelam(p.dinner)...Ze niby
            co? tak dobrze,czy tak zle?
          • > Polecam serię na VOX TV Das Perfekte Dinner. Oto, jak Niemcy, Austriacy i
            > Szwajcarzy podchodzą do kwestii smaku we własnych domach.
            >
            szwajcarska kwestia smaku to np kartofle wybeltane z makaronem i sparzonym (bo
            ciezko je nazwac ugotowanym) jajkiem, mhhhhh pychotka:P
            --
            "Lepiej rządzić w piekle niż służyć w niebie"
      • Czytam ten wątek i myślę, ze temat gorący nie tylko ze względu na
        pange i tilapie, ale osobe zadającą pytanie.
        Bo to jest tak: internet , owszem, zapewnia jakąś tam anonimowośc.
        (Choć wile osób nie zdaje sobie sprawy, ze to anonimowość pozorna).
        Ale jeżeli ktoś, od jakiegoś czasu udziela sie na forum, to można
        troszeczkę daną osobę poznać.Wystarczy zobaczyć, jak zadaje pytanie,
        jak pytania odpowiada. A niestety, bardzo często Ania nie
        prezentowała, sie od swojej najlepszej strony. Owszem, jest to
        świadoma konsumentka, jej rady bywają pardzo pomocne, jednakowoż,
        czasami ujawnia sie wielka pogarda. Ot, choćby sprawa polskiej
        kuchni" skrótowa: tłusta, podła, bez polotu....Pogląd był
        zaprezentowany dosyc dosadnie.
        Wystarczy zobaczyć jak sformułowane jest pytanie rozpoczynające
        wątek:
        "dopiero w domu czytam na paczce "wyhodowano w chinach" :/
        myslicie, ze to taki sam syf, jak panga? (antybiotyki, hormony,
        straszny brud w hodowli itp)....

        Szkoda, ze wyjasnie podejscia do napisu made in China
        nastąpiło po zdaniu Winaczerwonego (nb. Winoczerwone: tu zgadzam
        sie z Twoim zdaniem...)
        "3. no przeciez mowie, ze DLA MNIE smakowa porazka, bo lubie ryby
        smakujace jak
        RYBY. kto ryb ogolnie nie lubi, moze wlasnie tilapii sprobowac.
        i nie histeryzuje, tylko jesli czytam slowa "chiny" i "hodowla" na
        etykietce,jestem b. sceptyczna."

        Akurat w pierwszym pytaniu Ani, tego sceptycyzmu nie było widać.
        Była za to widoczna histeria...

        Wniose:
        jak cie czytają, tak cię widzą.... jezeli chcesz pozostac bardziej
        tajemnicza lub bardziej zrozumiana - trzeba bardzo przyłożyć sie do
        sposobu pisania....

      • świata można wyzywić ludzkość stosując metody typu "borowiki z lasu
        zamiast boczniaków i pieczarek" to IMHO się mylisz. W takiej
        sytuacji jaką mamy warto umieć przyrządzić smacznie i pieczarki, i
        borowiki.
        --
        Są taczki które pchają sami wywożeni
      • Poszukiwaczarmi czy Ty tu prowadzisz jakas krucjate przeciwko
        pandze, tilapii, kapuscie pekinskiej, pieczarkom, boczniakowi...?
        Nie wiem dlaczego pange i tilapie nazywasz niby-rybami. Fakt, ze
        smakuja inaczej niz losos, ale ja lososia nie znosze, a te dwie
        potepiane przez Ciebie ryby lubie.
        Co Ciebie w ogole obchodzi co kto je? To jego wybor.
        Kapusta pekinska jest na pewno zdrowsza niz salata uprawiana przy
        sztucznym swietle i intensywnie nawozona (stad problem z zawartoscia
        w niej azotanow i azotynow).
        • Droga Obróbko!
          Moja krucjata jest przeciwko kapuście pekińskiej. I nie będę się kłaniał kulom
          jej zwolenników :) Jeśli chodzi o pangę i tilapię, nie jestem aż tak ostrym ich
          przeciwnikiem, choć sam ich nie jadam. Pieczarki i boczniaki za to zdarza mi się
          jadać i ich przeciwnikiem nie jestem.
          Rzecz nie w tym, że niektórzy forumowicze jasno i precyzyjnie protestują przeciw
          takim czy innym produtkom. Rzecz w tym, że nasze krucjaty prowadzimy w imieniu
          obrony przyczółków dobrego smaku. Jemy dziś szybko, bez zastanowienia, byle co i
          byle gdzie. Tymczasem tyle ciekawych smaków czeka na odkrycie, tyle kulinarnej
          spuścizny ginie w otchłani czasu. Bo wszyscy siekają pekińską. A teraz Polska
          będzie pangą stała. Już nawet są w konserwach. No tak!! A fuj!
          --
          poszukiwaczesmaku.pl -
          super strona o kuchni regionalnej
      • Gość: Włochowianka IP: *.eranet.pl 09.07.08, 16:47
        poszukiwaczarmi napisał:

        > Zadziwiające, jak na forum zrobiło się gorąco dzięki pangom i tilapiom,
        zupełnie tak, jak na moim wątku o kolejnym chwaście w polskiej kuchni, kapuście
        pekińskiej.
        >
        > Ludzie bronią z wielką zaciekłością produktów, które są bezsmakowe, które
        udają to, czym być by chciały. Ludzie jedzą niby-ryby, które nie smakują jak ryby,
        > jedzą kapustę pekińską zamiast sałat, piją piwo, które smakuje jak mydło.
        >
        > Ktoś musi powiedzieć społeczeństwu, więc poświęcam się i mówię to ja, iż pewne
        kulinarne dogmaty trzeba przyjąć za pewnik. Oto należy przyjąć do wiadomości, że
        dobra ryba to taka, która smakuje jak ryba, dobry grzyb to taki, który jest z
        lasu (pieczarka i boczniak maja bowiem miliony oddanych fanów), mało robi się ze
        śmietany a śmietana nie może mieć domieszek olejów. itp itd
        >
        > Dobrze, że jest takie forum, można przynajmniej apelować
        > Apeluje więc: rodaku! kup sobie kawałek tilapii lub pangi oraz kawałek
        sandacza czy okonia. Usmaż oba na saute, bez żadnych dodatków poza solą i pieprzem.
        > Przekonaj się sam.

        DOBRE BY TO BYŁO, GDYBY WSZYSTKO BYŁO TAKIE PROSTE.
        Ale nie jest.
        Kapusta pekińska - używam do sałatek, do których sałata się zupełnie nie nadaje.
        A że zamożna nie jestem, chodzi mi też o to, że wtedy sałatki jest dużo, a smak
        nadają jej inne składniki, dodane w małej ilości.

        Ryby.
        Są trzy aspekty problemu:
        - smak ryby - moja mama go absolutnie nie toleruje! Jak ryba, to musi być BEZ SMAKU!
        - cena dobrych ryb - nie stać mnie,
        - ekologia - jadam głównie hodowlane, bo tym łowionym grozi wyginięcie, w tym
        naszemu dorszowi (uwielbiam!), który kiedyś był rybą popularną i tanią.
    • Za pangą nie przepadam, za to tilapię lubię. Broń boże smażona, za delikatna na
      to jest. Zapiekam ją w porach i bardzo lubię to danie. Wielbicieli ryb gotowych
      nawracać mnie na ryby bardziej rybowate od razu uprzedzę, lubię też sandacze,
      pstągo, makrele, karguleny, węgorze, szczupaki, leszcze i płocie. Przepadam za
      karmazynem i solą. Uwielbiam karpia i śmieszą mnie płacze nad pozbywaniem się
      zapachu mułu. Ja tą mułowatość własnie uwielbiam. Natomiast nie przepadam za
      smażonym łososiem, siakiś taki bez smaku jest dla mnie. Pogudźcie sie z tym, że
      po prostu gusta są różne i jak ktoś lubi coś innego niż wy wcale nie znaczy ze
      sie nie zna. Po prostu ma inny gust.
      • Gość: nieskorzanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.08, 09:07
        Nie bierzesz pod uwagę pszukiwaczarmi, że znaczna część naszego społeczeństwa
        jest poszukiwaczem taniego jedzenia a nie poszukiwaczem smaku? Za te paręset
        złotych miesięcznie chcieliby zjeść coś taniego, jednocześnie smacznego? Nie
        codziennie stać ich na roszponkę zimą, świeżego łososia i polędwicę wołową
        prosto od rzeźnika. W ich jadłospisie jest miejsce na pangę, kapustę pekińską,
        pieczarki, kurczaki, mielonkę i masę tanich produktów odsadzanych przez Ciebie
        od czci i wiary. Zauważ i tych ludzi, oni tez mają prawo dyskutować o swoich
        ,,plebejskich" smakach.

    • --
      Są taczki które pchają sami wywożeni
    • strzeliłaś niczym łysy ziemniakiem o parapet.
      --
      Nie mam zamiaru chodzić gdzieś wcześniej , jeśli mogę się w tym miejscu znależć
      później.
      • Oj przestań juz z tymi "strzeliłeś jak..." w każdym komentarzu bo to ani śmieszne ani pasujace do kontekstu.
        Powtarzanie tych samych "żartów" czy "powiedzonek" jest żenujące i nie świadczy najlepiej o Twoim poczuciu humoru. A takie teksty o łysym i parapecie to szły jak jeszcze w podstawówce byłam czyli prawie dwie dekady temu. Jeśli te dwadzieścia lat gdzies przezimowałeś (-aś) to pozwól, że Cię niniejszym uświadomię - to ani zabawne ani oryginalne.

        ---
        "Trzeba żyć tu by wiedzieć, co dosłownie jest co noc
        Gdy samochody płoną, latarnie gasną,
        Los przypadkowych pieszych łapie za gardło.
        Ten świat jest pułapką, tu nawet z nieba wrócę
        Ten świat to Bałuty, stąd nie da się uciec..."
    • Gość: ania_m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.08, 19:28
      oj ludzie....
      moje pytanie dotyczylo NIE smaku tilapii, a glownie jej metod hodowlanych.
      przez ostatie dni zasiegnelam w tej sprawie jezyka. musze jednak uczciwie
      przyznac, ze moj informant porzucil branze w 2003, wiec mozliwe, ze cos sie od
      tego czasu zmienilo. swojego czasu , a bylo to jeszcze przed inwazja pangi na
      polske, wizytowal on z racji zawodu raz do roku chinskie hodowle ryb i krewetek.
      ochote na te przysmaki stracil potem pewnie dozywotnio.
      no wiec:
      tilapia to ogolnie bardzo sympatyczna i socjalna rybka bardzo dbajaca o swoje
      male, ale oczywiscie w przypadku fileta na weterynarza juz za pozno ;) ogolnie
      jest niewymagajaca i odporna na choroby, slowem idealna ryba do hodowli na
      szeroka skale.
      z wiki mozna sie dowiedziec, ze tilapie hoduje sie rowniez np w afryce, skad
      pochodzi. glownie taka dostaje sie w niemczech, a i tam forumowicze portalow
      kuchennych kreca nosem nad jej kompletnie nijakim smakiem i zalamuja rece nad
      hodowla, bo "karmi sie rybki (w afryce) ODPADAMI KUCHENNYMI". powtarzam opinie z
      niemieckiego forum.
      a teraz przechodzimy do meritum sprawy:
      zakupienie drozszej pangi/tilapii z azji absolutnie nie jest gwarancja lepszej
      jakosci produktu. ryby pochodza bowiem z takiej samej (pod wzgledem
      warunkow)hodowli. po prostu te fileciki za 20 zl/kg roznia sie od okazyjnych po
      6 zl gatunkiem. te drozsze maja rozowy kolor, te tansze zoltawy i kremowy.
      tansze maja nieregularnego ksztaltu filety, drozsze sa wieksze i "foremniejsze".
      tansze polewa sie wielokrotnie woda i wasrstwowo glazuruje przed zamrozeniem,
      dlatego w przypadku "okazji", jesli mamy farta, kupujemy nawet do 40% wody z
      wietnamu ;)
      co do metod masowej hodowli, te sa wszedzie drastyczne, niezaleznie od gatunku
      ryby. w azji jednak sa one (slowa mojego informanta)o tyle drastyczniejsze, ze
      normy, ktore raczej sa dyrektywami, co do ilosci narybka na m szescienny akwenu
      sa przekraczane nawet o 100%.
      wynikiem tego jest gesta breja o kolorze pomyj w ktorej klebia sie niesamowite
      ilosci ryb. do brei wlewane sa hektolitry antybiotykow i srodkow
      bakteriobojczych. innaczej wszystko popadaloby w ciagu 24h, hormony w produkcji
      sa faktycznie wszedzie, nie tylko w azji, rybka ma bowiem szybko "dojrzec". ile
      tego uzywa sie, nie bardzo wiadomo. ponoc nie ma przepisu o stalej kontroli.
      jak mowie, tilapia jest ogolnie odporna na choroby, ale przy takim
      mega-zarybieniu hodowli nie ma mocnych, nie obywa sie bez chemii.
      w tym niewyobrazalnym syfie zyja wiec sobie, krotko bo krotko, te wszystkie
      pangi i tilapie. karmi je sie paszami, ktorych najwiekszym producentem sa chiny.
      pasze te sa czesto skazone roznymi toksynami i melamina (tak, melaMina, to nie
      literowka). pytanie tylko, ile z tego zostaje po 6-8 miesiacach cyklu
      hodowlanego w miesie ryby.
      po zabiciu ryby sa szybciutko patroszone i filetowane na miejscu, myte i
      odkazane przez kapiel w specjalych substancjach, glazurowane i mrozone. wszystko
      odbywa sie szybko i higieniczne. w przetworni jest laboratorium pobierajace
      probki z kazdej partii i badajace je na miejscu. rowniez posrednicy i docelowi
      producenci kontroluja jakosc towaru.
      niestety nie kontroluja poziomu hormonow, toksyn i antybiotykow w miesie ryb, a
      glownie szukaja groznych bakterii, ktore moglyby zagrozic zdrowiu konsumenta.
      zgadzam sie, ze z powodu przeludnienia w tych drastycznych metodach hodowlanych
      lezy poniekad przyszlosc wykarmienia mas, ale do cholery, te niby-ryby o smaku
      plasteliny sa przy tych obrzydliwych metodach produkcji absolutnie niewarte
      kupowania. gdyby chociaz byly oblednie smaczne i zdrowe, nie mialabym moze wiele
      argumentow przeciwko. w koncu milo miec wielki wybor pysznych, zdrowych rzeczy
      w sklepie.
      a tak przypomina mi sie tofu - jak przyprawisz, tak smakuje. w przypadku tofu
      nie mam jednak zastrzezen - wiele ludzi zywi sie nim ze wzgledow etycznych, badz
      religijnych, a nawet zdrowotnych.
      wytlumaczcie mi jednak, jaki jest powod jedzenia tego czegos z chinskiej
      mrozonki, kiedy w polsce jest jeszcze pare gatunkow PRAWDZIWYCH ryb?
      reasumujac, tilapia jest dla mnie absolutnie takim samym syfem jak panga;
      brzydza mnie jej metody hodowlane, ktore moglyby byc duzo bardziej humanitarne.
      wrecz zal mi zwierzatek sklebionych w brei z antybiotykami, ktore nie moga
      przeplynac nawet metra w czystej wodzie. dodajac do tego absolutnie bezplciowy
      smak wynalazku jestem pewna, ze wiecej tej ryby nie kupie.
      komu jednak te drastyczne metody hodowli nie przeszkadzaja i smaku prawdziwej
      ryby nie lubi, niech je na zdrowie, byle nie za duzo, bo badan, co do zawartosci
      hormonow, antybiotykow i innych toksyn w ich miesie nie bylo i pewnie nie bedzie :(
    • Gość: oluńka_cz IP: *.intersc.com.pl 18.02.08, 13:20
      nie wiem jak ta którą kupiłaś ale ja zawsze kupuję frosty i jest bardzo smaczna.
      z resztą jak produkt jest wiadomego, znanego producenta to nie ma zagrożenia że
      się jakiś syf trafi
      • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 18.02.08, 16:41
        kurne, dzien marketingowcy-nieudacznika firmy frosta dzisiaj?!
        a skad myslisz firma frosta swoja tilapie bierze? z chin z masowej
        hodowli. wszystko jedno gdzie i za ile kupisz, syf taki sam.
        ewentualnie mieso ryby ma inny kolor. patrz moje powyzsze posty.
        a ryba ma smak styropianu, czyli zaden i na dodatek jest hodowana w
        okropnych warunkach. a szkoda, bo moznaby bylo "po ludzku", bez
        antybiotykow, skazonych pasz itp, bo bardzo latwa w utrzymaniu i
        rozmnazaniu ta rybka jest. niestety, wtedy byloby ciut drozej i juz
        taki oszczedny konsument by nie kupil, ech... :(
        • Gość: gość :) IP: *.gl.digi.pl 18.02.08, 16:51
          to jaką rybkę kupować???
          • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 18.02.08, 16:57
            najlepsza jest odlawiana, bo hodowle sa niestety paskudne. idealnie
            jesli swieza, nie z mrozonki i zlowiona na polskich lowiskach, ale to
            juz ciezkie do wykonania. za mojego dziecinstwa sprzedawano w
            trojmiescie z ciezarowek jeszcze ruszajaca sie fladre. o jeezu jakie
            dobre prosto z patelni bylo
      • Gość: zosiaa IP: *.acn.waw.pl 18.02.08, 20:41
        ja tam jadłam kilka razy filet z tilapii i był pyszny...ostatnio w ręce wpadło
        mi nawet takie fajne danie gotowe ryba, ziemniaki, szpinak i sos serowy,
        zajadałam sie jak szalona i muszę powiedzieć ze rybka była najlepsza::))))).....
      • Gość: maciek IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 25.02.09, 19:27
        oj ty naiwna.
    • Gość: ELŻBIETA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 10:45
      UWAŻAM ŻE TAKI SAM SYF SAMA OSTATNIO SIE SKUSIŁAM I BYŁA MIESZANA
      TZN.JEDNA BYŁAOK A DRUGA PACHNAIAŁA MUŁEM I JES CHIŃKA RYBĄ.NIE
      POLECAM
    • Gość: Inna IP: *.dip.t-dialin.net 12.04.08, 22:34
      Ja jem,lubie i uwazam,ze sa ok.Wole karmazyna,pstraga,sole i
      karpia,ale te tez sa w porzadku.Lososia tez lubie,a np.moje dziecko
      (17letnie)do ust nie wezmie,a od 2,3 lat calkiem chetnie jada ryby:-
      ).Dygresja:Losos tez jest hodowany.W Chile.Nasz ulubiony forumowicz
      (p-i)oczywiscie rowniez na ten temat sie wypowiadal.Baaardzo
      interesujaco.;-)))
      • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 12.04.08, 22:41
        na swieta mielismy wedzona polowe baltyckiego, byl wspanialy :)
        hodowanego g**** nie kupuje wcale, naprawde nie oplaca sie.
        w niemczech w aldi jest dziki szkocki bejcowany i wedzony. b. dobry i
        stosunkowo tani, jak na prezentowana jakosc.
        • Gość: x IP: *.PH-1511G-BSR64K-02.ish.de 12.04.08, 23:04
          reszta to gowno.
          • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 12.04.08, 23:41
            to chyba naturalne, ze kazdy je, co mu smakuje.
            jesli jadasz same g**** , choc nie musisz, twoja sprawa.
            • Gość: Inna IP: *.dip.t-dialin.net 13.04.08, 00:33
              Chyba Cie kobieto troche ponosi...Wyluzuj i pomysl o
              ludziach,ktorych nie stac na wedzonego lososia,albo nie
              kupuja"preiswert"w niemieckim"Aldim":-(
            • Gość: senin IP: *.bri.connect.net.au 13.04.08, 01:22
              ty tak na serio, aniu_m?


              dlaczego zakladasz ze inni, ktorzy jadaja rzeczy inne niz ty,
              jadaja 'g..'. jak to okreslasz?

              skoro kazdy jada co mu smakuje, to znaczy, ze jadaja rzeczy dobre
              • Gość: senin IP: *.bri.connect.net.au 13.04.08, 01:25
                > skoro kazdy jada co mu smakuje, to znaczy, ze jadaja rzeczy dobre

                wiem wiem sa tacy, ktorym smakuje tez byle co

                ale nie jest ich az taki duzy procent... i wybacz, nie jestes
                JEDYNA, ktora jada dobrze,

                wiec moze jednak wyluzuj
              • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 13.04.08, 09:43
                jezeli zakladam watek pt "czy tilapia to taki sam syf jak panga",
                mam prawo wyrazic wlasna opinie o rybach hodowlanych.
                te cudne wypowiedz "sa tez ludzie biedni, ktorych tylko na takie
                stac" uwazam za kompletnie pozbawione sensu, poniewaz:
                a) w afryce dalej beda umieraly z glodu dzieci, niezaleznie od tego,
                czy kupimy maslo za 4, czy za 6 zl. po prostu bieda jest i bedzie,
                jest to bardzo przykre, ale samotna jednostka przeciwko globalnej
                biedzie nic nie zdziala. a wlasciwie moze troche zdziala:) wlasnie
                kupujac lokalne produkty, przeplacajac (co za snobizm) 2 razy za np
                cebule, zamiast kupic taniutka jak barszcz holenderska. ktora to
                poprzez subwencje eu spowodowala, ze wiele rodzin uprawiajacych male
                poletka w afryce cierpi skrajna biede, poniewaz importowane warzywa
                sa tansze niz warzywa lokalne, wiec nie moga z ich sprzedazy wyzyc.
                b) w konkretnym przypadku lososia, osoby po 40tce prosze ruszyc
                glowka. pmietacie, jak naprawde LUKSUSOWYM artykulem byl kiedys
                losos wedzony? pojawial sie na stolach rzadko i kosztowal majatek.
                przynajmniej w niemczech 100g hodowlanego lososia z farbka wedzonego
                paczkowanego kosztuje w tej chwili mniej niz 100g porzadnej wedliny
                luzem od rzeznika :( no i jak on ma byc dobry?. jasne, ze dziki
                jest drogi. no i co z tego? codziennie sie go nie je. niech dalej
                bedzie czyms SPECJALNYM.
                c) kiedy widze, co kupuja w niemczech osoby o slabym statusie
                socjalnym, opadaja mi rece. to wlasnie oni maja najwieksze g*** w
                koszykach, bo "nie stac nas na jedzenie". apogeum byl jakis niedawno
                ogladany reportaz o bezrobotnej matce na zasilku z dwojka dzieci.
                mamusia przygotowywala obiadek dla pociech. nie pamitam, jakie
                miesko miala, pewnie tanie parowki, ale zrobila do tego pure
                kartoflane - Z PACZKI! - firmy maggi, czyli markowe, pewnie
                najdrozsze z oferowanych na rynku.
                reasumujac, g***nianych produktow jest na rynku pelno. mentalnosc
                kupujacych zmienila sie tez, i jedyne czego pragna, to jak najnizsza
                cena, jakosc nie obchodzi prawie nikogo. wlasnie do uswiadomienia
                sobie CO kupujemy sluzy to forum. sa tez tanie i dobre produkty,
                kawioru, przegrzebek i dzikiego lososia nie jemy codziennie. sa
                dobre ziemniaki i g***niane z holandii smakujace jak woda, wybor
                nalezy do nas - i nie jest snobiznem.


przejdź do: 1-100 101-141
(101-141)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.