czy tilapia to taki sam syf jak panga? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • rodzinie zachcialo sie ryby, wybor swiezych w osiedlowym rybnym byl dosc maly
    i pani polecila mrozona tilapie.
    dopiero w domu czytam na paczce "wyhodowano w chinach" :/
    myslicie, ze to taki sam syf, jak panga? (antybiotyki, hormony, straszny brud
    w hodowli itp)
    jesli tak, dam raczej kotom, chociaz pangi glodne skubance nie tknely
    • Gość: Gps IP: *.chelmnet.pl 03.01.08, 15:03
      Koty podwórkowe i domowe nie tknęły także świeżego pstrąga.
    • A koty można karmić rybą hodowaną na hormonach i antybiotykach?

      --
      Sygnaturkowy totolotek.
    • Gość portalu: ania_m napisał(a):

      > > jesli tak, dam raczej kotom, chociaz pangi glodne skubance nie
      tknely

      Moje koty chętnie jedzą pangę - i surową, i po przyrządzeniu. Może
      Twoje po prostu nie lubią ryb? Lubienie ryb nie jest u kotów
      obowiązkowe :) A co do tilapii, to mnie osobiście niezbyt smakuje -
      wolę pangę ;-)
      • Gość: ania_m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 16:27
        nie posiadam kota, choc uwielbiam te zwierzatka. podkarmiamy te chodzace w
        naszej okolicy.
        pare dni temu pobily sie tlumnie o resztki swiatecznego lososia. ze 2 lata temu
        mama nieopatrznie kupila pange, ktora po usmazeniu nie bardzo chcielismy jesc.
        koty tylko ja rozwlokly, ale ani kawalka nie skubnely.
        to dalo nam do myslenia :)
        wracajac do pytania wyjsciowego - usmazylam wlasnie rybke. smakowo jedna wielka
        porazka, bo KOMPLETNIE neutralna. czulam sol, pieprz, cytrynke, ktora skropilam
        filety i maslo kaparowe, ktorym polalam zwierzatko po usmazeniu. mulem, czy tam
        chemicznie na szczescie nie zalatywala w ogole, ale wiecej jej na pewno nie kupie.
        nie wiem, jak ja chinczycy hoduja. mysle jednak, ze niewiele lepiej niz pange.
        dla prawdziwego smakosza RYB bedzie ona calkiem do kitu, kto za rybim smaczkiem
        nie przepada, powinien moze wynalazku sprobowac.
        nie wiem czeemu, ale przypomnial mi sie reportaz pokazywany w niemieckiej tv
        pare lat temu. byla to historia jednego z najwiekszych browarow produkujacego
        piwo, ktorego zaden prawdziwy niemiecki koneser piwa nie wypije nawet z
        przystawiona do skroni spluwa ;) ten napoj nazywa sie warsteiner i ma w
        niemczech gigantyczne obroty.
        przed kamerami stala pani odpowiedzialna za marketing browaru, ktora z usmiechem
        od ucha do ucha opowiadala o tym, jak to browar zlecil dlugotrwale badania
        marketingowe, aby trafic w gust przecietnego konsumenta. z duma pokazala wyniki,
        z ktorych wynikalo czarno na bialym, iz konsument targetowy chce PIC PIWO NIE
        SMAKUJACE JAK PIWO. dlatego zaczeli produkowac szczyny o smaku wody, ktorym
        podbili szeroki rynek.
        • strzeliłaś jak łysy siatką Merkatora o parapet.
          --
          Nie mam zamiaru chodzić gdzieś wcześniej , jeśli mogę się w tym miejscu znależć
          później.
        • 1. to, ze koty nie ruszyły ryby, nie jest niczym dziwnym, jak juz
          wyżej napisano; mam kotkę, ktora nie jada ryb wcale, a moj tato ma
          kota, który mógłby zabić za surowego karpia, bardzo lubi morszczuka,
          a nie ruszy mintaja ani lososia (i jeden Pan Bóg wie, jak odróznia
          mintaja od morszczuka wówczas, gdy obie te ryby mają postac kostki
          rybnej, tym niemniej jest to historia prawdziwa); koty widac jak
          ludzie, lubią jedno, nie lubia drugiego, kwestia bardzo
          indywisualnych upodobań
          2. w historie o tym, jak to panga dwa lata temu dala wam do myslenia
          nie bardzo wierzę, jako że pamietam nie tak dawne twoje posty tutaj
          na temat pangi, z pewnością nie bylo to dwa lata temu; nie ma co
          dorabiac legendy do faktów
          3. tilapia świetnie sprawdza się moim zdaniem " z czymś", jak sola:
          zapiekana z jakimś sosem, w formie roladek nadziewanych czymś
          bardziej zdecydowanym, itp; jak zauważylas jest raczej neutralna w
          smaku, co dla wielu osób (i dla wielu potraw) będzie zaletą; żaden
          powód do histerii, taka jej naturalna cecha
          4. kwestie hodowania pangi w Chinach tez juz tu byly omówione i
          wytłumaczono ci (Szopen, ale nie tylko, pozdrawiam), że oczywiście
          patologie wystepują wszędzie, jednak patologie nie wyczerpują czy
          nie powinny wyczerpywac wiedzy o świecie - to tak, jakby zdanie o
          codziennym życiu w Polsce wyrabiać sobie na podstawie oglądania
          programu "Uwaga" , "Interwencja" czy podobnych; jedna wielka
          patologia, o której oczywiście trzeba mowić i ją zwalczać, ale nie
          tworzyć sobie w głowie patologicznej wizji świata. Czy też
          patologicznej wizji pangi. O Chinach jest głośno ze względu na
          ogromną skalę produkcji żywności, no i oczywiście Chiny nie słyną z
          przestrzegania praw ludzi, zwierzat czy BHP. No ale w Polsce co
          chwila słychać o aferach chocby z przetwórstwem mięsa, i co? warto
          zachować zdrowy rozsądek i nie ulegać histerii telewizyjnej, czerpać
          informacje, ale je sprawdzać w innych źródlach i nie popadać w
          oszolomstwo
          5. w kwestii Warsteinera, bo to akurat moja branża: żaden zapalony
          koneser w żadnym kraju nie sięga po wyroby olbrzymich browarów, w
          których produkcja jest zautomatyzowana od pierwszego do ostatniego
          etapu; prawdziwy koneser kupi piwo z malego lokalnego browarku,
          warzone metodą tradycyjną z wody, slodu i chmielu, to po pierwsze i
          w duzym uproszczeniu; po drugie stwierdzenie że (cytuję) "konsument
          targetowy chce PIC PIWO NIE
          > SMAKUJACE JAK PIWO. dlatego zaczeli produkowac szczyny o smaku
          wody, ktorym
          > podbili szeroki rynek" jest nieprawdą; prawdą jest natomiast, że
          prowadzone są badania dla marek takich, jak wspomniana, ale i np.
          Heineken czy inne globalne marki, z których wynika, ze konsumentami
          tych piw są ludzie, którym bardziej odpowiada bardziej łagodny,
          neutralny (a nie tradycyjny goryczkowy, mocniejszy i ciężki smak)
          piwa; w dodatku polityka prowadzenia tych marek jest właśnie taka,
          aby bez względu na miejsce zakupu na świecie piwo to smakowało tak
          samo i kojarzyło sie tak samo, wzbudzając te same pozytywne emocje.
          To jest zaleta takiego piwa (jesli ktos ma kosmopolityczną naturę)
          albo wada (jesli jest na przyklad lokalnym paatriotą). Noale nie ma
          obowiązku kupowania, i kazdy koncern produkuje piwa o róznych
          walorach dla różnych grup konsumentów. I jak powiedziałam, prawdziwy
          koneser nie bedzie urągał masowej produkcji, lecz kupi coś, co
          odpowiada jego preferencjom i gustom; proste i bez oszołomstwa

          ja mam jeszcze taką uwagę, nawet jesli ktos sie obrazi to trudno:
          wielu ludzi w Polsce (i pewnie na świecie, bo Chiny nie produkują
          paangi tylko na rynek polski wszakże)je te nieszczęsne pangi każdego
          dnia, są w każdym sklepie i są tanie; wielu ludziom one po prostu
          smaakują; pewnie wielu jest nieświadomych podejrzanych metod
          produkcji, dlatego ważne żeby o tym pisać, ale takie opluwanie z
          pogardą i wyższością kojarzy mi się jak najgorzej, sorry

          • Gość: ania_m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 18:52
            1. te koty zzeraja wszystko, zareczam ci
            2. istnialo zycie przed forum kuchnia i topiki na nim nie sa wyrocznia
            wszystkiego. nie zawsze odzwierciedlaja rowniez najnowsze trendy. pange
            kupilismy prawie 2 lata temu przed swietami wielkiej nocy. o ile pamietam byla
            smazona w wielki piatek. smierdziala jakby chemia i zgnilym mulem. juz wtedy
            wiedzialam z reportazy w niemieckiej telewizji, jak wygladaja masowe hodowle ryb
            i krewetek w chinach i wietnamie. dlatego u siebie bardzo dokladnie czytalam
            etykietki. pangi wtedy w ogole nie znalam i poinformowalam sie w sieci po
            sprawie. powiem szczerze, ze cale zdarzenie wylecialo mi z glowy. przypomniala
            mi je pare godzin temu mama, ktora rowniez przeczytala etykietke mrozonki.
            znam faktycznie ludzi, ktorzy sie po niej pochorowali.
            3. no przeciez mowie, ze DLA MNIE smakowa porazka, bo lubie ryby smakujace jak
            RYBY. kto ryb ogolnie nie lubi, moze wlasnie tilapii sprobowac.
            i nie histeryzuje, tylko jesli czytam slowa "chiny" i "hodowla" na etykietce,
            jestem b. sceptyczna.
            ojciec, nieobeznany w temacie masowej hodowli ryb, poprosil po obiedzie, abysmy
            jej wiecej nie kupowali tej ryby, ktora "smakuje jak plastelina". sole wszyscy
            lubimy, mimo, iz rowniez jest delikatna w smaku ryba. jednak miedzy "delikatna"
            a "bezsmakowa" jest duza roznica.
            4. jasne, ze co chwila wybuchaja wszedzie skandale dotyczace produkcji zywnosci.
            dlatego u siebie kupuje prawie wszystko bio i nie mam problemu. rowniez podczas
            pobytu w polsce staram sie patrzec co i gdzie kupuje.
            5.panna od marketingu w telewizorze uzyla dokladnie takiego stwierdzenia.
            pamietam to dobrze, bo wlasnie to mnie tak ubawilo.
            watpliwa "zaleta" pang jest ich taniosc i to, ze smakuja calkiem neutralnie.
            niewatpliwie te dwie cechy przyczynily sie do jej popularnosci w polsce. w
            niemczech panga istnieje tylko marginesowo btw. uwazam, ze dobrze jest
            uswiadomic spoleczenstwo CO w tym wypadku je. w koncu istnieja jakies spozywcze
            alternatywy.

            p.s. moj zoladek wlasnie straszliwie rebeluje, nie wiem jednak na 100%, czy po
            rybce. reszta rodziny jest jeszcze zdrowa
        • Masz tu rację! BTW - Ktoś pił kiedyś taką niebieską czy zieloną ohydę Okocim?
          Chyba nazywa się to Karmi. Gdybym łyknął jeszcze trochę, zwrot murowany. A jest
          tego więcej - freeq, ginger itp - ktoś to pije. ludzie widocznie chcą pić piwo,
          które smakuje jak połączenie persila z wc pickerem. Pewno podobnie z tymi
          pangami i tilapiami :)
          --
          Strona miłośników smaku - poszukiwaczesmaku.pl
          • Freeq, Karmi ani Gingers nie są piwami, przynajmniej nie w
            tradycyjnym rozumieniu tego słowa; w dodatku mają jasno sprecyzowane
            grupy docelowe (młodzi ludzie, kobiety - mieścisz sie w którejś
            grupie?) porównywanie ich z "prawdziwymi" piwami jest bezsensowne,
            to po pierwsze
            "jak połaczenie persila z wc pickerem" smakuja tobie, zapomniałes
            sprecyzowac, innym ludziom jak widac smakują bardziej, to po drugie
            po trzecie nie dostrzegam analogii z pangami i tilapiami
            po czwarte: zechcesz uargumentować swoją opinię o "pangach i
            tilapiach"? operując faktami?

            nie lubię i nie jadam flaków; ten kto lubi flaki, jest prostakiem i
            błądzi
            czujesz analogię?
            • Popieram całym sercem Ankę, która wątek raczyła rozpocząć i teraz, w imię walki
              o smak, zbiera cięgi. Moja opinia o pangach i tilapiach nie jest aż tak ostra,
              jak Anki, bo też może zasadza się na innych fundamentach. Moją misją jest obrona
              dobrego smaku, popularyzacja produktów mało znanych, a ciekawych - często
              produktów regionalnych. Panga, tilapia to produkty gastronomicznej kultury
              masowej, które powstają wyłącznie w celu wykreowania obrotu gotówki, są co
              prawda niedrogie, ale też niewiele dają odbiorcy. Nie jestem osobnikiem
              obdarzonym smakiem doskonałym, wciąż się uczę, poznaję nowe smaki, ale umiem
              świetnie się zorientować, że to borowik jest królem smaku lasu, nie boczniak, że
              okoń fantastycznie wychodzi smażony na maśle, a panga byle jak, że kędzierzawa,
              roszponka, rukola i lollo rosso są fajniejsze niż poszatkowana pekińska. Staram
              się tylko przekazać tę właśnie informację - szkoda życia na marne wino :)
              --
              Kuchnia kociewska i kaszubska - poszukiwaczesmaku.pl
            • przypomniała mi się fantastyczna reklama pilsner urquell:
              OHNE LEMON.
              OHNE CRANBERRY.
              OHNE BULLSHIT.

              --
              oczekuj najlepszego, ale bądź przygotowany na najgorsze
            • Gość: Włochowianka IP: *.eranet.pl 09.07.08, 16:31
              winoczerwone napisała:

              > Freeq, Karmi ani Gingers nie są piwami, przynajmniej nie w
              > tradycyjnym rozumieniu tego słowa; w dodatku mają jasno sprecyzowane
              > grupy docelowe (młodzi ludzie, kobiety - mieścisz sie w którejś
              > grupie?) porównywanie ich z "prawdziwymi" piwami jest bezsensowne,
              > to po pierwsze
              > "jak połaczenie persila z wc pickerem" smakuja tobie, zapomniałes
              > sprecyzowac, innym ludziom jak widac smakują bardziej, to po drugie
              > po trzecie nie dostrzegam analogii z pangami i tilapiami
              > po czwarte: zechcesz uargumentować swoją opinię o "pangach i
              > tilapiach"? operując faktami?
              >
              > nie lubię i nie jadam flaków; ten kto lubi flaki, jest prostakiem i
              > błądzi czujesz analogię?

              DZIĘKUJĘ.

              Lubię Karmi. Nie lubię piwa "klasycznego" - ale kiedyś trafiłam gdzieś na porter
              - smakował mi.

              De gustibus non est disputandum!
              • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 09.07.08, 16:49
                wygrzebac nieomalze z dna forum stary watek o tilapii i pandze, zeby
                dopisac......., ze sie lubi piwo karmi - bezcenne.
                RESPEKT :)
              • He, he, ja też uwielbiam Karmi, szczególnie to kawowe i nie zamierzam czuć się
                gorsza z tego powodu. Piwa jako piwa- czyli napoju z goryczką- nie lubię i już.
                Każdy produkt ma swój "target". Podobnie z rzeczoną pangą- jadłam kiedyś
                naprawdę przepyszną pangę, choć odkąd dowiedziałam się, że ta ryba zjada
                wszelkie dostępne śmieci, resztki i inne paskudy- przestała dla mnie istnieć.

          • --
            Są taczki które pchają sami wywożeni
          • Gość: wojtek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.08, 19:30
            Panga mi smakowała, dziś jadłem pierwszy raz tilapię i w smaku przypomina mi
            karpia. Też czuć mułem.
          • Gość: markus IP: *.chello.pl 17.11.09, 15:04
            ja pije karmi od 30 lat i tobie tez polecam,jest najlepsze na
            upały.pychotka !!
    • Gość portalu: ania_m napisał(a):


      > dopiero w domu czytam na paczce "wyhodowano w chinach" :/
      > myslicie, ze to taki sam syf, jak panga? (antybiotyki, hormony, straszny brud
      > w hodowli itp)
      Nie strasz ludzi....,bo to jednak zdecydowanie inna ryba.
    • Gość: zadumana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 18:05
      Tylko kulinarny spokój może nas uratowac..:)
      Panga trafia się o róznym smaku. Mam fatalne spostrzeżenie - im panga droższa
      tym smaczniejsza. Trafiają się w różnych cenach w tym samym sklepie czy
      hipermarkecie i z mojego (może przypadkowego) doświadczenia wynika, że ta tania
      jest fatalna - kupiłam raz, bo tak mi się trafiło i coś mnie podkusiło. I dobrze
      mi tak. Trzeba myślec przytomnie:)))

      A tilapia z lekko różowym zabarwieniem, którą kilka razy kupiłam wyszła mi
      całkiem nieżle, robiłam jakieś kombinacje bez panierki.
      • Gość: iskial1 IP: *.chello.pl 03.01.08, 19:44
        A czy wiesz ,że niektóre zakłady piekarnicze pozyskuja białko z kreatyny włosów
        miela i dodaja do chleba jest to najbardziej bio dodatek do pieczywa oprócz
        innych polepszaczy a czy wiesz jak chodowane sa pstragi karpie ostatnio kupiłam
        pstrąga i jego smak pomimo moich zdolności pozostawiał do zyczenia mułu nie da
        sie pozbyć, praktycznie niczego nie powinnismy jesc ani wieprzowiny ani
        kurczaków wołowina to u mnie juz dawno skreslona wszędzie jest chemia hormony
        lekarstwa ostatnio czytałam ,że karpia zmodyfikowali genetycznie dodajac ludzki
        gen to w wigilie co drugi polak to kanibal wegetarianami tez nie możemy zostać
        bo soja tez modyfikowana genetycznie istna paranoja trzeba po prostu nie stracic
        zdrowego rosądku jak najwiecej potraw robic samemu kupować żęczy nie
        przetworzone i nie dać sie zwariować bo pozostanie odzywianie się energia
        kosmosu a i to chyba nie za zdrowe :)))
    • Gość portalu: ania_m napisał(a):

      > myslicie, ze to taki sam syf, jak panga? (antybiotyki, hormony,
      >straszny brud w hodowli itp)

      A szynke jesz?

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

  • Kategorie tematyczne
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej wątków na ten temat
  • Tagi
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.