• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

czy tilapia to taki sam syf jak panga?

  • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 12:56
    rodzinie zachcialo sie ryby, wybor swiezych w osiedlowym rybnym byl dosc maly
    i pani polecila mrozona tilapie.
    dopiero w domu czytam na paczce "wyhodowano w chinach" :/
    myslicie, ze to taki sam syf, jak panga? (antybiotyki, hormony, straszny brud
    w hodowli itp)
    jesli tak, dam raczej kotom, chociaz pangi glodne skubance nie tknely
    Edytor zaawansowany
    • Gość: Gps IP: *.chelmnet.pl 03.01.08, 15:03
      Koty podwórkowe i domowe nie tknęły także świeżego pstrąga.
    • 03.01.08, 15:05
      A koty można karmić rybą hodowaną na hormonach i antybiotykach?

      --
      Sygnaturkowy totolotek.
      • Gość: ania_m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 16:35
        koty dzikie i wiecznie glodne haniu. mialam nadzieje, ze od jednego razu nie
        zdechna.
        jednak okazaly sie madre i nie ruszyly
        • 03.01.08, 16:41
          No tak, ale ja bym nawet bezdomnych kotów nie karmiła tym, czego
          sama z troski o swoje zdrowie nie zjem.

          --
          "Wiadome wszystkim, nieliczne grupy awanturników prowadzą swoją
          zakulisową i kierowniczą działalność."
    • 03.01.08, 15:52
      Gość portalu: ania_m napisał(a):

      > > jesli tak, dam raczej kotom, chociaz pangi glodne skubance nie
      tknely

      Moje koty chętnie jedzą pangę - i surową, i po przyrządzeniu. Może
      Twoje po prostu nie lubią ryb? Lubienie ryb nie jest u kotów
      obowiązkowe :) A co do tilapii, to mnie osobiście niezbyt smakuje -
      wolę pangę ;-)
      • Gość: ania_m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 16:27
        nie posiadam kota, choc uwielbiam te zwierzatka. podkarmiamy te chodzace w
        naszej okolicy.
        pare dni temu pobily sie tlumnie o resztki swiatecznego lososia. ze 2 lata temu
        mama nieopatrznie kupila pange, ktora po usmazeniu nie bardzo chcielismy jesc.
        koty tylko ja rozwlokly, ale ani kawalka nie skubnely.
        to dalo nam do myslenia :)
        wracajac do pytania wyjsciowego - usmazylam wlasnie rybke. smakowo jedna wielka
        porazka, bo KOMPLETNIE neutralna. czulam sol, pieprz, cytrynke, ktora skropilam
        filety i maslo kaparowe, ktorym polalam zwierzatko po usmazeniu. mulem, czy tam
        chemicznie na szczescie nie zalatywala w ogole, ale wiecej jej na pewno nie kupie.
        nie wiem, jak ja chinczycy hoduja. mysle jednak, ze niewiele lepiej niz pange.
        dla prawdziwego smakosza RYB bedzie ona calkiem do kitu, kto za rybim smaczkiem
        nie przepada, powinien moze wynalazku sprobowac.
        nie wiem czeemu, ale przypomnial mi sie reportaz pokazywany w niemieckiej tv
        pare lat temu. byla to historia jednego z najwiekszych browarow produkujacego
        piwo, ktorego zaden prawdziwy niemiecki koneser piwa nie wypije nawet z
        przystawiona do skroni spluwa ;) ten napoj nazywa sie warsteiner i ma w
        niemczech gigantyczne obroty.
        przed kamerami stala pani odpowiedzialna za marketing browaru, ktora z usmiechem
        od ucha do ucha opowiadala o tym, jak to browar zlecil dlugotrwale badania
        marketingowe, aby trafic w gust przecietnego konsumenta. z duma pokazala wyniki,
        z ktorych wynikalo czarno na bialym, iz konsument targetowy chce PIC PIWO NIE
        SMAKUJACE JAK PIWO. dlatego zaczeli produkowac szczyny o smaku wody, ktorym
        podbili szeroki rynek.
        • 03.01.08, 17:15
          strzeliłaś jak łysy siatką Merkatora o parapet.
          --
          Nie mam zamiaru chodzić gdzieś wcześniej , jeśli mogę się w tym miejscu znależć
          później.
        • 03.01.08, 17:16
          1. to, ze koty nie ruszyły ryby, nie jest niczym dziwnym, jak juz
          wyżej napisano; mam kotkę, ktora nie jada ryb wcale, a moj tato ma
          kota, który mógłby zabić za surowego karpia, bardzo lubi morszczuka,
          a nie ruszy mintaja ani lososia (i jeden Pan Bóg wie, jak odróznia
          mintaja od morszczuka wówczas, gdy obie te ryby mają postac kostki
          rybnej, tym niemniej jest to historia prawdziwa); koty widac jak
          ludzie, lubią jedno, nie lubia drugiego, kwestia bardzo
          indywisualnych upodobań
          2. w historie o tym, jak to panga dwa lata temu dala wam do myslenia
          nie bardzo wierzę, jako że pamietam nie tak dawne twoje posty tutaj
          na temat pangi, z pewnością nie bylo to dwa lata temu; nie ma co
          dorabiac legendy do faktów
          3. tilapia świetnie sprawdza się moim zdaniem " z czymś", jak sola:
          zapiekana z jakimś sosem, w formie roladek nadziewanych czymś
          bardziej zdecydowanym, itp; jak zauważylas jest raczej neutralna w
          smaku, co dla wielu osób (i dla wielu potraw) będzie zaletą; żaden
          powód do histerii, taka jej naturalna cecha
          4. kwestie hodowania pangi w Chinach tez juz tu byly omówione i
          wytłumaczono ci (Szopen, ale nie tylko, pozdrawiam), że oczywiście
          patologie wystepują wszędzie, jednak patologie nie wyczerpują czy
          nie powinny wyczerpywac wiedzy o świecie - to tak, jakby zdanie o
          codziennym życiu w Polsce wyrabiać sobie na podstawie oglądania
          programu "Uwaga" , "Interwencja" czy podobnych; jedna wielka
          patologia, o której oczywiście trzeba mowić i ją zwalczać, ale nie
          tworzyć sobie w głowie patologicznej wizji świata. Czy też
          patologicznej wizji pangi. O Chinach jest głośno ze względu na
          ogromną skalę produkcji żywności, no i oczywiście Chiny nie słyną z
          przestrzegania praw ludzi, zwierzat czy BHP. No ale w Polsce co
          chwila słychać o aferach chocby z przetwórstwem mięsa, i co? warto
          zachować zdrowy rozsądek i nie ulegać histerii telewizyjnej, czerpać
          informacje, ale je sprawdzać w innych źródlach i nie popadać w
          oszolomstwo
          5. w kwestii Warsteinera, bo to akurat moja branża: żaden zapalony
          koneser w żadnym kraju nie sięga po wyroby olbrzymich browarów, w
          których produkcja jest zautomatyzowana od pierwszego do ostatniego
          etapu; prawdziwy koneser kupi piwo z malego lokalnego browarku,
          warzone metodą tradycyjną z wody, slodu i chmielu, to po pierwsze i
          w duzym uproszczeniu; po drugie stwierdzenie że (cytuję) "konsument
          targetowy chce PIC PIWO NIE
          > SMAKUJACE JAK PIWO. dlatego zaczeli produkowac szczyny o smaku
          wody, ktorym
          > podbili szeroki rynek" jest nieprawdą; prawdą jest natomiast, że
          prowadzone są badania dla marek takich, jak wspomniana, ale i np.
          Heineken czy inne globalne marki, z których wynika, ze konsumentami
          tych piw są ludzie, którym bardziej odpowiada bardziej łagodny,
          neutralny (a nie tradycyjny goryczkowy, mocniejszy i ciężki smak)
          piwa; w dodatku polityka prowadzenia tych marek jest właśnie taka,
          aby bez względu na miejsce zakupu na świecie piwo to smakowało tak
          samo i kojarzyło sie tak samo, wzbudzając te same pozytywne emocje.
          To jest zaleta takiego piwa (jesli ktos ma kosmopolityczną naturę)
          albo wada (jesli jest na przyklad lokalnym paatriotą). Noale nie ma
          obowiązku kupowania, i kazdy koncern produkuje piwa o róznych
          walorach dla różnych grup konsumentów. I jak powiedziałam, prawdziwy
          koneser nie bedzie urągał masowej produkcji, lecz kupi coś, co
          odpowiada jego preferencjom i gustom; proste i bez oszołomstwa

          ja mam jeszcze taką uwagę, nawet jesli ktos sie obrazi to trudno:
          wielu ludzi w Polsce (i pewnie na świecie, bo Chiny nie produkują
          paangi tylko na rynek polski wszakże)je te nieszczęsne pangi każdego
          dnia, są w każdym sklepie i są tanie; wielu ludziom one po prostu
          smaakują; pewnie wielu jest nieświadomych podejrzanych metod
          produkcji, dlatego ważne żeby o tym pisać, ale takie opluwanie z
          pogardą i wyższością kojarzy mi się jak najgorzej, sorry

          • Gość: ania_m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 18:52
            1. te koty zzeraja wszystko, zareczam ci
            2. istnialo zycie przed forum kuchnia i topiki na nim nie sa wyrocznia
            wszystkiego. nie zawsze odzwierciedlaja rowniez najnowsze trendy. pange
            kupilismy prawie 2 lata temu przed swietami wielkiej nocy. o ile pamietam byla
            smazona w wielki piatek. smierdziala jakby chemia i zgnilym mulem. juz wtedy
            wiedzialam z reportazy w niemieckiej telewizji, jak wygladaja masowe hodowle ryb
            i krewetek w chinach i wietnamie. dlatego u siebie bardzo dokladnie czytalam
            etykietki. pangi wtedy w ogole nie znalam i poinformowalam sie w sieci po
            sprawie. powiem szczerze, ze cale zdarzenie wylecialo mi z glowy. przypomniala
            mi je pare godzin temu mama, ktora rowniez przeczytala etykietke mrozonki.
            znam faktycznie ludzi, ktorzy sie po niej pochorowali.
            3. no przeciez mowie, ze DLA MNIE smakowa porazka, bo lubie ryby smakujace jak
            RYBY. kto ryb ogolnie nie lubi, moze wlasnie tilapii sprobowac.
            i nie histeryzuje, tylko jesli czytam slowa "chiny" i "hodowla" na etykietce,
            jestem b. sceptyczna.
            ojciec, nieobeznany w temacie masowej hodowli ryb, poprosil po obiedzie, abysmy
            jej wiecej nie kupowali tej ryby, ktora "smakuje jak plastelina". sole wszyscy
            lubimy, mimo, iz rowniez jest delikatna w smaku ryba. jednak miedzy "delikatna"
            a "bezsmakowa" jest duza roznica.
            4. jasne, ze co chwila wybuchaja wszedzie skandale dotyczace produkcji zywnosci.
            dlatego u siebie kupuje prawie wszystko bio i nie mam problemu. rowniez podczas
            pobytu w polsce staram sie patrzec co i gdzie kupuje.
            5.panna od marketingu w telewizorze uzyla dokladnie takiego stwierdzenia.
            pamietam to dobrze, bo wlasnie to mnie tak ubawilo.
            watpliwa "zaleta" pang jest ich taniosc i to, ze smakuja calkiem neutralnie.
            niewatpliwie te dwie cechy przyczynily sie do jej popularnosci w polsce. w
            niemczech panga istnieje tylko marginesowo btw. uwazam, ze dobrze jest
            uswiadomic spoleczenstwo CO w tym wypadku je. w koncu istnieja jakies spozywcze
            alternatywy.

            p.s. moj zoladek wlasnie straszliwie rebeluje, nie wiem jednak na 100%, czy po
            rybce. reszta rodziny jest jeszcze zdrowa
            • 03.01.08, 19:06
              A to przypadkiem nie w Niemczech była czas jakiś temu afera na temat
              drogich produktów z metką Bio, które wcale nie spełniały wymogów
              żywności ekologicznej i na metkę nie zasługiwały? Jak to trzeba w
              dzisiejszych czasach uważać...

              --
              "Wiadome wszystkim, nieliczne grupy awanturników prowadzą swoją
              zakulisową i kierowniczą działalność."
              • Gość: markus IP: *.chello.pl 17.11.09, 15:01
                UWAGA PROWOKACJA !!
            • 04.01.08, 12:12
              ryb, świń, krów itp. na rzeź w Polsce? Myślisz, że mają super
              warunki, czyściutko i zabijane też są w humanitarnych warunkach?
              Akurat pod tym względem jesli chodzi o Chiny i jakikolwiek inny kraj
              różnica będzie raczje tylko pod względem skali, nie samych warunków.
              Nie będę tu dawać linków do drastycznych stron obrazujących jak to
              wygląda. Jeżeli ktoś chce coś niecoś jest w mojej sygnaturce.
              --
              Komitet Pomocy dla Zwierząt
              • 11.12.08, 10:47
                Mamy pelno dowodow ze w Chnach nie ma zadnych norm, co chwile
                przyjezdza trucizna i nikt nic o tym nie wie. W Europie tez sa
                przekrety, ale ktos to sprawdza, wiec wychodzi i dzieki temu jednak
                jest lepiej.
        • 03.01.08, 23:51
          Masz tu rację! BTW - Ktoś pił kiedyś taką niebieską czy zieloną ohydę Okocim?
          Chyba nazywa się to Karmi. Gdybym łyknął jeszcze trochę, zwrot murowany. A jest
          tego więcej - freeq, ginger itp - ktoś to pije. ludzie widocznie chcą pić piwo,
          które smakuje jak połączenie persila z wc pickerem. Pewno podobnie z tymi
          pangami i tilapiami :)
          --
          Strona miłośników smaku - poszukiwaczesmaku.pl
          • 04.01.08, 00:16
            Freeq, Karmi ani Gingers nie są piwami, przynajmniej nie w
            tradycyjnym rozumieniu tego słowa; w dodatku mają jasno sprecyzowane
            grupy docelowe (młodzi ludzie, kobiety - mieścisz sie w którejś
            grupie?) porównywanie ich z "prawdziwymi" piwami jest bezsensowne,
            to po pierwsze
            "jak połaczenie persila z wc pickerem" smakuja tobie, zapomniałes
            sprecyzowac, innym ludziom jak widac smakują bardziej, to po drugie
            po trzecie nie dostrzegam analogii z pangami i tilapiami
            po czwarte: zechcesz uargumentować swoją opinię o "pangach i
            tilapiach"? operując faktami?

            nie lubię i nie jadam flaków; ten kto lubi flaki, jest prostakiem i
            błądzi
            czujesz analogię?
            • 05.01.08, 01:49
              Popieram całym sercem Ankę, która wątek raczyła rozpocząć i teraz, w imię walki
              o smak, zbiera cięgi. Moja opinia o pangach i tilapiach nie jest aż tak ostra,
              jak Anki, bo też może zasadza się na innych fundamentach. Moją misją jest obrona
              dobrego smaku, popularyzacja produktów mało znanych, a ciekawych - często
              produktów regionalnych. Panga, tilapia to produkty gastronomicznej kultury
              masowej, które powstają wyłącznie w celu wykreowania obrotu gotówki, są co
              prawda niedrogie, ale też niewiele dają odbiorcy. Nie jestem osobnikiem
              obdarzonym smakiem doskonałym, wciąż się uczę, poznaję nowe smaki, ale umiem
              świetnie się zorientować, że to borowik jest królem smaku lasu, nie boczniak, że
              okoń fantastycznie wychodzi smażony na maśle, a panga byle jak, że kędzierzawa,
              roszponka, rukola i lollo rosso są fajniejsze niż poszatkowana pekińska. Staram
              się tylko przekazać tę właśnie informację - szkoda życia na marne wino :)
              --
              Kuchnia kociewska i kaszubska - poszukiwaczesmaku.pl
            • 17.04.08, 14:01
              przypomniała mi się fantastyczna reklama pilsner urquell:
              OHNE LEMON.
              OHNE CRANBERRY.
              OHNE BULLSHIT.

              --
              oczekuj najlepszego, ale bądź przygotowany na najgorsze
            • Gość: Włochowianka IP: *.eranet.pl 09.07.08, 16:31
              winoczerwone napisała:

              > Freeq, Karmi ani Gingers nie są piwami, przynajmniej nie w
              > tradycyjnym rozumieniu tego słowa; w dodatku mają jasno sprecyzowane
              > grupy docelowe (młodzi ludzie, kobiety - mieścisz sie w którejś
              > grupie?) porównywanie ich z "prawdziwymi" piwami jest bezsensowne,
              > to po pierwsze
              > "jak połaczenie persila z wc pickerem" smakuja tobie, zapomniałes
              > sprecyzowac, innym ludziom jak widac smakują bardziej, to po drugie
              > po trzecie nie dostrzegam analogii z pangami i tilapiami
              > po czwarte: zechcesz uargumentować swoją opinię o "pangach i
              > tilapiach"? operując faktami?
              >
              > nie lubię i nie jadam flaków; ten kto lubi flaki, jest prostakiem i
              > błądzi czujesz analogię?

              DZIĘKUJĘ.

              Lubię Karmi. Nie lubię piwa "klasycznego" - ale kiedyś trafiłam gdzieś na porter
              - smakował mi.

              De gustibus non est disputandum!
              • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 09.07.08, 16:49
                wygrzebac nieomalze z dna forum stary watek o tilapii i pandze, zeby
                dopisac......., ze sie lubi piwo karmi - bezcenne.
                RESPEKT :)
              • 13.08.08, 13:29
                He, he, ja też uwielbiam Karmi, szczególnie to kawowe i nie zamierzam czuć się
                gorsza z tego powodu. Piwa jako piwa- czyli napoju z goryczką- nie lubię i już.
                Każdy produkt ma swój "target". Podobnie z rzeczoną pangą- jadłam kiedyś
                naprawdę przepyszną pangę, choć odkąd dowiedziałam się, że ta ryba zjada
                wszelkie dostępne śmieci, resztki i inne paskudy- przestała dla mnie istnieć.
                • Gość: markus IP: *.chello.pl 17.11.09, 15:09
                  wegorz tez wszystko zjada,najbardziej lubuje sie w trupach
                  ludzkich,inna padlina nie gardzi a uwielbiaja go wszyscy,
          • 04.01.08, 13:21

            --
            Są taczki które pchają sami wywożeni
          • Gość: wojtek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.08, 19:30
            Panga mi smakowała, dziś jadłem pierwszy raz tilapię i w smaku przypomina mi
            karpia. Też czuć mułem.
          • Gość: markus IP: *.chello.pl 17.11.09, 15:04
            ja pije karmi od 30 lat i tobie tez polecam,jest najlepsze na
            upały.pychotka !!
    • 03.01.08, 16:25
      Gość portalu: ania_m napisał(a):


      > dopiero w domu czytam na paczce "wyhodowano w chinach" :/
      > myslicie, ze to taki sam syf, jak panga? (antybiotyki, hormony, straszny brud
      > w hodowli itp)
      Nie strasz ludzi....,bo to jednak zdecydowanie inna ryba.
    • Gość: zadumana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 18:05
      Tylko kulinarny spokój może nas uratowac..:)
      Panga trafia się o róznym smaku. Mam fatalne spostrzeżenie - im panga droższa
      tym smaczniejsza. Trafiają się w różnych cenach w tym samym sklepie czy
      hipermarkecie i z mojego (może przypadkowego) doświadczenia wynika, że ta tania
      jest fatalna - kupiłam raz, bo tak mi się trafiło i coś mnie podkusiło. I dobrze
      mi tak. Trzeba myślec przytomnie:)))

      A tilapia z lekko różowym zabarwieniem, którą kilka razy kupiłam wyszła mi
      całkiem nieżle, robiłam jakieś kombinacje bez panierki.
      • Gość: iskial1 IP: *.chello.pl 03.01.08, 19:44
        A czy wiesz ,że niektóre zakłady piekarnicze pozyskuja białko z kreatyny włosów
        miela i dodaja do chleba jest to najbardziej bio dodatek do pieczywa oprócz
        innych polepszaczy a czy wiesz jak chodowane sa pstragi karpie ostatnio kupiłam
        pstrąga i jego smak pomimo moich zdolności pozostawiał do zyczenia mułu nie da
        sie pozbyć, praktycznie niczego nie powinnismy jesc ani wieprzowiny ani
        kurczaków wołowina to u mnie juz dawno skreslona wszędzie jest chemia hormony
        lekarstwa ostatnio czytałam ,że karpia zmodyfikowali genetycznie dodajac ludzki
        gen to w wigilie co drugi polak to kanibal wegetarianami tez nie możemy zostać
        bo soja tez modyfikowana genetycznie istna paranoja trzeba po prostu nie stracic
        zdrowego rosądku jak najwiecej potraw robic samemu kupować żęczy nie
        przetworzone i nie dać sie zwariować bo pozostanie odzywianie się energia
        kosmosu a i to chyba nie za zdrowe :)))
    • 03.01.08, 21:15
      Gość portalu: ania_m napisał(a):

      > myslicie, ze to taki sam syf, jak panga? (antybiotyki, hormony,
      >straszny brud w hodowli itp)

      A szynke jesz?
      • 03.01.08, 21:37
        • Gość: markus IP: *.chello.pl 17.11.09, 15:19
          polecam tilapie zawinac w folie,razem z papryka surowa i cebulka w
          plastrach,pieprz i sól do smaku,pokropic mocno oliwa z oliwek,na pol
          godziny do rozgrzanego piekarnika (170')i ostatnie 5 minut rozchylic
          folie.pewna seksi(130kg)greczynka mi to pokazala,dzisiaj to zrobie
          mojej rodzince i wiem ze im posmakuje.
      • Gość: ania_m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 21:57
        nie, nie jem :)
        ok, jem, jednej jedynej malej firmy wytwarzajacej wedliny domowe. jutro moge
        powiedziec jaka, bo obiecalam sie w sklepie dowiedziec. szynka przetykana gesto
        listkami laurowymi zrobila furrore w swieta razem z wedzonymi legawkami od tego
        samego producenta. wedlin z supersamow prawie nie kupujemy. moze ew. szynke
        parmenska itp w bomi.
        jak napisalam powyzej, w niemczech, gdzie mieszkam, kupuje w wiekszosci produkty
        ekologiczne, lub w miejscach, gdzie masarz zna dostawce trzody, a ten ostatni
        swoje zwierzeta po imieniu :)
        jak jest w polsce nie wiem, w niemczech aby dostac etykietke "bio" trzeba
        przejsc szereg kontroli, ktore w dosc krotkich odstepach odwiedzaja
        niezapowiedzianie rolnikow i producentow. rowniez po otrzymaniu znaczka miejsca
        te sa dalej systematycznie kontrolowane, czy caly czas odpowiadaja (b.
        ostrym)normom upowazniajacym do naklejenia takiej etykietki na wyrobie. o
        zadnych skandalach zwiazanych z oszustwami w tej dziedzinie do tej pory nie
        slyszalam.
        srednio wierze za to w zagraniczne znaczki "bio", bo kazdy kraj ma na to swoje
        definicje i normy.
        podsumowujac, nie daje sie zwariowac, uwaznie czytam etykietki i nie kupuje
        "megaokazji". jesli zywnosc ofiarowana jest przez sklep za grosze, musi byc ku
        temu jakis powod. oczywiscie i od tej reguly sa wyjatki, jesli np sklep pozbywa
        sie owocow, ktore przez weekend by sie zepsuly niska cena nie musi byc
        podejzana. jednak kilo pangi za 6 zl, jak w realu przed swietami NIE MOZE wrozyc
        dobrego towaru, nie ma na to sily.
        nie kupuje od przynajmniej 10 lat tanich duzych mrozonych krewetek z chinskich
        hodowli. widzialam w telewizji jak to funkcjonuje i dziekuje bardzo. o hodowli
        ryb na szeroka skale w azji wiadomo od dobrych kilku lat. mozliwe, ze nie we
        wszystkich warunki sa tak tragiczne. dawno temu w polsce znajomi mieli hodowle
        pstraga. wiele razy bylismy u nich na stawach i nigdy nie wydawalo mi sie
        obrzydliwe zjedzenie takiej ryby. niestety, jak widac warunki bardzo sie
        zmienily, a i metody hodowlane sa coraz bardziej drastyczne, i to nie tylko ryb.
        ogolnie, swiatowa produkcja zywnosci na szeroka skale rezultuje paskudna
        jakoscia, wstretnym smakiem i dewastacja srodowiska naturalnego. jako swiadomy
        konsument nie mam ochoty tego popierac.
        • 03.01.08, 22:09
          Faktycznie jestes swiadoma konsumentka. Niestety intensywny chow
          zwierzat nie moze sie obyc bez stosowania antybiotykow.
          Jesli chodzi o ceny, to zauwaz, ze wszystkie wyroby chinskie sa
          tanie, jest to kwestia taniej (lub wrecz darmowej) sily roboczej.
          • 03.01.08, 22:20
            wow.zna zwierzeta po imieniu i oddaje je pod nóż???
            to dopiero bandyta.
            • Gość: senin IP: *.bri.connect.net.au 03.01.08, 22:28
              billy.the.kid napisał:

              > wow.zna zwierzeta po imieniu i oddaje je pod nóż???
              > to dopiero bandyta

              raczej hipokryta ;)
              • Gość: szopen IP: *.lnk.telstra.net 03.01.08, 23:02
                Powiedzonko w stylu "nie mozna w koncu pozwolic aby prawda czy
                fakty popsuly dobra historie" gdzies kiedys slyszalem.

                Jak ktos powyzej napisal nie za bardzo mozna oceniac rzeczywistosc
                na podstawie sensacyjnych wiadomosci w mediach. To, ze gdzies cos
                sie zdarzylo i na ekrany telewizji trafilo nie oznacza, ze zdarza
                sie cos takiego na szeroka skale.

                Co do pangi to oprocz tego, co kiedys pisalem na temat skali i
                jakosci produkcji to pamietac tez nalezy, ze panga to nazwa
                handlowa (podobnie jak bassa, uklony senin) a nie nazwa jakiejs
                szczegolnej ryby. Pod ta nazwa sprzedawane jest kilka bardzo
                roznych gatunkow sumow hodowanych glownie w Wietnamie.

                Tilapia to zupelnie inna ryba. Tak sie sklada, ze to wlasnie
                tilapia jest najpopularniejsza ryba hodowana na swiecie. Ryba
                wywodzi sie z Afryki i ma wiele zalet hodowle jej ulatwiajacych.
                Bardzo szybko sie rozmnaza, szybko rosnie, bardzo odporna na
                choroby (czyli hodowac ja mozna bez uzycia hormonow czy
                antybiotykow), nie jest szczegolnie wrazliwa na jakosc wody, mlode
                rybki sa wszystkozerne/drapiezne ale w miare wzrostu przechodza na
                pokarm prawie wylacznie roslinny, aktywnie zeruje w wodzie powyzej
                10C a im woda cieplejsza tym wiecej je => szybciej rosnie.

                Tak sie sklada, ze z wyzej wymienionych powodow jest to ryba,
                ktorej hodowle bardzo propaguje ONZ i inne organizacje zajmujace
                sie wyzywieniem ludzi w mniej zasobnych krajach swiata.

                Co do samej ryby to jak wszystkie inne ryby hodowlane jakosc zalezy
                od 2 podstawowych czynnikow: jakosc wody i jakosc paszy. Koniec,
                kropka.

                Tak sie sklada, ze w okolicy gdzie w Chinach mieszkalem byla tama w
                gorach z w miare czysta woda i tam te tilapie sobie lowililsmy.
                Ryba i wedkarsko i kulinarnie moim zdaniem dosc dobra. Bardzo na
                wszelakie ostre kolce uwazac trzeba bylo. Co przyznac trzeba, ze im
                wieksza tym kulinarnie lepsza, te ponad 40cm calkiem zjadliwe.
                Dziecko male tez tymi rybami karmilem (tescia mialem pod reka co
                skrobac lubil).

              • Gość: lesio IP: *.w90-15.abo.wanadoo.fr 25.04.08, 16:33
                moze nadaje im imiona Jaro ,Lechu ,Zbyniu ,Gosiu lub Andrzej i Romus
                wtedy to nawet ulga jak ida na rzez :-)
                osobiscie jadlem Tilapie w Mali i byla wysmielita mimo ze Nigier
                przypomina wielki sciek a nie rzeke
        • 04.01.08, 10:49
          Proszę, Aniu - możesz sobie poczytać, skoro o żadnych aferach nie
          słyszałaś:

          serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34239,887675.html

          --
          Sygnaturkowy totolotek.
    • 04.01.08, 00:07
      Zadziwiające, jak na forum zrobiło się gorąco dzięki pangom i tilapiom, zupełnie
      tak, jak na moim wątku o kolejnym chwaście w polskiej kuchni, kapuście pekińskiej.

      Ludzie bronią z wielką zaciekłością produktów, które są bezsmakowe, które udają
      to, czym być by chciały. Ludzie jedzą niby-ryby, które nie smakują jak ryby,
      jedzą kapustę pekińską zamiast sałat, piją piwo, które smakuje jak mydło.

      Ktoś musi powiedzieć społeczeństwu, więc poświęcam się i mówię to ja, iż pewne
      kulinarne dogmaty trzeba przyjąć za pewnik. Oto należy przyjąć do wiadomości, że
      dobra ryba to taka, która smakuje jak ryba, dobry grzyb to taki, który jest z
      lasu (pieczarka i boczniak maja bowiem miliony oddanych fanów), mało robi się ze
      śmietany a śmietana nie może mieć domieszek olejów. itp itd

      Dobrze, że jest takie forum, można przynajmniej apelować
      Apeluje więc: rodaku! kup sobie kawałek tilapii lub pangi oraz kawałek sandacza
      czy okonia. Usmaż oba na saute, bez żadnych dodatków poza solą i pieprzem.
      Przekonaj się sam.


      --
      Strona miłośników smaku - poszukiwaczesmaku.pl
      • 04.01.08, 00:24
        nie bądź dziewica-bohater, Emilija Plater, doprawdy nie ma takiej
        potrzeby, i się nie poświęcaj oraz nie apeluj a także nie głoś
        dogmatów; każdy sobie sam wybierze, co mu smakuje, tak jak
        czynilismy to wcześniej
        porównywanie pangi do samdacza jest bezsensowne tak samo, jak
        porównywanie Karmi do piwa
        a jak pieczarka jest polna, to jest dobra czy zła?

        "gorąco na forum"?
        "ludzie bronią z wielką zaciekłością"?
        doprawdy?
        • 04.01.08, 01:06
          Jeśli wybiera sobie sam, to ma takie prawo. I o to właśnie apeluję - dokonaj
          wyboru, ale miej wiedzę. Najczęściej jest bowiem tak, że wybory konsumentów są
          dyktowane np ceną, ofertą specjalną, reklamą, polityką sprzedaży koncernu itp.

          Źle, że młode pokolenie ogląda borowiki w atlasach na lekcji przyrody, a nie
          widuje ich na talerzu. Źle, że małe browary nie wytrzymują konkurencji z
          molochami zapychającymi rynek badziewiem. Źle, bo świadomość kulinarna
          społeczeństwa odzwierciedla samo społeczeństwo. Pokaż mi, co jesz, z powiem ci,
          kim jesteś.

          Tilapia, panga, pieczarka i boczniach są produktem. Polna pieczarka ma się do
          pieczarki tak jak pięść do nosa, i dobrze o tym wiesz, mój drogi przedmówco.

          Polecam serię na VOX TV Das Perfekte Dinner. Oto, jak Niemcy, Austriacy i
          Szwajcarzy podchodzą do kwestii smaku we własnych domach.

          --
          poszukiwaczesmaku.pl -
          super strona o kuchni regionalnej
          • Gość: senin IP: *.bri.connect.net.au 04.01.08, 10:31
            poszukiwaczarmi napisał:

            > Jeśli wybiera sobie sam, to ma takie prawo. I o to właśnie
            apeluję - dokonaj
            > wyboru, ale miej wiedzę. Najczęściej jest bowiem tak, że wybory
            konsumentów są
            > dyktowane np ceną, ofertą specjalną, reklamą, polityką sprzedaży
            koncernu itp.

            no popatrz, ktos by pomyslal, ze nie jestes zwolennikiem wplywania
            na wybory konsumentow ;)) przy np. pomomocy reklam np ??

            to skad to twoje dosc uparte (zeby nie powiedziec :nachalne)
            linkowanie do Twojej strony internetowej ??? ;DD
            >
          • 04.01.08, 10:37
            Widzisz, z tym różnie bywa. Pieczarki są popularne bo są tanie a kurczaki są
            tanie bo popularne.
          • 04.01.08, 11:13
            Zapewne się nie reklamujesz...
            --
            Nie mam zamiaru chodzić gdzieś wcześniej , jeśli mogę się w tym miejscu znależć
            później.
            • 05.01.08, 01:56
              Link w mojej sygnaturce jest odnośnikiem do witryny non-profit, której zadaniem
              jest popularyzacja dobrego smaku; handlarze pangą zaś popularyzują smak banalny,
              niewarty zainteresowania, czym paczą i tak zwichrowany komunizmem stan
              świadomości kulinarnej Polaków. Jesteśmy coraz grubsi, jemy szybko i bez
              zastanowienia, opychamy się wręcz świństwem. Obok zaś toczy się życie regionów,
              które dostarczają prawdziwych delicji - smacznych ciast bez polepszaczy,
              przetworów bez konserwantów, pysznych serów, nalewek, win. Każdy z nas reklamuje
              tutaj swoje poglądy. Ja reklamuję ideę dążenia do smakowego absolutu, nie zaś
              zapychania się tanim ochłapem.
              --
              Strona miłośników smaku - poszukiwaczesmaku.pl
              • 05.01.08, 14:05
                poszukiwaczarmi napisał:

                > handlarze pangą zaś popularyzują smak banalny

                Celem handlarza jest zarobek a nie popularyzacja.

                > Ja reklamuję ideę dążenia do smakowego absolutu, nie zaś
                > zapychania się tanim ochłapem.

                A co to jest "smakowy absolut"?
                Wielu osob nie stac na nic innego niz to, co nazywasz tanim ochlapem.
                • Gość: ma_dre IP: *.w81-249.abo.wanadoo.fr 15.04.08, 11:10
                  "Wielu osob nie stac na nic innego niz to, co nazywasz tanim ochlapem."
                  Ja mam na to sposob, moze nie u kazdego da sie zastosowac, ale u mnie na pewno
                  tak : otoz w spoleczenstwach wysoko rozwinietych do ktorych w zasadzie mozna
                  zaliczyc i Polske, ludzie jedza ZA DUZO!!! Wystarczy jesc dwa razy mniej, a
                  mozna sobie pozwolic na dwa razy drozsze i lepsze produkty. Polecam przetestowac!
                  • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 15.04.08, 12:27
                    jesli NAPRAWDE mamy na cos ochote, a tego sobie odmawiamy, czy to z
                    powodu martwienia sie o kalorie, badz stwierdzamy, ze jest "za
                    drogie" jemy automatycznie 2 razy tyle.
                    w szczegolnosci ludzie "na diecie" odmawiajacy sobie kawalka
                    czekolady zjedza "w zamian" najpierw jablko, potem wafel ryzowy,
                    potem kawalek chlebka chrupkiego z niskocukrowym dzemem, aby z
                    wielkimi wewnetrznymi wyrzutami sumienia w koncu zjesc czekolade.
                    zjedliby od razu, zaoszczedziliby kalorie jabluszka, wafla ryzowego,
                    chleba chrupkiego itp - razem wiecej niz kostka czekolady na ktora
                    mieli ochote.
                    podobnie jest z bezwartosciowym chlamem jedzeniowym. jemy i jemy i
                    ani przyjemnosci, ani prawdziwego zaspokojenia glodu.
                    staram sie kupowac dobre rzeczy, ale w lodowce i w spizarce mam ich
                    b. malo. nie musze miec x gatunkow sera zoltego o konsystencji
                    plasteliny - jeden mi wystarczy. wedliny nadzwyczaj rzadko, albo
                    wcale, chyba, ze sama upieke jakies mieso, bo niezbyt dobra u mnie
                    jest. dobry chleb z pysznym maslem na ktorym nie oszczedzam
                    wystarczy mi w zupelnosci.
                    zareczam, ze u biednych rodzin wybor w lodowce jest duuuzo wiekszy.
                    pytanie tylko, czy naprawde lepszy?
              • 05.01.08, 14:22

                --
                Nie mam zamiaru chodzić gdzieś wcześniej , jeśli mogę się w tym miejscu znależć
                później.
              • Gość: senin IP: *.bri.connect.net.au 06.01.08, 02:42
                poszukiwaczarmi napisał:

                >Każdy z nas reklamuje
                > tutaj swoje poglądy. Ja reklamuję ideę dążenia do smakowego
                absolutu, nie zaś
                > zapychania się tanim ochłapem.



                szkoda tylko ze te idee reklamujesz w tak przewrotny sposob

                nie podajesz wlasciwie zadnej alternatywy poza krytykowaniem i
                potepianiem w czambul paru produktow. Jednym slowem: to bee tamto
                bardziej bee ale niczego w zamian nie proponujesz, NIE POKAZUJESZ
                zadnych SMAKOW - podajesz bardzo ogolna liste paru produktow, ktore
                rowniez bardzo ogolnikowo opisujesz

                Czyzbys byl przeciwnikiem kultury kulinarnej a propagatorem jedzenia
                wszystkiego zrosto z polki/ogrodu/opakowania - tacy konsumenci tez
                sie zdazaja ;)

                smak potraw to nie tylko smak wlasny produktow, ale cala masa ziol i
                przypraw, ktore odpowiednio stosowane...itd.itp. oczywistosci tu
                wypisuje ..

                tak wiec:
                Kapusta pekinska moze byc bardzo smaczna jesli doda sie do niej
                jakies sosy i przyprawy - jest swietna baza dla ludzi z choc
                odrobina WYOBRAZNI KULINARNEJ- (o wartosci odzywczej pisala
                nieskorzanka )

                walory smakowe schabu, ktore odsadzasz od isnienia w innym watku,
                moga zawsze byc wyodrebnione poprzez odpowiednie zastosowanie
                przypraw, a odpowiednie gotowanie/smazenie/pieczenie podkreslic moze
                soczystosc i delikatnosc miesa pod warunkiem ze nie bedzie
                traktowane po konowalsku

                podobnie moze byc z tofu - jest swietna kanwa dla zdolnego kucharza,
                po dodaniu sosow i przypraw moze byc smakowo znakomite
                Co wazniejsze, i o czym zupelnie zdajesz sie zapominac, tofu
                pochodzi z regionow, gdzie stosuje sie je nie tak dla smaku, jak dla
                struktury (oraz zawartosci bialka) - w imie filozofii tamtych kuchni
                (chinskiej, tajskiej itd)-starajacych sie przestrzegac zasady
                harmonii, rownowagi kontrastujacych skladnikow.

                co do pangi - nie lubie bo mam na codzien latwy dostep do
                smaczniejszych ryb- mieszkam nad morzem

                moze wiec poszukiwaczu smaku, zamiast poszukiwac, zacznij tworzyc
                smak, lub chociazby propagowac te, wg Ciebie, godne uwagi ;))
                • 07.01.08, 00:56
                  Przyznaję Ci całkowitą rację. Są zioła, przyprawy, sposoby na poprawienie smaku
                  produktów, które nim nie trącą.

                  Potępiam nie tyle produkty, choć poniekąd też, ile filozofię jedzenia
                  zastępczego, która w Polsce zbiera wielkie żniwo. Przypuszczam, że jesteś spoza
                  kraju, a jeśli tak, to możesz nie wiedzieć, że kapusta pekińska to dyżurny i
                  główny składnik sałatek w polskich knajpach (wyjąwszy te wyższych lotów, ale
                  tych jest przecież mniejszość). Jeśli czytam menu i widzę w dziale "sałatki" -
                  sałatkę z kurczakiem, z tuńczykiem i grecką, to jestem pewny, że wszystkie mają
                  dokładnie taką samą bazę (KP plus nieraz pokrojona papryka, nieraz ogórek).
                  Polak, zapytany o najbardziej znane danie kuchni polskiej odpowie - schabowy z
                  ziemniakami. Panga zaś pojawiła się już nawet w konserwach. Propaguje ją także
                  Pascal Brodniki, ot wczoraj w programie padł przepis z pangą (bo soli akurat nie
                  było :P).
                  Słowem - kulinarna pauperyzacja, unifikacja i nijakość wyziera zza węgła.
                  Zgadzam się, że po potraktowaniu KP odpowienimi sosami, po naszpikowaniu schabu
                  tym i owym, po odpowiednim przygotowaniu pangi otrzymamy danie zjadliwe. Ale
                  wierz mi, że przeciętny Polak nie będzie schabu macerował, pangę usmaży saute, a
                  pekińską najchętniej zje z majonezem. Bo podobne widział w mac-restauracji.
                  Idea jest więc taka - mamy kuchnię polską, z której możemy być dumni, mamy
                  fantastyczne kuchnie regionalne, których propozycje biją rekordy popularności na
                  wiejskich festynach, mamy jeziora a w nich ryby, mamy lasy, a w nich grzyby... i
                  co? I nic. Jemy byle jak i byle co. A najchętniej kebab, oczywiście wypchany
                  suchą KP :)

                  --
                  Moja strona: poszukiwaczesmaku.pl
                  • 07.01.08, 01:37
                    Zamiast ubolewać nad upadkiem obyczajów niczym Cyceron, podaj parę
                    ideologicznie słusznych przepisów na nasze narodowe/regionalne
                    potrawy, które będą w miarę tanie, z łatwo dostępnych produktów i
                    ich przygotowanie zajmie mniej niż 2h. No i oczywiście będą
                    niespauperyzowane... Co do wiejskich festynów, to chyba dawno
                    żadnego nie oglądałeś, skoro tak wychwalasz oferowane na nich
                    produkty spozywcze, chyba, że grilowana karkówka, kiełbasa, kaszanka
                    oraz pajda chleba ze smalcem i ogórek spełniają wymagania filozofii
                    dobrego smaku...


                    --
                    ---------------
                    "Bo cukier rafinowany to cukier STĘŻONY!" by ggigus
                    :-D

                  • 12.04.08, 21:28
                    poszukiwaczarmi napisał:

                    > Przyznaję Ci całkowitą rację. Są zioła, przyprawy, sposoby na
                    poprawienie smaku
                    > produktów, które nim nie trącą.
                    >
                    > Potępiam nie tyle produkty, choć poniekąd też, ile filozofię
                    jedzenia
                    > zastępczego, która w Polsce zbiera wielkie żniwo. Przypuszczam,
                    że jesteś spoza
                    > kraju, a jeśli tak, to możesz nie wiedzieć, że kapusta pekińska
                    to dyżurny i
                    > główny składnik sałatek w polskich knajpach (wyjąwszy te wyższych
                    lotów, ale
                    > tych jest przecież mniejszość). Jeśli czytam menu i widzę w
                    dziale "sałatki"
                    ...

                    Czlowieku, popracuj pare lat na kasie w tesco za osiemset na reke,
                    zobacz co za to mozna kupic, jesli masz w domu bezrobotna zone i
                    dwojke dzieciakow, a potem krec noskiem na 'tanie ochlapy'.

                    Bogaty dzieciaku bogatych rodzicow, czlonku klub biznesu itepe -
                    zmien optyke, zobacz jakimi funduszami dysponuja robotnicy,
                    pielegniarki, samotne matki i nauczyciele - po czyms takim krytyka
                    obecnosci kapusty pekinskiej w lodowce zamiast dorodnej glowki
                    maslanej salaty stanie ci w gardle. Mam nadzieje.


                    --
                    What? I'm just tying me laces, man.
          • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.08, 00:57
            Czyli jak podchodza?Co ma do rzeczy (tzn.pangi)ten dinner na voxie?Lubie ten
            program bardzo,przeczytalam kometarze,ale sensu nie pojelam(p.dinner)...Ze niby
            co? tak dobrze,czy tak zle?
          • 13.05.08, 19:42
            > Polecam serię na VOX TV Das Perfekte Dinner. Oto, jak Niemcy, Austriacy i
            > Szwajcarzy podchodzą do kwestii smaku we własnych domach.
            >
            szwajcarska kwestia smaku to np kartofle wybeltane z makaronem i sparzonym (bo
            ciezko je nazwac ugotowanym) jajkiem, mhhhhh pychotka:P
            --
            "Lepiej rządzić w piekle niż służyć w niebie"
      • 04.01.08, 11:00
        Czytam ten wątek i myślę, ze temat gorący nie tylko ze względu na
        pange i tilapie, ale osobe zadającą pytanie.
        Bo to jest tak: internet , owszem, zapewnia jakąś tam anonimowośc.
        (Choć wile osób nie zdaje sobie sprawy, ze to anonimowość pozorna).
        Ale jeżeli ktoś, od jakiegoś czasu udziela sie na forum, to można
        troszeczkę daną osobę poznać.Wystarczy zobaczyć, jak zadaje pytanie,
        jak pytania odpowiada. A niestety, bardzo często Ania nie
        prezentowała, sie od swojej najlepszej strony. Owszem, jest to
        świadoma konsumentka, jej rady bywają pardzo pomocne, jednakowoż,
        czasami ujawnia sie wielka pogarda. Ot, choćby sprawa polskiej
        kuchni" skrótowa: tłusta, podła, bez polotu....Pogląd był
        zaprezentowany dosyc dosadnie.
        Wystarczy zobaczyć jak sformułowane jest pytanie rozpoczynające
        wątek:
        "dopiero w domu czytam na paczce "wyhodowano w chinach" :/
        myslicie, ze to taki sam syf, jak panga? (antybiotyki, hormony,
        straszny brud w hodowli itp)....

        Szkoda, ze wyjasnie podejscia do napisu made in China
        nastąpiło po zdaniu Winaczerwonego (nb. Winoczerwone: tu zgadzam
        sie z Twoim zdaniem...)
        "3. no przeciez mowie, ze DLA MNIE smakowa porazka, bo lubie ryby
        smakujace jak
        RYBY. kto ryb ogolnie nie lubi, moze wlasnie tilapii sprobowac.
        i nie histeryzuje, tylko jesli czytam slowa "chiny" i "hodowla" na
        etykietce,jestem b. sceptyczna."

        Akurat w pierwszym pytaniu Ani, tego sceptycyzmu nie było widać.
        Była za to widoczna histeria...

        Wniose:
        jak cie czytają, tak cię widzą.... jezeli chcesz pozostac bardziej
        tajemnicza lub bardziej zrozumiana - trzeba bardzo przyłożyć sie do
        sposobu pisania....

        • 04.01.08, 11:16
          coś w tym jest
          nie lubię egzaltowanych pań, którym wykwintem odbija
          --
          szczyt pragmatyzmu, zagłosowac na PIS i wypieprzyć do Irlandii
        • 04.01.08, 11:20
          Aha, i jeszcze jedno. Aniu. Posługujesz się wyrazeniem PRAWDZIWY
          SMAKOSZ RYB.
          Poproszę o definicję...


          I dalej..... co tak wg Ciebie jada prawdziwy smakosz...
          bo rozumiem ze:
          panga
          tilapia,
          polskie potrawy,
          to odpadają z menu PRAWDZIWEGO SMAKOSZA?
      • 04.01.08, 13:45
        świata można wyzywić ludzkość stosując metody typu "borowiki z lasu
        zamiast boczniaków i pieczarek" to IMHO się mylisz. W takiej
        sytuacji jaką mamy warto umieć przyrządzić smacznie i pieczarki, i
        borowiki.
        --
        Są taczki które pchają sami wywożeni
      • 04.01.08, 19:08
        Poszukiwaczarmi czy Ty tu prowadzisz jakas krucjate przeciwko
        pandze, tilapii, kapuscie pekinskiej, pieczarkom, boczniakowi...?
        Nie wiem dlaczego pange i tilapie nazywasz niby-rybami. Fakt, ze
        smakuja inaczej niz losos, ale ja lososia nie znosze, a te dwie
        potepiane przez Ciebie ryby lubie.
        Co Ciebie w ogole obchodzi co kto je? To jego wybor.
        Kapusta pekinska jest na pewno zdrowsza niz salata uprawiana przy
        sztucznym swietle i intensywnie nawozona (stad problem z zawartoscia
        w niej azotanow i azotynow).
        • 05.01.08, 01:38
          Droga Obróbko!
          Moja krucjata jest przeciwko kapuście pekińskiej. I nie będę się kłaniał kulom
          jej zwolenników :) Jeśli chodzi o pangę i tilapię, nie jestem aż tak ostrym ich
          przeciwnikiem, choć sam ich nie jadam. Pieczarki i boczniaki za to zdarza mi się
          jadać i ich przeciwnikiem nie jestem.
          Rzecz nie w tym, że niektórzy forumowicze jasno i precyzyjnie protestują przeciw
          takim czy innym produtkom. Rzecz w tym, że nasze krucjaty prowadzimy w imieniu
          obrony przyczółków dobrego smaku. Jemy dziś szybko, bez zastanowienia, byle co i
          byle gdzie. Tymczasem tyle ciekawych smaków czeka na odkrycie, tyle kulinarnej
          spuścizny ginie w otchłani czasu. Bo wszyscy siekają pekińską. A teraz Polska
          będzie pangą stała. Już nawet są w konserwach. No tak!! A fuj!
          --
          poszukiwaczesmaku.pl -
          super strona o kuchni regionalnej
          • 05.01.08, 14:09
            Skad wiesz, ze wszyscy siekaja pekinska? Robiles jakies badania na
            ten temat?
            • Gość: nieskorzanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.08, 14:36
              Ja np. kładę dzieciom na kanapki, a córka chrupie same liście
      • Gość: Włochowianka IP: *.eranet.pl 09.07.08, 16:47
        poszukiwaczarmi napisał:

        > Zadziwiające, jak na forum zrobiło się gorąco dzięki pangom i tilapiom,
        zupełnie tak, jak na moim wątku o kolejnym chwaście w polskiej kuchni, kapuście
        pekińskiej.
        >
        > Ludzie bronią z wielką zaciekłością produktów, które są bezsmakowe, które
        udają to, czym być by chciały. Ludzie jedzą niby-ryby, które nie smakują jak ryby,
        > jedzą kapustę pekińską zamiast sałat, piją piwo, które smakuje jak mydło.
        >
        > Ktoś musi powiedzieć społeczeństwu, więc poświęcam się i mówię to ja, iż pewne
        kulinarne dogmaty trzeba przyjąć za pewnik. Oto należy przyjąć do wiadomości, że
        dobra ryba to taka, która smakuje jak ryba, dobry grzyb to taki, który jest z
        lasu (pieczarka i boczniak maja bowiem miliony oddanych fanów), mało robi się ze
        śmietany a śmietana nie może mieć domieszek olejów. itp itd
        >
        > Dobrze, że jest takie forum, można przynajmniej apelować
        > Apeluje więc: rodaku! kup sobie kawałek tilapii lub pangi oraz kawałek
        sandacza czy okonia. Usmaż oba na saute, bez żadnych dodatków poza solą i pieprzem.
        > Przekonaj się sam.

        DOBRE BY TO BYŁO, GDYBY WSZYSTKO BYŁO TAKIE PROSTE.
        Ale nie jest.
        Kapusta pekińska - używam do sałatek, do których sałata się zupełnie nie nadaje.
        A że zamożna nie jestem, chodzi mi też o to, że wtedy sałatki jest dużo, a smak
        nadają jej inne składniki, dodane w małej ilości.

        Ryby.
        Są trzy aspekty problemu:
        - smak ryby - moja mama go absolutnie nie toleruje! Jak ryba, to musi być BEZ SMAKU!
        - cena dobrych ryb - nie stać mnie,
        - ekologia - jadam głównie hodowlane, bo tym łowionym grozi wyginięcie, w tym
        naszemu dorszowi (uwielbiam!), który kiedyś był rybą popularną i tanią.
    • 04.01.08, 00:51
      Za pangą nie przepadam, za to tilapię lubię. Broń boże smażona, za delikatna na
      to jest. Zapiekam ją w porach i bardzo lubię to danie. Wielbicieli ryb gotowych
      nawracać mnie na ryby bardziej rybowate od razu uprzedzę, lubię też sandacze,
      pstągo, makrele, karguleny, węgorze, szczupaki, leszcze i płocie. Przepadam za
      karmazynem i solą. Uwielbiam karpia i śmieszą mnie płacze nad pozbywaniem się
      zapachu mułu. Ja tą mułowatość własnie uwielbiam. Natomiast nie przepadam za
      smażonym łososiem, siakiś taki bez smaku jest dla mnie. Pogudźcie sie z tym, że
      po prostu gusta są różne i jak ktoś lubi coś innego niż wy wcale nie znaczy ze
      sie nie zna. Po prostu ma inny gust.
      • Gość: nieskorzanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.08, 09:07
        Nie bierzesz pod uwagę pszukiwaczarmi, że znaczna część naszego społeczeństwa
        jest poszukiwaczem taniego jedzenia a nie poszukiwaczem smaku? Za te paręset
        złotych miesięcznie chcieliby zjeść coś taniego, jednocześnie smacznego? Nie
        codziennie stać ich na roszponkę zimą, świeżego łososia i polędwicę wołową
        prosto od rzeźnika. W ich jadłospisie jest miejsce na pangę, kapustę pekińską,
        pieczarki, kurczaki, mielonkę i masę tanich produktów odsadzanych przez Ciebie
        od czci i wiary. Zauważ i tych ludzi, oni tez mają prawo dyskutować o swoich
        ,,plebejskich" smakach.
    • 04.01.08, 13:50

      --
      Są taczki które pchają sami wywożeni
    • 04.01.08, 19:43
      strzeliłaś niczym łysy ziemniakiem o parapet.
      --
      Nie mam zamiaru chodzić gdzieś wcześniej , jeśli mogę się w tym miejscu znależć
      później.
      • 17.04.08, 19:00
        Oj przestań juz z tymi "strzeliłeś jak..." w każdym komentarzu bo to ani śmieszne ani pasujace do kontekstu.
        Powtarzanie tych samych "żartów" czy "powiedzonek" jest żenujące i nie świadczy najlepiej o Twoim poczuciu humoru. A takie teksty o łysym i parapecie to szły jak jeszcze w podstawówce byłam czyli prawie dwie dekady temu. Jeśli te dwadzieścia lat gdzies przezimowałeś (-aś) to pozwól, że Cię niniejszym uświadomię - to ani zabawne ani oryginalne.

        ---
        "Trzeba żyć tu by wiedzieć, co dosłownie jest co noc
        Gdy samochody płoną, latarnie gasną,
        Los przypadkowych pieszych łapie za gardło.
        Ten świat jest pułapką, tu nawet z nieba wrócę
        Ten świat to Bałuty, stąd nie da się uciec..."
    • Gość: ania_m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.08, 19:28
      oj ludzie....
      moje pytanie dotyczylo NIE smaku tilapii, a glownie jej metod hodowlanych.
      przez ostatie dni zasiegnelam w tej sprawie jezyka. musze jednak uczciwie
      przyznac, ze moj informant porzucil branze w 2003, wiec mozliwe, ze cos sie od
      tego czasu zmienilo. swojego czasu , a bylo to jeszcze przed inwazja pangi na
      polske, wizytowal on z racji zawodu raz do roku chinskie hodowle ryb i krewetek.
      ochote na te przysmaki stracil potem pewnie dozywotnio.
      no wiec:
      tilapia to ogolnie bardzo sympatyczna i socjalna rybka bardzo dbajaca o swoje
      male, ale oczywiscie w przypadku fileta na weterynarza juz za pozno ;) ogolnie
      jest niewymagajaca i odporna na choroby, slowem idealna ryba do hodowli na
      szeroka skale.
      z wiki mozna sie dowiedziec, ze tilapie hoduje sie rowniez np w afryce, skad
      pochodzi. glownie taka dostaje sie w niemczech, a i tam forumowicze portalow
      kuchennych kreca nosem nad jej kompletnie nijakim smakiem i zalamuja rece nad
      hodowla, bo "karmi sie rybki (w afryce) ODPADAMI KUCHENNYMI". powtarzam opinie z
      niemieckiego forum.
      a teraz przechodzimy do meritum sprawy:
      zakupienie drozszej pangi/tilapii z azji absolutnie nie jest gwarancja lepszej
      jakosci produktu. ryby pochodza bowiem z takiej samej (pod wzgledem
      warunkow)hodowli. po prostu te fileciki za 20 zl/kg roznia sie od okazyjnych po
      6 zl gatunkiem. te drozsze maja rozowy kolor, te tansze zoltawy i kremowy.
      tansze maja nieregularnego ksztaltu filety, drozsze sa wieksze i "foremniejsze".
      tansze polewa sie wielokrotnie woda i wasrstwowo glazuruje przed zamrozeniem,
      dlatego w przypadku "okazji", jesli mamy farta, kupujemy nawet do 40% wody z
      wietnamu ;)
      co do metod masowej hodowli, te sa wszedzie drastyczne, niezaleznie od gatunku
      ryby. w azji jednak sa one (slowa mojego informanta)o tyle drastyczniejsze, ze
      normy, ktore raczej sa dyrektywami, co do ilosci narybka na m szescienny akwenu
      sa przekraczane nawet o 100%.
      wynikiem tego jest gesta breja o kolorze pomyj w ktorej klebia sie niesamowite
      ilosci ryb. do brei wlewane sa hektolitry antybiotykow i srodkow
      bakteriobojczych. innaczej wszystko popadaloby w ciagu 24h, hormony w produkcji
      sa faktycznie wszedzie, nie tylko w azji, rybka ma bowiem szybko "dojrzec". ile
      tego uzywa sie, nie bardzo wiadomo. ponoc nie ma przepisu o stalej kontroli.
      jak mowie, tilapia jest ogolnie odporna na choroby, ale przy takim
      mega-zarybieniu hodowli nie ma mocnych, nie obywa sie bez chemii.
      w tym niewyobrazalnym syfie zyja wiec sobie, krotko bo krotko, te wszystkie
      pangi i tilapie. karmi je sie paszami, ktorych najwiekszym producentem sa chiny.
      pasze te sa czesto skazone roznymi toksynami i melamina (tak, melaMina, to nie
      literowka). pytanie tylko, ile z tego zostaje po 6-8 miesiacach cyklu
      hodowlanego w miesie ryby.
      po zabiciu ryby sa szybciutko patroszone i filetowane na miejscu, myte i
      odkazane przez kapiel w specjalych substancjach, glazurowane i mrozone. wszystko
      odbywa sie szybko i higieniczne. w przetworni jest laboratorium pobierajace
      probki z kazdej partii i badajace je na miejscu. rowniez posrednicy i docelowi
      producenci kontroluja jakosc towaru.
      niestety nie kontroluja poziomu hormonow, toksyn i antybiotykow w miesie ryb, a
      glownie szukaja groznych bakterii, ktore moglyby zagrozic zdrowiu konsumenta.
      zgadzam sie, ze z powodu przeludnienia w tych drastycznych metodach hodowlanych
      lezy poniekad przyszlosc wykarmienia mas, ale do cholery, te niby-ryby o smaku
      plasteliny sa przy tych obrzydliwych metodach produkcji absolutnie niewarte
      kupowania. gdyby chociaz byly oblednie smaczne i zdrowe, nie mialabym moze wiele
      argumentow przeciwko. w koncu milo miec wielki wybor pysznych, zdrowych rzeczy
      w sklepie.
      a tak przypomina mi sie tofu - jak przyprawisz, tak smakuje. w przypadku tofu
      nie mam jednak zastrzezen - wiele ludzi zywi sie nim ze wzgledow etycznych, badz
      religijnych, a nawet zdrowotnych.
      wytlumaczcie mi jednak, jaki jest powod jedzenia tego czegos z chinskiej
      mrozonki, kiedy w polsce jest jeszcze pare gatunkow PRAWDZIWYCH ryb?
      reasumujac, tilapia jest dla mnie absolutnie takim samym syfem jak panga;
      brzydza mnie jej metody hodowlane, ktore moglyby byc duzo bardziej humanitarne.
      wrecz zal mi zwierzatek sklebionych w brei z antybiotykami, ktore nie moga
      przeplynac nawet metra w czystej wodzie. dodajac do tego absolutnie bezplciowy
      smak wynalazku jestem pewna, ze wiecej tej ryby nie kupie.
      komu jednak te drastyczne metody hodowli nie przeszkadzaja i smaku prawdziwej
      ryby nie lubi, niech je na zdrowie, byle nie za duzo, bo badan, co do zawartosci
      hormonow, antybiotykow i innych toksyn w ich miesie nie bylo i pewnie nie bedzie :(
      • 06.01.08, 21:13
        oj anna...
        pozostale ryby, pochodzące z hodowli, a trafiające na nasze stoły:
        pstrąg, karp (klasyka), losoś, dorsz, halibut, dorada, okoń morski,
        turbot, a także małże i krewetki (to tak na szybko znalezione w
        internecie) - hodowle pewnie podobne, wyłaczając wyjątkowe zdolności
        adaptacyjne tilapii i pangi - nie znam się na hodowli ryb, pewnie
        inne gatunki są bardziej wymagające, stąd ich wyższa cena w sklepie

        btw Niemcy, jak wszystkie kraje UE i USA, kupują tilapie głownie z
        hodowli w Wietnamie i innych krajach azjatyckich, a nie w Afryce
        (zresztą hodowle w Afryce w niczym nie są inne od hodowli nie w
        Afryce)

        jestem świadomą konsumentką, dzięki takim wątkom coraz bardziej
        świadomą zresztą, aczkolwiek jestem bardzo zadowolona, że nie wiem,
        jak na imię mial za życia mój dzisiejszy befsztyk:-)
        lubię wszystkie ryby, i wszystkie mają miejsce w moim menu, te
        intensywne w smaku, i te delikatne; tilapia na szpinaku zapiekanym z
        czosnkiem i serem pleśniowym to jedno z moich ulubionych dań

        • 17.02.08, 17:18
          kiedyś miałam tilapię w akwarium....
          • 25.02.09, 20:22
            Ja też! Bardzo efektowna ryba.A do jedzenia wolę PSTRĄGA,czy
            łososia,nawet hodowlanego ,bo wymagają czystej wody,a karpia omijam
            z daleka,bo przeżyje nawet w błocku,byle odpowiednio mokrym.Podobnie
            jest z pangą,czy tilapią.
        • Gość: kaktus IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.04.08, 20:07
          Powiedz mi gdzie są hodowle dorsza i halibuta?
      • Gość: Pat IP: 83.1.16.* 09.12.08, 21:40
        pl.youtube.com/watch?v=9lEy2tW1Rzs&feature=related
        ANNO DROGA OBALAM TWÓJ MIT TYM OTO FILMIKIEM .
        • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 09.12.08, 23:44
      • Gość: zuzia IP: *.ibd.gtsenergis.pl 28.03.09, 08:17
        polecam, warto przeczytac a nie opierac sie na pseudonaukowych
        wynurzeniach pani dla ktorej zdaje sie wszystko to syf. pa :)
        www.google.pl/imgres?
        imgurl=http://www.abouttilapia.com/images/tilapia-fillet-ck-
        x.jpg&imgrefurl=http://www.abouttilapia.com/Experts.html&h=420&w=420&
        sz=44&tbnid=nH2NfzerNhcRvM::&tbnh=125&tbnw=125&prev=/images%3Fq%
        3Dtilapia&hl=pl&usg=__rIK3h7ZnzlVWgehuOFTba9whO64=&ei=uMvNSc68FNHRjAf
        C-7HTCQ&sa=X&oi=image_result&resnum=6&ct=image&cd=1
      • Gość: Mariola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.09, 13:56
        Dzięki autorowi za tekst o tilapi. Kupiłam dwa razy i o te dwa za dużo.
        Poprzestanę na rybkach z Kaszub, nasze krajowe, zdrowe i pyszne!
      • Gość: WIOLAKAZ IP: *.chello.pl 28.10.09, 07:57
        JEŻELI PANGA I TILAPIA JEST DLA CIEBIE SYFEM TO POCO JESZ ,POZATYM
        ZJEDZ SOBIE KAMYKI MOZE BĘDĄ LEPIEJ CI SMAKOWAŁY!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: Lee Voytee IP: *.dynamic.chello.pl 05.04.13, 14:39
        Wkrótce ludzie będą zjadać się nawzajem bo jest przeludnienie które niedługo osiągnie stan taki jak w opisanej hodowli tilapii czy innych zwierząt. Jak się nie opamiętamy i nie przestaniemy mnożyć jak króliki czy szczury to zagęszczenie populacji ludzkiej doprowadzi do efektów takich jak eksperymenty z szczurami w zamkniętej przestrzeni. Ziemia nie rośnie wraz z przyrostem populacji ludzkiej. To pod rozwagę wszystkim którzy gromią aborcję eutanazję i kontrolę urodzin
      • Gość: kev123 IP: *.play-internet.pl 22.02.14, 14:19
        zalamujesz mnie!pozostaje smierc glodowa!
    • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 18.02.08, 16:41
      kurne, dzien marketingowcy-nieudacznika firmy frosta dzisiaj?!
      a skad myslisz firma frosta swoja tilapie bierze? z chin z masowej
      hodowli. wszystko jedno gdzie i za ile kupisz, syf taki sam.
      ewentualnie mieso ryby ma inny kolor. patrz moje powyzsze posty.
      a ryba ma smak styropianu, czyli zaden i na dodatek jest hodowana w
      okropnych warunkach. a szkoda, bo moznaby bylo "po ludzku", bez
      antybiotykow, skazonych pasz itp, bo bardzo latwa w utrzymaniu i
      rozmnazaniu ta rybka jest. niestety, wtedy byloby ciut drozej i juz
      taki oszczedny konsument by nie kupil, ech... :(
      • Gość: gość :) IP: *.gl.digi.pl 18.02.08, 16:51
        to jaką rybkę kupować???
        • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 18.02.08, 16:57
          najlepsza jest odlawiana, bo hodowle sa niestety paskudne. idealnie
          jesli swieza, nie z mrozonki i zlowiona na polskich lowiskach, ale to
          juz ciezkie do wykonania. za mojego dziecinstwa sprzedawano w
          trojmiescie z ciezarowek jeszcze ruszajaca sie fladre. o jeezu jakie
          dobre prosto z patelni bylo
    • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 18.02.08, 20:52
      jaka firme miala zosiaa na mysli?

      <1.000.000.000 enterow>

      tatatataaaaa
      frosta.pl/php/index.php?s=421&did=95&l=pl
    • Gość: majorka IP: *.chello.pl 18.02.08, 20:53
      Znikaj z tego forum (krypto?????)reklamo...
    • Gość: ELŻBIETA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 10:45
      UWAŻAM ŻE TAKI SAM SYF SAMA OSTATNIO SIE SKUSIŁAM I BYŁA MIESZANA
      TZN.JEDNA BYŁAOK A DRUGA PACHNAIAŁA MUŁEM I JES CHIŃKA RYBĄ.NIE
      POLECAM
      • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 03.03.08, 10:49

        bedac miedzy ludzmi tez sie caly czas wydzierasz? ;)

    • Gość: Inna IP: *.dip.t-dialin.net 12.04.08, 22:34
      Ja jem,lubie i uwazam,ze sa ok.Wole karmazyna,pstraga,sole i
      karpia,ale te tez sa w porzadku.Lososia tez lubie,a np.moje dziecko
      (17letnie)do ust nie wezmie,a od 2,3 lat calkiem chetnie jada ryby:-
      ).Dygresja:Losos tez jest hodowany.W Chile.Nasz ulubiony forumowicz
      (p-i)oczywiscie rowniez na ten temat sie wypowiadal.Baaardzo
      interesujaco.;-)))
      • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 12.04.08, 22:41
        na swieta mielismy wedzona polowe baltyckiego, byl wspanialy :)
        hodowanego g**** nie kupuje wcale, naprawde nie oplaca sie.
        w niemczech w aldi jest dziki szkocki bejcowany i wedzony. b. dobry i
        stosunkowo tani, jak na prezentowana jakosc.
        • 17.04.08, 14:43
          Zdrowy i bio łosoś bałtycki
          www.portalmorski.pl/caly_artykul.php?ida=5864

          --
          ... me with my memories, him with his whiskers,
          me and the cat...
          • 17.04.08, 14:45
            a i jeszcze tu:
            www.mir.gdynia.pl/artykuly/2007-dioksyny.pdf
            --
            ... me with my memories, him with his whiskers,
            me and the cat...
            • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 18.04.08, 15:37
              no to juz naprawde nie wiadomo, co jesc :(
              chyba kupie akwarium i zaczne sama hodowac lososia ;)
              dzieki bogu, jedlismy po raz pierwszy od b. dawna, wiec mysle, ze po
              jednym razie nikt sie smiertelnie nie zatrul. a swoja droga straszne
              swinstwo, ze nikt spoleczenstwa nie informuje.
              podwojnie szkoda, bo rewelacyjnie rybka smakowala.
              • Gość: ma-slo IP: *.oc.oc.cox.net 25.04.08, 17:31
                Dokoncz aniu-m ten wytworny naglowek.
                Znakomicie pasuje do reszty tego, co prezentujesz.

                Jest takie powiedzonko o slomie i butach....
                No, to wylazla wlasnie.
                )))
                • Gość: mirimare IP: *.chello.pl 27.11.08, 19:26
                  Czy ktoś jesli zajrzy na te "stare"tematy bedzie mógł mi odpowiedzieć,czy nie
                  daj Bóg tez sa hodowle karguleny?Przyjaciółka ma dziecko ze straszną alergią i
                  prosi o odpowiedz.
                  • Gość: beszczelni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.12.08, 12:20
                    nie, to dzika antarktyczna ryba, tylko, że jest dwa razy zamrażania.
                    Przychodzi w wielkich blokach, a później jest jeszcze glazurowana. I
                    dlatego jest niesmaczna. Gdyby kupić taką - w firmie
                    konfekcjonującej bez glazurowania, to byłaby lepsza. Mnie ta
                    podwójnie zamrażana nie smakuje.
                  • Gość: majsterq IP: 188.33.137.* 10.12.09, 00:01
                    pl.wikipedia.org/wiki/Tilapia
                    Ja posiadam jedną sztuke w akwarium.
                    jest to wielki głodomor.Wielkości tel. kom.
            • 09.07.08, 16:39
              Ryby są mądrymi, delikatnymi zwierzętami, posiadającymi własne, unikalne osobowości. Mają doskonałą pamięć i potrafią nauczyć się omijać sieci poprzez obserwację innych ryb z grupy. Potrafią rozpoznać konkretnych „kolegów z ławicy”. Niektóre ryby gromadzą informacje poprzez podsłuchiwanie innych, a niektóre używają nawet narzędzi. Biolog morski, Dr. Sylwia Earle mówi: „Są tak dobroduszne, tak ciekawe. Ryby są delikatne, mają osobowości, cierpią, gdy są zranione"...
    • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 12.04.08, 23:41
      to chyba naturalne, ze kazdy je, co mu smakuje.
      jesli jadasz same g**** , choc nie musisz, twoja sprawa.
      • Gość: Inna IP: *.dip.t-dialin.net 13.04.08, 00:33
        Chyba Cie kobieto troche ponosi...Wyluzuj i pomysl o
        ludziach,ktorych nie stac na wedzonego lososia,albo nie
        kupuja"preiswert"w niemieckim"Aldim":-(
      • Gość: senin IP: *.bri.connect.net.au 13.04.08, 01:22
        ty tak na serio, aniu_m?


        dlaczego zakladasz ze inni, ktorzy jadaja rzeczy inne niz ty,
        jadaja 'g..'. jak to okreslasz?

        skoro kazdy jada co mu smakuje, to znaczy, ze jadaja rzeczy dobre
        • Gość: senin IP: *.bri.connect.net.au 13.04.08, 01:25
          > skoro kazdy jada co mu smakuje, to znaczy, ze jadaja rzeczy dobre

          wiem wiem sa tacy, ktorym smakuje tez byle co

          ale nie jest ich az taki duzy procent... i wybacz, nie jestes
          JEDYNA, ktora jada dobrze,

          wiec moze jednak wyluzuj
        • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 13.04.08, 09:43
          jezeli zakladam watek pt "czy tilapia to taki sam syf jak panga",
          mam prawo wyrazic wlasna opinie o rybach hodowlanych.
          te cudne wypowiedz "sa tez ludzie biedni, ktorych tylko na takie
          stac" uwazam za kompletnie pozbawione sensu, poniewaz:
          a) w afryce dalej beda umieraly z glodu dzieci, niezaleznie od tego,
          czy kupimy maslo za 4, czy za 6 zl. po prostu bieda jest i bedzie,
          jest to bardzo przykre, ale samotna jednostka przeciwko globalnej
          biedzie nic nie zdziala. a wlasciwie moze troche zdziala:) wlasnie
          kupujac lokalne produkty, przeplacajac (co za snobizm) 2 razy za np
          cebule, zamiast kupic taniutka jak barszcz holenderska. ktora to
          poprzez subwencje eu spowodowala, ze wiele rodzin uprawiajacych male
          poletka w afryce cierpi skrajna biede, poniewaz importowane warzywa
          sa tansze niz warzywa lokalne, wiec nie moga z ich sprzedazy wyzyc.
          b) w konkretnym przypadku lososia, osoby po 40tce prosze ruszyc
          glowka. pmietacie, jak naprawde LUKSUSOWYM artykulem byl kiedys
          losos wedzony? pojawial sie na stolach rzadko i kosztowal majatek.
          przynajmniej w niemczech 100g hodowlanego lososia z farbka wedzonego
          paczkowanego kosztuje w tej chwili mniej niz 100g porzadnej wedliny
          luzem od rzeznika :( no i jak on ma byc dobry?. jasne, ze dziki
          jest drogi. no i co z tego? codziennie sie go nie je. niech dalej
          bedzie czyms SPECJALNYM.
          c) kiedy widze, co kupuja w niemczech osoby o slabym statusie
          socjalnym, opadaja mi rece. to wlasnie oni maja najwieksze g*** w
          koszykach, bo "nie stac nas na jedzenie". apogeum byl jakis niedawno
          ogladany reportaz o bezrobotnej matce na zasilku z dwojka dzieci.
          mamusia przygotowywala obiadek dla pociech. nie pamitam, jakie
          miesko miala, pewnie tanie parowki, ale zrobila do tego pure
          kartoflane - Z PACZKI! - firmy maggi, czyli markowe, pewnie
          najdrozsze z oferowanych na rynku.
          reasumujac, g***nianych produktow jest na rynku pelno. mentalnosc
          kupujacych zmienila sie tez, i jedyne czego pragna, to jak najnizsza
          cena, jakosc nie obchodzi prawie nikogo. wlasnie do uswiadomienia
          sobie CO kupujemy sluzy to forum. sa tez tanie i dobre produkty,
          kawioru, przegrzebek i dzikiego lososia nie jemy codziennie. sa
          dobre ziemniaki i g***niane z holandii smakujace jak woda, wybor
          nalezy do nas - i nie jest snobiznem.


          • Gość: Inna IP: *.dip.t-dialin.net 13.04.08, 20:57
            O tych Niemczech w 100% sie zgadzam.Nie do wiary jacy ludzie sa
            glupi.Tym samotnym matkom,bezrobotnym i innym "biednym" w Niemczech
            naprawde wydaje sie,ze kupujac "gotowce" oszczedzaja:-(.Wierza w to
            gleboko i bezgranicznie.Zero warzyw,owocow,a tylki rozrastaja sie do
            niebotycznych rozmiarow.Nowy trend w niemieckiej tv:nawracanie ludzi
            na domowe gotowanie.
    • Gość: majkel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.08, 15:26
      W smaku bardzo przypomina Pange. Ja uważam, że te ryby są super.
      Wogóle ryby słodkowodne mają smak ryby. Niestety morskie jakieś
      bezsmakowe
    • Gość: panga IP: *.acn.waw.pl 02.05.08, 17:50
      Z Panga jest tak ze nalezy ona do ryb, ktore moga oddychac dodatkowo
      powietrzem atmosferycznym, dzieki temu , mozliwa jest ich hodowla w
      baaardzo duzym zagęszczeniu w wodzie o bardzo zlej jakosci. Tlenowo
      ryba sobie poradzi , natomiast w tak syfiastej wodzie nie trudno o
      roznego rodzaju infekcje bakteryjne i grzybowe, wiec profilaktycznie
      leje sie do takiej wody preparaty na bazie zieleni malachitowej (
      jest ona rakotworcza!!) stęzenie jej w miesie ryb, ktore kierowane
      sa pozniej do handlu podobno kilkadziesiąt razy przewyzsza normy.
      Ryby sprowadzane do Europy tarfiaja na rynki wielu krajow , tam
      gdzie nie przejda testow nie sa wprowadzane do obrotu, wedruja zatem
      po innych krajach europejskich,az do skutku. Kto zgadnie, dlaczego w
      swoim czasie Panga byla najtansza w calej Europie ?
      Tilapia nalezy do rodziny pielęgnicowatych, wiec nie ma takich
      zdolnosci jak Panga, czy jednak na pewno jest bezpieczniejsza ?
      Glowy nie dam sobie uciac.
      • Gość: LubięKobiety-Ryby IP: 212.244.6.* 13.05.08, 11:46
        Cześć, jestem Tomek, lubię pangi, pappaa
    • Gość: rafal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.08, 11:57
      a co z mintajem ?? bo podobno rybka zyje w morzu północnym i nie je byle czego ,
      a filet ciut droższy od pangii.
      • 10.12.08, 08:04
        pozwole sobie skopiowac do poczytania bardzo istotne opinie, dzieki ktorym wiem,
        ze demonizowanie tej ryby jest po prostu bez sensu.

        wiecej na temat temat pangi i jej hodowli mozna znalezc tutaj:
        olalazar.blox.pl/2006/10/Panga.html
        "Przeczytałem "dyskusję" i o mało z krzesła nie spadłem - tak się uśmiałem.
        Zwłaszcza z tekstu o oksytocynie, która, wprawdzie jest hormonem, ale która nie
        ma wpływu na gonady. Jest uwalniana do krwiobiegu w przysadce. Jej działanie
        powoduje wytrysk mleka z gruczołu sutkowego kobiety, a także skurcz mięśni
        macicy. Natomiast hormon, który wzbudził tyle kontrowersji, uzyskiwany z moczu
        ciężarnych kobiet to nic innego jak gonadotropina kosmówkowa (hCG), jest
        hormonem należącym do grupy gonadotropin (należy tu jeszcze hormon
        luteinizującvy oraz hormon folikulotropowy), ma budowę glikopeptydową i
        wytwarzana jest w łożysku przez syncytiotrofoblast. Jej zadaniem w czasie ciąży
        jest podtrzymanie wydzielania progesteronu przez ciałko żółte w początkowym
        okresie ciąży i a później przez trofoblast, oraz regulacja rozwoju gruczołów
        płciowych płodu. Jako lek hCG stosowana jest jako lek w u kobiet leczeniu
        niepłodności, pobudzeniu owulacji, opóźnionym dojrzewaniu płciowym,
        przygotowaniu do zapłodnień in vitro. Jest też stosowana u mężczyzn w leczeniu
        niepłodności męskiej, wnętrostwie, oraz diagnostycznie do oceny rezery jądrowej
        w zakresie wytwarzania progesteronu."

        "Od paru lat pasjonuję się akwarystyką. Półroczna panga ( a tyle trwa cykl
        "tuczenia" ) nie rozmnaża się jeszcze. Działaniu hormonów przysadkowych są
        ewentualnie poddawane wyrośnięte tarlaki, a one na filety się nie nadają. (były
        by to gigalety;)"

        czasami naprawde warto poszukac wiecej opinii i dowiedziec sie istotnych rzeczy
        a nie uczepic sie pierwszej ktora sie przeczyta.

        pozdrawiam
    • Gość: TW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.08, 15:09
    • Gość: kucharka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.08, 21:45
      nie zgadzam się z tym zadaniem bo po 1 panga nie jest syfem syf to
      moze miec pani w rurach ściekowych po 2 na kartonach piszą ze jest z
      WIETNAMU a nie z chin po 3 gdyby te ryby byly takie jak ci wszyscy
      nienormalni ludzie piszą to nie dostalibysmy jej w zadnym sklepi
      poniwaz instytuty zdrowia itd nie dopuscily by jej do sprzedazy
      • Gość: modno IP: 217.153.255.* 24.10.08, 18:35
        w jakim supermarkecie można kupić tilapie wędzoną, bardzo dobra rybka jadłem ją
        nad morzem i bardzo mi smakowała, niestety nie ma jej nigdzie w sklepach:-(
        • 05.11.08, 19:00
          jakos ja jem pange, i dorsza, i pstraga, i rozne inne ryby i mi bardzo
          smakuja... proponuje nauczyc sie gotowac zamiast zwalac wine za brak smaku na
          jakies hormony...
          • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 05.11.08, 19:46
            mi rowniez smakuja RYBY. pangi do nich nie zaliczam.
            • Gość: gościu IP: *.globalconnect.pl 07.10.09, 21:11
              niektórzy pajace zjedzą wszystko co oryginalne , i nawet osławiony szampan i
              kawior w filmach jest dla nich niesamowitą nobilitacją , ani jedno ani drugie
              nie przedstawia dla mnie żadnej rewelacji smakowej , cienki sikacz i słone bąble
              - syf totalny , z tym samym kojarzę łososia który nijak ma się do świeżego
              smażonego dorsza .Albo wędzony węgorz , dla mnie osobiście to łajno , ale kto
              raz w życiu jadł smażonego prosto z patelni , to dopiero jest smak
    • Gość: analityczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.08, 22:25
      Zadziwiającym jest,że w takiej jak powyższa dyskusji , zawsze pada wiele
      sformułowań opartych o przekazy "z ust do ust",podejrzenia,wiedzę wydumaną
      itp.,a przecież wiele informacji można zweryfikować od razu w
      internecie,wystarczy tylko trochę pogrzebać.
      Padło na poczatku hasło:"czy tilapia to taki syf jak panga".? Hasło od początku
      niefortunne bo jak to porównać.? Jeden lubi ozory,ja ich nie znoszę,drugiemu
      smakuja świńskie ogonki-dla mnie to też Bóg wie co,jeden lubi cynadry,drugiemu
      one smierdzą mocznikiem,mortadela jest podobnież z krowich wymion i tak
      można przykłady mnożyć.Nie lepiej byka chwycić za rogi i nazwać rzecz po
      imieniu-dla jednego syf,dla drugiego przysmak.
      Jeśli coś jest jadalne to i zjadliwe ,a reszta to kwestia
      obróbki,przygotowania itp..Dobry kucharz to i stary kapeć potrafi przygotować
      pod beszamelem,albo z truflami i wszyscy będą go chwalić.
      Panga i tilapia to ryby zjadliwe i tylko od nas zależy co z nich
      potrafimy sporządzić.
      Zarzut,że ryby hodowalane są karmione byle czym jest prawdziwy i
      nieprawdziwy zarazem.No bo jak stwierdzić,czy padlina leżąca na dnie i
      przyciągająca raki i węgorze ,tak przez wielu uwielbiane jest lepsza
      dla naszego zdrowia i samopoczucia od granulatu paszowego stosowanego w
      hodowli ?
      W czasie wojny i zaraz po wojnie karpie karmiono padliną zwierzat
      hodowlanych. W dno stawu wbijano cztery pale,na nich rozciągano siatkę
      metalową , a na niej kładziono zdechłego konia.I to była bardzo wydajna
      metoda,a karpie z takiej hodowli były niebywale smaczne, bo żywiły się
      robakami spadającymi do wody ,a rozwijającymi się w padlinie. A teraz
      karpie karmi się mieszanką opracowaną przez naukowców i składająca się
      przykładowo z następujących składników:
      Pszenica ( ziarno)
      Mąka pszenna typ 850
      Otręby pszenne
      Gluten pszenny
      Kukurydza (ziarno)
      Mąka kukurydziana
      Kasza manna
      Łubiny
      Soja (ziarno)
      Mąka sojowa pełnotłusta
      Mączka sojowa (poekstrakcyjna)
      Izolat sojowy
      Len (siemię lniane)
      Konopie
      Produkty  przemysłu mleczarskiego
      Kazeina
      Kazeinian sodu
      Mleko w proszku odtłuszczone
      Mączki pochodzenia zwierzęcego*
      Mączka rybna
      Mączka mięsna
      Pozostałe
      Mielony granulat pstrągowy
       
      Mielony granulat karpiowy
      Mielony pokarm dla psów i kotów
      Oleje roślinne
      Jaja kurze

      I co w tym jest złego?.Robi się z tego granulat i wg naukowych wyliczeń
      jest on zadawany rybom.
      Podobne składniki używane są do hodowli łososiowatych,pstrąga,pangi,tilapii
      itd..
      Bardzo popularna jest konserwa rybna byczki w pomidorach.Początkowo robiono
      ją z babki łowionej u wybrzeży Bałtyku,ale gdy popularność konserwy
      wzrosła,a populacja babki zmalała zaczęto ją robić z ryb
      słodkowodnych(płoci,krasnopiór,leszcza, krąpia).Klient nie zorientował się i
      nadal konserwę zachwalał,ale jestem przekonana,że mało kto chciałby babkę
      zaserwować na swoim stole pod jakąkolwiek postacią.Podobnie jest z krąpiem.
      Chude to,ościste,mało smaczne,a w postaci konserwy jest chwalone.
      Albo żabnica- proszę zobaczyć jakie to paskudztwo,a kilogram fileta z
      żabnicy ponoć kosztuje 80 euro i jest poszukiwanym rarytasem.
      Jest taka ryba -minóg rzeczny(jest jej kilka odmian). Pasożyt żerujący na
      rybach jak pijawka. Paskudne to,ale są smakosze,którzy za minoga smażonego w
      occie dużo by dali,tyle,że już jest pod ochroną całkowitą.
      Padło tu też hasło,że dorsza i halibuta nie hoduje się. Otóż na Islandii
      są fermy tych ryb, borykające się z problemami zdrowotnymi ryb,ale są.
      I na koniec-nie jest prawdą pogląd,że nie robi się badań zdrowotności ryb i
      przetworów z ryb znajdujących się w handlu.Proszę zagłębic się w te strony
      (otwierać pdfy):
      e-ryby.eu/index.php?option=com_frontpage&Itemid=1
      Proszę również poczytać te informacje:
      http://www.bondek007.pl/x2004/do_x.htm>


      www.aquamedia.org/aquainnovation/knowledgebase/afshowarticle_en.asp?aid=518&Aflg=po
      www.wcwi.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=271&Itemid=50
      • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 05.11.08, 22:35
        tylko pisac posty dlugosci trylogii sienkiewicza? :(
        pomijajac lamanie przez ciebie zasad netykiety tego forum
        forum.gazeta.pl/forum/0,62605,1617503.html serdecznie wspolczuje braku
        innych zainteresowan.
        • Gość: analityczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.08, 22:56
          Ania,nie przesadzaj,weź dodaj wszystkie swoje posty w tym jednym temacie,a
          zobaczysz ile TY TU natworzyłaś.Ręczę,że dwa razy więcej. Co do tematu to
          TY GO WYWOŁAłAŚ więc to ty masz takie zainteresowania.Ja tylko
          podzieliłam się z innymi swoją wiedzą.
          No i popatrz do tyłu na inne swoje posty.Sama mieszasz,narzucasz innym swoje
          zdanie . O netykiecie mi nie pisz. Tu w tym artykule(?) złamano ją
          dziesiątki razy,chociażby odchodząc od tematu,naigrawając się z innych itp .
          To,że nie zgadzam się z twoimi tezami nie jest chyba podstawą tak
          gwałtownej reakcji?
          • Gość: analityczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.08, 23:19
            na temat wywołany przez siebie zużyłaś 2281 wyrazów.Poruszyłaś w nim problemy
            handlowe,biedoty,kotów i wiele innych,nadając sobie przy okazji wiele
            praw-pisząc-mam prawo.
            Ja odpowiedziałam zużywając 514 wyrazów,czyli cztery i pół raza mniej .
            Na przyszłość przemyśl swoje ataki kierowane wobec forumowiczów mających
            inne zdanie.
            • Gość: misio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.08, 08:31
              znowu tej zarozumiałej encyklopedii nosa przytarli
            • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 06.11.08, 09:57
              jesli tak uwielbiasz elaboraty. tam mozesz wstawiac sobie kilometrowej dlugosci
              teksty wlasne i skopiowane i wklejone z innych stron. na forum piszemy mozliwie
              KROTKO. i nie wklejamy dlugaaaaasnych cudzych tekstow, co, jak zauwazylam w
              innych watkach, jest twoim hobby, a podlinkowujemy je.
              podliczenie komus wszystkich slow we wszystkich postach w przez niego zalozonym
              watku uwazam, mimo odpowiednich opcji w edytorach tekstu, za objaw mobilizujacy
              do odwiedzenia stosownego specjalisty w dziedzinie zdrowia psychicznego.
              • 06.11.08, 10:22
                Skoro tak bardzo innem polecasz lekture regulaminu - może sama też
                zastosowałabyś go? Zwłaszcza "czego unikać" punkt pierwszy.

                Szczególnie zaś polecam część "poza tym" - ostatni punkt ze
                szczególnym uwzględnieniem "zrób to kulturalnie".

                Odnośnie innego punktu regulaminu:
                napisałabym tę uwagę na adres mailowy, ale nie logujesz się.
                --
                Codziennie sobie powtarzam:
                www.krolikiewicz.pl/krol/swiatlo/modlitwa.html
      • Gość: spkojny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.08, 12:37
        porównaj swój tekst:

        oj ludzie....
        moje pytanie dotyczylo NIE smaku tilapii, a glownie jej metod hodowlanych.
        przez ostatie dni zasiegnelam w tej sprawie jezyka. musze jednak uczciwie
        przyznac, ze moj informant porzucil branze w 2003, wiec mozliwe, ze cos sie od
        tego czasu zmienilo. swojego czasu , a bylo to jeszcze przed inwazja pangi na
        polske, wizytowal on z racji zawodu raz do roku chinskie hodowle ryb i krewetek.
        ochote na te przysmaki stracil potem pewnie dozywotnio.
        no wiec:
        tilapia to ogolnie bardzo sympatyczna i socjalna rybka bardzo dbajaca o swoje
        male, ale oczywiscie w przypadku fileta na weterynarza juz za pozno ;) ogolnie
        jest niewymagajaca i odporna na choroby, slowem idealna ryba do hodowli na
        szeroka skale.
        z wiki mozna sie dowiedziec, ze tilapie hoduje sie rowniez np w afryce, skad
        pochodzi. glownie taka dostaje sie w niemczech, a i tam forumowicze portalow
        kuchennych kreca nosem nad jej kompletnie nijakim smakiem i zalamuja rece nad
        hodowla, bo "karmi sie rybki (w afryce) ODPADAMI KUCHENNYMI". powtarzam opinie z
        niemieckiego forum.
        a teraz przechodzimy do meritum sprawy:
        zakupienie drozszej pangi/tilapii z azji absolutnie nie jest gwarancja lepszej
        jakosci produktu. ryby pochodza bowiem z takiej samej (pod wzgledem
        warunkow)hodowli. po prostu te fileciki za 20 zl/kg roznia sie od okazyjnych po
        6 zl gatunkiem. te drozsze maja rozowy kolor, te tansze zoltawy i kremowy.
        tansze maja nieregularnego ksztaltu filety, drozsze sa wieksze i "foremniejsze".
        tansze polewa sie wielokrotnie woda i wasrstwowo glazuruje przed zamrozeniem,
        dlatego w przypadku "okazji", jesli mamy farta, kupujemy nawet do 40% wody z
        wietnamu ;)
        co do metod masowej hodowli, te sa wszedzie drastyczne, niezaleznie od gatunku
        ryby. w azji jednak sa one (slowa mojego informanta)o tyle drastyczniejsze, ze
        normy, ktore raczej sa dyrektywami, co do ilosci narybka na m szescienny akwenu
        sa przekraczane nawet o 100%.
        wynikiem tego jest gesta breja o kolorze pomyj w ktorej klebia sie niesamowite
        ilosci ryb. do brei wlewane sa hektolitry antybiotykow i srodkow
        bakteriobojczych. innaczej wszystko popadaloby w ciagu 24h, hormony w produkcji
        sa faktycznie wszedzie, nie tylko w azji, rybka ma bowiem szybko "dojrzec". ile
        tego uzywa sie, nie bardzo wiadomo. ponoc nie ma przepisu o stalej kontroli.
        jak mowie, tilapia jest ogolnie odporna na choroby, ale przy takim
        mega-zarybieniu hodowli nie ma mocnych, nie obywa sie bez chemii.
        w tym niewyobrazalnym syfie zyja wiec sobie, krotko bo krotko, te wszystkie
        pangi i tilapie. karmi je sie paszami, ktorych najwiekszym producentem sa chiny.
        pasze te sa czesto skazone roznymi toksynami i melamina (tak, melaMina, to nie
        literowka). pytanie tylko, ile z tego zostaje po 6-8 miesiacach cyklu
        hodowlanego w miesie ryby.
        po zabiciu ryby sa szybciutko patroszone i filetowane na miejscu, myte i
        odkazane przez kapiel w specjalych substancjach, glazurowane i mrozone. wszystko
        odbywa sie szybko i higieniczne. w przetworni jest laboratorium pobierajace
        probki z kazdej partii i badajace je na miejscu. rowniez posrednicy i docelowi
        producenci kontroluja jakosc towaru.
        niestety nie kontroluja poziomu hormonow, toksyn i antybiotykow w miesie ryb, a
        glownie szukaja groznych bakterii, ktore moglyby zagrozic zdrowiu konsumenta.
        zgadzam sie, ze z powodu przeludnienia w tych drastycznych metodach hodowlanych
        lezy poniekad przyszlosc wykarmienia mas, ale do cholery, te niby-ryby o smaku
        plasteliny sa przy tych obrzydliwych metodach produkcji absolutnie niewarte
        kupowania. gdyby chociaz byly oblednie smaczne i zdrowe, nie mialabym moze wiele
        argumentow przeciwko. w koncu milo miec wielki wybor pysznych, zdrowych rzeczy
        w sklepie.
        a tak przypomina mi sie tofu - jak przyprawisz, tak smakuje. w przypadku tofu
        nie mam jednak zastrzezen - wiele ludzi zywi sie nim ze wzgledow etycznych, badz
        religijnych, a nawet zdrowotnych.
        wytlumaczcie mi jednak, jaki jest powod jedzenia tego czegos z chinskiej
        mrozonki, kiedy w polsce jest jeszcze pare gatunkow PRAWDZIWYCH ryb?
        reasumujac, tilapia jest dla mnie absolutnie takim samym syfem jak panga;
        brzydza mnie jej metody hodowlane, ktore moglyby byc duzo bardziej humanitarne.
        wrecz zal mi zwierzatek sklebionych w brei z antybiotykami, ktore nie moga
        przeplynac nawet metra w czystej wodzie. dodajac do tego absolutnie bezplciowy
        smak wynalazku jestem pewna, ze wiecej tej ryby nie kupie.
        komu jednak te drastyczne metody hodowli nie przeszkadzaja i smaku prawdziwej
        ryby nie lubi, niech je na zdrowie, byle nie za duzo, bo badań, co do zawartosci
        hormonow, antybiotykow i innych toksyn w ich miesie nie bylo i pewnie nie bedzie :(

        do tekstu analityczki. Nie dość,że jest o połowę większy to jeszcze
        zawierasz w nim to wszystko co usiłujesz zarzucić analityczce-wklejanie
        obcych tekstów,rozwlekłość.
        Blablasz ,piszesz neurotycznie bez jakiejkolwiek znajomości
        tematu,przeskakujesz z tematu na temat(kto wie czego dotyczyło twoje
        pytanie.Sądzę,że 99 procent czytelników miało wrażenie,że chodzi ci o walory
        smakowe) Jesli piszesz tekst o WARUNKACH hodowli pangi i tilapii to jak
        sądzę,winnaś zmienić forum.Gdybyś poczytała teksty zawarte w linkach
        przytoczonych przez analityczkę dowiedziałabyś się,że rzeczy o których
        piszesz z takim znawstwem są naiwnie przez ciebie zinterpretowane.Ryba
        to też stworzenie,które wymaga odpowiedniej opieki,a na wszelkie odchylenia
        od jej norm życiowych reaguje po prostu śmiercią.
        Jesli uważasz,że Niemcy,czyli importerzy nie robią badań sprowadzanych
        przetworów rybnych to swoje pretensje kieruj do odpowiednich instytucji
        niemieckich,a nie na polskim forum kuchnia.My co najwyżej możemy ci doradzić
        byś z Niemiec jak najszybciej się wyniosła.


    • 21.12.08, 12:38
      Link do ciekawego artykułu o pandze -
      www.dieta.pl/nowosci/ciekawostki/rybka_zwana_panga-712.html
      • Gość: ania_m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.08, 12:45
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.