Dodaj do ulubionych

jak "zażółcić" rosół?

IP: *.chelmnet.pl 17.02.08, 13:09
Witam i prosze o radę. Często gotuję rosół na skrzydełkach,ale te
kawałki nie mają tłuszczu ,więc rosół jest dosyć blady. Opiekam
cebule i dodaję ,ale to też niewiele pomaga . Czy są jakieś
sposoby,żeby rosół był bardziej żółty ? Dzięki z góry za pomoc
Edytor zaawansowany
  • Gość: Emi IP: *.streamnet.pl 17.02.08, 13:12
    Dodaj trochę Vegety czy Kucharka.
  • Gość: Aneczka ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.08, 23:14
    Kochana, ja mam sprawdzony przepis i wierz mi naprawde smacznyyy ;-)
    2 udka ( pozostała część kurczaka osobno )
    3 marchewki
    1 pietruszka
    1/2 selera
    mała cebulka (oczyiscie opieczona)
    sól
    pieprz
    Vegeta - to wszystko do smaku
    1 ząbek czosnku ( cały)
    2 grzybki sduszone (prawdziwki) - najlepsze....
    i wszystko gotuje ok. 3 godzin lub wiecej w zaleznosci od glodu ;-)
    na malym ogniu

    ...Oczywiscie wrzucam wszystko na raz...mo Tato jednak najpierw
    zagotowuje mięsko..dopiero pozniej dodaje warzywka...ale sami
    sprawdzcie co wam bardziej pasi ...Smacznego ;-)
  • ba_nita 17.02.08, 13:15
    głupich rad amatorów chemi. Dodaj szafran albo kurkumę. Kurkuma jest o wiele
    tańsza i neutralna w miarę w smaku za to zabarwi Ci konkursowo. Po za tym mozesz
    dodać cebule wcześniej upaloną do czerni aż na suchej patelni. Zobaczysz jakiego
    kolorku rosół dostanie.
    --
    Teraz ja spamuję: Dania ba_nity lepsze czasem od kobity.)))
  • Gość: x IP: *.PH-1511G-BSR64K-02.ish.de 17.02.08, 13:55
  • spike604 30.03.08, 12:19
    Jeśli już to nie chemi. Dodaj jeszcze jedno "i".
  • mhr-cs 19.02.08, 09:57
    ba_nita napisał:

    > głupich rad amatorów chemi. Dodaj szafran albo kurkumę. Kurkuma
    jest o wiele
    > tańsza i neutralna w miarę w smaku za to zabarwi Ci konkursowo. Po
    za tym mozes
    > z
    > dodać cebule wcześniej upaloną do czerni aż na suchej patelni.
    Zobaczysz jakieg
    > o
    > kolorku rosół dostanie.

    kolor a co ze smakiem
    to roznica
    jak chce cos dobrego to robie dore
    i nie dodaje zadnych innych
    brudujacych mojego smaku (moze w innej potrawie to tak)
    ale to wiedzimy kto jest kuchazem

  • 1oo 17.02.08, 14:10
    Albo łupiną z cebuli.
  • qubraq 17.02.08, 16:04
    1oo napisała:

    > Albo łupiną z cebuli.

    Tak jest! łupiną z cebuli! - piekny kolor! :-)
  • marbor1 17.02.08, 16:25
    Dodając cebulę do gotowania, nie powinno się jej obierać z łupiny. Wystarczy ją
    tylko dobrze opłukać.
  • Gość: nora IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 21.02.08, 16:03
    Ja część mięsa przeznaczonego na rosół obsmażam na rumiano, najczęściej są to
    skrzydełka kurze. Dobrze też obsmażyć warzywa. Cebulę z łupiną również wrzucam,
    z reguły na godzinę przed końcem gotowania. Kurkumy, buraków i grzybka - nie
    używam. O buraku usłyszałam tutaj po raz pierwszy :) Nie zmienia to smaku rosołu?
  • mhr-cs 20.02.08, 11:01
    1oo napisała:

    > Albo łupiną z cebuli.

    ale lepiej cala
  • Gość: Rafał IP: 80.54.173.* 17.02.08, 16:29
    A grzybka suszonego do rosołu dajecie?Ja daję, dla koloru i aromatu.


  • ba_nita 18.02.08, 01:23
    Bez jaj człowieku - w takim razie dodaj też 1 kryształek soli, no nawet duży
    kryształ soli morskiej - efekt będzie podobny. Z kolei jeśli tych grzybów dodasz
    więcej to z rosołu zrobi się grzybowa.
    --
    Teraz ja spamuję: Dania ba_nity lepsze czasem od kobity.)))
  • Gość: Rafał IP: 80.54.173.* 18.02.08, 08:53
    Czy forma "dawać grzybka suszonego" sugeruje jeden grzybek twoim zdaniem, jak
    zrozumieć wtedy dodaję liść laurowy, ziele angielskie-koniecznie chodzi o jedną
    sztukę?A dodawanie suszonych grzybów do rosołu jest starym sposobem
    przyprawiania rosołu i nie tylko.Nie tylko do grzybowej dodajemy grzyby, we
    Włoszech suszone i mielone prawdziwki są regularną przyprawą dodawaną do wielu
    potraw .
    Idąc twoim tokiem rozumowania po co dawać jedną cebulę do rosołu?A jeśli dasz
    więcej wyjdzie zupa cebulowa.Logika kulawa, złośliwość pierwsza klasa.Czy
    wszystko co nie pochodzi z głębin twego niezrównanego umysłu musi być z samej
    definicji głupie i warte jedynie obśmiania?
    Dobro powraca, nienawiść też.
  • Gość: gość :) IP: *.gl.digi.pl 18.02.08, 11:50
    czy nie można by było zacząć ignorować zarozumialca na tym forum,
    nie prosić o rady, nie wiem czy są one poparte dużą praktyką w
    gotowaniu czy całodobowym użytkowaniu Google, ale po co nam one
    jeśli każda nasza wątpliwość czy chęć dowiedzenia sie czegoś więcej
    kończy się wylewaniem pomyj na nasze głowy i obrażaniem Nas, niech
    sobie założy własne prywatne forum, sam będzie siebie pytał i sobie
    odpowiadał a wtedy pytania i odpowiedzi będą z pewnością bardzo mądre
  • Gość: anita IP: *.telsten.com 18.02.08, 14:12
    Ale on juz sobie kiedys zalozył forum, jak go tutaj zabanowano.
    Forum było dla korzystających z kostek Knorr czy tym podobnych,
    tylko że padło chyba, nikt nie chciał z nim tam gadać.
  • mhr-cs 21.02.08, 13:26
    Gość portalu: anita napisał(a):

    > Ale on juz sobie kiedys zalozył forum, jak go tutaj zabanowano.
    > Forum było dla korzystających z kostek Knorr czy tym podobnych,
    > tylko że padło chyba, nikt nie chciał z nim tam gadać.

    dobrze ze to mowisz
    ale podaj chociasz cos
    bo podobno jest teraz wolnosc mowienia
    a jak ktos cos tego zrobil
    to trzeba powiedziec
    moze nie mozemy mowic a on bedzie tak dalej robil

  • mhr-cs 24.02.08, 10:04
    mhr-cs napisała:

    > Gość portalu: anita napisał(a):
    >
    > > Ale on juz sobie kiedys zalozył forum, jak go tutaj zabanowano.
    > > Forum było dla korzystających z kostek Knorr czy tym podobnych,
    > > tylko że padło chyba, nikt nie chciał z nim tam gadać.
    >
    > dobrze ze to mowisz
    > ale podaj chociasz cos
    > bo podobno jest teraz wolnosc mowienia
    > a jak ktos cos tego zrobil
    > to trzeba powiedziec
    > moze nie mozemy mowic a on bedzie tak dalej robil
    >
    moja odpowiedz byla nie na ten tamat
    mozliwe zeja kto za moja przedstawil
  • Gość: Ja gość IP: *.szn.vectranet.pl 05.04.08, 16:50
    Brawo,Brawo,Brawo.Pan MĄDRALA niech nikogo nie poucza.
  • mhr-cs 20.02.08, 11:05
    ba_nita napisał:

    > Bez jaj człowieku - w takim razie dodaj też 1 kryształek soli, no
    nawet duży
    > kryształ soli morskiej - efekt będzie podobny. Z kolei jeśli tych
    grzybów dodas
    > z
    > więcej to z rosołu zrobi się grzybowa.

    jak ktos wie jak ta sol dziala
    to by na temat nie napisal
  • mhr-cs 20.02.08, 11:03
    Gość portalu: Rafał napisał(a):

    > A grzybka suszonego do rosołu dajecie?Ja daję, dla koloru i
    aromatu.
    >
    > jeden grzybek jest dobry
  • menk.a 18.02.08, 11:55
    Kurkuma, cebula, marchew.
    A jeśli chcesz iść na łatwiznę dodaj jakieś kostki rosołowe czy inne
    vegety. Licz się jednak z tym, iż to mnóstwo soli i pełno
    konserwantów;)
    --
    opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
  • eeela 18.02.08, 23:50
    Na dodawaniu szafranu do każdego rosołu można zbankrutować - zostaw go sobie na
    specjalne dania i miłe eksperymenty kulinarne. Ja do rosołu zawsze dodaje, jak
    wyżej już radzono, opieczoną cebulę i pół łyżeczki kurkumy na duży garnek.
    Kurkuma jest lekko gorzkawa, ale w takiej proporcji nic smakowi rosołu nie
    zrobi, a jak we włosczyźnie będzie dużo marchewki, to rosół wyjdzie miło
    słodkawy i nawet cienia kurkumy nie poczujesz. Rosół taki będzie piękny i żółty
    jak z reklamy :-)


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • mhr-cs 19.02.08, 09:48
    wie zanim wadasz pieniadze na dodatki
    kurkuma i inne
    to kup od razu dorego kurczaka
    warzywa,przyprawy listek bobkowy,pieprz cale ziarenka
    angielskie tez pare ziarenek pare ziarenek koliander
    oczywiscie cebulke zrumieniona(jak masz zapalnik gazowy
    zo jeszcze lepiej bo szybko i czysto)
    oczywiscie sol do smaku ale to wie kazdy
    bedzie wiecej i wspaniale
  • Gość: senin IP: *.bri.connect.net.au 19.02.08, 10:09
  • jarek_zielona_pietruszka 19.02.08, 20:25
    Gotuję na połowie kury rosołowej, przeważnie wiejskiej, dodaję kawałek wołowiny
    (szponder lub antrykot, ewentualnie pręga) i jak mam to kawałek kaczki. Daję
    dużą włoszczyznę z kapustą włoską, opaloną cebulę,głowę borowika suszonego lub
    podgrzybka. Sól, ziele, pieprz, listek. Gotuję na wolniutkim ogniu przez 2-4
    godzin.Rosół wychodzi smaczny, aromatyczny i żółty. Gdy jest za tłusty wystarczy
    po wystygnięciu zebrać nadmiar tłuszczu.
    pozdrawiam
    --
    poszukuję starych książek kucharskich
  • mhr-cs 20.02.08, 11:38
    jarek_zielona_pietruszka napisał:

    > Gotuję na połowie kury rosołowej, przeważnie wiejskiej, dodaję
    kawałek wołowiny
    > (szponder lub antrykot, ewentualnie pręga) i jak mam to kawałek
    kaczki. Daję
    > dużą włoszczyznę z kapustą włoską, opaloną cebulę,głowę borowika
    suszonego lub
    > podgrzybka. Sól, ziele, pieprz, listek. Gotuję na wolniutkim ogniu
    przez 2-4
    > godzin.Rosół wychodzi smaczny, aromatyczny i żółty. Gdy jest za
    tłusty wystarcz
    > y
    > po wystygnięciu zebrać nadmiar tłuszczu.
    > pozdrawiam

    nie wiem w jakim regnionie zyjesz
    sa rozne sposoby
    jak tam smakuja to dobrze
    a sprubowac mozna
    smacznego
  • quba 20.03.08, 09:57
    jarek_zielona_pietruszka napisał:

    > Gotuję na połowie kury rosołowej, przeważnie wiejskiej, dodaję
    kawałek wołowiny
    > (szponder lub antrykot, ewentualnie pręga) i jak mam to kawałek
    kaczki. Daję
    > dużą włoszczyznę z kapustą włoską, opaloną cebulę,głowę borowika
    suszonego lub
    > podgrzybka. Sól, ziele, pieprz, listek. Gotuję na wolniutkim ogniu
    przez 2-4
    > godzin.Rosół wychodzi smaczny, aromatyczny i żółty. Gdy jest za
    tłusty wystarcz
    > y
    > po wystygnięciu zebrać nadmiar tłuszczu.

    no ! wlasnie TAK gotuje sie rosol!
    pozdrawiam



    --
    Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że
    trzeba
    pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
  • mhr-cs 20.02.08, 11:00
    Gość portalu: Maxell napisał(a):

    > Witajcie.
    > Bardzo prosto, tradycyjnym i starym sposobem gospodyń wiejskich.
    Po
    > prostu do rosołu, razem z warzywami wrzucasz małego czerwonego
    > buraczka. Podczas gotowania zmieni się kolor rosołu z lekko
    > rózowatego (na początku), do pieknej żółci po chwili gotowania.
    Taki
    > już pozostanie.
    > Polecam. Sposób niezawodny.
    > Zapraszam na www.wedlinydomowe.pl
    to jest terz dobry przepis
    ale z burakiem czerwonym to inny rodzaj
    to jak barssch moze byc roznego rodzaju
    ale to barszcz a nie rosol
  • koralina5 20.02.08, 11:04
    Kochani, żadnej kurkumy, buraków czy carry tego nie można nazwać
    rosołem. Ja dodaję dużo włoszczyzny, od której rosołek ma wyśmienity
    smak i piękny kolor. Zieloną część selera, zielona pietruszka,
    kawałek pora związuję nitką i do garnka. Marchew i cebula opieczona
    na ogniu (odradzam patelnię)Marchew z zieleniną dają wystarczająco
    ładny kolor. Jeśli chcę aby rosóle był tłusty, bo taki najlepszy,
    dodaję szczyptę gęsiego smalcu. Polecam.
  • ba_nita 20.02.08, 11:31
    Teflonową to ja rozumiem, ale cygańskie żelazne czy też żeliwne?
    --
    Teraz ja spamuję: Dania ba_nity lepsze czasem od kobity.)))
  • mhr-cs 20.02.08, 11:50
    ba_nita napisał:

    > Teflonową to ja rozumiem, ale cygańskie żelazne czy też żeliwne?

    no widzisz jak bys chodzil
    do szkoly to bys wiedzial
    ze cyganie kolo Poznania,Warszawy i inne
    to robili najleprze ganki
    a jak teraz nie wiesz co na calym
    znaczy żelazne czy też żeliwne?

    SZKODA
  • mhr-cs 20.02.08, 11:42
    koralina5 napisała:

    > Kochani, żadnej kurkumy, buraków czy carry tego nie można nazwać
    > rosołem. Ja dodaję dużo włoszczyzny, od której rosołek ma
    wyśmienity
    > smak i piękny kolor. Zieloną część selera, zielona pietruszka,
    > kawałek pora związuję nitką i do garnka. Marchew i cebula
    opieczona

    nie wiem z kad masz ten przepis
    ale to moze niemiecki
    zalezy z kturego regionu
    > na ogniu (odradzam patelnię)Marchew z zieleniną dają wystarczająco
    > ładny kolor. Jeśli chcę aby rosóle był tłusty, bo taki najlepszy,
    > dodaję szczyptę gęsiego smalcu. Polecam.
  • ba_nita 20.02.08, 12:10

    --
    Teraz ja spamuję: Dania ba_nity lepsze czasem od kobity.)))
  • koralina5 22.02.08, 11:12
    To jest mój przepis, ja tak gotuję rosołek, grzybek też czasem
    dodaję, ale wtedy wychodzi grzybowy rosól. Szkoda że nie można
    wymienić sie z Wami radami bez zbędnych złośliwości.
    Pozdrawiam i więcej luzu zyczę :)
  • dzioucha_z_lasu 20.02.08, 13:07
    Boszszsz... czy możesz zacząć używać słownika ortograficznego?
    Niedobrze mi sie robi jak kolejny raz wypisujesz kwiatki w
    stylu "ktUry", a mam kłopoty z żołądkiem i musze o siebie dbać.

    --
    ---------------
    "Bo cukier rafinowany to cukier STĘŻONY!" by ggigus
    :-D
  • mhr-cs 24.02.08, 10:29
    mhr-cs napisała:

    > koralina5 napisała:
    >
    > > Kochani, żadnej kurkumy, buraków czy carry tego nie można nazwać
    > > rosołem. Ja dodaję dużo włoszczyzny, od której rosołek ma
    > wyśmienity
    > > smak i piękny kolor. Zieloną część selera, zielona pietruszka,
    > > kawałek pora związuję nitką i do garnka. Marchew i cebula
    > opieczona
    >
    > nie wiem z kad masz ten przepis
    > ale to moze niemiecki
    > zalezy z kturego regionu
    > > na ogniu (odradzam patelnię)Marchew z zieleniną dają
    wystarczająco
    > > ładny kolor. Jeśli chcę aby rosóle był tłusty, bo taki
    najlepszy,
    > > dodaję szczyptę gęsiego smalcu. Polecam.

    niestety ktos uzywa moich slow
    ja tego nie napisalam
  • jarek_zielona_pietruszka 20.02.08, 18:32
    Tak jak gotuję już ładnych parę lat, to nigdy w życiu nie przyszłoby mi do
    głowy, żeby dodać buraka do rosołu. A tym bardziej tylko po to aby poprawić mu
    kolor. jeżeli da się dobre produkty to rosół będzie miał odpowiedni kolor.
    Abstrahując od tego to post o buraku został napisany tylko po to, aby reklamować
    wiadomą stronę.
    pozdrawiam serdecznie
    --
    poszukuję starych książek kucharskich
  • eeela 20.02.08, 19:07
    Kilka osób w wątku poleciło buraki.
    Ja nie używam. Używam cebuli i kurkumy, tak jak napisałam. Moja Mama nie musi
    używać kurkumy, bo mieszka na wsi i ma dostęp do najlepszych i najświeższych
    produktów. Ja niestety nie. Na drobiu, który mogę kupić, rosół nie wychodzi tak
    dobry jak u Mamy w domu, muszę go ulepszać różnymi wynalazkami. I wielu ludzi
    jest w podobnej sytuacji; nie wszyscy mają dostęp do wiejskich kur dziobiących
    robaki na podwórku i jarzyn prosto z ogródka.


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • jarek_zielona_pietruszka 20.02.08, 21:22
    z kury rosołowej kupionej na targu. Ja często kupuję kury rosołowe na Szembeka,
    do tego kawałek wołowego i rosół jak złoto. Oczywiście świeża i dobra
    włoszczyzna jest też podstawowym składnikiem. Niestety z marketowych produktów
    często wychodzą marketowe potrawy, dlatego nie robie zakupów w marketach. Nie
    lubię moczonych i odświeżanych produktów i wszelakich podróbek i towarów o
    zaniżonej jakości, aby utrzymać niską cenę. Za niską cenę można dostać tylko
    produkt niskiej jakości.
    --
    poszukuję starych książek kucharskich
  • jarek_zielona_pietruszka 20.02.08, 23:36
    W czasach kartkowych jeździłem na wieś po mięso, jajka, sery, mleko i inne.
    Teraz podobnie. Kupiliśmy z żoną działkę w 2001 po to, aby mieć gdzie wyjechać
    na weekendy, wybudować wędzarnię, kupować na wsi wszelakie produkty, w soboty
    jechać na targ i zrobić do domu zakupy.
    Dla mnie priorytetem jest kupowanie dobrych, zdrowych i przede wszystkim
    świeżych produktów, dlatego tak postępuję.
    Myślę, że i w Irlandii są miejsca gdzie odbywają sie targi. Albo może na wsi
    można kupić produkty rolne. Zawsze jest jakaś ewentualność, wszystko jak we
    wstępie zależy od priorytetów. Ja osobiście chronicznie nie cierpię dużych
    sklepów i wszelakich związanych z tym niedogodności, kłopotów i innych, których
    tu nie będę wymieniał, bo szkoda czasu i miejsca.
    pozdrawiam
    --
    poszukuję starych książek kucharskich
  • eeela 20.02.08, 23:48
    Zatem priorytetem w naszym domu jest nie tylko zdrowe odżywianie, ale także
    wygoda i oszczędność czasu. Nie stać nas na wyrywanie sobie cotygodniowo jednego
    dnia, aby jeździć po okolicznych chłopach w celu zakupienia kury. Zresztą
    obawiam się, że wśród okolicznych chłopów nie ma zwyczaju zajmowania się
    sprzedażą detaliczną.

    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • ba_nita 20.02.08, 23:49
    gdzie był 1 - tak JEDEN sklep mięsny,(w sezonie nazywaliśmy go "Ścierwo")
    poginałem 74 km do Gdyni na zakupy. I tak miesiąc w miesiąc.O marketach super
    nikt nawet nie marzył. Jak w Herne wlazłem w 1990 roku do Aldiego to mnie zgięło.
    --
    Teraz ja spamuję: Dania ba_nity lepsze czasem od kobity.)))
  • eeela 21.02.08, 00:07
    Wiem, że dziś znane nam są wygody, które kiedyś trudno było sobie wyobrazić :-)
    Wygody są kuszące. W Belfaście jest mi znany jeden sklep mięsny, ale jakość
    mięsa nie jest tam o wiele wyższa od tego kupowanego w supermarkecie. Chłopi,
    jak już rzekłam, sprzedaży detalicznej nie prowadzą, a jedyny w mieście targ
    odbywa się w piątki i nie ma tam mięsa, tzn. surowego mięsa, bo wędlin trochę
    jest (to jest taki targ "europejski", z marynowanymi oliwkami, serami z
    kontynentu i tym podobne, wszystko zresztą piekielnie drogie). Po supermarketach
    się nie włóczę, wszystkie zakupy robię przez internet z dostawą do domu, co jest
    bardzo komfortowe, zwłaszcza zważywszy na tutejszy klimat (85% szansy, że złapie
    cię deszcz, jak wyściubisz nos z domu na dłużej). Mięso kupuję tak zwane
    "organiczne", czyli ze zwierząt niehodowanych w masowych hodowlach. To tyle, na
    co uważam, że mogę sobie pozwolić. A rzeczony rosół nie wychodzi co prawda taki,
    jak u Mamy na wsi, ale i tak jemy w domu o wiele smaczniej niż gdziekolwiek
    można w Belfaście znaleźć. Wypróbowaliśmy wiele tutejszych restauracji i nie
    znaleźliśmy jeszcze lepszego żarła niż nasze domowe :-)



    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • ba_nita 21.02.08, 00:30
    Odwiedziłem kuzynostwo w Cork i o ile z mięczakami i rybami problemu nie było,
    to mięsko...
    --
    Teraz ja spamuję: Dania ba_nity lepsze czasem od kobity.)))
  • eeela 21.02.08, 00:59
    Ano właśnie. Świeże, dobre ryby i owoce morza są do dostania i na targu, i w
    supermarketach. Z mięsem niestety jest tak sobie. Wołowina jest co prawda
    niezła, nawet ta z supermarketu, ale z kolei kroją ją bardzo "drobiazgowo" i
    trudno dostać fajne, duże kawałki do pieczenia lub duszenia. Za to steki kroją
    fajne :-)


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • ba_nita 20.02.08, 23:51

    --
    Teraz ja spamuję: Dania ba_nity lepsze czasem od kobity.)))
  • vandikia 22.02.08, 12:42
    Jak dla mnie to prawdziwy rosół - żółty czyly i aromatyczny wyjdzie
    z półowy kury, ewentualnie znacznych części (indyczych, kurzych)

    Na skrzydełkach to wywar mozna zrobic pod ogórkową na ten przykład :)

    --
    Nie należy ani okrętu przytwierdzać do jednej kotwicy, ani życia
    opierać na jednej nadziei.
  • madziaaaa 22.02.08, 13:09
    Przypalam cebulę, czyli obieram ją z łupinki, a potem kładę na zapalonym gazie.
    Robi się powoli czarna, trzeba ją obracać , żeby równomiernie opaliła się z
    każdej strony.Taką opaloną wkładam do gotujacego się rosołu.
    Tak samą postępuję przy zalewajce.

    --
    bardzo fajne forum
    Fasolandia
  • eemu 15.03.08, 14:43
    opalona cebula, kawalek buraczka (ja dodaje pod koniec gotowania) i
    trzy grzybku suszone ( dodaja piekny aromat a rosol pozostaje
    rosolem i nie zmienia sie w zadna zupe grzybowa)
    :)
    musze wyprubowac patent z kurkuma:)

    pozdrawiam
    --
    Ma Ma Se, Ma Ma Sa, Ma Ma Coo Sa
  • eemu 15.03.08, 15:36
    'wyprobowac' oczywiscie :)
    --
    Ma Ma Se, Ma Ma Sa, Ma Ma Coo Sa
  • faq 15.03.08, 15:07
    dodaj kurkumy troche
  • mhr-cs 16.03.08, 14:27
    najlepsze mieso mozna zmarnowac
    a z gorszego zrobic cos wspanialego
    to zalezy kto to robi
    nie zalezy od wyksztaucenia
    nie music miec szkoly zebys byl dobrym
    kucharzem
    oczywiscie douczyc mozna sie zawsze
    ale smaku sie nie nauczysz
  • Gość: brott IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.03.08, 10:12
    Jak sobie popyrka 4 godziny złotego koloru nabierze.
  • Gość: mala-woro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.08, 16:20
    Dodając odrobinę szafranu.
  • Gość: Ania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.08, 14:34
    jak chceż mieć żółty do dodaj przyprawy zwanej kuruma
  • raczkas10 18.03.08, 18:49
    wrzuć kostkę rosołową Winiary albo Knorr i po zabawie. I niech nikt nie mówi, że
    chemia, bo chemia jest teraz we wszystkim.
  • Gość: pytanie IP: *.lsanca.dsl-w.verizon.net 18.03.08, 19:31
    dlaczego tak Wam zalezy na kolorze? Mnie bardziej obchodzi smak, a
    rosol robie znakomity i lubie taki klasyczny, ale tylko kurczak,
    lepiej wiejski lub wiejska kura (kto moze dostac) i jarzyny, pieprz,
    sol do smaku, zadnych innych dodatkow, a kostki rosolowe i przyprawy
    typu jarzynka to juz zupa a nie rosol, dla mnie oczywiscie. A
    dlaczego komus sie nie podoba Maxell i czy jego strona nie jest
    warta upowszechniania? Ma ktos lepsza? Zazdrosc chyba.
  • jarek_zielona_pietruszka 28.03.08, 23:02
    Na kolorze zależy nam, bo jak nawet początkujący kucharze wiedzą (nie trzeba tu
    kończyć amerykańskiej akademii kulinarnej) potrawa musi mieć nie tylko smak, ale
    przede wszystkim wygląd. Bo je się nie tylko smakiem, ale i wzrokiem.
    A dodatek do rosołu buraka to wyjdzie namiastka barszczu a nie rosół.
    Znam takie przepisy na rosół, kiedy rano kura lata po podwórku, a po południu
    już jest ugotowana na niej namiastka czegoś, co chciało by być rosołem.
    Przepis prosty: kura, jarzyny,pieprz i sól do smaku.Kura najlepiej świeżo
    zabita, wtedy efekt będzie lepszy, bo jeszcze dodatkowo dojdzie aromat "mokrej
    kury".
    A gdzie w tym przepisie liść laurowy, ziele angielskie,przypieczona cebula.
    Niektórzy dodają jeszcze inne ingrediencje.I oczywiście kilka rodzajów mięs.
    Ale podejrzewam, że ten przepis był tylko przykrywką do zadania tego ostatniego
    pytania o stronę o wędlinach.
    Odpowiem wprost dosadnie i uczciwie:
    Strona może byłaby godna upowszechnienia, gdyby nie postępowanie Maxella, który
    myśli, że wszyscy będą tańczyć tak jak on zagra.
    Na tej stronie są równi i równiejsi.
    Bezwzględnym prawem każdego autora, jest możliwość recenzji własnych przepisów.
    A gdy się komuś tego odmawia (bo poprawiony przepis byłby lepszy od przepisu
    niejakiego Dziadka, który jest pupilem Maxella i jest przez niego hołubiony jak
    święty na ołtarzu) to już jest przynajmniej delikatnie mówiąc nieeleganckie.
    Ale co tutaj się rozpisywać nie miejsce i nie ten temat.
    Załóż gdzieś człowieku post pod tytułem strona Maxella (oczywiście poza stroną o
    wędlinach) i tam możemy sobie na ten temat podyskutować, a wierz mi jest o czym
    pisać.
    Pozdrawiam wszystkich gotujących dobre rosoły

    --
    Świnia musi umrzeć śmiercią naturalną
    od obucha siekiery / Pawlak - Sami Swoi /
  • Gość: Gosc IP: *.dip.t-dialin.net 19.03.08, 17:32
    Wrzuc kawalek surowego buraka, nie boj sie, ze na poczatku rosol
    bedzie troszke rozowy ale kiedy sie troche pogotuje zobaczysz jaki
    piekny bedzie kolor rosolu
  • foxie777 19.03.08, 23:23
    Buraczka nie wrzucilam, ale kawalek imbiru, nie dla
    koloru oczywiscie, ale zeby bylo "ostrzej".
    Zabarwilam szafranem,i wyszlo super. Taki mi sie smaczek
    na rosol zrobil,w trakcie czytania tego postu.

    pozdr
  • Gość: Evita IP: *.speed.planet.nl 20.03.08, 23:11
    Rosol musi byc zloty anie zolty.A jeszcze lepszy jest bulion,nie za
    tlusty,na trzech gatunkach mies,ale kurczak i scinki z indyka tez
    wystarcza,pachnacy warzywami i ziolami.Wrzuc galazke
    rozmarynu,tymianku,liscie laurowe a nabierze cudownego
    zapachu,aromatu i opalizujacegozloto-zielonego koloru.Podaj z
    drbniutkim wermiszelem w bulionowkach.Prawdziwa uczta dla
    nosa,podniebienia i oczu.
    Jako dziecko nienawidzilam rosolu,obrzydliwej zolto-brazowej cieczy
    ktorej ciezki zapach zasmradzal caly dom na 2 dni. Pierwszy jaki w
    zyciu mi zasmakowal jadlam we Francji u ciotki mojego meza.To jest
    naprawde pyszne.
  • Gość: Gosc987 IP: *.pools.arcor-ip.net 20.03.08, 23:47
    Czytałem wszystkie wasze rady, tylko jedna była trafna, to znaczy dodaj wymyta
    cebule z łupiną wraz z innymi warzywami do gotowania rosołu. Gotuj wolno, rosół
    śmie tylko "pykać" a nie wrzeć od gotowania.
    Grzybek, szafran, burak ... zmieni smak rosołu.

    Doświadczenie mówi samo za siebie.
  • Gość: gosc IP: *.dip.t-dialin.net 30.03.08, 22:05
    Wcale nieprawda, malenki kawalek buraka nie zmieni smaku rosolu, nie
    zgodze sie z tym, wszystko nawet jarzyny jak marchewka, seler,
    korzen pietruszki, por, cebula dodane w zbyt duzej ilosci moga
    zmienic oryginany smak rosolu, ale dodane w malutkiej ilosci tylko
    poprawia jego smak.
  • Gość: Alicja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.08, 18:16
    Gotuj rosół na skrzydełkach indyczych.Jest bardzo smaczny i żółty.
  • Gość: Jadwiga IP: *.n.INTELINK.pl 28.03.08, 20:00
    Ja dodaję odrobinę szafranu i rosół zyskuje piękny żółty kolor, życzę powodzenia.
  • Gość: eva IP: *.bredband.comhem.se 28.03.08, 22:05
    Pracuje w tym zawodzie wiele lat i dam ci dobra rade na smaczny i zloty
    rosolek.Otoz-kurczak,szyjka lub skrzydlo indora,kawalek szpondru.Wloszczyzna,ale
    por to raczej bez tej czeci zielonej-inaczej rosol robi sie mentny.Do tego
    wszystkiego dodaj 3/4 lyzeczki cukru i olukane lupiny z jednej sredniej
    cebulki.Oczywiscie przyprawyobowizkowo.Czyli-piprz ziarnisty,lisc,ziele
    ang.sol.I nawazniesza rzecz!Rosol musi sie gotowa bardzo wolno.Babelki musza sie
    tylkoruszac.Inaczej mozesz wlozyc do tego rosolu zlote talary to tak nic z tego
    nie bedzie.Zycze powodzenia i smacznego.
  • mhr-cs 29.03.08, 10:56
    oczywiscie masz racje
    bo musisz gotowac jak ci mowia w pracy
    ale tu chodzi o normalny rosol
    a nie rosol kucharki z restauracji
  • Gość: eva IP: *.bredband.comhem.se 30.03.08, 16:03
    Mieszkam poza Polska i rosol w tym kraju jest nieznany. A poza tym,sposob ktory
    podalam to nie z restauracji. Jesli restauracje by tak robily to co druga by
    poszla z "torbami".To jest rosolek do zrobienia w kazdym domu, ale trzeba na to
    czasu i ochoty. Bez checi i zaangazowania to i z toreki Ci nie wyjdzie.Pozdrawiam.
  • mhr-cs 29.03.08, 10:52
    ale to nie chodzi o to

    prawdziwy rosol ugotuje ktos z co to zna
    i tego niestety nie zastapi tego jakimis dodatkami
  • kamisiunia 23.05.08, 00:23
    mhr-cs napisała:

    > prawdziwy rosol ugotuje ktos z co to zna
    > i tego niestety nie zastapi tego jakimis dodatkami

    Co to znaczy "ktos z co to zna"?
    --
    Mój suwaczek!
    Ja też ślubnie bloguję :)
  • mhr-cs 23.05.08, 10:52
    mhr-cs napisała:

    > ale to nie chodzi o to
    >
    > prawdziwy rosol ugotuje ktos z co to zna
    > i tego niestety nie zastapi tego jakimis dodatkami

    moze napisalam literke za duzo albo malo
    ale kazdy napewno to rzozumial
    dwa razy tez napisac tego i tego to okropnosc
    ale czytasz to wiesz o co chodzi

    dobrego rosolu nie zrobisz ze wzgledu na dodatki
    nawet z tego samego kurczaka
    to zalezy kto gotuje
    postaw 3 osoby i te same przyprawy
    kazdy bedzie inny
    stwierdzone







    >
  • Gość: paula IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.08, 13:31
    dodaj mały kawałek buraczka tak na oko to gdzies 2 cm na 3 cm w
    zależności ile masz rosołu, i normalnie to ugotój i potem wyjmi. ja
    zawsze tak robie i moja mama tak robiła i babcia także, aha na
    początku może sie zrobić lekko różowy to normalne ale jak sie
    pogoptuje trochę to jest piękny żółty naprawdę polecam
  • Gość: sab IP: *.chello.pl 23.05.08, 21:03
    ta, powiedzcie jeszcze 100 razy o tym buraku. Jak na onecie - ktoś coś napisze
    źle i 30 osób go upomina z rzędu.

    Co do koloru rosołu, mam wrażenie, że ważne jest doświadczenie gotującego - sama
    się uczę gotować i z każdą potrawą coraz lepiej mi wychodzi, bo znajduję swoje
    patenty. A w domu zawsze dodawało się zesmaloną cebulę i dobre mięso.
  • Gość: emeryt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.08, 20:42
    Umówmy sie,że to co gotujesz to wywar na skrzydełkach. Z rosołem nie ma to nic
    wspólnego. Idealne natomiast jest jako baza np krupniku.
    Ja do krupniku dodaję i pęczak(pół filiżanki) i trochę- powiedzmy trzy łyżki
    suchej drobnej fasoli,kilka grzybków suszonych.Najpierw gotuję z łyżką oliwy
    z oliwek fasolę,pod koniec gotowania dodaję pęczak.Jak i on zaczyna
    dochodzić dodaje włoszczyznę, i grzybki,a pod koniec dodaję kilka całych
    ziemniaków. Całośc gotuję aż do momentu jak ziemniaki zaczynają się naturalnie
    rozpadać.Gdzieś w połowie cyklu dodaję skrzydełka.Całość gotuję około 4
    godzin(na bardzo wolnym ogniu. Na koniec dodaję dobrą śmietanę (kremówkę)i
    zieleninę,w tym lubczyk. Uważam,że zupy powinno się gotować na bardzo
    wolnym ogniu,przez co dość długo.Za to są esencjonalne i niebywale smaczne.
    Gotowe flaki(prasowane) gotuję dodatkowo 4 godziny na wolnym ogniu,mimo,że
    można je zalać wrzątkiem i podać(tak jak w instrukcji). Pod koniec dodaję
    zasmażkę z przyrumienionej na smalcu mąki(rumienię na brązowo). Flaki są tak
    smaczne,aż palce lizać.Dodatkowo, na początku gotowania zwykłymi nożyczkami
    tnę pływajace flaki na odcinki powiedzmu 1,5 cm. Przy jedzeniu nie chlapią po
    okularach.
    Wracając do rosołu,takiego zółciutkiego:
    Na początek kilka zasad podstawowych:
    -żadne indyki ,kaczki, kadłubki, cielęcinki ,kurczaczki czy wieprzowinki ,bo to
    nadaje się na zupę
    -żadnych grzybków ,kapusty(bo to będzie grzybowa lub kapuśniak)
    -żadnego odlewania wody, zbierania szumu(albo mamy zaufanie do mięsa, albo nie
    robimy z niego rosołu, więc odlewanie wody jest głupotą), Szum nie jest
    zanieczyszczeniem-to czyste białko, które uległo jako pierwsze wypłukaniu z
    mięsa. Po kilku godzinach pyrkotania ten szum zniknie.
    -żadna godzinka gotowania-dobry rosół(bulion)powstaje po minimum 7 godzinach
    pyrkotania.
    -Mięso wyłącznie z kury domowej i wołowina z kośćmi i łojem. Kura oczywiście
    oskubana ,wypatroszona, bez podróbek, krwi ,łap, łbów i innych „ozdób”.
    -solenie pod koniec
    -warzywa(włoszczyzna) to dwie- trzy marchwie całe(im będzie więcej, tym rosół
    będzie słodszy),pietruszka(nie pasternak, który w 99,9 % sklepów udaje
    pietruszkę. Pietruszka jest brzydka, a właściwie brzydsza od pasternaku ,jest
    cieńsza, ale za to ma korzenny smak i zapach).Jeśli jej nie mamy swojej, to w
    sklepie jej nie uraczysz. Trzeba się posiłkować pasternakiem, ale on też
    jest słodki więc trzeba wyważyć proporcje z marchwią. Seler(daję pół
    średniego),por-jeden, ale splątany nitką by się nie rozleciał, jedna średnia
    cebula cała obrana, jedna cebula mała w czystej łupinie, a potem jedna
    spalona(tak pod koniec pyrkotania. Dodaję też pod koniec gałązkę lubczyku-4-5
    liści),a na początku dodaje również dwa (nie więcej) liście kapusty włoskiej(nie
    więcej i broń Boże zwykłej bo zdominują smak. Żadnych grzybów, bo też rozwalają
    smak i zapach.
    Przyprawy-dwa trzy listki laurowe, kilka kulek ziela i kilka kulek czarnego
    pieprzu. Przyprawy daję na początku. Jak damy za dużo wszystkich przypraw
    rosół będzie gorzki.
    Rosół się nie gotuje, rosół się nastawia. Ja robię to ok. 7 rano by podać
    około 15tej.
    Do gara(musi to być gar, bo do garnka się nie zmieści) daję pół kury domowej,
    takiej kokoszki. Można dać całą ale będzie dominować smakowo. Do niej 2-3
    antrykoty i kawałek pręgi wołowej. Całość zalewam zimną wodą(gorąca woda
    hamuje powolny wypływ soków z mięsa),dodaję warzywa(wyjmuję je w połowie
    procesu. Można zrobić to odwrotnie-warzywa dodać w połowie procesu. W
    zależności od metody warzywa mniej lub bardziej nasiąkają rosołem. Warzywa daję
    CAŁE , broń Boże w kostkę posiekane. Warzywa trzeba obserwować, by nie
    rozleciały się, bo z rosołu będzie zupa.
    Wody daję tyle by przykryła mięso i warzywa. Tu trzeba eksperymentować, bo w
    zależności od ilości wody rosół będzie mniej lub bardziej zawiesisty(smakowo).
    Zagotowuję i zmniejszam ogień pod garem na tyle, by rosół p y r k o t a ł,
    ale nie gotował się.
    Kombinacje z warzywami opisałem-można tak, można tak.
    Gdzieś 2-3 godziny przed końcem zabawy opiekam cebulę-jedną sporą. Kiedyś
    kładło się ja na płycie kuchennej, teraz mam do tego specjalną patelnię bez
    teflonu. Cebulę obieram z łupin, kroję na plastry i kładę na suchą patelnię.
    Gdy zaczyna się palić, obracam na druga stronę i też palę na czarno. Potem
    takie spalone części wrzucam do rosołu.
    Po takiej zabawie antrykot i kura zaczynają się rozlatywać podczas delikatnego
    mieszania. No więc nadszedł kres .
    Nie szumuję rosołu, bo to zbędny wysiłek. Wyrzuca się najlepsze białko, które i
    tak pod koniec znika w zawiesinie rosołowej .Jeśli jednak kura nie jest
    dokładnie oskubana, wymyta to jej skóra będzie dominować w smaku więc lepiej
    szum zebrać i wywalić.
    Solę do smaku, gotuję pół godzinki(trzymam na ogniu) i rozbieram rosół. Ma on
    piękny brunatno-złoty kolor i najlepiej jak pozostaje na wargach podczas
    ostatecznego próbowania .
    Z rosołu wyjmuję mięso i warzywa( o ile ich nie wyjąłem wcześniej).Cedzę
    całość przez sito by nie pozostały drobiny kości. Pozostawiam do rosołu jedna
    marchew i przed podaniem dodaję trochę koperku lub posiekanej pietruszki, ale
    to już na talerzu. Marchew porcjuję na plasterki i po kilka dodaję do porcji
    rosołu dla ozdoby.
    Pozostałe warzywa(po usunięciu nitek) zużywam na farsz do pierogów
    ,krokietów lub naleśników. Mięso rozbieram ,mielę wraz z warzywami z rosołu_-
    wszystkimi ( prócz łupin od cebulki),dodaję przysmażoną na złoto
    cebulkę(posiekaną),wraz z tłuszczem. Dosalam, pieprzę i mam gotowy farsz.
    Rosół podaję z makaronem(własnej roboty ,takim złociutkim-wstążki,
    łazanki).Podawałem też z kaszką manną ugotowaną na gęsto, wylaną na blachę i
    po ostudzeniu pokrojoną w kostkę, kaszką kukurydzianą przygotowaną
    identycznie, ryżem ugotowanym na sypko ,lanymi kluskami(takimi sporymi, z gęstej
    masy jajeczno-mącznej),a nawet z oddzielnie ugotowanymi gorącymi
    ziemniakami(jeden –dwa na talerz).
    Jeśli nie zjedzono całości- rosół wstawiam do lodówki, a po kilku godzinach
    zbieram z niego cały tłuszcz. Pozostaje mi czysty bulion mięsny-doskonały dla
    chorych, albo jako baza do zup.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.