Dodaj do ulubionych

"sposoby" w kuchni :)

04.07.08, 12:44
tak mnie naszło ostatnio, bo sezon młodych ziemniaczków z koperkiem się zaczął
i to jest moje pierwsze lato, kiedy nie cierpię katuszy krojenia koperku nożem
na desce, całej usmolonej na zielono, gałązki się wyślizgują, pokrojona natka
spada z deski, wysycha, potem deska do mycia, coś okropnego...
bardzo tego nie lubiłam robić; aż nie obejrzałam któregoś odcinka Nigelli
bodajże i ona nie uświadomiła mi oczywistej oczywistości, sposobu krojenia
natek wszelkiej maści w sposób prosty i wygodny; nożyczkami po prostu :) bez
brudzenia dwóch przyrządów kuchennych a tylko jednego który po wszystkim
wystarczy opłukać, z możliwością cięcia bezpośrednio nad gotową potrawą,
szybko, wygodnie;
stąd moje pytanie do Was: macie inne sposoby na czynności związane z
przygotowywaniem posiłków podpatrzone w programach kulinarnych albo u
znajomych/rodziców/małżonków/babci...? coś banalnie prostego a na co nie
wpadliście do tej pory? coś co ułatwia Wam czynność, której nie cierpieliście
do tej pory?
hm? :)
--
blog
Edytor zaawansowany
  • ba_nita 04.07.08, 12:50
    Zamrażasz w woreczku i po wyjęciu kruszysz w nim natkę czy koperek.
    --
    Gdy powiedzieć "Nie ma świętych", obrażają się nawet ateiści.
    S.J.Lec
  • mloda0242 04.07.08, 13:04
    o, też dobre :)

    z moich "sposobów" przypomniało mi się jeszcze rozbijanie tłuczkiem mięsa
    owiniętego folią spożywczą albo włożonego do foliowego woreczka - wtedy nie rwie
    się na strzępy (szczególnie kurczak)
    --
    blog
  • Gość: marta IP: 62.148.94.* 04.07.08, 13:32
    trochę obawiałabym się zawijania mięsa w już używaną torebkę foliową
  • mloda0242 04.07.08, 14:41
    eeeli chodziło pewnie o torebkę, w której przyniosła mięso do domu - w
    supermarketach jest na tackach, ale w zwyczajnych mięsnych pakują najczęściej do
    foliowych torebek właśnie; ja też tak często robię;
    --
    blog
  • ba_nita 04.07.08, 13:28
    gotowanie.x3m.pl/index.php?porada=45
    --
    Gdy powiedzieć "Nie ma świętych", obrażają się nawet ateiści.
    S.J.Lec
  • eeela 04.07.08, 13:35
    - Aby wątróbka /każda/ oraz befsztyk były miękkie, soczyste i nie twardniały
    podczas smażenia, należy solić je dopiero po zdjęciu z ognia.

    A nieprawda, ja znam sposób na zrobienie wątróbek tak, że soli je się na
    początku obróbki, i pozostają tak miękkie i delikatne, jak tylko wątróbki mogą być.


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • mloda0242 04.07.08, 15:15
    a zdradzisz? jaki? :)
    --
    blog
  • ampolion 06.07.08, 19:09
    Wątróbkę by była krucha i "doszła" najpierw obsmażam nieco, a następnie
    dokańczam krótko w mikrofali. Znakomita.
    --
    "Ci, ktorzy wiedza - nie mowia.
    Ci, ktorzy mowia - nie wiedza"
  • Gość: maka IP: *.chello.pl 20.07.08, 11:01
    No, tak szczególnie pięknie strzela w tej mikrofalówce.
  • Gość: x IP: *.master.pl 10.07.08, 22:08
    mięso można rozbić specjalnym tłuczkiem, takim płaskim...bez folii,
    bez pryskania
  • Gość: blabla IP: 85.222.86.* 27.07.08, 18:44
    kiepski pomysl - mrozony koperek jest imho niesmaczny, ble
  • scoutek 27.07.08, 20:02
    jesli mam wycisnac czosnek przez wyciskarke to nie obieram zabkow, skorka
    zostaje w wyciskarce, przez oczka praski przechodzi tylko to co trzeba

    jesli obieralam cebule lub robilam cos z czosnkiem i moje rece ..
    tego...hm...niezbyt pachna to biore duza lyzke i pod kranem z lecaca zimna woda
    pocieram o nia dlonie, zapach znika...

    --
    z kazdym dniem mojego zycia nieuchronnie rosnie liczba tych, ktorzy moga mnie
    pocalowac w d.....
  • mhr-cs 04.07.08, 13:32
    mloda0242 napisała:

    > nie zrozumiałeś/aś; trudno;
    masz racje nie zrozumnialam,
    albo nie przeczytalam do konca
    wiesz moja corka tez taka kucharka(policjantka)
    a wczoraj zadzwonila i mowi bedziesz babcia
    ona ma 30 lat,
    twoje pytanie,jej kuchnia i dziecko
    to mozna zle inpretowac
    przepraszam
    nastepnym razem bedzie lepiej
  • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 04.07.08, 14:05
    pewnie nic odkrywczego,ale:
    - wszelkie dressingi robie potrzasajac skladnikami w zakreconym sloiku po dzemie
    - miesa marynuje w szczelnie zamknieych torebkach foliowych. lepiej sie marynata
    rozprowadza, mniej miejsca zajmuje w lodowce. latwiej "wymieszac co pare godzin"
    - ot potrzasnac torebka
    - nie wyrzucam sloikow, w szczegolnosci mniejszych i bardzo malutkich po
    przecierze i kaparach. przechowuje w nich przyprawy, ktorych mam dobrze powyzej
    setki. taniej, niz kupowanie pojemniczkow do nich w ikei, czy w samach, gdzie za
    jeden przynajmniej euro place.
    - wanilii nie przechowuje w cukrze, to kretynstwo, bo laski sie zsychaja. kupuje
    peki madagaskarskiej i trzymam w pollitrowej butelce po soku warzywnym z szeroka
    szyjka i zakretka twist off. zuzyte, wydlubane laski wkladam do cukru, ktory
    potem z nimi miele i przesiewam, i do cwiartki wodki tworzac esencje waniliowa.
    - gotuje prawie wszystko w woku (nawet klasyczne zupy). na patelni grilowej
    tostuje chleb, robie steki, warzywa, ryby, mielone. oszczedza energie w
    porownaniu z grilem elektrycznym i jest bardzo "wieloczynnosciowa". oszczedza
    tez tluszcz i kalorie, a potrawy wychodza nadzwyczaj smaczne.
    - czekajac na nowa kuchnie, wypraktykowalam pieczenie mielonych i plackow
    ziemniaczanych w gofrownicy. polecam.
    - ryz gotuje w kuchence mikrofalowej. nie jest ani odrobine szybciej, za to
    wychodzi idealnie, nic sie nie przypala i serwowac mozna z naczynia w ktorym sie
    gotowalo. tajski gotuje tradycyjnie na kuchence.
    - warzywa gotuje w bambusowym sitku kupionym za grosze w chinskim sklepie.
    gotuja sie szybciej i sa smaczniejsze niz tradycyjne z wody
  • momas 04.07.08, 14:11
    tzn, że myjesz woka ? (skoro robisz w nim i klasyczne zupy)
    :(
    --
    Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
  • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 04.07.08, 14:53
    oczywiscie ze myje :)
    moj wok jest niemieckiej firmy berndes tinyurl.com/5bqd74
    polecam goraco ich gary i patelnie, nie znam lepszych, a sporo wyprobowalam. nic
    sie nie przypala, rewelacyjnie transportuja cieplo. ogolnie - wysoka klasa za
    przystepna cene.
    znaczy z pewnoscia sa jakies bardzo drogie jeszcze lepsze, ale ja nie mam do
    mojej firmy zastrzezen.
    wok "prawidlowy" zeliwny robiony podobno recznie tez mam. z powodu niemania gazu
    ziemniego nie gotuje na nim, bo nie ma sensu. ten niemiecki nadzwyczaj dobrze
    sie na elektryce sprawdza.
    w tamtym zreszta, mimo postapienia zgodnie z nstrukcja obslugi, bardzo dlugo mi
    sie wszystko przpalalo. w koncu stracilam cierpliwosc i wynioslam do piwnicy.
  • momas 04.07.08, 14:59
    Ja mam wok żeliwny ręcznie robiony. nie był drogi. kosztował
    kilkanaście złotyych. no może max 215 . Nie pamiętam, ale jestem
    dumna z tej ceny, że nawet nie targowałam się zbyt mocno.(Gdybym si
    e nie targowała wcale - byłabym, jako klientka skończona).Jest
    super. Zakazano mi mycia woka. Używam specjalnej bambusowej miotełki
    do jego czyszczenia.
    Jaką miałaś instrukcję? Pokazano mi jak mam zrobić i wszystko jest
    ok.
    --
    Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
  • momas 04.07.08, 15:00
    Żeby nie było ... moj wok firmy no name, made in China.
    --
    Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
  • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 04.07.08, 15:09
    miotelke i inny sprzet dodano do kompletu :)
    o ile pamietam, kazali go przed pierwszym uzyciem natrzec arychidowym olejem,
    wlac zdaje sie na dno odrobine, rozprowadzic po sciankach i postawic na gazie.
    nie pamietam na jak dlugo. ta czynnosc mialo sie, bodajze 3krotnie powtorzyc.
    oczywiscie nie raz za razem, tylko np nastepnego dnia. przypalalo sie dalej jak
    jasna cholera.
    byl ze sklepu chinskiego, wtedy za jakies potworne pieniadze, bo za 60-80 marek.
    jeszcze gdzies w 1995-6 go kupowalam, wiec tylko to z olejem i gotowaniem
    niejako "na sucho" przed pierwszym uzyciem pamietam. miala sie przez to utworzyc
    ochronna warstwa zapobiegajaca przypalaniu sie. cos nie wyszlo.
  • momas 04.07.08, 15:23
    wok trzeba przepalić, aż do dymienia oleku. trochę smrodu przy tym
    jest ...
    --
    Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
  • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 04.07.08, 16:02
    mialo sie przypalic do dymienia oleju. czynnosc powtorzyc.
    niestety, g... dalo :/
  • Gość: tenże IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 18:26
    Na rynku mamy naczynia wokopodobne, w sumie tylko komplikujące
    życie.Komplikujące przez to,że mają mało praktyczny kształt,są duże,wymagające
    specjalnych podstawek.
    W sumie z prawdziwego,prawidłowego woka(u) maja tylko kształt i praktycznie
    żadnych zalet.
    Prawidłowy wok nie jest ani żeliwny,ani teflonowany,ani blaszany.Jest on kuty
    z żelaza w specyficzną metodą.Arkusz dość grubej blachy jest obkuwany w
    ten sposób,ze im dalej od środka tym blacha jest cieńsza. W dodatku ,podczas
    kucia ma on nadawany charakterystyczny kształt. By spełniał on swoje zadanie,
    musi być i duży i musi być używany na specjalnym palenisku z ogniem (żywym)
    omiatającym wok od dołu.Wszelkie elektryczne,nawet gazowe kuchenki nie
    dają takiego efektu dla jakiego wok stworzono i przez kilkanaście wieków
    udoskonalano.
    Ten efekt, to stworzenie całej orientalnej potrawy w jednym
    naczyniu,podczas jednego procesu,przy zastosowaniu bardzo małej ilości tłuszczu.
    Gruby spód pozwala rozgrzewać tłuszcz do wysokiej temperatury,gwarantujacej
    szybką zewnętrzną obróbkę produktu bądź jego części-najczęściej
    części,czyli jednego składnika. Tłuszcz gromadzi się na dnie(przez co nie
    potrzeba go tak dużo jak na płaskiej patelni),na samo dno spadają też
    składniki potrawy. Ich mieszanie pozwala w tej małej ilości tłuszczu obrobić
    termicznie,ale wstępnie np mięso.Potem obsmażone mięso łopatką podsuwa sie
    ku górze. Tam jest juz niższa temperatura,pozwalająca mięsu dusić się.Soki z
    mięsa spływaja na dół do tłuszczu przez co potrawa nabiera charakterystycznego
    smaku. Teraz do tłuszczu na dnie dodaje się np warzywa i znowu w niewielkiej
    ilosci tłuszczu obsmaża się je,a potem przesuwa do góry na bok. I dzięki
    temu warzywa są chrupkie, bo nie siedzą w mokrym sosie.Jednocześnie
    utrzymują temperaturę. Potem dodaje sie ryż,który juz gotuje się w
    mieszaninie tłuszczu ,soków z mięsa i warzyw. Potem całość miesza się,dodaje
    przyprawy i po robocie.
    Ponieważ wok jest kuty ze zwykłego żelaza, należy go
    zaoksydować(wypalić). Zwykłe zelazo szybko rdzewieje,a w dodatku smak zelaza
    przechodzi do potrawy. Jeśli wok nagrzeje się do wysokiej temperatury i
    posmaruje tłuszczem-następuje proces oksydacji czyli pokrycia wewnętrznej
    części woka warstewką tlenków.Metal ciemnieje, a nawet czernieje.Można
    smarować olejami, można nawet smalcem. Ponieważ wok jest kuty-ma powierzchnię
    nierówną(pod mikroskopem możnaby zobaczyć górki,dolinki,dziurki itp
    ustrojstwa,nawet gdyby wok był polerowany) Za pierwszym razem nie uda się pokryć
    całej powierzchni. Stąd potrzeba powtarzania procesu,aż warstewka tlenków
    wniknie do każdego zagłębienia. Gdy tego nie zrobi się-wok będzie rdzewiał.Gdy
    juz będzie dokładnie poczerniony nie ma potrzeby mycia woka, wystarczy
    dokładnie go powycierać.Umycie woka w wodzie ,a jeszcze z dodatkiem
    detergentów wymyje tłuszcz zabezpieczający blachę i gdzieś tam plamki rdzy
    mogą sie pojawić.Proszę pamiętać,że prawdziwy,prawidłowy wok jest zrobiony z
    miękkiego żelaza,które jest niezwykle podatne na procesy korozyjne.Z innego
    materiału nie da się zrobić takiego prawidłowego woka.Wytłaczany z blachy
    będzie miał cały przekrój jednakowej grubości.Odlewany z żeliwa bedzie
    bardzo podatny na pęknięcia(boczne scianki woka muszą być
    cieńkie).Teflonowany to już całkowite nieporozumienie bo to ani tradycja
    ani mozliwość prawidłowej pracy łopatką,a ma ona olbrzymie znaczenie.Te
    ciągłe ruchy metalową łopatką pozwalaja utrzymywać składniki w odpowiedniej
    temperaturze,pozwalają zeskrobywać scukrzone i przypalone składniki mięsa czy
    warzyw(z których powstaje niepowtarzalny smak)Przy takiej akcji teflon
    szybko zostałby zeskrobany.
    W żadnym wypadku nie nalezy wypalać(oksydować) woków emaliowanych, żeliwnych
    czy teflonowanych. Ten proces dotyczy wyłącznie woków kutych,żelaznych.
    Romowie kiedyś robili podobną metodą patelnie.Miały one grube dno i cieńkie
    boki.Te boki juz tylko zmniejszały ciężar patelni. Patelnia z grubym dnem nie
    wybrzuszała się,nie fałdowała się, uniemożliwiała przypalanie sie potraw i
    szybkie palenie się tłuszczu. Jednak po wojnie polikwidowano Romom ich
    warsztaty kowalskie a i oni poszli na łatwiznę.Zaczęli wykorzystywać
    wytaczarki, przez co ich powojenne patelnie miały tylko tradycyjny kształt i
    były zrobione z blachy żelaznej. Patelnie takie należało też oksydować,ale nie
    były one nic warte,ponieważ miały cieńkie dno.

  • Gość: krk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 19:29
    ładne :)
  • Gość: ella IP: *.toya.net.pl 06.07.08, 16:42
    rzeczywiscie piekna opowiesc - czyta sie jak bajke a nie instrukcje.
    Nie przypuszczalam,ze tak niby prozaiczny wok ma taka historie.
    Moj metalowo-teflonowy idzie na zlom!!! dzieki i pozdrawaim
  • momas 07.07.08, 10:12
    czyli jednak mam wok żelazny :) nie żeliwny... Niestety, mój
    chiński, nie jest na tyle dobry aby odróżnić zeliwo od żelaza. a
    wygląd i waga zmyliły mnie.
    a kosztował 15-20 zeta, (w poprzednim poście pomyliłam sie)
    --
    Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
  • Gość: tenże IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.08, 12:29
    żeliwo to tez żelazo tylko z inną zawartoscią węgla. Żeliwo ma to do
    siebie,że można je wlewać w formy,natomiast nie nadaje się do obróbki
    plastycznej.Jest kruche.Wyroby z niego są ciężkie.Wok odlany z żeliwa będzie w
    całym przekroju jednakowo gruby,a więc zatraci zalety dla jakich wok
    skonstruowano.Te zalety to kształt,wielkośc no i lekkość. Wok musi byc prawie
    w ciągłym ruchu, wiec nie wyobrażam sobie by kucharz miotał ciężkim żeliwnym
    wokiem nad ogniem. A w gre wchodzą jeszcze produkty w woku znajdujące
    się.Kształt woka nie jest również przypadkowy. Proszę zauważyc,że dysponując
    tradycyjnym chińskim paleniskiem(nazwijmy go kuchnią z fajerkami)kucharz
    może na nim tak usytuować wok,że okreslona jego część znajdzie sie nad
    najwiekszym ogniem,albo odwrotnie-Takie mozliwości daje tylko kształt
    półkuli.To nie może byc tez połowa piłki bo w czasie przyrządzania potraw
    część półproduktów jest przechowywana na bokach,w pewnym oddaleniu od dna.
    Jak ścianki bedą zbyt pionowe tego efektu nie uzyskamy)No i to co
    najważniejsze- dół woka- proszę zauważyć,ze jak byśmy ten wok nie ustawili
    na fajerce to zawsze na samym spodzie jest taki sam niewielki zbiornik(taka
    mała pólkula) gwarantujący spłyniecie w to miejsce tłuszczu i to w dodatku
    niewielkiej ilości tłuszczu.Na to wszystko nakłada sie nierównomierna grubość
    woka gwarantująca uzyskiwanie różnych możliwości w zakresie uzyskiwanych
    temperatur.
    Jesli nie mamy doświadczenia i wiedzy o temperaturach w jakich możemy obrabiac
    określony produkt,jesli nie mamy paleniska z żywym ogniem ,jesli nie mamy
    dobrego(BARDZO DOBREGO) wyciągu nad paleniskiem ,jesli nie mamy nadgarstków
    tenisisty(silnych i wytrzymałych),jesli nie mamy pod ręką wszystkich produktów i
    przypraw gwarantujacych uzyskanie smaku orientalnej potrawy to darujmy
    sobie kupowanie woku(tym bardziej,ze jak widzimy-samo dobre naczynie to nie
    wszystko)Będzie to zawalidroga w kuchni jakich mało. Do zup lepsze są
    garnki,do smażenia patelnie i rondle.Do gotowania na parze nie musi byc wok
    z sitkiem, bo wystarczy naczynie z wkładką.
    I na zakończenie- jeśli pokrywka do patelni tefala kosztuje około stu
    złotych, to woki za 30 zł sprzedawane na allegro czy w sklepach nadają się
    tylko na jednosezonowe poidełka dla ptaków na balkonie.
    Z żeliwa najlepiej kupić brytfannę z pokrywą, bo ona zagwarantuje
    upieczenie mięsa w niższej temperaturze,przez co bedzie ono bardziej
    soczyste,kruche i smaczne),a teflonowane są najlepsze patelnie- i to też te
    dobre(w cenie od 100 do 400 zł) a nie włoskie w cenie 90 zł za trzy
    sztuki. Te można wyrzucic do najbliższego kubła stojącego obok sklepu...
  • momas 07.07.08, 15:31
    Dziękuje bardzo za wykład :)
    Co do chińskich palenisk - generalnie masz racje, chociaż pewnie byś
    sie zdziwił, jak one w rzeczywistości wyglądają....
    :)

    Co do ceny - myślę, ze nie zrozumiałeś mnie.
    Można kupić dobrego woka w tejże cenie.
    Tyle, że na chińskiej prowincji....

    :)




    --
    Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
  • Gość: tenże IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.08, 16:01
    to nie wykład,to raptem tyle co wiem. Co do palenisk to mam wyobrażenie.Ten
    naród wiele przecierpiał,najpierw przez możnowładców wszelkiej maści,potem
    przez Kuomintangowców(czyli ludzi Czang Kai Szeka- tego co nawiał na Taiwan), a
    potem od największego durnia i jego kliki Mao Zedonga.Ten ostatni wpadł na
    pomysł,że jego Chiny prześcigną cały świat w produkcji żelaza i stali na
    głowę jednego obywatela.Nałożono na każdego Chińczyka,na każdą wieś obowiązek
    dostarczenia określonej ilosci żelaza. Było to nędzne żelazo otrzymywane
    w piecach dymarkowych. To wówczas kraj ten najbardziej ucierpiał,bowiem do
    wytopu zużywano wszystko co daje ciepło i płomień.Wycięto lasy,spalono
    wszystko. Każdej rodzinie pozostawiono tylko jeden wok.reszta poszła na
    przetopienie. To wówczas Chińczycy nauczyli się budować paleniska
    wykorzystujące do maksimum to coś, co sie paliło.Ich pomysłowość była ogromna.
    A co do cen-zgodzę sie,że w Chinach,za równowartość naszych kilkudziesięciu
    złotych dostaniesz oryginalny wok.Był czas,że takie woki sprowadzano z Chin.
    Kosztowały około 400 złotych jak pamiętam...
  • eeela 04.07.08, 15:05
    > - miesa marynuje w szczelnie zamknieych torebkach foliowych. lepiej sie marynat
    > a
    > rozprowadza, mniej miejsca zajmuje w lodowce. latwiej "wymieszac co pare godzin
    > "
    > - ot potrzasnac torebka

    Wygodniej mi się przyrządza mięso w marynacie w misce czy salaterce, bo można
    dokładniej marynatę rozprowadzić. Ale czasami zamarynowane mięso wkładam do
    plastikowej torebki i mrożę na późniejsze wykorzystanie. Przeczytałam kiedyś w
    jakimś poradniku kucharskim, że jak chce się mięso marynować i mrozić, to lepiej
    to zrobić w tej kolejności, a nie najpierw mrozić, a potem marynować, bo mięso
    traci wtedy na jakości.


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • mloda0242 04.07.08, 15:39
    Gość portalu: ania_m napisał(a):

    > - gotuje prawie wszystko w woku (nawet klasyczne zupy)

    ja też, zakochałam się w woku trochę z przymusu bo wynajmujemy kawalerkę z
    maleńką kuchnią (kuchenka elektryczna na dwa garnki, brak piekarnika) i po
    prostu na inne patelnie nie bardzo mam już miejsce :) ale dobrze się stało,
    generalnie, jak się uprzeć w woku można zrobić wszystko wszystko! ostatnio
    robiłam hamburgery, łącznie z podgrzewaniem bułek żeby były ciepłe...

    --
    blog
  • k0m0r 06.07.08, 10:48
    Gość portalu: ania_m napisał(a):

    > pewnie nic odkrywczego,ale:
    > - wszelkie dressingi robie potrzasajac skladnikami
    > w zakreconym sloiku po dzemie

    A ja zdecydowanie polecam już trochę zapomniany dzisiaj wynalazek - moździerz.
    Genialnie robi się w nim sosy, marynaty, przyprawy, etc.
    Bardzo fajne moździerze są za 50pln w Ikei, widziałem też wczoraj naprawdę
    olbrzymi w Duce (ceny niestety nie pamiętam).

    Pozdr,
    Michał K.
    kuchnia.moblog.pl
  • Gość: piachoo IP: *.158.rev.vline.pl 06.07.08, 20:43
    > - wanilii nie przechowuje w cukrze, to kretynstwo, bo laski sie zsychaja.

    patrz, a ja zawsze myslalem, ze to po to, zeby miec cukier z aroamtem wanilii..

    wyrazy,
    piachoo
  • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 06.07.08, 23:10
    cale zeschna sie w cukrze na wior i bedzie trudno je naciac i pozbawic nasionek.
    wiem, bo sama kiedys temn blad popelnialam :)
  • Gość: pasqda IP: 87.205.113.* 04.07.08, 15:22
    Przyznaję się do stosowania dwóch metod podpatrzonych u Pascala:

    - "siekanie" orzechów przez zawinięcie ich w sciereczkę i tłuczenie
    wałkiem do ciasta,

    - wycinanie z papieru do pieczenia kółka w rozmiarze tortownicy:
    kawałek papieru mniej więcej wielkości tortownicy złożyć na pół,
    jeszcze raz na pół, potem (raz lub dwa) mniej więcej po przekątnej
    (tak, żeby tworzył rożek), przyłożyć do tortownicy tak, żeby czubek
    rożka dotykał środka tortownicy, odciąc nożyczkami to co wystaje
    poza tortownicę i voila! :) Po rozłożeniu mamy kółko o średnicy
    takiej jak tortownica.
    Mam nadzieję, że nie skomplikowałam zbytnio opisu, bo trik naprawdę
    jest prosty i przydatny :)
  • iguana1972 08.07.08, 14:12
    ...a miałam siedziec cicho - nie wytrzymałam :-))

    Dużo prościej jest rozwinięty pergamin połozyc na spodzie tortownicy, na to nałożyć boki (rondo, scianki, jak kto to sobie nazywa) potem zwyczajnie zapiać zatrzask i poobcinać nadmiar papieru zostawiając troche na "w razie co" czyli jakis 1 - 2 cm.

    Wirówka do sałaty swietnie się sprawdza do wirowania własnie umytej zieleniny, którą potem duzo przyjemniej posiekać :-)

  • mloda0242 04.07.08, 15:46
    jeszcze jedno: kiedyś kiedy jeszcze nie miałam miksera z nożami do tarcia i
    cięcia ugniatałam jajka na twardo do pasty, w garnku, takim "ugniatakiem" do
    ziemniaków metalowym z dziurkami
    --
    blog
  • rezurekcja 08.07.08, 22:32
    mloda0242 napisała:

    > ugniatałam jajka na twardo do pasty, w garnku, takim "ugniatakiem"
    do
    > ziemniaków metalowym z dziurkami

    o! musze skorzystac.


    --
    Być intruzem we własnym domu

    Wy nam mówicie: Europa. A tu, co postawimy mleko na kwaśne, to skądś
    wyłażą karzełki i szczają nam do garnków. (S.Mrożek "Z ciemności")
  • vanite 03.08.08, 17:34
    Nawet do głowy by mi nie przyszło, żeby mikser wyciągać do zrobienia pasty jajecznej. Jajka rozgniatam widelcem, albo ścieram na tarce.
  • Gość: majorka IP: *.chello.pl 04.07.08, 18:32
    To podpatrzyłam, a właściwie podczytałam u Pascala.
    Z cytryny można wycisnąć o wiele więcej soku (i łatwiej), jeżeli się
    ją przed przecięciem pokula po blacie, dociskając ręką. Od siebie
    dodam, żeby nie wkładać w to za dużo pary, bo cytryna pęknie :)
  • barnabela 10.07.08, 21:17
    Widziałam ostatnio fajną wyciskarkę w sklepie Tchibo (są w niektórych centrach
    handlowych) - miała podobną budowę jak ręczna wyciskarka do czosnku :-)
  • salsadura 04.07.08, 21:57
    Wczesniej mozna wrzucic ja na pare minut do wrzatku,bedzie jeszcze
    bardziej soczysta.
  • salsadura 04.07.08, 21:53
    Polecam"odwirowywanie"zielonej salaty w sciereczce kuchennej:-)
    Wyplukana salate klade na sciereczce,lapie konce,wychodze na pole
    (Malopolska)lub na dwor(reszta swiata;-)i pare razy "zakrecam"..
  • Gość: Ela IP: *.toya.net.pl 05.07.08, 16:03
    Do owirowywania sałaty służą specjalne suszarki. Do kupienia za
    kilkanaście (no może trochę więcej) złotych w każdym markecie.
    Chyba, że chcesz mieć jakąś super designerską, to możesz kupić w
    markowym sklepie za parę setek.
  • Gość: pasqda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 17:39
    Tak, tylko najpierw trzeba mieć miejsce w szafce na przechowywanie kolejnego
    gadżetu, a z tym zwykle jest problem.
  • k0m0r 06.07.08, 10:45
    Gość portalu: Ela napisał(a):

    > Do owirowywania sałaty służą specjalne suszarki. Do kupienia za
    > kilkanaście (no może trochę więcej) złotych w każdym markecie.
    > Chyba, że chcesz mieć jakąś super designerską, to możesz kupić w
    > markowym sklepie za parę setek.

    Owszem, tylko jak się ma małą kuchnię (jak ja), to nie kupuje się sprzętów,
    które nie są absolutnie niezbędne :) U mnie patent ze ścierką się wyśmienicie na
    balkonie sprawdza :)

    Pozdr,
    Michał K.
    kuchnia.moblog.pl
  • ensoleillement 06.07.08, 20:26
    też tak myślałam, ale niestety po zakupie wirówki okazało się, że to inna jakość
    suchości sałaty:) naprawdę warto zrobić dla niej miejsce w szafce.
    --
    We've all been raised on television to believe that one day we'd all be
    millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly
    learning that fact. And we're very, very pissed off.
  • k0m0r 07.07.08, 00:11
    ensoleillement napisała:

    > też tak myślałam, ale niestety po zakupie wirówki okazało się że to inna jakość
    > suchości sałaty:) naprawdę warto zrobić dla niej miejsce w szafce.

    Czekaj, czekaj, bo się nie rozumiemy :)
    komor.moblog.pl/wpis_galerii/380931
    Ja NAPRAWDĘ mogę kupować tylko rzeczy absolutnie niezbędne :]
  • ensoleillement 07.07.08, 00:32
    hm no teraz tym bardziej nie rozumiem:/ to ma być mała kuchnia czy gdzieś
    ukryłeś żart, którego nie widzę?:)
    --
    We've all been raised on television to believe that one day we'd all be
    millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly
    learning that fact. And we're very, very pissed off.
  • k0m0r 08.07.08, 21:36
    ensoleillement napisała:

    > hm no teraz tym bardziej nie rozumiem:/ to ma być mała kuchnia czy gdzieś
    > ukryłeś żart, którego nie widzę?:)

    No dla mnie jest ZDECYDOWANIE za mała :)
    Te szafki JUŻ są pełne... Odlicz od tego przeszklony barek i szafkę nad nim, w
    których stoją wyłącznie alkohole i szkło, a wcale dużo miejsca nie zostaje.
    A to wysokie cargo zaraz przy lodówce ma tylko 30cm szerokości i jest całe
    zapchane przyprawami, olejami, makaronami, itd.
  • bene_gesserit 09.07.08, 16:09
    Wirowka do salaty ma te ceche, ze jest pusta w srodku. Spokojnie
    wiec mozna do niej cos wlozyc i tak przechowywac.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • Gość: mała24 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.08, 09:50
    Dlaczego niestety????? Powinno być chyba-wspaniale,skoro polecasz i
    taka inna(czytaj-lepsza)jakość!
  • magaly3 09.07.08, 14:23
    salsadura napisała:

    > Polecam"odwirowywanie"zielonej salaty w sciereczce kuchennej:-)
    > Wyplukana salate klade na sciereczce,lapie konce,wychodze na pole
    > (Malopolska)lub na dwor(reszta swiata;-)i pare razy "zakrecam"..

    hmm, na pole mowisz z salata, skorzystam ze sposobu, bo ja tez na
    pole wychodze:)
  • salsadura 04.07.08, 22:02
    Sorry,ze tak na raty,ale jeszcze cos sobie przypomnialam:-).Pieczarki
    (wszystko jedno-swieze albo mrozone)najpierw calkowicie odparowac
    (do"skrzypienia")i dopiero wtedy dodac maslo,sol i
    pieprz.Niesamowita roznica!
  • smutas13 05.07.08, 18:03
    Przypomniałaś mi o pieczarkach - na Wigilię robię z nich uszka.
    Lubię krojone w kostkę. W tym celu, obrane pieczarki kroję w plastry.
    Plastry przeciskam przez stalowe sitko, takie jakiego używa się do
    krojenia jarzyn na sałatki (są do kupienia z większą i nmiejszą
    krateczką). Sprawnie i szybko.
  • Gość: ziuta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 19:25
    podpatrzone u Makłowicza:
    czosnek przed obraniem docisnąć do blatu: łupinka odchodzi jak marzenie;

    śmietanę przed wlaniem do zupy zahartować: wlać łyżką do niej nieco zupy i już:
    nie robią się farfocle;

    cebulę kroję tak: odcinam "dupkę" i stawiam na tym, kroję tam gdzie ogonek na
    pół, wtedy dopiero obieram -łatwiej odchodzą łuski. Trzymając za ogonek łatwiej
    też pokroić ;-)

    robiąc kiszone ogóraski zalewam je wrzątkiem z solą: są chrupiące ^^
  • Gość: geiger IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 19:29
    Ziemniaki na placki ziemniaczane "przekręcam" przez maszynkę do mięsa. Mam
    elektryczną, więc to minuta osiem. Palców się nie ściera, szybko, a placki -
    palce lizać - wspaniałe i zupełnie nie czuć żadnych grudek.
  • bobralus 05.07.08, 19:56
    ja je moletuje w malakserze, ale ja wlasnie uwielbiam takie tarte,
    najpyszniejsze sa takie, fajna fakturke maja, ale za leniwa jestem.
    --
    widział kto takiego kotka?
  • tepetoja 05.07.08, 22:11
  • bobralus 06.07.08, 17:49
    dziekuje ale to nie moje tylko netowe:)
    --
    widział kto takiego kotka?
  • Gość: tenże IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.08, 18:03
    nie da się w malakserze moletować ziemniaków. Moletowanie a miksowanie to
    dwa różne procesy,z tym,że ten pierwszy nie ma nic wspólnego z kulinariami,a
    przynajmniej procesami zachodzącymi w kuchni.Dla przykładu powiem,że mam dwa
    stare moletowane widelce do dziczyzny. Moletowanie to zewnętrzna obróbka
    metali,coś jak rytowanie(nanoszenie wzoru,ozdób,monogramów itp).
    Mimo wszystko najsensowniejsze jest używanie do tarcia ziemniaków
    sokowirówki.Mozna tez używac jednego z walców do przystawki do obróbki warzyw
    do niektórych maszynek do mięsa. Zelmer takie robi.Nie jest to drogie,ale
    musi byc określona maszynka do mięsa(od określonego producenta).Sokowirówka ma
    tarczę ścierną która daje takie same efekty jak ostrza tarki. Ziemniaki
    mozna przygotowywac na rożne sposoby,ale najsmaczniejsze placki są z tarki
    klasycznej.
  • Gość: jagoda IP: *.chello.pl 30.08.08, 22:22
    Masz rację, że takie są najsmaczniejsze. Ja też próbowałam różnych
    sposobów "na skróty", ale nam nie smakowały.
  • wielkie.nieba 06.07.08, 20:48
    dokładnie! - najlepsze są z tartych
    --
    Szarp pan bas!
  • Gość: ghj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.08, 22:02
    szczególnie ze startych na grubych oczkach tarki - megachrupiące!
  • Gość: pasqda1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.08, 10:51
    A ja ziemniaki przez sokowirówkę przepuszczam - potem mieszam papkę z sokiem i
    też na placki nadaje się cudownie... (cebulę zresztą też)
  • vanite 03.08.08, 17:36
    > robiąc kiszone ogóraski zalewam je wrzątkiem z solą: są chrupiące ^^
    A czy w ten sposób nie zabija się bakterii, które kiszą ogóry?
  • Gość: A:) IP: *.galileusz.3s.pl 06.07.08, 23:26
    a ja pieczarki do uszek po prostu tre na tarce do warzyw.Nie sprawia to zadnego
    problemu, mniej roboty a i w farszu jakos sympatyczniej wygladaja.
  • Gość: Basia IP: *.lubin.dialog.net.pl 06.07.08, 00:49
    Ja zawsze smażę pieczarki na brązowo-chrupiąco. Takie najbardziej mi
    smakują. Wystarczy powstrzymać się z soleniem aż będą tak wysmażone
    jak lubimy. Odsączam na papierowym ręczniku i dopiero solę. Dzieki
    temu większość wody odparosuje.
    To samo z cebulą. Jeśli ma być zeszklona i miękka to solimy na
    początku smażenia. Jeśłi chrupka i brązowa to na/pod koniec.
  • Gość: Basia IP: *.lubin.dialog.net.pl 06.07.08, 00:49
    :) Miało być odparowuje :)
  • Gość: la IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.08, 21:56
    ryż do mięsa do gołąbków - daję surowy, tylko z 10 minut moczę go
    wcześniej w wodzie. rewelka
  • bobralus 05.07.08, 22:10
    ja gotuje 10 minut w wodzie. czy jest jakas roznica w smaku oprocz oszczednosci
    2 minut potrzebnych do zagotowania wody?
    --
    widział kto takiego kotka?
  • coralin 05.07.08, 22:11
    Wystarczy umyć, wrzucic do salaterki i po godzinie w lodówce ożywa
    i jędrnieje.
  • tepetoja 05.07.08, 22:14
    a ja wszystkie składniki na placuszki ziemniaczane(ziemniaki, cebula)
    przepuszczam przez sokowirówke i są super bo bardzo drobno zmielone - jest tylko
    kilka sekund potrzebne na wymieszanie soku z miąższem który zbiera sie w
    pojemniku. W ten sposób można zrobić ich duuużą ilość a u mnie fanów tej potrawy
    jest sporo :-)))
  • aneczkai1 08.07.08, 19:30
    ja placki trę na specjalnej tarczy malaksera. Super.


    a mój sposób kuchenny- raczej porządkowy po gotowaniu to sitko z drobnymi
    oczkami super płucze się rączką prysznica
  • salsadura 06.07.08, 19:36
    Ja obrywam najbardziej zwiedle listki,przycinam koniec i zawijam w
    mokra sciereczke.Tak"zapakowana" salata laduje w lodowce na pare
    godzin...W zasadzie w taki sposob zawsze przechowuje salate.Nawet
    jesli jeszcze jest calkiem swieza i jedrna,ale np.musi pare dni
    polezec.Takze juz "napoczeta" traktuje w taki sposob.
  • k0m0r 06.07.08, 10:44
    > tak mnie naszło ostatnio, bo sezon młodych ziemniaczków z koperkiem się zaczął
    > i to jest moje pierwsze lato, kiedy nie cierpię katuszy krojenia koperku nożem
    > na desce, całej usmolonej na zielono, gałązki się wyślizgują, pokrojona natka
    > spada z deski, wysycha, potem deska do mycia, coś okropnego...

    Ja do krojenia większej ilości ziół używam siekacza - taki zamknięty cylinder z
    ostrzami i wielkim przyciskiem. Myję się go bardzo łatwo, a wszystkie posiekane
    zioła zostają wewnątrz - nie ma problemu z brudzeniem kuchni. Akurat wczoraj
    widziałem takie w Duce po 30 czy 40 pln (przeceny są).
  • mloda0242 07.07.08, 10:03
    k0m0r napisał:
    > Ja do krojenia większej ilości ziół używam siekacza

    heh no, to jest mój problem, podobnie jak Twój z tego co czytałam wyżej, ale mój
    jest jakby... większy :) po prostu moja kuchnia to około połowy Twojej, dlatego
    do momentu kupna mieszkania zakupy wszelkich dodatkowych sprzętów kuchennych
    odłożone zostają do czasu większej powierzchni :)
    --
    blog
  • k0m0r 08.07.08, 21:41
    mloda0242 napisała:

    > heh no, to jest mój problem, podobnie jak Twój z tego co czytałam wyżej, ale mó
    > j
    > jest jakby... większy :) po prostu moja kuchnia to około połowy Twojej, dlatego
    > do momentu kupna mieszkania zakupy wszelkich dodatkowych sprzętów kuchennych
    > odłożone zostają do czasu większej powierzchni :)

    A tak wogóle a propos ziół i "sposobów", to teraz nie wyobrażam już sobie gotowania bez mojego zielnika na tarasie. Jak małego balkonu byś nie miała, wygospodaruj trochę miejsca, bo naprawdę warto. Własne, świeże zioła w dużym wyborze przenoszą gotowanie w inny wymiar.
    Ja jestem akurat w tej sytuacji, że taras mam duży, więc i miejsca dosyć. Zielnik wyglądał tak:
    komor.moblog.pl/wpis/420357
    w chwili posadzenia. Teraz rosną już jak szalone i doszła kolejna wielka doniczka :)
  • mloda0242 10.07.08, 18:46
    k0m0r napisał:

    > Jak małego balkonu byś nie miała, wygospodaruj trochę miejsca, bo
    > naprawdę warto.

    w zamierzeniach będzie w nowym mieszkaniu, na razie balkonu nie ma w ogóle :)

    > Własne, świeże zioła w dużym wyborze przenoszą gotowanie w inny
    > wymiar.

    wyobrażam sobie i zamierzam tak właśnie gotować bo bardzo lubię świeże zioła, na
    razie jednak muszę ograniczać się do jednej - dwóch doniczek na maleńkim
    parapecie; zazdroszczę :)
    --
    blog
  • jagoda85 30.08.08, 22:30
    A co z mszycami? Kiedyś miałam zielnik na balkonie, ale niestety
    wszystkie zioła musiałam wyrzucuć, bo dobrały się do nich mszyce, a
    pryskane przeciw mszycom nie nadają się do jedzenia. Poza tym mam
    jeszcze pytanie, co robić, żeby bazylia ładnie rosła? Mam bazylię na
    działce, ale nie chce za dobrze rosnąć.
  • bene_gesserit 31.08.08, 01:26
    Moj ojciec, ogrodnik-amator, pryskal mszyce wywarem z tytoniu.
    Ostatnio gdzies przeczytal o pryskaniu roztworem Coca-Coli
    (rozcienczenie 1:2 do 1:5 - zalezy, ile jest robali) i byl bardzo
    zadowolony z rezultatow.
    A bazylii trzeba bardzo duzo slonca i chyba kwasnej raczej gleby.
    Noi jesli ma byc mocno aromatyczna - regularnie podszczypuj paczki
    kwiatowe.

    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • ampolion 06.07.08, 19:01
    Krojenie czy siekanie natki?
    Siekam tasakiem lub szerokim nożem na odpowiednio dużej desce, nigdy nie mam
    problemów.
    --
    "Ci, ktorzy wiedza - nie mowia.
    Ci, ktorzy mowia - nie wiedza"
  • ampolion 06.07.08, 19:03
    Przycinam fasolkę szparagową kuchennymi nożyczkami. Szybciej i precyzyjniej.
    --
    "Ci, ktorzy wiedza - nie mowia.
    Ci, ktorzy mowia - nie wiedza"
  • aniutek 06.07.08, 20:05
    tarta bulka- nie tre ale wkladam do torebki plastikowej, te do
    nastepnej i wlae tluczkiem do miesa

    tluke kotlety przykrywajac je uprzednio folia spozywcza

    czosnek- cala gowke- odkrawam koncowke ( te z wlosami) i moazdze
    nszerokim nozem, pozniej postepuje tak smao z poszczegolnymi
    zabkami, obieram i siekam, zamiast praski do czosnku dodaje lyzeczke
    soli i rozcieram na mase ( nozem lub lyzka drewniana)


    wlaszczyzne kupuje na wage, obieram, tre w food processorze,
    zamrazam w torebce zip lock, gdy gotuje zupe dodaje kilka garsci.
    wszystkie warzywa zostaja zjedzone :)

    cytryne przed wycisnieciem gniate, wyciskajac podkladam dlon aby
    wylapac pestki.

    placki kartoflane robie w blenderze ( mikserze) najpierw wrzucam
    jajko do niego stopniowo cwiartki ziemniakow, cebule, make- szybko i
    bezkrwawo.
    --
    "When people show you who they are, believe them the first time." -
    Maya Angelou
    www.serce-malwiny.pl/index.php
    Zuza i Lukasz
  • ampolion 09.07.08, 04:37
    Tarta bułka nie musi być tarta - można ją spreparować z małych kawałków w
    blenderze. Nie musi też być bułką - mogą być krutony albo krakers...
    --
    "Ci, którzy wiedzą - nie mówią.
    Ci, ktorzy mówią - nie wiedzą"
  • salimis 07.07.08, 15:29
    ampolion napisał:

    > Przycinam fasolkę szparagową kuchennymi nożyczkami. Szybciej i precyzyjniej.

    Ja tak robię z agrestem gdy trzeba poobcinać końcówki
    --
    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/d9ad1b4ec0ef8561.html
  • Gość: lucja IP: *.chello.pl 06.07.08, 22:46
    Zawsze kupuje wieksza ilosc marchewki ,kilka korzeni pietruszki, troche natki selera i por. Marchew i pietruszke scieram na tarce jarzynowce dodaje pokrojony por oraz natke i dziele na porcje do mrozenia .Idealne do zup -zawsze pod ręką i ogromne ulatwienie.
    Gotuje tez w duzym garnku cale buraki troche sole. po ugotowaniu zalewam zimna woda i skorka sama schodzi. Wszystko scieram na tarce jarzynowce ,dodaje sól,pieprz,troche oliwki i kwasek lub ocet do smaku .Zagotowuje w malych sloiczkach po dzemie.Super gotowa jarzynka lub dodatek do barszczu ukrainskiego ( puszka gotowej fasolki + sloik buraczkow ,wloszczyzna z zamrazarki do tego tylko smietana i ziemniaki .Obiad blyskawiczny . Oszczedzam czas i gaz i raz na kilka tygodni mam wiecej roboty . Zreszta mąż bardzo chętnie uciera warzywka.
  • mhr-cs 07.07.08, 10:43
    mloda0242
    masz duzo odpowiedzi tego zrozumial
    nawet ba- polecil mrozony(bo mozna kruszyc)
    a wiec tez tak zrozumial
    ktos inny tez podal podabna odpowiedz,

    ale jak bys od razu napisala co do czego chcesz
    i ze szukasz przyrzadow kuchennych
    byloby proste,ale konkretne
    -suszarki do salatek???
    -mielenie ziol(okropnosc)bo to najlepiej tylko ostrym nozem
    -a te odpowiedzi z sokowirowki placki ha,
    -na pyzy mozna,dobry sposob
    pozdrawiam
  • mloda0242 07.07.08, 12:06
    mhr-cs napisała:

    > mloda0242
    > masz duzo odpowiedzi tego zrozumial
    > nawet ba- polecil mrozony(bo mozna kruszyc)
    > a wiec tez tak zrozumial
    > ktos inny tez podal podabna odpowiedz

    nie napisałam że szukam przyrządów kuchennych bo nie szukam przyrządów
    kuchennych, z resztą, nieważne, prezentujesz całkiem niezły poziom abstrakcji :)
    --
    blog
  • mloda0242 07.07.08, 12:16
    i jeszcze:

    żeby cebula nie rozwalała się podczas krojenia w półplasterki (często
    poszczególne łuski "ślizgają się" względem siebie) w połówkę obranej cebuli
    wbijam wykałaczkę tak, żeby dotknęła deski; potem kroję z jednej strony do
    wykałaczki, obracam i kroję tak samo z drugiej, na końcu zostaje jeden cienki
    półplasterek z wykałaczką w środku - wyjmuję ją i już

    to stare pewnie jak świat: żeby łatwo obrać ze skórki sparzonego pomidora przed
    zalaniem wrzątkiem delikatnie nacinam na czubku krzyżyk - po wyjęciu z wody
    skórka w miejscu nacięcia odstaje, łatwo ję wtedy chwycić i jednym ruchem zdjąć

    i na koniec: spodobał mi się pomysł tłuczenia suchych bułek wałkiem - sama trę
    w mikserze z nakładkami trącymi ale wałek to mniejszy nakład angażowanych
    sprzętów; dodam tylko że nic się nie dzieje, jeśli do suchych bułek wpadnie mi
    czasem kilka kromek suchego chleba
    --
    blog
  • mloda0242 07.07.08, 12:18
    sorry aniutek za pomyłkę :)
    --
    blog
  • eeri 07.07.08, 15:26
    Tak a propos wykałaczek- idealnie nadają sie do krojenia biszkopta na tort.
    Wystarczy wbić je w ciasto na odpowiedniej wysokości po całym obwodzie (jak
    korona cierniowa) i wzdłuż nich przeciąć tort na pół, czy na 1/3.
    --
    Kto ma myszkę ten ma władzę!
  • janek53 07.07.08, 15:51
    Podazajac za .. wykalaczkami. Aby solniczka nie zaklejala sie od
    wewnatrz, nalezy wlozyc do srodka 3-4 wykalaczki. Drewno bedzie
    absorbowalo wilgoc z soli a podczas solenia, wykalaczki beda stukaly
    w pokywke od wewnatrz oczyszczajac otworki.
  • momas 07.07.08, 15:56
    podobnie sprawdzą się ziarenka ryżu. wystarczy kilka. oczywiście -
    otwór solniczki powinien być mniejszy od ziarenek.
    --
    Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
  • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 07.07.08, 16:14
    wow, naprawde posiada ktos z was i uzywa SOLNICZKI?
    takiej z prawdziwego zdarzenia z malmi dziurkami na NaHCl? ta ten kompletnie
    chemiczny proszek jadacy chlorem? wrrrrrrrr.
    serdecznie polecam sole kamienne nieczyszczone gruboziarniste, koszerne, morskie
    recznie panwiowane, fleur de sel (choc on drogi, nie przecze), maldon salt itp.
    solniczka sie do nich kompletnie nie nadaje - bardziej mlynek, badz mozdziez.
    fleur de sel, maldon salt i inne "w platkach" nabieramy palcami.
    roznica w smaku i aromacie w porownaniu z chemicznym mialkim syfem za 2zl/kg w
    woreczku po prostu KOLOSALNA. polecam wyprobowac.
    i przy najblizszej okazji wyp.....c solniczke :)
  • momas 07.07.08, 16:23
    Tak. Ja używam solniki i wcale nie zamierzam jej wyrzucać.
    Używam tego...
    e-zdrowie.abc24.pl/default.asp?kat=16629&pro=96239
    Zresztą postwienie pudełka na ładnie nakrytym stole nie uważam za
    szczyt elegancji.
    No, ale co kto lubi....
    --
    Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
  • lucerka 10.07.08, 09:32
    Ania, sorry, ze tak cie mecze co watek, ale powiedz mi, gdzie ty te sole kupujesz?

    > serdecznie polecam sole kamienne nieczyszczone gruboziarniste, koszerne, morski
    > e
    > recznie panwiowane, fleur de sel (choc on drogi, nie przecze), maldon salt itp.

    Karstad?
    --
    сиськи ( . Y . )
  • Gość: k IP: *.lodz.mm.pl 12.07.08, 19:26
    sól ma wzór: NaCl (bez żadnego H, taki związek jaki podałaś w ogóle nie ma
    szansy istnieć)

    A ta sól sól to jednak taka chemia nie jest. Może być tam mniej chemii niż w
    tych cudach co wymienilaś. Ale nie ważne. Niech każdy stosuje co che. jednak nie
    twórzmy stworów typu NaHCl (HCl to kwas solny - zupełnie coś innego niż NaCl)
  • Gość: tenesmos IP: 80.50.239.* 25.07.08, 17:14
    Już ktoś dalej zauważył, że każda sól to NaCl (a na pewno nie
    NaHCl), ale dodam jeszcze od siebie, że faktycznie gruboziarnista
    sól jest lepsza, ale to nadal NaCl tylko nierafinowany. Nigdy też
    nie wyczułem w soli chloru, jeśli ktoś wyczuł, to najwyraźniej zły
    produkt zakupił.

    Dodam też, że mówienie o jedzeniu, że jest chemiczne w negatywnym
    znaczeniu, jest jakąś pomyłką, bo jedzenie to sama chemia - wszystko
    wszak jest z cząsteczek zbudowane. A te osoby mają zapewne na myśli
    dodatki syntetyczne w żywności. No cóż - drobna sól kuchenna się do
    nich nie zalicza, bo to nadal naturalny produkt - tyle, że
    pozbawiony elementów organicznych.
  • Gość: hhh IP: *.airmax.pl 30.08.08, 23:50
    NaCl, a nie NaHCl i rozdrobniona nie jest bardziej szkodliwa niz
    kamienna
  • magdalena2lbn 08.07.08, 21:25
    Nobel za wszystkie pomysly wykorzystania wykalaczek (podwojny za
    krojenie biszkoptu)
    --
    .....uderz w nożyce,a stół się odezwie.....;)
  • momas 07.07.08, 16:38
    Nie musisz mi współczuć. Wiesz jak się tę sól otrzymuje?
    Na marginesie - w mojej kuchni używam sporo E100


    Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
  • spacey 07.07.08, 16:44
    Gość portalu: ania_m napisał(a):

    > a ja na stole stawiam mlynek. badz opakowanie fleur de sela,
    ktore jest samo w
    > sobie dla mnie dostatecznie eleganckie :)

    jeśli na opakowaniu "fleur de sela" zostawisz metkę z ceną, będzie
    jeszcze bardziej elegancko :-)

    > do niektorych potraw podaje czarna sol z haiti i czerwona z
    balearow w szklanyc
    > h
    > malutkich miseczkach. perfumuje sole sama wg przepisow jamie
    olivera. rowniez t
    > e
    > wedruja na stol w otwrtych malych naczyniach :)

    musisz koniecznie spróbować perfumować sole według przepisów
    Dolce&Gabbana albo Armaniego. Jamie jest bardzo passe :-(
  • janek53 07.07.08, 16:50
    NaHCl? ta ten kompletnie chemiczny proszek jadacy chlorem? – ania_m

    Przyznam, ze nie wiem skad sie wzial ten wodor w Twojej soli. Dodam,
    ze WSZYSTKIE sole to NaCl.

    Jestem totalnym zwolennikiem soli grubej ale wszystko zalezy do
    czego. Uzywam glownie soli z Maladon (24 euros/kg ... jakies 80
    zlotych/kg):

    www.mipunto.com/venezuelavirtual/images/foto/430_sucre_montana_sal.gif

    ale do Tego typu zastosowan (powszechnych w Hiszpanii):

    img259.imageshack.us/img259/6184/img00054zb2.jpg
    .. zup, sosow, etc.

    Prosze powiedz mi jak zastosowac ta sol do solenia piersi z kurczaka
    tuz przed jej panierowaniem. Palcami tez mozna ... i czym innym tez.
    Masz racje. Nie uzywaj solniczek.
  • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 07.07.08, 17:17
    tez nie wiem, skad mi sie wodor w mojej soli wzial :)
    wiem, ze wszystkie sole to NaCl, tyle tylko, ze niektore skladaja sie w 100% z
    NaCl, a inne nie. i ta odrobina domieszek robi wlasnie wielka roznice.
    sol z maldon jest swietna, mam przywiezione w prezencie platki soli, ale za te
    24 euro kilo fleur de sela dostaniesz nieomal, wiec rowniez nie bralabym jej do
    gotowania kartofli.
    natomiast kupuje u siebie u wlocha gruboziarnista, nieprzerabiana sol morska z
    sycylii za 1,50 za 0,5 kg- ta leci do gotowania ziemniakow (jesli akurat nie na
    sicie na parze), jajek i makaronu.
    fleur de sela i platki maldona MUSISZ nabrac palcami, zadna solniczka nie
    pomoze. nie mam z tym najmniejszego problemu.
    na stole stawiam mlynek z szarawa gruboziarnista, jesli ktos sie uprze.
    reszte soli nabieramy palcami. taka jest uroda soli w platkach, perfumowanych i
    kolorowych (np czerwonej z hibiskusem z majorki) i jesli komus to
    "nieelegancko", to niech poda indywidualne miseczki dla kazdego goscia. innaczej
    sie nie da.
    dla mnie solniczka z mialka sola, ktora ja nazywam roboczo "chemiczna" i
    klasyczna pieprzniczka, taka z jedna dziurka, napelniona w okolicach 1998 roku
    pieprzem zmnielonym stawiane na stol, kiedy przyjda goscie jest absolutnym
    kulinarnym faux pas, ale w kazdym domu panuja oczywiscie inne zasady.
    normalna sol mialka smierdzi mi okrutnie i w zyciu do niczego jej bym nie uzyla.
    ale dla mnie sol to PRZYPRAWA, a nie dosalacz. moje sole roznia sie znacznie
    aromatem i stopniem slonosci.
    kto po prostu kupuje byle jaka sol (czytaj - jaka akurat byla w sklepie), bo
    "lubi slono", ten i tak tego nie zrozumie.
    reszcie proponuje jeszcze raz poeksperymentowac z sola, roznice sa naprawde
    kolosalne.
    konczmy dyskusje, bo chyba watek ku temu nieodpowiedni.
  • spacey 07.07.08, 17:56
    Gość portalu: ania_m napisał(a):

    > 24 euro kilo fleur de sela dostaniesz nieomal,
    (ciach)
    > fleur de sela i platki maldona MUSISZ nabrac palcami,

    (ciach)

    > dla mnie solniczka z mialka sola, ktora ja nazywam
    roboczo "chemiczna" i
    > klasyczna pieprzniczka, taka z jedna dziurka, napelniona w
    okolicach 1998 roku
    > pieprzem zmnielonym stawiane na stol, kiedy przyjda goscie jest
    absolutnym
    > kulinarnym faux pas, ale w kazdym domu panuja oczywiscie inne
    zasady.

    co dom, to obyczaj. u mnie na przykład faux pas jest pozowanie na
    znawce, podczas kiedy notorycznie popełnia się blłąd w nazwie
    produktu. próbowałem ci to subtelnie dać do zrozumienia w
    poprzednim wpisie, ale to "fleur de sela" zostanie ci chyba na
    zawsze.
  • mloda0242 07.07.08, 18:26
    spoko, damy radę :)

    kolejny "sposób": do ususzonych bułek na bułkę tartą zawsze staram się dorzucić
    kilka kromek chleba, zwykłego, razowego, pełnoziarnistego, jaki akurat miałam -
    fajna tarta bułka wychodzi :)
    --
    blog
  • jo39 07.07.08, 19:37
    tylko trzeba szybciej zuzyc, bo ma niestety wieksza sklonnosc do
    plesnienia.
    Inne sposoby, tak na szybko: do gotowania ziemniakow dodac to maslo,
    ktore by sie dodalo po odcedzeniu - nie kipia i szybciej dochodza;
    do gotowania ryzu i makaronu do wody dodac poza sola przyprawy; do
    plukania kalafiora i brokulow dodac octu, zeby ew robaki opuscily
    gospodarza
  • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 07.07.08, 20:04
    dzisiaj wyczytalam w przepisie na tajine z kurczaka, ze kawalki ptaka nacieramy
    sola i wkladamy do wody (tylko tyle, zeby przykrylo) z lyzka octu. zostawiamy na
    15 - lepiej na 1h. dalej postepujemy normalnie, suszymy recznikiem papierowym,
    smazymy itp.
    faktycznie jest roznica.
  • mloda0242 07.07.08, 20:58
    jo39 napisała:

    > do gotowania ryzu i makaronu do wody dodac poza sola przyprawy

    do wody w której gotuję kalafior dodaję zawsze kilka sporych kropel oleju,
    wychodzi sprężysty

    > do plukania kalafiora i brokulow dodac octu, zeby ew robaki >opuscily
    > gospodarza

    też to stosuję, tylko zamiast octu u mnie jest sól - namaczam na godzinkę w
    mocno słonej wodzie przed gotowaniem
    --
    blog
  • Gość: nikagda IP: *.chelmnet.pl 07.07.08, 21:58
    Cebulę przed siekaniem wkładam na kilka minut do zamrażarki - od razu mniej łez
    się leje :)
  • mloda0242 08.07.08, 09:40
    muszę tego spróbować, może podziała lepiej niż sposób który ja znam a który
    działa tak sobie szczerze mówiąc: krojenie cebuli na mokrej desce
    --
    blog
  • nikagda 08.07.08, 13:03
    Działa całkiem nieźle, tylko trzeba dać cebuli chwilę, żeby była naprawdę dobrze
    schłodzona do samego środka.
  • Gość: Karolina IP: *.adsl.alicedsl.de 08.07.08, 23:14
    Znam lepszy pomysl, nabrac do ust wody i tak trzymac podczas krojenia cebuli, na
    100% dziala.
  • barnabela 10.07.08, 21:48
    Tak samo działa trzymanie mocno w zębach kawałka chleba, naprawdę. Swoją drogą -
    ciekawe, dlaczego to działa??
  • Gość: ania_m IP: *.pools.arcor-ip.net 10.07.08, 22:13
  • Gość: staromodniś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.08, 14:59
    nie placze sie gdy cebule kroi sie obok zapalonej swiecy lub palnika gazowego
  • janek53 08.07.08, 19:31
    Temat cebuli byl poruszany wiele razy. Np. tutaj:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=46476654&a=46486474
    Z drugiej strony, ania_m "ma klase". Ta swoja. Mnie sie podoba
    chociaz nie jestem pewny czy chcialbym ja widziec w kuchni. I wina
    (te do picia)?

    J_53
  • ag.n 08.07.08, 20:38
    Przeczytane w serwisie z przepisami: makaron gotować dosłownie 2-3 minuty, po
    czym wyłączyć gaz i zostawić do odstania na mniej więcej tak długo, jak jeszcze
    by się miał gotować. Wspomnianej tam różnicy w smaku nie czuję, ale jest to
    świetny sposób na przywieranie.
  • Gość: Ela IP: *.lublin.mm.pl 09.07.08, 20:21
    Bułka tarta
    ------------
    Rumienię bułkę tartą w większej ilości,studzę i przekładam
    do szczelnego słoika.
    Gdy jest mi potrzebna oszczędzam na czasie:topię tylko masło
    iposypuję gotową bułką np.kalafiora.
  • nieskorzanka 09.07.08, 20:53
    Robiąc gołabki z kapusty główkę kapusty zamrażam (2-3 dni w
    zamrażarce), dzięki temu omija mnie kłopotliwe sparzanie liści.

    --
    "Kobiety tylko dlatego tak się stroją, że u mężczyzny jest lepiej
    rozwinięte oko niż rozum."
  • Gość: mamas IP: *.toya.net.pl 09.07.08, 21:54
    Przepraszam, a co daje to zamrażanie,? bo jakoś nie kumam...
  • bene_gesserit 09.07.08, 22:04

    Woda zamarza w komorkach lisci, tworzac krysztalki, ktore
    rozsadzaja komorki. Dzieki temu liscie robia sie 'klapciate' i
    elastyczne, wiec nie trzeba sie babrac w sparzanie. Swietny pomysl.

    --
    W szczególności np. Skłodowska Curii też siedziałaby w jaskini
    gdyby nie jej mąż.
  • smutas13 10.07.08, 13:54
    nieskorzanka napisała:

    > Robiąc gołabki z kapusty główkę kapusty zamrażam (2-3 dni w
    > zamrażarce), dzięki temu omija mnie kłopotliwe sparzanie liści.
    >

    Przy najbliższej ochocie na gołąbki- wypróbuję.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka