Dodaj do ulubionych

Jak wyglada wigilia na

16.11.08, 14:08
..Wyspach, w Irlandii, Szwecji, we Francji itd. Jeździcie, macie rodziny,
znajomych, którzy wyemigrowali? Jak spedzają oni świeta na obczyznie? Jakie
potrawy zaadoptowali od "tubylców"? Proszę o podzielenie sie ze mną ta wiedzą :)
Edytor zaawansowany
  • eeela 16.11.08, 14:47
    Ja mam wokół siebie tak zmiksowane towarzystwo, że każdy ma trochę inne święta.
    Autochtoni, rzecz jasna, jadają pieczonego indyka i pudding z lodami brandy.
    Taka dobrze przyrządzona tubylcza kolacja bożonarodzeniowa to jest poezja. My w
    tym roku mamy miksturę: robimy pierogi z kapustą i grzybami, jakąś smażoną rybę,
    krokiety i barszcz, a do tego posole, tamales i indyka w sosie mole. A 23
    grudnia wychodzimy na kolację do restauracji ze znajomymi, co też jest tutaj
    stałym obyczajem - uroczyste kolacje z okazji świąt nie są ograniczone do
    rodziny i najbliższych. Tuż przed świętami wychodzi się na takie kolacje na
    miasto, a tuż po świętach zaprasza się przyjaciół na świąteczne dojadanie :-)


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • afrozyna 16.11.08, 14:51
    Aaaa, wnoszę żes mieszkanka Wysp Brytyjskich, to informacje z pierwszej ręki. Dzięki
  • dominikjandomin 16.11.08, 21:23
    eeela napisała:

    > Autochtoni, rzecz jasna, jadają pieczonego indyka i pudding z lodami brandy.
    > Taka dobrze przyrządzona tubylcza kolacja bożonarodzeniowa to jest poezja.

    Poczekaj, tu mnie zaciekawiłaś.

    KOLACJA?

    Nie obiad na 25?

    No i - lody z brandy do puddingu? Nie masło? Ale pudding nadal na ciepło?

  • eeela 16.11.08, 22:00
    Kolacja z przyjaciółmi 23 poza domem, 24 domowa uczta wigilijna
    polsko-meksykańska, 25 leniuchowanie, 26 przyjaciele na obiedzie u nas, żeby
    zagospodarować resztki ;-)

    Tak właśnie jest tu przyjęte - możliwie najkrócej przed świętami wychodzi się na
    kolację z bliskimi znajomymi/przyjaciółmi/dalszą rodziną - czyli z tymi, z
    którymi nie spędza się samych świąt, ale wciąż ma ochotę się je razem jakoś
    obejść. 25 grudnia dla autochtonów to jest po prostu tradycyjny
    bożonarodzeniowy obiad w gronie rodziny. 26 jest dniem przyjmowania gości lub
    odwiedzania przyjaciół.

    Pudding zdecydowanie z lodami brandy. Pudding ciepły, lody zimne :-)

    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • Gość: miu IP: *.fbx.proxad.net 16.11.08, 16:06

    Piszemy artykul? :)
    Czy wspolautorzy moga liczyc na wierszowke? ;))))
  • afrozyna 17.11.08, 20:45
    Artykuł? Niezupełnie ale te klimaty:)
    Współautorzy oczywiscie moga liczyć na wierszówkę ale.. żródło informacji to
    jeszcze nie współautor :))
  • Gość: miu IP: *.fbx.proxad.net 18.11.08, 11:34
    W tym wypadku zrodlo informacji, czyli forumowicz, musi usiasc przed
    ekranem, wystukac tekst, zdecydowanie nalezy sie mu sie jakas
    nagroda chocby moralna satysfakcja ;)
    Przynajmniej powiedz dla kogo ludziska pisza, to sobie
    obejrza/posluchaja :)
  • rozyczko 16.11.08, 17:39
    na emigracji jestesmy juz od '93 roku i nigdy nie spedzalismy Bozego Narodzenia
    w Polsce. Ze Stanow bylo za daleko i ...za drogo. W Anglii z reszta ostatnio
    zrobilo sie podobnie, jesli chodzi o ceny biletow :/

    Wigilie zawsze spedzalismy z polskimi znajomymi i bylo raczej tradycyjnie :
    rybka(raczej nie karp), sledzie, pierogi, makowiec, barszcz, uszka, etc.
    W Boze Narodzenie to juz byla zupelnie inna "spiewka". Dlugo mieszkalismy w
    Stanach w miasteczku studenckim i co roku organizowalismy skladkowy obiad
    swiateczny. Oczywiscie obowiazkowo byl indor pieczony(mnia!), slodkie
    ziemniaczki i fasolka szparagowa.
    Byl rowniez fruit cake - cos w rodzaju naszego keksu, tyle ze duzo ciezszy i
    bardziej naladowany owocami. Osobiscie go nie lubie.
    Poniewaz brac studencka byla bardzo miedzynarodowa, wiec mielismy przeglad z
    calego niemal ze swiata! Byla salatka warzywna zwana "ruska", kurczaki w sosie
    mole, szweckie sledzie, koreanska kimchi, peruwiankie seviche ... i cala masa
    innych rzeczy.
    Podobnie bylo rowniez na przyjeciu bozonarodzeniowym organizowanym przez
    promotora mojego meza dla studentow. Gospodarze przygotowywali amerykanskie
    jedzenie, a goscie przynosili swoje narodowe dania. Bylo bardzo ciekawie.
    Od 4 lat mieszkam w Anglii. Wigilie najczesciej spedzamy w naszym malym 2+1
    gronie. W pierszy dzien swiat najczesciej przychodza do nas nasi przyjaciele z
    dzieciakami. Jest bardzo rodzinnie.
    My pieczemy indora - idealne danie na duza grupe ludzi,pieczone ziemniaczki,
    pasternak i marchewka (mniam!). Ciasta sa typowo polskie : makowiec, piernik.
    Inni przynosza salatki, trunki i inne slodycze.

    To tak na szybko :) Jak masz jakies konkretne pytania ...to pytaj :)
  • anuteczek 16.11.08, 18:23
    Południowa Anglia
    W mieście, w którym mieszkamy jest około 20 tysięcy Polaków,więc nie brakuje
    polskich produktów. Boże Narodzenie i Wielkanoc są u mnie w domu typowo polskie,
    Wigilia i śniadanie wielkanocne w polskim gronie (my 2+2, siostra + chłopak +
    mnóstwo rozbitków, którzy nie mają się gdzie podziać) ostatnio przy wielkanocnym
    stole siedziało 18 osób.
    Jestem dość ortodoksyjna jeśli chodzi o świąteczne menu, wszystko musi być
    domowe, nie korzystam z gotowców. Na wigilijnym stole obowiązkowo będą karpie
    smażone i faszerowane po żydowsku, śledzie marynowane i w oleju rzepakowym, ze
    względu na męża śledzie po litewsku, barszcz czerwony z uszkami, pierogi z
    kapustą i grzybami, ryba po grecku, półmisek z wędzonymi rybami, kompot z suszu,
    kutia. Polska pasterka jest o 21, więc po powrocie z pasterki ciasta - sernik,
    makowiec, pierniczki.
    W pierwszy dzień świąt dojadanie powigilijne i do tego pieczone mięsa,
    koniecznie pasztet domowy i bigos, jakieś sałatki.
    Drugi dzień świąt spędzimy w mieszanym międzynarodowym towarzystwie w
    zaprzyjaźnionym pubie na zadupiu z przepysznym jedzeniem i jeszcze lepszym
    grzanym winem.
    Jeśli masz jakieś pytania pisz :)
    --
    TRUDNA CIĄŻA
  • afrozyna 17.11.08, 20:58

    Jej jaka kopalnia wiedzy:)

    Tak się domyślałam, że w Anglii nie ma problemu z polskimi produktami i polskimi
    potrawami na świeta.
    A cóż to takiego karpie faszerowane po żydowsku? To z Polski?

















  • anuteczek 18.11.08, 12:20
    Z polskimi produktami w Anglii generalnie nie ma problemu, ale też nie jest
    łatwo, bo wybór jest niewielki i jest się skazanym na np. gotową masę makową i
    przerośnięte ogromne karpie ;). Z roku na rok jest coraz lepiej i coraz większy
    wybór. O wiele trudniej było zorganizować taką wigilię w Antwerpii czy
    Amsterdamie kilka lat temu:)
    Karp faszerowany po żydowsku to oczywiście z Polski, szczerze pisząc nie
    widziałam tego nigdzie poza moją rodziną, mnóstwo roboty, ale za to efekt
    rewelacyjny.
    Umytego karpia trzeba pokroić w dzwonka uważając by nie uszkodzić skóry,
    następnie delikatnie wykrawa się mięso i filetuje, mięso trzeba przepuścić przez
    maszynkę do mielenia, dodać namoczoną w słodkim mleku bułkę, rodzynki i dużo
    pietruszki, następnie farsz wkłada się w skórę i gotuje na parze, po ugotowaniu
    zalewa galaretą (u mnie w domu robi się ją z wywaru rybnego).
    pozdrawiam
    a
    --
    TRUDNA CIĄŻA
  • rozyczko 16.11.08, 18:40
  • afrozyna 17.11.08, 20:54
    Dzięki za bogaty opis tradycji. Ciekawi mnie ten pasternak. Wiem, ze jest
    podobny do naszej pietruszki i czy to nie jest szewdzki zwyczaj? Jak go
    przyrządzaćie tj. pasternak?
  • dominikjandomin 18.11.08, 10:40
    afrozyna napisała:

    > Dzięki za bogaty opis tradycji. Ciekawi mnie ten pasternak. Wiem, ze jest
    > podobny do naszej pietruszki i czy to nie jest szewdzki zwyczaj? Jak go
    > przyrządzaćie tj. pasternak?

    Kiedyś był i w Polsce popularny, sami go mieliśmy w ogródku. Od pietruszki o
    wiele smaczniejszy.
  • veeto1 16.11.08, 18:56
    afrozyna napisała:

    > Jakie potrawy zaadoptowali od "tubylców"? Proszę o podzielenie
    sie ze mną ta wiedzą : )

    O, to coś nowego! Wiedziałam, że można zaadoptować dziecko, ale
    potrawy ???
  • dominikjandomin 16.11.08, 21:30
    veeto1 napisała:

    > afrozyna napisała:
    >
    > > Jakie potrawy zaadoptowali od "tubylców"? Proszę o podzielenie
    > sie ze mną ta wiedzą : )
    >
    > O, to coś nowego! Wiedziałam, że można zaadoptować dziecko, ale
    > potrawy ???

    Jak można zaadoptować, czyli usynowić psa, to można zapewne i pieczeń...
  • afrozyna 17.11.08, 21:04
    Oj, z poczuciem dystansu i humoru to chyba tu nie najlepiej :)
  • dominikjandomin 18.11.08, 10:41
    Wiesz, przedmówczyni chodziło o częsty błąd: adAptować - adOptować. Różnica
    jednej literki a znaczenie inne...
  • Gość: Gosc IP: *.bredband.comhem.se 17.11.08, 10:13
    Szwecja.Mieszkam tu od baaaardzo dawna.Typowa szw.wigilja:szynka pieczona w
    piecu a pod koniec wysmarowana musztarda i posypana bulka tarta i ponownie do
    pica.Musze powiedziec,ze to dosc dobre.Poza tym,male okragle kuleczki z
    mielonego pieczone w piecu lub na patelni(notabene wsuwaja to przez okagly
    rok,wiec nie wiem dlaczego akurat to musi byc)Nastepnie-kapusta brazowa.Czyli
    smazona z dodatkiem takim slodkim syropem.Oczywiscie surowa.Kiszona jest tu
    bardzo malo znana.Sledzie z cebula i jakies tam jeszcze(nie lubie ich)Malutkie
    kielbaski podsmazane.I salceson,ktory jest specjalnie produkowany na swieta.Dosc
    zjadliwy,ale cena nie mala.No i tez musza byc tradycyjnie ciasteczka w roznych
    ksztaltach swiatecznych,ktore sa bardzo brazowe bo masa w nich cynamonu.Nie
    lubie tego.Pija jeszcze do tego tzw.GLOG.Kupuje sie ten glog z alkoholem lub bez
    i dosypuja do tego rodzynki i migdaly.Podgrzewa sie to i pije z malych
    szklaneczek.A wiec w sumie zadna rewelacja z ta tradycja w tym kraju.Z reszta
    tak jak wszystko w tym kraju.Dzis jestem szczesliwa,ze mam meza polaka i robie
    swieta po polsku a na dokladke mamy jeszcze pare pol. sklepow gdzie wszystko
    mozemy kupic.
  • afrozyna 17.11.08, 21:05
    Dzięki za Szwecję :) Ta szynka to oczyfffwiście mięso a nie wędlina, tak? To sie
    jakoś nazywa?
  • anuteczek 18.11.08, 12:23
    sądzę, że chodzi tu o następujące rozróżnienie - szynka nieprzerobiona jeszcze w
    wędlinę, czyli surowa, niezapeklowana, taka którą da się upiec lub dopiero
    przerobić na wędlinę :)
    --
    TRUDNA CIĄŻA
  • eeela 18.11.08, 11:59
    O, przypomniało mi się, że pisałam o świętach na blogu trzy lata temu :-)

    ju.blox.pl/2005/12/Merry-Christmas.html
    ju.blox.pl/2005/12/Christmas-parties.html
    I dwa lata temu:

    ju.blox.pl/2006/12/Swieta.html
    ju.blox.pl/2006/12/Kapusta-Ble.html
    I rok temu :-)

    ju.blox.pl/2007/12/Wpisy-beda-pozniej.html
    ju.blox.pl/2008/01/Rzeki-plynace-zubrowka.html
    Cholera, to w tym roku też coś muszę napisać!
    Napiszę na pewno, bo będzie to pierwsza mieszana, polsko-meksykańska wigilia :-)


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • mhr-cs 18.11.08, 12:23
    nie tylko w bawarii,
    wiele regionow niemiec je te kielbaski z kapusta,
    u nas zawsze karp w wywarze(nigdy nie smazony)
    kartofle i czerwona kapusta,
    tradycja tu czy tam,nam on smakuje
    nawet jak tu mieszkam tyle lat,

  • tequilkuk 19.11.08, 14:30
    W Danii tradycyjna kolacja wigilijna to pieczona kaczka albo ges albo indyk
    albo wieprzowina (taka ze slonina na wierzchu ktora sie nacina w paski i wciera
    w nia sol tak ze wychodzi chrupka skorka). Do tego brune kartofler czyli
    ziemniaki w karmelu, brazowy sos i czerwona kapusta. Na deser deser z ryzu Ris á
    l`amande : specjalny roz gotowany na mleku, ostudzony wymieszany z bita smeitana
    i platkami migdalowymi. W deserze jest zawsze jeden migdal caly - znalawca
    migdalu dostaje prezent, zwykle pudelko czekoladek lub jaks inna slodkosc.
    Pierwsze swieta mialam straszny klopot z przekonaniem rodziny do jedzenia kaczki
    w wigilie - mama praktycznie musiala miec dsypense od papieza. Teraz sami sie
    upewniaja ze bedzie kaczka :)
  • tequilkuk 19.11.08, 14:41
    A w pierwszy dizen swiat zaprasza sie rodzine lub znajomych na Jule frokost
    czyli Bozonarodzeniowy lunch gdzie jedna z podstawowych potraw jest sledz z
    czerwona cebula - dunski sledz ma duzomniej octu za to duzo przypraw, jest
    bardziej slodki i korzeny.
    Oprocz tego Leverpostej czyli pasztet, resztki z kolacja typu kaczka lub
    ribensteg z kapusta.
    Do kawy wcina sie ciastka: kleiner (podobne do naszych racuchow), brunekage
    (pierniczki), vanillakranze itd.

    przed swietami kazda firma organizuje Juleforkost dla pracownikow a znajomych
    czesto zaprasza sie na Juleglögg (wino z przyprawami grzane) i aeblerskiver
    (paczki male z jablkiem - pycha)
  • jagoda85 19.11.08, 19:52
    "Dyspensa od papieża" jak piszesz była konieczna z tej racji, że
    Wigilia w Polsce zawsze była postna, post obowiązywał całą wigilię.
    Teraz to się zmieniło, nie musi się trzymać postu w Wigilię, ale
    większość Polaków i tak pości, bo tradycja dla nich jest bardzo
    ważna.
  • tequilkuk 20.11.08, 10:31
    Och wierz mi ze wiem czemu byla potrzebna :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka