Dodaj do ulubionych

dowcipy kulinarne cz.1 z arch.

01.12.08, 14:49
ten watek wyciagam, a poniżej wybór...:-)

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=18355298&wv.x=2&a=21134582&s=0

Dopisujcie kulinarne...
Dowcip kulinarny (z archiwum – wybór jf)

Do warzywniaka w Polsce wchodzi Murzyn, ogląda, ogląda i pokazuje na
banany.
Cio tojeszt? - pyta. Sprzedawczyni odpowiada - Banany. - Eeeee, u
nasz to szą
banany, o takie wilkie! - mówi pogardliwie Murzyn.
A to, cio to? - wskazuje na pomarańcze. - Pomarańcze! - Eeeee, u
nasz to sa o
takie!
A to, to małe, to cio? - wskazuje na morele. Podkręcona już mocno
sprzedawczyni mruczy, że morele. - Eeeeee, ....
W końcu Murzyn wskazuje z usmiechem na arbuza: - a to, cio to ma bić?
- A to jest właśnie nasz polski pieprzony groszek!!!!

Żona wysyła męża - programistę do sklepu:
- Kup parówki, jak będą jajka, to kup 10.
Mąż w sklepie:
- Są jajka?
- Tak.
- To poproszę 10 parówek

Kelner pyta nowo przybyłego do baru klienta:
- Co pan pije?
- Codziennie rano szklankę soku owocowego, miksturkę na łupanie w
krzyżu, a w
sobotę kufel piwa w gronie przyjaciół.
- Chyba nie zrozumieliśmy się do końca - mówi uprzejmie kelner. -
Pytałem co by
pan chciał?
- Mój Boże... Chciałbym być bogaty, mieć domek nad morzem,
podróżować
poświecie...
- Może jeszcze raz zadam pytanie: Czy chce się pan napić?
- Czemu nie... a co pan ma?
- Ja? Niewiele. Kłopoty. Drużyna której kibicuję przegrała, kiepsko
mi tu
płacą, doskwiera mi samotność, żona mnie zdradza...

Facet w sklepie pyta wskazując na jabłka:
- Soczyste?
- Ni trzo umić - odpowiedziała pani ekspedientka

Przychodzi facet do pubu z małpką na ramieniu...
Podchodzi do baru, zamawia drinka, a małpka chyc i zaczyna po
knajpie buszować.
Skacze po stolikach... jednemu porwała oliwkę z drinka i zjadła,
drugiemu
cytrunkę... Wreszczie wskoczyła na stół bilardowy i... zjadła bilę.
Barman:
- Panie! Widział Pan co pańska małpka zrobiła?!
- Nie. A, co?
- Zjadła bilę!!!
- Tjaaa, mnie to nie dziwi, bo ona wpiernicza wszystko, co jest w
zasięgu jej
wzroku... Bardzo przepraszam zapłacę także za bilę. Płaci i wychodzi.
Mijają dwa tygodnie i znowu pojawia się w pubie z małpką. Ta chyc!
Znowu
buszuje po knajpie! Gość kończy drinka, płaci, gdy małpka wskakuje
na bar,
porywa mu wisienkę, wsadza sobie w tyłek i... zjada. Barman
zniesmaczony:
- No, nieeee! Panie, widział Pan?!!!
- Tak, widziałem. Mówiłem przecież Panu, że ona zjada wszystko, co
jest w
zasięgu jej wzroku, ale od czasu kiedy zjadła bilę, teraz wszysko
mierzy.

Przychodzi Chińczyk do sklepu w Polsce i mówi:
-Dżing dżeng dżong Coca cola.
Pani na to:-Dwie butelki czego?

Elegancka restauracja. Samotny gość ma czas obserwować pracę
personelu.
Zatrzymuje kelnera i pyta: - Zauważyłem, że każdy z Panów ma w
tylnej kieszeni
łyżkę, czy mógłby Pan mi to wyjaśnić? Kelner, w ukłonach, dyskretnie
odpowiada: - Zalecenie firmy doradczej... rozumie Pan... z badań
wynika, że
kiedy klienci upuszczą łyżkę, to natychmiastowa wymiana bez biegania
do kuchni,
zaoszczędza w sumie do 20% czasu i energii, tym samym wpływa na
budżet i jakość
pracy...
Po jakimś czasie gość jeszcze raz przywołuje kelnera: - Zauważyłem
również, że
każdy z Panow ma łańcuszek, od szlufki do rozporka. Czy mógłby Pan
to wyjaśnić?
-Oczywiście... doradcy doradzili... kiedy kelnerzy muszą ... rozumie
Pan za
potrzebą... to oszczędzamy czas nie myjąc rąk... no bo wyciągamy..
wie Pan.. z
pomocą łańcuszka... To jakieś 20% oszczędności...
Gość myśli chwilę i pyta: - No tak, rozumiem, ale czy może mi Pan
wyjawić, jak
Pan chowa z powrotem...?
Kelner pochyla się jeszcze niżej i szepcze: - No nie wiem jak inni,
ale ja
używam łyżki...

Przychodzi nowy ruski do drogiej restauracji, zajmuje stolik.
Podchodzi do
niego kelner. Ruski zamawia:
- Ty, słuchaj, masz czarny kawior?
- Tak, oczywiście.
- No, to daj mi tu kawioru za 5 tysięcy.
- Zaraz przyniosę
- A wódę masz?
- Tak, oczywiście.
- No, to nieś mi tu wódy za 5 tysięcy!
Przyniesiono mu zamówienie - ten się ochlał po czym zmęczony zarył
mordą w
kawiorze. Za jakiś czas do restauracji wchodzi ekstrawagancki
inteligencik....
Usiadł przy stoliku obok nowego ruskiego. Podchodzi kelner i pyta:
- Co podać?
- Po pierwsze, proszę mi przynieść wino czerwone wytrawne rocznik
`47.
- Oczywiście.
- Wino ma być z winogron, które dojrzewały na nasłonecznionym stoku.
Nalać
proszę mi tego winka dokładnie 78 g do kieliszka ze złotym
paseczkiem dookoła.
- Tak, oczywiście - ze złotym paskiem.
- Jako danie główne chciałbym zamówić kurę natartą czosnkiem z lekko
przypieczoną skórką na nóżkach. Dodatkowo do kuperka proszę nalać 20
g oliwy z
oliwek czarnych z pierwszego tłoczenia.
- Gdzie nalać? - Pyta kelner.
- W kuper!
- Gdzie???
- W dupę, pieprzonej kurze!!!
Nagle budzi się nowy ruski i na całe gardło ryczy:
- I mnie w dupę oliwy!!! Za 5 tysięcy!!!!!!!!

Biegnie sobie zajaczek przez las czy tam przez jakas sawanne ,
niewazne gdzie ,
wazne ze sobie biegnie Nagle patrzy , a tu stoi zyrafa i chce sobie
wciagnac
kreske , no to on do niej:
- Zyrafa , nie bierz tego gówna , lepiej ze mna pobiegaj ! to
zdrowsze !
zyrafa tak mysli , mysli i w koñcu mówi
- W sumie to masz racjê zajac , pobiegam z Toba.
I tak sobie biegna , biegna , a tu stoi sloñ i juz ma wlasnie
zapalac jointa.
Zajac jak to zobaczyl od razu wkroczyl do akcji
- Te sloñ ! Nie pal tego gówna ! Lepiej chodz z nami pobiegac ! to
zdrowsze !
Sloñ siê lekko zdziwil , ale w koñcu dal siê namowic. I tak sobie
biegna we
trójkê az tu nagle stoi lew. Na rêce juz zawiazany pasek , w lapie
strzykawka
i ma zamiar za podac sobie heroinê .
Zajac ( tradycyjnie juz ) postanowil interweniowac . Ty ! Lew !
Zamiast
wstrzykiwac sobie jakies gówna to bys lepiej znami pobiegal ! to
zdrowsze ! Na
to lew spokojnie podszedl do zajaca i z calej sily walnal go w leb !
zyrafa i
sloñ w szoku
- Dlaczego go uderzyles ? ,- pytaja zdziwnieni
- A bo je..y zawsze kaze wszystkim biegac jak siê nalyka amfy

Facet zlowil zlota rybke przed Wigilia.
Pusc mnie, a spelnie twoje trzy zyczenia - mowi rybka.
Chce mercedesa - odpowiada facet.
Za gotowke czy na raty? - pyta z przekasem rybka.
Na margarynie czy na oleju? - pyta facet.

Żona z mężem w restauracji. Ona zamawia:
- Stek, pieczone ziemniaczki i lampka czerwonego wina...
Kelner pyta:
- A warzywo?
Żona:
- Mąż zje to co ja...

Gruba baba do grubej baby:
- Jem tyle co wróbelek, a jestem taka gruba!
Na to druga:
- A ja słyszałam, że wróbelki jedzą tyle ile ważą.

Jeden przedszkolak mówi do drugiego:
- U mnie modlimy się przed każdym posiłkiem.
- U mnie nie. Moja mama bardzo dobrze gotuje.

Na ławce w parku siedzi staruszek i strasznie płacze. Podchodzi do
niego
przechodzień i zapytuje:
- Dlaczego płaczesz?
- Synu mam 88 lat, dwa tygodnie temu ożeniłem się z najseksowniejszą
laską
w okolicy, ma 22 lata, 90/60/90, super gotuje, kochamy się kiedy
chcę,
wieczorem mi czyta...
- No to o co chodzi?
- Nie pamiętam gdzie mieszkam!

Facet budzi się po kilkutygodniowym piciu, cały siny, zarośnięty
idzie do
łazienki, staje przed lustrem i zaczyna się sobie przyglądać
intensywnie przy
tym myśląc. Nagle słyszy z kuchni:
- Mietek zjesz śniadanie?
A facet wali się w łeb i mówi:
- Mietek!!!

Spotykają się dwaj kumple:
- Stary, byłem w Norwegii, mówię Ci: zajebiście !
- A fiordy, widziałeś fiordy ?
- Fiordy ? Fiordy to mi z ręki jadły...

Edytor zaawansowany
  • jacek1f 01.12.08, 14:49
    Wczesny poranek , wieś, dom , obok chlew. Z domu wychodzi rolnik
    Zenek
    (2-dniowy zarost , podkrążone oczy, ręce jak bochny , kufajka,
    gumofilce, berecik z antenką) powolnym krokiem idzie przez błotniste
    podwórko do chlewu. Z chlewu dochodzą pierwsze niepewne pokwikiwania.
    Zenek podnosi wiadro z pomyjami i wchodzi do środka , wszystke świnie
    kwiczą i tłoczą jak najbliżej. Nalewa pomyje do koryta - świnie w
    spazmach, pełen entuzjazm, kwik nie do wytrzymania. Zenek przez
    chwilę
    stoi i patrzy się na nie z lekko zażenowanym uśmiechem. powoli
    odwraca
    się i wraca do domu. W domu zdejmuje kufajkę i pdchodzi do
    szczerniałego
    kawałka lustra wiszącego nad miską, przygładza tłuste włosy i patrzy
    się
    na swoje odbicie... w końcu mruczy do siebie:
    - Kurcze..., co one takiego we mnie widzą...

    Pewnego Bożego Narodzenia, bardzo dawno temu, Święty Mikołaj
    przygotowywał się
    do swojej corocznej podroży. Jednak wszędzie piętrzyły się
    problemy... Czterech
    z jego elfów zachorowało, a zastępcy nie produkowali zabawek tak
    szybko jak
    elfy, więc Mikołaj zaczął podejrzewać, ze może nie zdążyć...
    Następnie pani
    Mikołajowa oświadczyła mu, ze jej Mama ma zamiar wkrótce ich
    odwiedzić, co
    bardzo zdenerwowało Mikołaja. Na domiar złego, kiedy poszedł
    zaprzęgać
    renifery, okazało się, że trzy z nich są w zaawansowanej ciąży, a
    dwa inne
    przeskoczyły przez płot i zwiały Bóg jeden wie dokąd. Mikołaj
    zdenerwował się
    jeszcze bardziej ... Kiedy zaczął pakować sanie, jedna z płóz
    złamała się.
    Worek runął na ziemię, a zabawki rozsypały się dookoła. Wkurzony
    Mikołaj
    postanowił wrócić do domu na kawę i szklaneczkę whisky. Kiedy jednak
    otworzył
    barek, okazało się, ze elfy ukryły cały alkohol i nic nie było do
    wypicia...
    Roztrzęsiony Mikołaj upuścił dzbanek do kawy, który roztrzaskał się
    na
    kawałeczki na podłodze w kuchni. Poszedł wiec po szczotkę, ale
    okazało się, ze
    myszy zjadły włosie, z którego była zrobiona... I właśnie wtedy
    zadzwonił
    dzwonek do drzwi... Mikołaj poszedł otworzyć. Za drzwiami stał mały
    aniołek z
    piękną, wielką choinką. Aniołek radośnie zawołał: - Wesołych Świąt,
    Mikołaju!
    Czyż nie piękny mamy dziś dzień? Przyniosłem dla Ciebie choinkę.
    Prawda, że
    jest wspaniała? Gdzie chciałbyś, żebym ją wsadził? .... I stąd
    wzięła się
    tradycja aniołka na czubku choinki...

    Anglik opowiada znajomemu Francuzowi swoje przeżycia z Afryki:
    - Wyobraź sobie, mój drogi, że zgubiliśmy drogę na tej cholernej
    pustyni i
    tułalismy się po niej ponad tydzień. Sytuacja zrobiła się krytyczna,
    skończyła
    się bowiem łyski i umieraliśmy z pragnienia...
    Francuz przerywa:
    - A nie mogliście poszukać jakiegoś źródła wody?
    - Wody, wody - oburza się Anglik - Zwariowałeś?! Czy ty uważasz, że
    w takiej
    sytuacji ktoś z nas myślał o kąpieli?!

    Finlandia... Dwóch Finów wchodzi do knajpy... Podchodzą do baru i
    jeden
    wskazuje palcem butelkę Finlandii.
    Barman odkręca korek i stawia przed nimi. Z kieliszkami. Polali i
    bach, polali
    i bach itd. Skończyła się wódeczka więc drugi wskazuje następną
    butelkę
    Finlandii. Barman odkręcił. Postawił. Polali i ciach, polali i
    ciach...
    Następna pusta i tak parę razy...
    Skończyła się Finlandia w knajpie, więc jeden wskazuje palcem
    butelkę Absoluta.
    Barman odkręcił i postawił. Polali i cyk. Chwila refleksji i jeden
    do drugiego:
    - Całkiem niezły ten Absolut.
    - No nieeeeeee! Ty się tu przyszedłeś napić, czy mleć ozorem?

    Siedzi facet nad stawem i łowi ryby...
    Wynurza się żaba i pyta:
    - Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody?
    - A skocz sobie.
    Żaba skoczyła, a facet dalej łowi ryby...
    Po chwili żaba znowu się wynurza i pyta:
    - Proszę Pana, a czy ja mogłabym jeszcze raz wejść na spławik i
    skoczyć do wody?
    - No, skocz sobie (poirytowany).
    Żaba skoczyła, a gość dalej łowi ryby...
    Po chwili żaba znowu się wynurza i pyta:
    - Proszę Pana, a czy ja mogłabym... widzi wkurzenie, więc
    kończy: ... usiąść
    koło Pana?
    - A siadaj. Żaba siada, a ten dalej łowi ryby...
    Siedzą w milczeniu, aż ze stawu wynurza się druga żaba i pyta:
    - Proszę Pana, czy ja mogłabym wejść na spławik i skoczyć do wody?
    Na co pierwsza:
    - Spie..j!... Dobrze mówię, Proszę Pana?

    Jan trafił po śmierci do nieba. Trochę się zdziwił, bo już od bram
    wita go sam
    Pan Bóg, ale co tak.
    Pan Bóg Jana oprowadził, pokazał chmurki, obłoczki i inne takie.
    W niebie było bardzo pięknie: wszędzie niebiesko i różowo, a
    powietrze
    wypełniała niebiańska muzyka.
    Pospacerował Jan po tych cudownościach, pozwiedzał, a o zmierzchu
    przyszedł do
    niego Pan Bóg i pyta:
    - Jak tam Janie? Podoba ci się w niebie?
    - No fajnie - mówi Jan.
    - A nie zgłodniałeś trochę? - pyta Pan Bóg.
    - No trochę może faktycznie - powiedział Jan, który dopiero w tej
    chwili zdał
    sobie sprawę z tego, że mu kruczy w brzuchu.
    - No to masz tu i smacznego - mówi Pan Bóg wyciągając zza pazuchy
    puszkę
    sardynek.
    Jan sardynki zjadł z apetytem i wrócił do podziwiania nieba.
    I przez kilka kolejnych dni Pan Bóg przychodził wieczorem do Jana,
    chwilę
    rozmawiali i na koniec zostawiał mu puszkę sardynek.
    Któregoś dnia Jana zaniepokoiły dziwne dźwięki dochodzące od spodu.
    Zaczął
    bacznie przypatrywać się chmurkom, po którym stąpał i zauważył, że
    nie są one
    zwartą masą, że jak się dobrze oko przyłoży to coś widać.
    To coś, po krótkiej analizie, okazało się być piekłem.
    A tam! Balanga! Stoły uginają się pod jedzeniem, pieczone prosiaki,
    łabędzie z
    piórami, owoce egzotyczne, wino się leje, gra muzyka i setki ludzi
    imprezuje.
    Jana prawie wciągnęło w szparę między chmurami.
    I wtedy właśnie za plecami Jana pojawił się Pan Bóg.
    - Co tam Janie?
    - Panie, patrzę tam na dół i oczom nie wierzę! To oni tam, w piekle,
    mają takie
    góry fajnego żarcia, a my tylko sardynki i sardynki??
    - Wiesz, Janie - mówi Pan Bóg lekko zakłopotany - dla nas dwóch nie
    opłaca się
    gotować...

    Facet w sklepie:
    - Czy jest cukier w kostkach?
    - Nie ma.
    - A jakieś inne tanie bombonierki? Dla teściowej.

    Eskimos wchodzi do baru i mówi:
    - Wódkę raz, proszę.
    - z lodem? - pyta barman
    - A w mordę chcesz???

    Noc. W kuchni ze skrzypieniem otwierają się drzwi od lodówki.
    Wychodzi z niej spasiona mysz w jednej łapie trzymając prawie
    kilogramowy kawał
    żółtego sera a drugą ciągnąc za sobą wielkie pęto kiełbasy.
    Idzie do pokoju skąd rozlega się potężne chrapanie gospodarzy i
    taszczy ten cały
    majdan przez środek izby w stronę szafy, pod którą ma wejście do
    swojej
    norki.
    Już jest przed wejściem gdy w świetle księżyca dostrzega pułapkę
    na myszy a na niej malutki kawałeczek słoninki.
    Mysz kręci z dezaprobatą głową i mruczy pod nosem :
    - Jak dzieci, qrwa, jak dzieci.

    Pani w szkole pyta Jasia:
    - Co mamy z gęsi?
    - Smalec.
    - I co jeszcze?
    - No, smalec.
    - A co masz w poduszce?
    - Dziurę.
    - A co wylatuje z tej dziury?
    - Pióra.
    - No to co mamy z gęsi?
    - Smalec.

    Przychodzi ksiądz po kolędzie do rodziny Jasia i oczywiście zadaje
    Jasiowi
    standardowy zestaw pytań :
    - A ile masz lat ?
    - Siedem ...
    - A do kościółka chodzisz ?
    - Chodzę ...
    - Co niedziela ?
    - Co niedziela .
    - Z całą rodziną ?
    - Z całą ...
    - A do którego ?
    - Do Carrefoura ....

    przychodzą 2 blondynki do sklepu( sorki, też jestem):
    -co to jest to duże zielone?
    -arbuzy
    -to poprosimy 2 ale oddzielnie zapakować.
    -a to mniejsze zółte?
    -melony
    -to też 2 ,ale oddzielnie zapakować
    -a to czerwone?
    -jabłka
    -to 2 kilo ,ale odzielnie zapakować
    -a to.......? itd
    -a to malutkie czarne?
    -MAK K......!!!!ALE NIE NA SPRZEDAŻ!!!!!!!!!!!!!!!

  • jacek1f 01.12.08, 14:50
    Za górami, za lasami żyła sobie piękna, niezależna, pewna siebie
    księżniczka.
    Pewnego razu natrafiła na żabę siedzącą na kamieniu i przyglądającą
    się brzegom
    nieskazitelnie czystego stawu w pobliżu jej zamku. Żaba wskoczyła
    księżniczce
    na kolana i powiedziała:
    - Piękna Pani, byłem przystojnym księciem, aż pewnego razu zła
    wiedźma rzuciła
    na mnie urok. Jednakże jeden Twój pocałunek wystarczy, abym znów
    stał się
    młodym, żwawym księciem, jakim byłem przedtem. Wtedy, moja słodka,
    weźmiemy
    ślub i będziemy razem. Będziesz przygotowywać moje posiłki, prać
    moje ubranie,
    rodzić mi dzieci i będziemy żyli dłuuuuugo i szczęśliwie...
    Tego wieczora przygotowując kolację, przyprawiając ją białym winem i
    sosem
    śmietanowo-cebulowym, księżniczka chichocząc cichutko pomyślała:
    - No k.....a, nie sądzę... I dalej przewracała skwierczące na
    patelni żabie
    udka w panierce...

    Jasio nie mowil ani slowa przez 9 lat. Lekarze rozkladali rece, bo
    nic mu nie
    bylo z punktu widzenia medycznego i psyche.
    W pewna niedziele po 9 latach pod koniec obiadu, nagle przemowil:
    - A gdzie, k...., kompocik?!
    Przy stole zszokowani rodzice, dziadkowie zasypali go pytaniami...
    Ty
    mowisz! ... Powiedzial!.. On mówi!... Ktos zapytał:
    - Czemu nie mówiłeś ani słowa przez tyle lat????
    - Bo, k.... , zawsze był kompocik!

    Wjeżdża żaba na wózku inwalidzkim do restauracji francuskiej, staje
    na środku
    sali, rozgląda się i mówi z wyrzutem:
    - I co, smakowały?

    Marynarz po powrocie z dalekiego rejsu pyta żonę:
    - Co powiesz o tej małpce, która przysłałem Ci z Afryki?
    - Jeżeli mam być szczera, to wole cielęcinę...

    Siedzi facet cały dzień w knajpie i pije, zamroczony poleguje na
    stole z twarzą
    w kotlecie. Wieczorkiem się ocknął, próbuje wstać ale nogi odmawiają
    mu
    posłuszeństwa.
    - Kelner - kawę!
    Kelner przynosi, ten wypija i znowu próbuje wstać - i znowu nie może.
    - Kelner - jeszcze 2 kawy!
    Kelner przynosi, ten wypija i z trudem wstaje. Na chwiejnych nogach
    wraca do
    domu, wali się na łóżko i zasypia. Rano budzi go telefon:
    - Czego?
    - Tu mówi kelner z baru, czy będzie pan dzisiaj u nas??
    - A bo co!
    - Bo nie wiem, co mam zrobić z pana wózkiem inwalidzkim...

    Centrala telefoniczna. Godzina 24.00. Dzwoni telefon i wyraznie
    lekko trącony
    głos pyta:
    - Proszę Pani, a o której otwieraja sklepy monopolowe?
    - Panie!!! - rozdziera sie operatorka - co Pan??? Dopiero zamkli!
    I odklada sluchawke.
    Po trzech godzinach sytuacja powtarza sie. Odpowiedz jest nerwowa,
    ze niech nie
    zartuje...
    Po jeszcze kilku godzinach kolejny telefon:
    - Prooose Pani, aleee o chtorej otwierajo monopolwe?
    Pada brutalna odpowiedz telefonistki:
    - Nigdy!!!! Nigdy nie otworzą!
    - Tooo jak ja stąd wyjdę?????

    Przez pustynie skacze kangur. Zatrzymuje sie. Z torby wysuwa
    sie glowa pingwina. Pingwin rozglada sie i wymiotuje gwaltownie.
    W tym samym czasie na biegunie polnocnym maly głodny :-) kangur
    tupie z
    zimna nad przereblem i cedzi: - Pieprzona wymiana studentow...

    Przychodzi stonoga do szewca (który je śniadanie)..., a szewc:
    - Oj, nie wqur...j mnie!!!

    A teraz podobny do tego, który rozpoczął ten wątek:
    Przychodzi chińczyk do sklepu spożywczego w Polsce i pyta:
    - czi jeśt mleko?
    Ekspedientka odpowiada
    - nie ma mleko.
    Chińczyk:
    - A dlaciego pani mówi w mianofniku a nie w dopełniaciu?

    W pubie dwoch gosci rozmawia, jeden pyta drugiego "a skad pochodzisz?
    "a z Brighton". "Tamten sie cieszy - "niemozliwe?! ja tez!, a gdzie
    mieszkasz?"
    "No na Exington..." "O rany ja tez, i konczylem szkole po przeciwnej
    stronie.."
    "Jezu, ja tez!" Co za dziwny zbieg okolicznosci, zesmy sie tu
    spotkali wlasnie
    dzisiaj obaj w tym barze...?"

    Barman pochyla sie do innego klienta i szepcze "Oj, dluga noc
    bedzie...
    Bliźniacy Noxtonowie znow sie upili..."

    Dzwoni klient do masarni:
    - Czy pierś kurczaka pan ma?
    - Mam.
    - A łopatkę pan ma?
    - Mam.
    - A świński ryj pan ma?
    - Mam.
    - No to musi pan śmiesznie wyglądać!

    Przychodzi zajączek do sklepu i pyta:
    - Są śledzie z miodem?
    - Nie ma.
    Następnego dnia pyta:
    - Są śledzie z miodem?
    - Nie ma!
    Trzeciego dnia:
    - Są śledzie z miodem?
    Sprzedawca idzie na zaplecze, miesza śledzie z miodem, wraca i mówi:
    - Są.
    A zajączek na to:
    - Ciekawe, kto takie coś kupi?!

    Przychodzi do domu mąż o 3 nad ranem pijany a w drzwiach wita go
    żona z wałkiem
    i mówi:
    - o której to sie wraca do domu?
    Mąż odpowiada:
    - a o której to się ciasto wałkuje?:-)

    Kanadyjczyk je sobie spokojnie sniadanie (chleb z marmolada i cos
    tam jeszcze),
    przysiada sie do niego zujacy gume Amerykanin.
    - To wy w Kanadzie jecie caly chleb? - pyta Amerykanin.
    - No tak.
    - Bo my w USA jemy tylko srodek. Skórki odkrajamy, zbieramy do
    specjalnych
    pojemników, oddajemy do recyclingu, przerabiamy na croissanty i
    sprzedajemy do
    Kanady - stwierdza pogardliwie Amerykanin,zujac swoja gume.
    Kanadyjczyk nic.
    - A marmolade jecie? - pyta dalej Amerykanin.
    - No, tak.
    - Bo my w USA jemy tylko swieze owoce. Skórki, pestki i tak dalej
    zbieramy do
    specjalnych pojemników, oddajemy do recyclingu,przerabiamy na dzem i
    sprzedajemy do Kanady. - I dalej zuje gume.
    - A seks w USA uprawiacie? - pyta Kanadyjczyk.
    - No oczywicie.
    - A z prezerwatywami co robicie?
    - Wyrzucamy.
    - Bo my w Kanadzie to swoje zbieramy do
    specjalnychpojemników,oddajemy do
    recyclingu, przerabiamy na gume do zucia i sprzedajemy do USA...

    Bacę zaproszono w karnawale na bal przebierańców. Pytają się go za
    co się
    przebierze.
    - A za łoscypka.
    - A jak to będzie, baco, za oscypka?
    - A siedne se w kąciku i bede śmierdzioł.

    Tego dnia miarka sie przebrała. Anna postanowiła z sobą skończyć.
    Usiadła w
    kuchni koło lodówki. Po chwili usłyszała znajomy warkot samochodu.
    Jej mąż
    wrócił właśnie z ogródka,gdzie kosił trawniki. Za chwilę wszedl do
    domu,
    cmoknął Annę w policzek. Wzial do ręki otwieracz, wyjął z lodówki
    butelkę piwa.
    Gdy odskoczył kapsel i syknęła mgielka, Anna szybkim ruchem wyrwała
    mężowi
    butelkę i wyrzuciła przez okno. Śmierć przyszła szybko...

    Tyram Ci ja w kuchni: jedną ręką zmywam, drugą gotuję, trzecią
    ziemniaki
    obieram, kiedy z pokoju dobiega czuły głos mężczyzny mojego, który
    wyleguje się
    na kanapie:
    - Słonko moje Ty śliczne, chodź na chwilkę!
    No i biegnę, może chce się zreflektować za ostatnie przewinienia
    (lub coś
    równie nierealnego).
    - No co chciałeś Miśku?
    - Nie mogę patrzeć jak tak tyrasz, zacharowywujesz się dla mnie...-
    ...- ...
    dlatego z łaski swojej, zamknij drzwi od kuchni, proszę...

    Wchodzi babcia do autobusu i pyta kierowce:
    - Synku, chcesz orzeszka?
    - Poprosze.
    Na drugi dzien to samo:
    - Synku, chcesz orzeszka?
    - Poprosze.
    Ale kierowca mówi do babci:
    - Niech pani może też zje.
    - Chlopcze, ja juz nie mam zębów.
    Trzeci dzien i znowu:
    - Synku, chcesz orzeszka?
    - Poprosze.
    W końcu kierowca zaciekawiony pyta:
    - Babciu, a skad masz takie dobre orzeszki?
    - Z Toffifee...

    Siedzi dwóch Chińczyków i jeden mówi do drugiego smutno:
    - czy ty wiesz, że w Polsce śmieją się z nas, że jemy psy ???
    - nie martw się – odpowiada drugi – oni tam jedzą chińskie zupki.

    Mąż wchodzi do kuchni i widzi żonę, czyszczącą nożem telflonową
    patelnię.
    Krzyczy więc na nią:
    - czemu tak skrobiesz po teflonie?!
    A żona na to:
    - sam jesteś poteflon!

  • jacek1f 01.12.08, 14:51
    Pewna para była świeżo po ślubie- 2 tygodnie temu odbyło się
    wesele.Mąż,
    jakkolwiek wielce w małżonce zakochany, nabrał ochoty, by spotkać
    się z
    kumplami w ich ulubionym barze. Ubiera się i mówi do żony:
    -Kochanie, wychodzę, ale wrócę niedługo.
    -A dokąd idziesz, misiaczku?- pyta żona.
    -Idę do baru, ślicznotko, mam ochotę na małe piwko.
    -Chcesz piwko, mój ukochany?- żona podeszła do lodówki i
    zaprezentowała 25
    gatunków piw z 15 krajów.
    Mąż stanął zaskoczony i jedyne, co zdołał wyksztusić, to:
    -Tak, tak, cukiereczku, ale w barze, wiesz, te schłodzone kufle...
    Nie zdążył dokończyć, gdy żona mu przerwała:
    -Chcesz do piwa schłodzony kufel? Nie ma problemu.-I wyjęła z
    zamrażarki
    wielki, zmrożony kufel.
    Mąż, blady z wrażenia, nie daje za wygraną.
    -No tak, ale w barach mają takie pyszne przekąski...
    -Masz ochotę na przekąski, niedźwiadku? -żona otwiera szafkę, a tam
    marynowane
    grzybki, słone paluszki, chipsy...
    -Ale kochanie, w barze, no wiesz... Te męskie rozmowy,przekleństwa,
    niewyszukany język...
    -Chcesz przekleństw, moje ciasteczko?
    ZATEM PIJ TO KUR...IE PIWKO Z JE...GO MROŻONEGO KUFLA, ŻRYJ PIE...NE
    PRZYSTAWKI !!! JESTEŚ TERAZ, DO CH... CIĘŻKIEGO, ŻONATY, I NIGDZIE,
    KU...A, NIE
    WYJDZIESZ !!! POJĄŁEŚ, PO...ŃCU ?!?!?!

    Przychodzi facet do sklepu spożywczego:
    -Poproszę 20 deko białego sera.
    Sprzedawca zważył ,zapakował ser, facet wyszedł.
    Sytuacja powtarzała się codziennie, z tym że za każdym razem rosła
    ilość sera.
    Kiedy facet poprosil 5 kilo sprzedawca nie wytrzymał i pyta:
    -Po co panu codziennie tyle sera?
    -Chodź pan to panu pokarze.
    Wyszli ze sklepu, skręcili za róg ulicy a tam w ziemi ogromna dziura.
    Facet wrzucił 5 kilo sera, a z dziury słychać odgłosy jedzenia,
    mlaskania - no
    ogólnie apetyczna konsumpcja.
    - Panie - co to jest do cholery??
    - Nie wiem kurde, ale ser wpiernicza konkursowo!!!!!

    Zona do męza:
    - Zobacz ja musze prac, prasowac, sprzatac, nigdzie nie mogę wyjśc,
    czuje się
    jak kopciuszek...
    Maz na to:
    - A nie mówilem, ze ze mna będzie ci jak w bajce?

    W pewnej mieścinie był piekarz, który piekł pieczywo nie nadające się
    w ogóle do jedzenia. W sekrecie przed nim zebrali się mieszkańcy i
    postanowili
    uradzić co z nim zrobić. Radzą tak kilka godzin i nic nie mogą
    wymyśleć.
    W pewnym momencie wstaje kowal, chłop wielki i barczysty jak wół i
    mówi: - Może mu przyp..dolę?!
    Na co ludzie mówią: - Nie no... tak nie można... w końcu mamy tylko
    jednego
    piekarza, nie możemy zostać w ogóle bez... - i dalej debatują.
    Za jakiś czas znowu wstaje kowal i mówi:
    - To może przyp...olę stolarzowi?! Mamy dwóch....


  • Gość: ecco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.08, 13:57
    Wpada mucha do baru:
    -Gó... z cebulą, proszę.Tylko mało cebuli,żeby mi z gęby nie
    śmierdziało!
  • mhr-cs 02.12.08, 14:15
    jest bardzo duzo ksiazeczek
    na ten temat,
    to jest bardzo interesujacy temat kuchni,
    mowie powaznie,
    mielismy juz pomylki kuchenne,
    mozliwe ze znajdzie ktos
    kto zna cos ciekawszego,
    bo to usypia,
    dobranoc,
  • jacek1f 02.12.08, 17:32
  • Gość: asiakusy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.08, 18:11
    zrozumiałam, że chyba te dowcipy się nie spodobały Mhrcs (tak, że
    zachciało się jej spać o 14.15), ale może ktoś się podzieli
    lepszymi, więc dzięki, że założyłeś wątek :)

    ??? ale głowy nie dam

    mnie się spodobało sporo

    :)

  • qubraq 03.12.08, 16:56
    Jacek, nie staraj sie zrozumieć, szkoda Twojego czasu!
    "Kupuj" Ją taką jaka jest :-)
    A.
  • jacek1f 05.12.08, 11:13
  • qubraq 05.12.08, 17:33
    :-))
  • bagatella 15.04.09, 22:00
    ona tak ma
    --
    Paskud i Samochwala jest jak dziennik, ukazuje sie nam codziennie
  • e._ 02.12.08, 22:03
    Bosko się to czyta, niektóre śmieszą wielce.
    Dzięki!

    --
    Wielki apetyt na życie! Dzień po dniu!
  • alinka_li 02.12.08, 23:17
    Wątek rewelacja, szczerze się uśmiałam:))))))))
    A toffifi rozłożyło mnie kompletnie:)
    --
    Uwielbiam:)
  • bodzia50 05.12.08, 19:27
    Młodzi małżonkowie zasiadają do pierwszego obiadu, który jest debiutem
    kulinarnym żony.
    - A czym, kochanie, nadziewałaś tego pieczonego kurczaka?
    - Jak to nadziewałam? Przecież nie był w środku pusty...
    --
    Bożena
  • Gość: kuchta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.08, 15:36
    Bar na Dzikim Zachodzie. Za kontuarem znudzony barman, w kącie trzy, też
    znudzone dziwki, nic się nie dzieje. Nagle otwierają się drzwi, wchodzi młody,
    piękny murzyn. podchodzi do baru, pyta, czy dostanie orzecha laskowego? Barman
    nie okazuje zdziwienia, przynosi orzeszek. Gość rozpina rozporek, wyciąga
    "interes", łubudu, rozbija łupinę i zjada orzech.Płaci i wychodzi. Wszyscy
    zamierają ze zdumienia.
    30 lat później. Ten sam bar, ten sam barman, przy stoliku w kącie te same, choć
    nie takie same dziwki. Nuda. Nagle drzwi się otwierają, wchodzi Murzyn.Ten sam,
    choć nie taki sam- lekko przygarbiony, posiwiały. Podchodzi do baru i pyta, czy
    dostanie orzech kokosowy? Barman bez słowa spełnia jego prośbę. I znów, jak
    przed laty- łubudu interesem, wypija mleczko, płaci. Ale dziwki i barman nie
    pozwalają mu wyjść. -Wytłumacz nam, jak to możliwe? 30 lat temu rozbijałeś mały
    orzech, a teraz kokosa? - No cóż, wzrok już nie ten...
  • jarek_zielona_pietruszka 06.12.08, 19:58
    Dwóch starszych panów siedziało w parku i rozmawiało o swoim życiu seksualnym.
    Jeden już nie mógł, drugi wręcz przeciwnie - tryskał witalnością. Zapytany o
    swój sekret wyjawnił, że codziennie jada żytni chleb i to znakomicie wpływa na
    jego potencję. Podekscytowany drugi dziadek szybko udał się do sklepu spożywczego.
    - Poproszę chleb żytni! - woła.
    - Cały bochenek czy krojony? - pyta sprzedawca.
    - A co za różnica?
    - Jak będzie pokrojony, to szybciej panu stwardnieje.
    - Ku...! - złości się dziadek - To znaczy, że wszyscy znali tę metodę oprócz mnie?

    --
    Zostawmy co złe za sobą i idźmy ku słońcu.
  • jacek1f 07.12.08, 17:19
  • vandikia 07.12.08, 21:21

    --
    ups :)
  • martynqa 09.12.08, 00:47
    To i ja coś dorzucę... Co prawda po angielsku, ale ponieważ jest raczej nieprzetłumaczalny, to zostawiam w orginale.

    A panda enters a nice Chinese restaurant and orders a plate of bamboo. The waiter gives it to the panda, and watches the panda eat all of it. Then the panda whips out a gun and shoots the waiter dead. The chef in the kitchen runs out but the panda has already left the restaurant. The angry chef finally catches up to the panda and asks the panda, "Why did you just shoot my waiter?". The panda looks very surprised and asks, "What was so unusal about that?". The indigdant chef replies, "You just can't go around shooting my waiter like that and then leave!". The panda whips out a dictionary and reads out loud the following entry: "Panda: A mammal indigenous to China. Eats bamboo, shoots, and leaves.
  • jacek1f 15.04.09, 19:19
  • nexstartelescope 15.04.09, 19:32
    ale dlaczego nieprzetłumaczalny? O_o
  • roseanne 15.04.09, 20:48
    bo po pierwsze to gra slow , po drugie znaki przestankowe
    --
    Inny Swiat - Zespół Aspergera
  • Gość: Treska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.09, 13:58
    Przychodzi babeczka do mięsnego, przygląda się mrożonym kurczakom,
    przekłada, wybiera, przebiera, lecz nie znajduje wystarczająco
    dużego. Woła ekspedientkę:
    - Czy jutro będą większe?
    - Nie, k***a, nie będą! Są martwe!

    (Przepraszam :) )
  • alinka_li 16.04.09, 15:07
    :D
    --
    "Podawajmy przepisy w formie rebusów - śmiechom i dyskusjom nie będzie końca"
    Bobralus, Forum Kuchnia
  • funny_game 17.04.09, 21:25
    Nioch :D
    Okrutne!

    --
    I Know What You Are
  • Gość: Treska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.09, 14:10
    W restauracji rodzina posila się promocyjnym obiadem. Zostaje sporo
    resztek i ojciec prosi kelnera:
    - Czy może pan nam zapakować te resztki? Wzielibyśmy dla pieska...
    - Hurrra!!! - Krzyczą dzieci. - Będziemy mieć pieska..!
  • Gość: Treska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.09, 14:43
    Jedzie polskie małżeństwo angielskim pociągiem. Na przeciwko siedzi
    zasłonięty gazetą, zaczytany Anglik. Mąż nagle sięga po kanapkę, bo
    zgłodniał, ale trąca go żona i mówi:
    - To niekulturalnie tak. Może zapytaj go, czy chce też kanapkę.
    Mąż zapukał w kolano Anglika. Ten wychyla się zza gazety...
    - A sandwich? - pyta mąż.
    - No, thanks - mówi Anglik.
    Mąż zjadł kanapkę, chce popić herbatą, ale żona znowu mówi do niego:
    - Słuchaj, jest piąta. Oni mają teraz czas na herbatę, może go
    poczęstujemy?
    Dobra. Mąż znowu zaczepia Anglika:
    - A cup of tea?
    - No thanks - odmawia Anglik.
    Żona jednak kombinuje dalej:
    - Ja wiem. My się nie przedstawiliśmy, to bardzo niekulturalne.
    Mąż westchnął, ale znów zaczepia Anglika. Ten wychyla się zza
    gazety... Mąż zaczyna przedstawiać żonę:
    - My wife...
    - No thanks - przerywa mu Anglik.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka