Dodaj do ulubionych

cos ciekawego przed lunchem

22.11.03, 14:12
Tak jak w tytule potrzebuje jakis ciekawy przepis na jakas przekaske, ktora
moge podac przed obiadem. Mam wizyte znajomych w godzinach porannych (ale po
sniadaniu), ktorzy raczej nie zostana na lunch. Dodam, ze sa Amerykanami,
chcialabym wiec ich zaskoczyc czyms typowo polskim (nie koniecznie
oczywiscie). Myslalam o jakis buleczkach nadziewanych np pieczarkami i
zapiekanych. Przyznam sie szczerze, ze nie mam pomyslu, nie chce z drugiej
strony wyskoczyc tylko z kanapkami.
Edytor zaawansowany
  • Gość: Pichciarz IP: *.proxy.aol.com 22.11.03, 22:28
    Lunch to nie obiad, choć można podać danie obiadowe. Na lunch je się cokolwiek,
    od kubeczka jogurtu poczynając, a na kompletnym "obiedzie" kończąc. Wybór masz
    więc kolosalny. Amerykanie (jestem nim od lat trzydziestu) nie znają
    pojęcia "przyjęcie" i pewnie nie będą się spodziewać czegoś ekstra
    nadzwyczjnego. Możesz zrobić coś na zimno i będzie OK. Polski chleb i wędliny
    to naprawdę dobre rzeczy. Barszcz czysty z pasztecikiem. Coś w galarecie,
    kura, ryba. Surówka - "Salad",; Amerykanie są bardzo do tego przyzwyczajeni,
    jedzą zazwyczaj na przystawkę. Nie zapomnij o piwie (z lodówki!).
    Mówisz o godzinach porannych po śniadaniu, o lunchu i o obiedzie. Pokrywa to
    prawie cały dzień. Zaproś ich na "brunch" co oznacza posiłek łączny, śniadanio-
    obiadowy, połączenie BReakfat i lUNCH.
    Rozejrzyj się po tym forum, jestem pewien, że znajdziesz coś interesującego,
    trudno doradzić specyficznie bo zależy to od twego gustu i umiejętności. To co
    sama sugerujesz brzmi zachęcająco.
    A może zaprosić ich do polskiej restauracji? W wypadku lunchu to też bardzo po
    amerykańsku.
  • Gość: camille IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 23.11.03, 02:56
    Ja nie rozumiem problemu - zaden Amerykanin nie bedzie nic jadl miedzy
    sniadaniem/8-9/ a lunchem/12-13/, obiad/17-19/, no moze chipsy lub
    batonika..... Przywykli do konkretnych godzin jedzenia i nie zrozumieja
    polskiej goscinnosci, bo tego po prostu nie znaja, ze ty czujesz sie
    zobowiazana "cos podac bo masz gosci". Przygotuj wiec cos wyzej wspomnianego,
    ale nic dziwacznego na wszelki wypadek i zapytaj jak przyjda. Ale nie czuj sie
    zobowiazana do nakrywania stolu bialym obrusem i z zastawa bo w ogole nie beda
    wiedzieli o co Ci chodzi. Najlepiej zapytaj sie wczesniej o konkretna godzine
    i to pomoze Ci w podjeciu decyzji na co sie przygotowac. Aha, chlodne
    chardonnay tez warto miec w lodowce oprocz piwa.
  • Gość: Pichciarz IP: *.proxy.aol.com 23.11.03, 03:41
    Camille: you're not from America, are you? You're not from New York, are you?
    You don't know many Americans, do you? All that regularity of their daily
    schedule that you believe they follow is exactly what is very unamerican. They
    eat breakfast before going to work, or at work, or not at all; they eat lunch
    when they have time for it; they eat dinner at 6PM, or 8PM, or at 10PM, or even
    at midnight, whatever suits them on a given day. They may have some chips or
    candy bar any time throughout the day. No rules! That's British.
    You are right that they don't know what "przyjęcie" or "polish gościnność" may
    mean, byt they do like to learn about other people and their ways. All that is
    needed is to let them know that they are comming to a Polish home. Sure, if
    they come at 10AM it is too early to start with a loaded table. But if they
    come at 11, then by the time introductions are over, the time is already right
    for a small midday meal, they will not mind.
    Take it easy, relax and enjoy the visit. If the hostess will take in stride, so
    will they.
  • Gość: Camille IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 23.11.03, 04:11
    No coz, z NY nie jestem...ale z Amerykanami u nas w Californii mam wiecej do
    czynienia niz z Polakami....i to od 19 lat! Pracuje z nimi i przyjmuje u
    siebie tyle lat, ze moge cos na ten ten temat powiedziec. I pozwol, ze bede
    pisala po polsku, zeby wszyscy zrozumieli.
    Nigdzie nie napisalam zeby nic nie podac do jedzenia, po prostu zeby
    nie "przedobrzyc" do czego wielu Polakow jest sklonnych z racji naszej
    wrodzonej goscinnosci, czego Bron Boze nie ganie....Trzeba tylko miec umiar.
    Jezeli sie wie, ze goscie przyjda o 10, a o 12 maja np. zarezerwowany lunch w
    restauracji lub u kogos innego, to nie karmilabym ich za bardzo. Kawka,
    herbatka, jakies ciasteczko,serek z krakersami,itp. malo, ale elegancko.
    Jezeli maja przyjsc o 11 to oczywiscie okolo 1130 mozna podac cos konkretnego.
    Ja mysle, ze autorka postu pomylila tez obiad /wieczorny/z
    lunchem /poludniowym/i stad czesc nieporozumienia. Warto,zeby dowiedziala sie
    o ich plany na ten dzien, bo po co sie napracowac a ktos tylko wpadnie na
    chwile pogadac. Sama chodzac do Amerykanow, oczywiscie poza pora jedzeniowa/a
    jest takowa, przynajmniej u nas, nie wiem jak jest w NY/ nie spodziewam sie
    wiecej niz wina...ale co kraj/stan to obyczaj.
  • ankamagda 23.11.03, 10:19
    Dziekuje za wszystkie rady i przepraszam za male zamieszanie jakie
    wprowadzilam nieprecyzyjnym wyrazeniem sie. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawe,
    ze lunch to nie to samo co obiad. Sama mieszkam poza granicami kraju, gdzie
    obiad je sie w godzinach popoludniowo-wieczornych. Mialam jakies bledne
    przeswiadczenie, ze odbiorcami mojego postu beda wylacznie Polacy mieszkajacy
    w Polsce, ktorzy oczywiscie wiedza kiedy je sie lunch, ale tez tradycyjny
    obiad jedza duzo wczesniej niz gdzie indziej.
    Aha, goscie zapowiedzieli sie na 10.30, wiec chyba wypada cos lekkiego podac?
    Tym bardziej, ze na lunch to troszke za wczesnie.
    Pozdrawiam
  • Gość: kaska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.03, 13:20
    p 10.30 to najlepiej podac kawe lub herbate i ew. slodkie buleczki.
    Choc mnie sie trudno wypowiadac, bo obiad jesm okolo 17, 18 dopiero.
  • Gość: Pichciarz IP: *.proxy.aol.com 23.11.03, 21:00
    Doskonała sugestia.
  • ankamagda 24.11.03, 10:42
    Te buleczki sa bardzo przekonywujace. Nie wiem, ale nie wpadlabym na to a
    wydaje mi sie to teraz najbardziej sensowne rozwiazanie. Co wy na to (pytanie
    do Pichciarza) jesli upieklabym drozdzowe buleczki z jakims nadzieniem
    (wymarzone jagodowe, ale raczej dla mnie niedostepne) i podala do herbaty? Czy
    to nie za malo?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka