Re: POMOCY! Zwazyla mi sie masa do tortu!

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net

    Czy mozna ja jeszcze uratowac? Do ubijanego masla dodalam chlodna mase
    waniliowa/jajka ubite z cukrem i wanilia nad para/.
    Wyglada jak jajecznica. Wstawilam do lodowki i czekam na Wasze dobry rady!
    • IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au

      Gość: ryzykamtka 30.12.03, 23:56 Odpowiedz
      Podgrzej lekko moze???
      Albo sprobuj tak jak z majonezem - zacznij "nowa" mase - ubijajac to co bylo
      baza w niewielkiej ilosci dodajac stopniowo zwarzona
      • 31.12.03, 00:41 Odpowiedz
        prawdopodobnie nic z tego nie bedzie, musisz zrobic jeszcze jedna mase. Czy
        przypadkiem za dlugo nie ubijalas mikserem? Maslo powinno miec temteratyre
        pokojowa, pokrojone na male kawaleczki i dodawane do masy podstawowej. A moze
        zrob mase budyniowa i dodaj do niej troche bitej smietany lub jak wolisz
        maslo. Z bita smietana bedzie to krem delikatny. Jezeli potrzebujesz przepis,
        to prosze, napisz.
        • IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net

          Gość: Camille 31.12.03, 03:00 Odpowiedz
          Ok, masa "odzyla". Dowiedzialam sie od jednej pani, ze w takim wypadku nalezy
          mase schlodzic i dodac jeszcze kawalek masla-to mnie uratowalo. Ale co
          ciekawe, zabraklo mi na boki i postanowilam troche dorobic- znowu ta sama
          historia. W momencie gdy masa zoltkowa dotknela masla -natychmiast sie zwazyla.
          Nie robie tego tortu czesto, doslownie raz na kilka lat, bo sie boje. Sa z nim
          klopoty, ale dlaczego? Ktos kiedys mi powiedzial, ze maslo nie moze byc dlugo
          ubijane-ja nie ubijalam wiecej niz 1 minute i tez zle!
          Moze Ci co duzo pieka podziela sie troche swoimi spostrzezniami-szczegolnie
          jezeli chodzi o masy maslane.
          Na wszelki wypadek podaje przepis na ta mase/tort jest zwany "lodowym"/-moze
          znajdziecie w niej jakies bledy?

          12 zoltek ubijac z 25dag cukru na misce stojacej na garnku z gotujaca sie
          woda. Dolac pol szklanki gotujacego sie mleka z mocnym zapachem waniliowym.
          Wszystko razem ubijac na parze, do podwojenia masy i zgestnienia. Wystudzic.
          W innej misce mikserem ubic 1 1/2 kostki masla, do tego dolewac po troche masy
          zoltkowej. Dobrze wszystko zmiksowac i schlodzic w lodowce.
          • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

            Gość: Bajka 31.12.03, 04:49 Odpowiedz
            Prawdopodobnie za szybko i zbyt dużymi porcjami wlewasz gorące mleko, to nie
            masło się waży, ale żółtka. Gorące płyny do mas jajecznych trzeba dodawać
            bardzo ostrożnie, dosłownie kropla po kropli, noniech będzie: lyżka po łyzce
            • 31.12.03, 10:20 Odpowiedz
              Kiedyś robiłam podobny krem z pół litra mleka 6 całych jaj,to gotowałam na
              małym ogniu do konsystencji budyniu.2 kostki masła ucierałam z 1 szklanką cukru
              i powoli dodawałam ostudzoną masę budyniową.Wydaje mi się,że na tą ilość żółtek
              za mało dałaś tłuszczu.Próbowałam z 1 kostką masła i po dodaniu więcej niż
              połowy masy budyniowej zaczynało się ważyć.Ratowałam wtedy krem wlewając powoli
              podgrzane masło szybko mieszając.
              • IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net

                Gość: Camille 31.12.03, 17:38 Odpowiedz
                Dzieki, na drugi raz robiac ta mase wezme Wasze sugestie pod uwage. Moze mi
                sie w koncu uda? Tort stoi teraz w lodowce, gesto oblozony orzechami/bo oprocz
                tej nieszczesnej masy placki sa zrobione z bezow orzechowych/.On jest naprawde
                przepyszny i warty troche zachodu!!!
                • IP: *.we.client2.attbi.com

                  Gość: kluba1 31.12.03, 17:56 Odpowiedz
                  Dodaj do masy troche budyniu o temp.pokojowej - wszystko sie pieknie polaczy a
                  krem nie bedzie taki " ciezki". Budyn po prostu ugotuj z maki i mleka.
          • IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl

            Gość: wini3 03.01.04, 08:34 Odpowiedz
            To najpyszniejszy tort pod słońcem - ja robię rzadko z powodu ciasta.
            Wydaje mi się , że powodem warzenia się masy może być zbyt duża ilość płynu.
            Pichciarz ma rację -śmietany, masło są homogenizowane czyli po naszemu tak
            nadęte wodą ile tylko mogą pochłonąć. Jeśli masz do masła zastrzeżenia należy
            wziąć do miski i wydusić z niego nadmiar wody. Zobaczysz jak dbają o nasze
            zdrowie. Kiedyś masę robiło się w makutrze i widać było od razu z jakim masłem
            mamy do czynienia. Poza tym możesz dać trochę mniej mleka do zaparzania żółtek.
            A z tortu nie rezygnuj bo przepyszny/ ja gotuję mleko z laską wanilii dosyć
            długo aż się trochę wygotuje. Natomiast gdybyś mogła podać przepis na spód będę
            wdzieczna bo robię po swojemu wg. ilości składników które nosiło się do pani
            produkującej ten tort. Przepisu nigdy nie dostałam.
    • IP: 195.245.217.*

      Gość: kuchta 31.12.03, 19:47 Odpowiedz
      Sposób mojej mamy: zwarzona masę postawić na gazie na płytce i energicznie
      rozcierac. Na ogół pomaga, mnie zawsze sie warzy, jak dodaję kakao.
    • IP: *.proxy.aol.com

      Gość: Pichciarz 03.01.04, 06:16 Odpowiedz
      Camille:
      chodzi mi soś po głowie - czy przypadkiem Ameryka nie figluje z tobą gdy o to
      masło chodzi? Skoro mleko z zasady się homogenizuje, może i masło nie jest
      zupełnie takie jakiego nasze przepisy by się spodziewały? Może warto je kupić w
      sklepie ze zdrową żywnością? Tutejsza śmietana też się zawsze warzy w gorącej
      zupie, ja zastępuję ją kupując heavy cream.
    • IP: *.internetdsl.tpnet.pl

      Gość: Ethlinn 04.01.04, 21:23 Odpowiedz
      A mi zawsze, ale to zawsze warzy się krem do wuzetki. Zawsze dodaję wtedy masła
      w małych kawaleczkach, i zawsze masa daje sie ratować. Nie wiem dlaczego tak
      się dzieje, ale skoro kończy się dobrze, to nie wnikam...;-)
      • IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net

        Gość: Camille 04.01.04, 21:29 Odpowiedz
        No wlasnie, od tego wydarzenia przeprowadzilam rozmowe z moja mama, ktora ten
        tort robi czesto. Przypomniala mi, ze bedac tu u nas kilka razy jej sie tez
        masa zwazyla, tylko mnie generalnie nie bylo wtedy w domu to i na ten temat
        duzo nie rozmawialysmy. Czyli cos nie tak z tym naszym maslem, jak to
        p.Pichciarz juz zauwazyl.....
    • IP: *.uz.zgora.pl

      Gość: Bilala 05.01.04, 11:15 Odpowiedz
      Podobny krem robię dość często: żółtka trochę utarte z cukrem zwykłym, polane
      niewielką ilością wrzącego mleka i szybko roztarte, potem na parze do
      zgęstnienia. Osobno utarte masło NA PUCH (ale ja robię to nie mikserem, ale w
      makutrze), po czym - ostudziwszy CAŁKOWICIE masę jajeczną - dodaję ją po
      łyżeczce, cały czas ucierając. Jeśli ewentualnie ma to bć krem czekoladowy lub
      owocowy - to kakao, wiórki czekoladowe albo galaretkę porzeczkową rozcieram
      starannie z BARDZO MAŁĄ porcją kremu i potem stopniowo - ucierając cały czas -
      dodaję do całości.
      Za młodu kilka razy zdarzyło się, że krem się zwarzył. Jest na to sposób: nową
      kostkę masła ucieram na puch i do niego dodaję po łyżeczce ten zwarzony krem,
      cały czas ucierając. Ale to będzie o wiele bardziej tłuste, niż w zamierzeniu,
      więc należałoby jeszcze dorobić trochę tej masy jajecznej, ostudzić itd....
    • IP: *.mos.gov.pl / *.mos.gov.pl

      Gość: limba 06.01.04, 15:41 Odpowiedz
      Dopiero teraz włączam się, ale jakoś poprzednio nie zauważyłam tego wątku.
      Ale myślę, że na pokreślenie zasługuje ZASADA ŁĄCZENIA wszelkich produktów [lub
      mas] o innej temperaturze lub o odmiennej konsystencji [np. rzadka masa do
      gęstej] - jest ona taka, że do masy podstawowej, inny produkt dodawany jest
      początkowo w bardzo małych ilościach – tak, żeby składniki te miały
      czas „oswoić się” ze sobą.
      Podsumowując wcześniejsze wypowiedzi, chciałabym dodać swoje doświadczenia
      nabyte i podejrzane u mamy, a także w różnych programach kulinarnych w TV.

      Np. do zimnej śmietany wlewamy łyżkę gorącej zupy i mieszamy do całkowitego
      połączenia.
      Potem następną łyżkę zupy, itd. ...
      Dopiero, gdy połączone ze sobą [mniej więcej – pół na pół] składniki stanowią
      jednolitą emulsję, wlewa się śmietanę z resztą zupy.

      A jeśli chodzi o kremy maślane – to zasada jest taka.
      Masło do ucierania oczywiście powinno być miękkie [czyli mieć temperaturę
      pokojową] – inaczej w ogóle się nie da ucierać – nawet mikserem. Jeśli jest
      b.miękkie – to nie ma też problemu z ręcznym jego ucieraniem. Tak jest
      najlepiej – nie z tego powodu, że mam zastrzeżenia, co do ucierania masła
      mikserem - ale ponieważ w czasie łączenia z innymi składnikami musi się odbywać
      to BARDZO POWOLI, więc nie można tego robić mikserem.
      Druga zasada: najlepiej, jeśli pozostałe produkty też mają tę samą lub zbliżoną
      temperaturę.
      Ale zasadnicze znaczenie ma właśnie ten sposób mieszania: najpierw po 1 łyżce.
      Na przykład robiąc budyń z żółtek – mimo iż składniki te mają tę samą
      temperaturę [żółtka utarte z cukrem na parze i gorące mleko] - wlewam najpierw
      1 łyżkę gorącego mleka do masy żółtkowej, mieszam do wchłonięcia, potem drugą,
      itd. ...
      Tak samo należy postępować w trakcie dodawania do masy maślanej > budyniu, masy
      żółtkowej, śmietany, zsiadłego mleka, czy kefiru, zmiksowanych owoców, soku
      owocowego, itd. - najpierw 1 łyżkę - i rozmieszać tę porcję powoli do
      całkowitego wchłonięcia , itd. ...
      I tu nawiążę do wypowiedzi Ethlinn w sprawie kremu do WUZETKI.
      Mam taki przepis na krem do WUZETKI, że do masła roślinnego [krem musi być
      bardzo lekki, a więc zwykłe masło jest za tłuste] dodaje się mleko zsiadłe lub
      kefir [po to, żeby krem był lekko kwaskowy]. I dzięki tej zasadzie, że do masła
      roślinnego utartego z cukrem pudrem dodaję po 1 łyżce mleka [staram się też,
      żeby mleko miało tę samą pokojową temperaturę] i mieszam do całkowitego
      wchłonięcia każdej porcji płynu - krem jeszcze nigdy mi się nie zwarzył.

      W trakcie dodawania do mas emulsyjnych [kremy maślane, masy żółtkowe, mleczne,
      itp.] alkoholu, należy dodawać po kropli, ze względu na to, że dodana zbyt duża
      jednorazowo jego ilość powoduje warzenie się tych mas.
      I może na koniec jeszcze jedna uwaga, co prawda związana tylko pośrednio z
      tematem, ale też może się komuś przydać.
      Wyżej opisane zasady stosuję także przy robieniu ajerkoniaku i innych likierów
      mlecznych.
      A więc, do żółtek utartych z cukrem [mają postać gęstego kremu], najpierw po 1
      łyżce dodaję mleko [płyn], itd. ...
      Następnie dodaję po kropli spirytus lub inny alkohol, itd.
      Pod koniec mieszania lub ucierania można zwiększyć porcje dodawanych produktów,
      tj. większą ilość mleka, budyniu, itp., jednakże alkohol trzeba dalej mieszać
      ostrożnie, np. wlewać cienkim „strumyczkiem”, a nie po kropli.
      • 09.01.04, 16:19 Odpowiedz
        Ludzie nikt nie napisał,a jednak kilka osób zauważyło,że można jeszcze krem
        uratować dodając tłuszczu,że wszystko musi być w odpowiednich proporcjach.Na
        kostkę masła 2-3 jajka,jeżeli więcej na pewno się zwarzy.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj



Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.