Chora na jaskrę turystka zapomniała kropli do oczu. Lek musi przyjmować codziennie, ale lekarz z przychodni nie zgodził się wypisać leku, pomogła dopiero farmaceutka. Czy lekarz miał prawo odmówić choremu?
ja pamietam polskich lekarzy z dziecinstwa czyli z PRL
teraz przyszlo mi byc w Polsce i przedluzylem pobyt, niestety nie mialem dosc lekow bo nie przewidywalem zostac dluzej : poszedlem do lekarza, ktory najpierw zrobil mi jasniepanska laske i dal mi to odczuc, ze w ogole sie do mnie odzywa, a nastepnie - pomimo ze mialem przy sobie opakowania oraz recepte z mojego kraju - od razu kazal mi wyjsc bo przeze mnie "nieptrzebnie traci czas"
dodam ze chodzilo o popularny lek antydepresyjny, ktory biore od wielu lat co dzien i takie nagle odstawienie moglo miec bardzo przykre konsekwencje
na moja ponowiona prosbe odrzekl "panie to jest lek co zycie ratuje, niech pan idzie bo mi pan czas tylko zajmuje"
jak w w/w opisanym przypadku w GW, pomogla zupelnie nieznajoma farmaceutka
polski system zdrowia jest w stanie juz nie choroby ale rozkladu trupiego, to jest trzeci swiat
gdyby tutaj jakikolwiek lekarz tak potraktowal Klienta, od razu by sie to roznioslo, stracilby klientele i ewentualnie moglby pracowac jako salowy albo ciec w trupiarni
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.