Dodaj do ulubionych

Kupić mieszkanie teraz czy jeszcze poczekać?

02.10.09, 10:35
Gdyby nie głos Macierzyńskiego, uczestnicy pewnie do końca rozmowy
spijali by sobie z ust starą śpiewkę, że „brać teraz, bo taniej już
nie będzie”.
A pan Z.S. to już przekracza szczyty obiektywizmu, jak się chwali,
że on to już nie jedno widział i z niejednego pieca jadł chleb i
uwierzcie mu, że ceny w dół nie pójdą, a w najlepiej zamieszkać w
Żyrardowie (gdzie akurat sprzedaje mieszkania), bo za dwa lata
będzie tam autostrada, a w ogóle zostało na kupno tylko trzy
miesiące, bo od stycznia cena mieszkań w Żyrardowie wzrasta o 15%.
Boki zrywać.
Obserwuj wątek
    • rydzyk_fizyk Re: Kupić mieszkanie teraz czy jeszcze poczekać? 02.10.09, 11:09
      Jeden czynnik nie pojawił się w dyskusji - wzrost bezrobocia,
      szczególnie wśród młodych ludzi (obecnie dobija do 25%).

      Zgodnie z szacunkami stopa bezrobocia ma wzrosnąć nawet do 13% do
      końca roku - zapowiada się dość gwałtowne zjawisko skoro na razie
      wynosi ona poniżej 11%.

      Stąd przewidywanie czegokolwiek - szczególnie cudownego ożywienia w
      ciągu najbliższego półrocza - to najwyżej wróżenie z fusów.
      --
      Zoologiczny antykomunizm
      Traktat z Lizbony a suwerenność
                • znajomy_jennifer_lopez Panie Marku, znów chce Pan być pośmiewiskiem? 02.10.09, 18:14
                  Mój Boże, widzisz i nie grzmisz... O co chodzi? Żyrardów. Ale najpierw bardziej istotne kwestie.

                  Nie dziwię się temu co mówi pan Macierzyński bo - jak widać - rynek stał się selektywny. I np w Poznaniu, Trójmiescie oraz Warszawie gdzie JEST konkurencja ceny spadły o 20-30% (z inflacją), a np we Wrocławiu ceny spadły o symboliczne 5-10% a niekiedy wcale.
                  Dlaczego? Oczywiście można powiedzieć: Wrocław jest gwiazdą na firnamencie i każdy chce tutaj mieszkać.
                  W Warszawie pobudowano b.dużo mieszkań, w Trójmieście z kolei jest SKM który odciąża głowne miasta (mozna mieszkać w Rumi, Wejherowie czy Pruszczu) - nie trzeba zabijać się o mieszkanie w Gdańsku czy Gdyni (Sopot to już miasto nie do życia, jedynie do imprezowania i krótkotrwałego wynajmu mieszkań).
                  Podobnie w Poznaniu - tutaj z kolei dobra komunikacja z ościennymi miejscowościami (Przeżmierowo, Kórnik, Murowana Goslina, Suchy Las, Pobiedziska, Koziegłowy itd. Poza nieszczęsnymi Komornikami (remonty dróg) wiekszość tych miejscowości ma sensowne połaczenia z metropolią.
                  W przypadku Wrocławia mamy do czynienia z mała podażą plus faktem iż praktycznie dwie dzielnice wchodzą w gre: Krzyki i częsciowo Fabryczna oraz Biskupin tyle że ten ostatni jest już zabudowany a nowe mieszkania jesli sie pojawiają to w kosmicznych cenach (10000zł/m2 przy średniej płacy w miescie 2500 netto). Pozostałe dzielnice w tym zwłaszcza Psie Pole to miejsca w których nikt nie chce mieszkać - dośc powiedzieć że w okresie boomu i tuż postboomowym Gant musiał tam zejsc z ceną do 3700zł/m2 żeby sprzedać mieszkanie - gdy "normalne" dzielnice wciąż odstraszają młodych ludzi zaporowymi cenami 6-7 tys/m2. Ludzie zabijają się o mieszkanie na Krzykach bo pozostałe dzielnice są "odcięte od świata" - jesli chcesz dojechać do pracy na 7-8 rano musisz wyjsć z domu 2h wcześniej. Dlatego tam gdzie podaż jest duża (Wawa) i/lub istnieje sensowna alternatywa mieszkania poza aglomeracją (Poznań, Trójmiasto) ceny spadły. Tam gdzie podaż jest niska ceny są nadal wysokie. Co dalej?
                  Ceny mieszkań w niektórych miastach spadły o 20-30% jednak nie wyczerpało to jeszcze potencjału spadków cen. Ponieważ jednak druga strona rynku (wtórni plus developerzy) nie są skłonni do sprzedaży za niższą cenę rynek nadal będzie cechował sie marazmem. Być może wytworzy się z tego stabilna grupa (podaż) mieszkań na wynajem zwłaszcza tam gdzie własciciel płaci niską ratę - gdy płaci 1000zł raty chętnie wynajmie mieszkanie za np 1300-1500zł. Dla wynajmującego to tez lepsza opcja - przy kredycie na 90-100% i 30 letnim okresie spłaty rata np 2000zł składa się na 1800zł gołych odsetek i 200zł "czystej spłaty" kapitału. To już lepiej płacić 1300zł a 700zł sensownie zainwestować i uzbierać na 20-30% wkładu.

                  Radziłbym panu Markowi lepiej dobierac interlokutorów do rozmowy. Obiecuje zapytać go na początku przyszłego roku żeby sprawdził czy mieszkania w Żyradowie są już po 7000zł. Bo na razie to po prostu po raz kolejny wystawia się na pośmiewisko dając jakiemus szalonemu kolesiowi trybunę gdzie ten plecie o mieszkaniach w Żyrardowie za 7000zł/m2 (Gdzie to jest? Wydawało mi się ze raczej koło Łodzi a nie Wawy - zresztą, skoro podnieca się tym pociągiem z Łodzi to już wolałbym mieszkac w Łodzi i dojezdzac do Wawy. Przy okazji pytanie - czy nocne tramwaje/autobusy jezdza do Żyrardowa tak by można było po kinie/spektaklu/imprezie w Wawie wrocić do domu czy też developer współfinansuje koszt TAXI? Żenada.
        • mara571 krotkie wyjasnienie 02.10.09, 14:17
          W Niemczech funkcjonuje to tak: zglaszazs sie do banku (najczesciej Sparkasse)
          albo bezposrednio do Bauspakasse np. Schäbisch Hall i zawirasz umowe o
          szczedzedzanie na wklad wlasny przy budowie lub kupnie domu, segmentu,
          mieszkania. Co miesiac wplacasz okreslona sume.
          Oprocentowanie jest mizerne, najczesciej 0.25 % wiecej anizeli aktualna stpa
          procentowa banku centralnego. Oszczedzasz min 5 lat. Bank zna najczesciej twoja
          sytuacje finansowa i w dodatku jest bardzo czesto DEWELOPEREM (szczegolnie na
          prowincji). W piatym roku zaczynasz otrzymywac propozycje, co bedzie wkrotce do
          kupienia. Nie zawsze musisz zgromadzic wymagane w Niemczech 25% do 30% na
          budowlanym koncie. Ale kiedy te pieniadze masz i sie decydujesz dostajesz kredyt
          hipoteczny z niska marza i STALYM OPROCETOWANIEM na 5 lub 10 lat.
          W chwili obecnej przy wkladzie wlasnym 50 oprocentownie kredytu wynosi w
          Nadrenii-Westafalli 3,5 na 5 lat i 3,75 na 10 lat. Po pieciu czy 10 latach
          negocjujesz warunki kredytu na nowo. Mozesz tez wplacic czesc kapitalu i zawrzec
          nowa umowe.
          Od niedawna ta umowe zwiazac z drugim filarem emerytalnym i dostac
          dofinansowanie od panstwa. Niewiele ale zawsze cos.
          Rynek nieruchomosci jest w zachodniej czesci Nimiec bardzo stabilny, nie bylo
          zadnej banki od lat. Po zjednoczeniu spekulowano nieruchomosciami w bylej NRD i
          zle sie to skonczylo szczegolnie dla nieistniejacego juz dzisiaj Hypovereinsbank.
          • dzon_dzon Czyżby strzyżenie owiec nadal trwa? 02.10.09, 18:24
            >Uważam, że większość deweloperów zamrozi pewne projekty albo będzie >je
            realizowała z opóźnieniem. Bardziej opłaca się im utrzymać >wysoką marżę na
            mieszkaniach, które będą się jakoś sprzedawały, niż >budować dużo i mieć znikomą
            marżę.

            Czyli nie budujemy dla ludzi tylko strzyżemy owce.
            Mam nadzieje, że już niedługo skończy się ludzka naiwność, zaczniecie sami
            budować lub poczekacie aż deweloperzy dostosują ceny do wymagań kupujących. To
            nie oni dyktują ceny, dyktują je kupujący.

            Teraz z naiwniaków kupujących mieszkania od dewelopera się śmieją o czym
            świadczy tekst:

            >Problem w tym, że zaprojektowano je w czasach, o których mówimy, że
            >deweloperzy budowali nie mieszkania, ale PUM, czyli powierzchnię >użytkową
            mieszkań. Chodziło to, żeby wybudować i sprzedać jej jak >najwięcej. Popyt był
            tak olbrzymi, że nawet te koszmarne mieszkania >były kupowane po koszmarnej cenie.

            Podsumowując współczuje wszystkim z 30 letnimi kredytami po kilkaset tysięcy
            ponabieranych nie na mieszkania ale na PUM'y. Tak tak... za 30 lat zamiast
            slamsów na te bloki będą mówić PUMy. Tylko czy taki blok wytrzyma tyle lat? Oto
            pytanie do ekspertów ;)
          • znajomy_jennifer_lopez Re: krotkie wyjasnienie 02.10.09, 18:38
            Wybacz ale wg mnie to nie takie proste, to tak jakby zapytac dlaczego u nas politycy nadal kradną skoro mamy już szwedzkie samochody i jest Ikea.

            Takie mechanizmy o jakich piszesz są wdrażane stopniowo. I nie wiem czy akurat potrzebna jest nam Szparkasa.
            Teraz masz w PL podobną sytuację: możesz oszczędzać, odłozyć 20-30%, oprocentowane znacznie lepiej bo nawet na 7% a potem wziąć kredyt na 5,5-6% w złotych lub bodaj 3-4% w euro. Chyba że chodzi Ci wyłacznie o fakt stałego oprocentowania - ale to działa ponieważ jest NISKA STABILNA inflacja.
            Wiesz jakby to wygladałoby w PL? Musiałbys trzymac/zebrać 20-30% oprocentowane na powiedzmy 0,5%, przy wahnieciu inflacji oznaczałoby to że TRACISZ rocznie 4-5% kapitału bo zjada Ci go inflacja. A do tego systemu potrzeba kolejnych - jak w piramidzie finansowej. Czy w PL byliby chętni do lokowania oszczędności na 0,5%? Więc chyba nie tutaj jest problem i nie w ustawie jednej czy drugiej jest pies pogrzebany.
            Zauważ że obecnie kredyty są wciąż dość tanie: 1,3% marży plus 4,2 wiboru daje 5,5% kredytu złotowego przy inflacji rzędu 3,5-4,5% jest to realnie 1%. Dużo?
            I wątpie by Szparkasa rózniła się od banku tym że da kredyt bezrobotnemu - zapewne tez jest sprawdzana zdolnośc kredytowa. Ktoś kto ma prace i 20-30% wkładu kredyt dostanie i w Polsce, wiec nie w tym jest problem.
            Co więcej przy ZWYKŁYM kredycie możesz negocjować po 3 latach (najczesciej spłata bez dodatkowej marzy) a niekiedy nawet rok pózniej - możesz wziąć kredyt refinansowy w innych banku na lepszych warunkach - nie musisz czekac 5 czy 10 lat na mozliwosc renegocjowania kredytu.
            CO WIEC DAJE (REALNIE) SPARKASE CZEGO NIE DAJA BANKI KOMERCYJNE???
                    • Gość: ? Re: krotkie wyjasnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.09, 09:25
                      Dodatkowo WBK żąda od kredytobiorcy dodatkowego ubezpieczenia.
                      Koszt około 80-120 zł miesięcznie zależnie wieku kredytobiorcy.
                      Jeśli wliczymy to wraz z opłatami za konto itd w koszt kredytu może okazać się
                      że warunki są mniej atrakcyjne niż u konkurencji.
                      W reklamie wygląda fajnie, ale jak się podliczy dodatkowe koszta już znacznie
                      gorzej.
                      Po prostu pijarowska zagrywka za strony WBK,dla myślących "inaczej" w stylu
                      zbignieffa primo voto rumuna_nawigatora.
                      • zbignieff Re: krotkie wyjasnienie 08.10.09, 12:32
                        W takim razie skoro konkurencja daje lepsze warunki to należy z nich skorzystać.
                        W każdym razie ciągle jesteśmy w strefie tanich kredytów. Nie są aż tak tanie
                        jak były w latach 2007/2008r, ale nieporównywanie tańsze od tych sprzed 2003r.
                        Wiele osób wzdycha tutaj do okresu 2003-2006, gdy naraz były tanie mieszkania i
                        kredyty. To niemożliwe przy tak niskich stopach.

                        • steady_at_najx Re: krotkie wyjasnienie 08.10.09, 12:45
                          >nieporównywanie tańsze od tych sprzed 2003r



                          Z tymze przed 2003, Sato-rumunie rokiem nieruchomosci byly
                          delikatnie mowiac duzo tansze. Niekorzystny ale mniejszy kredyt
                          mozna przenegocjowac lub zmienic kredytodawce gdy czasy beda
                          korzystniejsze, wartosci kredytu za ktora kupiles raczej nie
                          zmienisz. Takze nie porownuj tutaj tych dwoch czynnikow.

                          Tak czy owak wartosci nieruchomosci musza byc dostosowane do
                          zamoznosci spoleczenstwa a nie do jakiejs naciaganej wartosci
                          nieruchomosci zakupowanej na naciagany kredyt.


                          Satorianus aka rumun - nicki zmieniasz jak rekawiczki ale stulu
                          naganiajacego nie.


                          --
                          e-m: steady at najx dot com
                          Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
                          Marek Wielgo i inni naganiacze na cenzurowanym : pierwszemieszkanie.blox.pl/html
                          • zbignieff Re: krotkie wyjasnienie 08.10.09, 13:14
                            > Tak czy owak wartosci nieruchomosci musza byc dostosowane do
                            > zamoznosci spoleczenstwa a nie do jakiejs naciaganej wartosci
                            > nieruchomosci zakupowanej na naciagany kredyt.

                            Skoro mamy do czynienia z rynkiem na którym zdecydowana większość transakcji
                            jest przeprowadzana na kredyt to podstawowym wyznacznikiem jest nie stosunek
                            cena/zarobki, tylko rata/zarobki. Nie zapominajmy, że te wszystkie nasze
                            makro-wywody ostatecznie muszą mieć oparcie w konkretnych decyzjach
                            konsumenckich. Przed 2003r Kowalski mogący sobie pozwolić na płacenie 1200-1300
                            raty mógł kupić 2 pokoje. Dzisiaj Kowalski zarabia 20% więcej i za 1500zł raty
                            będzie spłaca raty za... dwa pokoje.

                            Wizja przenegocjowania jest ok, ale nie wpływa na rynek w obecnym kształcie. W
                            2001r też nikt nie sprzedawał ani nie kupował drożej bo: "jak kiedyś spadną
                            stopy/raty o połowę to będzie więcej warte". Tak więc i dzisiaj oczekiwanie
                            bieżących spadków w oparciu o to, że kiedyś tam stopy będą pewnie wyższe mija
                            się z celem. Gdyby rzeczywiście wzrosły i najtańsze dostępne kredyty były po 12
                            lub 13% i rynek nie oczekiwałby ich spadku w rozsądnym terminie to ceny
                            nieruchomości rzeczywiście mogłyby spaść do postulowanych przez Ciebie wartości.
                            Ale gdyby babcia miała wąsy...

                            • zbignieff Koszt kredytu 08.10.09, 13:22
                              Jeszcze liczby dla lepszego obrazu. Kredyt na 300tys na 30lat Całkowita kwota do
                              spłaty:
                              - przy oprocentowaniu 6% 215tys -> rata 1028zł.
                              - przy oprocentowaniu 12% 370tys -> rata 600zł

                              Czy proporcje tych dwóch wartości nie przypominają Ci aby czegoś?


                            • Gość: Kaczus (Tomek) Re: krotkie wyjasnienie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.09, 14:05
                              Widzisz, ale ludzie dzielą się na tych "a jaka ratę będę płacił dziś" i na tych
                              - ile to rzeczywiście kosztuje. Dla tych pierwszych istotne jest tak jak
                              napisałeś - wysokość raty, dla drugich - istotna jest cena, a więc nawet jeśli
                              biorę kredyt, to na ile się zadłużę i w jakim czasie jestem w stanie zebrać
                              odpowiednią gotówkę.
                              • zbignieff Re: krotkie wyjasnienie 08.10.09, 17:17
                                Obawiam się jednak, że "ratowców" jest zdecydowana większość i to oni kształtują
                                ten rynek. Poza tym jeśli rata jest znacząco mniejsza od kosztów wynajmu to
                                zaczyna się opłacać zakup pod wynajem co dodatkowo podkręca rynek i stanowi
                                bezpiecznik dla spadków cen. Warszawie to nie grozi, ale taki Katowicom - owszem.
            • mara571 Znajomy JL, nie zwrociles uwagi na jedna zasadnice 04.10.09, 11:55
              w tym systemie masz stala rate kredytu przez 5 lub 10 lat!.
              Nie musisz oszczedac wylacznie na koncie Bausparkasse. Tam mozesz wplacac
              miesiecznie np. 100 euro, reszte pieniedzy lokujesz korzystniej gdzie indziej.
              System podobny do Bausparkasse zamierzano w Polsce wprowadzic w polowie lat 90.
              Zarzucone wtedy zaproszonym do prac przedstawiecielom Schwäbisch Hall , ze
              uprawiaja lobby. A ja sadze, ze banki komercyjne utracily ta inicjatywe, bo nie
              chcialy w przyszlosci utracic zyskow.
              To nie jest piramida finansowa, skoro wiekszosc domow, segmentow i mieszkan
              zostala w Niemczech kupiona dzieki kredytom z tych bankow.
              One maja inny status i ich akcjonariuszami sa Landy i wladze samorzadowe.
              Gieldowe wskazniki sukcesow ich nie obowiazuja.
            • Gość: lenio Re: krotkie wyjasnienie IP: *.scansafe.net 20.10.09, 14:16
              niejaki światowiec ( znajomy J Lopez) pisze "obecnie kredyty są
              wciąż dość tanie" To może podzieli się z nami wiedzą tajemną gdzie
              dostanie marżę 1,2 na PLN. Niestety realia są takie że kredyt w PLN
              kosztuje ponad 6,5% a doliczając gó...ane wymysły bankierów (
              prowizja, ubezpieczenie, itd jest to REALNIE około 8 kur.. OŚMIU !!!
              procent) na walutach powyżej 6 ( jeśli stopy procentowe choć zbliża
              sie do normalnych 2-3% to będzie ile ?)
              Moim zdaniem przy dzisiejszych nawet jeszcze ( bo maleją ale to
              potrwa) stosynkowo wyskoich cenach wynajmu BARDZIEJ opłaca się
              wynajmować niż porzyczać więcej niż 80% na mieszkanie.
              Kupować "opłaca" sie tylko tym któzy mają gotówkę i nie wiedzą ( z
              powodu prostoty swych umysłów) jak ją LEPIEJ zainwestować ...
    • igorbn Kupić mieszkanie teraz czy jeszcze poczekać? 02.10.09, 11:44
      Skutki podwyższenia ceny metra kwadratowego kwalifikującej do
      programu "Rodzina na swoim" nie napawają optymizmem w kontekście
      dalszego rozwoju cen.

      A wynurzenia "lepiej wynając niż kupić" brzmią bardziej, jak nagonka
      dla inwestorów, którzy kupili i nie mogą zarobić na sprzedaży, niż
      poważna alternatywa. W Polsce nie ma rynku wynajmu, bo prawo w tym
      zakresie jest jak ser szwajcarski. Długo jeszcze takiego rynku nie
      będzie, jeśli Państwo nie uporządkuje przepisów.

      O dobrych praktykach biznesowych
      DOBRAPRAKTYKA.PL
    • slavko.matejovic Oj bezczelny Stępiński, bezczelny... 02.10.09, 12:50
      Mieszkanie za 4000 zł to slums? Oj, żebyś się dziadu nie
      przeliczył... W takim razie całe Kabaty i Ursynów wybudowane przed
      2005 rokiem to slumsy? I jeszcze jedno, cwaniaku. Mówisz: "Nie
      wierzę, że nastąpi radykalna obniżka cen. Po prostu na to nie
      liczcie." Jakbym utopił pieniądze też bym się tak pocieszał. A
      normalni ludzie nie chcą mieszkać w loftach, co komu po mieszkaniu w
      starej fabryce. Ale pocieszaj się pocieszaj, bo będzie twarde
      lądowania i dupa twoja z hukiem uderzy.
    • Gość: tajpan99 Cóż za wysyp obiektywnych głosów w dyskusji IP: 212.244.185.* 02.10.09, 12:51
      W szczególności ten pan z firmy deweloperskiej. To co wygaduje ten facet jest,
      mówiąc językiem Wassermana, porażające. Czysta komuna. Dla niego wymarzona
      sytuacja to taka gdzie deweloper to pan i władca a do jego progu dobijają na
      klęczkach błagający kupujący - sprzedaj nam pan mieszkanko, chociaż maciupcie!
      Niestety dopóki nie znikną z rynku te betonowe molochy typu JWC, DD i ten
      Gaant, takie myślenie będzie dominowało. Jeszcze trochę czasu upłynie zanim
      mieszkanie będzie traktowane jako towar jak każdy inny. Oto pomysł deweloperów
      na kryzys - wstrzymać inwestycje i uczynić mieszkanie dobrem luksusowym
      dostępnym dla 1% ludności. Powiedział to zresztą niemal wprost - po co Polakom
      własny dom czy mieszkanie. To może panu też niepotrzebne?
      Poza tym przy okazji sobie lobbuje za swoją inwestycją w odległym od Warszawy
      o 45 km. Przy okazji opowiada bajki w ile to minut dojedziemy do centrum Warszawy.
      Otóż informuję że z Grodziska Mazowieckiego, który jest bliżej o 15 km
      Warszawy jedzie się do stolicy 35 minut, z Żyrardowa więc odpowiednio dłużej.
      Co będzie kiedy wprowadzą szybkie pociągi to dopiero będzie panie szanowny i
      nie wiadomo kiedy. To jest takie pie**nie typu "Sprzedam kawalerkę na
      Tarchominie, super komunikacja, w 2010 będzie tu stacja metra"
      Ja zrezygnowałem z kupna mieszkania, wolę zbudować dom na zad**piu 35 km od
      stolicy byleby nie mieć do czynienia z deweloperami.
      Pozdrawiam myślących
      • mobart Re: M.Macierzyński - jedyny sprawiedliwy w tym gr 06.10.09, 01:05
        Dałeś się wkręcić - cała debata jest ustawiona. Dyskutanci pozornie
        reprezentują przeciwstawne opinie, żeby podnieść wiarygodność
        przekazu. To znana technika w psychologii manipulacji. Ja również
        początkowo dałam się nabrać na obiektywizm p. Macierzyńskiego,
        jednak po jego wypowiedzi nt. Żyrardowa - "to dobry pomysł, o ile
        jest tam tanio" wskazuje na to, że i on jest manipulatorem
        (opłacanym przez pewną arogancką firmę, której nazwę litościwie
        pominę milczeniem), ponieważ moment wcześniej stwierdził, że połowa
        ceny mieszkania to marża dewelopera. W przypadku Żyrardowa przy 7
        tys/m, (kosmos) marża ta z pewnością przekracza 50%. Pan
        Macierzyński WIE, że nie jest to tanio, więc rżnie głupa mówiąc "o
        ile jest tam tanio". Stwierdzenie to ma na celu ochronę jego (bardzo
        wątpliwej) wiarygodności. Koleś jest kolejną "medialną gwiazdą" -
        wylansowanym przez GW i siedzącym w jej kieszeni sprzedawczykiem,
        egzystującym w wirtualnej rzeczywistości. CAŁA TA PSEUDODEBATA TO
        ARTYKUŁ SPONSOROWANY. Jako i cała GW. Michnik powinien się w grobie
        przewracać, oto co zostało z jego solidarnościowych ideałów. Wiem,
        że fizycznie jeszcze wegetuje, ale jego dusza od dawna jest martwa,
        bo ją sprzedał, za co płaci teraz najwyższą cenę - zżera go rak,
        który najpierw toczył jego duszę, a teraz i ciało. Przykre
        zakończenie tak chlubnie zapowiadającego się niegdyś żywota...
        • znajomy_jennifer_lopez Zyrardów? why not? 06.10.09, 09:28
          Zupełnie się nie zgodzę z tym co piszesz.
          Ja się zgodzę z M.Macierzyńskim (może być i w Żyrardowie jeśli jest tanio"), tak samo jak z M.Wielgo w punkcie "a może mieszkanie pod miastem".
          Jak zauważysz jest tam (u M.M) słowo JEŚLI.
          Uważam że takie miasteczka jak Żyrardów (50km od Warszawy!) SĄ ALTERNATYWĄ. Dla zasiedziałych Polaków przyzwyczajonych że fabryka/bank jest najdalej 5 przystanków trawajem od domu może to nietypowe ale oglądałem kiedyś film o Indianach (prosze sie nie śmiać), po prostu o zasymilowanych (hmm, no mniejsza) Kanadyjczykach-Indianach, i utkwiła mi w pamięci pewna wypowiedz kolesia: na pytanie jak tutaj zyją itp i gość z uśmiechem stwierdził: "Codziennie dojeżdzam do pracy do Vancouver, 250km czyli tak jakbym codzien przejeżdzał całą Belgie". Juz nie pamietam dokładnie, te 250km to było chyba w dwie strony i dobrą drogą jednak dojazdy po kilkadziesiąt km są na Zachodzie czyms dużo bardziej normalnym. W Polsce w mielu miastach to jeszcze egzotyka (może poza Poznaniem - sporo osób dojezdza doń np z Gniezna (ok50km) czy Trojmiastem (SKM)). Gdy w jakims miasteczku pada "jedyny żywiciel" miasto i mieszkanców ogarnia panika nawet jesli 40-50km dalej mają duże miasto. No fakt, dojezdzac godzine dziennie do pracy to prawie jak umrzeć.

          Dlatego Żyrardów jak najbardziej tak. Za 2-4 tys zł/m2
          A lofty? Wysokość pomieszczeń 4,2 to luksus i każdy kto twierdzi inaczej jest ignorantem albo hobbitem ;-) Żartuje, na pewno jednak to atut a nie minus (wiem wiem, trzeba ogrzewac, wielkie okna itp) ale jest to plus a nie minus. Jak w pieknej ceglanej fabryce (byle nie byłej lakierni itp) to na pewno jest to mieszkanie warte grzechu. I może i 7000zł/m2... ale w Łodzi albo Wawie. A nie jakiejś dziurze gdzie ludzie mieszkają (wybierają ją) by mieć taniej mieszkanie.
          Wg mnie jest popyt na tanie mieszkania w Żyrardowie i drogie/ekskluzywne lofty ale w Wawie, i paru innych miastach. Swego czasu był developer który próbował sprzedawać lofty w Bydgoszczy. I co? I pstro, bo nie ma tam tylu chetnych by płacic spore zwykle pieniądze za lofty, zwłaszcza jesli otoczenie jest do d... Bo sprzedajac lofty dev sprzedaje tez pewne wizje, i O ILE uda mu sie odpowiednio wypozycjonowac obiekt, by był "trendy" itp to sprzeda loft i za 10-15 tys/m2.
          Ale raz jeszcze powtarzam - wg mnie nie w Żyrardowie. Jeśli ktos chce mieszkać na wsi (z całym szacunkiem) to zamiast loftu buduje sobie dom - ma przestrzenie do życia, do pracy, ma spokój itp.
          A z "życia warszafki" i tak wypada - jesli chce się w niej kręcic - sorry winetou ale musi raczej wybrac jakis penthouse w drapaczu chmur w centrum.
          Jeszcze coś - polecam pojechać w Zachodniopomorskie (najwięcej), a pote wrócić w bliskie okolice duzego miasta i zobaczyc co poniektóre inwestycje. O ile mieszkania na obrzeżach miasta ale "w ciągu blokowo-mieszkalno-miastowym" sa dla mnie sensowne - z czasem miasto w pełni do nich dołączy, o tyle mieszkania w "ostojach" i "dolinach" kilka-kilkanascie km od zwartej zabudowy, "w szczerym polu" są dla mnie nie apartamentowcami a mieszkaniami popegeerowskimi - dla mnie to to samo: mieszkanie w bloku ale na wsi. Niczym czworaki.
          Tak samo lofty: loft w miescie to loft, loft na wsi to tylko ruiny jakiejś przędzalni.

          Dobra bo troche przydługie sie robi, reasumując, tez uważam że "Żyrardów to dobry pomysł na mieszkanie/na pierwsze m/dla młodych JEŚLI kupi się tam mieszkanie za cenę adekwatną do lokalizacji".
          Zupełnie nie rozumiem dlaczego akurat tej wypowiedzi dr MM się czepiłes bo ona brzmi mniej więcej tak: "tak, warto kupić apartament w Nowym Jorku, o ile cena jest dobra". Do czego można się tu przyeczepić??? Chyba trolujesz albo szukasz igły w stogu siana.

          Co innego łykanie jak młody pelikan słow pana developera o chatach w Żyrardowie za 7000zł/m2. Marek Wielgo niczym blondynka. Pózniej są takie potworki jak kiedyś pewna oferta sprzedaży mieszkania w 40 letnim wieżowcu obok niedoszłego Sky Tower we Wrocławiu: "mieszkanie w wieżowcu z lat 70tych obok Sky Tower gdzie ceny zaczynają się od 14 tys zł. U mnie tylko 9 tys/m2" Prawie jak w Sky Tower, prawda?
          (aha, nie pamietam już dokładnie ile to było, może 8 tys/m2? ale koles po prostu kompletnie nie miał pojęcia o czym pisze. To tak jakby sprzedawał małego fiata za milion zł tylko dlatego że sprzedaje go na giełdzie rolls-rollsów).
    • Gość: areq Ja wiem że w Warszawie żyje najwięcej potencjalnyc IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 02.10.09, 13:12
      klientów deweloperów.Rozumiem,że dochody sa największe,ilość osób w
      całej aglomeracji jest olbrzymia...ale to nie tylko w wawie ludzie
      żyją,a ceny w takim Gdańsku czy Krakowie w proporcji do potencjalnej
      ilości kupujących jak i ich dochodów są i były przez pewien okres
      czasu absurdalnie wysokie.
      Temat wałkowany sto razy i sto razy przedstawiciele dewów mówią
      nieprawdę czy półprawdę...ja ich w sumie rozumiem.Od tego zależą ich
      zyski w końcu...:)
      Dlaczego redaktor W. nie zaprosi do studia paru osób z tego forum
      tych "za" i "przeciw".Sądze,że niektórzy /patrz:spec,steady/
      przygotowaliby się merytorycznie lepiej niż niejeden analityk...:)
    • kid_cassidy Kupić mieszkanie teraz czy jeszcze poczekać? 02.10.09, 13:37
      a Wielgo smetnie z drugiego planu spoglada...
      nie ma już monotematycznych depeszowych notek wstawianych 3x na
      tydzien...
      nie ma nagonki akapitami od przyjaciół z homa, expanera i opena...
      tylko blog mu pozostał....
      --
      bydgoski netowy głupek marcioo30: (06.08.09, 18:36)
      >>>>>>skoro nie wiesz co to jest psztyczek prostaku, to jesteś
      jeszcze głupszy niż mi się wydawało
    • Gość: Gucio Czekać! ogromny spadek przez licytacje bankowe! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.09, 13:51
      Idiota by teraz kupował. Na wiosnę oczekuje się lawiny licytacji komorniczych
      związanych z nieregulowanymi kredytami.
      Ceny spadną dramatycznie. Dwóch moich sąsiadów nie wywiązuje się z rat po
      stracie pracy. Do tego na wiosnę trafią na rynek mieszkania budowane po
      szczycie bańki i nie sprzedane przez deweloperów. Od 2 lat słyszymy "niżej już
      nie spadną" i lecą ceny transakcyjne (na ofertowe nikt już nie patrzy) na łeb.
        • steady_at_najx Re: Czekać! ogromny spadek przez licytacje bankow 03.10.09, 11:55
          > No popatrz, a umnie wszyscy sąsiedzi spłacają kredyty w terminie.
          > Może jednak te licytacje nie będą aż tak masowe, jak sądzisz?


          I wszyscy pokazuja Ci rozliczenia z bankiem i zaswiadczenia o czystym koncie ?? Czy tez moze na dzien dobry wolaja "Hej sasiedzie nie mam zaleglosci w splatach". Heh. Daruj sobie takie gadki.

          Wystarczy w dowolnym bloku wspolnoty w ktorej zamieszkuje przejsc sie po klatkach i okazuje sie ze 10-20% lokatorow nie placi regularnie czynszu - wywieszone sa listy dluznikow. A sa to w wiekszosci mieszkania kupowane w "dobrych latach" przez ludzi ktorzy na zewnatrz uchodza raczej za dobrze zarabiajacych (dwa samochody na rodzine)

          --
          e-m: steady at najx dot com
          Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
          Marek Wielgo i inni naganiacze na cenzurowanym : pierwszemieszkanie.blox.pl/html
    • ot_byt Kupić mieszkanie teraz czy jeszcze poczekać? 02.10.09, 14:11
      Oczywiście prawie wszyscy twierdzą (za wyjątkiem MM), że ceny nie
      będą spadać. To samo jednak mówili rok temu, a jednak spadek jest.
      Czy wobec tego powinniśmy im wierzyć ? Moim zdaniem ich prognozy są
      tyle samo warte co wówczas - czyli są gów.. warte !!!

      Co do pana Wielgo to kolejny raz dał wyraz swojej znajomości tematu.
      Drogni panie - wynajmujący nie może wywalić najemcy z mieszkania z
      dnia na dzień ani wypowiedzieć najmu z dowolnej przyczyny. Dokształć
      się pan, bo bzdury gadasz permanentnie. Źródło do dokształcenia w
      mojej stopce.

      A co do tego pana od dewelopera to szkoda gadać - dno i 7 metrów
      mułu. Obiektywizm zainteresowanego w sprzedaży mieszkań w
      miejscowości, na którą nagania, jest godny pogardy - w
      szczególności, że robione jest to pod przykrywką obiektywnej debaty
      o rynku nieruchomości.

      --
      nikt nie wie skąd się wziął - fakt, że ma coś wspólnego z GWnem :)))
      Wspólnota mieszkaniowa - wszystko o wspólnotach
      mieszkaniowych
      Najem lokali mieszkalnych - wszystko o najmie lokali mieszkalnych
      • mara571 Zgoda z jednym wyjatkiem 02.10.09, 14:24
        > Co do pana Wielgo to kolejny raz dał wyraz swojej znajomości tematu.
        > Drogni panie - wynajmujący nie może wywalić najemcy z mieszkania z
        > dnia na dzień ani wypowiedzieć najmu z dowolnej przyczyny. Dokształć
        > się pan, bo bzdury gadasz permanentnie. Źródło do dokształcenia w
        > mojej stopce.
        Wiekszosc umow o najem w Polsce jest nie zarejestrowana, bo wlasciciele nie chca
        ujawniac swoich dochodow. I to wlasnie wtedy wywalani sa najemcy z dnia na
        dzien. Zdarzylo sie niedawno studentce z mojej rodziny, kiedy wlasciciele
        wrocili z Irlandii po utracie pracy.
        • ot_byt Re: Zgoda z jednym wyjatkiem 02.10.09, 16:12
          To nie jest tak mara.

          Ustawa o ochronie praw lokatorów nie uzależnia ważności umowy najmu
          od jakiejkolwiek czynności poza samą umową. Umowa jest ważna i
          skuteczna bez względu na to czy została zarejestrowana w US czy nie.
          Poza tym ustawa ta nie uzależnia ważności umowy najmu od zachowania
          formy pisemnej - forma ta jest zastrzeżona jedynie co do okresloncy
          przypadków ad probationem, a nie ad solemnitatem.

          Weź pod uwagę, że ochrona najemcy jest taka sama jak ochrona
          właściciela w stosunku do osób trzecich - wyłączne prawo do władania
          przedmiotem najmu. Tu masz odpowiedni link:
          www.e-najem.pl/content/view/83/44/
          pzdr

          --
          nikt nie wie skąd się wziął - fakt, że ma coś wspólnego z GWnem :)))
          Wspólnota mieszkaniowa - wszystko o wspólnotach
          mieszkaniowych
          Najem lokali mieszkalnych - wszystko o najmie lokali mieszkalnych
        • Gość: king-a Re: Zgoda z jednym wyjatkiem IP: *.wroclaw.mm.pl 02.10.09, 16:20
          żeby umowa najmu miała moc prawną nie musi być "zarejestrowana" (cokolwiek to
          znaczy).
          wystarczy że jest w formie pisemnej (ustnej w Pl się nie wyegzekwuje) i
          właściciel mieszkania MUSI trzymać się terminów wypowiedzenia podanych w ustawie.

          plus

          jeśli najemca jest problematyczny może narobić DUŻO problemów - stwierdzić że
          się nie wyprowadzi bo nie ma dokąd, zgłosić donos do urzędu skarbowego
          (wystarczy że ma druki przelewu na nazwisko właściciela mieszkania), itd itp.
          • ot_byt Re: Zgoda z jednym wyjatkiem 02.10.09, 23:03
            I znowu nie tak jak trzeba.

            "wystarczy że jest w formie pisemnej (ustnej w Pl się nie wyegzekwuje)"
            Otóż nie. Umowę ustną też da się wyegzekwować, tylko trzeba wiedzieć jak. Jak
            już wspomniałem umowa w formie pisemnej jest zastrzeżona dla celów dowodowych
            tylko w określonych przypadkach - wobec czego w pozostałych przypadkach nie ma
            problemu z przeprowadzeniem dowodów na istnienie stosunku najmu, np. zeznania
            świadków, z dokumentów potwierdzających dokonanie przelewów. Trzeba tylko się
            nie bać tego zrobić.
            Najważniejsze jednak jest to, że możesz nie być w stanie udowodnić konkretnych
            postanowień umownych związanych z najmem - co jednak nie dotyczy wypowiedzenia
            najmu. W tym przypadku przesłanki wypowiedzenia są określone w ustawie o
            ochronie praw lokatorów, a jakiekolwiek sprzeczne z tymi przepisami
            postanowienia umowne są nieważne z mocy prawa, jako sprzeczne z tymi
            bezwzględnie obowiązującymi przepisami prawa.

            JEDYNYM PROBLEMEM NAJEMCÓW JEST NIEZNAJOMOŚĆ PRZEPISÓW PRAWA.

            --
            nikt nie wie skąd się wziął - fakt, że ma coś wspólnego z GWnem :)))
            Wspólnotamieszkaniowa - wszystko o wspólnotach mieszkaniowych
            Najem lokali mieszkalnych -
            wszystko o najmie lokali mieszkalnych
            • Gość: king-a Re: Zgoda z jednym wyjatkiem IP: *.mobile.playmobile.pl 03.10.09, 13:17
              "nie ma problemu z przeprowadzeniem dowodów na istnienie stosunku
              najmu, np. zeznania świadków, z dokumentów potwierdzających
              dokonanie przelewów. Trzeba tylko się nie bać tego zrobić".

              nie zrozumiałeś.
              umowę ustną o tyle trudno wyegzekwować, że bardzo trudno udowodnić,
              że była ona zawarta:
              - często właściciel mieszkania woli się przejechać po odbiór kasy
              raz w miesiącu (żeby się chronić przed problemami ze Skarbówką i/lub
              najemcą),
              - podaje konto bankowe od kogoś z rodziny kto nie ma żadnych praw do
              mieszkania - żeby trudno było udowodnić, że najem istniał,
              - trafisz na "cffffanego" właściciela, to zmieni zamki, wyrzuci
              Twoje rzeczy, będzie miał wielu świadków (rodzina, znajomi, nawet
              sąsiad), którzy potwierdzą że to on tam mieszka/ł, a nie Ty. w dużym
              mieście, w którym jesteś osobą przyjezdną - trudno Ci jako najemcy
              znaleźć świadków zeznających na Twoją korzyść.

              plus - już to widzę jak najemca przez złamane warunki terminu
              wypowiedzenia pójdzie do sądu i będzie się babrał w
              wieloposiedzeniowej sprawie. bo udowodnienie, że najem istniał (w
              przypadku braku pisemnej umowy oraz dokumentów potwierdzających
              zapłatę) i się nie jest oszustem - będzie kosztował więcej zachodu
              właśnie najemcę.
              umowa w formie pisemnej znacznie ułatwia najemcy dochodzenie swoich
              praw.
              dlatego - imho - należy ZAWSZE przy najmie zawierać umowę pisemną,
              żeby bezproblemowo zdyscyplinować właściciela do przestrzegania
              prawa (wynikającego z ustawy).

              NATOMIAST problematyczny najemca może w przypadku gdy umowa była
              zawarta ustnie:
              - twierdzić że umowa ustna została zawarta na czas dłuższy niż rok
              (co przy tej formie umowy skutkuje zawarciem umowy na czas nie
              oznaczony - KC art660),
              - umowa zawarta na czas nie oznaczony może zawierać inne niż
              ustawowe terminy wypowiedzenia (KC art673 §1) - najemca może
              twierdzić, że w umowie ustnej termin wypowiedzenia wynosił 8
              miesięcy. Udowodnij sądowi że to kłamstwo.
              - najemca może twierdzić, że ustalono odmienne prawa i obowiązki
              stron (Ust. o ochr. praw lok. art6f). Udowodnij sądowi że tak nie
              było.
              - najemca może twierdzić że był ustalony inny (niższy) czynsz.
              Udowodnij sądowi, że był wyższy jeśli pieniądze brałeś do ręki.
              - itd itp. jest naprawdę wiele możliwości.
              - brak umowy pisemnej i dowodów na przyjmowanie zapłaty od najemcy
              może po upływie 30 lat grozić stratą mieszkania poprzez zasiedzenie
              (takie przypadki choć bardzo nieliczne też mają miejsce!)

              dlatego KAŻDEJ ze stron powinno zależeć na zawarciu PISEMNEJ umowy.
              bo zabezpiecza interesy obu stron przed oszustami, krętaczami i
              podobnymi.
            • znajomy_jennifer_lopez Re: Kupić mieszkanie teraz czy jeszcze poczekać? 06.10.09, 10:00
              Akurat nie cały. By nie sprowadzac dyskusji do poziomu Superstacji nie napisze "miliony much... więc" choć cisnie się proste porównanie.
              Otóż w Europie (bliższa koszula ciału i trudno byłoby porównywac nasze relacje z życiem "właścicieli" lepianek w Bangladeszu) otóz w Europie średnio 60-70% ludności mieszka we wlasnych mieszkaniach i domach.
              Ja bym powiedział raczej że "do Polaków nie może jeszcze dotrzeć że 10-40% z nich jest skazana na całożyciowy wynajem". Dopóki były mieszkania komunalne, spółdzielcze, ludzie nie zwracali specjalnie uwagi gdzie mieszkają. Teraz nagle sie okazało że mieszkanie na własność to inna jakość mieszkania (przynajmniej w stosunku do mieszkań na tzw krótkotrwały wynajem - bez meldunku). Za jakis czas myśle ta wiedza się ugruntuje, przy okazji ucywilizuje sie rynek wynajmu długoterminowego i Polacy przestaną się zarzynać. Przynajmniej ci których na kredyt po prostu nie stać*. Wielu innych stwierdzi że mieszkanie (a zwłaszcza dom) to łańcuch utrudniający karierę, mobilność itp i też nie będzie parło za wszelką cenę do mieszkania. Dla mnie prawie niepojete jest że człowiek rok-dwa po studiach juz MUSI mieć własne mieszkanie - bo tak to wyglądało. O ile tylko miał zdolność kredytową - mieszkanie, kredyt i wio. Zresztą, jak rata wynosiła 500zł a czynsz za wynajem 1000zł to decyzja była prosta. Teraz sie sytuacja uspokoi, druga taka bańka jest nierealna przez dziesiątki lat a może aż do zmiany systamu gospodarczego ;)

              *czyli móc spłacać kredyt normalnie żyjąc i jedząc,
      • Gość: prs lo moj boze.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.09, 15:29
        Aleś znajomością j.polskiego się wykazał. :P

        Skróty w języku polskim piszemy z kropką. :P
        Czyli jak już, to powinieneś napisać wg.

        Co do wynajmu i kupna, to się zgodzę. Szczególnie jak weźmiemy pod uwagę fakt,
        że rata za mieszkanie jest zbliżona do raty najmu.
        Jest tylko jedno małe ale... trzeba dostać kredyt na kupno. :)
        • Gość: Kaczus (Tomek) Re: lo moj boze.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.09, 15:38
          > Skróty w języku polskim piszemy z kropką. :P

          nie wszystkie

          > Czyli jak już, to powinieneś napisać wg.

          Akurat to jest zły przykład :)

          > Co do wynajmu i kupna, to się zgodzę. Szczególnie jak weźmiemy pod uwagę fakt,
          > że rata za mieszkanie jest zbliżona do raty najmu.

          Ci co liczyli wielkość raty często teraz ledwo przędą koniec z końcem, więc nie
          tak należy na to patrzeć...
        • ojca Re: lo moj boze.. 02.10.09, 16:01
          Gość portalu: prs napisał(a):


          > Co do wynajmu i kupna, to się zgodzę. Szczególnie jak weźmiemy pod uwagę fakt,
          > że rata za mieszkanie jest zbliżona do raty najmu.

          Tylko, gdy wynajmujesz od kogoś to w wypadku braku kasy znajdujesz tańsze
          lokum,a w przypadku kredytu zaciskasz mocniej kredytową pętle.
    • Gość: dariusz66 Kupić mieszkanie teraz czy jeszcze poczekać? IP: *.pzeask.3s.pl 02.10.09, 16:10
      Nie wiem skad biora sie tacy eksperci,jeden za drugim powtarzają jak
      mantre te same głupoty.Co z tego że ceny spadły o 5 procent jak w
      ciagu ostatnich lat zdrożały o 100?-przeciętnego Kowalskiego nie
      bedzie na nie stać nawet jak spadną i o 20%.A najlepsze najbardziej
      stanieją mieszkania z płyty-wierutna bzdura to z tej błyskotliwej
      tezy wynika że najbardziej zdrożeja 100-letnie rozsypujace się
      kamienice i rudery.Co ten człowiek pisze chyba większośc Polaków
      mieszka w blokach nie licząc małego procenta w nowo wybudowanych
      tzw.apartamentowcach.
      • Gość: mulok Re: Kupić mieszkanie teraz czy jeszcze poczekać? IP: *.171.143.162.static.crowley.pl 02.10.09, 20:19
        > Co z tego że ceny spadły o 5 procent jak w ciagu ostatnich lat
        > zdrożały o 100?-przeciętnego Kowalskiego nie bedzie na nie stać nawet
        > jak spadną i o 20%.

        święte słowa, spadek o 20% to i tak wciąż wzrost o 60 % w stosunku do ceny
        wyjściowej (przy początkowym wzroście 100%), a w większości ceny wzrosły nie o
        100 tylko 150-200%, więc ich spadek o 20% to wzrost od ceny wyjściowej o 100-140%
        mówienie więc, że ceny spadły i są niskie jest co najmniej bezczelne
    • Gość: Sam Kupić mieszkanie teraz czy jeszcze poczekać? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.09, 16:14
      Wracasz z warszawy do tego swojego Żyradowa a tam oprócz warzyw na
      rynku nie ma nic. Nie ma kina nie ma teatru nie ma ścieżki
      rowerowej , basenu, porządnego miejsca do biegania, i oczywiście
      żadnej pracy, jakby ci się noga powinęła w warszawie. Za to można
      dostac w ucho za rogiem swojego mieszkania. Nie samą pietruszką
      (tanią) czlowiek żyje. Dlatego sprzedawajcie swoje mieszkania
      panowie i po 10 000 zł ja go nie kupię.
      • Gość: mieszkaniec żyrard Re: Kupić mieszkanie teraz czy jeszcze poczekać? IP: *.subscribers.sferia.net 07.10.09, 15:25
        Hehe no nie do końca:) Akurat basen, wraz z dobrze rozbudowanym
        kompleksem sportowym (stadion piłkarski, bieżnia, rampa, lodowisko,
        siłownia) powstał bardzo niedawno i prezentuje się naprawdę dobrze.
        Kino też jest...choć jakości wątpliwej. W porównaniu z Wawą jest
        oczywiście dużo taniej. Miasto się rozwija, nie przeczę. I to w
        zasadzie tyle z plusów. Płace w porównaniu z Wawą dużo niższe,
        ciekawych ofert mało. Dojazd do Wawy to wcale nie taka sielanka jak
        opisane zostało w artykukle. Jadąc samochodem i tak stoi się w korku
        przy wjeździe do Wawy. Pociągi kursuja dość regularnie (czas dojazdu
        pospiechem do dworca centrum to 36 min), ale przyjemnośc
        podróżowania na glonojada jest dość dyskusyjna. Problemem jest
        powrót z Wawy do Żyrardowa - bardzo mało pociągów, co sprowadza się
        do tego, że albo zrywasz się z imprezy o 23:00 albo siedzisz do
        4:00. Co kto lubi. Natomiast pisanie bzdur typu: "przedmieścia
        Warszawy" to już niezłe przegięcie, biorąc pod uwagę fakt, że
        Żyrardów znajduje się ok 48 km od Wawy:)
        Co do cen samych mieszkań...hm...myslę, że (max) 3800/metr. Więcej
        po prostu nie warto. Ostatnio znajomy kupił mieszkanie w
        nowopowstałym bloku...a przepraszam, "apartamentowcu....w
        Żyrardowie. Zapłacił 5200/metr, czyli cena zbliżona do Białołęki.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka