I teraz:
Zgadzam sie, ze ceny nieruchomosci nieustannie rosna, w tempie okolo
2-4% rocznie. Ty jednak zakladasz, punktem wyjscia bedzie obecna
stawka (po, "krotkiej korekcie", rzedu 10%), a ja uwazam, ze
urealnienie cen nastapi po spadku rzedu 40-50%.
Wtedy, ten krotki okres, po ktorym mieszkania osiagna dzisiejszy
pulap, to (optymistycznie liczac) 20 lat.
Powodzenia :))))
Czy napisalem ze ten spadek wystapi do konca 2009 roku? Bo wiesz, nie chce Ci szczac do zupy - ale to sugerowal zbylut. Takie spadki moga wystapic - oczywiscie - tyle ze w perspektywie 20 lat.
A i jeszcze jedno - jesli chcesz sie powolywac na tamta dyskusje, wyciagajac ja z kontekstu, to pozwole sobie przypomniec artykul o ktorym mowa:
A wtedy mieszkania w Warszawie i innych dużych miastach mogą być tak drogie jak w Madrycie. Obecnie metr kwadratowy lokum w centrum stolicy Hiszpanii kosztuje średnio około 13 tys. zł., czyli zaledwie 20 proc. więcej niż w Warszawie.
Gazeta wskazuje, że jednym z powodów dalszego wzrostu cen naszych nieruchomości jest to, że brakuje około 2 mln mieszkań. Jeśli deweloperzy będą budować w takim tempie, to potrzeby mieszkaniowe Polaków zostaną zaspokojone dopiero za 30 lat.
http://gazetadom.pl/nieruchomosci/1,102725,4838096.html
Czyli: srednia cena mieszkania w Warszawie to 10,4KPLN/m2.
Nadal ktos ma watpliwosci ze ceny mieszkan spadly? Ostatnie raporty naganiaczy stwierdzaja ze srednia cena ofertowa to 7,3KPLN/m2 - prawie 30% mniej w ciagu dwoch lat...
--
Ratunku! Forum mnie atakuje!