Przysnilo im sie ;)
W Warszawie średnia cena transakcyjna wynosiła w trzecim kwartale 7853 zł za m kw. Była więc o ok. 10 proc. niższa niż w szczytowym okresie boomu (pierwszy kwartał 2007 r.)
Po pierwsze, to chyba 2008 ;)
Po drugie, to moze pogadamy o wolumenie transakcji? Bo na poczatku 2008 to mieszkania nadal sie swietnie sprzedawaly - a teraz juz nie bardzo. Nie mozna wiec powiedziec ze osiagnieta zostala "cena rownowagi"...
Pytanie do mojego ulubionego "redaktora depeszowego":
Czy jesli dzisiaj sprzedam wszystkie 10.000 jabluszek po zlotoweczce, a jutro tylko 100 po zlotoweczce i 9900 jabluszek zostanie mi w koszyku - to czy oznacza to ze wartosc rynkowa jabluszek jest stala? Czy mozna powiedziec, ze cena jabluszek sie nie zmienila?
A moze oznacza to tyle ze ci, ktorzy dzien wczesniej kupowali po zlotoweczce, nie maja zamiaru wiecej w tej cenie kupowac i po prostu nie kupia? I moze oznacza to ze cena jabluszek spadla - tylko ze nie ma w poblizu nikogo kto by sprzedawal jabluszka w rozsadnej cenie, albo ja o tym nie wiem? I moze wniosek z tego taki - ze jabluszka stracily na wartosci?
I moze oznacza to na przyklad ze mi te 9900 jabluszek zgnije w koszyku?
Ogolnie: artykul mnie rozbawil ;) Kwartal temu AMRON krzyczal ze ceny spadly 20% r/r, mimo ze spadek kwartal wczesniej wyszedl raptem pare procent (bo, pacany, nie wzieli pod uwage nalozenia sie fali spadkowych i wyszedl im jakis burdel), teraz nagle AMRON doznal olsnienia ze ceny beda tylko rosly.
Dzisiaj czegos szukalem na ich temat i trafilem na taki wykres:
www.bankier.pl/wiadomosc/Pierwszy-kompleksowy-raport-o-rynku-nieruchomosci-i-kredytow-mieszkaniowych-ZBP-2055279.html
(chodzi o ten pierwszy) - i zdrowo sie usmialem. Otoz, Drodzy Panstwo, mamy stabilnie hiperboliczny wzrost sredniej wysokosci kredytu. Czyli:
SKY IS THE LIMIT ;))))))
--
Wez idz plac podatki, ch..u!
(by zayed)