Czy - jak mogłoby się wydawać - poważnym ludziom nie wstyd pleść
dyrdymałów w stylu "a na ten, proszę ja ciebie, przykład, to znowuż
w takich dajmy na to Stanach Zjednocznych, to ludziska 100
kilometrów co dzień jadą od pracy do domu"?
Owszem, w Stanach Zjednoczonych niektórzy tyle jeżdżą - ale MAJĄ PO
CZYM.
Oczywiście, u nas powstają ekspresówki. Jest nawet szansa, że za
kilka lat gęstość sieci dróg szybkiego ruchu i autostrad będzie
zbliżona do tej na wschodnim wybrzeżu USA - tyle że z czasów
prezydentury Hoovera. Po kolejnej dziesięciolatce nasze drogi może
wejdą w erę FDR-a. AMTRACkiem nigdy nie jeździlem, ale też nie
sądzę, że pociągi podmiejskie w aglomeracjach wschodniego wybrzeża
można porónać z naszymi Kolejkami Warszawsko-wiedeńskimi. Więc
przestańcie, drodzy państwo pierniczyć o Amerykanach jeżdżących po
60 mil do pracy, bo rzygać się od tego chce.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.