Język polski ma tę przewagę nad "polskim", że w nim nie ma słowa
żelbeton czy
żelazobet, Szanowny Kosmiczny_swirze .
Albo jest w nim
żelbet - albo
żelazobeton.
To po pierwsze.
Po drugie - w artykule aż prosi się o wspomnienie, ile wytrzyma taki
dom w technologii drewnianej czy drewnopochodnej [szkieletowej] w
czasie.
Jeśli dom prawidłowo wykonany i zaprojektowany z materiałów
mineralnych jest właściwie wieczny - to o tych na bazie drewna, mimo
wielkich możliwości chemicznej ich konserwacji takim właściwie nie
jest.
W świecie, a i u nas, z biegiem wieków wymienia się stopniowo
większość drzewnych elementów takich budowli - po kilku wiekach się
je albo rozbiera [domy szkieletowe wzoru szachulcowego] z przyczyny
zagrożeń nośnej konstrukcji, albo wymienia po kilku wiekach
wszystkie jego elementy nośne, nic starszego w nim już nie ma.
W
najstarszym zachowanym
"całodrzewnym" kościele drewnianym w Polsce, w po takich
setkach lat wymian, jedynym elementem najstarszym,
najoryginalniejszym, jest jedna, jedyna belka, z 1345 roku...
KLimatyczne warunki cieplejszych stref, umożliwiając żer owadzim
szkodnikom technicznym, nie dają żywota domom w technologii
drewnianej i drewnopochodnej dłużej niż jedna - góra półtora -
generacji ludzkiej.
Wnukowie już w drewnianym domu po dziadkach, bez generalnego
remontu KONSTRUKCJI domostwa, mieszkać nie będą w klimacie sub- czy
tropikalnym.
W Polsce mało kto
dziś buduje dom z myślą zamieszkania w nim
tylko przez lat 30-50. Budujemy trwalej, dla dzieci i wnuków - stąd
i zapewne rzadkie inwestycje w dom stricte "całodrzewny".
Chyba że dom się wynajmuje i temu podobne a-rodzinne konotacje.
Trwałość w trąbach powietrznych w Polsce mają jedynie domy z
mineralnymi, właściwie płaskimi, stropodachami.
Mineralne kryte dachem drewnianym i drewniane "całodrzewne" pięknie
w taką wichurę przypominają o sile zasady fizyki. U nich tym siła
ssąca wiatru jest skuteczniejsza, im ich dachy są bardziej spadziste.
Summa summarum - artykuł rzeczywiście nie dla ludzi, ino dla
inwestora w zysk zapatrzonego...