Dodaj do ulubionych

Mieszkaniowe rozterki AD 2010

30.12.09, 11:03
czyli wszystko zalezy od "Rodziny na naszym".
Swoja droga, trzeba byc naprawde ekonomicznym anafabeta, aby kupic 38 mkw za
300 tys. zl zapewne w blokowisku zwanym dla zmylenia przeciwnika
"apartementowcem".
Ile kosztuje 38 mkw w bloku z lat 70-tych?
Edytor zaawansowany
  • Gość: Misiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.09, 12:06
    A możeby oszuści doliczyć odsetki od wkładu własnego ?

    Bo jak włoże 300tys wkładu własnego do kredytu na 30 lat to przez te 30 lat te
    300tys włożone na 7% (Citibank) lub realnie da 5.67% na czysto lub realnie
    jakieś 2.2%. Po 30 latach da to nominalnie 1269tys odsetek albo realnie w cenach
    biezacych 276tys !!!

    Jak sie o te 276tys oszuka to nic dziwnego ze kredyt wychodzi lepiej...
  • Gość: Autor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.09, 12:28
    jak takie mądrości piszesz jak wyżej to sam bym usunął bo szkoda czasu na
    czytanie tych jednozdaniowych 'mondrości' spod budki z piwem...

    napisz coś konkretnego, co warto przeczytać, wtedy nikt nie usunie takiej
    wypowiedzi...

    wracając do tematu, sam dorzucam swoją 'mondrość', mianowicie, za 300 tys. to
    można sobie kupić jakiś fajny samochód i go ubezpieczyć i tankować przez 5 lat a
    nie 'apartament' 38 metrowy...

    krawaciarzu, kredyty nie są dla gołodupców, kredyt to możesz wziąć sobie na auto
    jak wyżej, jak już masz wszystko co Ci do życia trzeba ale takie fanaberie jak
    auto z 350 koniami chodzi Ci po głowie ale szkoda ci gotówkę na to wywalić bo ją
    można lepiej zainwestować...

    nie masz kasy to wynajmuj małą klitkę i żyj! poza mieszkaniem!! a nie pracuje na
    spłatę 38-m apartamentu!
  • Gość: Autor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.09, 12:29
    krawiaciarzu - miało być: kredyciarzu :) nie wiem jakim cudem to napisałem,
    palce same swoje piszą...
  • znajomy_jennifer_lopez 30.12.09, 12:54
    poczytaj Freuda to sie dowiesz ;-))
  • Gość: Marek Małgo IP: *.opera-mini.net 30.12.09, 12:54
    wiadomo co napisał

    w cenie m^2 uwzględniona jest prowizja dla pana Marka

    :D
  • naczelny_troll_forum 30.12.09, 15:47
    He he... Ciekawe ilu jelonków da się złapać na te brednie M. W. Tylko że pan
    Marek zapomniał (albo i nie wie) o jednej prostej rzeczy: ceny mieszkań nie
    zależą od jego wypocin tylko od najzwyklejszego prawa popytu i podaży. Dodatkowo
    chyba nie zauważył, że nadciąga potężny niż demograficzny, a to w powiązaniu z
    ujemnym przyrostem demograficznym do 2005r. oznacza... pustostany :)

    --
    Prawdziwy kibic tyskiego się brzydzi
  • bogulo2 30.12.09, 12:59
    ...niejeden post już napisałem i wylądował w koszu nie wiedząc czemu. Niekogo nie obrażały, po prostu reprezentowaly odmienne poglądy od "agorowych"

    a tak apropos przejęzyczeń to uważaj, bo może się to źle skończyć jak na TYM PRZYKŁADZIE zobaczyć można

    --
    Kliknij i przeczytaj co o tym myśli bogulo2
  • Gość: Plunge IP: *.autocom.pl 30.12.09, 17:30
    Spadna jeszcze 50%,a Ci wzrosty widza zgodnie z maksyma ,,co spadlo,musi wzrosnac".
    Wszystko moglo sie toczyc dzieki bankom,ktore dzisiaj sa bankrutami.Krol jest nagi,jak i wy Panowie deweloperzy od klitek.
  • Gość: kupiec IP: *.chello.pl 30.12.09, 17:43
    w srodmiesciu

    potrzeba mi do trzezwienia po wyjsciu z knajpy wiec max zeby mi bylo 10 min od rynku

    powazne oferty mi tu składać
  • znajomy_jennifer_lopez 30.12.09, 12:38
    Dużo lania wody i powtórek - ale wierszówka leci. W skrócie artykuł mówi o tym że
    1) nie ma żadnych przesłanek do wzrostów cen, może gdzieś lokalnie, ale generalnie stagancja i dalsze spadki cen choć developerzy dwoją sie i troją (plus sami siebie pocieszają) że "musi się odbić", gadki niczym hazardzisty w kasynie
    2) W ramach "uwiarygadniania się" rózni anal-itycy reasy sresy zauważyli "nagle" że spłata kredytu ("spłacam swoje") wcale nie jest tak opłacalna bo w racie spłata kapitału to grosze. 80-90% raty to "gołe odsetki" - czyli zamiast w kosmos włascicielowi mieszkania płacisz w kosmos włascicielowi kapitału (kredytu)
    3) No i to że czasami opłaca sie kupić ale tylko jeśli ktoś ma duży wkład własny i jest gotowy ponieść straty w wysokosci min 5-10% (roczny spadek wartosci kupowanego mieszkania jeszcze przez 2-3 lata) w zamian za "możliwośc malowania ścian"

    A pan Marko jak na humaniste-filozofa przystało jak zwykle rozterkuje-hamletyzuje
    ps. Panie Marku chyba czas powoli zacząć uczyć się szczekania bo po 1 stycznia będzie Pan chyba musiał odszczekac swoje tezy o loftach w Żyrardowie. Jak ostatnio widziałem zamiast wzrostu cen do 7500zł jest coś koło 6000zł a ze staraprzedzalnia.pl zjechali już do 5500 (że niby promocja)
  • kretynofil 30.12.09, 13:06
    Ostatnio napisalem do jednego z deweloperow z pytaniem o ceny
    mieszkan - wywolawcze rzecz jasna. Deweloper znany, stabilny,
    porzadny.

    Zainteresowaly mnie dwa mieszkania w (tej samej!) inwestycji w
    centrum Warszawy (5min na piechote do Rondo ONZ):
    A) dwa pokoje, 6/8 pietro, 70m2,
    B) trzy pokoje, 5/5 pietro, 85m2, mieszkanie "dwustronne".

    Ceny:
    A) 840KPLN (12KPLN/m2),
    B) 760KPLN (9KPLN/m2).

    Usmialem sie z tego zdrowo - raz ze mieszkanie w nizszym budynku,
    dwustronne, trzypokojowe jest tansze od dwupokojowego,
    jednostronnego, w wyzszym bloku i przy bardziej ruchliwej ulicy. Nie
    "tansze na metrze" ale w ogole TANSZE. Paranoja.

    A dwa: cena jest do negocjacji. Niech bedzie ze utarguje te 500PLN/m2
    - to wychodzi na to, ze cena wspomnianych przez Ciebie loftow w
    Zyrardowie bylaby "symbolicznie" nizsza niz budynku w scislym centrum
    Warszawy...

    Ratunku, przeciez to wszystko to koncert zyczen a nie racjonalne
    kalkulowanie cen ;)

    --
    Ratunku! Forum mnie atakuje!
  • Gość: Adam IP: 80.48.239.* 30.12.09, 16:06
    glupoty piszesz kolego. Stopy procentowe sa teraz na najnizszym
    mozliwym poziomie od lat. W racie mojego kredyty hipotecznego (220
    CHF miesiecznie rata odsetkowa to 75 CHF a rata kapitałowa to 145
    CHF.
    Co ten brak matematyki na maturze zrobil z ludzi .....
  • kretynofil 30.12.09, 12:44
    Ostatnio prezes Dom Development przedstawil "swietlane prognozy" na
    2010 rok, opierajac ja na magicznym 1,5mln brakujacych mieszkan.
    Tutaj zrodlo:

    gazetadom.pl/nieruchomosci/1,102725,7386151,Szef_Dom_Development__Na_rynku_moze_dojsc_do__rozwarcia.html


    Aktualnie niedobór mieszkań szacuje się na poziomie 1,5 mln
    lokali.


    I ja sie tak zastanawiam, panie Marku, moze pora wreszcie wyhodowac
    chociaz malutkie cojones i zapytac skurczybyka o zrodlo tego
    szacowania?

    To jest o tyle przykre, ze to byl komentarz dla StockWatch - dla mnie
    to jest nie do pomyslenia ze prezes spolki gieldowej moze oklamywac
    (tak, nie mozna nazwac tego inaczej, pochodzenie i "aktualnosc" tych
    danych jest powszechnie znane: Spis Powszechny z 2002r) akcjonariuszy
    i zwyklych klientow.

    Nie ma czasem na to paragrafu?!

    --
    Tylko wybitne jednostki maja swoich nasladowcow. Rzecz jasna, ma ich
    rowniez Kretynofil.
  • znajomy_jennifer_lopez 30.12.09, 12:59
    Nie takie wałki odchodziły. Pokaż mi analityka Citgroup Merrill Lynch czy Goldman Sachsa "rekomendujących" onegdaj rózne bzdury. Zawsze można powiedzieć że się "pomyliliśmy" bo "sytuacja się zmieniła".
  • kretynofil 30.12.09, 13:13
    Ale to jest jawne klamstwo. W sensie: szacowanie rynku musi byc czyms
    poparte - i ja naprawde chetnie bym zobaczyl takie opracowanie:

    - w 2002, wedle SP, brakowalo (A) 1,5mln lokali mieszkalnych,
    - w okresie 2004-2009 wyemigrowalo okolo (B) 2mln ludzi,
    - w okresie 2002-2009 wybudowano okolo (C) 1mln lokali mieszkalnych,
    - w 2009, wedle Szanajcy, brakuje (D) 1,5mln mieszkan.

    Czyli zachodzi nastepujaca rownosc:

    (A) - (B)/3 - (C) = (D)

    1,5 - 0,66 - 1 = 1,5

    No ni ch*ja sie nie zgadza ;)

    Sa nastepujace mozliwosci:
    A) Spis Powszechny wykazal nieprawidlowe dane (blad statystyczny) -
    ale to niemozliwe, bo SP to nie statystyka oparta na
    niereprezentatywnej probce, tylko na calym przekroju spoleczenstwa,
    B) Z Polski nie wyemigrowalo 2mln ludzi, to wszystko byli chinczycy
    przebrani za Polakow,
    C) Wcale nie wybudowano tylu lokali mieszkalnych, te wszystkie
    dokumenty to stwierdzajace to lipa a dzwigi na kazdym rogu to byla
    masowa Chata Morgana,
    D) Szanajca, wuj jeden, lze jak bura suka.

    Wybierz odpowiedz ;)

    --
    Wszyćko jest linuksem - tak mi powiedziala baba w maglu, a ona sie
    zna, bo ma Komputer i Radio Maryja.
  • blacktea 30.12.09, 13:24
    zapomniałes o jeszcze jednej opcji

    E) Emigranci nie pozbywają się swoich mieszkań w PL
  • Gość: podrozny IP: *.dip.t-dialin.net 30.12.09, 13:44
    Polska lacznie z emigrantami liczy nieco ponad 38 milionow mieszkancow. Mieszkan
    natomiast jest ponad 13 milionow. Przy wskazniku 2,9 osob na mieszkanie (w
    miastach to nawet 2,6) troche trudno mowic o poteznym glodzie. Taki wskaznik ma
    m.in. Japonia.
  • Gość: Adam IP: 80.48.239.* 30.12.09, 16:13
    liczbowo wyglada to dobrze, ale spokojnie 2 mln mieszkan nadaje sie
    do wyburzenia. Stare kamienice nie remontowane od lat z grzybem na
    scianie, cieknacym dachem i toaleta na korytarzu, albo bloki
    budowane w srodku malej wsie dla pracownikow PGR. Z mieszkaniami
    jest odwrotnie jak z praca. W duzych miastach pracy w brod a
    mieszkania drogie, na lubelszczyznie ciezko o dobra prace a dom
    można kupic juz od 60.000 zl - tylko kto tam bedzie mieszkal.
    Mnostwo ludzi ma mieszkania po dziadkach czy rodzicach ale standard
    tych mieszkan im nie odpowiada. Tak samo jak standard polskiej
    motoryzacji z lat 70-tych. Łatwiej jednak bylo sciagnac do Polski 3
    mln starych aut z zachodu niż sciagnac mieszkania. Ile osob chce
    mieszkac w nieustawnych mieszkaniach ze slepą kuchnia i przechodnimi
    pokojami. Popyt na mieszkania bedzie rosl w miare wzrostu zamożnosci
    spoleczenstwa. Starego mieszkania w kamienicy podobnie jak duzego
    fiata nikt teraz nie chce.
  • mara571 30.12.09, 16:17
    potrzebuja MIESZKAN SOCJALNYCH
  • kretynofil 30.12.09, 16:47
    ...ze ludzie mieszkajacy w walacej sie kamienicy, ktorym na glowe
    kapie jak deszcz spadnie, maja w materacu zaszyte pierdyliardy
    dularow, ktore zamierzaja wydac na mieszkania.

    No i oczywiscie wola poczekac az ceny wzrosna - jak w zacytowanym w
    tym watku dowcipie o Nowych Ruskich ;)

    > Popyt na mieszkania bedzie rosl w miare wzrostu zamożnosci
    spoleczenstwa. Starego mieszkania w kamienicy podobnie jak duzego
    fiata nikt teraz nie chce.

    Masz racje. Bedzie rosl popyt, ale w rozsadnych granicach. Ergo: cale
    kwadraty przedwojennej zrujnowanej zabudowy beda burzone (spokojnie,
    nie podniecaj sie - za jakies 10-20 lat) i na to miejsce beda
    stawiane prawdziwe luksusowe mieszkania.

    I teraz uwazaj!

    Najsmieszniejsze bedzie to, ze beda one znacznie tansze niz
    mieszkania budowane w czasie boomu na zadupowiu. I smiesznie wyjdzie
    - bo golodupiec z wioskowymi kompleksami bedzie spedzal dwie-trzy
    godziny dziennie w korkach dojezdzajac do kupionego za 10KPLN/m2 w
    czasie boomu "apartamenta" na Pierdo*ece czy innym Ch*jowku, a jego
    rozsadniejszy kolega bedzie spacerowal do pracy 15min do wybudowanego
    piec lat pozniej apartamentu za 7KPLN/m2.

    Skad to wiem?

    Raz: po pierwsze, ten proces sie juz zaczyna. Mieszkania w koszmarze
    JWC przy Gorczewskiej (tym przy trasie kolejowej) zaczynaly sie od
    11KPLN.

    Dzisiaj mozna kupic mieszkania na Prostej, jak pisalem juz w tym
    watku, po 9KPLN/m2.

    A dwa: ten scenariusz byl juz przerabiany. Zakredytowani kretyni
    boomu nieruchomosciowego w Tokio dojezdzaja do pracy godzinami z
    mieszkan ktorych nie moga sprzedac, a ich madrzejsi i bardziej
    cierpliwi koledzy mieszkaja znacznie blizej centrum w znacznie
    tanszych mieszkaniach...

    --
    Jaki ja jestem madry i nieomylny.
    Moge stanac na ulicy i potarzac: ja madry, ja madry.
    (by Kretynofiil)
  • znajomy_jennifer_lopez 31.12.09, 02:24
    Widzę że sporo mądrych ludzi pojawiło się na forum i za to lubie gazeta.pl (gdyby nie forum dawno bym już nie czytał tej gazety...). Szkoda że mnie troche ominęła dyskusja i dopiero teraz mogę odpisać.
    Więc jeszcze moje 3grosze:

    Czy w Polsce brakuje Porsche'aków? Oczywiście tak!
    Czy Porschaki są drogie? Oczywiście tak
    Czy będzie ich przybywać? Oczywiście tak
    Mimo że są drogie a być może jeszcze zdrożeją? Tak, mimo to.
    Dlaczego?


    Dlatego że po prostu mamy (statystycznie ale jednak) coraz więcej pieniędzy. Takiej góry pieniedzy jaka np napłynęła na wieś nie było nigdy. A to przecież płotki bo coraz więcej w Polsce milionerów (powiedzmy dolarowych), włascicieli firm, specjalistów zarabiających ciut lepiej niż mediana krajowa. Najniższe pensje też rosną. Kasjerski z Biedronki powyjezdzały do Irlandii, siedzą w Lidlu, robią to samo ale co miesiąc odkladają nie 100zł a 500 euro. Więc nawet najsłabiej wykształconym poprawia się status (statystycznie;-))

    Porschaków bedzie przybywać a co dopiero mówic o apartamentach i willach (tylko takich - zaznaczam - prawdziwych, z charakteru i faktów a nie nazewnictwa developerków).
    Zgodnie z zasadą "jezdzij najgorszym samochodem w jakim możesz sie pokazać, mieszkaj w najdrozszym domu na jaki Cie stać" Polacy będą "wymieniać" stare modele na nowsze.
    Oczywiście dla jednych "skokiem" będzie rezydencja, dla innych jedynie mały własny domek, dla jeszcze innych nora w bloku z lat 60tych (to i tak będzie progres w stosunku do komunalnej sutenery w kamienicy w której sie wychowali) i tak dalej i tak dalej.

    Pisanie że mieszkań nie brakuje jest podobnie trafne jak napisanie że brakuje. Mieszkań nie brakuje, jabłek nie brakuje i herbaty też. Brakuje zwykle jednego - pieniędzy. Kto ma pieniądze dla tego wystarczy: i mieszkań, i Porschaków, i jabłek. Rozumiecie? Chodzi po prostu o to że pisanie że czegoś brakuje lub nie brakuej jest jakby nie na temat.

    Mieszkań nie brakuje ale będzie ich potrzeba jeszcze znacznie wiecej niż jest teraz. Paradoks? Żaden.
    W gospodarce wolnorynkowej nie ma bowiem czegoś takiego jak "brak towaru". Nie wierzycie?
    Jabłka po 1zł - ludziki wykupują na gwałt. Więc? Za chwilę jabłka sa po 2zł, po 5zł, po 20zł aż krzywa podaży spotka krzywą popytu. I jabłek "nie brakuje" - kazdy kto chce kupić za 20zł jabłka dostanie (bo jeśli nie to producent dalej będzie podnosił cene - dopóki popyt ma większy od podaży)
    Dlatego tylko ignorant, tudzież cżłowiek wychowany w gospodarce nakazowej i przyzwyczajony do "braków towaru" może napisać że czegoś brakuje lub nie. Może jedynie wystąpic czasowe (zwykle bardzo krótkie!) niedostosowanie cen do popytu/podaży.

  • znajomy_jennifer_lopez 31.12.09, 02:34
    Mieszkania są, a będzie ich potrzeba jeszcze dużo wiecej. Bo jednak - na dłuższą metę - na ten rynek będzie trafiała ogromna masa pieniądza. Już w tej chwili setki tysięcy Polaków mieszka niemal w pałacach, pare milionów ma domy, lepsze czy gorsze, jednak większość zaś tłoczy się jeszcze w blokach, własciwie to w norach (przepraszam za dosadność, zresztą sam - uważam - wychowałem się w takiej norze)

    Myślę że każdy z Was, niezależnie w jakim środowisku się obraca (kupujących rezydencje, budujacych małe domki czy marzacych o developerkowym niezagrzybionym m3, wielkiej odmianie po życiu w komunalnej sutenerze) widzi że jemu, lub jego kolegom, poprawia się standard życia. Znów piszę - przeciętnie - ale przecież nie ważna jest jednostka jeśli rozpatrujemy rynek setek tys domów i mieszkań. One też mają PRZECIĘTNĄ cenę. Przeciętnie mamy coraz więcej pieniedzy.

    Przez bańkę i pazernośc developerów (wróć: dobre, racjonalne dostosowanie cen do głupiego rynku) mamy ceny jakie mamy ale PRZECIĘTNA JEDNOSTKOWA CENA MIESZKANIA/DOMU BĘDZIE ROSŁA - śmiem twierdzić - DZIESIĘCIOLECIA. Może amatorom Mamrota i innych wynalazków się nie poprawi ale społeczeństwo - PRZECIĘTNIE - będzie sie bogacić

    Jeszcze bardzo dużo nam brakuje do standardu zachodniego. Osobiście nie jestem zwolennikiem zbyt wielkich domów (nie mam zbytnio konsumpcyjnego podejscia do życia, większośc zarabianych pieniedzy inwestuje bo mi niepotrzebne plazmy, porschaki i cuda na kiju bo niespecjalnie przywiązuje wagę do posiadania czegoś (no, może poza książkami ;-) jednakże spodziewam się że większość osób będzie "ile wlezie" poprawiać metraż i standard. Przynajmniej dopóki nie będzie to nora ze ślepą kuchnią i przepuszczalnością (stratami) ciepła na poziomie współczynnika przenikania ciepła U-2-3 W/m2, zamiast 0,1-0,3. Im energia będzie droższa (będzie) tym większa będzie presja na zmianę mieszkania/domu.

    W połowie lat 90-tych mało kto w Polsce przejmował się czy samochód ma poduszke powietrzną, jakieś strefy zgniotu. Liczyła się bezawaryjność i cena. Można jechać Maluchem? Można. 20 letnim Golfem? Też można. Tak samo można było mieszkac w zagrzybionej norze czy w jakims obesranym przez gołebie i zaszczanym przez żuli blokowisku. Tyle że zdecydowana większość osób mieszka tam gdzie musi. Im więcej będą miec pieniędzy, tym szybciej i wiecej osób będzie zmieniało mieszkania.
    Trochę jeszcze minie do wyburzenia pierwszego bloku z płyty ale i to nastapi. Na razie przeszkadza w tym rozproszenie własności plus... dostępne grunty (po co sie chrzanić i wykupywać stary blok z 50 mieszkaniami)

    Kretynofil zapomniał o kilku sprawach
    --- kilkaset tys mieszkań należy do włascicieli od lat mieszkających za granicą. Mieszkania te stoją bardzo często puste bo na te 200 czy 300żł opłat stac każdego a pierd... się z wynajmującymi nie każdemu chce dla glupich 500 czy 1000zł. Zamiast tego wolą by mieszkanie na nich czekało jak przyjadą na tydzien czy dwa do rodziny, znajomych w PL. Również wiele osób mieszkajacych w Polsce trzyma puste mieszkania (lub prawie puste - służą im np do nocowania na studiach zaocznych, trzymają "dla dzieci" itp itd)

    ---Ileśset tys formalnie mieszkań służy jako biura, pensjonaty, burdele itp a przecież (no, może poza burdelem) pracownicy w nich nie mieszkają - więc odpadają z rynku mieszkań "zaspokajających potrzeby mieszkaniowe"

    --- trudna do oszacowania ale wg mnie spora liczba osób posiadających więcej niż jedno mieszkanie. Ale nie, nie na wynajem. Dla siebie. Osobiscie znam pare osób które posiadają domy/rezydencje pod miastem (do mieszkania tam wiosną i latem) i spore, często ponad 100 metrowe apartamenty w mieście (na zimę).
    W Twoich statystykach są 1 rodziną mimo że używają 2 domów (nominalnie domów, nie żadnych ogródkowych chatek działkowych czy letniskowych, normalnych domów). Ile ich jest? Pewnie niedużo 10 000 - 100 000 rodzin? Ale jednak.
    --- 2mln studentów. Gdzieś mieszkali. Czy brakowało im dachu nad głową? Nie. A jednak wynajmują mieszkania w dużych miastach. Uwzględniłeś ten "sztuczny" popyt? Zgodnie z Twoją matematyką 13mln rodzin = 13 mln domów i mieszkań. A rzeczywistosć się zmienia: te 13 mln rodzin potrzebuje jeszcze 1-3 mln mieszkan dla swojej mobilnej częsci rodziny. Bo czy rodzice z jakiejś Sokółki wynajmą pokój syna który studiuje np we Wrocławiu? Nie - więc, z samej głupiej mobilności "zajmuje" on teraz nie 1 pokój a 2 (jeden ma "pusty" w Sokółce i drugi - wynajmowany we Wrocławiu). Po studiach wróci do Sokółki? Wątpiwe. Chałupa w Sokółce bedzie stała pustawa.

    Przez bańkę nasze "bogactwo" chwilowo poszło w kieszeń developerów ale na dłuższą metę bedzie oznaczało większe metraże, wyższy standard.
    Pisałem już Markowi zachłystujacemu się bazami AMRONu - mieszkania BĘDĄ DROŻEĆ. Jak? A bardzo prosto: np tak:
    Własciciel nory chce ją sprzedać za 200 000zł. Niestety frajerów brak. Remontuje norę, wkłada 50 000zł i wystawia ją za 220 000zł. Sprzedane. Czyli co? Mi4szkanie zdrożało prawda?
    Heh, nie ma chyba głupszego od humanisty nie rozumiejącego statystyki i ślepo weń wpatrzonemu (niczym w Boga - którego też się nie rozumie/nie widzi więc czuje respekt niczym warunek sine qua non)

    ---Bardzo wiele mądrego napisał Ci Adam, nie będę sie powtarzał. Dzieciaki z PGRów nie zabiorą ze sobą do Wawy swoich pokoi z czworaków tylko wynajmą/kupią nowe.

    --- Ludzie z walących sie kamienic nie potrzebują pierdyliardów $, wystarczy im np 100 000zł żeby przenieść się do TBS (wiem) albo 150-200 by kupić nore w bloku z CO i dostępem do kablówki.
    Tym z bloku może zaś wystarczyć ledwie 200 tys, bo dołożą je do 200 które dostali za nore i kupią domek/apartament. Itd itp.

    ps.Luzak pisze naprawde sensownie. Nie wiem dlaczego Go atakujecie. Zwłaszcza z trendem dodrukowywania pieniedzy ma rację, będzie się nasilał im państwa będą sie bardziej zadłużać (będą).
  • mara571 31.12.09, 08:44
    moge wtracic swoje 3 grosze zjl?
    Powatpiewam w twoja teze, ze mieszkania/domy beda w Polsce drozec przez
    dziesieciolecia. Mam na mysli oczywiscie nie ceny nominalne, ale realne z
    uwzglednieniem inflacji.
    Polska chyba nieswiadomie przyjela hiszpanski model mieszkaniowy. Aby mieszkac,
    trzeba sobie wlasne 4 sciany kupic. Pantwo moze pomoc tylko w wyjatkowych
    przypadkach oferujac socjalne lokale, ktore kupilo od deweloperow w przypadku
    nietrafionych inwestycji.
    Hiszpania jest tez jedynym krajem, w ktorym buduje sie mieszkania w wiezowcach
    na skale masowa.
    Reszta Europy sie opamietala, probuje roznymi sposobami ratowac spokoj spoleczny
    w blokowiska na skrajach wielkich miast, pobudowanych glownie w latach 70-tych
    dla zapokojenia potrzeb powojennego wyzu demograficznego.
    Z blokowisk juz dawno wyniesli sie ci, ktorym sie w zyciu udalo: czytaj mieli
    zawod, dobra stala prace i ich dochody rosly. Opuscili swoje socjalne mieszkania
    bez obciazenia kredytem, problemow ze sprzedaniem mieszkania, ktore w
    miedzyczasie stracilo na wartosci dramatycznie z dwoch powodow: amortyzacji i
    lokalizacji w blokowisku.
    I to jest ta prawdziwa tragedia: zamiast oszczedzac na maksymalny wklad wlasny w
    przypadku kupowania segmentu lub 80-100 mkw mieszkania w niskim domu z kilkoma
    lokatorami, mlodzi ludzie maja kamien na szyji w postaci kredytu hipotecznego. O
    tym, ze ich finanse sa w chwili obecnej w oplakanym stanie swiadczy fakt, ze
    wielu z nich nie jest w stanie wnosic oplat mieszkaniowych na rzecz wspolnoty.
    Na forum dyskutowalismy ostatnio o "ciezkim" losie mieszkancow strzezonych
    ekskluzywnych osiedli, na ktorych nawet smietniki sa klimatyzowane.
    Oficjalnych statystyk brak, ale wiele wskazuje na to, ze problem jest duzy.
    Piszesz znajomy, ze przed kilku laty nikt w Polsce nie zwracal uwagi na
    wyposazenie samochodu. Podobnie jest obecnie z mieszkaniami.
    Jest tylko jedna dramatyczna roznica: cena tego samochodu i mieszkania, dlugosc
    zobowiazania kredytowego po zakupie.
    Ktorys z internautow pisal, ze chyba w Poznaniu znakomicie sprzedaja sie jedynie
    mieszkania w malych niewielkich budynkach. W Katowicach spektakularna kleske
    poniesli 2 developerzy, ktorzy w dobrych lokalizacjach probuja sprzedac swoje
    mieszkania w blokowiskach (Tysiaclecie i Debowe Tarasy). Pragmatycznej slaskiej
    klasie sredniej nie mozna juz sprzedac takiego byle g... jak nadymanej "warszawce".
    Wybacz znajomy, ale opisane przez ciebie sytuacje dwoch mieszkan, domow sa
    bardzo rzadkie, te nieruchomosci sa z kategorii 1a i statystycznie bez znaczenia.
    Mylisz sie tez znajomy w dwoch innych sprawach.
    1. w Polsce nie zdarzaja sie awansy do klasy sredniej mlodych ludzi, ktorych
    rodzice zyli w sutenerze. Jesli juz to rodzice mieszkaja w spoldzielczym bloku.
    2. dzisiejszych lokatorow z rozpadajacych sie domow komunalnych nie stac na
    nawet na kaucje w nowym socjalnym mieszkaniu bez pozyczki u rodziny. W banku nie
    maja zadnych szans.
    Na konic wracam do tez luzaka.
    Byc moze bedziemy mieli wysoka inflacje. I co wtedy? Ano banki centralne
    podniosa stope kredytu, banki komercyjne podnosza stope oprocentowania kredytow
    (kas budowlanych ze stalym oprocentowaniem kredytu na 5 lub 10 lat w Polsce
    brak), rata kredytu rosnie, wzrost plac nastepuje dopiero po roku, dwoch.
    I co wtedy sie stanie z naszym jelonkiem kredytowym, ktory juz dzisiaj ma
    problemy i tylko z pomoca rodziny jest w stanie bankowi splacic kolejna rate?
  • znajomy_jennifer_lopez 31.12.09, 19:40
    mara571 napisała:

    > moge wtracic swoje 3 grosze zjl?

    Bardzom rad

    > Powatpiewam w twoja teze, ze mieszkania/domy beda w Polsce drozec przez > dziesieciolecia. Mam na mysli oczywiscie nie ceny nominalne, ale realne z > uwzglednieniem inflacji.

    Nawet z inflacją moga tanieć ale PORÓWNYWALNE metry kwadratowe (np w standardzie dev - bo te łatwo porównać). Jednak PRZECIĘTNIE JEDNOSTKOWA CAŁKOWITA cena mieszkania będzie rosnąć - im więcej w tych chałupach będzie metrów kw i "hiszpańskiej terakoty" (brr) zamiast lamperii i boazerii.

    > Polska chyba nieswiadomie przyjela hiszpanski model mieszkaniowy. Aby mieszkac,> trzeba sobie wlasne 4 sciany kupic.

    Możemy nawet napisać: głupi, dziwny itd ale sama przyznajesz że TAK JEST. Ja sie nie upieram więc tylko wskaż czynniki które jednoznacznie i wyrażnie wskazują że to się ZMIENI. A jesli nie ma to jest jak jest, głupie to czy nie ale ważne jaki jest fakt a nie to czy jest on mądry czy jaki.


    > Z blokowisk juz dawno wyniesli sie ci, ktorym sie w zyciu udalo: czytaj mieli> zawod, dobra stala prace i ich dochody rosly. Opuscili swoje socjalne mieszkani> a
    > bez obciazenia kredytem, problemow ze sprzedaniem mieszkania, ktore w> miedzyczasie stracilo na wartosci dramatycznie z dwoch powodow: amortyzacji i
    > lokalizacji w blokowisku.
    > I to jest ta prawdziwa tragedia: zamiast oszczedzac na maksymalny wklad wlasny > w> przypadku kupowania segmentu lub 80-100 mkw mieszkania w niskim domu z kilkoma> lokatorami, mlodzi ludzie maja kamien na szyji w postaci kredytu hipotecznego.

    Część osób przeceniła swoje możliwości. Wielu zaś - pisałem kiedyś - głupio, wręcz debilistycznie do kwadratu zamieniło swoje europejskie zachodnie płace na gó...ane mieszkanie rodem z PRL. Pisałem kpiąc okrutnie i drwiąc że zamiast zdyskontować to że zarabiają 2-3 tys euro i mieszkać lepiej niż marzenia ich rodziców z PRL bezmyślnie zgodzili się pójść w ich ślady. W rezultacie spłacają gó...ane 50 metrowe klitki kupione za 500 tys choc warte one może 250-300 tys.
    Ale dotyczy to jedynie jelonków z lat 2006-2008r.

    Wielu jednak uchroniło swoje dochody - jak kretynofil - nie zaciągając bzdurnie kredytu tudzież wydając cały swój majątek na małe g... i cierpliwie czekają. Myślisz że kretynofil kupi mieszkanie za 500 tys gdy stanieje z 700 tys? Wątpie, raczej wyda te swoje 700 tys na coś większego niż pierwotnie planował - ergo JEDNOSTKOWA cena mieszkania nie spadnie, róznica tylko taka że dostanie za nie wiecej metrów/standardu itp. Choć więc cena m2 spadnie przecietna cena mieszkania będzie raczej rosła.

    > wielu z nich nie jest w stanie wnosic oplat mieszkaniowych na rzecz wspolnoty.

    Nie przeczę że tak jest jednak nie znam wiarygodnych danych na ten temat, będę wdzięczny za przytoczenie (tylko - zaznaczam - "wielu z nich" rozumiem jako 10-20% osób a nie że "o 0,5% wzrosła liczba lokatorów nie regulujących w terminie opłat")


    > Piszesz znajomy, ze przed kilku laty nikt w Polsce nie zwracal uwagi na > wyposazenie samochodu. Podobnie jest obecnie z mieszkaniami.

    Bardzo się cieszę że i Ciebie przekonałem - teraz, tzn w 2007-2008 ludzie kupowali WSZYSTKO. Oglądałem mieszkania w których czułem się ZAZENOWANY że ludzie moga tak mieszkać. Jednej Pani która chciała za zagrzybioną norę prawie 400 tys zł ale chciała negocjować nie wiedziałem co powiedzieć - bo jak tam wszedłem to bym nie wziął tego mieszkania za darmo - to co ja miałem jej powiedzieć?
    Że 400 tys to jakis kosmos i ktoś kto jej nagadał że tyle może dostać ją skrzywdził bo się bedzie pierd... z tym mieszkaniem latami (bo z "ciężkim sercem" opuści 50 tys zł, podczas gdy to warte ja wiem, może dla kogoś 100 tys zł - bo dla mnie 0 - chyba że na wynajem to może te 100 tys bym dał.)
    Już w tej chwili widać że ludzie nadal kupują ale na powrót WYBIERAJĄ. I będą coraz bardziej. Pisałem i powtórze - w 2007 było to nieistotne bo "szło wszystko" każdy pędził by sie załapać bo za miesiąc bedzie 10% drożej. Teraz jest jak pisąłem - jak już ktoś ma wydac 300 tys to woli nawet dołożyć te 10 czy 50 tys ale mieć porzadne mieszkanie - jak wydasz 5zł to mało Cie obchodzi czy kupiłeś szmelc czy towar prima sort. Gdy dajesz 300 tys to juz myslisz. Dlatego nory w blokowiskach, mieszkania w sutenerach itp będą taniały w tempie geometrycznym i tam ceny zatrzymają (na jakims tam niskim poziomie) tylko osoby kupujące je na wynajem - nie dla siebie - gdyby nie one chaty te taniały by prawie do zera. Wkrótce zobaczysz w Polsce DOMY za 100 tys zł czy mieszkania za 1000zł/m2 bo w tak nieciekawych lokalizacjach,. miasteczkach wsiach, że prawie nie będzie nań popytu. W dużych miastach natomiast popyt na dobre mieszkania sie utrzyma jeszcze. Powtarzam dobre.

    > Jest tylko jedna dramatyczna roznica: cena tego samochodu i mieszkania, dlugosc> zobowiazania kredytowego po zakupie.

    OCZYWISCIE!!! Bardzo istotna, jak pisałem jak wydasz na szmelc 5zł czy nawet 10 000zł to trudno, przeżyjesz, przy wydatku 500 tys już mniej. Tym bardziej wiec zamiast wydac 400 czy 500 tys na badziew będziesz wołał dołozyć 50 tys. A może nawet nie bedziesz musiał bo znajdziesz porzadne lokum za tyle samo. W rezultacie słabe mieszkania. lokalizacje (w skrócie "nory") będą ostro taniały bo po drugiej stronie nie będzie popytu: powtarzam: "skoro mam i tak wydac 300 tys to wole wydać nawet 330 tys ale na porzadne mieszkanie niż zaoszczędzić 30 tys kupując norę"

    > Ktorys z internautow pisal, ze chyba w Poznaniu znakomicie sprzedaja sie jedyni> e
    > mieszkania w malych niewielkich budynkach. W Katowicach spektakularna kleske> poniesli 2 developerzy, ktorzy w dobrych lokalizacjach probuja sprzedac swoje> mieszkania w blokowiskach (Tysiaclecie i Debowe Tarasy).

    A to mnie wcale nie dziwi. Widziałaś po ile są mieszkania w Kato? Nowe? Mniej wiecej po tyle co w Gdańsku. Róznica jest tylko taka że w Gdańsku - na razie - nory, powiedzmy 50metrowe są za 250 tys zł a w Kato za 120-150 tys. Dlatego w Kato wolą norę bo to nie jest róznica 10-20% a 50% w stosunku do ceny developerskiego. Nie mówiac o tym że może te developerskie mają standard/lokalizację "nory" - po prostu rzeczoznawcy w cenie - bedzie następowała polaryzacja cen!

    Pragmatycznej slaskiej
    > klasie sredniej nie mozna juz sprzedac takiego byle g... jak nadymanej "warszaw> ce".

    Pragmatyczna klasa średnia chyba bez wyjątku kupuje domy. Wiecej mógłby pewnie sie wypowiedziec w materii swoboda albo steady bo oni są chyba stamtąd i pisali o tym onegdaj (że jest dobra komunikacja z takiej i takiej miejscowosci w aglomeracji ślaskiej i lepiej kupić dom)

    > Wybacz znajomy, ale opisane przez ciebie sytuacje dwoch mieszkan, domow sa> bardzo rzadkie,

    Może bardzo to nie ale rzadkie. Ale podałem ten przykład nie żeby pisac o "milionach Polaków posiadających 2 domy" a o tym że równanie kretynofila 13mln rodzin =13mln mieszkań jest baaaaardzo uproszczone i stronnicze (nie zawiera wielu przypadków: 2 mieszkan/rodzine, setek tys mieszkan pustych itp)

    > 1. w Polsce nie zdarzaja sie awansy do klasy sredniej mlodych ludzi, ktorych> rodzice zyli w sutenerze.

    Widocznie jestem więc nędzarzem.

    Jesli juz to rodzice mieszkaja w spoldzielczym bloku.
    > 2. dzisiejszych lokatorow z rozpadajacych sie domow komunalnych nie stac na> nawet na kaucje w nowym socjalnym mieszkaniu bez pozyczki u rodziny.

    Doprawdy? W Bydgoszczy niedawno wybudowano osiedle komunalne - warunkiem ubiegania sie o zamiane na nowe mieszkanie były dochody na poziomie 1300-2000zł/głowe. Zgłosiło się 500 rodzin z komunalnych ruder, 2x wiecej chętnych niż mają mieszkań

    > I co wtedy sie stanie z naszym jelonkiem kredytowym, ktory juz dzisiaj ma> problemy i tylko z pomoca rodziny jest w stanie bankowi splacic kolejna rate

    Jelonek i tak jest w czarnej d... - pisałem, jak ktoś ma pecha to i w d... palec złamie.
  • mara571 01.01.10, 12:31
    Twoje tezy sa ciekawe, ale nie ze wszystkimi moge sie zgodzic.

    Zacznijmy od tych mieszkan komunalnych w Bydgoszczy. Miasto bylo nieslychanie
    wspaniolomyslne przy ustalaniu granic dochodu na glowke.
    Nie wiem czy wiesz, ale leza one powyzej niemieckich granic dla mieszkania
    socjalnego. Nie dziwi mnie wiec, ze az tyle chetnych bylo i ze ta grupa ludzi
    bedzie w stanie wplacic kaucje.
    Inna sytaucja byly przed dwoma laty w pewnym zaglebiowskim miescie, gdzie
    oddawano do uzytku mieszkania bez barier i mala pule dla samotnych matek. Te
    kobiety zyjace z zasilkow MOPS-u i dorywczego sprzatania nia byly w stanie
    zebrac na kaucje. Musze spytac jak sie to skonczylo.
    O tym obciazeniu PRL wiem. Towarzyszylam przyjaciolce przed 4 laty przy
    ogledzinach domu, pieknej willi z lat trzydziestych w jednej najlepszych
    dzielnic Katowic. Potencjalnym klientem byl przedsiebiorca rodem z kieleckiej
    wsi. Na parterze willi byly jadalnia i pokoj mieszkalny polaczone pieknymi
    drzwiami z krysztalowymi szybami, calosc ok. 50 mkw. Wiesz co chcial ten
    potencjalny kupiec zrobic? Zamurowac te drzwi, bo w ten sposob mogliby
    powiedziec, ze ma 6 pokoi. Naprzeciwko mojego domu w Polsce stoi pusty swiezo
    wyremontowany parter w dwurodzinnym domu. Rodzce przeznaczyli go dla syna, ktory
    skonczyl studia przed rokiem i nie zamierza sie tam przeprowadzic, bo nie
    wyobraza sobie zycia poza blokiem.
    Zona kuzyna, przedszkolanka majaca pod opieka dzieci z osiedla szeregowcow i z
    PRL-owskich blokow mowi, ze 6 latki od lat rysuja "moje miasto" albo jako bloki
    albo domki z ogrodkami. Chyba wiesz, ktore dzieci, co rysuja.
    Wracam do tematu dwa mieszkania/domy. W Katowickim moda na posiadanie chaty w
    Beskidach czy w Jurze zaczela sie w polowie lat siedemdziesiatych, wraz z
    wprowadzeniem wolnej soboty. Chaty zostaly w wielu przypadkach w Wisle, Szczyrku
    czy Bystrej przebudowane na domy caloroczne i wielu wlascicieli tam sie
    przenioslo na emeryturze, zostawiajac jednoczesnie swoje mieszkania dzieciom.
    Te przypadki nie maja zadnego wplywu na rynek, zwlaszcza, ze dotycza klasy
    wyzszej i jak chca Amerykanie upper middle class.
    Osiedla strzezone i oplty mieszkaniowe.
    Oficjalnych statastyk brak. Z kilku powodow, deweloperzy nia sa
    zainteresowaniem sianiem paniki u potencjalych kupcow mieszkan, mieszkancy z
    kolei boja sie o zla opinie swojego osiedla i mozliwa dalsza utrata wartosci
    swojej klitki. Z tego co pisze robert.zimicki
    gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,7361440,Kryzys_dotarl_na_strzezone_osiedla.html
    wynika, ze dyskusje tocza sia na zamknietych osiedlowych forach.
    Innym razem r.z postawil zarzuty Szanajcy, ze do administrowania, sprzatania i
    ochrony zatrudnia firmy znajomych krolika, nie majace pojecia o swojej robocie.

    Wracajac do cen: znajomy mieszkan po 1200 i mniej zl za mkw sa na Slasku i w
    Zaglebiu znajdziesz na peczki i tony. I to wcale nie sa nory, bloki spoldzielcze
    z lat 60/70, M3 i M4, budynek 4-pietrowy, 15 lokatorow w klatce, na osiedlu cala
    infrastuktura.A mimo to czekaja rok dwa na nabywcow. Tajemnica tkwi
    przypuszczalnie w demografii.
    Inny przyklad Sosnowiec-Pogon, domy po 160 tys. Oczywiscie do zburzenia, ale na
    tych dzialkach mozna zbudowac nowy dom, media sa, infrastruktura tez. Ludzie
    szukaja jednak dzialek w modnych lokalizacjach.
    Z tym wyposazeniem to tez sprawa wzgledna. Od roku "buja sie" oferta sprzedazy
    segmentu w najlepszej obecnie zaglebiowskiej lokalizacji za 950 tys.Wszystko
    wykonczone najlepszymi materialami,Wlochy, Hiszpania, instalacje niemieckie.
    Tylko od wykonczenia minelo 10-12 lat i wzory kafli na scianach, typ drzwi itd.
    juz nie te, ktorych dzisiaj klienci szukaja. Niektorzy czekaja, bo wiadomo, ze
    wkrotce rozpocznie sie budowa nastepnych domow w poblizu.
    Na koniec: szczerze Ci gratuluje awansu spolecznego, zwlaszcza, ze zdaje sobie
    sprawe iz musiales wiecej w to wlozyc wysilku anizeli urodzeni i wychowani w
    zamozniejszych rodzinach.
    JESZCZE RAZ DOSIEGO ROKU
  • kretynofil 31.12.09, 08:45
    > Mieszkania są, a będzie ich potrzeba jeszcze dużo wiecej. Bo jednak
    - na dłuższą metę - na ten rynek będzie trafiała ogromna masa
    pieniądza.

    Dobra, to ja mam pytanie: skad ten pieniadz bedzie pochodzil? Bo
    chyba masz swiadomosc tego, ze pieniadze na drzewach nie rosna?

    > widzi że jemu, lub jego kolegom, poprawia się standard życia.

    Super. Masz racje. Tylko ze to akurat mozna niezbyt optymistycznie
    wyjasnic:
    - piecioletnia premia akcesyjna,
    - bardzo niereprezentatywna probka statystyczna (moi znajomi z PL to
    tzw. "young professionals", z reszta stracilem kontakt, wiem ze paru
    kolegow mieszka w bardzo wygodnych zakladach karnych lub w sosnowym
    pudelku - przedawkowanie; wiekszosc z tych "mlodych zdolnych" jest
    juz za granica lub planuje tam sie przeprowadzic).

    > PRZECIĘTNA JEDNOSTKOWA CENA MIESZKANIA/DOMU BĘDZIE ROSŁA

    Karkolomna teza, bo zakladasz ze standard mieszkania bedzie rosl
    szybciej niz beda spadaly ceny czesciowe, czyli ceny metra
    kwadratowego. W sensie: zamiast 30m2 za 10KPLN/m2 ludzie beda
    kupowali 50m2 za 8KPLN/m2. Marzenia ;)

    Ja bym sie raczej spodziewal zamiast 30m2 za 10KPLN/m2 - 35m2 za
    7KPLN/m2...

    > Jeszcze bardzo dużo nam brakuje do standardu zachodniego.

    Pewnie. Szkoda tylko ze zapominasz ze z czegos to wynika - i nie z
    tego ze mamy za male oczekiwania, tylko z tego ze mamy za male
    mozliwosci... Sadzisz ze gospodarka oparta na montowniach bedzie
    mogla sobie pozwolic na odtworzenie warunkow mieszkaniowych
    standardowych w gospodarkach opartych na know-how?

    Kolejna bardzo karkolomna teza ;)

    > Im energia będzie droższa (będzie) tym większa będzie presja na
    zmianę mieszkania/domu.

    Nie. Tym wieksza bedzie presja na zwiekszenie efektywnosci mieszkan
    istniejacych. Dlatego wlasnie wielkiej plyty sie nie burzy, tylko ja
    ociepla.

    > W połowie lat 90-tych mało kto w Polsce przejmował się czy samochód
    ma poduszke powietrzną, jakieś strefy zgniotu. Liczyła się
    bezawaryjność i cena.

    I co sie w tej kwestii zmienilo? Nasciagalismy szajsu z reichu w
    ilosciach apokaliptycznych - i ludzie sa zadowoleni. Tak samo jak
    mozemy sobie pozwolic na jezdzeniem "starym gruchotem" (w sensie -
    piecioletnim), ktorym przecietny Niemiec nie bedzie sobie zawracal
    glowy, tak samo mozemy mieszkac w mieszkaniach, ktore Niemiec uzna za
    nore.

    Bo tak to dziala - nie jestesmy gospodarka specjalnie dynamiczna,
    innowacyjna, prezna. Jestesmy krajem o standardzie nizszym niz zachod
    europy - i nic nie robimy zeby to zmienic.

    Kupowanie mieszkan, na marginesie, tez nie zmieni naszej gospodarki.
    Im wiecej pieniedzy jest wpompowanych w ten rynek, tym wiecej nie
    jest inwestowanych w rozwoj...

    > Trochę jeszcze minie do wyburzenia pierwszego bloku z płyty ale i
    to nastapi.

    Oczywiscie. W swoim czasie i to nastapi...

    > --- kilkaset tys mieszkań należy do włascicieli od lat
    mieszkających za granicą

    Nie zapominam o tym. Sam mam takie puste mieszkanie. Rzecz w tym, ze
    we wszystkich "statystykach" uzywanych do szacowania niedoboru
    mieszkaniowego ci emigranci "mieszkaja" w tych mieszkaniach. Zreszta,
    z moich znajomych chyba tylko ja nie wynajmuje mieszkania, ktore
    zostawilem w PL.

    > Również wiele osób mieszkajacych w Polsce trzyma puste mieszkania
    (lub prawie puste - służą im np do nocowania na studiach zaocznych,
    trzymają "dla dzieci" itp itd)

    I znowu sobie przeczysz. Oni, jak rozumiem, beda kupowali jeszcze
    wiecej? Czy moze sprobuja w ktoryms momencie "skonsolidowac" te
    nieruchomosci - w sensie: sprzedac wszystkie male i kupic jedna duza?
    I tu jest pies pogrzebany - zeby sprzedac to wszystko, beda musieli
    zejsc z ceny.

    > ---Ileśset tys formalnie mieszkań służy jako biura, pensjonaty,
    burdele

    Rozumiem ze jest to sytuacja unikalna na swiecie? Prosze Cie,
    znajomy, to juz jest smieszne...

    > --- trudna do oszacowania ale wg mnie spora liczba osób
    posiadających więcej niż jedno mieszkanie. Ale nie, nie na wynajem.
    Dla siebie.

    Takich ludzi na pewno jest duzo - ale co z tego? Oczywiscie, powiesz,
    oni nie sprzedadza, wiec ich mieszkania beda trzymaly cene.

    Bzdura. Sam bylem w takiej sytuacji wiele lat temu - dostalem
    mieszkanie po dziadku i musialem je sprzedac. Nie bylo mnie stac na
    jego utrzymanie ani nawet na remont wymagany do jego remontu pod
    wynajem.

    Zakladanie ze ci, ktorzy mieszkania maja, beda chcieli je trzymac
    jest bledne. Mieszkalem kiedys w mieszkaniu wynajetym od faceta,
    ktory po paru latach zadzwonil i oswiadczyl ze chce je sprzedac, bo
    trafila mu sie lepsza okazja do zainwestowania pieniedzy.

    Poki co jest tak, ze ludzie w PL maja wrecz religijny stosunek do
    nieruchomosci, uwazaja ze to najlepszy sposob lokowania kapitalu. Ty
    zakladasz ze tak pozostanie, a nasza gospodarka bedzie sie rozwijala.
    Jestes w bledzie!

    Mozliwosci sa dwie: albo Kowalski nadal bedzie pchal nadwyzki
    finansowe w "szare zloto" czyli cement, albo nie bedzie tego robil. W
    pierwszym wariancie zapomnij o rozwoju gospodarki, zapomnij o rozwoju
    klasy sredniej - bo co nasza gospodarka bedzie miala do zaoferowania
    na globalnym rynku? Cement, ktorego na dodatek nie mozna
    wyeksportowac? Tak wiec gospodarca wcale nie bedzie sie rozwijala,
    zostaniemy krajem drogich mieszkan i coraz drozszych w utrzymaniu
    Montowni im. Balcerowicza. Sorry, ale montownie sie wyniosa, a
    gospodarka zostanie w tyle - i nie bedzie dostarczala pieniedzy
    koniecznych do podbijania cen mieszkan.

    W drugim wariancie - jesli gospodarka ma sie rozwijac, Kowalski
    sprzeda swoje nadmiarowe mieszkania a zamrozone pieniadze bedzie
    inwestowal w rozwoj. Tyle tylko ze wtedy te mieszkania wroca na
    rynek.

    > --- 2mln studentów. Gdzieś mieszkali. Czy brakowało im dachu nad
    głową? Nie.

    I tu masz problem, znajomy. Tych studentow bedzie gwaltownie ubywalo
    w ciagu nastepnych dziesiecioleci. Co sie stanie z tymi mieszkaniami,
    jak sadzisz? Licealisci zaczna "migrowac"? Bredzisz - te mieszkania
    wroca na rynek, zaspokajajac potrzeby i obnizajac ceny.

    > A rzeczywistosć się zmienia: te 13 mln rodzin potrzebuje jeszcze 1-
    3 mln mieszkan dla swojej mobilnej częsci rodziny.

    Najbardziej mobilna grupa spoleczna sa wlasnie studenci. I to jest ta
    grupa ktorej teraz bedzie najszybciej ubywac - raz, niz
    demograficzny, dwa, zniesienie obowiazkowej sluzby wojskowej.

    > Przez bańkę nasze "bogactwo" chwilowo poszło w kieszeń developerów
    ale na dłuższą metę bedzie oznaczało większe metraże, wyższy
    standard.

    Zeby te pieniadze "wrocily" na rynek potrzeba dziesiecioleci!

    > ---Bardzo wiele mądrego napisał Ci Adam, nie będę sie powtarzał.
    Dzieciaki z PGRów nie zabiorą ze sobą do Wawy swoich pokoi z
    czworaków tylko wynajmą/kupią nowe.

    Jasne. W Zjednoczonym Krolestwie. Tak sie sklada, znajomy, ze
    ostatnio wies wyludniala sie bardzo szybko - glownie z powodu
    emigracji...

    Zapominasz tez o innej rzeczy: ta gwaltowna nierownowaga zwiazana z
    masowymi wyjazdami ze wsi tez bedzie musiala sie unormowac. Na
    polskiej wsi mozna zarobic, mozna na niej mieszkac. I wlasnie dlatego
    uwazam ze jestesmy coraz blizej kolejnej duzej migracji - ale w druga
    strone, z miast na wies. Jak to wplynie na rynek nieruchomosci,
    skupiony na masowych budowach w miastach - mozna sie domyslic.

    > --- Ludzie z walących sie kamienic nie potrzebują pierdyliardów $,
    wystarczy im np 100 000zł żeby przenieść się do TBS (wiem) albo 150-
    200 by kupić nore w bloku z CO i dostępem do kablówki.

    Tylko? A skad wezma te "orzeszki"? Zaoszczedza? Pozycza? Zaden bank
    nie da im kredytu hipotecznego pod mieszkanie w TBS, nie badz
    smieszny...

    > ps.Luzak pisze naprawde sensownie. Nie wiem dlaczego Go atakujecie.

    Sorry, ale chyba masz jakis problem z glowa. Luzak jedzie po
    wytycznych z biura sprzedazy... Takie gadanie: kup pan cokolwiek,
    bedzie fajnie, gadanie o "property ladde
  • znajomy_jennifer_lopez 31.12.09, 20:36
    kretynofil napisał:

    > > Dobra, to ja mam pytanie: skad ten pieniadz bedzie pochodzil? Bo
    > chyba masz swiadomosc tego, ze pieniadze na drzewach nie rosna?

    Zarabiają. Fachowiec rzemieslnik w PL - kiedys 1500zł teraz 5000zł (realnie, nie oficjalnie). Kasjerka - kiedys 800zł, teraz ze swoim kumatym chłopakiem w Irlandii wyciagają po 4000 euro/m2 i budują dom (znam takich). Rolnik i jego biedne dzieci do niedawna kupujący chleb na zeszyt - dziś wystarczy że sprzeda jedna działkę i ma 0,5 mln zł. Itd itp

    > Super. Masz racje. Tylko ze to akurat mozna niezbyt optymistycznie
    > wyjasnic:
    > - piecioletnia premia akcesyjna,


    ??????????????? Mogłbyś to wyjaśnić?

    > Karkolomna teza, bo zakladasz ze standard mieszkania bedzie rosl
    > szybciej niz beda spadaly ceny czesciowe, czyli ceny metra
    > kwadratowego. W sensie: zamiast 30m2 za 10KPLN/m2 ludzie beda
    > kupowali 50m2 za 8KPLN/m2. Marzenia ;)
    >
    > Ja bym sie raczej spodziewal zamiast 30m2 za 10KPLN/m2 - 35m2 za
    > 7KPLN/m2...

    Dlatego Markowe amokowo-AMRONOWE ceny spadają stoją w miejscu. Gdy spadki wyhamują pozostanie poprawianie sie standardu i powolny ale wzrost przecietnej ceny mieszkania.
    A co do przykładu to zamiast 30m2 za 10KPLN spodziewam sie 50-60m2 za 6,5 tys.

    > Nie. Tym wieksza bedzie presja na zwiekszenie efektywnosci mieszkan > istniejacych. Dlatego wlasnie wielkiej plyty sie nie burzy, tylko ja > ociepla.

    Choćbyś pudrował swoja ciotkę całą noc to dzierlatki z niej nie zrobisz. Wg mnie to działanie dorażne, wkrótce wyniknie że ocieplone uszczelnione ale za to robi sie grzyb itp. Przedłużenie agonii.

    > I znowu sobie przeczysz. Oni, jak rozumiem, beda kupowali jeszcze
    > wiecej? Czy moze sprobuja w ktoryms momencie "skonsolidowac" te
    > nieruchomosci - w sensie: sprzedac wszystkie male i kupic jedna duza? > I tu jest pies pogrzebany - zeby sprzedac to wszystko, beda musieli > zejsc z ceny.

    Kupowali? Watpie, chyba że mieszkają w norze i beda chcieli na lepsze. Raczej jest szansa ze sprzedadzą. Tyle ze podałem to jako przykład że 13mln rodzin =nie jest równe = 13mln mieszkań bo przecietna rodzina potrzebuje, nie wiem ile dokładnie ale nie 1,0 mieszkania a 1.1 czy 1,3.

    > Zakladanie ze ci, ktorzy mieszkania maja, beda chcieli je trzymac
    > jest bledne. Mieszkalem kiedys w mieszkaniu wynajetym od faceta,
    > ktory po paru latach zadzwonil i oswiadczyl ze chce je sprzedac, bo > trafila mu sie lepsza okazja do zainwestowania pieniedzy.

    A jesli on sprzedał to mieszkanie innemu inwestorowi na wynajem to jakie to ma znaczenie do naszego przykładu?????? To zdarzenie neutralne dla rynku, ani nie dobudowali czegos, ani go nie wyburzyli

    > I tu masz problem, znajomy. Tych studentow bedzie gwaltownie ubywalo
    > w ciagu nastepnych dziesiecioleci. Co sie stanie z tymi mieszkaniami,
    > jak sadzisz? Licealisci zaczna "migrowac"? Bredzisz - te mieszkania
    > wroca na rynek, zaspokajajac potrzeby i obnizajac ceny.

    Część z całą pewnością wykupi te mieszkania i pozostanie w aglomeracji, jest to duzo bardziej prawdopodobne niż ich powrót do Ciechanowa.

    > I co sie w tej kwestii zmienilo? Nasciagalismy szajsu z reichu w
    > ilosciach apokaliptycznych - i ludzie sa zadowoleni. Tak samo jak
    > mozemy sobie pozwolic na jezdzeniem "starym gruchotem" (w sensie -
    > piecioletnim), ktorym przecietny Niemiec nie bedzie sobie zawracal
    > glowy, tak samo mozemy mieszkac w mieszkaniach, ktore Niemiec uzna za
    > nore.

    Sęk w tym że przecietny Niemiec siedzi własnie w 5letnim samochodzie.
    A Polacy beda nory zamieniac na mieszkania, najpierw wymieniali graty na samochody bo to łatwiejsze (tansze) ale domki tez wymienią (jak tylko uświadomia sobie że 500 tys to spora kwota i można za nią żądać czegoś lepszego niż developerskiej klity na zadupiu)


    > I znowu sobie przeczysz. Oni, jak rozumiem, beda kupowali jeszcze
    > wiecej? Czy moze sprobuja w ktoryms momencie "skonsolidowac" te
    > nieruchomosci - w sensie: sprzedac wszystkie male i kupic jedna duza?
    > I tu jest pies pogrzebany - zeby sprzedac to wszystko, beda musieli > zejsc z ceny.

    Ostatni tak! Bo zostaną w ręką w nocniku niczym dystrybutor powiedzmy klisz fotograficznych albo telewizorów kineskopowych. Póki co na nory jest popyt - to ci z sutener komunalnych którzy juz mają pieniadze ale jeszcze nie osmielają sie myślec wyżej i ich marzenia zatrzymują sie na mieszkaniu spółdzielczym z CO i kablówką.
    Może będą musieli je nie przecenić zreszta a wyburzyć - bo w jakiejs zagrzybionej norze w Pierdziszewie już nikt nie bedzie chciał mieszkać, ani oni, ani ich dzieci, ani nawet jacys ludzie z 1000zł/mc w garsci.

    > Jasne. W Zjednoczonym Krolestwie. Tak sie sklada, znajomy, ze
    > ostatnio wies wyludniala sie bardzo szybko - glownie z powodu
    > emigracji...
    >
    > Zapominasz tez o innej rzeczy: ta gwaltowna nierownowaga zwiazana z
    > masowymi wyjazdami ze wsi tez bedzie musiala sie unormowac. Na
    > polskiej wsi mozna zarobic, mozna na niej mieszkac. I wlasnie dlatego
    > uwazam ze jestesmy coraz blizej kolejnej duzej migracji - ale w druga
    > strone, z miast na wies. Jak to wplynie na rynek nieruchomosci,
    > skupiony na masowych budowach w miastach - mozna sie domyslic.

    Część migracji trafia do miast. Ostatnie zdania - wybacz - piszesz jak typowy mieszczuch który nie zna realiów. Wiem ze mozna mieszkac na wsi, sam popieram, ale na wsi wielu ma inne "aspiracje". A gospodastw będzie ubywac. Za 10 lat na tych wielkohektarowych gospodarstwach gnój będą przewalać Białorusini. Inne proste prace też. Tak jak my teraz jezdzimy na truskawki (?) do Hiszpanii

    Co do Lukaza odniosłem inne wrażenie, może przez 3 w nocy ;-)) ale nie zauważyłem naganiania, raczej chłodna ocenę, bez juice'owania sie w jedną czy drugą stronę.

    Wszystkim forumowiczom życzę ciekawych i owocnych dyskusji w Nowym 2010 Roku, wiarygodnych artykułów, dużych spadków cen (małe są w zasadzie pewne) więc relax take it easy
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: 78.8.192.* 31.12.09, 09:47
    Sorki ZJL, ale zarzucasz Kretynofilowi populistyczne naginanie faktów,
    a co sam robisz?

    > 2mln studentów. Gdzieś mieszkali. Czy brakowało im dachu nad głową?
    > Nie. A jednak wynajmują mieszkania w dużych miastach. Uwzględniłeś
    > ten "sztuczny" popyt?

    1) nie każdy student wynajmował lokal (mieszkać mógł w akademiku, jak
    i z rodziną)
    2) mało który student wynajmował samodzielnie mieszkanie. Zazwyczaj
    było to pokój na 2, w luksusowych warunkach pokój na osobę.

    > --- Ludzie z walących sie kamienic nie potrzebują pierdyliardów $,
    > wystarczy im np 100 000zł żeby przenieść się do TBS (wiem)

    Większości tych osób starcza jedynie na opłatę czynszu w tej ruderze,
    a czynsze w większości TBSów są z kosmosu i dla mnie, mimo, że
    najgorzej nie zarabiam...

    > Tym z bloku może zaś wystarczyć ledwie 200 tys, bo dołożą je do 200
    > które dostali za nore i kupią domek/apartament. Itd itp.

    A te 200 to im z nieba spadnie. Za 200 w wielkiej płycie natomiast
    można obecnie w wielu miastach kupić już (na dzisiejsze warunki)
    porządne mieszkanie. No przynajmniej nie poniżej 55 mkw i to w dobrym
    stanie. Więc za norę jeśli dastaną obecnie 90 tys to będzie maks.


  • znajomy_jennifer_lopez 31.12.09, 18:53
    1. Bynajmniej nie chodziło mi o zanegowanie trendu (dalszy spadek cen metra kw. mieszkania w standardzie dev) a jedynie "wyprostowanie" zbyt stronniczego podejscia, na bardziej wyważone i obiektywne.
    2. Możesz sobie wstawić zamiast 2mln 1mln albo 1mln studentów + 2mln młodych pracowników itd itp. Bardziej chodziło o NIEUWZGLEDNIENIE faktu że wiele osób ma 2 mieszkania/pokoje - jedno w domu rodzinnym, drugie DODATKOWO wynajmuje i że prosta matematyka 13 mln mieszkań = 13 mln rodzin jest niewłasciwa
    3. TBS to zgniły kompromis przypominający niedawne emerytury - za dużo by umrzeć, za mało by żyć. Też uważam że to pomyłka (dlatego po słowie TBS napisałem - "wiem" - by nie zaciemniać nie napisałem "wiem, wiem, pomyłka dla biednych ale są chętni na takie coś - czyli zapłata 50 000zł a potem czynsz niemal jak przy wynajmowaniu)
    a jednak są chętni - znam TBSy (np Bydgoszcz) które nie przyjmują już nowych chętnych bo mają listy z ponad 2000 rodzin (!) na kilka lat budowania. Może liczą na prywatyzację TBSów, a może łatwiej im zebrać np 50 000zł z "saksów" niż dostać kredyt na 300 tys? Nie wiem. Wiem jednak że dla wielu osób wydaje sie to być dobrą alternatywą komunalnej nory/wynajmowanego mieszkania i są realnym popytem.

    90 tys za 50 metrową norę np we Wrocławiu? Nie żartuj. Nawet ja w to nie wierze. Czy to będzie 150 czy 220 tys to już szczegół. Tak samo jak to że dom można wybudowac za mniej niż 400 tys z działką. Zresztą może to np nie być dom a szeregowiec za 350 tys o jakich pisał Areq. Chodziło o to że biedak nie potrzebuje pierdyliardów $ - wystarczy mu 40-50 tys zł na "swoje" mieszkanie w TBS. Szarakowi z bloku też nie potrzeba pierdyliardów $ bo może sprzedac swoją nore za 200 tys (albo 150-250 tys) dołoży 200 tys (a nie pierdyliard) i ma domek. ITD ITD.
  • Gość: oko IP: 167.236.248.* 31.12.09, 11:54
    czy mozesz nam jedno wytlumaczyc, ktory z powyzszych wymienionych przez ciebie
    czynnikow wzrostowych nie byl obecny w 2009 i dlaczego zaden z nich nie
    zapobiegl spadkom w tym roku?
  • steady_at_najx 31.12.09, 12:30
    --- Ludzie z walących sie kamienic nie potrzebują pierdyliardów $, wystarczy im np 100 000zł żeby przenieść się do TBS (wiem) albo 150-200 by kupić nore w bloku z CO i dostępem do kablówki.

    znajomy sprzedales nicka czy moze zaczales pic awansem na impreze sylwestrowa ?:)))

    Przejedz sie na taka prage i obejrzyj sobie przekroj tych ludzi z "walacych sie kamienic", jak zyja, jak mieszkaja . I teraz odpowiedz mi skad wezma 10 000 (slownie dziesiec tysiecy) obserwujac ich standard zycia a pozniej sie zastanow skad wezma sto/dwiescie.

    Kredyt czy moze gotowka ? :DDDD
  • steady_at_najx 31.12.09, 12:37
    Tak apropos

    Szukam linka do mieszkan pokazywanych kiedys na tym forum.
    Budynki wygladaly jak bloki wiezienne, kuchnie mialy okno na korytaze a garaze mialy miejsca "jedno za drugim" tak zeby wyjechac z miejsca B trzeba bylo usunac samochod z miejsca A. Jesli ktos ma te linki (bylo to bodajze w Krakowie) bede wdzieczny :))
    --
    e-m: steady at najx dot com
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
    Marek Wielgo i inni naganiacze na cenzurowanym : pierwszemieszkanie.blox.pl/html
  • black_monday 31.12.09, 12:44
    o to Ci chodziło?
    pokazywarka.pl/46a643-2/
  • steady_at_najx 31.12.09, 15:20
    yes, yes, yes :))

    Dzieki black :)


    --
    e-m: steady at najx dot com
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
    Marek Wielgo i inni naganiacze na cenzurowanym : pierwszemieszkanie.blox.pl/html
  • znajomy_jennifer_lopez 31.12.09, 19:46
    Jak pisałem powyżej: na 15 tys rodzin z komunalek w Bydgoszczy znalazło sie 500 które bez problemu spełniały srogie wymagania (dochody 1300-2000zł/głowe, brak długów itd. A gdyby nie to że te nowe mieszkania mają dużo wyzsze czynsze i są w odległej dzielnicy gdzie wielu nie chce po prostu mieszkać pewnie mieliby wniosków 2000.

    Nicka nie sprzedałem. A mieszkania dalej będą taniały więc się nie martwcie ;-)) Pozdrawiam i Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, steady!
  • kretynofil 31.12.09, 09:06
    > Mimo że są drogie a być może jeszcze zdrożeją? Tak, mimo to.

    Brednie.

    > Dlatego że po prostu mamy (statystycznie ale jednak) coraz więcej
    pieniędzy.

    Tak, tyle ze zapominasz o jednym: mamy tez coraz wyzszy wspolczynnik
    rozwarstwienia dochodow i kurczaca sie klase srednia. Naprawde naiwny
    jestes jesli myslisz ze ktos kto juz kupil mieszkanie 200m2 w
    Warszawie kupi sobie drugie w Kaliszu ;)

    Moj znajomy ostatnio kupil sobie drugi dom. Na Lazurowym Wybrzezu ;)

    > Porschaków bedzie przybywać a co dopiero mówic o apartamentach i
    willach (tylko takich - zaznaczam - prawdziwych, z charakteru i
    faktów a nie nazewnictwa developerków).

    Tak, tylko ze jesli takie inwestycje sie pojawia, to ile Twoim
    zdaniem beda kosztowaly? 40KPLN/m2? Czy moze raczej 12KPLN/m2? A
    jesli jednak to drugie, to jak to wplynie na ceny
    "pseudoapartamentow" o gorszym standardzie dzisiaj budowanych?
    Wzrosna do 15KPLN/m2, czy raczej spadna do 8KPLN/m2?

    Zrozum, nikt rozsadny (w sensie liczacego sie uczestnika rynku jako
    calosci, nie jednostek) nie zaplaci za tone cegiel pierdyliardow
    zlotowek.

    > Zgodnie z zasadą "[b]jezdzij najgorszym samochodem w jakim możesz
    sie pokazać, mieszkaj w najdrozszym domu na jaki Cie stać"

    Zgodnie z taka zasada klasa nizsza z kompleksami i pretensjami stara
    sie sobie dorabiac - i dzieki tej zasadzie zawsze pozostaje tylko
    klasa nizsza z kompleksami i pretensjami.

    > Pisanie że mieszkań nie brakuje jest podobnie trafne jak napisanie
    że brakuje.

    Z mala roznica: to pierwsze jest poparte danymi, to drugie oparte na
    mitach.

    > Dlatego tylko ignorant, tudzież cżłowiek wychowany w gospodarce
    nakazowej i przyzwyczajony do "braków towaru" może napisać że czegoś
    brakuje lub nie

    Bredzisz. A smutne jest to ze odwolujesz sie do manipulacji
    asocjacyjnej - ze jak ktos uzywa takiego terminu to PRL, zlooooo i
    niedobro.

    Ja moge sie zgodzic ze brakuje mieszkan - ale socjalnych. Nie tych
    komercyjnie kupowanych. Brakuje tez mieszkan o wysokim (naprawde
    wysokim) standardzie.

    Tylko znowu: rynek nieruchomosci w PL to glownie mieszkania
    sprzedawane na wolnym rynku o niskim standardzie. I o cenach takich
    rozmawiamy. I te spadna jeszcze sporo (i dlugo beda spadac).
    Rozpoczecie budowy mieszkan o wysokim standardzie oraz mieszkan
    socjalnych - to wszystko bedzie prowadzilo tylko i wylacznie do
    spadku cen mieszkan obecnie istniejacych na rynku.

    > Może jedynie wystąpic czasowe (zwykle bardzo krótkie!)
    niedostosowanie cen do popytu/podaży.

    Statystyka z krajow OECD wskazuje ze to "bardzo krotkie" wynosi 5-15
    lat...

    ---------------

    Ogolnie, znajomy, reasumujac: patrzysz na rynek nieruchomosci okiem
    jelonka kredytowego; Twoje przeslanki biora sie z mitow i uprzedzen.
    Jest to o tyle dobre ze widzisz rynek oczami jednego z kluczowych
    uczestnikow rynku; a zle o tyle, ze rynek nadal jest rozgrzany
    glowami napalonych na tone cegiel. Popelniasz blad sadzac ze mozemy
    osiagnac wzrost (i poziom) gospodarczy nowoczesnych krajow, tkwiac
    mentalnie na Polskiej wsi XIX wieku, ignorujac realia rynku
    globalnego.

    A prawa rynku sa nieublagane... Rynek nie slucha sie napalonych
    jeleni, nie slucha sie zaklinajacych rzeczywistosc leszczy i
    tlumaczacych sobie swoje bledy frajerow.

    I na marginesie: zeby mozna sie bylo spodziewac powaznego odbicia
    potrzeba jeszcze kilku faz cyklu rynkowego - przede wszystkim
    przecietny Kowalski musi przestac wierzyc w "szare zloto", do tego
    czasu bedzie faza spadku i lapania nozy. Oczywiscie, napiszesz ze
    cale forum jest przekonane ze mieszkania moga tylko taniec.

    To wyjdz na ulice i zapytaj co ona mysli. A ulica, jak juz napisalem,
    mysli tak jak Ty teraz - i lapie te noze...

    --
    Napie*dalać, napie*dalać!!! Bendzie drorzało po ch*ju fest!!! Kto nie
    kópi wspaniałyh apartamentuw ten przejebie ostro swuj żywot nędzny!
    (by Stackwaddy)
  • znajomy_jennifer_lopez 31.12.09, 20:03
    kretynofil napisał:

    > > Mimo że są drogie a być może jeszcze zdrożeją? Tak, mimo to.
    >
    > Brednie.

    Głębokie. Szkoda że nieprawdziwe. Uważam że Polacy będą mieć coraz droższe samochody (co wcale nie oznacza że samochody będą drożeć - czy Wy myślicie????) więc uwazam że Polacy będa miec coraz droższe (lepsze) samochody i coraz droższe (lepsze) mieszkania.

    > Tak, tyle ze zapominasz o jednym: mamy tez coraz wyzszy wspolczynnik > rozwarstwienia dochodow i kurczaca sie klase srednia.

    Słuszny argument! Jakieś dane?
    Bo mam wrażenie że jest odmiennie - jak pisałem:krawiaciarze wiadomo, mają coraz więcej. Biedacy - przecietnie TEZ. Bo część ma nadal ten swój 1000zł w Biedronce ale część ma 1500 euro w Lidlu w Dublinie. Budowlańcy, rozmaici fachowcy rzemieślnicy. Pokaż mi dziś mechanika san/elektronika AGD RTV itd który ruszy palcem za mniej niż 50zł+VAT. Kiedyś zrobił ci dobrze za 20zł.
    Może żyjesz wsród sierot po PGRach biernie czekających na wypłate w montowni w Kobierzycach ale wielu, naprawde wielu ludzi z olejem w głowie (niekoniecznie wykształconych) naprawde poprawia swoje dochody. Budowlancy zamiast 1500 mają po 3-4 tys a fachowcy typu kafelkarz jesli dobrzy to wyciagają 5-6 tys w miesiac. Nie widzisz tego w statystykach tylko dlatego że tam jest spora szara strefa. Znasz ludzi którzy biorą kredyt TYLKO PO TO by chata była wzięta na kredyt w momencie gdy patrzy na to US a za miesiąc SPŁACAJA CAŁY KREDYT? Bo ja znam takich.

    Naprawde naiwny
    > jestes jesli myslisz ze ktos kto juz kupil mieszkanie 200m2 w
    > Warszawie kupi sobie drugie w Kaliszu ;)

    A to mnie zaskoczyłeś. Gdzie to napisałem?????

    1. Pseudoapartamenty spadną może nawet do 6, 7 tys a nie do ośmiu, wcale temu nie przecze, nigdy nie przeczyłem! Wprost przeciwnie.
    Napisze JESZCZE RAZ: cena cegły, "gołego" m2 bedzie spadac ale cena mieszkania z dodatkowymi m2, z dodatkowym wyposażeniem, PRZECIĘTNA CAŁKOWITA CENA MIESZKANIA, podobnie a nawet jeszcze bardziej jak przecietna cena kupowanego samochodu bedzie rosła.

    2. Czesc nowych mieszkań to nominalnie "nory" i bedą tanieć zgodnie z losem nor w Polsce.
    3. To prawda, wierze że Polacy za kilka(naście) lat mogą mieć dochody i bogactwo porównywalne z wieloma krajami UE. Może sie myle, historia osądzi ;-))
  • Gość: oko IP: 167.236.248.* 31.12.09, 11:22
    a czy ta sama teoria ma zastosowanie w bylym nrd, bo oni najwyrazniej nie chca
    zrozumiec tej twojej mundrosci
  • Gość: hahah IP: 85.222.87.* 30.12.09, 18:31
    Patrzyłeś kiedyś na plany współcześnie budowanych mieszkań? Bo wg mnie -
    standard lat 70. nie odbiega od tego, co jest teraz sprzedawane. Te wszystkie
    klitki nazywane apartamentami z pokojami dziennymi połączonymi z kuchniami o
    dwóch sypialniach powierzchni 10m^2 każda. Czy to jest wyższy standard? No fakt,
    klatki są zadbane. Ale chyba nie na klatce człowiek mieszka.
    Co się tyczy starych kamienic, to standard tam jest ZDECYDOWANIE wyższy niż w
    nowych apartamentach. Strop na 3m i więcej. Wielkie pokoje, wielkie kuchnie. No
    fakt, klatki są okropne i jest ciepła woda na gaz.
    Odpowiedz sobie na jedno pytanie: wolisz okna o wysokości 2,5m i kuchnię 15m^2
    czy okna 1,5x0,9 i kuchnię z pokojem dziennym o powierzchni 18m^2.
  • Gość: Misiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.09, 21:35
    > do wyburzenia. Stare kamienice nie remontowane od lat z grzybem na
    > scianie, cieknacym dachem i toaleta na korytarzu, albo bloki
    > budowane w srodku malej wsie dla pracownikow PGR.

    I ich mieszkancy rzuca sie na "apartamenty" po 8 koła kwadrat...

    > pokojami. Popyt na mieszkania bedzie rosl w miare wzrostu zamożnosci
    > spoleczenstwa.

    Hmmm, obecnie srednia pensja to 0.5 mkw średniego mieszkania.
    Na Zachodzie to jakies 2 mkw.

    4x zamożność naszego społeczeństwa nie wzrośnie przez najbliższe 30 lat...

    > Starego mieszkania w kamienicy podobnie jak duzego fiata nikt teraz
    > nie chce.

    Dlatego mieszkańcy kamienic na Mokotowie na kolanach prosza deweloperów by za 7
    koła kwadrat sprzedali im mieszkanie na Białołęce...

    Poza tym jeśli te mieszkania mają być niechciane to chyba ich ceny spadną... nie ?
  • hooligan1414 30.12.09, 13:24
    choc za zasadnicza tezą się zgadzam. Różnicę A-B dzielisz przez 3,
    bo zakładasz, żę rodzina to ok 3 osoby. OK. Tyle że ilość emigrantów
    (niezaleznie od prawdziwości tej wartości) też trzeba trochę
    urealnić, bo przecież nie wyjechali sami single, ew. kandydaci na
    singli.
    Zresztą nie to jest najwazniejsze - w liceum i na studiacj uczono
    mnie że popyt to owszem, zapotrzebowanie, ale POPARTE posiadaniem
    KASY. i tyle w temacie. Takie pierdoły to o kant doopy obić. Tylko
    dlaczego jelenie łykaja to jak pelikan kluchę. I dlaczego ja muszę
    na tym ciepriec w tym porypanym kraju, ojczyźnie ludzi sprawnych
    inaczej?
  • kretynofil 30.12.09, 14:01
    Liczbe emigrantow dziele przez trzy - ale nie dlatego ze uwazam ze
    taka jest licznosc zwiazkow.

    Czynnika "3" nie wzialem z glowy - to jest wspolczynnik "zaludnienia"
    lokali mieszkalnych w Polsce (wynoszacy dla calego kraju 3, w
    miastach 2,63, na wsi 3,51).

    Dlatego wlasnie, zakladajac ze emigranci chcieliby mieszkac w PL tak
    samo jak ich rodacy, ktorzy w kraju mieszkaja, liczba potrzebnych im
    mieszkan to (B)/3.

    A co do popytu to sie zgadzam, znowu wiki sie przyda (m.in. temu
    debilowi "luzakowi"):

    pl.wikipedia.org/wiki/Popyt

    --
    Ratunku! Forum mnie atakuje!
  • Gość: luzak IP: *.aster.pl 30.12.09, 14:07
    oj brachu, używasz brzydkich słów. Uważaj bo zgłoszę naruszenie ...
    i co będziesz robił w pracy jak nie będziesz mógł pisać na
    forum ? :-)))
  • kretynofil 30.12.09, 14:27
    Synku, to jest termin medyczny:

    pl.wikipedia.org/wiki/Debilizm

    Ja tylko stwierdzam ze mam do czynienia z osoba, u ktorej wystepuje
    "stan upośledzenia umysłowego, który powoduje nieprzystosowanie
    społeczne lekkiego stopnia."

    Konkretnie: jesli nie rozumiesz podstawowych terminow ktore uzywasz
    (np. popyt) i na ich podstawie probujesz podejmowac wazne decyzje
    ekonomiczne - to obawiam sie ze bedziesz mial powazne problemy z
    dostosowaniem sie spoleczenstwa ;)

    --
    Jaki ja jestem madry i nieomylny.
    Moge stanac na ulicy i potarzac: ja madry, ja madry.
    (by Kretynofiil)
  • Gość: luzak IP: *.aster.pl 30.12.09, 13:34
    no i co z tego, że wyemigrowało ? A ile uczelni prywatnych powstało
    ile w nich studiuje ludzi ? ile wydziałow zaocznych pootwierały
    państwowe uniwerki ? ... co chcę powiedzieć ? Otóż napływ ludzi to
    takich miast jak Warszawa, Kraków, Wrocław (itd). był i jest
    ogromny. A to oznacza duży popyt, b. duży popyt - wczoraj, dziś może
    nieco mniejszy (trudno o finansowanie na 110%) ale jutro kto wie ...
    myślę, że stały i duży przez jeszcze wiele lat. Powiesz - zatem
    grunty będą TANIE bo niekt nie zostanie na "roli". Nie do końca tak
    to będzie bo na wsi następuje rozwój wielkich gospodarstw 300 -500-
    1000 hektarów. Policz sobie ile trzeba małych gospodarstw aby
    zaspokić apetyt "obszarników" na grunty. a zatem powiadam - jeśli
    nie będzie armagedonu w polskiej gospodarce (typu PKB - 10 czy
    więcej ) to trudno się spodziewać radykalnych zmian dół. Jak
    napisałem wcześniej może trochę potanieć ale może też pójść w górę -
    tak czy siak nie więcej jak 5-10% w ciągu najbiższych 1-2 lat.

    I dodam jeszcze jedno - trzeba pamiętać, że naczelnym, GLOBALNYM
    pomysłem na wyjście z inflacji jest dodrukowanie pieniędzy. Jak
    myślicie - jak na to zareagują takie aktywa jak złoto i
    nieruchomości :-) ??? Ja nie sądzę aby stały w miejscu. Raczej w
    dłuższym okresie będą podążały za ilością pieniądza w obiegu - a że
    będzie go wiecej to i więcej będzie go trzeba aby sfinalizować
    transakcję !
  • Gość: benita IP: *.centertel.pl 30.12.09, 13:38
  • kretynofil 30.12.09, 13:58
    > no i co z tego, że wyemigrowało ?

    Nic w sumie. Oprocz takiego drobiazgu, ze wyemigrowali i nie wroca =>
    nie kupia dla siebie mieszkan a sprzedadza te, ktore odziedzicza po
    rodzicach. No, ale to drobiazg ;)

    > A ile uczelni prywatnych powstało ile w nich studiuje ludzi ? ile
    wydziałow zaocznych pootwierały państwowe uniwerki ?

    I juz sie zwijaja, bo przez ostatnich kilka lat studiowal wyz
    demograficzny "godziny policyjnej", ktory wlasnie konczy studia.

    Teraz z roku na rok bedzie gwaltownie ubywalo studentow gdyz po
    prostu nie rodzilo sie tyle dzieci w latach 1984-1994...

    Tu masz prognoze:

    www.becikowe.com/images/demografia/urodzeniazgony.gif

    Co do migracji miasta->wies, to znowu pudlo, bo trzon Polskiej
    emigracji to ludzie z mniejszych miast, ktorzy nie wroca do PL po to
    zeby w Warszawie placic za zycie jak w UK i zarabiac polowe tego lub
    mniej.

    > I dodam jeszcze jedno - trzeba pamiętać, że naczelnym, GLOBALNYM
    pomysłem na wyjście z inflacji jest dodrukowanie pieniędzy. Jak
    myślicie - jak na to zareagują takie aktywa jak złoto i
    nieruchomości :-)

    O, prosze, nastepny naiwny ;)

    Zareaguja tak samo jak na calym swiecie - nieruchomosci beda drozaly
    o wspolczynnik inflacji, ale dopiero po osiagnieciu ceny rownowagi.

    Jak widze, myslenie zyczeniowe u niektorych ma sie swietnie ;)

    --
    Tylko wybitne jednostki maja swoich nasladowcow. Rzecz jasna, ma ich
    rowniez Kretynofil.
  • mara571 30.12.09, 15:47
    ze do wiekszych aglomeracji chetnie by sie przeniesili, ci ktorzy tam juz
    pracuja, ale sa dowozeni autokarami do cetrow handlowych do pracy.
    Probem polega na tym, ze oni mieszkan nie kupia: potrzebuja mieszan socjalnych,
    w europejskim tego slowa znaczeniu.
    Takie mieszkania developerzy buduja masowo, ale sprzedaja za grube pieniadze
    glupim absolwentom szkol wyzszych, wmawiajac im, ze przez zakup 40 mkw klitki
    awansowali automatycznie do klasy sredniej.
  • luni8 30.12.09, 14:55
    > A ile uczelni prywatnych powstało ile w nich studiuje ludzi ? ile
    wydziałow zaocznych pootwierały państwowe uniwerki ?

    A ile z tego było zasilanymi specami od ucieczki przed wojskiem i chętnymi na stypendia i ulgi?
    Przed wojskiem już uciekac nie trzeba.


    --
    Demokracja - system opresji w ktorym uciskany sam sobie wybiera przesladowce ktory bedzie przez najblizsze 4 lata podnosil podatki uciskanemu.
  • Gość: nii IP: *.152.150.211.dsl.dynamic.eranet.pl 30.12.09, 17:04
    Luzak leczysz się: ).
    Piszesz
    I dodam jeszcze jedno - trzeba pamiętać, że naczelnym, GLOBALNYM
    pomysłem na wyjście z inflacji jest dodrukowanie pieniędzy.
    Jak sie dodrukuje pieniędzy, to zatrzymuje się inflację. Noo coś ty, chyba odwrotnie; ). Coś z rachunkami masz pod górkę. Powinieneś teraz kupować mieszkanie, koniecznie.
  • Gość: luzak IP: *.aster.pl 30.12.09, 17:49
    o ciekawie się dyskusja rozwinęła :-)

    dodrukowanie pieniędzy ma być oczywiście globalnym lekiem na recesje
    co pobudzi inflacje. Nie czepiajmy się słówek wiadomo o co chodzi.
    Ale jak już tak ma być kawa na ławę do dodam, że jeśli to faktycznie
    ma być sposób na recesję to ceny mieszkań, nieruchomości, złota,
    wielu surowców wzrosną. Kiedy ? Tego nie wiadomo. Ja nie zajmuje się
    handlem nieruchomościami a gdybym coś dziś kupował to traktowałbym
    to jako inwestycję w dłuższym czasie (min. 5 lat). I już naprawdę
    dajście spokój z tą demografią, sporami o to ile mieszkań jest do
    wyburzenia, rozpadnie się itp.

    Moim zdaniem najbardziej zainteresowani tym tematem są ci co
    naprawdę potrzebują coś kupić dziś, za miesiąc, za rok. Dla nich
    naprawdę różnica w cenie zakupu w wysokości 5-10% może być nie
    odczuwalna z uwagi na mniejszą/większą dostępność kredytu (czytajmy
    koszt). Zatem uważam, że wieszczenie super spadków przez
    takich "eksprtów" jak kretynofil jest zwyczajnym mydleniem tym
    ludziom oczu i rozbudzanie nierealnych nadziei. I dobrze, że na
    forum są różne głosy i racje bo każdy może sam zadecydować czy kupić
    czy czekać. Oby się tylko nie okazało, że zaoszczedzone pieniądze,
    które dziś stanowią np 10% wkładu nagle za kilka lat starczą na 7%
    wkładu (już z uwzględnieniem super odsetek z lokaty w banku !!!)
    Moim prywatnym zdaniem warto kupić coś co jest najbliżej możliwości
    finansowych (aby kredyt był jak najmniejszy lub wcale) a potem
    zmieniać na większe, w ciekwszej dzielnicy itp. Wiem, wiem problem w
    tym, że np. w Warszawie to oznacza min 200 tys za kawalerkę. Na to
    wpływu nie mam ale przyznacie, że warto się zastanowić czy nie
    zacząć od tej kawalerki z małym kredytem a dopiero po paru latach
    (może po awansie w pracy lub po rozkręceniu biznesu) po spłacie tej
    kawalerki, silić się dopiero na 50 metrów a po kolejnych 10-ciu
    latach dopiero na 90 czy ponad 100 metrów ...
  • kretynofil 30.12.09, 18:24
    > Ja nie zajmuje się handlem nieruchomościami a gdybym coś dziś
    kupował to traktowałbym to jako inwestycję w dłuższym czasie (min. 5
    lat). I już naprawdę dajście spokój z tą demografią, sporami o to ile
    mieszkań jest do wyburzenia, rozpadnie się itp.

    Bo co? Bo na szkoleniu dla naganiaczy uczyli Cie ze jak nie masz
    argumentow to nalezy bagatelizowac te, ktore przedstawil adwersarz?

    > Zatem uważam, że wieszczenie super spadków przez takich "eksprtów"
    jak kretynofil jest zwyczajnym mydleniem tym ludziom oczu i
    rozbudzanie nierealnych nadziei.

    Tjaaaaa. To samo czytalem w 2007 roku. Od tamtego czasu ceny sporo
    spadly a to "mydlenie oczu" doprowadzilo do tego ze przecietne
    mieszkanie jest o 50KPLN-100KPLN tansze.

    Powiesz ze kredyty sa drozsze. Owszem. Problem w tym, ze nie tylko te
    brane dzisiaj, ale rowniez te brane wtedy - CHF/PLN znacznie wzrosl,
    tak samo WIBOR, na horyzoncie jest podwyzka LIBORu.

    Tak wiec pieprzeniem jest ze jak ktos nie kupil wtedy to stracil - a
    to samo sugerowales dwa lata temu pod innym nickiem, naganiaczu.

    > Moim prywatnym zdaniem warto kupić coś co jest najbliżej możliwości
    finansowych (aby kredyt był jak najmniejszy lub wcale) a potem
    zmieniać na większe, w ciekwszej dzielnicy itp.

    To lec kupowac. A, zapomnialem, Ty nie kupujesz, Ty sprzedajesz.

    Mydlisz ludziom oczy, oszuscie, twierdzac ze jak kupia dzisiaj to za
    pare lat sprzedadza i kupia wieksze. Gowno prawda, bo ceny beda dalej
    spadaly i taki frajer, ktorego probujesz naciagnac zlodzieju, dowie
    sie ze jest uziemiony w kawalerce 30m2 na wiekszosc swojego doroslego
    zycia - bo nie moze jej sprzedac, skoro wartosc kredytu do splacenia
    jest wyzsza niz wartosc mieszkania.

    > zacząć od tej kawalerki z małym kredytem

    Byl taki ktos kto sie nabijal na forum, ze wzial kredyt z Providenta
    i co tydzien placi malutka rate. Tylko ze on zartowal.

    Malym kredytem, kretynie?

    > (może po awansie w pracy lub po rozkręceniu biznesu) po spłacie tej
    kawalerki, silić się dopiero na 50 metrów a po kolejnych 10-ciu
    latach dopiero na 90 czy ponad 100 metrów ...

    Pisze to zupelnie powaznie: ktokolwiek Ci uwierzy, zgnije w tej
    kawalerce. I naprawde ostatnim sku*wysynstwem, zlodzieju, jest to ze
    mamisz ludzi opowiastkami z krypty dla kilku zasranych procent
    prowizji. Naucz sie, gnojku, robic cos pozytecznego, zarabiac
    uczciwie...

    --
    Ratunku! Forum mnie atakuje!
  • Gość: luzak IP: *.aster.pl 30.12.09, 20:27
    oj kretynofil...
    Skąd w Tobie tyle agresji ? Może Ty jednak nie pracujesz w Brukseli.
    Bo jak tam byłem ostatnio to nie widziałem tyle frustratów. Ty może
    mieszkasz z teściową lub trzema innymi studentami ? Też bym się
    wkurzał.

    Nawet nie wiesz jak się mylisz co do mnie. Nie pracuję ani w
    developerce ani w pośrednictwie. Zwyczajnie interesuje mnie temat
    nieruchomości i mam niezłą polewkę z takich proroków spadków jak ty.
    Zresztą dwa lata temu miałem polewkę z tekstów w stylu "tylko może
    rosnąć"
    Jako spokojny obserwator rynku doradzam Ci: weź sobie coś na
    uspokojenie i nie wmawiaj ludziom głupot. Dostępność mieszkań w
    Polsce jeszcze długo nie będzie na poziomie niemieckim czy
    amerykańskim, podobnie jak samochodów, telewizorów, pralek itd. W
    USA np kupujesz laptop za dwa dni pracy (srednia zarobków). Czy to
    oznacza, że za rok-dwa będzie tak w Polsce ? Odpowiadam: nie tak
    szybko. Może za 10-20 lat, kto wie. Zatem "kretynofil" powiedz
    ludziom szczerze: tak, czekajcie na spadki, zarobki gwarantujące
    mieszkania w 5 lat za gotówkę ale czekajcie na to nie rok-dwa bo
    będą spadki - tylko 10-20 lat aż Polska dogoni tzw. Zachód. Póki co
    to jak bym jednak wiekszości polecił śledzenie ofert (np. w
    Internecie bo najtaniej i najszybciej) - bo okazje są tylko szybko
    znikają. Okazje to ja mam na myśli 10-15% poniżej obecnych cen.
    A to, że znikają to sam obserwowałem jak znajomy szukał działki pod
    Warszawą. Jak ktoś zaoferował taniej 15% to się chłopak niestety
    spóźnił. Nawet kretynofil nie zdajesz sobie sprawy ile ludzi
    (zazdroszczę im) mają gotówkę i tylko czekają aby w coś ją
    zainwestować, min w nieruchomości (chociaż to dla ludzi z kasą tylko
    jedna z opcji). Zatem to nie jest wszystko takie proste - że tylko
    spadki albo tylko wzrosty.
  • steady_at_najx 30.12.09, 21:11
    Brak Ci argumentow a wylewasz jakis belkot.

    Tak naprawde g..no to kogo interesuje gdzie pracujesz. A wlasciwie gdzie twierdzisz ze nie pracujesz. Licza sie tylko argumenty a u Ciebie sa marne i cienkie jak zupka w stolowce pracowniczej.

    Porownywanie pralek laptopow do rynku mieszkan zdradza nam jaki z Ciebie "ekspert". A moze powiesz ekspercie pod jakim nickiem wysmiewales sie z "tylko w gore" dwa lata temu jak piszesz o "polewce" ? Poczytamy posty ? Czy moze wtedy ahh nie czytales forum a teraz czytasz ?


    Dostępność mieszkań w
    > Polsce jeszcze długo nie będzie na poziomie niemieckim czy
    > amerykańskim, podobnie jak samochodów


    Serio ? Podobniez jak zamoznosc spoleczenstwa. Tylko ze chlopczyku zamoznosc spoleczenstwa jest najbardziej istotnym czynnikiem przy nabywaniu dobr typu mieszkanie (bardziej istotnym niz przy zakupie pralki laptopa czy nawet samochodu). Wiec "ekspercie" nie zapominaj o rozwazaniu o dostepnosci w oderwaniu od zamoznosci, bo to wlasnie prowadzi do "eksperckich" wnioskow o stabilizacji cen czy co ciekawsze o wzroscie.

    Nawet kretynofil nie zdajesz sobie sprawy ile ludzi
    > (zazdroszczę im) mają gotówkę i tylko czekają aby w coś ją
    > zainwestować, min w nieruchomości


    Litosci... ku...wa litosci !!! I co ludzie ktorzy maja pieniadze czaja sie zeby kupic klite ? I co z nia niby zrobia ? Komu sprzedadza ja z zyskiem w panstwie gdzie liczebnosc narodu kurczy sie w niebezpiecznym tempie ? Zapomniales ze ludzie majacy pieniadze to nie idioci. Kupic kupia ale w momencie jak ceny nieruchomosci spadna do stawek zapewniajacych stabilny inflacyjny wzrost ktory zabezpieczy ten zainwestowany kapital. Jak uwazasz w swietle tych faktow ktore podalem powyzej ile jeszcze musi spasc zeby wzrost (inflacyjny) byl staly ? Tylko nie pisz o blokach w plycie ktore trzeba wyburzyc bo ten argument zostal juz wysmiany dziesiatki razy.

    > A to, że znikają to sam obserwowałem jak znajomy szukał działki pod
    > Warszawą


    Znamy znamy. Te opowiesci o kolegach co to chcieli kupic ale sie spoznili albo ich przelicytowali. Ja podam Ci przyklad 10 innych ktorzy wynegocjowali upusty od cen promocyjnych. Tylko jak to sie ma do rynku jako calosci ?


    --
    e-m: steady at najx dot com
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
    Marek Wielgo i inni naganiacze na cenzurowanym : pierwszemieszkanie.blox.pl/html
  • mara571 30.12.09, 21:40
    jaki procent ludnosci niemieckiej mieszka w swoim wlasnym mieszkaniu?
  • znajomy_jennifer_lopez 31.12.09, 02:43
    Okay, mara, to odpowiedz mi - ile musi wpłacić Niemiec by stać się najemcą mieszkania od spółdzielni (czy jak to sie u Was zwie).
    Gdyby w Polsce można było wpłacić 10 000zł i wprowadzić się do mieszkania spółdzielczego "na wieczność" też byśmy mieli taki odsetek o jaki pytasz (zgaduje niższy niż w PL)
  • mara571 31.12.09, 06:58
    moja przyszla synowa opuscila takie jednopokojowe mieszkania spoldzielcze.
    Bedzie 2 lata czekac na zwrot wkladu czlonkowskiego w wysokosci 1200 euro. Wklad
    nie jest oprocentowany, tyle wplacila przed kilku laty, kiedy opuscila
    mieszkanie rodzicow.
    Spoldzielcze mieszkania budowano w latach 7-tych. Sa zlokalizowane najczesciej w
    wielkich miastach, w wiezowcach. Sa dobrze zarzadzane, maja tzw hausmeistra,
    czyli rzemieslnika zlota raczke, ktorego obowiazkiem sa biezace male naprawy i
    dbanie o zielen otoczenia.
    Dodatkowo w bloku pracuje sprzataczka, ktora codziennie wedlug harmonogramu,
    myje korytarze, windy i klatke schodowa.
    Ciekawe jest tez, ze w tych blokach mieszkaja dwie grupy: mlodzi, z rodzinami
    lub bez ponizej 35 lat, i coraz starszych, ktorym sie nie udalo kupic segmentu.
    Na mieszkanie spoldzielcze trzeba troche poczekac, wysokie dochody
    uniemozliwiaja przyjecie do spoldzielni.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: 78.8.192.* 31.12.09, 10:09
    Jeszcze przed zmianą prawa (kilka lat temu), w Łodzi to było możliwe.
    Teraz jest trudniej, bo kamienicznicy boją się lokatorów niepłacących
    (bądź dewastujących lokal), których nie mogą się pozbyć. Problem leży
    właśnie w prawie...
  • znajomy_jennifer_lopez 31.12.09, 02:48
    Jak ktoś ma pecha to i w dupie palec złamie, że zacytuje klasyka.

    Zauważ że tylko 1/4 hipokredytów opiewała na więcej niż 80% wartosci mieszkania. Wiele osób spłaci (lub mogłoby) znacznie szybciej niż za 30 lat wiec jesli będą chcieli szybko zmienią mieszkanie na większe. Oczywiście jest część osób zakredytowanych na amen do krótych odnosi sie pierwsze zdanie tego posta ale to nie jest main stream wśród kupujących (nie mówiąc już o tym że w bazie AMRONu brak - co logiczne - kupujących za gotówkę)
  • kretynofil 31.12.09, 09:23
    > Zauważ że tylko 1/4 hipokredytów opiewała na więcej niż 80%
    wartosci mieszkania.

    Tak, tylko ze wklad wlasny byl czesto od rodzicow - i tu znowu Twoja
    teoria o "podwyzszaniu standardu" sie rypie, bo ludzie starsi, ktorzy
    w DE planowaliby zakup segmentu zrezygnowali z podwyzszania standardu
    zeby ulzyc dzieciom.

    Kiedys ktos madrze napisal ze wzrost gospodarczy lat 90tych
    sfinansowali ludzie wtedy w przedziale wiekowym 40-60 lat, dokladajac
    dzieciom do budzetow domowych, co pozwalalo na utrzymywanie niskich
    pensji i gwaltowny wzrost nierownosci spolecznych.

    Te 80% to powtorka z rozrywki. I tak jak w efekcie tego "dokladania"
    rodzicow do pensji, zarobki w PL po transformacji sa nadal
    substandardowe, tak w wyniku tego "dokladania" do wkladu wlasnego
    udalo sie napompowac banke i w perspektywie dziesiecioleci sprawi to
    ze Polacy beda mieszkac w substandardowych warunkach.

    Szkoda ze nie potrafisz patrzec troche szerzej...

    > nie mówiąc już o tym że w bazie AMRONu brak - co logiczne -
    kupujących za gotówkę

    A to juz bzdura, chyba ze uwazasz ze transakcje gotowkowe nie
    wymagaja aktu notarialnego, ktory jest podstawa wpisu do baz AMRON.

    --
    Tylko wybitne jednostki maja swoich nasladowcow. Rzecz jasna, ma ich
    rowniez Kretynofil.
  • mara571 31.12.09, 09:34
    z ta pomoca.
    Ona pochodzila od pokolenia 65+.
    Nierzadkie byly tez przypadki, ze owdowiala babcia przeprowadzala sie do dzieci,
    zostawiajac mieszkanie wnukom.
  • kretynofil 31.12.09, 09:50
    Rowniez u mnie w rodzinie, gdzie dziadek dokladal sie do budzetu
    mojej mamy.

    Ale: to "dokladanie" glownie dotyczylo pomocy rodzicow dla dzieci,
    ktore dopiero zaczynaly na rynku pracy - i stad to 40-60.

    Zreszta, daleko szukac nie musze: Najlepsza z Zon w zyciu by sie nie
    utrzymala ze swojej pensji gdyby rodzice jej nie utrzymywali - i
    wiekszosc moich znajomych byla w takiej sytuacji.

    Tak samo bylo z tym kupowaniem mieszkan. Wiekszosc tych "jelonkow
    kredytowych z wkladem wlasnym" nie bylaby w stanie kupic mieszkania
    bez oszczednosci rodzicow, ktorzy juz nigdy standardu nie podwyzsza.
    Tak samo jelonki, bo jesli kupily mieszkanie, ktorego same nie mogly
    skredytowac w pelnej wysokosci, to raczej nie odloza kasy na wyjscie
    z inwestycji/kolejna inwestycje.

    Drugie: ta statystyke psuja tez zagraniczne fundusze inwestycyjne,
    ktore nie braly kredytow.

    --
    Kupilem chate na gorce podpuszczony przez Marka Wielgo i teraz mszcze
    sie na Gazowni i branzy budowlano-bankowej trollujac na forach. A
    kredyt splacam z forumowej akwizycji na rzecz Microsoft. W ogole
    jestem nieudacznikiem.
  • mara571 31.12.09, 09:59
    ze swiomi mieszkaniami?
  • Gość: Bolek IP: *.acn.waw.pl 31.12.09, 11:57
    Jak jej się nie chciało uczyc to miała dziadową pensję...
  • kretynofil 31.12.09, 12:01
    > Jak jej się nie chciało uczyc to miała dziadową pensję...

    Zabawne jest to jak czasami cos jest latwo wytlumaczyc. Ile masz lat,
    dziecie hossy?

    --
    Kupilem chate na gorce podpuszczony przez Marka Wielgo i teraz mszcze
    sie na Gazowni i branzy budowlano-bankowej trollujac na forach. A
    kredyt splacam z forumowej akwizycji na rzecz Microsoft. W ogole
    jestem nieudacznikiem.
  • Gość: Bolek IP: *.acn.waw.pl 31.12.09, 12:18
    Rozumiem, że trudno jest się przyznac nawet przed samym sobą do posiadania lenia
    i nieuka w domu...
    Może pochwalisz się wykształceniem żony?
  • Gość: Alek IP: *.chello.pl 31.12.09, 12:31
    Bolek, a może wzniósłbyś jakiś merytoryczny udział w tej dyskusji? Bo to żeś
    cham to już wiemy. Tylko teraz chcemy dowiedzieć się czy także jesteś debilem,
    bo to często idzie w parze.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: 78.8.192.* 31.12.09, 12:34
    Kretynofil pisał o latach 90-tych, w wielu miejscach upadały wtedy
    kolejno zakłady pracy. Ludzie się śmiali, że nawet na to by być
    sprzątaczką, trzeba było mieć co najmniej maturę. Obecnie jest ciut
    lepiej, ale ciut nie oznacza znacznie. Dlatego pytał się Ciebie o wiek,
    bo pewnie nie pamiętasz niektórych wydarzeń.
  • Gość: Bolek IP: *.acn.waw.pl 31.12.09, 12:43
    Pan Kretynofil, wielokrotnie wyśmiwał się z ludzi kończących studia w trybie
    wieczorowym, zaocznym, Szkoły Dansu i Lansu jak to był miły określac. Niech się
    pochwali w takim razie wykształceniem żony - jakie studia, na jakiej uczelni w
    jakim trybie...
  • kretynofil 31.12.09, 12:48
    Kolega poczul sie urazony, tak? Jak mi przykro ;)

    --
    Napie*dalać, napie*dalać!!! Bendzie drorzało po ch*ju fest!!! Kto nie
    kópi wspaniałyh apartamentuw ten przejebie ostro swuj żywot nędzny!
    (by Stackwaddy)
  • Gość: Bolek IP: *.acn.waw.pl 31.12.09, 12:53
    Nie odwracaj kota ogonem...tylko się pochwal...ups przepraszam nie masz czym -
    żona leń i nieuk...
  • kretynofil 31.12.09, 12:57
    Popisz sie jeszcze troche kultura, bedzie co cytowac przy kolejnej
    dyskusji gdy sie spotkamy ;)

    Rozumiem ze w ramach "odwetu" nie dowiem sie ile masz lat, dziecko?

    --
    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • Gość: Bolek IP: *.acn.waw.pl 31.12.09, 13:04
    Echhhh nie chce się odpowiadac, bo tak trochę głupio...Swoją drogą, jak się
    czuje twoja małżonka, kiedy wyzywasz studentów szkół prywatnych od debili?
  • kretynofil 31.12.09, 13:15
    To Najlepsza z Zon utworzyla przymiotnik "zaoczna" - jak w "ona jest
    taka... zaoczna" ;)

    No, dawaj dziecie, ile masz latek?

    --
    Jaki ja jestem madry i nieomylny.
    Moge stanac na ulicy i potarzac: ja madry, ja madry.
    (by Kretynofiil)
  • Gość: Bolek IP: *.acn.waw.pl 31.12.09, 13:30
    Nadal nie odpowiedziałeś...hi,hi Zjadło Naczelnego Chama.
  • mara571 31.12.09, 13:16
    idiota.
    Z niezla nota na dyplomie magisterskim zaczynalam w PRL jako asystent stazysta z
    miesieczna pensja w wysokosci dumnych 1250 zl. O ile wiem niewiele sie zmienilo,
    poza faktem, ze teraz korzsta sie ze stypendium doktorskiego w podobnej wysokosci.
    Jesli myslisz durnoto, ze gdzie indziej jest inaczej, grubo sie mylisz.
    Mam dwoje dzieci po studiach Niemczech. Jedno jest lekarzem. Wynagrodzenie OK.
    Drugie 2 lata bylo na panstwowej posadzie za oszalamiajace 720 euro za miesiac.
    Nie wszyscy koledzy i kolezanki moich dzieci maja po studiach stala prace.
    Niektorzy zaliczyli w miedzyczasie 3,4 praktyki w czasie ktorych dostawali pare
    euro.
  • Gość: Bolek IP: *.acn.waw.pl 31.12.09, 13:33
    Hmmmmm ja nie jestem osobą, która uważa że papierek to najważniejsza sprawa na
    tym bożym świecie. Tym niemniej Imc Kretynofil wyśmiewa się z nieuków, dzieci
    Szkół Dansu i Lansu itp, nie rozumiem więc dlaczego nie chce podac wykształcenia
    żony. Aaaaaa przepraszam wiem dlaczego - głupio trochę:P
  • black_monday 31.12.09, 13:42
    >Hmmmmm ja nie jestem osobą, która uważa że papierek to
    >najważniejsza sprawa na tym bożym świecie.

    Widać, że trafił w Twoje kompleksy. Z poziomu Twoich wypowiedzi i argumentacji
    (a raczej jej braku) wynika, że pewnie tego "papierka" nie posiadasz :-) A teraz
    zacznij udowadniać, że tak nie jest. Natychmiast!
  • Gość: kabanos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.10, 10:12
    Jak juz cytujesz klasyka to w oryginale:"jak ktos ma pecha to i w p..dzie na
    żyletki trafi." [by prof. Demczuk]
  • Gość: Misiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.09, 21:46
    > no i co z tego, że wyemigrowało ?

    To ze ludzi ubywa i ze z roku na rok bedzie mniej...

    > A ile uczelni prywatnych powstało

    Ostatnio wiecej pada niz powstaje - serio - mam rodzinę w tym biznesie... o
    studenta robi się naprawde trudno...

    > Otóż napływ ludzi to
    > takich miast jak Warszawa, Kraków, Wrocław (itd). był i jest
    > ogromny.

    był, teraz jest wyraźny spadek. Bo na prowincji jest juz bardzo wyraźne
    załamanie demograficzne. A jak nie będzie ludzi na prowincji to
    nie będzie też komu przyjezdzac do duzych miast...

    > A to oznacza duży popyt, b. duży popyt

    Poczytaj co to jest popyt. Chcieć to nie to samo co móc.

    > - wczoraj, dziś może
    > nieco mniejszy (trudno o finansowanie na 110%) ale jutro kto wie ...

    Jutro bedzie jeszcze mniejszy. Rocznik 1983 to ponad 700tys ludzi.
    Rocznik 2003 to mniej niz 350tys.

    > myślę, że stały i duży przez jeszcze wiele lat.

    To k.. zanim pomyslisz przestudiuj dane demograficzne GUS.

    > I dodam jeszcze jedno - trzeba pamiętać, że naczelnym, GLOBALNYM
    > pomysłem na wyjście z inflacji jest dodrukowanie pieniędzy.

    Szkoda że od tego nie zaczales... wiedzialbym że komus kto ma
    taka wiedze ekonomiczna nawet szkoda odpisywac...

    > Jak myślicie - jak na to zareagują takie aktywa jak złoto i
    > nieruchomości :-) ???

    Nieruchomosci juz to wyprzedzily. Inflacja innych towarow za ostatnie
    5 lat to gora 30%. ceny nieruchomosci wzrosly o 300%.
    Wiec jesli inflacja na najblizsze 5 lat to bedzie 60% to zostanie
    jeszcze duuuuzy margines na spadek cen nieruchomosci...
  • kretynofil 30.12.09, 12:23
    Bardzo smaczny artykul, wywazony, pozbawiony histerii w jedna lub
    druga strone.

    I na sam koniec, na samym dnie beczki miodu lyzka kupy. "Shared poo"
    jak mnie dzisiaj rozwalil niefortunny cytat z komunikatu bledu
    bazodanowego ;)

    A co mnie tak zirytowalo? Ostatni fragment dotyczacy rosnacego popytu
    na wynajem. To bylo tyle razy przerabiane na forum: wolumen mieszkan
    przeznaczonych na sprzedaz lub na wynajem ciagle rosnie (nadal oddaje
    sie coraz wiecej budynkow, rowniez tych rozpoczynanych w okresie
    hossy, nie wyburza sie zas starych), natomiast wolumen klientow
    zainteresowanych zakupem/wynajmem maleje (demografia!).

    Pamietam te durne dyskusje na forum: jak ceny spadna to wynajme i
    zarobie zamiast sprzedac ;) Oczywiscie - jak pisalem ze wtedy czynsze
    spadna to jakos argumenty ich nie przekonywaly ;)

    Panowie dewelopery, naganiacze, dziennikarze! Nie ma czegos takiego
    jak klienci zainteresowani zakupem / klienci zainteresowani wynajmem.
    Sa tylko ludzie, ktorzy chca mieszkac. Jesli zaoferujecie im tanszy
    zakup - kupia; tanszy wynajem - wynajma. Ludzie o iscie rolniczych
    korzeniach i takiej mentalnosci juz sa zakredytowani na smierc,
    szybko ich nie przybedzie.

    A ludzie ktorzy maja dystans do wiejskich fobii po prostu wybiora to,
    co bardziej im bedzie odpowiadalo w danym momencie.

    Tak wiec nie ma co pierdzielic ze mniejszy popyt na zakup mieszkan
    przelozy sie na wyzszy popyt na rynku wynajmu - to jest ten sam
    klient, ktory teraz moze przebierac w ogromnej nadpodazy towaru;
    jesli czynsze wzrosna to tylko kosztem cen - ale i to sie wyreguluje.

    Dlatego nie ma sensu sie oszukiwac, zjazd bedzie trwal jeszcze kilka
    ladnych latek, przez ten czas nic sie nie zmieni... Czynsze beda
    spadaly, tak jak i ceny mieszkan. Za duzo jest tego "szczescia" juz
    dzisiaj i za duzo go bedzie za kilka lat...

    --
    Ratunku! Forum mnie atakuje!
  • znajomy_jennifer_lopez 30.12.09, 12:46
    kretynofil napisał:

    > Bardzo smaczny artykul, wywazony, pozbawiony histerii w jedna lub
    > druga strone.

    No nie wiem, jak dla mnie miałki, typowy "Leo Why? For Money" czyli wysokomichowydajny

    Co do spadku cen najmu to było widoczne już rok temu: w miarę wzrostu cen coraz wiecej osób pracujących, studentów itp decydowało sie na dojazdy z coraz dalej położonych swoich domów (tzn ludzie z coraz dalszych miejscowosci ;-)) do metropolii - gdy pokój kosztował delikwenta 400zł a dojazdy 200zł wiadomo że wolał mieszkac w mieście i ewentualnie dorobić. Gdy za pokój ma płacić 800-1000zł woli siedziec 2h dziennie w pociągu niż zapierd... komuś na spłate kredytu mieszkaniowego. Ot zwykłe dostosowanie, zwłaszcza że ubyło sensownych prac dorywczych (dla studentów) plus ubywa samych studentów (duży rynek)
  • kretynofil 30.12.09, 12:56
    ...po prostu bardziej mi odpowiada niz "kupuj, taniej nie bedzie" lub
    "nie kupuj, bedzie taniej". Zawiera troche pytan, troche watpliwosci
    - generalnie zmusza odbiorce do jakiejs refleksji.

    Moze to mi sie spodobalo.

    A co do wynajmu, to podstawowym czynnikiem jest zmniejszajaca sie
    liczba studentow tradycyjnie bedacych podstawowym klientem
    wynajmujacych i ogromna nadpodaz mieszkan na wynajem, ktorych nie ma
    jak sprzedac bo frank sie umocnil ;)

    --
    Tylko wybitne jednostki maja swoich nasladowcow. Rzecz jasna, ma ich
    rowniez Kretynofil.
  • Gość: moe IP: 82.139.156.* 30.12.09, 13:14
    które jeszcze go całkowicie nie otworzyły,ruszeniu zachodniej gospodarki,
    nastąpi odpływ ludzi zagranicę.
    Nastąpi upadek wielu deweloperów i systemu emerytalnego :).
  • mara571 30.12.09, 15:54
  • Gość: moe IP: 82.139.156.* 30.12.09, 16:52
    Restrykcje już się kończą,w różnych krajach.
  • Gość: luzak IP: *.aster.pl 30.12.09, 13:12
    stary, jaka nadpodaż ? Jak się te wszystkie studenty i uniwesytutki
    będą chciały przeprowadzić z dwupokojowego wynajmowanego przez 4
    osoby do 1-2 pokoi lub 3-4 jak będą dzieci to tych 1,5 miliona
    mieszkań zabraknie :-)

    uświadomcie sobie ludzie, że masa narodu żyje w kiepskich warunkach
    (wielopokoleniowe rodziny na "kupie" studenci j/w itd...)

    To, że mieszkania (takie czy inne) spadną o 10% jest tak samo
    prawdopodobne jak to, że wzrosną (podobnie zresztą z wynajmem).
    Także ja bym się radził nie podniecać tylko iść potulnie do pracy i
    zarabiać na czynsz, ratę czy co tam jeszcze innego.

    No można jeszcze emigrować :-) Ale tu uwaga - bezrobocie na weście
    takie jak u nas zatem polako's już nie potrzbują tyle co kiedyś ...
  • kretynofil 30.12.09, 13:21
    > stary, jaka nadpodaż ?

    Normalna. Potrzebujesz definicji? Prosze bardzo:

    pl.wikipedia.org/wiki/Nadpoda%C5%BC

    > Jak się te wszystkie studenty i uniwesytutki będą chciały
    przeprowadzić z dwupokojowego wynajmowanego przez 4 osoby do 1-2
    pokoi lub 3-4 jak będą dzieci to tych 1,5 miliona mieszkań zabraknie
    :-)

    Aaaaa, no tak. I rozumiem ze wlasnie dlatego prognozy demograficzne
    na 2030 rok mowia o zmniejszeniu sie populacji Polski o kolejne dwa
    miliony? To przez te dzieci, co to beda ich milijony, i tych
    staruszkow, ktorzy "na zlosc" beda w testamencie zapisywac wole
    wyburzenia ich mieszkan?

    Zrozum, chlopcze, masz zwidy. Demografia jest nieublagana - ludzi w
    PL bedzie ubywac, nawet nie uwzgledniajac emigracji. Poki co sie jej
    nie uwzglednia, bo Tuskowe eksperty uroily sobie masowe powroty do PL
    - a mozesz o tym zapomniec.

    I kolejna sprawa: wiekszosc emigrantow to wlasnie ci "studenci i
    uniwersytutki". Ich dzieci beda pracowac ku chwale Krolowej ;)

    > uświadomcie sobie ludzie, że masa narodu żyje w kiepskich warunkach
    (wielopokoleniowe rodziny na "kupie" studenci j/w itd...)

    I, na dodatek, spia na pieniadzach ;)

    Zrozum, pacanie, ze jesli brakuje mieszkan to socjalnych, nie
    wlasnosciowych po 3KPLN/m2...

    Masz swiadomosc tego, pytam kontrolnie, ze 64% Polakow nie zarabia
    nawet 2KPLN netto/mc?

    > Także ja bym się radził nie podniecać tylko iść potulnie do pracy i
    zarabiać na czynsz, ratę czy co tam jeszcze innego.

    A ja wlasnie siedze w pracy, wiesz?

    > No można jeszcze emigrować :-) Ale tu uwaga - bezrobocie na weście
    takie jak u nas zatem polako's już nie potrzbują tyle co kiedyś ...

    Tak, tak. Bo oczywiscie na Wyspach bezrobocie rosnie a u nas maleje
    ;)

    Synku, Ty tak dla jaj, z glupoty, czy zyczeniowe myslenie przeslania
    Ci rzeczywitosc?

    --
    Do dupy z takimi komentarzami.
  • Gość: luzak IP: *.aster.pl 30.12.09, 13:59
    kratynofil, jeśli jesteś teraz w pracy i piszesz na forum to
    dlaczego pracodawca cię jeszcze nie wywalił ? pracujesz na swoim czy
    w firmie która nie ma polityki wykorzystywania mienia firmowego do
    celów służbowych ? A może masz teraz lunch ? Nie jesz ?
    Oszczędzasz ? Po co ? Przecież będzie taniej :-)

    A czy Ty wiesz ile % Społeczeństwa żyje w Warszawie, Wrosławiu,
    Krakowie ttp ? Odpowiadam: kilkanaście procent !!! To po co mi
    piszesz o ponad 60%-tach ? I te kilkanaście procent zarabia duuuużo
    ponad średnią krajową ... Zatem nie wyskakuj proszę z dwoma
    tysiącami złotych (jeszcze może brutto). Przecież ty też możesz się
    przenieść tam gdzie m2 kosztuje właśnie te 2tys pln za m2 i problem
    z głowy - nie będziesz ludziom truł, że za tyle można coś kupić w
    dużym europejskim mieście :-)
  • Gość: oko IP: 167.236.248.* 30.12.09, 14:09
    skoro taki popyt w tym naszym miescie i te nascie procent kupujacych to czemu w
    ciagu 10 miesiecy 2009 roku wiecej mieszkan zostalo wprowadzonych do oferty niz
    sprzedanych i to pomimo spadajacych cen, spisek zlych ludzi?

    studentow ubywa bo wlasnie w ten wiek zaczynaja wchodzic roczniki nizowe, duuuzo
    powuzej sredniej (5,4k PLN) zarabia w tym kraju jedynie 10% klaniaja sie
    ostatnie wyniki GUS, reszte twoich wypocin szkoda komentowac bo dyskusje o
    brakujacych 3mln mieszkan juz jakis czas temu przezylismy
  • Gość: oko IP: 167.236.248.* 30.12.09, 14:10
    a i jeszcze jedno, obowiazkowa slube wojskowa tez zniesli, wiec zapotrzebowanie
    na byle jakie studia tez istotnie zmaleje
  • kretynofil 30.12.09, 14:22
    > kratynofil, jeśli jesteś teraz w pracy i piszesz na forum to
    dlaczego pracodawca cię jeszcze nie wywalił ?

    Bo zastapienie geniusza, ktorym niewatpliwie jestem, zwyczajnie mu
    sie nie oplaca ;)

    > A czy Ty wiesz ile % Społeczeństwa żyje w Warszawie, Wrosławiu,
    Krakowie ttp ? Odpowiadam: kilkanaście procent !!! To po co mi
    piszesz o ponad 60%-tach ?

    Pisze o rozkladzie pensji, nie wiem jak Ty to powiazales z ludnoscia
    duzych miast.

    > I te kilkanaście procent zarabia duuuużo ponad średnią krajową

    Oczywiscie. Sprzedawczyni w biedronce w Warszawie zarabia srednio
    osiem srednich krajowych ;) Dziecko, dziecko...

    > Przecież ty też możesz się przenieść tam gdzie m2 kosztuje właśnie
    te 2tys pln za m2 i problem z głowy - nie będziesz ludziom truł, że
    za tyle można coś kupić w dużym europejskim mieście :-)

    Ale ja nie mam problemu. Mam mieszkanie w Warszawie, mieszkam i
    pracuje w Brukseli. Nigdzie nie zamierzam sie narazie przenosic, wiec
    swoje rady "chlopka roztropka" wsadz sobie w tylek ;)

    --
    Wez idz plac podatki, ch..u!
    (by zayed)
  • Gość: ala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.09, 15:54
    > A czy Ty wiesz ile % Społeczeństwa żyje w Warszawie, Wrosławiu,
    > Krakowie ttp ? Odpowiadam: kilkanaście procent !!! To po co mi
    > piszesz o ponad 60%-tach ? I te kilkanaście procent zarabia
    duuuużo
    > ponad średnią krajową ...

    Duuużo ponad średnią???? W Warszawie za pierwsze półrocze 2009
    średnia płaca wynosła ok. 4500, czyli wcale nie tak dużo, biorąc pod
    uwagę, że obejmuje ona wynagrodzenia prezesów i menedżerów
    najwyższego szczebla w krajowych centralach korporacji i banków,
    urzędników ministerialnych, gwiazd mediów itp. W Krakowie - już
    tylko 3300, co oznacza, że większość zarabia duuużo poniżej średniej
    krajowej. Potwierdzają to zresztą moje obserwacje.
  • Gość: aka IP: *.128.35.39.static.crowley.pl 30.12.09, 15:56
    No toś chłopie teraz wymyślił. Ja akurat mam to szczęście że ( w
    chwili obecnej !!!) zarabiam sporo powyżej średniej, ale to nie
    znaczy że mam zapisać się do partii kretynów płacących za nory
    więcej niz na zachodzie!!! A to że są osobnicy gotowi płacić po
    10tys za m2 "apartamentu" świadczy tylko o tym jacy idioci w Polsce
    zarabiają duże pieniądze, zbyt duże.. Ale tak naprawde to problem
    tych jeleni, którzy sie na to godzą... A duże europejskie miasto to
    jest np. Krakówek, że tak spytam nieśmiało. Dziury w drogach niczym
    ser szwajcarski, jedno lodowisko, kilka "reglamentowanych" basenów -
    no rzeczywiście Europa pełną gębą. Życzę Ci żebys jednak gdzieś
    wyjechał z Polski i zobaczył jak wygląda Europa..
  • Gość: al IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.09, 16:24
    Zgadzam się. Dla mnie też wysokie dochody nie oznaczają, że mam za
    cokolwiek przepłacać. Wielu mieszkańców naszego kraju reprezentuje
    jednak mentalność typowo wschodnią ("zastaw się, a postaw się"),
    którą najlepiej ilustruje znany kawał o tzw. nowych Ruskich:

    - Kupiłem ten samochód w Niemczech za sto tysięcy dolarów - chwali
    sie jeden.
    - Eee... Ja kupiłem taki sam w Moskwie za dwieście tysięcy -
    oświadcza z dumą drugi.

    Cwani naganiacze po prostu tę mentalność wykorzystują.
  • Gość: Radosław P. IP: 192.193.116.* 30.12.09, 16:34
    Idiotyczny wpis… Tak jakby wszyscy ludzie, którzy wyemigorwali
    posprzedawali mieszkania albo je porzucili. Poza tym Pan Mądra
    Głowa, zapomniał o jednym istotnym fakcie, że w latach 2005-2008 30%
    mieszkań np. na rynku warszawskim kupowali obcokrajowcy - głównie
    Hiszpanie i Irlandczycy. Skala emigracji jest również ciężka do
    oszacowania. 3/4 ludzi, którzy wyemigrowali, zrobili, to żeby się
    dorobić i wrócić do Polski. A po powrocie co zrobić? Kupić
    mieszkanie, wybudować dom i założyć rodzinę...

    Poza tym niekwestionowanym faktem jest, że Polska jest krajem tzw.
    biedy mieszkaniowej. Również stan i standard mieszkań pozostawia
    wiele do życzenia. Gros Polaków mieszka w blokach z wielkiej płyty,
    których żywotność to 40-50 lat. Do 2030 roku trzeba je będzie
    zburzyć, bo inaczej rozsypią się, jak domki z kart (vide: to co się
    robi obecnie w NRD):

    www.dachnadglowa.org/item.php?id=17
    Również idotyzmem jest nas porównywać do Japończyków. Na kilkuset
    wyspach wielkości Polski mieszka tam 130 mln ludzi, a w Polsce 40
    mln. Ale to w Japonii ceny mieszkań są dopiero przeraźliwie wysokie!

    Ja nie twierdzę, że ceny będą dalej rosnąć. Ja uważam, że przy
    obecnej podazy i potencjalnym popycie ceny będą dalej rosnąć.
    Wystarczy, że znowu kredyt hipoteczny stanie się tak samo łatwo
    dostępny, jak był w latach 2004-2007. Poza tym rzeczą oczywistą
    jest, że społeczeństwo będzie stawało się coraz bardziej zamożne i
    więcej ludzi będzie stać na własne lokum.
  • kretynofil 30.12.09, 17:02
    > Idiotyczny wpis…

    Dobry wstep do tego co zamierzales napisac ;)

    > Tak jakby wszyscy ludzie, którzy wyemigorwali posprzedawali
    mieszkania albo je porzucili.

    Nie. Napisalem wyraznie ze beda sprzedawali mieszkania po rodzicach -
    bo wiekszosc ich nie wroci.

    > Poza tym Pan Mądra Głowa, zapomniał o jednym istotnym fakcie, że w
    latach 2005-2008 30% mieszkań np. na rynku warszawskim kupowali
    obcokrajowcy - głównie Hiszpanie i Irlandczycy.

    Bo co? Bo zamierzali w nich mieszkac? Kpisz sobie czy o droge pytasz?

    Oni je kupili i dawno juz sprzedali w cholere jelonkom kredytowym...

    > Skala emigracji jest również ciężka do oszacowania. 3/4 ludzi,
    którzy wyemigrowali, zrobili, to żeby się dorobić i wrócić do Polski.

    A ja bez kozery powiem, ze 8/4 wroci do Polski i kazdy wpie*doli
    tysiac kotletow i kupi po milijon mieszkaniow.

    Co Ty pierdzielisz? Jakie 3/4? Ty sie bedziesz cieszyl jak 1/4
    wroci...

    Nie rozumiesz jednej rzeczy - statystyka na ktora sie powolujesz,
    pochodzi z lat 2005-2007, kiedy wiekszosc ankietowanych emigrantow
    deklarowala chec powrotu widzac jak szybko rosna zarobki w PL.
    Problem w tym ze to sie wzielo i skonczylo, dwucyfrowych wzrostow
    plac nie zobaczymy conajmniej przez nastepne piec lat. Bezrobocie
    rosnie a emigrancji widza ze lepszy kryzys w UK niz hossa w PL...

    Druga sprawa to zasiedzenie. Naprawde, po roku to moze sie jeszcze
    wydawac ze wrocisz do PL - ale po pieciu nie masz juz zludzen...

    > Poza tym niekwestionowanym faktem jest, że Polska jest krajem tzw.
    biedy mieszkaniowej.

    Konkrety? Poparte danymi statystycznymi? Bo wiesz, 3 os/lokal
    mieszkalny (o srednim metrazu 70,2m2 - dane GUS) to nie brzmi za
    bardzo jak "bieda mieszkaniowa".

    > Gros Polaków mieszka w blokach z wielkiej płyty, których żywotność
    to 40-50 lat.

    Oczywiscie. Jest tylko jeden problem - jak juz pisalem: szybciej
    rozwala Ci sie te kartongipsowe szalasy stawiane jeden na drugim w
    okresie hossy niz wielka plyta.

    > Również idotyzmem jest nas porównywać do Japończyków.

    A to czemu? Jakies konkrety? Akurat argumenty ktorymi tutaj probujesz
    machac jak swoim przykrotkim siusiakiem, znacznie bardziej sie
    odnosza do sytuacji w Japonii. Dlaczego wiec u nich za cholere nie
    chce rosnac?!

    > Ja nie twierdzę, że ceny będą dalej rosnąć. Ja uważam, że przy
    obecnej podazy i potencjalnym popycie ceny będą dalej rosnąć.

    A jak szacujesz ten "potencjalny popyt", glupcze? Na trzy miliony
    ludzi wsrod ktorych 1,2mln to malorolni chlopi w przedziale wiekowym
    40-60, kolejny milion to dzieci, emeryci i rencisci, 700 tysiecy to
    sprzataczki w Tesco i inni najgorzej oplacani pracownicy i moze 100
    ludzi zarabiajacych srednia krajowa i wiecej?

    Zrozum, imbecylu, ten 1,5mln to niefortunne, nieakualne i durne
    szacowanie. Jeden statystyk z drugim statystykiem wzial sobie liczbe
    mieszkan na 1000 mieszkancow u nas i u naszych bogatszych sasiadow
    (gdzie jest od cholery pustostanow, na marginesie!), roznice pomnozyl
    przez liczbe ludnosci i tak mu wyszlo.

    Tyle ze jak mnozysz przez "liczbe ludnosci" nie patrzac na strukture
    demograficzna to Ci moze dowolna bzdura wyjsc. Na przyklad: brakujace
    1,5mln mieszkan ;)

    --
    Wszyćko jest linuksem - tak mi powiedziala baba w maglu, a ona sie
    zna, bo ma Komputer i Radio Maryja.
  • Gość: Radosław P. IP: 192.193.245.* 30.12.09, 17:21
    > Poza tym niekwestionowanym faktem jest, że Polska jest krajem tzw.
    biedy mieszkaniowej.

    Konkrety? Poparte danymi statystycznymi? Bo wiesz, 3 os/lokal
    mieszkalny (o srednim metrazu 70,2m2 - dane GUS) to nie brzmi za
    bardzo jak "bieda mieszkaniowa".

    Polska
    Dane na podstawie:
    GUS 2002
    Raport 2006. O naprawie sytuacji mieszkaniowej
    Raport ASM – Plany mieszkaniowe Polaków.

    > według spisu powszechnego GUS z 2002 roku 3,2 miliona gospodarstw
    domowych mieszka niesamodzielnie

    > 6,5 miliona osób mieszka w substandardowych warunkach (bez
    kanalizacji; bez wodociągu; budynki stare, w złym stanie
    technicznym; zbyt mały metraż na osobę)

    > 11,9 miliona Polaków mieszka w warunkach przeludnienia (według
    standardów europejskich - więcej niż 2 osoby na pokój)

    > według różnych szacunków w okresie 10 lat trzeba wyburzyć około
    800 tysięcy mieszkań na skutek braku skutecznej polityki
    zachęcającej do remontu i modernizacji mieszkań,

    > Polska z 327 mieszkaniami na 1000 mieszkańców zajmuje bez żadnej
    materialnej przyczyny ostatnie miejsce w Europie.

    >w Polsce 70 proc. osób w wieku 18-29 lat mieszka z rodzicami, a co
    czwarta osoba nigdy się od nich nie wyprowadzi

    >bieda mieszkaniowa w Polsce obejmuje dużą część społeczeństwa i nie
    jest związana ze środowiskiem patologii społecznej

    > bieda mieszkaniowa jest zjawiskiem ukrytym / jest "tajemnicą"
    publiczną

    > bieda mieszkaniowa to nie tylko brak własnego mieszkania, ale to
    także mieszkania substandardowe, lokale przeznaczone do likwidacji,
    mieszkania zagęszczone

    > komercyjne budownictwo mieszkaniowe jest niedostępne dla znacząco
    wielkiej grupy społecznej

    > 2/3 obecnie oddawanych domów obejmuje 5 wielkich miast Polski.



  • kretynofil 30.12.09, 18:15
    > Dane na podstawie:
    > GUS 2002
    > Raport 2006. O naprawie sytuacji mieszkaniowej
    > Raport ASM – Plany mieszkaniowe Polaków.

    Troche nieaktualny ten Twoj raport...

    Tu masz dane na koniec 2008 roku, nowa wersja (2009) pojawi sie w
    ciagu kilku tygodni:

    biznes.interia.pl/nieruchomosci/news/zasoby-mieszkaniowe-w-polsce-krotka-charakterystyka,1392891,4206


    Według danych GUS-u zasoby mieszkaniowe kraju stanowiły na koniec
    grudnia 2008 r. 13,2 mln mieszkań, w których znajdowało się 48,7 mln
    izb o powierzchni użytkowej 923,4 mln mkw. W porównaniu z 2007 r.
    przybyło 156,6 tys. mieszkań, 16186,2 tys. mkw. powierzchni użytkowej
    i 663,8 tys. izb.

    Zdecydowana większość lokali mieszkalnych (ponad 67 proc.)
    zlokalizowana była na terenach miast, z czego w pięciu największych
    miastach, czyli w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu i Poznaniu
    skoncentrowanych było 21,9 proc. mieszkań spośród wszystkich zasobów
    mieszkaniowych w Polsce.

    (...)

    Z danych GUS-u wynika także, że w grudniu 2008 r. w stosunku do
    analogicznego okresu roku ubiegłego średnia wielkość mieszkania w
    Polsce wzrosła o 0,4 mkw. i wyniosła 70,2 mkw. Mieszkania na wsi były
    większe średnio o 24,5 mkw. od tych znajdujących się na terenie
    miast. Mieszkania wiejskie są też bardziej zaludnione od miejskich.
    Na 1 mieszkanie na wsi przypadało przeciętnie 3,45 osoby, natomiast w
    miastach 2,63 osoby.


    I teraz odnosnie do Twoich danych:

    > > 6,5 miliona osób mieszka w substandardowych warunkach (bez
    > kanalizacji; bez wodociągu; budynki stare, w złym stanie
    > technicznym; zbyt mały metraż na osobę)

    Wystarczy wystapienie jednego z powyzszych. Wiekszosc lokali
    mieszkalnych bez wodociagu lub kanalizacji wystepuje na obszarach
    wiejskich.

    > > 11,9 miliona Polaków mieszka w warunkach przeludnienia (według
    > standardów europejskich - więcej niż 2 osoby na pokój)

    Ciekawe ze srednia z konca 2008 roku wychodzi jakies 1,2 osoby na
    izbe. Mozna wiec stwierdzic ze dane sa nieaktualne.

    > > według różnych szacunków w okresie 10 lat trzeba wyburzyć około
    > 800 tysięcy mieszkań na skutek braku skutecznej polityki
    > zachęcającej do remontu i modernizacji mieszkań,

    Przy obecnym tempie budowy i modernizacji? Nie ma problemu.

    > > Polska z 327 mieszkaniami na 1000 mieszkańców zajmuje bez żadnej
    > materialnej przyczyny ostatnie miejsce w Europie.

    Tutaj artykul na ten temat:

    lewica.pl/?id=17455

    W Polsce na 1000 mieszkańców mamy 338 mieszkań. We Francji,
    Hiszpanii czy Grecji liczba ta wynosi ponad 500 mieszkań. Problemem
    jest też jakość mieszkań. W Polsce co drugie mieszkanie ma jeden-dwa
    pokoje. Dla porównania 89% Niemców mieszka w mieszkaniach
    składających się z minimum czterech pokoi.


    I teraz:
    - porownanie z Grecja, Hiszpania i Francja jest mocno karkolomne bo
    we wszystkich tych krajach jest duza ilosc mieszkan "wakacyjnych"
    nalezacych do nieuwzglednionej w statystyce klasy sredniej z Niemiec
    czy Anglii,
    - wielkosc mieszkan w PL jest uzalezniona od sily nabywczej; skoro
    nie mozna juz liczyc na radykalne wzrosty plac, jedyne co moze sie
    stac, to spadek cen,
    - porownanie z sytuacja w Niemczech jest o tyle racjonalne ze
    ludzie, istotnie, potrzebuja wiekszych mieszkan. Rzecz w tym, ze przy
    obecnym pulapie cenowym nie bedzie ich nigdy na nie stac - a beda
    chcieli je kupic. To oznacza mniej wiecej tyle ze mieszkania stanieja
    - bo w koncu ktos pojdzie po rozum do glowy i zacznie budowac przy
    normalnej marzy rzedu 10%.

    > >w Polsce 70 proc. osób w wieku 18-29 lat mieszka z rodzicami, a co
    czwarta osoba nigdy się od nich nie wyprowadzi

    I znowu - tak samo wyglada ta statystyka w Hiszpanii, gdzie jest
    ponad 500 mieszkan na 1000 mieszkancow. Ciekawe, co?

    Druga sprawa to wielopokoleniowe rodziny wiejskie, ktore taka
    sytuacje uwazaja za normalna i nie maja zamiaru jej zmieniac. W
    zwiazku z powojenna migracja, ten trend przeniosl sie do miast. I
    znowu - to nie sa klienci deweloperow...

    A trzecia i najwazniejsza sprawa: te akurat dane sa opracowane na
    podstawie meldunkow. Nie wiem jak Tobie, ale mi nigdy nie udalo sie
    zameldowac w wynajetym mieszkaniu.

    > > komercyjne budownictwo mieszkaniowe jest niedostępne dla znacząco
    > wielkiej grupy społecznej

    I stad ta strona, i stad ten apel: o budowanie mieszkan socjalnych.
    Nie mozesz go traktowac jako raportu, ktorego mozna uzyc do
    prognozowania cen - bo ludzie ktorzy nie maja pieniedzy na
    poprawienie biezacych warunkow mieszkaniowych nie kupia calych
    mieszkan...

    Tak samo - zly stan techniczny budynkow wynika z niskiej sciagalnosci
    czynszow i funduszu remontowego - i ponownie: wynika to z biedy.

    A bieda nie bedzie Ci podbijala cen mieszkan. Biedota to nie popyt,
    glupcze...

    --
    Do dupy z takimi komentarzami.
  • perneon 30.12.09, 19:23
    kretynofil napisał:

    > > Dane na podstawie:
    > > GUS 2002
    > > Raport 2006. O naprawie sytuacji mieszkaniowej
    > > Raport ASM – Plany mieszkaniowe Polaków.
    >
    > Troche nieaktualny ten Twoj raport...

    Tak poza tym, to Twój przedpiśca myli skutek z przyczyną. Nawet jeśli zgodzić się na te jego nieaktualne dane, to przecież ludzie mieszkający w podłych warunkach nie będą klientami deweloperów. Nie będą klientami na wtórnym. Mowa o ludziach, którzy z trudem wiążą koniec z końcem, kto da im kredyt na apartamenta 40 metrów w wielkiej płycie po 8kzł? Im są potrzebne lokale socjalne, no w najlepszym przypadku TBS-y.
  • mara571 30.12.09, 20:15
    dotyczacy Niemiec.
    27% niemieckich zasobow mieszkaniowych to lokale 3-pokojowe.
    Powierzchnia mieszkaniowa przypadajaca na jednego statystycznego wynosila 40,5
    mkw. Mniej niz 50 % Niemcow mieszka we wlasnych domach, rzadziej mieszkaniach.
    Ponad 40% gospodarstw domowych w miastach to gospodarstwa jednoosobowe.
    Sam widzisz, ze nie jest mozliwe, aby prawie 90% Niemcow mieszkalo w lokalach
    4-pokojowych.
    Probka statystyczna z mojej grupy wspolpracownikow: 50 osob, srednia placa
    powyzej sredniej niemieckiej. 15 osob posiada domy/segmenty 4 lub wiecej
    pokojami. Samotni i pary bez dzieci (25 osob) maja do dyspozycji 2 lub 3 pokoje,
    5 mlodych z dziecmi 2-3 pokoje, 5 par juz bez dzieci ma do dyspozycji 3 lub 4
    pokoje.
  • znajomy_jennifer_lopez 31.12.09, 03:05
    Jakaś niekonsekwencja w tym co piszesz.
    Skoro w Polsce ma być (i pewnie kiedyś będzie) przelicznik m2 do pensji taki jak na Zachodzie to dlaczego Polacy nie mieliby miec metraży takich jak np Niemcy? (nieważna cena nominalna a to że tyle samo pracogodzin za m2). Skoro więc w PL mieszkania są 2x mniejsze znaczy to że... "brakuje" 13mln mieszkań (a właściwie to nie mieszkań a metrów 2). Więc - mieszkania będą łączone, z 2-3 jedno, albo/i zamieniane na jedno duże.
    Czyż nie?
    Co do wskażnika: w Hiszpanii może jest dużo mieszkań wakacyjnych a w Polsce może za to jest dużo piwnic, pomieszczeń gosp., kurników, chlewików formalnie zarejestrowanych (i na razie używanych) jako mieszkania? Who knows? A czy średnia wielkość rodziny (2,9) nie będzie jednak spadać a za tym rosła potrzebna ilośc mieszkań mimo tej samej ilości mieszkańcow?
  • kretynofil 31.12.09, 09:27
    > Skoro w Polsce ma być (i pewnie kiedyś będzie) przelicznik m2 do
    pensji taki jak na Zachodzie to dlaczego Polacy nie mieliby miec
    metraży takich jak np Niemcy ?

    Kiedys pewnie tak - ale my tego nie zobaczymy...

    > Skoro więc w PL mieszkania są 2x mniejsze znaczy to że... "brakuje"
    13mln mieszkań (a właściwie to nie mieszkań a metrów 2). Więc -
    mieszkania będą łączone, z 2-3 jedno, albo/i zamieniane na jedno
    duże.

    Statystyka (srednio 70,2m2 na lokal mieszkalny) nie wskazuje na to
    zeby duzo wiecej bylo potrzeba.

    > Co do wskażnika: w Hiszpanii może jest dużo mieszkań wakacyjnych a
    w Polsce może za to jest dużo piwnic, pomieszczeń gosp., kurników,
    chlewików formalnie zarejestrowanych (i na razie używanych) jako
    mieszkania? Who knows?

    Az mam ochote napisac: w dupie byles...

    W calej Brukseli sa mieszkania ponizej poziomu gruntu. Tanie jak
    barszcz. To samo widzialem w Edynburgu - na masowa skale, znacznie
    wieksza niz w PL.

    > A czy średnia wielkość rodziny (2,9) nie będzie jednak spadać a za
    tym rosła potrzebna ilośc mieszkań mimo tej samej ilości mieszkańcow?

    Jesli tak bedzie to biada naszej gospodarce. A slaba gospodarka nie
    jest w stanie dostarczyc gotowki do obrotu drozejacymi mieszkaniami.

    --
    Kupilem chate na gorce podpuszczony przez Marka Wielgo i teraz mszcze
    sie na Gazowni i branzy budowlano-bankowej trollujac na forach. A
    kredyt splacam z forumowej akwizycji na rzecz Microsoft. W ogole
    jestem nieudacznikiem.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: 78.8.192.* 31.12.09, 10:20
    pomieszczenia gospodarcze nie są ujmowane jako mieszkania, dopuki się
    ich nie przekształci...
  • Gość: areq IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.09, 18:18
    > Dane na podstawie: GUS 2002 <
    Zgodzę się z Tobą.
    W 2000-2001 roku mogło tak być./dane z GUSu 2002 odzwierciedlają
    lata 2000-2001 moim zdaniem/
    Powiem tak-z obserwacji wieloletniej-jestem przed czterdziechą więc
    coś tam już wiem:):)...
    O ile w roku 2000 WIĘKSZOŚĆ moich znajomych mieszkała
    niesamodzielnie bądź wynajmowała o tyle w roku 2008 WIĘKSZOŚĆ i to
    zdecydowana mieszkała już samodzielnie.
    Parametry korygujące:
    a) ludzie w wieku 30+ czyli najwyższy czas na mieszkanie samodzielnie
    b) dość zamożni lub inaczej potencjalnie zamożni /dobra szkoła,duze
    miasto,nienajbiedniejsi rodziciele/
    Pracuje w firmie gdzie większość ludzi jest tuż po studiach lub pare
    lat po,najczęściej przymigrowała z mniejszych miejscowości i
    zostali "po szkole".Czyli lata 25+.Generalnie za moich czasów
    postudiowych myślałem by starczyło do pierwszego:) o domu czy
    własnym mieszkaniu ciężko było marzyć...a Ci młodzi dziś-każdy z
    krechą na plecach ale mieszka na swoim,czy to kawaler,czy w związku-
    o żonatych-mężatych nie wspomnę....JEDEN!!! ze stu młodych mieszka z
    mamą,paru wynajmuje.
    To kto ma kupować te nowe jeśli pracy na rynku /w Poznaniu-mogę się
    wypowiadać tylko za poznański rynek/ jest coraz mniej,koszty życia
    spore,młodzieży w związku z dołkiem demograficznym z roku na rok też
    mniej.Młodzi na studia już nie pchają się tak chętnie-woja nie ma
    obowiązkowego to po co se łeb psuć przez pięć lat:):)

    PODSUMOWUJĄC: 10 lat temu był głód mieszkaniowy-obecnie brzuch
    przepełniony,na razie dochodzi do czkawki-przy nie zastosowaniu
    kropelek żołądkowych,albo sraka albo rzyganku już niedługo....:):)
  • mara571 30.12.09, 17:11
    wszystko ci sie pomylilo.
    1. rozumiem, ze Hiszpanie i Irlandczcy wywioza te mieszkania do siebie
    2. ci, co sie dorobili,czytaj maja wlasne firmy lub sa wysokowykwalifikowani i
    zarabiaja duzo, i wiedza, jak sie mieszka w pierwszym swiecie, poleca do
    developa jeszcze przed powrotem i kupia klatke na 10 pietrze w apartamentowcu,
    ktorego cena jest dwukrotnie wyzsza od ceny segmentu w W.Brytanii.
    3. Skad to stwierdzenie, ze wiekszosc Polakow mieszka w wielkiej plycie?
    4. W bylej NRD wielka plyte rozbieraja z prostej przyczyny: utrzymanie
    pustostanow kosztuje zbyt duzo.
  • Gość: corgan IP: *.chello.pl 30.12.09, 17:59
    > 4. W bylej NRD wielka plyte rozbieraja z prostej przyczyny:
    > utrzymanie pustostanow kosztuje zbyt duzo.

    Rozbierają nie dlatego że wielka płyta zaczęła się sypać, tylko rozbiera się ją
    w miasteczkach wschodnich Niemiec z których wyjechało na stałe do części
    zachodniej 20-25% ludzi głownie młodych co skutkowało że miasta te się po prostu
    skurczyły.

    Przekonanie że na puste lokale rzucą się Polacy okazało się mrzonką więc takie
    domy się po prostu burzy także dlatego że często nie mają wielkiej wartości
    architektonicznej.
  • perneon 30.12.09, 19:03
    > 4. W bylej NRD wielka plyte rozbieraja z prostej przyczyny: utrzymanie
    > pustostanow kosztuje zbyt duzo.

    Jeszcze co do wielkiej płyty - przecież pierwsze osiedla w tej technologii
    zaczęto budować pod koniec lat 50-tych. Czyli co, jeśli żywotność jest max 50
    lat, to właśnie powinniśmy być świadkami pierwszych, spektakularnych wyburzeń i
    zawaleń. Jakoś tego nie widać, prawda?
  • znajomy_jennifer_lopez 31.12.09, 03:14
    Każdy producent zakłada pewien margines poza "okres przydatnosci do spożycia" - wierz mi, jak zjesz jogurt przeterminowany o tydzien to nie umrzesz. Tak samo mieszkania, okres przydatnosci do spożycia 50 lat ale pewnie spokojnie wytrzymają 70 a może i 80 lat. Jednakze, kiedyś sie zawalą - o ile nie przeprowadzi sie poważnych remontów (wymiana kotw mocujących płyte itp itd)
  • perneon 31.12.09, 09:14
    > Jednakze, kiedyś sie zawalą - o ile nie przeprowadzi sie
    > poważnych remontów

    No co Ty nie powiesz? ;) Bez remontów wszystko się kiedyś zawali, nic odkrywczego nie wymyśliłeś. Po prostu trzymajmy się faktów - póki co w kraju mamy masę blokowisk budowanych w technologi wielkiej płyty (czy tam w lepszym przypadku ramy h), niektóre mają po 50 lat i trzymają się nieźle. Płyty nie odpadają, zawaleniem nie grożą, administratorzy remontują. Ludzie w nich mieszkają, niektórzy są wręcz w stanie płacić za nie absurdalne ceny, w Wawie 7k z metra w starym bloku to normalka. To jest rzeczywistość, dlatego jak słyszę o terminie przydatności 50 lat to mnie pusty śmiech ogarnia. Te bloki będą stały jeszcze długo.
  • kretynofil 31.12.09, 09:30
    Tak, wielka plyte trzeba bedzie remontowac. I pewnie bedzie sie to
    robilo jeszcze przez jakis czas.

    Rzecz w tym ze to jest mozliwe.

    Moj kolega ma mieszkanie w nowym bloku (10 lat) w ktorym niektore
    sciany (ze wzgledu na nosnosc konstrukcji) pomiedzy
    mieszkaniami
    sa z... kartongipsu.

    I tu jest klops - nic nie zrobisz, nie wstawisz tam cegiel, bo cala
    konstrukcja runie...

    --
    Tylko wybitne jednostki maja swoich nasladowcow. Rzecz jasna, ma ich
    rowniez Kretynofil.
  • perneon 31.12.09, 09:42

    >
    > Moj kolega ma mieszkanie w nowym bloku (10 lat) w ktorym niektore
    > sciany (ze wzgledu na nosnosc konstrukcji) pomiedzy
    > mieszkaniami
    sa z... kartongipsu.

    Przypomnę Klasykę gatunku, czyli Tytanika:

    www.powiat-piaseczynski.info/zdjecia-budynek-tytanik-piaseczno.php
  • kretynofil 31.12.09, 09:53
    Szukalem tego wczoraj, bo chcialem podlinkowac, ale za cholere nie
    moglem znalezc bo uroilo mi sie ze ten budynek byl w Pruszkowie ;)

    --
    Napie*dalać, napie*dalać!!! Bendzie drorzało po ch*ju fest!!! Kto nie
    kópi wspaniałyh apartamentuw ten przejebie ostro swuj żywot nędzny!
    (by Stackwaddy)
  • Gość: luzak IP: *.aster.pl 31.12.09, 18:11
    kretynofil, naprawdę nie ośmieszaj się. Cały zachód ma ścianki z
    karton-gipsu i jeśli w Polsce nie zaimplementowano ich jeszcze w
    blisko 100% nieruchomości to tylko świadczy o przywiązaniu do
    tradycynych technologii.
    kretynofil skończ naprawdę tę gadkę, że jak ktoś ma odmienne zdanie
    to od razu musi pracować w developerce.
    Mam wrażenie, że usilnie szukasz czegoś do kupienia ale stać cię
    jedynie na szopę na wygweizdowie i wkurzasz się za to na wszystkich
    i próbujesz zaczarować rynek aby kupić coś za złotówkę. Cuda się nie
    zdarzają, okazje tak. Zamiast siedzieć tyle na forum poszperaj w
    ofertach, może i dla Ciebie coś się znajdzie...
  • mara571 31.12.09, 19:24
    jeszcze tutaj nie widzialam, aby zamiast sciany z bloczkow, cegly czy w
    drewnianych domach specjalnych konstrukcji uzyto plyt kartowo-gipsowych.
    Uzywa cie ich zamiast tynku i na sufity szczegolnie na poddaszach (jako
    przykrycie welny mineralnej).

  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: 78.8.192.* 31.12.09, 10:27
    Gdy je budowano zakładano 30 lat.. A tak na prawdę nikt nie wie jaki
    będzie okres przydatności tych mieszkań, tak jak i XIX wiecznych domów
    tkaczy, które w wielu miejscach są dzis albo wybużane, albo robi się z
    nich skansen, a tak służą jeszcze jako normalne mieszkania (no z tym
    normalne bym nie przesadzał, bo po II wojnie zagęszczono w nich więcej
    rodzin niż powinno się...
  • kretynofil 31.12.09, 10:45
    ...po lekturze dwoch ostatnich postow mam ochote dac Ci w dziob ;)

    Zainstaluj sobie jakas przegladarke ze sprawdzaniem pisowni bo takie
    rzeczy jak "dopuki" czy "wybużane" bija po oczach potwornie ;)

    A to 30 lat to oczywiscie bzdura - pamietaj ze 30 lat to mialo byc
    srednio, czyli jak cos stoi 50 lat co inne powinno sie zawalic po 10.
    Przykladow jakos brakuje ;)

    Jesli natomiast mialbym strzelac co w Warszawie zawali sie w
    pierwszej kolejnosci, to typuje to osiedle czworakow:

    tnij.org/fd64

    (link do google maps)

    Chodzi o te budowane w latach 1990-2008 kwadratowe klocki z
    czerwonymi dachami. Pewien agent nieruchomosci pokazywal mi tam
    mieszkanie na sprzedaz, niewykonczone - i bylo widac jak straszliwie
    kiepsko bylo to budowane. W budynku obok odpadla wielka polac tynku
    (tak 2x2 metry).

    --
    Tylko wybitne jednostki maja swoich nasladowcow. Rzecz jasna, ma ich
    rowniez Kretynofil.
  • Gość: Kaczus (Tomek ) IP: 78.8.192.* 31.12.09, 12:29
    > Zainstaluj sobie jakas przegladarke ze sprawdzaniem pisowni bo takie
    > rzeczy jak "dopuki" czy "wybużane" bija po oczach potwornie ;)

    Ups - sorki - no niestety - nie zawsze mam dostęp do takowej
    przeglądareki (zależy, gdzie akurat siedzę i co robię :), ale postaram
    się bardziej :)

    > A to 30 lat to oczywiscie bzdura - pamietaj ze 30 lat to mialo byc
    > srednio,

    Piszę o planach, gdy stawiano te budynki. Problem był taki, że wtedy
    to była nowa technologia, a trzeba było jakieś założenia zrobić. Tak
    więc założono, że trwałość tych budowli to 30 lat. Większość z nich ma
    już znacznie więcej i mają sie dobrze. Aczkolwiek byłem ostatnio na
    pograniczu Słowacko-Węgierskim. Budynków z wielkiej płyty, które
    byłyby w tak kiepskim stanie technicznym w PL na prawdę cięzko
    znaleźć... Więc może to jest kwestia tego jak budynek jest
    konserwowany, czy jest remontowany i czy był postawiony na odpowiednim
    gruncie. Jedyna wada tych budynków, że nie tak łatwo znaleźć
    mieszkanie o rozsądnych parametrach (znaczy, aby łazienka i kuchnia
    nie były mikroskopijne wiem, bo ostatnio szukam czegoś nowego i po pół
    roku widziałem 2 mieszkania spełniające choć minimum - w łazience
    mieściła się pralka i umywalka, niestety zarządzającym była
    administracja miejska).
  • kretynofil 31.12.09, 12:43
    > Ups - sorki - no niestety - nie zawsze mam dostęp do takowej
    przeglądareki (zależy, gdzie akurat siedzę i co robię :)

    Chrome instaluje sie bez praw admina. Jesli laczysz sie przez proxy,
    musisz wygooglac wersje 10,5MB (zamiast 0,5MB ciagnietego ze strony).
    Polecam beta 4.0 - sa juz dodatki (AdThwart!), jest szybka, stabilna
    i bardzo wygodna.

    > Piszę o planach, gdy stawiano te budynki. Problem był taki, że
    wtedy to była nowa technologia, a trzeba było jakieś założenia
    zrobić. Tak więc założono, że trwałość tych budowli to 30 lat.

    Dokladnie - tak zalozono, chociaz nikt tak naprawde nie wiedzial ile
    to postoi: raz, jak piszesz, zalezy to od konserwacji, gruntu,
    otoczenia, dwa, wydaje mi sie ze te szacunki byly robione bardziej
    "pod demografie" niz zwiazane z uzyta technologia. Moge sie mylic.
    Faktem jest ze stoi w najlepsze...

    > Aczkolwiek byłem ostatnio na pograniczu Słowacko-Węgierskim.
    Budynków z wielkiej płyty, które byłyby w tak kiepskim stanie
    technicznym w PL na prawdę cięzko znaleźć...

    Tak, tylko ze dopoki nie ma rozsadnej alternatywy, te budynki u nas
    sie konserwuje - bo po prostu tak jest taniej.

    > Jedyna wada tych budynków, że nie tak łatwo znaleźć mieszkanie o
    rozsądnych parametrach

    Niestety, problem pozostal. W sensie: w nowym budownictwie problem
    jest dokladnie ten sam: ciasnota i absurdy architektoniczne.

    W projekcie mieszkania ktore kupilem pralka stala pod grzejnikiem o
    wysokosci 2m. Strasznie sie pani architekt zaambarasowala jak ja
    zapytalem gdzie moge kupic pralke wysokosci 40-50cm ;)

    Oczywiscie nie twierdze zeby kupowac wielka plyte - bo to kuriozalny
    pomysl w wiekszosci przypadkow. Ja tylko mowie ze jakosc tych
    budynkow rzadko odbiega od tego co sie dzisiaj oddaje... No i
    podstawowa sprawa, niezbyt oczywista jak sie przekonalem na forum:
    wiekszosc ludzi jest przekonana ze wszystko co bylo stawiane "za PRL"
    to wielka plyta ;)

    --
    Kupilem chate na gorce podpuszczony przez Marka Wielgo i teraz mszcze
    sie na Gazowni i branzy budowlano-bankowej trollujac na forach. A
    kredyt splacam z forumowej akwizycji na rzecz Microsoft. W ogole
    jestem nieudacznikiem.
  • oels 30.12.09, 21:06
    OrgName: Citicorp Global Information Network
    OrgID: CGIN
    Address: 388 Greenwich
    City: New York
    StateProv: NY
    PostalCode: 10013
    Country: US

    Zainwestowałeś swoje dolary??

    --
    strawberry fields forever
  • Gość: x.y.z IP: *.aster.pl 30.12.09, 13:26
    Mylisz się, jak oddasz 300 000 na 5,6% rocznie (dopisujemy odsetki
    rocznie), to po 30 latach masz ponad 5 razy tyle czyli ponad 1,5
    miliona.
  • Gość: Misiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.09, 21:59
    > Mylisz się, jak oddasz 300 000 na 5,6% rocznie (dopisujemy odsetki
    > rocznie), to po 30 latach masz ponad 5 razy tyle czyli ponad 1,5
    > miliona.

    Pomysl zanim napiszesz.

    1. wyraznie napisalem ze ODSETKI to 1,2mln - pytanie, ile bedzie po dodaniu
    0.3mln kapitalu?

    2. by obliczenia byly sensowne trzeba zalozyc cos o inflacji i stad
    korekta do ceny realnej... stad 2.2% i ODSETKI 276tys
  • Gość: mondry IP: 188.33.40.* 30.12.09, 15:10
    drożej niż w hiszpanii, francji a ma jeszcze rosnąć. może mieszkanie na bemowie
    ma kosztować tyle co w ny NY na 5. ALEI.
  • Gość: znawca IP: *.chello.pl 30.12.09, 17:50
    A co 5 ave. lepsza? Kupa murzynow i mekskancow . A no Bemowie
    czyst sami biali tak wiec cena musia byc wyzasza!
  • lava71 30.12.09, 12:10
    Tak to jest już na rynku, że sprzedający chce jak najwięcej "zarobić" a kupujący
    jak najmniej wydać. Szkoda tylko, że media włączają się w tą grę poprzez płatne
    zlecenia ze strony sprzedających.
    Jak to się mówi ... żaden pieniądz nie śmierdzi, prawda panowie redaktory? ...
    nawet jak za nim stoją tragedie ludzkie kredyciarzy.
    --
    Religion can never reform mankind because religion is a slavery
    ---------------------------------------------------------------
    www.youtube.com/watch?hl=pl&v=njuqQFRBcV4&gl=PL
  • needmoney 30.12.09, 12:18
    "Szkoda tylko, że media włączają się w tą grę poprzez płatne
    zlecenia ze strony sprzedających." Dokładnie w tylek nie lezą te artykół pt. jak szybko ceny będą spadać lub rosnąć i gdzie .
    Kto potrzebuje kupić mieszkanie i tak zetknie się z realnym rynkim a nie bredniam analityków pierdzących o apartamentowcach w wawie ;-)
  • Gość: Jarosław G. IP: *.spray.net.pl 30.12.09, 12:23
    Choćby się zesr... to i tak ceny muszą spaść. Nie znaczy to, że deweloperka
    przestanie być dochodowym biznesem. Będzie dochodowa ale nie tak gigantycznie
    jak w poprzednich latach.

    Panowie deweloperzy, szczęśliwego nowego, tańszego roku!!!
  • Gość: gość portalu IP: *.acn.waw.pl 30.12.09, 12:24
    Jestem pod wrażeniem. Naprawdę sensowny tekst bez poganiania "stada" do zakupów.

    Mieszkania są oczywiście za drogie, ale nie ma w tej chwili nikogo (poza
    nabywcami) zainteresowanego dalszym spadkiem cen. Niestety wiele o ile nie
    wszystko zalezy od banków, którym najbardziej zależy na utrzymaniu lub
    wzroście cen (ograniczą rezerwy na przecenione zabezpieczenia). Mogą więc
    poluzować kasę dla ludzi i ograniczyć dla deweloperów - bardzo prawdopodobny
    scenariusz. Oczywiście spowoduje on problemy w dłuższym horyzoncie, bo
    aktualne ceny są nie do utrzymania w długim okresie...i problem spadku cen
    prędzej czy później do nas dotrze. Nie jesteśmy Hiszpanią, ani UK-em...
  • Gość: mareczek IP: *.gemini.net.pl 30.12.09, 12:30
    Sęk w tym, że kawalerka z lat 70 wcale nie jest dużo tańsza -
    ceny kawalerek,- a standard niestety dużo gorszy.
  • Gość: R. IP: *.echostar.pl 30.12.09, 12:31
    A co mają mówić, jak im mieszkania nie schodzą. Najlepiej powiedzieć "Ceny
    będą wzrastać". Tak zejdą im mieszkania które mają, ograniczą budowanie nowych
    i tym samym ziści się ich sen. Pełna kieszeń i zero pracy. A to że rynek
    mieszkaniowy sprzed roku, dwóch lat był chory i przewartościowany to każdy
    wie. Jeżeli developerzy chcą doprowadzić do tej sytuacji ponownie, a są w
    stanie, to przez najbliższych tysiąc lat mieszkaniówka będzie kuleć.
  • Gość: Paweł70 IP: *.complex.net.pl 30.12.09, 12:44
    Proszę Was... co dziennie inne prognozy, opinie, zapowiedzi, jedno jest jasne, mieszkania taniec będą bo muszą. Cena mimo tego, że spadła to i tak jest na wysokim poziomie w stosunku do naszych zarobów. Cena materiałów spada, robocizna, grunty również, więc pozostaje tylko czekać, aż deweloperzy zaczną stosować promocję. Już powoli pojawiają się inwestorzy z dalekiego wschodu, którzy robią z tych samych materiałów, polskimi pracownikami a cena za mkw. jest znacznie niższa i jakoś na tym wychodzą.
  • Gość: ona-1971 IP: 77.255.182.* 30.12.09, 12:55
    wzrosty cen nieruchomości to tylko pobożne życzenia sprzedających .
    Rok 2007 już był i nie wróci . Głupich nie sieją, a ludzie uczą się
    na błędach ( nie tylko swoich).
  • Gość: oko IP: 167.236.248.* 30.12.09, 13:04
    zgodnie z danymi z artykulu w warszawie przez 10 miesiecy wprowadzili do
    oferty wiecej mieszkan niz sprzedali i to POMIMO teoretycznie zatrzymania
    inwestycji

    bo wprowadzili
    "6449 mieszkań, które deweloperzy zaczęli budować przez dziesięć miesięcy w
    Warszawie, "

    a sprzedaz byla 1,5 tys mieszkan w q1, po 2 tys w q2 i q3 i na pazdziernik
    liniowo mozna przyjac 700 razem daje to 6,2 tys mieszkan sprzedanych w
    sytuacji gdy do sprzedazy wprowadzili 6,4 tysia mieszkan (i to juz z cenami o
    20% nizszymi niz rok wczesniej!!!)

    i to w roku gdzie wstrzymywali sie na maksa, no to ciekawe ile bedzie
    wprowadzone do sprzedazy w przyszlym roku gdzie juz wiekszosc duzych graczy
    bedzie sie musiala budowac

    ale oczywiscie ceny tylko w "gure"
  • Gość: gość IP: *.chello.pl 30.12.09, 13:33
    Masz rację. Nie pozostaje powiedzieć nic innego, jak hórra ;)
  • Gość: pp IP: *.era.pl 30.12.09, 13:34
    Artykuł sponsorowany :-)
    Ceny mieszkań pójdą w dół bo materiały, ziemia, robocizna jest tańsza niż
    była. A że te ceny (materiałów, ziemi, robocizny) były za wysokie to teraz
    normalnie spadają.
    Na rynku pracy nie będzie lepiej (KRYZYS jeszcze się nie skończył!) to kto to
    będzie kupował (mieszkania)? Kto? Pewnie autor tego artykułu i wielu innych
    piszących pod dyktando developerów, banków, firm pośredniczących w sprzedaży
    mieszkań...
  • Gość: Konkret IP: 188.33.66.* 30.12.09, 13:36
    "Taniej nie będzie". "Kto nie kupi, przegra życie".

    Debiloperstwo jest na tyle głupie, że cały czas myśli, iż podobnie
    idiotycznymi artykułami sponsorowanymi zdoła jeszcze nagonić jelonków na swoje
    slamspartamenty w cenie pałaców.
  • Gość: Wolak IP: 213.77.28.* 30.12.09, 13:50
    Kupujcie!
  • Gość: Anita IP: 188.33.66.* 30.12.09, 13:59
    odwarznie powiedzieliśmy kredycikowi - wio! Jesteśmy na swojim apartamęcie 38 m2
    w prestirzowej Willa Palas Park Zielona Ostoja Cichego Zakontka na Saskiej
    Pradze. Odjechaliśmy pociongiem, a na peronie zostały gołodupcy kazetesy
    wierzonce w spatki, kture przegrały rzycie.
  • Gość: Robert IP: *.ghnet.pl 30.12.09, 14:07
    ale umowę czytał i podpisywał mężulo?
    to dobrze :)))

    jak się jest pasożytem i podczepia do faceta za dawanie dupy,
    to jednak warto trzymać pewien poziom (np. ortograficzny). :)
  • Gość: Anita IP: 188.33.66.* 30.12.09, 14:12
    Poziom naszego apatamętu nie dorasta ci do pient! A o dawaniu dupy nie gadaj, bo
    we wnią od mojego męża zaraz dostaniesz, gołodupcu! Koprograficzny terz!
  • Gość: monz Anity IP: *.ip.netia.com.pl 30.12.09, 14:24
    > ale umowę czytał i podpisywał mężulo?
    > to dobrze :)))

    a pewnie rze podpisal se ja! tak powarznych spraw nie zostawia sie
    babie.
  • mara571 30.12.09, 16:21
    na zartach sie nie znasz?
  • Gość: Anita IP: 188.33.1.* 30.12.09, 16:49
    Smiejcie się śmiejcie, ten się śmieje, kto ostatni. My z mężem już rodzina na
    swojim, a wy walicie muffę przy mamusi! Cha, cha, cha!
  • Gość: kohanek Anity IP: *.chello.pl 30.12.09, 18:14
    a my ze śwagrem na spułke żeśmy se kupili apartamęt w sonsiedni klatce, rzebym mioł blisko do ni jom dupczyć jak jej monsz w prac zapiepsza coby tego ihniego kredyta spuacić

    śwagier tera wrucił do Irlandii to som mieszkam, a on pszysyła tysionc ełro co miesionc na kredyt

    dobry taki szwagier, ustawił sie hłopak jest ważnym menedżerem w fabryce w irlandii po angielsku sie to nazywa: faktory operatiwe

  • Gość: Anita IP: 188.33.99.* 30.12.09, 19:00
    A we wzglendzie tego, co i owszem, to ja terz.
  • dobiczek 30.12.09, 14:38
    za 80-120 tys euro.www.immobilien.de- smieszne i prawdziwe
  • Gość: lolek IP: 193.26.131.* 30.12.09, 21:41
    zdefiniuj 'pod'.
  • psychiatranarodowy 30.12.09, 13:59
    ci nienażarci chciwcy, kombinatorzy i wśród nich liczni pospolici
    złodzieje, którzy wyprowadzali kasę naiwnych klientów zostawiając
    niedokończone obłożone zastawami budowy chcieliby, żeby ludzie nadal
    pozwalali się walić w rogi. Eldorado z marżami na poziomie kilkuset
    procent się skończyło. Jak się da z tego biznesu jako tako żyć to
    już powinniście, szmaciarze, być happy. O kokosach okupionych cudzą
    krzywdą zapomnijcie. A te puste gadki o rosnących cenach między
    bajki włóżcie. Od roku nie ma tygodnia, żebyście wypuszczali do
    gadzinówek neoliberalnych podobne "informacje" i "eksperckie"
    projekcje.
  • 4v 30.12.09, 14:11
    Prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz ocenia, że w
    najbliższych latach banki będą udzielały po 190-230 tys. kredytów rocznie. Np. w
    2007 r. było ich przeszło 314 tys., w 2008 r. - ok. 230 tys., a w ciągu
    dziewięciu miesięcy tego roku - 136,4 tys.


    Chciałbym jeszcze przeczytać parę innych parametrów tychże kredytów. Średnio na
    ile lat brany, na jaką sumę. A nie tylko ile ich było, bo to nic nie znaczy.
  • ulanzalasem 30.12.09, 14:13
    Ceny w dół o 50%, jeśli tylko banki przestaną udzielać kredytów ;]
  • keram.keram 30.12.09, 14:20
    O autorze nie wspomnę.
    tvn nagania
    www.tvn24.pl/-1,1635832,0,1,jesli-kupowac-mieszkanie--to-teraz,wiadomosc.html
    Rycho z Klanu w odcinku 1616-tym również."Rysiek zastanawia się, na co
    przeznaczyć pieniądze, które wczoraj wreszcie odzyskał od nieuczciwego prawnika.
    Dzieci niecierpliwie zgłaszają swoje potrzeby, ale on ma inny pomysł..
    Następnie w odcinku 1686:Rysiek wraz z właścicielką ogląda mieszkanie i
    planuje remont. Spędzi tam przynajmniej dwa tygodnie.,
    w odcinku 1789GGrażynka wpada na pewien pomysł. Przekonuje Rysia, że to
    właśnie oni powinni kupić lokum Czesi i Darka. Na początku byłby to oddzielny
    kąt dla dorastających dziewczynek a potem # dla nich zabezpieczenie na stare
    lata. Rysiek zastanawia się nad kredytem.,
    1790: Czesię odwiedzają Rysiek i Grażynka. Informują ją, że chcieliby
    kupić ich mieszkanie. ,
    1792Czesia przyjmuje detektywa, który podaje się za agenta nieruchomości.
    Przyszedł, żeby wycenić ich mieszkanie. Czesia niecierpliwie czeka na Darka, bo
    nieswojo się czuje, kiedy mężczyzna wypytuje ją o szczegóły. Mieszkanie zostaje
    wycenione bardzo wysoko. Dużo wyżej niż się spodziewali Grażynka i Rysiek.,
    1793Rysiek i Grażyna z dziećmi odwiedzają Beatę i Jacka. Rysiek
    potrzebuje rady w sprawie kredytu. Jacek cierpliwie objaśnia wszystkie bankowe
    zawiłości.,
    1794Rysiek wybiera się dzisiaj do banku, aby starać się o kredyt
    mieszkaniowy. Całe szczęście, że będzie towarzyszył mu Jacek, bo sam na pewno by
    sobie nie poradził. Jego zdenerwowanie udziela się również Grażynce...Rysiek
    wraca z banku. Mogą dostać kredyt, ale tylko sto tysięcy. Wygląda na to, że nie
    kupią mieszkania od Czesi
    1807- tu dodatkowy wątek-wtopy kasy w fundusze inwestycyjne.Czesia
    przekonuje męża, że to właśnie Rysiom powinni sprzedać mieszkanie. Darek ma
    pretensje do żony. Tymczasem Mariusz radzi Rysiowi zainwestować pieniądze ze
    spadku w fundusze inwestycyjne. Grażynka godzi się, żeby Rysiek poradził się w
    tej sprawie Jacka,
    1809Czesia prosi Grażynkę, żeby wreszcie dała wiążącą odpowiedź w sprawie
    mieszkania. Grażynka przyznaje, że to Rysiek nie może się zdecydować i gra na
    zwłokę. Darek przynosi z restauracji nowe wieści. Kucharz chciałby kupić ich
    mieszkanie dla syna i bez problemów zgodzi się na cenę, jaką oni ustalili.,
    1810 Rysiek wciąż rozważa, jak zainwestować pieniądze za ojcowiznę
    Grażynki. Z inwestowania w fundusze już zrezygnował,
    1815 Grażynka i Rysiek spotykają się w kancelarii notarialnej z
    pełnomocnikiem dewelopera na podpisanie aktu notarialnego sprzedaży ojcowizny.
    Rysiek popiera pomysł kupienia mieszkania od Czesi..

    Jestem przekonany. Dziś idę po kredyt na 40 lat.
  • Gość: ma IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.12.09, 14:30
    a kto normalny kupuje mieszkania w nowych blokach wybudowanych w tydzień z
    gipsu, tektury i nadziei, ze nie pęknie na pól przez pierwsze 2 lata????
  • Gość: kunta kinte IP: *.rev.pro-internet.pl 30.12.09, 14:44
    lepsze są stare z płyty ,wtedy była jakość co ? a jaka technologia ,
    wiesz najlepsze są tez stare wypierdziane auta po co nowe stare lepsze
  • kretynofil 30.12.09, 15:10
    Stawiam dolary przeciwko orzechom ze pierwszy w Polsce zawali sie
    budynek mieszkalny wielorodzinny postawiony w "wolnej Polsce" niz
    wielka plyta.

    I mowie to zupelnie powaznie... Budynki stawiane pod koniec lat 90-
    tych juz dzisiaj wygladaja jakby mialy zaraz sie zawalic; wielka
    plyta nadal stoi od ponad 30 lat i nic jej nie jest.

    --
    Ratunku! Forum mnie atakuje!
  • Gość: Jeżo IP: *.nplay.net.pl 30.12.09, 14:30
    Kurde ja to nie wiem czy wrosną czy spadną te ceny w nowym roku. Raz piszą, że
    spadną kiedy indziej że wzrosną.. Poczekam do wiosny jak ruszą z nowymi
    budowami to przynajmniej będzie większy wybór. Zresztą może załapie się na
    jakieś promocje typu "wyprzedaż rocznika 2009" :D.
  • Gość: karol IP: *.aster.pl 30.12.09, 15:03
    Przyjdżcie i zobaczcie jak grzebią się w błocie starego koryta
    Wisły budując domy w cenie 6,1 do 12 tys. zł za m.kw. 1600 mieszkań
    na tak małej działce, z dwupoziomowymi garażami, z korkami które
    będą już na osiedlowych uliczkach. Ja za takie stawki dziękuję, ale
    naiwnych nie brak i oglądają w punkcie sprzedaży lśniące obrazki z
    jeziorem i "naturalnym" lasem. Uwierz reklamie i żyj szczęśliwie.
  • Gość: luza IP: *.aster.pl 30.12.09, 15:03
    Kretynofil,

    Ale jedno ci muszę przyznać - wyobraźnie to ty masz. Bruksela i
    mieszkanie w Warszawie zupełnie mnie mnie rozwaliły :-)))

    Słuchaj, aby było jasne - dla mnie możesz mieć i 10 mieszkań i
    pracować w Honolulu :-). A co do mieszkań to tak jak ktoś przed
    chwilą napisał czas napisze scenariusz - może spadną może wzrosną.
    Grunt, że Ty kretofil i ja nie musimy się tym zajmować bo mamy gdzie
    mieszkać. Ide korzystać z urlpou, pa :-)
  • kretynofil 30.12.09, 15:16
    > Ale jedno ci muszę przyznać - wyobraźnie to ty masz. Bruksela i
    mieszkanie w Warszawie zupełnie mnie mnie rozwaliły :-)))

    Naprawde, nie ma nic bardziej zabawnego i poprawiajacego humor niz
    jakis biedny kretyn, ktory musi sobie wmawiac ze po prostu niemozliwe
    jest zeby ktos mial lepiej od niego ;)

    Wiesz ile razy ja to juz czytalem na forum? To ciagle powatpiewanie w
    prawdziwosc tego co pisze naprawde mnie bawi ;)

    > A co do mieszkań to tak jak ktoś przed chwilą napisał czas napisze
    scenariusz - może spadną może wzrosną.

    Nie. Moze ceny spadna o kolejne 20% w przyszlym roku, moze tylko o
    10%. A o wzrosty to mozesz, co najwyzej, poprosic Swietego Mikolaja
    ;)

    > Grunt, że Ty kretofil i ja nie musimy się tym zajmować bo mamy
    gdzie mieszkać. Ide korzystać z urlpou, pa :-)

    Wiesz, ja akurat uwazam ze warto sie tym zajmowac na forum, bo troche
    szkoda ludzi oszukanych przez propagandowa sieczke publikowana przez
    naganiaczy... Moim zdaniem warto poswiecic dwie godziny tygodniowo na
    forum zeby komus ze lba wybic glupie pomysly.

    Milego urlopu. Nie boisz sie ze jak wrocisz to bedzie trudno do biura
    sie dostac z powodu porozbijanych wszedzie namiotow bezdomnych z
    walizkami gotowki, ktorzy nie moga sie doczekac zakupu mieszkania od
    Twojego pracodawcy?

    --
    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)
  • Gość: ROAM IP: *.ericpol.com 30.12.09, 15:39
    Cytat ze stopki pod Twoimi wpisami:
    --
    Dla inteligentnych inaczej, czyli dla wiekszosci piszacych na forach
    internetowych: KRETYNOFIL to nie rodzaj kretyna, tylko osoba
    czerpiaca perwersyjna, niemal ekstatyczna przyjemnosc z obcowania z
    kretynami. Milej lektury :)

    ------------
    Kretynofil,
    to można leczyć. Powodem takiego stanu umysłu ("perwersyjna, niemal ekstatyczna
    przyjemnosc z obcowania z kretynami"), moze być jakaś trauma z dzieciństwa,
    frustracje, brak poczucia własnej wartości albo może coś jeszcze.
    O ile dobrze Cię zdiagnozowałem, cieszy Cię, gdy spotykasz kogoś (w Twoim
    mniemaniu) głupszego od siebie, bo możesz się dowartościować udzielając mu
    dobrych rad albo flekując.
    To książkowe zachowanie, myślę że jak poprosisz specjalistów o pomoc, nie będzie
    problemu z wyborem odpowiedniej kuracji. Powodzenia.
  • Gość: Uczciwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.09, 15:07
    mogę dać 3tys za m2 nowego mieszkania, 3pok. + kuchnia + łazienka stan
    developerski. Myślę że to uczciwa cena, ponieważ zarabiając 2600zł netto i
    odkładając 1500zł będę odkładał na nie 11 lat + ew. następne 11 biorąc pod uwagę
    kredyt. Opamiętajcie się ludzie i nie patrzcie na takie artykuły. Chcecie nabić
    kasę developerom ? Nie wieszajcie sobie stryczka kredytowego do puki ceny nie
    będą na normalnym poziomie lub płace wyrównają się ze średnią europejską.
  • Gość: foo IP: 193.26.131.* 30.12.09, 21:28
    drugi rok juz to wypisujesz. zaklinaj rzeczywistosc dalej, moze jakas laleczka
    voodoo? :>
  • xolaptop 30.12.09, 15:54
    Jak ktoś miał ecie pecie, a najczęściej, jeśli rodzice tych ktosiów mieli
    kapustę wskutek postsocjalistycznej wyprzedaży nie swojego, ma już mieszkanie
    albo dom. Reszta motłochu, znaczy, młodych ludzi bez odpowiednich rodziców,
    może w procesie zdobywania własnego mieszkania liczyć tylko na śmierć kogoś z
    rodziny. Nieliczni na wygraną w Lotto.
    O rety, przecież niedługo kraje niemieckojęzyczne muszą otworzyć swój rynek
    pracy, hmm, Berlin drugą stolicą Polski?
  • mara571 30.12.09, 16:35
    aktualne stawki przekroczyly granice 5euro/godz i doluja nadal
  • xolaptop 30.12.09, 17:55
    Warte mal ab und lass dich ueberraschen.
  • Gość: FreakyMisfit IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.12.09, 16:06
    Bałwanofil, do odpowiedzi!

    Proszę wytłumaczyć, kiedy w Polszy kwadrat będzie kosztował 1 średnią pensję, i dlaczego nigdy?
  • Gość: marian IP: 87.205.145.* 30.12.09, 16:21
    Moi starzy posłuchają w tok fm trochę tego bełkotu i już do mnie walą
    kupujemy, kupujemy, bo mieszkania będą rosły. I tak od ponad roku staram się
    ich powstrzymać przed wywaleniem oszczędności życia na betonową klitę.
  • Gość: gość IP: *.chello.pl 30.12.09, 16:26
    Ale jeśli Twoi rodzice nia mają gdzie mieszkać, to powinni jednak jakiś lokal kupić.
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 31.12.09, 08:25
    > Ale jeśli Twoi rodzice nia mają gdzie mieszkać<
    :):)
    Dzieciak pisze spod mostu...:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.