Komentarze do artykułu
Mieszkaniowe rozterki AD 2010
W końcówce tego roku mieszkania przestały tanieć. Jednak niewiele wskazuje na to, by w przyszłym miały zacząć drożeć. Od tej reguły mogą być wyjątki, np. pójdą nieco w górę ceny małych mieszkań, zaś spadną dużych, na dodatek kiepsko zlokalizowanych
moge wtracic swoje 3 grosze zjl?
Powatpiewam w twoja teze, ze mieszkania/domy beda w Polsce drozec przez
dziesieciolecia. Mam na mysli oczywiscie nie ceny nominalne, ale realne z
uwzglednieniem inflacji.
Polska chyba nieswiadomie przyjela hiszpanski model mieszkaniowy. Aby mieszkac,
trzeba sobie wlasne 4 sciany kupic. Pantwo moze pomoc tylko w wyjatkowych
przypadkach oferujac socjalne lokale, ktore kupilo od deweloperow w przypadku
nietrafionych inwestycji.
Hiszpania jest tez jedynym krajem, w ktorym buduje sie mieszkania w wiezowcach
na skale masowa.
Reszta Europy sie opamietala, probuje roznymi sposobami ratowac spokoj spoleczny
w blokowiska na skrajach wielkich miast, pobudowanych glownie w latach 70-tych
dla zapokojenia potrzeb powojennego wyzu demograficznego.
Z blokowisk juz dawno wyniesli sie ci, ktorym sie w zyciu udalo: czytaj mieli
zawod, dobra stala prace i ich dochody rosly. Opuscili swoje socjalne mieszkania
bez obciazenia kredytem, problemow ze sprzedaniem mieszkania, ktore w
miedzyczasie stracilo na wartosci dramatycznie z dwoch powodow: amortyzacji i
lokalizacji w blokowisku.
I to jest ta prawdziwa tragedia: zamiast oszczedzac na maksymalny wklad wlasny w
przypadku kupowania segmentu lub 80-100 mkw mieszkania w niskim domu z kilkoma
lokatorami, mlodzi ludzie maja kamien na szyji w postaci kredytu hipotecznego. O
tym, ze ich finanse sa w chwili obecnej w oplakanym stanie swiadczy fakt, ze
wielu z nich nie jest w stanie wnosic oplat mieszkaniowych na rzecz wspolnoty.
Na forum dyskutowalismy ostatnio o "ciezkim" losie mieszkancow strzezonych
ekskluzywnych osiedli, na ktorych nawet smietniki sa klimatyzowane.
Oficjalnych statystyk brak, ale wiele wskazuje na to, ze problem jest duzy.
Piszesz znajomy, ze przed kilku laty nikt w Polsce nie zwracal uwagi na
wyposazenie samochodu. Podobnie jest obecnie z mieszkaniami.
Jest tylko jedna dramatyczna roznica: cena tego samochodu i mieszkania, dlugosc
zobowiazania kredytowego po zakupie.
Ktorys z internautow pisal, ze chyba w Poznaniu znakomicie sprzedaja sie jedynie
mieszkania w malych niewielkich budynkach. W Katowicach spektakularna kleske
poniesli 2 developerzy, ktorzy w dobrych lokalizacjach probuja sprzedac swoje
mieszkania w blokowiskach (Tysiaclecie i Debowe Tarasy). Pragmatycznej slaskiej
klasie sredniej nie mozna juz sprzedac takiego byle g... jak nadymanej "warszawce".
Wybacz znajomy, ale opisane przez ciebie sytuacje dwoch mieszkan, domow sa
bardzo rzadkie, te nieruchomosci sa z kategorii 1a i statystycznie bez znaczenia.
Mylisz sie tez znajomy w dwoch innych sprawach.
1. w Polsce nie zdarzaja sie awansy do klasy sredniej mlodych ludzi, ktorych
rodzice zyli w sutenerze. Jesli juz to rodzice mieszkaja w spoldzielczym bloku.
2. dzisiejszych lokatorow z rozpadajacych sie domow komunalnych nie stac na
nawet na kaucje w nowym socjalnym mieszkaniu bez pozyczki u rodziny. W banku nie
maja zadnych szans.
Na konic wracam do tez luzaka.
Byc moze bedziemy mieli wysoka inflacje. I co wtedy? Ano banki centralne
podniosa stope kredytu, banki komercyjne podnosza stope oprocentowania kredytow
(kas budowlanych ze stalym oprocentowaniem kredytu na 5 lub 10 lat w Polsce
brak), rata kredytu rosnie, wzrost plac nastepuje dopiero po roku, dwoch.
I co wtedy sie stanie z naszym jelonkiem kredytowym, ktory juz dzisiaj ma
problemy i tylko z pomoca rodziny jest w stanie bankowi splacic kolejna rate?