Adwokat diabla sie znalazl ;)
> Mieszkania są, a będzie ich potrzeba jeszcze dużo wiecej. Bo jednak
- na dłuższą metę - na ten rynek będzie trafiała ogromna masa
pieniądza.
Dobra, to ja mam pytanie: skad ten pieniadz bedzie pochodzil? Bo
chyba masz swiadomosc tego, ze pieniadze na drzewach nie rosna?
> widzi że jemu, lub jego kolegom, poprawia się standard życia.
Super. Masz racje. Tylko ze to akurat mozna niezbyt optymistycznie
wyjasnic:
- piecioletnia premia akcesyjna,
- bardzo niereprezentatywna probka statystyczna (moi znajomi z PL to
tzw. "young professionals", z reszta stracilem kontakt, wiem ze paru
kolegow mieszka w bardzo wygodnych zakladach karnych lub w sosnowym
pudelku - przedawkowanie; wiekszosc z tych "mlodych zdolnych" jest
juz za granica lub planuje tam sie przeprowadzic).
> PRZECIĘTNA JEDNOSTKOWA CENA MIESZKANIA/DOMU BĘDZIE ROSŁA
Karkolomna teza, bo zakladasz ze standard mieszkania bedzie rosl
szybciej niz beda spadaly ceny czesciowe, czyli ceny metra
kwadratowego. W sensie: zamiast 30m2 za 10KPLN/m2 ludzie beda
kupowali 50m2 za 8KPLN/m2. Marzenia ;)
Ja bym sie raczej spodziewal zamiast 30m2 za 10KPLN/m2 - 35m2 za
7KPLN/m2...
> Jeszcze bardzo dużo nam brakuje do standardu zachodniego.
Pewnie. Szkoda tylko ze zapominasz ze z czegos to wynika - i nie z
tego ze mamy za male oczekiwania, tylko z tego ze mamy za male
mozliwosci... Sadzisz ze gospodarka oparta na montowniach bedzie
mogla sobie pozwolic na odtworzenie warunkow mieszkaniowych
standardowych w gospodarkach opartych na know-how?
Kolejna bardzo karkolomna teza ;)
> Im energia będzie droższa (będzie) tym większa będzie presja na
zmianę mieszkania/domu.
Nie. Tym wieksza bedzie presja na zwiekszenie efektywnosci mieszkan
istniejacych. Dlatego wlasnie wielkiej plyty sie nie burzy, tylko ja
ociepla.
> W połowie lat 90-tych mało kto w Polsce przejmował się czy samochód
ma poduszke powietrzną, jakieś strefy zgniotu. Liczyła się
bezawaryjność i cena.
I co sie w tej kwestii zmienilo? Nasciagalismy szajsu z reichu w
ilosciach apokaliptycznych - i ludzie sa zadowoleni. Tak samo jak
mozemy sobie pozwolic na jezdzeniem "starym gruchotem" (w sensie -
piecioletnim), ktorym przecietny Niemiec nie bedzie sobie zawracal
glowy, tak samo mozemy mieszkac w mieszkaniach, ktore Niemiec uzna za
nore.
Bo tak to dziala - nie jestesmy gospodarka specjalnie dynamiczna,
innowacyjna, prezna. Jestesmy krajem o standardzie nizszym niz zachod
europy - i nic nie robimy zeby to zmienic.
Kupowanie mieszkan, na marginesie, tez nie zmieni naszej gospodarki.
Im wiecej pieniedzy jest wpompowanych w ten rynek, tym wiecej nie
jest inwestowanych w rozwoj...
> Trochę jeszcze minie do wyburzenia pierwszego bloku z płyty ale i
to nastapi.
Oczywiscie. W swoim czasie i to nastapi...
> --- kilkaset tys mieszkań należy do włascicieli od lat
mieszkających za granicą
Nie zapominam o tym. Sam mam takie puste mieszkanie. Rzecz w tym, ze
we wszystkich "statystykach" uzywanych do szacowania niedoboru
mieszkaniowego ci emigranci "mieszkaja" w tych mieszkaniach. Zreszta,
z moich znajomych chyba tylko ja nie wynajmuje mieszkania, ktore
zostawilem w PL.
> Również wiele osób mieszkajacych w Polsce trzyma puste mieszkania
(lub prawie puste - służą im np do nocowania na studiach zaocznych,
trzymają "dla dzieci" itp itd)
I znowu sobie przeczysz. Oni, jak rozumiem, beda kupowali jeszcze
wiecej? Czy moze sprobuja w ktoryms momencie "skonsolidowac" te
nieruchomosci - w sensie: sprzedac wszystkie male i kupic jedna duza?
I tu jest pies pogrzebany - zeby sprzedac to wszystko, beda musieli
zejsc z ceny.
> ---Ileśset tys formalnie mieszkań służy jako biura, pensjonaty,
burdele
Rozumiem ze jest to sytuacja unikalna na swiecie? Prosze Cie,
znajomy, to juz jest smieszne...
> --- trudna do oszacowania ale wg mnie spora liczba osób
posiadających więcej niż jedno mieszkanie. Ale nie, nie na wynajem.
Dla siebie.
Takich ludzi na pewno jest duzo - ale co z tego? Oczywiscie, powiesz,
oni nie sprzedadza, wiec ich mieszkania beda trzymaly cene.
Bzdura. Sam bylem w takiej sytuacji wiele lat temu - dostalem
mieszkanie po dziadku i musialem je sprzedac. Nie bylo mnie stac na
jego utrzymanie ani nawet na remont wymagany do jego remontu pod
wynajem.
Zakladanie ze ci, ktorzy mieszkania maja, beda chcieli je trzymac
jest bledne. Mieszkalem kiedys w mieszkaniu wynajetym od faceta,
ktory po paru latach zadzwonil i oswiadczyl ze chce je sprzedac, bo
trafila mu sie lepsza okazja do zainwestowania pieniedzy.
Poki co jest tak, ze ludzie w PL maja wrecz religijny stosunek do
nieruchomosci, uwazaja ze to najlepszy sposob lokowania kapitalu. Ty
zakladasz ze tak pozostanie, a nasza gospodarka bedzie sie rozwijala.
Jestes w bledzie!
Mozliwosci sa dwie: albo Kowalski nadal bedzie pchal nadwyzki
finansowe w "szare zloto" czyli cement, albo nie bedzie tego robil. W
pierwszym wariancie zapomnij o rozwoju gospodarki, zapomnij o rozwoju
klasy sredniej - bo co nasza gospodarka bedzie miala do zaoferowania
na globalnym rynku? Cement, ktorego na dodatek nie mozna
wyeksportowac? Tak wiec gospodarca wcale nie bedzie sie rozwijala,
zostaniemy krajem drogich mieszkan i coraz drozszych w utrzymaniu
Montowni im. Balcerowicza. Sorry, ale montownie sie wyniosa, a
gospodarka zostanie w tyle - i nie bedzie dostarczala pieniedzy
koniecznych do podbijania cen mieszkan.
W drugim wariancie - jesli gospodarka ma sie rozwijac, Kowalski
sprzeda swoje nadmiarowe mieszkania a zamrozone pieniadze bedzie
inwestowal w rozwoj. Tyle tylko ze wtedy te mieszkania wroca na
rynek.
> --- 2mln studentów. Gdzieś mieszkali. Czy brakowało im dachu nad
głową? Nie.
I tu masz problem, znajomy. Tych studentow bedzie gwaltownie ubywalo
w ciagu nastepnych dziesiecioleci. Co sie stanie z tymi mieszkaniami,
jak sadzisz? Licealisci zaczna "migrowac"? Bredzisz - te mieszkania
wroca na rynek, zaspokajajac potrzeby i obnizajac ceny.
> A rzeczywistosć się zmienia: te 13 mln rodzin potrzebuje jeszcze 1-
3 mln mieszkan dla swojej mobilnej częsci rodziny.
Najbardziej mobilna grupa spoleczna sa wlasnie studenci. I to jest ta
grupa ktorej teraz bedzie najszybciej ubywac - raz, niz
demograficzny, dwa, zniesienie obowiazkowej sluzby wojskowej.
> Przez bańkę nasze "bogactwo" chwilowo poszło w kieszeń developerów
ale na dłuższą metę bedzie oznaczało większe metraże, wyższy
standard.
Zeby te pieniadze "wrocily" na rynek potrzeba dziesiecioleci!
> ---Bardzo wiele mądrego napisał Ci Adam, nie będę sie powtarzał.
Dzieciaki z PGRów nie zabiorą ze sobą do Wawy swoich pokoi z
czworaków tylko wynajmą/kupią nowe.
Jasne. W Zjednoczonym Krolestwie. Tak sie sklada, znajomy, ze
ostatnio wies wyludniala sie bardzo szybko - glownie z powodu
emigracji...
Zapominasz tez o innej rzeczy: ta gwaltowna nierownowaga zwiazana z
masowymi wyjazdami ze wsi tez bedzie musiala sie unormowac. Na
polskiej wsi mozna zarobic, mozna na niej mieszkac. I wlasnie dlatego
uwazam ze jestesmy coraz blizej kolejnej duzej migracji - ale w druga
strone, z miast na wies. Jak to wplynie na rynek nieruchomosci,
skupiony na masowych budowach w miastach - mozna sie domyslic.
> --- Ludzie z walących sie kamienic nie potrzebują pierdyliardów $,
wystarczy im np 100 000zł żeby przenieść się do TBS (wiem) albo 150-
200 by kupić nore w bloku z CO i dostępem do kablówki.
Tylko? A skad wezma te "orzeszki"? Zaoszczedza? Pozycza? Zaden bank
nie da im kredytu hipotecznego pod mieszkanie w TBS, nie badz
smieszny...
> ps.Luzak pisze naprawde sensownie. Nie wiem dlaczego Go atakujecie.
Sorry, ale chyba masz jakis problem z glowa. Luzak jedzie po
wytycznych z biura sprzedazy... Takie gadanie: kup pan cokolwiek,
bedzie fajnie, gadanie o "property ladde