Pracuję w
firmie zajmującej się handlem nieruchomościami zagranicznymi - MostProperties.com. Sprzedajemy bardzo dużo mieszkań w Hurghadzie w Egipcie (95% z nich poniżej 1000 euro za metr kwadratowy) a klienci jeżdżą jednak bez ochrony (więc współczuję panu Gurbali - albo pecha albo smutnego poczucia humoru).
W Hiszpanii za 1000 eur/m2 można kupić domek czy mieszkanie, nawet w miejscowościach nadmorskich, ale to nie są żadne fantastyczne oferty. Dobre oferty zaczynają się od 2000 euro, taniej trafiają sie nienajgorsze okazje.
W Kalabrii, najtańszym chyba wypoczynkowym regionie we Włoszech, można znaleźć oferty w cenach o kilka procent niższych. Morze wprawdzie Tyrreńskie, ale też się liczy.
Tezę więc, mówiącą o tym, że można znaleźć ładniejsze i tańsze nieruchomości niż nad polskim morzem, mimo kłucia serca, podtrzymuję. Ale za 1000 euro za metr kwadratowy - to jednak lekka przesada, nawet mimo faktu, że kryzys rynek hiszpański praktycznie znokautował.