Dodaj do ulubionych

Polacy kupują dużo nowych mieszkań. Za metr 500...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.10, 17:43
Porównując cenę mieszkań z rynku wtórnego, ale tych nowszych (oddanych po 2000 r.), to okaże się, że

Po jakiemu to? Nie, usunięcie "to" niczego nie zmieni.

Edytor zaawansowany
  • napadywacz 15.07.10, 18:11
    Heh, aż rzygać się chce przez tą kryptoreklamę.
  • Gość: molo IP: 194.156.44.* 15.07.10, 18:39
    na pisanie artykułów wspierających sprzedaż mieszkań.
  • znajomy_jennifer_lopez 15.07.10, 23:31
    Jak tu ktoś już zwrócił uwagę sytuacja nie jest jednoznaczna, nie zmienia to faktu że mieszkania od developerów często są tańsze.
    Pisałem już z półtora roku temu że developerzy - choć nie we wszystkich miastach w jednokowy sposób - zareagowali na kryzys obniżając ceny mieszkań od ok 10% (Wrocław) do 25-30% (Trójmiasto, Warszawa). Rynek wtórny to dla mnie magia - nie wiem czy wynika to z faktu że osoby wystawiające tam mieszkania nie chcą ich sprzedać czy też mają mentalność domorosłego inwestora giełdowego: pamięta że w hossie cena akcji wynoaiła 100zł to bedzie tak długo czekał aż to dostanie nie bacząc że zamiast 90zł za chwilę może dostać 40.
    Trzeba być elastycznym i dostosowywać się do rynku. Rynek nie dostosuje się do nas. Ale nauka ekonomii i wolnego rynku jeszcze przed wieloma i jak to nauka, bywa kosztowna i bolesna.
  • kretynofil 16.07.10, 08:20
    ...ze wiekszosc ciulaczy kupuje akcje za gotowke, nie na kredyt.

    A jak kupujesz na kredyt to nie mozesz sprzedac taniej niz
    zobowiazanie wobec banku - i to wlasnie wyjasnienie wysokich cen.

    Szkoda tych jeleni - teraz to beda czekac dekade lub wiecej zeby
    sprzedac a przez ten czas trzeba bedzie placic podatki,
    ubezpieczenie, zaliczki dla administracji, odsetki od kredytu...

    Ciekawe ile srednio taki "yyyynwestor" umoczy ;)

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 16.07.10, 09:16
    > Ciekawe ile srednio taki "yyyynwestor" umoczy ;)<

    Pal licho kwoty...umoczy swoje marzenia na następne naście lat....
    "Sprzedlibyśmy z żoną te mieszkanie i kupili jakiś domek pod miastem
    ale nikt nie chce tego kupić a za darmo nie sprzedam"
    Wiesz ile JUŻ słyszałem takich tekstów?! A szacuję ,że tak dopiero
    za 6-8lat pokolenie jelonków kredytowych zacznie zarabiać na tyle
    więcej, by nie martwić się już zupełnie o
    przewartościowanym "kwadracie"...
  • kretynofil 16.07.10, 09:31
    > A szacuję ,że tak dopiero za 6-8lat pokolenie jelonków kredytowych
    zacznie zarabiać na tyle więcej, by nie martwić się już zupełnie o
    przewartościowanym "kwadracie"...

    Szczerze? To podziwiam optymizm. Kredyty hipoteczne brali z reguly
    ludzie majacy 3-5 lat stazu (mlodzi i durni) - i wiekszosc z nich
    duze podwyzki to juz dostala przez te 3-5 lat. Kolejnych raczej nie
    zobacza.

    Dane za ostatni rok to 5%. Przy inflacji (oficjalnej) rzedu 3-4% to
    jest brak podwyzki ;)

    A ze marzenia umocza to pewne jak slonce. Moze wypada przypomniec
    link ktory naprawde czesto tu wklejalem pare lat temu - niech sobie
    jelonki poczytaja, moze cos im zaswita w tych pustych lepetynach ;)

    www.nytimes.com/2005/12/25/business/yourmoney/25japan.html
    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • Gość: br00net IP: *.pruszcz.mm.pl 16.07.10, 12:04
    będzie jeszcze trudniej im kłamać
  • wlodekzpoznania 16.07.10, 14:11
    żenada. W całym tekście nie ma ni słowa ile tysięcy mieszkań sprzedano?
    Dlaczego? Ponieważ po tym poznalibyśmy, czy sprzedano 10, czy 20% z 80 tys.
    przewidzianych do oddania do użytku w tym roku. Nadpodaż po zakończeniu tego
    sezonu budowlanego w okolicy świąt będzie rekordowa. Podwyżki cen...No można
    sobie przy takiej nadpodaży podnosić. Na zdrowie!

    A ta gazetka powinna się nazywać Gazetka reklamowa izby deweloperów.
  • eustachy.s 16.07.10, 09:56
    W mojej okolicy (bloki z lat 1998 - 2001) ludzie chcą od 9500 w przypadku
    mniejszych mieszkań do 7500 w przypadku większych, cena zakupu to zapewne około
    2000-3000 za m2. Ostatnio sprzedało się mieszkanie 3 pokojowe (chyba 67m2) z
    ceną ofertową 7500 za m2, nie wiem za ile poszło, pozostałe oferty wiszą i
    czekają na głupców.
    --
    bankier.tv/video/Na-nieruchomosci-mozna-stracic-51629.html
  • Gość: Krakus IP: *.ip.netia.com.pl 16.07.10, 10:29
    > A jak kupujesz na kredyt to nie mozesz sprzedac taniej niz
    > zobowiazanie wobec banku - i to wlasnie wyjasnienie wysokich cen.

    Mieszkanie staniało u dewelopera, a w banku frank zdrożał.

    Tak zwany Inwestor Mieszkaniowy nie może mieszkania wartego obecnie 400 tys. sprzedać w tej cenie, bo ma zobowiązanie w banku na 600 tys.
    Deweloper może obniżyć ceną, bo tylko z alem zmniejsza swój zysk, a na nowych budowach sobie odbije, bo grunty i materiały będą też tańsze.
    Inwestor "Bo Na Mieszkaniach Nie można Stracić" ma związane ręce.
  • Gość: jędrus IP: *.infotech.tu-chemnitz.de 16.07.10, 13:33
    Piszesz to samo od kilku lat i jakoś Twoje przepowiednie się nie sprawdziły.
    Dlaczego? Czy ktoś widział kraj, notujący dynamiczny wzrost gospodarczy, z
    kilkumilionowym deficytem mieszkań, w którym mieszkania tanieją w takiej sytuacji?
  • kretynofil 16.07.10, 13:55
    Wyciagnij glowe z odbytu i sie rozejrzyj - mieszkania w duzych
    miastach od gorki zdazyly staniec po 20-25%...

    > Czy ktoś widział kraj, notujący dynamiczny wzrost gospodarczy, z
    kilkumilionowym deficytem mieszkań, w którym mieszkania tanieją w
    takiej sytuacji?

    Z jakim deficytem, pajacu?

    Z deficytem mieszkan socjalnych dla ludzi zarabiajacych
    ponizej sredniej krajowej. Takich to brakuje, owszem.

    Natomiast sredni poziom zaludnienia mieszkan juz teraz wynosi ponizej
    trzech osob na lokal mieszkalny - gdzie w tym widzisz braki, matolku?

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • Gość: mulok IP: *.IOd.krakow.pl 16.07.10, 15:15
    "w którym mieszkania tanieją w takiej sytuacji?"

    no przecież już od półtora roku tanieją!
    tak więc mieszkasz w takim kraju :)
  • wlodzimierz_nowak 16.07.10, 08:22
    gdzie nie występują procesy rewitalizacyjne, gdzie ziemia jest tania przez jej
    powszechną dostępność, gdzie domki buduje się z drewna i kosztują za metr mniej
    niż w Polsce przy większych dochodach. Taki rynek działa inaczej. Dla Polski
    odniesieniem może być Francja.
    --
    Poszerz wiedzę o Poznaniu, czytaj i myśl samodzielnie:
    www.my-poznaniacy.org/
    www.poznan.aglomeracja.pl/
    www.radiomerkury.pl/index.php
  • kretynofil 16.07.10, 08:47
    > gdzie nie występują procesy rewitalizacyjne, gdzie ziemia jest
    tania przez jej powszechną dostępność, gdzie domki buduje się z
    drewna i kosztują za metr mniej niż w Polsce przy większych
    dochodach.

    Jasne. I gdzie niedzwiedzie grizzly chodza po ulicach ;)

    > Dla Polski odniesieniem może być Francja.

    To juz nie Hiszpania, buuuu? Rozumiem ze wsrod "yyyyynwestorow"
    powolywanie sie na Hiszpanie jest juz passe?

    Dla Twojej informacji - Francja ma znacznie lepszy klimat, zwlaszcza
    na poludniowym wybrzezu; Francje odwiedza znacznie wiecej turystow
    niz Polske; Francja jest krajem znacznie bogatszym od Polski.

    Ja rozumiem ze Wy koniecznie chcecie sobie czyms poprawic humor - ale
    nie popadajmy w smiesznosc ;) Polske to mozna co najwyzej z bylym DDR
    porownywac: szaro, brudno, postkomunistycznie. I tak jak w DDR po
    przylaczeniu sie do bogatszego sasiada (RFN dla DDR, UE dla PL)
    wystapil boom inwestycyjny, ceny nieruchomosci gwaltownie wzrosly,
    armia mlodych ludzi wyjechala (do RFN dla DDR, UK dla PL).

    I teraz mozesz sobie zobaczyc jak swietnie to wyszlo po latach
    kilkunastu - spadki cen w DDR dalej trwaja, gminy doplacaja zeby
    zajmowac pustostany, a mlodzi ludzie dalej wyjezdzaja.

    I zapewniam Cie ze wtedy tez byly takie "yyyyynwestory" co to sobie
    wmawialy ze kiedys sie odbije, ze przeciez we Francji rosnie, ze
    przeciez ludzie beda sie do miast sprowadzac ;)

    Milego czekania na cud ;)

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • mara571 16.07.10, 09:06
    w bylym DDR trwa proces rozbierania budynkow z wielkiej plyty.
    Notabene za pieniadze podatnikow, tak samo jak na poczatku lat 90-tych, kiedy
    kilkadziesiat miliardow przetransferowana z zachodu na wschod, aby wielka plyte
    zmodernizowac.
  • kretynofil 16.07.10, 09:32
    ...mial byc wielki wzrost gospodarczy, nieruchomosci drozaly (w
    porownaniu z RFN) bardzo szybko.

    I co?

    Jajco. Jak ktos wtopil to do dzisiaj nie odzyskal pieniedzy...

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • wlodzimierz_nowak 16.07.10, 14:37
    że fundamentalnie się z Tobą zgadzam, a nieporozumienie wynika z braku
    skupienia. Nie wiem jak u Ciebie, ale w Poznaniu są 33'C i tylko espresso co 2h
    popite dwoma szklankami wody ratuje sytuację nawet mimo klimatyzacji.

    Polski model mieszkalnictwa (system nicnierobienia) zbańczył jak się zaczął
    kryzys czyli od połowy 2007 r. Już się nawet deweloperzy połapali. Rozmawiam z
    nimi czasem podczas debat w imieniu stowarzyszenia i wiercą miastu dziurę w
    brzuchu szukając możliwości jak tu zacząć budować czynszówki. A od posła
    Piechocińskiego dostaję informacje o postępach prac i istotnie od jesieni prace
    nad systemem budownictwa czynszowego po 10 latach zostały podjęte. A jak to
    poseł Piechocińskie nie za bardzo interesuje się nabywcami, a producentami :-)))
    więc ciśnienie na nowe pola "produkcji" musi być spore. Ale i tak skończy się w
    ciągu 5 lat tym czym skończyły się lata 70-te w UE6, czyli bankructwami oraz
    przebranżawianiem się na firmy remontowe w ramach rewitalizacji. Mamy tyle
    pięknych kamienic (Poznań, Kraków i Wrocław), że bez sensu jest budowa tyle
    mieszkań, gdy pustostany liczy się już tysiącami.

    Ale oczywiście trzeba jeszcze docierać do ludzi i uświadamiać, że np. w
    Niemczech więcej niż 50% populacji nigdy w życiu nie kupi mieszkania, gdyż najem
    daje im mobilność, możliwość wydatkowania na coś innego (np. samochód albo
    podróże) i lepszą inwestycję per saldo w siebie a nie kawał nieruchomości. Zakup
    to coś dla ludzi o dużej stabilizacji, lekarzy, prawników z kancelarią, ludzi
    życiowo ustabilizowanych.
    --
    Poszerz wiedzę o Poznaniu, czytaj i myśl samodzielnie:
    www.my-poznaniacy.org/
    www.poznan.aglomeracja.pl/
    www.radiomerkury.pl/index.php
  • kretynofil 16.07.10, 15:06
    ...mieli problem z budowa czynszowek. Problem z nimi jest taki ze to
    sa zwykle buraki ktore swoje zarobki tlumacza ryzykiem prowadzenia
    biznesu (to z jednej strony) jednoczesnie oczekujac ze to ryzyko
    wezmie na siebie ktos inny (to z drugiej).

    I wlasnie dlatego, przez taka mentalnosc "przedsiebiorcow" i
    wszelkiej masci nowobogackich "landlordow" niemozliwe jest
    ucywilizowanie wynajmu. Bo nikt nigdy takim wackom nie zagwarantuje
    ze jeden na dwudziestu lokatorow przestanie placic albo zdemoluje - a
    oni takich wlasnie gwarancji oczekuja.

    I ch*j ze na 19 z 20 najemcow zarobia z nawiazka - to jest ten typ
    mentalnosci ktory wymaga zarobienia na kazdej srubce, na kazdym
    mieszkaniu, w kazdym miesiacu itd.

    A z taka mentalnoscia to mozna sprzedawac kalosze na odpuscie (co, na
    marginesie, jest czesto glownym doswiadczeniem w biznesie tych, pozal
    sie boze, budowlancow) i nic wiecej.

    Generalnie to ta banda kretynow to by najbardziej chciala zeby miasto
    zapewnialo im klientow do tych czynszowek (bo miasto jest platnikiem
    wiarygodnym i zawsze w koncu zaplaci) - ale jednoczesnie nie zycza
    sobie takich mieszkancow jakich miasto moze reprezentowac (czyli
    ubogich, chorych, zagubionych).

    Taki Zenon Pierdziszewicz nie wezmie z wolnego rynku klientow, bo
    przyjdzie mu mlody, rozgarniety czlowiek, wytknie usterki, jeszcze
    nie daj boze, przyjdzie z ekspertem, bedzie sie klocil o niekorzystne
    zapisy w umowie - jednym slowem: tak jak dobry pracownik kosztuje tak
    na dobrego najemce trzeba sobie zasluzyc.

    A nastepnym razem jak bedziesz na zebraniu - to rozejrzyj sie po tych
    ryjach i sie zastanow - kto tam zasluguje na robienie interesow z
    powaznymi ludzmi...

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • mara571 16.07.10, 15:39
    Czy piszesz o pustostanach w nowym deweloperskim budownictwie?
    O rewitalizacje odbeda sie bez deweloperow, bo wiekszosc atrakcyjnych kamienic
    ma wlascicieli.
    Najbardziej lakomym kaskiem beda kamienice w centrum, ktore sa zdewastowane i
    nadaja sie jedynie do wyburzenia.
    Natomiast potrzeby w dziedzinie remontowania budownictwa z czasow PRL sa i beda
    ogromne.
    Za bezsensowna uwazam budowe nowych mieszkan w kolejnych blokowiskach. Obserwuje
    sytuacje na Slasku: tu wziecie maja tylko domy, segmenty i mieszkania w malych
    budynkach. Debowe Tarasy prawie w cenrum Katowic maja nadal sporo wolnych
    mieszkan mimo ukonczenia inwestycji przed dwoma laty.
  • kretynofil 16.07.10, 15:54
    > Najbardziej lakomym kaskiem beda kamienice w centrum, ktore sa
    zdewastowane i nadaja sie jedynie do wyburzenia.

    Wiesz, ja nie sadze zebysmy sie doczekali jakiejs spektakularnej
    rewitalizacji takich kamienic. Problem polega na tym ze centra miast
    sa po prostu brudne i zdegenerowane (glownie z powodu polityki
    lokalowej ktora przez wiele lat byla zbyt poblazliwa wobec
    patologii). Ludzie juz sie przyzwyczaili ze jesli chca miec spokoj -
    musza z centrum uciec.

    Dlatego o ile moge sobie wyobrazic lokalne zaglebia uslugowe, gdzie
    rewitalizacja zapewnia powierzchnie biurowa, o tyle uwazam ze sa cale
    dzielnice ktorych ruszyc sie nie da - bo nikt nie zaryzykuje wtopy.
    Wiadomo ze pierwszy ktory zrobi remont bedzie mial samotny budynek w
    morzu patologii - i zanim na siebie zarobi, zbankrutuje...

    Zobaczymy - z drugiej strony mozliwe jest ze tak jak w Tokio, gdzie
    ceny wzrosly bo byla "mala dostepnosc gruntow", w pare lat po
    szczycie banki bedzie mozna kupic mieszkanie w centrum za ulamek
    kwoty ktora ludzie zaplacili za peryferiach. To jeden z ciekawszych
    watkow w tym artykule do ktorego linkowalem...

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • mara571 16.07.10, 16:00
    takich objektow. Wybuduje sie cos nowego: na dole sklep, bank, knajpka, na gorze
    biura dla adwokatow, byc moze gabinety lekarskie dla specjalistow itp.
    Centra wszystkich wiekszych miast powoli wymieraja po godz. 20.
    Tylko w Hamburgu rajcy sie zorientowali i rzadaja, aby na najwyzszych
    kodygnacjach byly mieszkania.
  • mara571 16.07.10, 16:13
  • wlodzimierz_nowak 23.07.10, 19:18
    Obawiam się Mara, że masz trochę niedokładne informacje. Tak o jedną dwie
    dekady. Hamburg jest akurat jednym z tych niemieckich przykładów, gdzie
    rewitalizację starych dzielnic przeprowadza się w najsłabszym tempie. Ale
    popatrz na Berlin, Frankfurt, Stuttgart, Monachium, Norymbergę, Wiedeń,
    wszystkie miasta Szwajcarii, gdzie centra i śródmieścia są już dawno strefami
    łączącymi miejsca zamieszkania najzamożniejszych, miejsca imprezowe i handel.

    Po drugie - centra miast i śródmieścia niszczy przede wszystkim dezynwoltura w
    polityce komunikacyjnej polskich miast i strach albo bariera mentalna przed
    rugowaniem z nich samochodów. A o polityce mieszkaniowej powiedzieć można tylko
    tyle, że trudno się dziwić ucieczkom ze starych dzielnic (w tej dekadzie stare
    kamienice w Poznaniu opuściło 30 tys. ludzi), gdy przeludnienie dodatkowo prócz
    samochodów pogarsza warunki życia. I uciekają najzamożniejsi, pozostają
    ekonomicznie najsłabsi. I tak od lat 60-tych zatrzymujemy w najdroższej w
    utrzymaniu substancji mieszkaniowej tych ekonomicznie najsłabszych. A do tego
    jako państwo beztrosko od 20 lat uważamy, że rynek wszystko rozwiąże. Jak rynek
    rozwiązuje sytuacje w centrach miast (gdzie z definicji wolnego rynku nie ma,
    gdyż panuje duża przewaga strategiczne podaży nad popytem, czyli mamy
    ograniczony rynek) pokazują miasta Anglii poza Londynem, gdzie skończyło się na
    masowych wyburzeniach zabytkowych budynków. I dziś centra większości tamtejszych
    miast są anonimowe, powtarzalne. W Polsce systuację dodatkowo pogarsza fakt
    NIEistnienia prawa planistycznego (jesteśmy oderwani od rzeczywistości prawnej
    całej Europy) oraz brak podatku katastralnego.
    --
    Jestem z Poznania! Miasta gdzie korki likwiduje się mandatami dla pieszych!
    poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,8147536,Koniec_z_przechodzeniem_na_czerwonym__Bo_lapia_.html
    Straż Miejska: "Nasza akcja to kolejny etap ograniczenia przestępczości na drodze"
    www.my-poznaniacy.org/
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: 78.8.192.* 23.07.10, 20:43
    O ile z większością wypowiedzi można się zgodzić, to od takie rzucenie
    "i podatku katastralnego" zaczyna zastanawiać. Bo ani słowa o tym co
    rozwiąże, po za koniecznością zwiększenia biurokracji i zwiększenia się
    korupcji....
  • junk92508 16.07.10, 09:58
    > w bylym DDR trwa proces rozbierania budynkow z wielkiej plyty.

    U nas bedzie to samo... bo kluczowa jest demografia...

    A ta jest taka ze za 5-10 lat bedzie nas sporo mniej... i bedzie zaczynalo
    oplacac sie wyburzanie budynkow o zbyt wysokich kosztach utrzymania lub remontu
    (azbest) ....
  • rita.1 16.07.10, 10:28
    junk92508 napisała:

    > > w bylym DDR trwa proces rozbierania budynkow z wielkiej plyty.
    >
    > U nas bedzie to samo... bo kluczowa jest demografia...
    >
    > A ta jest taka ze za 5-10 lat bedzie nas sporo mniej... i bedzie zaczynalo
    > oplacac sie wyburzanie budynkow o zbyt wysokich kosztach utrzymania lub remontu
    > (azbest) ....


    U nas wcale nie będzie tak samo jak w byłej DDR, ponieważ u nas mieszkania w
    wielkiej płycie, nie są własnością komunalną, tylko prywatną. Duża część tych
    mieszkań ma nawet założone księgi wieczyste.
  • mara571 16.07.10, 10:53
    bedzie niezly cyrk.
    Nikt dzisiaj nie wie jak dlugo konstrukcje typu wielka plyta wytrzymaja. Nie
    ulega watpliwosci, ze w nastepnych latach wlascicieli czekaja wysokie wydatki na
    remonoty:
    a. wind ( norma unijna)
    b. wymiana instalacji wody i co ( nie grzejniki, ale rury)
    c. termoizolacja, bo ta zrobiona w latach 80-tych i 90 dlugo nie wytrzyma.



  • kretynofil 16.07.10, 11:06
    Jestem swiecie przekonany ze predzej zlozy sie moj 'slitasny' i
    'nowoczesny' klocek z przecudownie modna i trendy elewacja,
    wybudowany w pospiechu przez budowlancow z bozej laski, niz
    jakikolwiek blok z wielkiej plyty ;)

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • mara571 16.07.10, 11:10
    a tak na marginesie: ile pieter ma twoj klocek i ile jest mieszkan w klatce
    schodowej?
  • kretynofil 16.07.10, 11:20
    ...na klatce jest 20 mieszkan (chyba, nigdy tak naprawde sie nad tym
    nie zastanawialem).

    Do tego moge pluc sasiadowi do zupy - ale jak w ostatni weekend tam
    przyjechalem, wysiadlem z samochodu i pociagnalem nosem to az mi sie
    nogi ugiely od pieknego zapachu starych iglakow rosnacych w parku
    osiedlowym ;)

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • mara571 16.07.10, 09:00
    bo oferty na nim sa "roztomajte".
    Sa w ofertach starsze mieszkania "odziedziczone", pierwsze male mieszkanie osob,
    ktore swoja sytauacje mieszkaniowa poprawily przez zakup nastpnego lokum,
    mieszkania emigrantow, ktorzy zdecydowali, ze nie wroca, mieszkania ynwestorow,
    ktorzy sie przeliczyli, itd, itd.
    Sklonnosc do pertraktacji cenowej jest scisle zwiazana z sytuacja finasowa
    wlascicieli.
    Przyjaciele kupili niedawno tani domek dla dziecka. Spadkobiercom sie spieszylo.
    Domek jest do wyburzenia, ale dzialka niezle zlokalizowana ze wszystkimi mediami.
  • Gość: Krakus IP: *.ip.netia.com.pl 16.07.10, 10:50
    > bo oferty na nim sa "roztomajte".

    Bo Allegro i inne Szybko przyjmą każdą cenę wywoławczą. :-)

    Odwiedziliśmy z żoną kilku pośredników z pytaniem o duże mieszkanie lub dom.
    Wcześniej rozeznałem rynek indywidualnie.
    U pośredników nie ma najnowszych ofert mniejszych deweloperów z naszego sąsiedztwa, którzy sprzedają gotowe mieszkania 3 tys. taniej, niż na rynku wtórnym.

    Ceny domów z gruntem w stanie zamkniętym u pośredników też z kosmosu.
    Co ciekawe, o ile w przypadku mieszkań w internecie drogo, to w przypadku domów sporo ofert indywidualnych o połowę tańszych od rzekomych najtańszych ofert pośredników.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.10, 10:51
    To się zgadza.. Szukam obecnie mieszkania i to co obserwuję, np oferta - okolica
    ta sama - w sumie bloki nie tak bardzo oddalone od siebie, metraż ten sam.
    Pierwsze mieszkanie, po remoncie, nowe okna, podłogi, elektryka, dodatkowe
    pomieszczenie gospodarcze na piętrze (po za standardową piwnicą - nie liczona w
    metrażu mieszkania), w zasadzie jedna wada - układ, zbyt mała kuchnia i łazienka
    (chyba, że ktoś zaakceptuje natrysk miast wanny).
    Drugie mieszkanie do generalnego remontu. Z pomieszczeń gospodarczych, jedynie
    piwnica. Jedyna zaleta - dużo lepszy rozkład.... Różnica w cenie ofertowej to 50
    tys na korzyść pierwszego, pierwsze sprzedaje się już ok półtorej roku - też
    zaczynali z poziomu +50 tys.... Niestety drugiemu sprzedającemu nie wyjaśni się
    tego, że cena, mimo, że podobna do wielu innych ogłoszeń, to z kosmosu, bo za te
    pieniądze nie opłaci mi się kupować mieszkania do generalnego remontu, skoro
    mogę dokładając 5-10 tysięcy kupić nowe u dewelopera (jeśli bym potargował
    pewnie i mniej - znajomi utargowali więcej) notabene też niedaleko tamtych
    budynków...
  • Gość: Łukasz IP: *.chello.pl 16.07.10, 09:26
    jak już domorosły "inwestor" zdecyduje się "zrealizować zyski" to ustala cenę w
    ten sposób, że przegląda oferty z okolicy i dodaje od siebie z 500 zł na metrze
    na wszelki wypadek - efekt jest taki, że jak się przegląda portale ogłoszeniowe
    to ma się deja vu - ceny niekiedy jak w 2007 roku - czyste zaklinanie
    rzeczywistości. Dużo korzystniej jest teraz kupić mieszkanie od dewelopera - to
    są przedsiębiorstwa żyjące ze sprzedaży mieszkań - muszą dostosować ceny do
    realiów rynkowych bo upadną.
  • megasceptyk 15.07.10, 23:17
    ręce opadają,
    nawet nie będę tego komentował
  • Gość: Krakus IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.10, 18:20
    W Krakowie w czasie bańki kredytowej mieszkania sprzedawano za 9 do 11 tys. za metr w stanie deweloperskim.

    Nic dziwnego, że zakredytowani po uszy właściciele rozpaczliwie próbują pozbyć się nietrafionych inwestycji po 9, 8 tys. zł za metr (już urządzonego mieszkania), tracąc 3 tys. zł (bo wykończenie ze stanu deweloperskiego kosztuje).

    Obecnie jednak na tych samych osiedlach deweloperzy oferują nowe mieszkania mieszkania od 4500 zł do 6000 zł za m2.
  • Gość: Asi IP: *.kielce.vectranet.pl 15.07.10, 19:17
    Mógłbyś podać, gdzie są te mieszkania za 4500?? Ja wiem tylko o
    jednym przypadku - deweloper Salwator na ul Niebyłej na Hucie.
  • Gość: Krakus IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.10, 20:20
    Kobierzyńska.
    Są to jednak mieszkania duże, około 110 m2.

    Oczywiście stan deweloperski, więc trzeba doliczyć koszty wykończenia i urządzenia w meble i AGD.


    Przy akceptowanej cenie 5 do 6 tys. zł w ofertach deweloperów można przebierać jak w ulęgałkach.

    Akurat mamy mieszkanie (spłacone i kupowane przed bańką hipoteczną) w tamtych okolicach i stoimy przed decyzją zamiany na większe lub dom pod Krakowem.
    Dlatego rynek nieruchomości i oczywiście wynajmy śledzę dokładnie.

    Jeżeli szukasz mieszkania, nie sugeruj się danymi z biur nieruchomości, bo one są zawalone ofertami z drugiej ręki po 8 tys. i więcej.
    Sprawdzaj bezpośrednio oferty deweloperów. Pojedziesz Kobierzyńską i sam zobaczysz, jakie ceny są oferowane na konkretnych nieruchomościach.
    Wiem, tych którzy przepłacili po 10 tys. takie reklamy mijane codziennie przy drodze do pracy i do domu doprowadzają do białej gorączki.
    Nas ze spłaconym mieszkaniem spadek cen także martwi, ale jednocześnie mamy świadomość, do pokazuje internet, że dom w stanie zamkniętym, wraz z gruntem nie dalej niż te 5 km od węzła obwodnicy A4 kosztuje obecnie poniżej 3 tys za m2 (ceny transakcyjne).
    Oczywiście, wykończenie domu też kosztuje...
  • Gość: pankracy.r IP: 74.125.122.* 16.07.10, 09:54
    Nie mogę tej oferty znaleźć w necie. Czy wiesz, kto to buduje albo przynajmniej, w którym konkretnie miejscu na Kobierzyńskiej to jest?

    Pozdrawiam.
  • Gość: Krakus IP: *.ip.netia.com.pl 16.07.10, 15:53
    Przejedź się Kobierzyńską na wysokości wyjazdu z Nowego Ruczaju.
    Nie pamiętam nazwy dewelopera.
    Na budynku jest cena 4700/m2.
    Dowiadywałem się wstępnie i spokojnie można było rozmawiać o cenie 4500 (taką propozycję dostaliśmy).
    Jednak dla nas to za duże mieszkanie i w tej cenie jednak będziemy kupować dom.

    Kolega kupił w czerwcu dom w stanie zamkniętym, na uzbrojonej działce kilka km od węzła A4 i w październiku mamy zaproszenie na parapetówkę.

    Wziął co prawda duży kredyt, ale po sprzedaży mieszkania przy alejach sporą część kredytu spłaci.

    Za dobrymi ofertami warto rozejrzeć się samemu, bo w internecie i agencjach nieruchomości króluje życzeniowa abstrakcja.

  • kontonagownie 15.07.10, 18:30
    No to przecież oczywiste. Pełno kredyciarzy jest zadłużonych po uszy. Muszą
    więc sprzedać mieszkanie po cenie wyższej niż rynkowa, aby byc w stanie
    spłacić dług z odsetkami.
    Nie opłaca się kupować używanych mieszkań. Nawet mieszkania w starych blokach
    są droższe niż nowe. Wiem, bo sam za niedługo kupuje nowe mieszkanie.
  • Gość: aart IP: *.tvgawex.pl 15.07.10, 19:54
    Nie wiem gdzie tak jest bo w Bydgoszczy mieszkanie w bloku 4-
    piętrowym ocieplonym i zadbanym kosztuje ~200 tys. (M4 - 56m2)
    podobne mieszkanie w stanie deweloperskim tez w bloczku 4-piętrowym
    ponad 320 tys. do tego tzreba dokupić sobie piwnicę lub garaż albo
    co najmniej miejsce parkingowe
  • kontonagownie 15.07.10, 21:39
    Piszę o Krakowie.
  • Gość: Krakus IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.10, 20:21
    > No to przecież oczywiste. Pełno kredyciarzy jest zadłużonych po uszy. Muszą
    > więc sprzedać mieszkanie po cenie wyższej niż rynkowa, aby byc w stanie
    > spłacić dług z odsetkami.

    Dokładnie o tym piszę z Krakowa. :-)
  • Gość: zwawki IP: *.aster.pl 15.07.10, 18:43
    sprzedający mieszkania do remontu w płycie z PRL na Ursynowie wołają po 8-10 tys
    zł / m2, podczas gdy nowe można obok kupić od dewelopera po 7500 zł / m2. (Przy
    realnym koszcie budowy 2500 zł / m2).
  • Gość: ? IP: 77.236.16.* 15.07.10, 19:41
    ale w wielkiej płycie

    do następnego bloku masz 30 metrów
    a nie tyle że możesz z sąsiadem pogadać przez okna okno..

    zazwyczaj są tam też jakieś przedszkola, szkoły, kawałek zieleni
    /no ten to może HGW sprzedać:-)/ i drogi dojazdowe to nie koleiny
    wyjeżdżone przez ciężarówki w trawie...
  • Gość: zenek IP: *.chello.pl 15.07.10, 21:05
    Bo conajmniej połowe ofert na wtornym to oferty wirtualne - z
    podejsciem: jesli znajdzie sie taki jelen co kupi w wiekiej plycie
    po 10k/metr to sprzedam i kupie nowe za 8k albo doloze i kupie dom.
    Stad ten niewytlumaczalny fenomen - stare, zagrzybiale gierkowskie
    mieszkanie do remontu drozsze od nowego.
  • Gość: Krakus IP: *.ip.netia.com.pl 16.07.10, 10:23
    Dokładnie tak. My też będziemy się pozbywać mieszkania.
    Co prawda nie z wielkiej płyty, a nowa deweloperka, jednak kupiona przed bańką hipoteczną.

    Niestety, na 1 m mieszkania = 3 metry domu z gruntem nie ma co liczyć, bo na sąsiednich budynkach na balkonach mieszkań z takim przelicznikiem płachty reklamowe agencji wiszą już kolejny rok.
    Na taki przelicznik (niestety dla nas) jeleni brak.
  • Gość: kolok IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.10, 21:49
    a gdzie na ursynowie można po 7500 kupic i czy także małe?
  • Gość: zwawki IP: *.aster.pl 16.07.10, 14:30
    Wszędzie na każdej nowej budowie na ursynowie mogę wybierać sobie do woli w
    nowych mieszkaniach po 7000 - 7500 zł / m2. Jest mieszkań zatrzęsienie. Pierwszy
    przykład z brzegu: róg Lanciego i Płaskowickiej - Natolin2010 - tu masz cennik:
    www.natolinsbm.com.pl/statusy
    np mieszkanie nr 31 - cena z miejscem w garażu 613 370 zł za 83,4 m2. Jeśli
    koszt miejsca postojowego to 30 000 zł to:
    613 370 - 30 000 = 583 370 zł - koszt samego mieszkania o powierzchni 83.4 m2.
    Czyli 583 370 / 83,4 m = 6995 zł za 1 metr kwadratowy nowego mieszkania na
    natolinie (Ursynów) 500 metrów od stacji metra natolin. Tymczasem niektórzy
    właścicele mieszkań w płycie w tej okolicy - Lasek Brzozowy, belgradzka, Meander
    itp wołaja sobie po 8-9 tys zł za metr mieszkania do kapitalnego remontu.
  • 12jarek12 15.07.10, 19:42
    warto czekać! mogą tylko tanieć ! spadły znacznie koszty, zlikwidują
    bandycki RnM i spadki przyspieszą !
  • Gość: janw IP: 87.192.223.* 15.07.10, 19:58
    a c to RnM??
  • Gość: zią IP: 89.230.161.* 15.07.10, 20:11
    'rodzina na moim' zapewne, bo na pewno nie na swoim, skoro podatnik sie dorzuca
    do interesu
  • mara571 15.07.10, 20:11
    BiDnN czyli Banki i deweloper na naszym.
  • Gość: Zenek IP: *.ghnet.pl 16.07.10, 02:23
    cholera, myślałem, że to developer na swoim,
    ale mnie przebiłaś (eś)

    zanotuję i zapamiętam :)
  • zjadaczkartofli 15.07.10, 19:46
    Kupują, kupują a i tak przepłacają. Na całym świecie cena 1 m = średnia pensja w danym mieście. Jak nie liczyć, zawsze ceny wracają do tego wskaźnika. W Polsce niestety nieunikniony spadek cen blokują program RnS i brak podatku katastralnego.

    Proszę policzyć ile POWINNO kosztować mieszkanie dla przeciętnej rodziny:

    poteflon.pl/mieszkania/

    Nowe mieszkania są drogie, bo deweloperzy zachęceni rozdawnictwem kredytów przez banki wywindowali swoje marże do połowy (i więcej) ceny mieszkania. Używane są drogie, bo przecież skoro obok sprzedją nowe za tyle, to po co sprzedawać taniej? Dodatkowo, o czym ktoś już wcześniej wspominał, często takie nowe-stare mieszaknia są obciążone kredytem w CHF po 2zł. Dziś jest to +50 ceny tylko ze względu na samą różnicę kursów.

    Ale już kamyczki z wolna się toczą. Jeszcze trochę i ruszy cała lawina cenowa w dół :)
  • Gość: T80 IP: *.chello.pl 15.07.10, 23:54
    Witam. Ciesze sie, ze komus sie chcialo wyjsc z taka inicjatywa. Masz 100%
    racji, ja od pewnego czasu mialem identyczne przemyslenia na temat "rodziny
    zlodziei na moim" (do tej pory na ten zbojecki program wydano jakies 9 mld
    zlotych, to absolutna masakra) oraz podatku katastralnego. Jesli bedziecie
    kiedys robic liste podpisow aby zaniesc ja do jakiegos osrodka wladzy, podpisze
    sie. Pozdrawiam.
  • zjadaczkartofli 16.07.10, 09:22
    Problemem niestety jest to, że wszyscy ustykują na bezsensowność RnS a rząd pod presją długów zamjmuje się wieloletnim 'wygaszaniem' zamiast szybką likwidacją. Co do wprowadzenia prodatku katastralnego, tym bardziej rządzącym się nie pali w tym kierunku, bo nikt na nich nie naciska. Zastanawiający jest kompletny brak tego tematu w kampaniach wyborczych. No ale może w końcu coś się ruszy w tym temacie, zawsze lepiej kroplą drążyć skałę niż siedzieć z założonymi rękami i narzekać jak to jest źle. Mam nadzieję że w końcu się uda osiągnąć masę krytyczną i nadać bieg sprawie.

    Zachęcam raz jeszcze osoby zainteresowane do podpisów pod apelem:

    poteflon.pl/mieszkania/

    Wiele wysiłku to nie kosztuje, a może nam wszystkim pomóc.
  • cracken001 15.07.10, 20:16
    jezeli mieszkanie na rynku pierwotnym mialbym kredytowac od dziury w ziemi,to
    zdecydowanie wybieram rynek wtorny-przynajmniej WIDZE co kupuje
  • Gość: Krakus IP: *.adsl.inetia.pl 15.07.10, 20:25
    Obecnie nie musisz już kupować dziury w ziemi.
    Deweloperzy mają spory zapas gotowych, nie sprzedanych mieszkań.
    A na rynku mali deweloperzy, stawiający jeden, dwa budynki jednocześnie w danej lokalizacji, oferują naprawdę niskie ceny za już zbudowane mieszkania.
    Cny sporo niższe, niż oferty mieszkań używanych, nierzadko ulokowanych zaledwie po drugiej stronie ulicy.
  • Gość: gimli IP: 188.33.146.* 15.07.10, 21:08
    koszt budowy m2 to stale od 1500 do 3000 PLN reszta to tylko marża developera
    + koszty reklam promocji, zarobek pośredników itp. jednak "jeleni kredytowych"
    nie brakuje i jakoś biznes się kręci.
  • Gość: diplodok IP: *.2a.pl 15.07.10, 21:28
    No i proszę, w przyszłym roku RnS ma obejmować tylko mieszkania z rynku pierwotnego i już zaczęło się naganianie.
  • wolny-analityk 15.07.10, 22:06
    Normalne że używane w dobrym standardzie kosztują więcej niż deweloperskie.
    Chyba niektórzy nie kumają ile kosztuje porządne wykończenie mieszkania.
    25%-50% deweloperki a jak się pójdzie naprawdę w wysoki standard to można
    wydać drugie tyle co na stan deweloperski.
    Kumpel kupił segment za 550k a w wykończenie włożył 180k i to bez szaleństw.
    Problem jest tylko z mieszkaniem wykończonym że gusta są bardzo różne i nie
    zawsze się chce iść na kompromis w tej kwestii a deweloperkę zawsze wykończy
    się po swojemu, najgłupiej to kupować używane żeby potem wszystko zmieniać.
    Jeśli używka to naprawdę taka która nam się podoba w środku, wychodzi się
    często taniej niż tańszy sporo w deweloperskim i wykańczać samemu, bo
    najczęściej sporo niedoszacujemy kosztów wykończenia.
  • Gość: Zenek IP: *.ghnet.pl 16.07.10, 02:30

    180k?
    proszę cię...
    co on tam wstawiał? złote sfinksy?

    A teraz spokojnie:
    - ile kosztuje gładź gipsowa na mieszkanie? 3-5k
    - ile łazienka? sympatyczna 8k
    - ile kuchnia: meble i sprzęt 20k
    - meble w 2 pokojach: 2x10k

    GDZIE TU DO 180k?
    ok, DA SIĘ bez problemu, ale czy można porównać standard z tym co się kupi
    używanego? Gdzie ty w Gierku dostaniesz "za free" kuchnię ze sprzętem np. 50k???

    kurfa chłopie, MYŚL i nie piertol!
  • Gość: a2mt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.10, 07:06
    Ktoś pisał o wykańczaniu segmentu (rozumiem od tzw. "stanu
    dweloperskiego czyli wszystkie instalacje pod podłogami i w ścianach
    rozprowadzone) dodaj więc szubciutko jescze takie szczegóły jak np.:
    piec gazowy + kaloryfery, parkiety, drzwi wewnętrzne, schody,
    wewnętrzne parapety, wewnętrzny osprzęt elektryczny i takie
    drobiazgi jak jakieś klinkiery na balkon, schody zewnętrzne,
    zabudowa garderób itd. Życzę sukcesów w wykończeniu segmentu ok. 150
    m2 + garaż za 150.000.
  • kretynofil 16.07.10, 08:16
    > A teraz spokojnie:

    Zawsze mnie to zadziwia - skad sie biora tacy ludzie. Wykonczenie
    mieszkania od stanu deweloperskiego do uzytku to okolo 80-100
    tysiecy, niezaleznie od rozmiarow. Zawsze tak bylo, zawsze tak
    bedzie.

    A kretyni dalej pytaja jak to mozliwe zeby tyle wydac.

    Gladz gipsowa? A podloga, ku*wa mac? Lazienka za 8K? Chyba w domku
    dla lalek.

    Zrozum, synu, standard deweloperski oznacza tyle ze musisz kupic
    WSZYSTKO...

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 16.07.10, 09:02
    Pozwolę się nie zgodzić....
    Przyjęte jest od stanu deweloperskiego w mieszkaniu:
    Stan "taki se" z meblami taniej linii BRW około 700-800zł/mkw
    Stan "do pokazania znajomym" około 1000-1100zł/mkw
    Stan "aż oko zbieleje z zazdrości" od 1500zł--> ile bank lub tato
    da:):)
    w klitce 30mkw ciut drożej w większym (70-->mkw) ciut mniej
    Co innego wykończenie domu ,zwłaszcza jeśli dew "zapomniał" o takich
    szczegółach jak piec gazowy czy grzejniki:)
    Ceny oczywiście z robocizną fachowców i nie dotyczą poj***nego rynku
    warszawskiego gdzie można zapłacić i 100zł za wymianę żarówki...:)
  • kretynofil 16.07.10, 09:37
    Zartujesz sobie chyba ;)

    Wybacz - ale czym rozni sie koszt wykonczenia mieszkania 30m2 od
    60m2?

    30m2 podlogi i dwie puszki farby ;)

    I zupelnie sie nie zgadzam z tymi wyliczeniami... One sa ok, jesli
    planujesz robic remont generalny po roku-dwoch, wiec kupujesz
    wszystko najtansze (i przez to mniej trwale). Naprawde, mam
    wyliczenia w excelu ile mnie to kosztowalo zupelnie niedawno (jakies
    dwa i pol roku temu) - i to 1500/m2 to nadal malo...

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • eustachy.s 16.07.10, 10:05
    No patrz, a mój znajomy postawił i wykończył dom zamykając się w cenie 1800 zł
    za m2, nie licząc ceny ziemi. Faktem jest że poświęcił więcej czasu na szukanie
    tańszych dostawców materiałów oraz dobrych i niezbyt drogich fachowców ale i tak
    mu się opłaciło.
    Kanapę do salonu można kupić za ponad 10000 ale można też poszukać i kupić na
    wyprzedaży za 3000.
    --
    "Chciałbym być tak bogaty by cieszyć się z wygrania sąsiada w Lotto przy kumulacji."
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.10, 11:02
    To chyba Cię oszukiwali, albo miałeś bardzo drogich specjalistów... Kilka lat
    temu (w okresie boomu, więc i o fachowców, szczególnie tanszych było ciężko)
    generalka łazienki - nowa wylewka, nowe tynki na ściany (stare odpadły),
    izolacja podłogi, wymiana armatury (fakt nie brałem najdroższej), wymiana rur,
    gładzie. Całość wyszła mi ok 1100/metr (ja lub szacowna mrożonka
    uczestniczyliśmy jedynie przy doborze kafelków, koloru farb itp - więc
    robocizna), a wiadomo łazienka i kuchnia to jedne z droższych pomieszczeń...
  • kretynofil 16.07.10, 11:12
    Robiles to w Lodzi? To juz sa dwie sprawy. A jestem pewien ze jakby
    sie przyjrzec blizej - to znalazloby sie sporo takich "drobiazgow" ;)

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.10, 11:24
    Pralkę zostawiłem starą, pozostałe wszystko było wymieniane, tylko jak napisałem
    - niekoniecznie z najdroższej półki.
  • kretynofil 16.07.10, 11:52
    ...nie zostawisz sobie "starej pralki", "starej wanny", "starej
    podlogi", "starej rury" czy "starego odplywu" - bo niczego takiego
    tam nie ma.

    Ja musialem robic wszystko (po dyskusjach z architektem dewelopera
    stwierdzilem ze nie zycze sobie zeby mi nawet sciany stawiali),
    wlacznie z przesuwaniem odplywow czy grzejnikow (co tez podnioslo
    cene, owszem, ale ja zaplacilem sporo wiecej niz 2KPLN/m2 za
    wykonczenie).

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.10, 12:05
    Starą pralkę mogę wziąć ze starego mieszkania, ale to i tak pomijalny koszt. Bo
    w starej łazience, najpierw trzeba pozbyć się starych konstrukcji - np, trzeba
    było rozebrać stare nie nadające się do niczego półki, wymontować starą
    wannę/umywalkę itp, musisz wyrównać podłogę, ect. Też są koszty, ale inne. Jak
    napisałem, ze starych rzeczy została mi tylko pralka, pozostałe rzeczy były
    nowe, a roboty więcej, więcej materiałów itp... I nawet jeśli by się okazało, że
    łazienka, czy kuchnia wyjdzie nawet 2000 zł/metr, to cała reszta jest dużo tańsza.
  • kretynofil 16.07.10, 13:09
    Posluchaj - ja naprawde nie wiem jak to jest mozliwe ze kazdy z moich
    znajomych wydal na zrobienie mieszkania naprawde sporo a tu nagle na
    forum okazuje sie ze wszyscy po trzy razy taniej to zrobili.

    To znaczy ja wiem - Wasze wyliczenia sa takie ze jak zaplaciliscie za
    zrobienie lazienki piec tysiecy z konta i cztery razy po piecset
    zlotych z portfela - to remont kosztowal trzy tysiace bo bateria byla
    za osiemdziesiat zlotych. Tak to mniej wiecej widze.

    U mnie sytuacja byla o tyle inna ze calkowity ruch na koncie byl
    zwiazany z urzadzaniem mieszkania - i po prostu wiem ile tam bylo
    pieniedzy na poczatku a ile na koncu. I nie bylo zadnych ukrytych
    kosztow typu "paliwo za darmo" czy "stara pralka od sasiada". Na
    wszystko mam rachunki - i naprawde tak jest ze te duze rzeczy to
    tylko jakies 50-60% kosztow a reszta to stos popie...k po dwa-trzy
    zlote za sztuke.

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.10, 13:30
    > Posluchaj - ja naprawde nie wiem jak to jest mozliwe ze kazdy z moich
    > znajomych wydal na zrobienie mieszkania naprawde sporo a tu nagle na
    > forum okazuje sie ze wszyscy po trzy razy taniej to zrobili.

    Też nie wiem... Ja piszę ile mnie kosztowała Łazienka, bo to w obecnym
    mieszkaniu robiłem całościowo.

    > To znaczy ja wiem - Wasze wyliczenia sa takie ze jak zaplaciliscie za
    > zrobienie lazienki piec tysiecy z konta i cztery razy po piecset
    > zlotych z portfela - to remont kosztowal trzy tysiace bo bateria byla
    > za osiemdziesiat zlotych. Tak to mniej wiecej widze.

    Nie - wszystko kupowane na rachunki - ostatni rok obowiązywania ulgi remontowej,
    więc łatwiej policzyć.

    > I nie bylo zadnych ukrytych
    > kosztow typu "paliwo za darmo" czy "stara pralka od sasiada".

    Paliwo mnie nie interesuje z prostego powodu - wliczone było w robociznę, tzn
    wszędzie, gdzie niezbędna była decyzja/nasza obecność, to wożono nas autem ekipy
    remontowej, bo od razu mogli załadować wybrane elementy do samochodu. Czas
    poświęcony - jak napisałem wcześniej, na dobór kolorów farby, konkretnych
    kafelków, konkretnej wanny, o resztę martwiła się ekipa, jak przynieśli
    rachunki, dostali kasę. Więc liczenie o tyleż prostsze, że na każdą popierdółkę
    był rachunek. Ukrytym kosztem może być woda na herbatę czy kawę. Więc możesz ew
    to doliczyć.
  • kretynofil 16.07.10, 13:51
    > Też nie wiem... Ja piszę ile mnie kosztowała Łazienka, bo to w
    obecnym mieszkaniu robiłem całościowo.

    Oki doki. Moze przy robieniu calosci wychodzi wiecej. Moze firma
    ktora Ci to robila byla naprawde tania - co w Lodzi specjalnie mnie
    nie dziwi.

    Natomiast jednego jestem pewien - opowiastki o robieniu calego
    mieszkania za 27 kafli to mozna miedzy bajki wlozyc - i zdania nie
    zmienie bo po prostu nie znam nikogo rozsadnego komu by sie ta
    sztuczka udala.

    Natomiast widzialem kilka mieszkan robionych "po taniosci" i zawsze
    byly z tym takie jazdy ze szkoda gadac. Urywajace sie krany,
    przeciekajace rury, pralki spacerujace po kuchni/lazience, wanny
    ktore po pol roku uzywania wygladaly na stuletnie, farba ktora
    odpadala kiedy goscie na nia krzywo spojrzeli, parkiety rysujace sie
    pod ciezarem dywanu, tanie panele ktore potem kosztowaly tysiace w
    ogrzewaniu. I znam dobrze swoich tesciow ktorzy zawsze za wszystko
    placili po piec razy bo zawsze chcieli przyoszczedzic.

    I druga sprawa - materialy kupowane w 2005 roku byly sporo tansze niz
    w 2007. I tego tez sobie nie wymyslilem...

    > kafelków, konkretnej wanny, o resztę martwiła się ekipa

    To moze wlasnie w tym "ekipa sie martwila" tkwila tajemnica taniosci?

    Tak czy owak po prostu wiem ze sie nie zgodzimy. Jak kiedys bedziesz
    wykanczal mieszkanie od dewelopera - pamietaj moje slowa. To bedzie
    duzo kosztowalo. I nie ma zadnego przelozenia pomiedzy remontem a
    wykonczeniowka ze standardu deweloperskiego. Ilosc glupot ktore
    trzeba kupic i zrobic jest daleko wieksza...

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • mara571 16.07.10, 11:08
    ile trzeba wlozyc w wykonczenie tego mieszkania, aby sie jeszcze pozbyc tego
    "widoku" z okna w tzw salonie?
    rednet24.pl/mieszkanie-dwupokojowe-na-sprzedaz-bratnia-warszawa-wlochy,616909#oferta
    zwroccie uwage na pierwsze zdjecie
  • Gość: z wawy IP: 212.160.172.* 16.07.10, 12:04
    1500/mkw. Litości! Właśnie kończy sie u mnie wykończeniówka 50 mkw
    stan dew. całość kosztów zamknie się w 27tys. W tym robocizna,
    sprzęt agd, meble kuchenne; bez gładzi i mebli do pokojów, bo nie
    potrzebuję. I wcale nie robię po taniości - gres na podłogę
    80zł/mkw, glazura 40zł, podłoga drewniana z mozaiki jesionowej, nie
    jakieś parszywe panele. Tylko meble kuchenne po taniości z brw, ale
    też nie najtańsze z mozliwych. Więc nie wiem jak można wydać 1500 na
    metr. Trzeba by złote klamki montować.
  • kretynofil 16.07.10, 13:03
    A gotowac planujesz nad ogniskiem na balkonie, spac w wannie i
    jedzenie trzymac w jamie wykopanej u sasiada w ogrodku?

    Sorry, ale jak czytam takie teksty to po prostu smiac mi sie chce ;)

    27 tysiecy za calkowite wykonczenie mieszkania? Nie, sorry ;)

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 16.07.10, 13:47
    > Wybacz - ale czym rozni sie koszt wykonczenia mieszkania 30m2
    od 60m2? <

    W mieszkaniu 30mkw jest jedna łazienka i 20mkw pozostałych podłóg,
    sufitów ( i ścian pionowo:):):) do zagospodarowania.
    W mieszkaniu 60mkw też jest jedna łazienka,jedna kuchnia i 45mkw
    pozostałych rzeczy.
    Z moich wyliczeń wyszło mi,że łazienka kosztowała tyle co wszystkie
    4 sypialnie razem z meblami..A bajerów nie mam...:) Kuchnia podobnie
    wyszła STOSUNKOWO drogo za mkw...
    Podsumowując: ŚREDNIO ZA METR CIUT DROŻEJ WYCHODZI W MAŁYCH
    MIESZKANIACH NIŻ W WIĘKSZYCH /ot filozof się znalazł:):):)/
    Czy takaż oto odpowiedź wyjaśniająca satysfakcjonuje Waszmościa?
  • kretynofil 16.07.10, 13:59
    ...a nie ze "drozej" ;)

    Jesli dwa razy drozej to jest nadal "ciut" to oki doki ;)

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • heine-ken 16.07.10, 14:28
    Z tą podłogą i puszkami farby to bez przesady. Dwa razy większe mieszkanie ma z
    reguły dwa razy większą kuchnię, dwa razy więcej parapetów, dwa razy większy
    balkon / loggie, dwa razy więcej drzwi wewnętrznych, itd., itp. Też mam dość
    dobrą ewidencję kosztów w Excelu dla mieszkań 32 i 76 m. W pierwszym przypadku
    wyszło 1150 / m2, w drugim, w trochę wyższym standardzie pod siebie 1400 / m2.
    Ale, oczywiście w obu parkiet dębowy i włoska glazura, a nie panele z Biedronki
    + farba olejna w łazience.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.10, 14:47
    > Z tą podłogą i puszkami farby to bez przesady. Dwa razy większe mieszkanie
    > ma z reguły dwa razy większą kuchnię,

    O gdzie, bo szukam właśnie mieszkania 2 razy większego od mojego obecnego i nie
    mogę znaleźć kuchni i łazienki choćby takiej wielkości jaką mam teraz....
  • Gość: Łukasz IP: *.chello.pl 16.07.10, 09:57
    też się nie zgadzam - mieszkanie (nie dom) w stanie deweloperskim można bez
    problemu wykończyć stosunkowo tanio (nie mając wysublimowanych wymagań 8.000
    wystarcza na łazienkę w standardzie powiedzmy OBI czy Castoramy). Dużo
    kosztowniejsze są remonty starszych mieszkań bo tam trzeba wszystko najpierw
    usunąć i doprowadzić do porządku. Z własnego doświadczenia wiem ile kosztuje
    chociażby prostowanie ścian mieszkań z epoki Gomółki czy Gierka - takich kosztów
    w nowym mieszkaniu nie ma - jak ściana jest krzywa to woła się kierownika budowy
    i poprawiają ją w ramach gwarancji na swój koszt.
  • kretynofil 16.07.10, 10:36
    ...pamietasz?

    Bo wiesz - tak liczac konkretnie to:
    - kafelki - dwa tysie,
    - wanna/prysznic - tysiac,
    - sedes - tysiac (podwieszany),
    - umywalka, baterie, maskownice na zawory - tysiac,
    - oswietlenie, drzwi, lustra - kolejny tysiac,
    - rurki, zlaczki, odplywy, prztyczki, elektryka - zbierze sie
    tysiac,
    - robocizna za samo polozenie kafelkow - tysiac.

    I osiem tysi poszlo sie je*ac a nadal nie masz:
    - pralki,
    - szafek,
    - gladzi,
    - akcesoriow (wieszaki na reczniki) - a te pierdolki potrafia
    kosztowac fortune,
    - robocizny za montaz tego wszystkiego.

    Sorry, ale ja tez tak jak Ty liczylem, znajomi tez mi mowili o 100
    tysiach, myslalem ze glupoty opowiadaja - i sie przeliczylem.

    I nie mowie o remoncie starego mieszkania tylko o przejsciu ze stanu
    deweloperskiego do "da sie mieszkac dluzej niz dwa lata bez remontu i
    bez torsji codziennie rano"...

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.10, 11:07
    > - wanna/prysznic - tysiac,

    Zależy od wanny i prysznica - dokładniej od jego typu, a nie od wytrzymałości.

    > - robocizna za samo polozenie kafelkow - tysiac.

    Albo jakaś wielka ta łazienka, albo nie wiem, bo ja za robociznę - w okresie
    boomu zapłaciłem trochę ponad 1000zł, ale za całość (fakt jedyne ok 3 metry kw
    łazienki)....
  • kretynofil 16.07.10, 11:16
    A co do wanny i prysznica - to ja chcialem porzadne drzwi do kabiny
    bo zdarzalo mi sie mieszkac w mieszkaniach a'la "promocja w
    praktikerze" i juz wiem ile nerwow kosztuje wiecznie niedomykajace
    sie i przeciekajace drzwi - i za nie same zaplacilem ponad dwa
    tysiace.

    Bateria prysznicowa (taka ktorej nie trzeba co rok wymieniac,
    zabudowana) to kolejne osiem setek. Deszczownica - kolejne szescset
    zlotych.

    Moze inaczej.

    Znasz takie powiedzenie ze dobrze wychodzi dopiero trzeci
    dom/mieszkanie? A wiesz z czego to wynika? Z takiego przekonania ze
    ktos zrobi Ci dobry sprzet za cene tandety ;)

    > Albo jakaś wielka ta łazienka

    Szesc metrow czy jakos tak. Tyle ze w Warszawie.

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • Gość: Łukasz IP: *.chello.pl 16.07.10, 14:58
    Wiem o czym mówię bo parę lat temu wykańczałem łazienkę.
    Zrobiłeś wyliczenie jak mój pierwszy „fachowiec” kwadrans przed wylotem za drzwi – też liczył na okrągło w tendencją do wyrównywania w górę zwłaszcza przy robociźnie.
    "- rurki, zlaczki, odplywy, prztyczki, elektryka - zbierze sie tysiac, " - kurcze gdzie tu jest tysiąc do wydania w nowym mieszkaniu, no chyba, że odebrałeś od dewelopera mieszkanie bez instalacji elektrycznej i wodno-kanalizacyjnej?

    Jak chcesz mieć deszczownicę, hydromasaż i muzykę w kabinie prysznicowej zaprojektowanej przez jakiegoś znanego pedała z Mediolanu to OK - za 8 tysięcy nie wykończysz łazienki – jak mówię o średnim standardzie do mieszkania, które nie uważam za docelowe.
  • kretynofil 16.07.10, 15:13
    > "- rurki, zlaczki, odplywy, prztyczki, elektryka - zbierze sie
    tysiac, " - kurcze gdzie tu jest tysiąc do wydania w nowym
    mieszkaniu, no chyba, że odebrałeś od dewelopera mieszkanie bez
    instalacji elektrycznej i wodno-kanalizacyjnej?

    DA-A!

    Nie, ku*wa, zgodzilem sie na instalacje dewelopera. Juz nie wiem kto
    tu ma nasrane w glowie - ja czy Ty - ale deweloper to mial wpuscic
    rury do mieszkania i wypie...c - bo gwarancja to jest na piec lat a
    potem sam bede placil za kazda naprawe.

    I wlasnie dlatego sam chcialem robic instalacje u siebie w mieszkaniu
    zeby miec pewnosc ze nie jest ta instalacja robiona przez pijanego
    ukrainca z materialow ktore handlowiec dewelopera wlasnorecznie
    wybral na smietniku za hipermarketem budowlanym.

    > Jak chcesz mieć deszczownicę, hydromasaż i muzykę w kabinie
    prysznicowej

    Z tych trzech mam tylko deszczownice - i nie wiem co w tym
    ekstrawaganckiego.

    I nie przez zadnego pedala z mediolanu ;)

    > jak mówię o średnim standardzie do mieszkania, które nie uważam za
    docelowe.

    I dlatego bedziesz sie meczyl dla parunastu tysiecy przez dziesiec-
    pietnascie lat z bylejakim wykonczeniem?

    Kosmos, po prostu kosmos ;)

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • 4litery 16.07.10, 12:52
    E tam, za ok. 1000zł/m2 się da, ale bez mebli i AGD. Za to z parkietem i
    przyzwoitą armaturą łazienkową.

    Fakt, fachowców nie brałem z Warszawy - szkoda nerwów i pieniędzy.
  • Gość: Krakus IP: *.ip.netia.com.pl 16.07.10, 10:59
    Wykańczałem jedno od stanu deweloperskiego.
    A dokładniej, od kładzenia wylewek i całej nowej instalacji woda, prąd, gaz.
    Do tego drzwi, burzenie i budowa ścianek działowych, okna.

    Dostałem w spadku totalnie zaniedbane mieszkanie do kapitalnego remontu, który przyrównałbym nawet nie do stany deweloperskiego, a otwartego (bez wylewek, podłóg, drzwi, okien, instalacji elektr. i wody oraz CO).
    Około 1000 zł wraz z robocizną za metr za doprowadzenie stanu pełnego umeblowania.

    Gdybym nie miał zaufanej i dobrej ekipy remontowej, kosztowałoby mnie to i 2 tys. za m2.
    Ale za wszystkim goniłem sam, wszystkiego pilnowałem. Cały urlop, wraz z zaległym z poprzedniego roku poszedł na to.

    Ale da się? Da. :-)

    Z dwoma spłaconymi mieszkaniami można spokojnie myśleć o wygodnym domu bez kredytu na resztę życia.
  • kretynofil 16.07.10, 11:10
    Wiesz, jakbym sam kladl kafelki i zamiast drewna polozyl na podlodze
    plastikowe panele - tez by pewnie wyszlo taniej. Zawsze da sie cos
    zrobic - i ja nie twierdze ze nie. Mozna kupic baterie do zlewu za
    800 PLN i zapomniec o jej istnieniu bo nic sie z nia nie stanie, a
    mozna kupic za 10 PLN i wymieniac co dwa miesiace.

    Tyle tylko ze Twoj i moj czas tez ma swoja cene. Czas nie jest za
    darmo!

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • dzon_dzon 16.07.10, 11:24
    Nie rozumiem takiego podejścia. W 2000 roku robiłem remont łazienki, bateria
    była za 80zł i działa do dziś. Trzeba się zorientować w produktach oferowanych
    przez sklepy i kupować rzeczy o wysokim współczynniku ceny do jakości. Sam
    prowadzę firmę i jak klient zapłaci to kasuje go 10 razy więcej niż innych.
    Bateria za 800zł jest dla jeleni.
    Mój dziadek z 30 lat temu sam robił cegły do budowy, sam zwoził piasek itp bez
    kredytów z średniej pensji postawił jakieś 300m2. Dom stoi do dzisiaj, nie
    dajcie się okradać.
  • hooligan1414 16.07.10, 11:41
    zaraz pokolenie merutora i neostrady napisze, ze kłamiesz - że jesli
    dziadek nie budował z silki albo porothermu albo ytonga to NIE MA
    PRAWA stać choćby 2 lata - każdy to wie przecież. A bateria za 100
    PLN rozwali się przecież po jednym sezonie, po 2 zaleje ci cały dom,
    po 3 zacznie pożerać dzieci. A poza tym jak masz taką tanią baterię
    to jesteś głupi, nieudaczny, biedny i z gęby ci jedzie. Dzieci
    Muratora i neostrady wiedzą lepiej. wyczytały tak w gazecie,
    względnie powiedział im dekorator wnętrz, kiebud względnie podobnie
    błyskotliwi znajomi
  • Gość: z wawy IP: 212.160.172.* 16.07.10, 12:10
    dobre. się uśmiałem.
  • kretynofil 16.07.10, 12:00
    Mowilem o baterii do kuchni, nie do lazienki. Wbrew pozorom - ceny
    sie roznia ze wzgledu na rozmiar.

    Druga sprawa - czas poswiecony na zwozenie piasku, robienie cegiel i
    jezdzenie po sklepach - tez jest za darmo?

    Prosze Cie.

    Ja wiem ze ze swoim wykonczeniem pojechalem po bandzie. Mam pelna
    swiadomosc tego faktu. Niemniej jednak mowienie o baterii za 80 PLN
    jako o czyms "tanim" to kpina z czytelnika. Kupujac urzadzenia z tej
    polki cenowej nie wykonczysz lazienki "pod klucz" za osiem tysi.

    Skad wiem?

    Bo tyle mnie kosztowala bateria do umywalki, panie spryciarz ;)

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • dzon_dzon 16.07.10, 12:38
    >Kupujac urzadzenia z tej
    >polki cenowej nie wykonczysz lazienki "pod klucz" za osiem tysi.

    >Skad wiem?

    >Bo tyle mnie kosztowala bateria do umywalki, panie spryciarz ;)

    Ja to wole te baterie za 20.000zł ze złotym kurkiem, pochodzą o 2 lata dłużej od
    tych za 8000zł co rdzewieją :)
  • Gość: Krakus IP: *.ip.netia.com.pl 16.07.10, 15:24
    > Mowilem o baterii do kuchni, nie do lazienki. Wbrew pozorom - ceny
    > sie roznia ze wzgledu na rozmiar.
    >
    > Druga sprawa - czas poswiecony na zwozenie piasku, robienie cegiel i
    > jezdzenie po sklepach - tez jest za darmo?
    >
    > Prosze Cie.

    Przepraszam bardzo Wysokiej Klasy Specjalistów zarabiających 1000 euro na godzinę.
    Ja zarabiam zwyczajnie, po polsku i oszczędność kilkudziesięciu tysięcy złotych (wedle twoich kalkulacji), nawet kosztem tego, że na wakacje dzieci pojechały wtedy tylko z mamą, to niezły sukces finansowy.

    Skończone, zrobione. Mieszkanie nabrało wartości. Spłaci niedługo część domu.

    A zamiast baterii za 800 zł, kupiłem w podobnej kwocie wannę, umywalkę i WC kompakt.
    W hurtowni. Marki Cersanit. I wierzę, że Cersanit wytrzyma lata eksploatacji. :-)

    Przy zakupach na 30 tysięcy i płatności gotówką dostałem jeszcze rabat i transporty gratis.

    Oczywiście mogłem wziąć na wszystko kredyt, jechać nad Adriatyk i zobaczyć po przyjeździe, czego nie dopilnowałem i co spartolono.
  • kretynofil 16.07.10, 12:03
    W 2000 roku? Przepraszam, kpisz sobie? Ja remont robilem siedem lat
    pozniej!

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • Gość: ririah IP: *.wroclaw.mm.pl 16.07.10, 12:36
    "Bateria za 800zł jest dla jeleni."

    Mieszkam w nowym mieszkaniu, jestem pierwszym i jedynym najemcą (jak do tej pory).
    Mieszkanie urządzone ładnie, ale gołym okiem widać, że "tanio" (bo na wynajem
    właścicielowi się nie opłacało luksusów montować).
    i ostatnio zostałam z kurkiem od kranu w ręce - bo najzwyczajniej w świecie
    odpadł. ja, kobieta, z małymi i słabymi rękami, nie wiem jakim cudem, oderwałam
    kurek od kranu.
    więc nie dziwię się ludziom, którzy wolą dać za baterię nawet i te 800 zł i mieć
    z nią spokój (bo mają dzieci, duże rodziny i non stop ktoś kranu używa).

    Jak to się mówi - "tanie mięso psy jedzą".
    coś co jest bardzo tanie nie może być dobre (przełóżcie to sobie na samochody,
    golarki elektryczne, buty, patelnie, itd).
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 16.07.10, 13:52
    Bateria za 800zł jest dla jeleni..za 600 kupisz już
    przyzwoitą:):):):)
    Ale chyba na początku wątku mówiliśmy o baterii za 80zł...?!
  • kretynofil 16.07.10, 14:01
    Taka mala do bidetu czy na umywalke - oki, takie mozna kupic porzadne
    do 100 PLN.

    Ale juz taka do kuchni czy pod prysznic - one sa drozsze.

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • Gość: ririah IP: *.wroclaw.mm.pl 16.07.10, 14:23
    odnosiłam się do wpisu dzon_dzon, wg którego "Bateria za 800zł jest dla jeleni".

    a tak na marginesie już - we wnętrzarskich gazetach widzę baterie nawet i za 10
    000 zł.
    i coś mi się wydaje, że Kowalskiego po prostu cholera trafia, że rodak
    kupuje do domu co najmniej 2 głupie baterie po 800 zł sztuka, a Kowalski musi za
    tę kasę kupić wannę, kibel, zlew i trochę kafli, które sam położy.
  • Gość: Krakus IP: *.ip.netia.com.pl 16.07.10, 15:27
    > a tak na marginesie już - we wnętrzarskich gazetach widzę baterie nawet i za 10
    > 000 zł.
    > i coś mi się wydaje, że Kowalskiego po prostu cholera trafia, że rodak
    > kupuje do domu co najmniej 2 głupie baterie po 800 zł sztuka, a Kowalski musi z
    > a
    > tę kasę kupić wannę, kibel, zlew i trochę kafli, które sam położy.

    Kowalskie Krakusa szlag nie trafia, bo ma swoje, spłacone.
    Dom wykończy dzięki temu prawdopodobnie bez kredytu.
    I będzie się cieszył życiem, a nie zanosił w zębach do późnej starości gotówkę na spłaty kredytu.
  • Gość: ririah IP: *.wroclaw.mm.pl 16.07.10, 16:13
    Kowalski - może i ma swoje, tanie, spłacone.

    ALE

    Kowalskiego boli, że ktoś (sąsiad, znajomy) ma na tyle super pracę (własną
    firmę, cokolwiek) żeby móc sobie kupić nawet głupią baterię do łazienki za 800
    zł, 10k - za gotówkę.
    (tak, są tacy ludzie).
  • dzon_dzon 16.07.10, 14:29
    No widzisz a mi buty za 500zł zniszczyły się po pół roku normalnego użytku
    pomimo, że korzystałem jeszcze z kilku innych par. Podobnie koszula za 300zł nie
    różni się niczym od tej za 50zł.

    Obecnie w kuchni od roku mam baterie za 80zł i nie ma z nią żadnych problemów. Z
    tą 10 letnią w łazience też nie.
    Nie twierdzę, że bateria za 80zł jest taka jak ta za 800zł, ale moim zdaniem
    można kupić 10 razy taniej rzecz o 1/10 gorszą od tej droższej.
  • Gość: Krakus IP: *.ip.netia.com.pl 16.07.10, 15:31
    Można zapłacić i 10 tysięcy za baterię.
    Ale tak to sobie mogą gdybać studenci na wynajmie.

    Remont to biznes. A w biznesie najważniejszy jest zoptymalizowany zysk.

    Krakowska Armatura robi dobre baterie i o dobrym stosunku ceny do jakości. :-)
    Podobnie Cersanit.
  • Gość: ririah IP: *.wroclaw.mm.pl 16.07.10, 16:06
    studentem już nie jestem więc sobie daruj. o ludziach zmieniających miasto co
    kilka lat nie słyszałeś?
    nie każdemu się opłaca kupować mieszkanie na max 5 lat (w czasie bańki!), by
    potem je sprzedać (ze stratą) i kupować nowe.
  • heine-ken 16.07.10, 14:39
    "Nie dajcie się okradać". Dobre, przejrzałem na oczy. Dotychczas dałem się okradać:
    1. restauracjom - kilkaset procent marży, od teraz jem tylko w domu,
    2. knajpom - taka przebitka na alkoholu, od tej pory pędzę bimber (i piję tylko
    w domu)
    3. sklepom spożywczym - chromolę, będę hodował pomidory na balkonie, a w
    łazience będę trzymał wieprzka.
    4. producentom odzieży - będę wszystko robił sobie na drutach.

    Wiesz, trochę nie o to w życiu chodzi, ja wiem, że Dacia Logan i Audi A6 mają
    podobne zastosowanie, ale nie odmawiaj ludziom prawa zapłacenia 6 razy drożej za
    to drugie.
  • kretynofil 16.07.10, 14:57
    > 1. restauracjom - kilkaset procent marży, od teraz jem tylko w
    domu,

    I zebys wiedzial - od kiedy sam gotuje (no dobra, jeszcze zszedlem z
    kawy i kolorowych napojow) - schudlem prawie 10kg ;)

    > 2. knajpom - taka przebitka na alkoholu, od tej pory pędzę bimber
    (i piję tylko w domu)

    I zebys wiedzial - jak chcesz zeby cos bylo dobre, zrob to sam ;)

    > 3. sklepom spożywczym - chromolę, będę hodował pomidory na
    balkonie, a w łazience będę trzymał wieprzka.

    I zebys wiedzial - takie wieprzki to sa calkiem inteligentne ;)

    > 4. producentom odzieży - będę wszystko robił sobie na drutach.

    I zebys wiedzial - jak bym wiedzial jak to sam bym sobie szyl ubrania
    bo lazenia na zakupy nienawidze ;)

    Generalnie - we wszystkim trzeba troche umiaru i wywazenia. Ja
    przeplacilem grubo za wykonczenie swojego mieszkania ale nadal nie
    wyobrazam sobie zeby robic wykonczeniowke "po taniosci". Za duzo
    glupot w zyciu widzialem zeby oszczedzac na zdrowiu czy standardzie
    zycia...

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • dzon_dzon 16.07.10, 15:09
    > Wiesz, trochę nie o to w życiu chodzi, ja wiem, że Dacia Logan i Audi A6 mają
    > podobne zastosowanie, ale nie odmawiaj ludziom prawa zapłacenia 6 razy drożej z
    > a to drugie.

    Twoja kasa i Twoja sprawa. Ja pochodzę z biednej rodziny i się dorobiłem.
    Potrafiłem wydawać 20.000zł miesięcznie na rzeczy, które nie są mi potrzebne.
    Jak miałem możliwość zakupu czegoś za 50zł to koniecznie chciałem dobrej jakości
    za 500zł. Dopiero po jakimś czasie zauważyłem, że to co było w sklepie za 500zł
    można kupić w internecie za 250zł. Gdy doszedłem do tego etapu zorientowałem
    się, że można mieć daną rzecz bez znaczka firmowego nawet 5 razy taniej przy
    niewiele gorszej jakości. Mówię to co sam doświadczyłem, nie zawsze cena idzie w
    parze z jakością. Sam raz kroiłem klienta tak, że wychodziło 800zł na rękę za
    godzinę pracy chociaż byłbym w stanie wykonać to zlecenie dużo taniej.

    Tak mi się wydaje, że jak ktoś był biedny i się dorobił to próbuje sobie za
    wszelką cenę wynagrodzić czy poszpanować przy znajomych. Ja już to przeżyłem i
    wydaje pieniądze rozsądniej.
  • kretynofil 16.07.10, 15:17
    > wszelką cenę wynagrodzić czy poszpanować przy znajomych.

    Jesli to do mnie - to pudlo ;)

    Z moich znajomych tylko jedna para widziala to mieszkanie ;)

    Wiesz, ja po prostu mam wrazenie ze zupelnie nie warto sie kopac z
    koniem dla kwot ktore (biorac pod uwage na jaki okres sie rozkladaja)
    sa naprawde smiesznie male - a pozwalaja zaoszczedzic czas i nerwy.

    Zwlaszcza ze zauwazylem (rowniez na forum) ze ludzie potrafia tak sie
    zapamietac w obsesyjnym oszczedzaniu ze traca na nie cale zycie. I po
    co? Zeby byc bogatszym nieboszczykiem?

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • dzon_dzon 16.07.10, 15:35
    Ja jestem zdania, że każdy powinien przeżyć życie tak żeby być przez jego
    większość szczęśliwym.

    Jeśli Ty jesteś szczęśliwy z posiadania baterii za 800zł czyli z tego, że masz
    coś co Cię nie zawiedzie, nie stracisz czasu na naprawy itp. ok rozumiem Twoje
    podejście.

    Ja mam baterie za 80zł w kuchni i łazience jedna ma 1 rok a druga 10 i też
    jestem z nich szczęśliwy. Nigdy mnie nie zawiodły a zaoszczędzoną kasę
    zainwestowałem w firmę dzięki czemu mogę korzystać z życia -> inni pracują na mnie.

    Obaj jesteśmy szczęśliwi i o to chodzi. Ja tylko prezentuje swój pogląd na te
    sprawy.
  • kretynofil 16.07.10, 15:49
    ...mi ta bateria szczescie dala - ale zaspokoila moje potrzeby
    estetyczne i na pewno cieszy mnie to ze nic z nia robic nie musze.

    Inna sprawa ze gdybym kupil taka za 10PLN to tez by sie nie zepsula
    biorac pod uwage jak rzadko z niej korzystam.

    Natomiast ja nie twierdze ze nie mozna sie cieszyc mieszkaniem
    zrobionym taniej - bo mozna, to kwestia indywidualnych doswiadczen.

    Natomiast co do inwestycji - jakbym tych pieniedzy nie wydal (w
    udokumentowany sposob) to bym musial je oddac bankowi. W tym sensie
    bardzo latwo mi sie je wydawalo - jako parabola dyskusji o
    finansowaniu nieruchomosci kredytami na 100 i wiecej procent...

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • dzon_dzon 16.07.10, 16:52
    Kredyt powiadasz... i wszystko jasne :) Nie swoją kasę to się łatwo wydaje.

    Ja tylko raz skorzystałem z kredytu na zakup nieruchomości komercyjnej, ale
    udało mi się go spłacić w miesiąc :) Niestety baterii za 800zł z kredytu to
    nigdy bym nie kupił nawet gdyby gadała.
  • kretynofil 16.07.10, 17:05
    Akurat pieniadz hipoteczny to jest tanszy niz wspolczynniki inflacji.
    Zal nie wydac ;)

    Natomiast prawda jest to ze jakbym mial brac kredyt konsumpcyjny na
    wykonczenie tego mieszkania - to pewnie juz bym tak nie szalal.

    Niemniej jednak - troche brakuje Ci elastycznosci. Kredyt, jak
    wszystko inne, ma swoje zastosowania i trzeba umiec z nich
    korzystac...

    --
    A Ty masz juz kota?! To na co czekasz?!
    Mozesz rowniez adoptowac go wirtualnie.
  • dzon_dzon 16.07.10, 17:22
    > Akurat pieniadz hipoteczny to jest tanszy niz wspolczynniki inflacji.

    Kredyt raczej nie może być poniżej inflacji bo co za głupiec by go udzielał? :)
    Chociaż pewnie "doradcy finansowi" mogą tak twierdzić :D

    Fakt jak się bierze np. we frankach i jest rekordowo niski libor to tak
    wychodzi, ale biorąc pod uwagę możliwości wahania kursu waluty + stopy libor to
    już nie jest takie pewne.
    Dla kredytów w PLN wibor mamy wyższy od inflacji już nie wspominając o tym, że
    trzeba doliczyć marżę banku.

    Jeśli ktoś inwestuje pieniądze i ma stopę zwrotu wyższą od oprocentowania
    kredytu to opłaca się brać kredyt hipoteczny.
  • heine-ken 16.07.10, 15:57
    Ja trochę w innym kontekście. Są dwa rodzaje ludzi - jedni minimalizują koszty,
    inni maksymalizują przychody. Ja jestem zdecydowanie w tej drugiej grupie.
    Oczywiście, że mógłbym sobie sam sprzątać i prasować koszule, jednak wolę za to
    zapłacić pewnej pani, gdyż godzina mojej pracy jest warta 10 razy tyle co jej.
    Tzn., jeśli uda mi się sprzedać godzinę swojej pracy, mam osobiście 10 godzin
    mniej przy mopie i żelazku. Oczywiście, mogę jechać do klienta do Gdańska
    samochodem, zajmie mi to 10 godzin więcej i będzie kosztować 600 zł mniej niż
    samolot, tak więc wybieram samolot. Oczywiście mogę wakacje spędzić na ławeczce
    przed blokiem, a nie w ciepłych krajach, ale boję się, że zaoszczędzę 4000 PLN,
    a będzie mi się to odbijało na przychodach przez kolejne 11 miesięcy. To samo z
    budowlanką, można budować systemem gospodarczym po 8 godzin dziennie (16:00 -
    24:00) i jeżdzić do Zamościa, bo tam cement jest o 10 zł tańszy, czy spędzać
    całe dnie na poszukiwaniu najlepszych produktów w necie. Ale ja nie chcę - wolę
    robić to na czym naprawdę się znam, a z nieruchomościami mieć święty spokój,
    nawet mając świadomość, że grubo przepłacam za naklejkę Grohe czy Hansgrohe. I
    nie znaczy to że ktokolwiek mnie okrada - kwestia gustów i preferencji.
  • Gość: ririah IP: *.wroclaw.mm.pl 16.07.10, 16:17
    i o to chodzi.
  • dzon_dzon 16.07.10, 16:49
    Nie twierdze, że nie, mam podobne podejście. Po prostu lubię na swoje usługi
    nakładać duże marżę a jednocześnie nie lubię płacić za coś na co jest duża marża
    cwanego producenta i kilku pośredników po drodze :)
  • Gość: ririah IP: *.wroclaw.mm.pl 16.07.10, 17:32
    upraszczając - cena produktu zależy od:
    - jakości,
    - designu,
    - marż.

    i każdy sam musi zdecydować z czego może, a z czego nie chce rezygnować.

    cała dyskusja rozchodzi się o to, że pisanie o kimś "jeleń" tylko dlatego, że
    kupi baterię za 800 zł to nic więcej jak zazdrość/ślepota Kowalskiego.
    (ślepota bo nie zauważa różnicy w jakości i/lub designie).
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: 78.8.192.* 16.07.10, 17:59
    Nie, nie o tym jest rozmowa - każdy ma swoje zapatrzenia, jeden kupuje
    drogie baterie, ktoś inny sprzęt nagłaśniający, przepłacając za tylko
    przez nich słyszaną różnicę jakość, ktoś inny kupuje super markowy
    komputer - bo ma taką zachciankę. I spoko - nic nikomu do tego.
    Dyskusja jest o w miare przeciętnej cenie zrobienia dobrze mieszkania i
    cenie za metr, oraz co na tą cene wchodzi.
  • Gość: ririah IP: *.wroclaw.mm.pl 16.07.10, 18:21
    "moja" dyskusja dotyczy bucowania na forach.

    a co do przeciętnej ceny zrobienia dobrze mieszkania - dyskusja bezsensowna. bo
    to co dla jednego jest "w miarę przeciętnej cenie" - dla drugiego jest luksusem,
    a dla trzeciego badziewiem. nigdy w życiu nie dojdziecie do porozumienia tu na
    forum.
    no chyba że chodzi o "moje jest mojsze"?

    ale możecie sobie wziąć cenniki Sekocenbud, Wacetob i sprawdzić ile wynosi
    średni koszt wykończeniówki (z pominięciem osobistych wycieczek i przekonań).
  • Gość: asf IP: *.ip.jarsat.pl 18.07.10, 21:24
    Czas jest najważniejszy, najwartościowszy. Czasu nie kupisz czy zatrzymasz i
    mamy go tylko skończoną ilość. Lepiej wydać 8000 na baterię (oczywiście jeśli
    cię stać), aby nie spędzać czasu na przyszłe remonty, kiedy można go wykorzystać
    ku swojemu życiu.
  • Gość: Bieda IP: *.izacom.pl 15.07.10, 22:35
    Biorąc pod uwagę co na przykład poznańscy deweloperzy wciskają ludziom, nie
    dziwię się że mieszkania na rynku wtórnym są droższe. Większość osiedli
    zbudowana jest na obrzeżach, skąd droga do centrum jest zapchana co rano w
    drodze do i z pracy, a przede wszystkim wykonanie woła o pomstę do nieba,
    szczególnie jeśli chodzi o wyciszenie ścian pomiędzy mieszkaniami - generalnie
    ma się wrażenie że mieszka się z sąsiadami itp. itd.. warto poczytać fora
    zanim się kupi niwe mieszkanko w stanie developerskim ;)
  • Gość: areq IP: *.171.65.147.static.crowley.pl 16.07.10, 09:08
    Oczywiście mówisz o kierunku w stylu Kicin,Naramowicka czy Suchy Las
    Vegas:) trzeba było myśleć wcześniej...:)
    Obecnie po zbudowaniu :Katowickiej (super dojazd do Borówca i
    okolic) , budowanej Bukowskiej (będzie super dojazd do mnie:)),
    obwodnicy Zachodniej (patrz wyżej).
    Zapewniam Cię ,że w porównaniu z taką Warszawą czy Wrocławiem to my
    tu korków nie mamy wcale-nie licząc kierunków o jakich pisałem
    wcześniej...
    BTW czy zastanawiałeś się dlaczego działki z dobrym dojazdem są
    droższe od tych ze złym???:)
    BTW 2 mieszkanie (czy dom) złączony ścianami z sąsiadem zawsze
    będzie tylko namiastką domu na działce pojedynczej...kłótnie
    sąsiadów czy odgłosy z łazienki:) będzie słychać zawsze....:)
  • Gość: Krakus IP: *.ip.netia.com.pl 16.07.10, 15:36
    > BTW 2 mieszkanie (czy dom) złączony ścianami z sąsiadem zawsze
    > będzie tylko namiastką domu na działce pojedynczej...kłótnie
    > sąsiadów czy odgłosy z łazienki:) będzie słychać zawsze....:)

    Yhm! :-)

    I dlatego dom nie dalej jak 5 km od węzła obwodnicy A4, z gruntem do 3 tys zł, w stanie zamkniętym to już propozycje warte poważnego zastanowienia.

    Wielu by się przeprowadziło, niestety...
    Zobowiązanie kredytowe 600 tys. zł, franiu skoczył z 2 na 3 zł, a mieszkania staniały. A zdolność kredytowa wykorzystana do ostatnich 200 zł pozostających na utrzymanie.
    Na dodatek awans i podwyżki, które tak łatwo przychodziły zaraz po studiach przystopowały nie nie ma widoku na poprawę.
    W końcu z praktykanta na specjalistę łatwiej awansować, niż ze specjalisty do zarządu. ;-)
  • bronimir 16.07.10, 09:10
    Banki będą musiały coś zrobić z przejętymi za kredyty mieszkaniami,
    więc rzucą je na rynek. Przyjmując że kredyty zostały częściowo
    spłacone, banki będą mogły znacznie obniżyć ceny byle pozbyć się
    kłopotu i odzyskać pieniądze. Wtedy ustali się cena na mieszkania.
  • zjadaczkartofli 16.07.10, 09:38
    Wcześniej piekło zamarźnie zanim banki przejmą jakąś wiekszą ilość nieruchomości za niespłacone kredyty. To nie jest Ameryka, gdzie jedynym zabezpieczeniem kredytu jest sama nieruchomość. U nas odpowiada się za to całym swoim majątkiem. Dlatego też prędzej ludzie będą jeść zupę z trawy niż odpuszczą spłatę rat kredytowych.

    I tak jak napisano powyżej - używane mieszkania są droższe, bo właściciele wymyślają sobie ceny nie wiadomo na jakiej podstawie; bo 2 lata temu sąsiad sprzedał obok mieszkanie za tyle, to przecież ja nie mogę brać mniej, bo stracę; bo mieszkania są obarczone kredytem i sprzedaż taniej oznacza sporą dopłątę do interesu; bo kupione zostao w stanie deweloperskim a wykończenie też sporo kosztuje.

    Nie tędy droga w upatrywaniu spadków cen. Wystarczy najzwyczajniej w świecie znalezienie środka w układzie współrzędnych: wymagane 20% wkładu własnego, kredyt nie dłuższy niż na 20 lat, rata kredytu nie przekraczająca 30-40% dochodów. Powyższe warunki za średniej wielkości mieszkanie dla przeciętnej rodziny, w okolicach 60m, jasno pokażą że przed nami jeszcze kilkadziesiąt % spadków by osiągnąć równowagę cenową. I będzie tak jak wszędzie na świecie: 1 średnia pensja = 1 metr przeciętnego mieszkania w przeciętnej lokalizacji.

    Obecnie po prostu nie opłaca się kupować mieszkania bez podpisywania cyrografu do końca życia. Nie chcę sobie nawet wyobrażać co sobie pomyśli dzisiejszy ambitny 30-latek za 20 lat, kiedy mając już 50 lat zda sobie sprawę, że w zasadzie to przez całe życie spłacał kredyt za mieszkanie. A choć do banku oddawał połowę pensji i jeszcze mu zostało tego wszystkiego 10 lat, to jednak spędził całe życie w przyciasnym mieszkanku i w dodatku dziś niewiele już wartym.

    Nie dajmy się wrobić w kredyt na całe życie za coś, co nie jest po tego warte. Obecnie najlepszą opcją jest wynajmowanie, odkładanie na wkład własny i spokojne czekanie na dalsze spadki cen.
  • Gość: sese IP: 194.9.79.* 16.07.10, 11:49
    A tak szczerze, znasz osobiście choćby jeden przypadek w Polsce, gdzie bank przejął mieszkanie od osoby prywatnej i wystawił go na licytację? Dodam tylko, że bank taki w porozumieniu z gminą musi przesiedlić takiego delikwenta do nowej lokalizacji zapewniając mu dach nad głową. Czujesz już jakie to bagno, jaka mega papierkologia i urzędnicze zapasy i jak nierealne są przejęcia mieszkań za niespłacane kredyty?
  • Gość: sese IP: 194.9.79.* 16.07.10, 11:53
    Dodam tylko, że bankowi zdecydowanie bardziej będzie opłacało się odraczać kolejne raty, rozłożyć je na milion lat czy wręcz umorzyć część należności niż babrać się w tym gó...e pomiędzy komornikiem, gminą i petentem przez niezliczoną ilość czasu.
  • Gość: Kaczus (Tomek) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.10, 12:08
    Z tym może być różnie... W większości przypadków jest tak jak piszesz, ale kilka
    przypadków - po to by nastraszyć pozostałych będzie przeprowadzonych, tak, żeby
    pozostali ścisnęli poślady i spłacali...
  • Gość: ririah IP: *.wroclaw.mm.pl 16.07.10, 12:59
    bankowi będzie się opłacało dać "wakacje kredytowe" albo wydłużyć okres
    kredytowania o kilka/kilkanaście lat.

    ale sprawdź sobie ILE to będzie kosztowało kredytobiorcę. i który człowiek nie
    załamie się psychicznie mając świadomość jak k...wsko się wkopał takim
    wydłużeniem kredytu.

    a co tego "babrania się" - to idąc Twoim tokiem rozumowania ludzie masowo by
    przestawali spłacać kredyty, bo który bank chciałby się babrać z
    setkami/tysiącami dłużników.
    pomijam już fakt, że nie masz racji w temacie.
  • Gość: ririah IP: *.wroclaw.mm.pl 16.07.10, 12:52
    możesz mi podać przepis prawny mówiący o tym, że "bank taki w
    porozumieniu z gminą musi przesiedlić takiego delikwenta do nowej l
    > okalizacji zapewniając mu dach nad głową".

    bank nic nie musi. właściciel lokalu nie jest jego najemcą, więc nie dotyczą go
    przepisy ustawy o ochronie praw lokatorów.
    jedyne czego komornik nie może - to wyrzucić kogoś z mieszkania w okresie
    grzewczym/zimowym.

    i tak - znam przypadki gdzie komornik licytował ludziom mieszkania, a nawet domy
    za niepłacenie rat kredytu. możesz pooglądać programy reporterskie.
  • Gość: Adrian IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.10, 09:39
    Podpisuje się obiema rekami pod zdaniem, ze zawsze jest margines do
    negocjacji. Ja np. ostatnio - dzieki rabat.com.pl - pobilem chyba rekord
    świata w zniżkach. Otóz Ci spece negocjowali za mnie twardo zakup mieszkania z
    developerem z Bemowa i w sumie zapłaciłem o 15% mniej od ceny wyjściowej.
    Zaoszczędziłem w sumie 72 tysiace pln !
  • lava71 16.07.10, 09:56
    Fajna reklama:)
    A wystarczyło poczekać trochę i kupić 50% taniej. Żadne jabaty.comy.pele nie
    dadzą tyle co zdrowy rozsądek.

    --
    Religion can never reform mankind because religion is a slavery
    ---------------------------------------------------------------
    www.youtube.com/watch?hl=pl&v=njuqQFRBcV4&gl=PL
  • rockville 16.07.10, 09:43
    Tak, dla wielu ludzi to ostatnia szansa kupna mieszkania, bo za rok tak
    podrozeja, ze ich nigdy nie bedze stac. Polska, ze swa prezna gospodarka
    (jedyny kraj na Swiecie nie dotkniety kryzysem) budzi zainteresowanie
    investorow zagranicznych, ktorzy nie beda kupowac pojedynczych
    mieszkan,tylko cale osiedla. Dzwon do posrednika DZISAJ, to Twoja
    pstatnia szansa bycia na swoim !!!
  • Gość: kropa IP: *.centertel.pl 16.07.10, 10:57
    Myślę, że na dziś dzień nie znajdziesz już jeleni, którzy w to uwierzą. Szukaj
    innych argumentów, Ci którzy wierzyli w te podane przez Ciebie są uwaleni w
    kredytach po 10k/m2;)
  • Gość: x IP: *.cfw-a-gci.dublin.corp.yahoo.com 16.07.10, 10:23
    moze oznaczycie tą reklame jako reklame a nie robicie ludzi w bambuko i
    probujecie kreowac rzeczywistosc??? tylko jelen kupil by mieszkanie po tych cenach
  • Gość: Macho IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.10, 10:42
    W artykule nie pojawia się bezwzględna liczba transakcji. Jedynie same procenty.
    Kolejna manipulacja.
  • Gość: hah IP: *.chello.pl 16.07.10, 10:42
    Gw NIE CZYTAM WYBORCZAPINOKIO.PL
  • Gość: mar IP: 188.33.7.* 16.07.10, 10:52
    bez endu, bez endu, bez endu, bez endu...
  • Gość: aaa IP: *.ely.pg.gda.pl 16.07.10, 11:00
    Jest jeszcze jedna kwestia. Jakość i solidność wykonania. Byłem w wielu nowo
    budowanych mieszkaniach i widzę, że po kilku latach zaczynają się rozpadać.
    Budowane z najtańszych materiałów, minimalnym kosztem, często przez pijanych
    budowlańców. O wiele solidniejsze są budynki w wielkiej płycie, o starszych
    nie wspominając.
  • 4litery 16.07.10, 12:46

    > Jest jeszcze jedna kwestia. Jakość i solidność wykonania. Byłem w wielu nowo
    > budowanych mieszkaniach i widzę, że po kilku latach zaczynają się rozpadać.
    > Budowane z najtańszych materiałów, minimalnym kosztem, często przez pijanych
    > budowlańców. O wiele solidniejsze są budynki w wielkiej płycie, o starszych
    > nie wspominając.

    True. Za Gierka się nie piło na budowach bo ludzie byli szczęsliwsi.
  • Gość: fifa2000 IP: *.e-wro.net.pl 16.07.10, 12:54
    Najlepsze mieszkania pod względem jakości to chyba lata 90 i pocz. 2000 Wielkiej
    płycie nie grozi zawalenie. Nie wiem skąd się wzięła opinia, że WP była budowana
    na 40 lat "życia". WP jest niezniszczalna, po prostu co jakiś czas jak we
    wszystkich innych budynkach trzeba robić określone remonty i tyle.
    Natomiast standardem w nowych blokach są odpadające kafle na korytarzach czy
    schodach, zapadające się chodniki, szybkobrudzący się kolorowy tynk.
  • Gość: byrcyn IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.07.10, 11:17

    na słońce !
  • Gość: arti IP: 62.69.221.* 23.07.10, 20:31
    Obecnie z zoną jesteśmy na etapie poszukiwań mieszkania z rynku pierwotnego.
    Oglądaliśmy właściwie wszystkie obecnie prowadzone inwestycje w
    Szczecinie.Rozmawialiśmy z Gryf Developer, Calbud, Neptun Developer oraz z Mak
    Domem. Żaden z wymienionych developerów nie był zainteresowany obniżeniem ceny
    metra nawet o symboliczną złotówę, nie wiem skąd się biorą takie bajki, na
    temat niższych cen w porównaniu do cen ofertowych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka